Dodaj do ulubionych

Szkola Nr. 7 czesc 34

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.01.05, 23:08
Grzybki w occie mhhhmm :) Mam jeszcze 2 słoiczki z letniego urlopu na Mazurach
Obserwuj wątek
    • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 09.01.05, 00:21
      No nie zeby w te sama minute zalozyc ten sam watek... ale byles pierwszy wiec
      dolaczam sie... napisalem wczesniej o podgrzybkach w occie.. mniam.. tez
      uwielbiam. do tego kawalek wedzonego boczku, poledwiczki albo schabu...
      mniam... sloiczek chrzanu lub cwikly. Nie wspomne a jarzynowej salatce. To
      dopiero pycha . w czasie swiat nazarlem sie jak glupi.. ale ostatnio tak jak
      mowilem chodzi za mna bezczelna ordynarna kaszana!! Kiedys jadlem przednia w
      restauracji artystycznej w palacu Ujazdowskich... mniam mniam... ostatni raz
      jak jadlem kaszane to chyba w Krakowie w Karczmie "Chlopskie Zarcie" pychotka
      byla.. Moja nazyczona w tedy aktualnie malzonka zajadala sie schaboszczakiem
      wielkosci kola Forda az jej slinka kapala tak jej do gustu przypadlo... ale od
      tego czasu jesli sie nie myle kaszany nie gustowalem.

      czuwaj
      • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 09.01.05, 13:18
        ak- tarcza jest wielkosci naturalnej...
        pamietam ze kiedys byly i wieksze,
        i inne,
        wzorowego pamietam w innym ksztalcie...
        (mialem w drogiej klasie)

        Dzis ostatnio jadlem kolpaczki z octu zbierane nad Gimem...
        pychotka!
        Pozdrowka!
        :-)
        • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: 69.158.128.* 09.01.05, 20:08
          zdaje sie ze ten znak wzorowego ucznia to byl jakis taki owalny jesli sie nie
          myle. A co powiecie o dobrych golabkach.... mmiam mniam

          czuwaj
          • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.01.05, 21:53
            Mamut, zgadza się. Tarcza wzorowego byla owalna, czerwona z białym tekstem - tak
            jak na zdjeciu, które wstawiłem. Sam dałem radę chyba do 4 klasy. Potem bywało
            różnie, szczególnie dzieki Paniom Dragan i Kraszewskiej. Taki już los. Rosyjski
            przydaje się nie często, a matmę polubiłem dopiero w 3 klasie ogólniaka, dzieki
            Pani Szalc - pierwszej matematyczce, która była w stanie wytłumaczyć
            przeciętnemu człowiekowi, o co w tej materii biega. Teraz w informatyce przydaje
            się częściej niż rosyjski. Nasz wątek mutuje powoli do wątku kulinarnego, ale co
            tam - mamaut, gołąbki miałem niestety wczoraj na obiad - niestety bo za mało!
            • Gość: mir-mur Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 22:12
              Ja dziś na obiadek zasówałem zraziki zawijane i kiszone zielonki - do oporu ;-)





              mru-mru-mru
              • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.01.05, 22:26
                A tego połączenia nie znam i tutaj trudno mi będzie spróbować.
                Zbyszek, borasca, jd i inne głodomory - a wy co, na diecie?
                • Gość: nat Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.bulldogdsl.com 09.01.05, 22:53
                  U mnie wiekszosc polskich specjalow kulinarnych zakupionych na Swieta do
                  dzisiaj zalega w lodowce. Rodzina dba o figure i wola wszystko tutejsze. Corki
                  bawia ruskie pierogi - jak mozna konsumowac ciasto nadziane ziemniakami z
                  serem? Lubia za to polski rosol ale tylko jako medykament wmuszany w czasie
                  epidemi grypy itp. Czy dlatego w PRL nosilo sie chorym w szpitalu sloiki z
                  rosolem? Dla mnie najwieksza polska pokusa jest pasztet z zajaca, latwo
                  dostepny w polskich sklepach. Czuje jak tyje od samego gadania o tym.
                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 09.01.05, 23:34
                    eh.. Nat.. insynuujesz, ze polska kuchnia jest tuczaca i taka zla???
                    Ja uwazam, ze jest pyszna...a otylosc po prostu zalezy od indywidualnego
                    podejscia do jedzenia - duzo jesz to nawet od marchewki przytyjesz:)
                    Napatrzylam sie tutaj na pieknie, pulchnie utuczone Angielki przebywajace na
                    wakacjach, nie wspomne juz o Amerykankach, Kanadyjkach czy o samej sobie:),
                    jednak podczas odwiedzin w Polsce zawsze porazalo mnie to, ze wszyscy tacy
                    chudzi tam sa - wrecz dla mnie - jakby zaglodzeni:) - kontrast pomiedzy gruba
                    Kanada a normalnie wygladajaca Polska (zaznaczam-zywiaca sie polskim
                    jedzeniem!) pod tym wzgledem jest naprawde ogromny - wiec nie wiem jak to jest
                    rzeczywiscie wedlug CIebie z ta polska kuchnia... chyba nie nalezy do az tak
                    bardzo tuczacych. Pierogi natomiast bija tu wszelkie rekordy popularnosci
                    pomiedzy roznymi nacjami - wiec to chyba jest po prostu kwestia gustu i
                    zasobu/pojemnosci zoladka ... a nie kuchni... ja na przyklad nie moge przelknac
                    angielskiego minced meat - nie mam pojecia jak to mozna przelknac dobrowolnie i
                    bez bicia... :)
                • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 09.01.05, 23:15
                  na diecie? Bron Cie najswietsza panienko!:)
                  ... tylko chwilowo komputer nieczynny - powod?
                  klawiatura pelna sliny - kompletnie zalana!!! GRRRR:)
                  S.A.D.Y.S.C.I....!!!!!!!!!!! Tak sie znecac TAAAAAAAAKIMI opisami!!!
                  JA TU CIAGLE CZEKAM (JESZCZE CIERPLIWIE!) NA TA OBIECANA PACZKE Z PROWIANTEM OD
                  FREDKA!! - zycze sobie dodatkowo zalaczenia do niej jeszcze zrazikow,
                  kolpaczkow i grzybkow w occie!!:)) -
                  • Gość: mir-mur Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 23:48
                    Masz racje Baśka pierogi są po prostu fenomenalne można zajadać się nimi do
                    bulu.
                    f.kuchnia.o2.pl/temat.php?id_p=4767


