edico
15.12.11, 23:35
"Uwolnij nas, Panie, od tych, co prowadzą dochodzenie i kontrolują, od tych, co wydają autoryzację i zakazy, spraw, Panie, by nigdy nie uznali liter i liczb za bardziej realne i bardziej żywe niż ciało i krew" - takie słowa zapisał 25 sierpnia 1957 roku w swoim dzienniku duchowym oczekujący na wykonanie wyroku śmierci francuski morderca Jacques Fesch. W 1993 roku metropolita paryski kardynał Jean-Marie Lustiger podjął decyzję o rozpoczęciu jego procesu beatyfikacyjnego. Obecnie proces diecezjalny jest ukończony. Fesch podczas ucieczki po nieudanym napadzie na bank zastrzelił policjanta. Mając 27 lat, został schwytany i skazany na karę śmierci.
W trakcie trzyletniego oczekiwania na jej wykonanie przeżył nawrócenie, jego żona przyjęła chrzest, a on za namową współosadzonych i przełożonych więzienia napisał list do prezydenta Francji z prośbą o ułaskawienie. Prezydent René Coty prośbę przekazał Najwyższej Radzie Sędziowskiej, a ta wyrok podtrzymała. Wówczas Fesch napisał: "Jestem winny, lecz ta kara jest niesprawiedliwa, ofiaruję więc Bogu to, co mogę ofiarować". Wyrok wykonano 1 października 1957 roku.
W kontekście wznowionych dyskusji na temat wykonywania kary śmierci przykład ten jest godny uwagi. Chodzi o to, że nauka społeczna Kościoła w tym temacie nieustannie ewoluuje, a wystąpienia polityków bardziej przypominają wiece wyborcze niż powagę sytuacji właściwą życiu i śmierci. Ewoluować znaczy zmieniać widzenie sprawy pod wpływem rozwoju i świadomości społecznej. Należy wyraźnie stwierdzić, że dla bł. Jana Pawła II ochrona życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci oznaczała zasadę priorytetową, a swoje źródło ma w godności osoby ludzkiej. Jeżeli ochrona do momentu naturalnej śmierci, to kara śmierci naturalna nie jest. W encyklice "Evangelium vitae" Jan Paweł II stwierdza, że w społeczności cywilnej i kościelnej zgłasza się postulat ograniczenia kary śmierci, a nawet jej zniesienia. Ogólna tendencja - mimo corrigendy [korekty] Katechizmu Kościoła katolickiego niewykluczającej stosowania kary śmierci - wyraźnie dąży do jej zniesienia, o czym mowa w końcowym fragmencie tego samego 2267. punktu katechizmu. Dodatkowo papież w orędziu urbi et orbi z 1998 roku dopowiedział: "Niech dzięki Bożemu Narodzeniu umocni się na całym świecie poparcie dla stosownych i pilnie potrzebnych działań, które położą kres produkcji zbrojeniowej i handlowi bronią, pozwolą strzec ludzkiego życia, znieść karę śmierci". W chwili obecnej społeczeństwa mają wystarczające możliwości egzekwowania kary w inny sposób, pozostawiając nadzieję na poprawę do końca życia. Dlatego "dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych - jak pisał w "Evangelium vitae" Jan Paweł II - takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już się nie zdarzają". Nie można więc św. Tomasza przeciwstawiać kardynałowi Nyczowi, gdyż inna była świadomość słynnego dominikanina parę wieków temu, a inna jest w czasach metropolity warszawskiego. Z pewnością Magisterium Kościoła obowiązywałoby także wielkiego Akwinatę.
W książce arcybiskupa Józefa Życińskiego "Bóg i stworzenie" wydanej pośmiertnie przytoczony zostaje duński filozof Niels Gregersen, który "wyklucza możliwość Boga usuwającego doraźnie wszelkie zło. Podkreśla on, iż taki Bóg byłby magikiem spełniającym nasze życzenia, a nie Zbawcą, który przez cierpienie krzyża odkupił ludzkość". Jakże ciekawie brzmią w tym nurcie słowa mordercy. Otóż Fesch wiedział, że musi odkupić swoje morderstwo, nie godził się jednak z karą śmierci, dlatego 19 sierpnia 1957 roku napisał: "Nie skazuje mnie Boża sprawiedliwość, ale nienawiść świata. Trzeba, bym był silniejszy niż ta nienawiść, bym ją przezwyciężył miłością". Nie przez przypadek Jacques'a Fescha nazwano "dobrym łotrem XX wieku".
W swoim dzienniku "Za pięć godzin zobaczę Jezusa" podkreślił: "Karzą młodych ludzi, tymczasem my jesteśmy jedynie tacy, jakimi uczynili nas nasi ojcowie. Nasze czyny są jedynie skutkiem wychowania, jakie otrzymaliśmy, przykładów, jakie widzieliśmy, ułomności, jakie ich szaleństwo pozostawiło nam w spadku, a kara spada na nasze głowy". Chodzi o to, że tylko wychowani wychowują. Niewychowani nie są w stanie wychować. Fesch 14 sierpnia pisał: "Stwierdzam, że to często ateiści wydają się bardziej przekonujący, bardziej logiczni, bo obracają się w bardzo konkretnej sferze, w której intelekt może łatwo się poruszać. Jeśli wierzący pozostanie na tej samej płaszczyźnie, będzie wysuwał równie przekonujące argumenty, co jego rozmówca, ale równie płodne, co pole pszenicy w styczniu".
Choć wyrok śmierci wykonano, to w przeddzień egzekucji prezydent Francji przekazał obrońcy Fescha: "Proszę powiedzieć Jacques'owi Feschowi, że pragnę uścisnąć mu dłoń, z powodu tego, kim się stał". Na tle dyskusji o karze śmierci nie dziwią więc słowa papieża Benedykta XVI skierowane do uczestników spotkania zorganizowanego przez Wspólnotę św. Idziego pod hasłem "Nie ma sprawiedliwości bez poszanowania życia": "Wyrażam nadzieję, że wasze rozważania stanowić będą zachętę dla inicjatyw politycznych i prawnych promowanych przez coraz większą liczbę państw na rzecz wyeliminowania kary śmierci oraz kontynuowania dokonywania istotnego postępu w dostosowywaniu prawa karnego zarówno do ludzkiej godności uwięzionych, jak i skutecznego zachowania ładu publicznego".
* Ks. Robert Nęcek jest rzecznikiem prasowym archidiecezji krakowskiej, wykładowcą nauki społecznej Kościoła i dziennikarstwa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, konsultorem ds. środków społecznego przekazu Konferencji Episkopatu Polski.
Źródło: Gazeta Wyborcza
wyborcza.pl/1,76842,10816638,Morderca_kandydatem_na_oltarze_.html#ixzz1gYCL3wh5
Przytaczam cały tekst, ponieważ tego rodzaju linki jakoś cudownie znikają z internetu. A tak na marginesie tak, jak kiedyś piałem - skoro beatyfikuje się Piusa XII i Wyszyńskiego, to bramy wyświęceń watykańskich zostały otwarte bardzo szeroko. Przed arcybiskupem Alojzije Stepinac'em (opiekunem chorwackiego mordercy Pavelicia) bramy świętości godnych naśladowania też zostały otwarte. Pozostaje czekać jeszcze na wyniesienie na ołtarze Pavelicia i wielu jemu podobnych.
Zasadnicze pytanie, co ma watykański katolicyzm wspólnego z chrześcijaństwem poza odwoływaniem się do niego pozostaje nadal bez odpowiedzi.