                    mru-mru-mru
                    • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 10.01.05, 01:18
                      psiakosc cholera na kaczy przyczlap od bumbulatora:)) - jak sie nie doczekam
                      tej paczki z zarciem to chyba historycznie wreszcie zawitam do wlasnej kuchni i
                      zaczne cos znow pitrasic jak tak dalej pojdzie!! LITOSCI!!
                      JEEEEEEEEEEESC!!!!!!!!!! :)))))
                      • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 10.01.05, 02:26
                        eh, no tak... tlumaczysz sie tu borasca programmami.. Jak by ci zalezalo nam
                        przeslac zdjecie to zmniejszylabys format chocby w glupiej paint application
                        ktora znajdziesz pewnie w swoich accessories. Cos bys wyslala... Nic nie bede
                        mowil... ale do dzis mi zadnego zdjecia z Algonquin nie przeslalas. Wstyd. Jak
                        bys naprawde chciala to bys wyslala.. ja ci zdjec nie zalowalem.

                        Wracajac do zarcia.. dzis mialem taka kuchnie na wesolo.. zona zrobila spicy
                        nachos. Pycha.. plus tego pikatne skrzydelka kurczaka i bylo okay.. na nic
                        wiekszego nie bylem dzis nastawiony. Wczoraj jadlem chilli, i odgrzane
                        zapiekane pasta penne z kurczakiem w dnia wczesniejszego... ale ostatnio cos
                        polskie zarcie za mna chodzi .. w piatek odwiedzam mame wiec pewnie wpadne do
                        jakiegos polskiego sklepu to moze zaopatrze sie w jakies rarytasy.

                        czuwaj
                        • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 10.01.05, 02:51
                          nie tlumacze sie tylko wyrywam sobie tu wlosy z glowy, a Ty teraz jeszcze
                          dolales oliwy do ognia z tym Algonquin - akurat te zdjecia poszly z dymem
                          mojego spalonego puterka.. grrrr - tzn. mam nadzieje,ze nie ale jeszcze nie
                          mialam okazji oddac go do naprawy ... moze kiedys z czasem... eeehh.. zycie...
                          ciagle powtarzam, ze komputery sa najfajniejsze gdy sa wylaczone:))))

                          zaraz poprobuje z tym paint application w accessories... jesli sie uda to biada
                          Ci! bo zdjec mam naprawde duuuuuuuuuuuuuuzo! :))))
                          • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 10.01.05, 04:18
                            NO nie...nie bierz tej paint za powaznie... ona tylko tak awaryjnie sie do tego
                            nadaje.. ja poczekam az sobie zalatwisz cos konkretnego do tej przerobki.

                            czuwaj
                          • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.h.pppool.de 10.01.05, 06:59
                            Do przerobki zdjec polecam: www.irfanview.com/

                            Mozna go za darmo tam sciagnac.

                            A co do paczki ...
                            To narazie sie nie doczekasz.
                            Zreszta zapasy polskich specjalow juz sie skonczyly, w lato bede dopiero uzupelnial.

                            Pozdrowienia
                            • Gość: jd Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 09:13
                              Moje preferencje w temacie żarcia: oranżada w proszku, białe porzeczki i
                              właściwie dowolne słodycze, natomiast ani kropli mleka.
                              • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.01.05, 19:49
                                Janusz, jak na taką dietę, to dobrze się trzymasz. Z naszego ostatniego
                                spotkania nad Długim, przypominam sobie też jakąś kolorową puszkę. Fakt, że
                                mleka tam nie było ani kropli.
                                Borasca - jedynie własna twórczość w kuchni może nas uchronić od
                                niekontrolowanego przyjmowania pokarmu stylizowanego na krajowy. Człek się raz
                                czy drugi narobi, a potem już mu się nie chce i wcina miejscowe, ktore nie
                                smakuje = dieta cud.
                                • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.h.pppool.de 12.01.05, 06:49
                                  Borasca wrocila z "voyagy" i teraz ucichlo znowu wszystko.

                                  Pisz gdzie bylas i zmniejszaj fotki.

                                  A w sklepie na Al. Przyjaciol na przerwie to nawet produkty mleczne sie kupowalo.
                                  Kefiry i nie wiem co tam jeszcze.
                                  • Gość: john Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.anon-online.org 12.01.05, 20:00
                                    Ludzie proze was nie piszcie tych bzdor, to joz wszystko bylo te kefiry
                                    sklepy...powdarzacie sie w kulko.Sobaczcie sami ilu formowiczuw odeszlo
                                    sdat.Dajcie troche pszerwy albo morze nowy temat o szkole o dawnych czasah w
                                    jordanoskim ogrudku.to co piszecie to jest do dupy!!!
                                    KOMUNISCI I ORMOWCY FUCK-YOU.
                                    • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 12.01.05, 20:54
                                      eehh.. Jasiu Jasiu...na anoreksje cierpisz czy jak?:) - ogolny wstret do
                                      jedzenia nawet przy czytaniu?:) Poza tym gdzie do szkoly chodziles bo z
                                      Siodemka napewno nie miales do czynienia ... albo moze miales tylko Cie za
                                      twoja tworcza innowacyjna gramatyke nie wypuscili wyzej i teraz swoje
                                      frustracje wylewasz tutaj? - ciesze sie, ze chociaz 'fuck you' Ci wyszlo
                                      poprawnie, wiec sobie je jeszcze raz przeczytaj i zastosuj do siebie, a potem
                                      dla ochlody proponuje Ci spacerek na ciekawsze watki tego forum, jesli tutaj Ci
                                      sie nie podoba grrrrrrrrr

                                      Fredek! Serdeczne dzieki za link na irfanview! Program jest super!! Dziala
                                      swietnie i zmiejszanie zdjec furczy az milo:) wiec juz niedlugo Tobie tez
                                      podesle pare zdjec z opisami:)

                                      Ak - masz swieta racje - najlepiej odkurzyc wlasne garnki, ale co zrobic jesli
                                      sie ma lenia na plecach i chce sie isc na latwizne? :)) - chociaz i tak przez
                                      te Wasze opisy kulinarne zmusilam sie wreszcie wczoraj na samodzielne
                                      ugotowanie rosolu!!! :)) Musialam zboczyc nieco z drogi powrotnej do domu z
                                      pracy (w sumie prawie dwie godziny extra podrozy - to jest dopiero poswiecenie
                                      gdy potrzeba przycisnie!!:) - tzn. pojechac do polskiego sklepu gdzie sprzedaja
                                      specjalne kury rosolowe czyli wypasane:)) czy grzebiace:)) na dziko :)
                                      (niepotrzebne skreslilc) - potem z tymi kurzymi zwlokami musialam jechac w inny
                                      zakatek - do Chinczyka, u ktorego mozna dostac taki prawie polski seler z
                                      pieknie pachnacymi lisciami selerowymi:) no i cala reszta, plus makaron kupny
                                      niestety - ale rosolu mam teraz jeszcze prawie pelen kociolek. Starczy na
                                      dlugo!! Kto ma ochote to zapraszam!! :))))

                                      hmmm.. kefir to chyba prawie taki sam jak 'szkolny' tutaj pilam... ale
                                      zsiadlego polskiego mleka z mlodymi ziemniaczkami posypanymi koperkiem i
                                      usmazonymi skwareczkami nie mialam w ustach od kilkunastu lat!!!!
                                      • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.h.pppool.de 12.01.05, 22:04
                                        Oh nawet John wyszedl po dlugim czasie ze swojej nory.

                                        Widac ,ze jednak sledzi co na watku sie robi.
                                        (Chociaz z pisownia ma swoje klopoty.)
                                        John przepraszamy ,ze cie zanudzamy powtarzajacymi sie tematami.

                                        Chyba bede tez na weekend rosol gotowal.
                                        Wszystko co trzeba moge jutro rano na miejscowym rynku kupic ...
                                        Rosolowa kure wraz z zoladkami , sercami i watroba.
                                        A u ogrodnika jest swieza zielenizna na przyprawy.

                                        Nawet jesli Johnowi to sie nie podoba ... kefir ze swiezym chlebem przed sklepem
                                        smakowal kiedys naprawde super...
                                        A swieze ziemniaki z dzialki z koperkiem i maslanka ...
                                        Pomarzyc sobie mozna.
                                      • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.01.05, 22:29
                                        Borasca - dzieki za fotke. Teraz nie pisze wiecej, bo wlasnie wpadlem do domu i
                                        czekajac na sciagniecie mord-poczty - prawie 1,3 GB danych - wskoczylem na
                                        chwilke tutaj. Niestety czas goni, lepiej bedzie dopiero w weekend. Smacznego
                                        obzartuchy :)
                                        • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 13.01.05, 00:31
                                          No borasca faktycznie wyslala pare fajnych fotek...z kolorowych i cieplych
                                          stron... milo spojrzec jak za oknem siapi i mgla.. jutro mamy miec +12!!!!
                                          Hurra!! Za to dnia nastepnego.. -8. Go figure!

                                          Co do ziemniaczkow to faktycznie sam takich tez kawalek czasu nie jadlem...moze
                                          jakies 1.5 roku... ale co do zsiadlego mleka to moze kwestia wytlumaczenia dla
                                          tych co nie wiedza... na kontynecie polnocno-amerykanskim nie ma takich samych
                                          bakteri jak w Europie i mleko sie nie zsadza tak jak w Polsce. De fakto nie
                                          nadaje sie do spozycia tak jak polskie zsiadle mleczko. Co do produktow
                                          zastepczych to proponuje Ci borasca huslanke dostepna w wiekszosci sklepow.

                                          A dla tych ktorzy chca o szkole to przypomne stolowkowy makaron z twarogiem na
                                          slono plus kompot z truskawek...Pycha!

                                          czuwaj
                                          • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 13.01.05, 07:09
                                            Nigdy nie lubilem mlecznej zupy,
                                            i nie przepadalem za twarogiem...
                                            Do tej pory mi to zastalo.
                                            Mleko lubie,
                                            ale po przegotowaniu
                                            to juz dla mnie paskudztwo.
                                            Z czasow szkolnych najmilej wspominam
                                            kielbase pieczona na ognisku nad Podkowka
                                            lub Likuzkim,
                                            czasem udalo sie dotrwac nawet do pieczonych ziemniakow...
                                            :-)
                                            • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 13.01.05, 10:04
                                              Z Dlugiego wylowili dziewczyne...
                                              mieszkanke dzielnicy...
                                              na razie nikt nic nie wie...
                                              jakis czas byla w wodzie.
                                    • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.01.05, 16:31
                                      Oj Jasiu, Jasiu... kto cię takich brzydkich słów nauczyl ? Do twojej retoryki,
                                      jeśli już człowiek ryzykuje tak to nazwać i twoich odkrywczych i wyjątkowo miło
                                      formułowanych pozdrowień pod każdym postem, pasowałby jeszcze biały kaptur z
                                      wycięciami na oczy i płonace krzyże (bierz drewno z sosny – dobrze sie pali,
                                      albo cedrowe bo lepiej pachnie) . No cóż, jesli chodzi o tematy to na
                                      przednówku zawsze myśli się o żarciu, a właśnie z pewnymi potrawami z ich
                                      smakiem i zapachem związane są często wspomnienia z dawnych lat. Są też rzeczy
                                      niepowtarzalne, jak np. oranżada w proszku, która nie spełniłaby dzisiaj żadnej
                                      normy o konserwantach – może własnie dlatego się jeszcze trzymamy J
                                      Wielu z nas – szczególnie tym za oceanem brakuje smaku normalnego chleba, bo
                                      zdani są na tą napuszoną gąbkowatą substancję, ktora np. po zapakowaniu do
                                      plecaka przed wypadem w zielone, po kilku godzinach zbija się w niapetyczną masę
                                      a nawet już na swieżo “smakuje” jak styropian. Także po diecie z McD–coś tam
                                      (jak mu tam było - chyba McDumb nieprawdaż? ) odżywają wspomnienia i pragnienia
                                      i nie ma się czemu dziwić.
                                      Yours respectfully ak
                                      • Gość: jd Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: 193.0.68.* 13.01.05, 16:54
                                        Kurczę, Zbyszek, myślałem, że Dlugie już dało spokój z topielacami. Napisz, gdy
                                        będziesz wiedział coś więcej. Mój mistyczny strach i podziw dla bezwzględności
                                        Długiego jest więc aktualny. On sprawił, że tylko raz w życiu wszedłem do
                                        Długiego, do kolan, tuż za mostem po prawej stronie, gdzie teraz jest niemal
                                        regularna plaża.
                                        • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 14.01.05, 03:27
                                          No prosze dzis 3 posty ale za to ja mam teraz o czym pisac.

                                          O topielcach w Dlugim nie wiele slyszalem czy widzialem.. majac moze jakies 13-
                                          15 lat pamietam jak obserwowalem milicjantow wyciagajacych z jeziora pozna zima
                                          lub wczesna wiosna topielca... bylo to mniej wiecej w okolicy tej uczelni
                                          pedagogicznej tuz przy skrzyzowaniu Baltyckiej i Jeziornej. Stalem i patrzylem
                                          na wydarzenie pod debem ktory rosnie pod ogrodzeniem posesji tejze uczelni...
                                          Byla to zdaje sie wczesna niedziela, tlumek ludzi zebral sie spory ale nikt nie
                                          przeszkadzal milicji w ogledzinach... w wodzie tuz przy brzegu bylo cialo
                                          nieszczesnika. Na trawie przy brzegu stala milicyjna nysa potocznie zwana
                                          suka. Przy denacie stalo z 3 milicjantow, w pewnym momencie jeden z nich
                                          pochylil sie i uchwycil kolnierz kurki nieboszczyka nastepnie silnym
                                          pociagnieciem wyciagnal go na brzeg. Stalem dosyc daleko ale widac bylo z tej
                                          odleglosci iz nieszczesnik ow byl juz w niezle posunietym stanie rozkladu.
                                          Dokonano paru dodatkowych ogledzin...nastepnie zabrano cialo.. Wzbudzilo to
                                          niesamowita sensacje w okolicy.. Nad jeziorem bylo wtedy moze 50 osob w tym
                                          sporo ciekawej dziatwy. Nigdy pozniej nie slyszalem o denacie i nie wiem kim
                                          on byl.

                                          Nastepnym nieszczesnym topielcem ktory poruszyl i wzruszyl wielu byl maly
                                          chlopiec. Bylo to zdaje sie w samym koncu lat 80-tych czy tez moze rok 90-
                                          ty... nie pamietam tego akurat..Fredek to po czesci dotyka nasza okolice
                                          bardziej poniewaz chlopiec mieszkal pod nr. 17-tym..na Baltyckiej, aczkolwiek
                                          ja nie znalem jego rodziny. Byl wiosenny czy wczesno letni wieczor. Dzieci
                                          bawily sie na zewnatrz. Dwoch chlopcow zdaje sie w wieku 3-5 lat.. Jakims
                                          trafem stalo sie ze wymknely sie z pod kontroli i obaj chlopcy przeszli przez
                                          ulice nad jezioro. Sam wiesz jak blisko to jest i to jest wrecz sprawa sekund
                                          aby znalezc sie nad brzegiem.. Chlopcy powedrowali nad jezioro tuz obok zwiazku
                                          wedkarskiego. Wieczor nadszedl nikt z doroslych nie mogl znalezc dzieci w
                                          okolicy blokow. W koncu znalaz sie jeden z chlopcow, ale nie byl wstanie
                                          wytlumaczyc gdzie jest kolega... tyle chyba ze gdzies poszedl. Doszlo do paniki
                                          i poszukiwan.. okolo godziny 9-tej szukal chlopca praktycznie kazdy mieszkaniec
                                          naszych blokow, ze mna wlacznie.. padly przypuszczenia ze chlopiec gdzies jest
                                          w okolicy, lub ze nawet moze poszedl do lasu.. Latarki w reke i poszukiwania do
                                          pozna.. bez rezultatu.. nie pamietam czy bylo to bardzo pozno w nocy czy tez
                                          nad ranem, ale znaleziono cialo chlopca tuz obok lodzi przykotwiczonej do
                                          palika na tylach zwiazku wedkarskiego. Tragedia zostala odebrana przez ojca
                                          dziecka z niwsamowita rozpacza i bolem... to bylo ogromnie przykre widziec tego
                                          trzydziesto kilku letniego mezczyzne w takim bolu. Wydarzenie przygnebilo
                                          zreszta wszystkich mieszkancow. Z tego co wyszlo pozniej na jaw to to ze
                                          chlopcom udalo sie dostac w jakis sposob na lodke.. podczas zabawy jeden z nich
                                          wypadl z lodki i utonal. Niestety nie bylo nikogo w okolicy kto byl wstanie im
                                          pomoc. Nie jasne bylo czy na lodce byli obaj chlopcy w momencie wypadku i czy
                                          tez poprzez szok drugi chlopiec tego nie pamietal. Strasznym faktem pozostaje
                                          to ze dziecko stracilo swoje zycie przedwczesnie. Woda to w koncu zywiol..
                                          badzmy zawsze z nia ostrozni. O jeszcze jednym topielcu slyszalem od mojej
                                          mamy... byly to w czasach jej nauki w szkole pielegniarskiej... jedna z
                                          ulubionych nauczycielek mojej mamy urodzila wtedy dziecko i byla pod wplywem
                                          depresji ktore zdazaja sie po okresie ciazy niektorym kobieta.. podobno utopila
                                          sie w okolicach mostu wlasnie w jeziorze Dlugim.. Przykre...

                                          czuwaj
                                          • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.sympatico.ca 14.01.05, 03:42
                                            Musze Ciebie troszke sprostowac... tu nie jest tak tragicznie z ta zywnoscia
                                            jak by sie wydawalo.. Borasca troche zamieszala swoimi przejaskrawionymi
                                            pogladami na temat zywnosci.. Okolice Toronto i Mississauga maja wiele
                                            lokalizacji polskich sklepow czy piekarni..nie mowiac juz o polskich
                                            cukierniach... W ostatnich 10 latach nastala w Kanadzie moda na zdrowe
                                            odzywianie i to widac na polkach lokalnych sklepow... Trend sie poszerza i
                                            zywienie faktycznie staje sie modne.. Co do mnie to nie pamietam jak juz dawno
                                            ostatni raz jadalem w McDonalds.. W kazdym razie...bardzo bardzo dawno....

                                            Co do chleba o ktorym ty wspominales to miales chyba akurat na mysli chlep na
                                            toasty. Ja osbiscie od paru dobrych lat lubuje sie albo w polskim chlebie z
                                            piekarni "Jaswoj", albo w chlebku z niemieckiej piekarni "Dimplflmeier"
                                            Najbardziej przypadl mi do gusto Jagdschnitten (roggenbrot) albo ich tzw "Seven
                                            Grain" pychotka. Co do innych potraw to uwierzcie mi jest co wybierac... nie
                                            pomijajac faktu ze w Metropolii Toronto mieszka caly swiat i mozna tu jesc
                                            wszystko czego dusza zapragnie od jamaikanskiego Jerk Chicken ,poprzez
                                            indyjskie Rotti, japonskie sushi, polski schabowy czy tez chinskie Chow Main...
                                            Potraw jest co nie miara i roznorodnosc smakowo kulinarna jest wyjatkowa...
                                            Jakby ktos tu z was kiedy zawital to napewno by nie zalowal podboji kulinarnych
                                            ktore moglby tu dokonac... choc przyznac trzeba ze o zsiadle mleko to po prostu
                                            nie dostepny produkt tutaj.

                                            Pozdrawiam

                                            czuwaj
                                            • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak 14.01.05, 05:10
                                              no nie.. Mamut, ta zniewaga krwi wymaga :)))

                                              a jakie konkretnie sa moje poglady na temat zywnosci?? - musialam zajrzec z
                                              powrotem do tego co wczesniej napisalam tutaj bo az sie zdziwilam, ze jakies
                                              poglady na temat tutejszej zywnosci wyrazalam? :) Przeciez wiesz, ze nie jestem
                                              wybredna i ze smakiem zajadam wszystko co mi z talerza nie ucieka:) ale moge
                                              sobie przeciez pomarzyc o polskich specjalach? i poslinic sie gdy inni o nich
                                              pisza?:)

                                              Po pierwsze - odrobine humoru, rozluznij troche:)

                                              Po drugie co tu jest do prostowania - fakt jest faktem, ze Toronto jest
                                              upstrzone McDonaldami jak jesienny las grzybami po deszczu... faktem tez jest,
                                              ze w kanadyjskich sklepach ten waciany chleb absolutnie nie wiadomo dlaczego
                                              nazywa sie chlebem; nastepnym faktem jest, ze chleba w ogole nie jadam; faktem
                                              tez jest, ze w polskich sklepach mozna kupic chleb bardzo zblizony do
                                              polskiego:), ale rowniez niezaprzeczalnym faktem jest, ze drugiego takiego
                                              chleba jak w piekarni na Likusach nie znajdziesz tutaj ze swieca... cieplutki,
                                              prosto z pieca z chrupiaca skorka, i z absolutnie niepowtarzalnym smakiem...

                                              Hamburgery uwielbialam do momentu afery ze zmielonymi szczurami - ktos w jakims
                                              hamburgerze znalazl resztki szczura - od tego momentu mielone mieso jadam tylko
                                              i wylacznie wtedy gdy osobiscie je przepuszcze przez maszynke:)

                                              Huslanke znam - pisalam nawet, ze tutaj pijam kefir podobny nawet do tego z
                                              czasow szkolnych - polskiego zsiadlego mleka tylko mi brakuje:)

                                              Faktem tez jest, ze w okolicy w ktorej mieszkam mam japonszczyzne, ktora
                                              najczesciej zajadam, tajlandzka, wietnamska, kilka chinskich, tybetanska,
                                              nepalska, wloska, grecka itp... McDonaldow nie wspomne i Tim Hortonsow nie
                                              ruszam - ale rozmawiamy o polskim - a tego w moich okolicach brak...

                                              Gdzie konkretnie widzisz moje przejaskrawienie?:)

                                              Widac, ze juz bardzo dawno nie jezdziles autobusami, tramwajami czy metrem...
                                              Zwroc uwage, ze Ty mieszkasz blizej polskich sklepow, wskakujesz do samochodu,
                                              krotka chwila i juz jestes na polskich zakupach jesli masz ochote - ja mieszkam
                                              w centrum i aby dostac sie do polskiego zartka musze komunikacja miejska (albo
                                              na rowerze) poswiecic minimum ponad dwie godziny na sama jazde w dwie strony
                                              pod warunkiem, ze nie bedzie na ulicach korkow - to jest dla mnie minimum do
                                              najblizszych sklepow polskich... faktem tez jest, ze kury grzebiacej:)
                                              nadajacej sie do rosolu nie dostaniesz w kanadyjskich sklepach - mnie sie
                                              przynajmniej nie udalo i aby ugotowac sobie rosol musze zasuwac na zachod
                                              Toronto ... polsko wygladajaco selera z normalnymi lisciami tez nie znajdziesz
                                              wszedzie - moze w Twoich okolicach, ale nie tu gdzie ja mieszkam nada, zilch,
                                              niet:)

                                              no i na zakonczenie co w tym zlego, ze akurat Fredek i Allan narobili mi smaku
                                              swoim sniadankiem? i co w tym zlego, ze po przeczytaniu menu:) z wielka ochota
                                              zjadlabym dokladnie to co oni? :)

                                              Przeciez nie narzekam na brak jedzenia ogolnie, tylko narzekam na brak
                                              niektorych produktow polskich - ale tez nie tak zupelnie w Kanadzie tylko w
                                              mojej lodowce:)- no i poza tym nie mam czasu na regularne wyprawy na polska
                                              dzielnice wiec tez z rzadka zajadam polskie specjaly... wiec gdzie to
                                              przejaskrawienie? grrrr

                                              Rozmawiales z Agata kiedy wreszcie spotkamy sie w pubie?? :))))
                                              NAJWYZSZA PORA

                                              Zastanawiam sie tez gdzie wywialo Tepsika, Mir Mura, AD, Zenobie, Arabelle, LM
                                              i innych???:)

                                              no nie - zamiast spac to ja sie tutaj o jaskrawosci rozpisuje!:)
                                              Solennie obiecuje zamilknac na dluzej bo juz zaczynam za duzo tu pisywac..
                                              jeszcze nie daj Boze, znow nasz Jas Fasola wyskoczy zza winkla i mi sie
                                              dostanie jakas miedzynarodowa wiazanke:)))

                                              Pozdrawiam serdecznie!!

                                              Fredek - nie sluchaj Mamuta, przygotowuj dla mnie paczke z prowiantem! :)))))

                                              no i jeszcze jedno - ktos wspomnial o stolowce szkolnej - ja kiedys czyms
                                              narozrabialam (juz nie pamietam czym:) ale pamietam, ze musialam caly ranek
                                              skrobac!! nie obierac tylko skrobac mlode ziemniaczki na obiad wlasnie w
                                              kuchni!!! Jakos duzo tego mi sie wydawalo - wielka gora tych ziemniakow (albo
                                              po prostu ja taka mala:) - tak mi cos swita w glowie, ze tam chyba mieli jakis
                                              mechaniczny kociolek do obierania (moge sie mylic!) wrzucali ziemniaki w
                                              lupinkach a wyciagali bez:) ale te skubane mlode ziemniaczki akurat ja musialam
                                              skrobac z jakimis innymi 'skazanymi' :)))

                                              Czy jeszcze ktos z Was panszczyzne odprawial przy obieraniu ziemniakow w
                                              kuchni - za kare? czy tylko ja bylam taka szczesciara? :))
                                              • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.sympatico.ca 14.01.05, 06:14
                                                ale mi sie dostalo! No nie ja to nie tak na powaznie o tym jedzeniu
                                                przeciez... ak napisal troche na ten temat ze prawie zabrzmialo ze nic tylko my
                                                jakies swinstwa tu jadamy nie jakies porzadne zarcie wiec... nieco prostuje.
                                                To fakt ze takiego chlebka jak tego z Likus to faktycznie nie
                                                znajdziesz..aczkolwiek...moze ci podam cynk na jedno miejsce jak sie spotkamy..
                                                jasne ze spotkanie to sprawa omowienia.. a co.. daj znac kiedy i jak to
                                                sprobujemy sie spiknac.. tak powiedzmy w polowie drogi od Ciebie i od
                                                Agaty..czyli blizej mnie.. ha ha ha wisisz mi piwo wiec z checia!

                                                O mielonych szczurach nic nie slyszalem... ale proteina to w koncu proteina ;)

                                                Nic jej tam nie pakujcie w paczki chlopaki jak sie spotkamy to ja podrzuce do
                                                paru polskich sklepow to sobie po uzywa!

                                                A tak swoja droga to jaki dla Ciebie problem wskoczyc do metra i pojechac na
                                                Dundas West.. potem wskoczyc na streetcar i po paru stacjach jestes na Raczej
                                                wolce.. Co prawda ja tam nie bylem z dobre 3 moze nawet 4 lata!! Roznie
                                                slyszalem od ludzi ze polakow tam juz mniej i polskich biznesow w tej okolicy
                                                tez ale sprawdzic mozesz moze jakis porzadny sklepik z polskimi produktami sie
                                                uchowal...

                                                Mir-mur sie udziela i to nawet czesto popatrz na inne watki... ale fakt nieco
                                                ucichli... AD to sie wcale nie odzywa tez.

                                                bede sie zbieraly bety czekaja... pora spac.. dziendobry Olsztynie!

                                                czuwaj
                                                • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak 14.01.05, 07:24
                                                  Dzien dobry Panie Psorze...
                                                  dzien dobry:
                                                  siadajcie...
                                                  :-)
                                                  • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.h.pppool.de 14.01.05, 07:45
                                                    Zbyszek co z tym aktualnym topielcem ?

                                                    Na mnie tez jezioro Dlugie zawsze wywolywalo duzy respekt.

                                                    Moze legendy o topielcach lub o czolgu pod mostem.
                                                    A moze ta kiedys prawie czarna, nieprzezroczysta woda.

                                                    O tym chlopaku spod 17 nie slyszalem.
                                                  • ktos2104 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak 14.01.05, 08:00
                                                    wczoraj był Jej pogrzeb..
                                                  • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak 14.01.05, 08:06
                                                    Dziewczyna 33 lata,
                                                    zaginela okolo dwa miesiace temu,
                                                    podejzewane jest samobojstwo.
                                                    Mieszkala w okolicy Bursztynowej.
                                                    Tyle wiem.

                                                    Kiedys bralem udzial w wyciaganiu topielca po dluzszym plywaniu...
                                                    niemile wrazenie.
                                                    Nie wiem gdzie ja teraz znalezli,
                                                    ale wiekszosc tych ktorzy dlugo byli w wodzie jez. Dlugiego wyplywala
                                                    w okolicy rybaczowki (PZW)
                                                    pewnie jakies prady wody tak znosza....
                                                  • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.nwbi.de / *.neue-westfaelische.de 14.01.05, 10:17
                                                    Szkoda dziewczyny.

                                                    Zawsze jest jakies inne wyjscie niz samobojstwo.
                                                  • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.olsztyn.mm.pl 14.01.05, 18:07
                                                    o Jedzonku
                                              • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.01.05, 22:16
                                                borasca0107 napisała:
                                                > Po drugie co tu jest do prostowania - fakt jest faktem, ze Toronto jest
                                                > upstrzone McDonaldami jak jesienny las grzybami po deszczu... faktem tez jest,
                                                > ze w kanadyjskich sklepach ten waciany chleb absolutnie nie wiadomo dlaczego
                                                > nazywa sie chlebem;
                                                Właśnie to miałem na myśli. Jest to zresztą charakterystyczne dla anglo-strefy.
                                                Mój syn mieszkający od kilku miesięcy w Anglii, też najbardziej na to narzeka. W
                                                miarę normalny chleb nazywa się tam "german bread" i nie wszędzie można go
                                                dostać, reszta to ta wata-pampa którą na codzień zajadają wszyscy wokół niego,
                                                dziwiąc się, że wybrzydza.
                                                Wracając do 7-ki i do stołówki, to wiel nie mogę na ten temat powiedzieć.
                                                Pamiętam że w pierwszych latach - (2 albo 3 klasa) piliśmy wszyscy mleko na
                                                długiej przerwie. Zgłoszenia chętnych były dobrowolne - motto : klasa w
                                                dwuszeregu zbiórka, kto chce niech zrobi krok do przodu, pierwszy szereg wystąp,
                                                drugi szereg wystąp. Ta dobrowolność trwała może jakieś pół roku, potem był
                                                spokój. Niczego więcej nie piłem i nie jadłem w stołówce, jako że do budy było z
                                                domu nie całe 100 metrów.
                                                Z tymi odległościami, to pamiętam, że najczęściej spóźniali się ci, którym było
                                                najbliżej - Andrzejek Pęczar i Wiesiu Rybicki, mieszkający po drugiej stonie
                                                ulicy w blokach w pierwszej klatce schodowej od sklepów. Andrzej spóźniał się
                                                nie szęsto - maksymalnie 2 razy dziennie, bo na prawie każdej przerwie był w
                                                domu. Szkoda, że nie było go na jubileuszu 7-ki.
                                                • Gość: nat Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.bulldogdsl.com 14.01.05, 22:31
                                                  A propos Andrzeja Peczara. Nie wiem gdzie on sie zapodzial ale jego siostra,
                                                  Zosia (obecnie Krupa) dalej mieszka w bloku, tyle ze w drugiej klatce To tak na
                                                  marginesie.
                                                  • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.01.05, 22:34
                                                    Hi Nat,
                                                    Andrzeja spotkałem ostatni raz przed około 4-5 laty w Olsztynie, w sklepie na ul
                                                    Sliwy - Jaroty (stał za ladą i oferowł sprząt gospodarstwa domowego), ale
                                                    niestety nie było jak pogadać, a potem nie stało czasu, żeby tam jeszcze raz
                                                    wskoczyć.
                                                  • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.01.05, 12:30
                                                    Sorry, nie na ul. Sliwy, tylko koło domu handlowego Sliwy na Jarotach - tyle
                                                    sprostowania
                                                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do Mir Mura 15.01.05, 12:59
                                                    Mir Mur - Ty jakos tak w tych dniach masz urodziny, dobrze pamietam? :)))
                                                    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, STARUSZKU! :))))
                                            • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.01.05, 22:24
                                              Gość portalu: mamut napisał(a):
                                              > ... choc przyznac trzeba ze o zsiadle mleko to po prostu
                                              > nie dostepny produkt tutaj.
                                              Mamut, przed 3 laty zrobiliśmy urlop wędrowny przez południe Polski - Sudety,
                                              Beskidy, Karpaty, Kraków (dzięki Rita!). Mieszkaliśmy w tzw. gospodarstwach
                                              agro-turystycznych. Trafiliśmy naprwdę super. Właśnie w pierwszym z nich, przez
                                              4 dni zapychaliśmy się zsiadłym mlekiem z młodymi ziemiaczkami, jajkami prosto z
                                              kurnika i innymi specjałami, których nie jadłem od czasów wczesno-szkolnych. Dwa
                                              następne urlopy to były Mazury. Polecam. Niech się chowają Wyspy Kanaryjskie itp!
                                              • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.01.05, 22:27
                                                Fred, chyba wybiorę się do tego zakładu :)
                                                • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.h.pppool.de 14.01.05, 23:07
                                                  O ktorym zakladzie myslisz ?
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.sympatico.ca 15.01.05, 06:13
                                                    Fredek...rece opadaja z hukiem, no jak to jakiego taka e-mail przyslales ze
                                                    musialem sie z kanadolami podzielic fotkami... tez jak bede w Wa-wie to pojde
                                                    sie ostrzyc ;)

                                                    ak, paskuda jestes ze sie tak chwalisz takim zarciem... pewnie tez sie wybiore
                                                    na cos takiego jak zawitam do Polski.

                                                    Wracajac do jeziora.. ten temat czolgu to powraca tu jak jakies widmo... ale
                                                    chyba nic nikt na pewno o tym nie wie.. prawda to czy miejska legenda... ciekaw
                                                    jestem ogromnie. Podobno jak zdobywano Olsztyn to gdzies na dworcu na wagonach
                                                    byly chyba z dwie czy trzy pantery... ale to wszystko.. Dlaczego jednak mialby
                                                    jakis czolg znalezc sie w jeziorze.. na logike biorac to przeciez w Olsztynie
                                                    zadnych wiekszych bojow nie stoczono... czyzby ruskie utopili wlasny?

                                                    Jeszcze jedno... chleb wata jest glownie urzywany na toasty.. po przerobieniu
                                                    waty na toast jest lepszy..i juz nie taki watowaty.. polecam moze nieco
                                                    polubicie.. a z tymi McDonaldami jak grzybami po deszczu to troche przesada...

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do ak IP: *.h.pppool.de 15.01.05, 07:53
                                                    Sorry wczoraj wieczorem nie skojarzylem juz "tego zakladu" ...

                                                    A o mailu z pracy juz nie myslalem.

                                                    Moze miki nurkowal w jez. Dlugim i wie co lezy na dnie.
                                                    Teraz woda juz nawet dosc czysta i przezroczysta.
                                                    Moze cos tam widac.

                                                    W ostatni wtorek byl tu w telewizji reportaz o "uwolnieniu" prus wschodnich
                                                    przez ruskich. O Olsztynie nic nie pokazali.
                                                    Za to Krolewiec niezle rozwalili.

                                                    Chociaz tego zelastwa duzego lub malego wszedzie bylo pelno.
                                                    Jako dzieciaki zbieralismy zardzewiale naboje i luski na brzegu rzeki w Tumianach.
                                                    Az nam je wujek odebral i rozbroil ...
                                                    (Otworzyl i wysypal proch , ktory nawet mokry sie nawet jeszcze spalil)

                                                    A pozniej te naboje polerowalismy na kamieniu i kladlismy na "Matchbox"
                                                    ciezarowki i bawilismy sie w wyrzutnie rakietowa ...

                                                    Niezbyt pacyfistycznie.
                                                    Ale takie byly czasy.

                                                    Dzis bym synowi chyba nie pozwolil bawic sie nawet "nieostrym" niewypalem.



                                                  • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.olsztyn.mm.pl 15.01.05, 11:43
                                                    nigdy nie nurkowałem w Długim,ba! nawet palca tam nie wlożyłem!nie lubie jak na
                                                    dnie zalega muł.mam dużo znajomych nurków. żaden z nich nic nigdy nie znalazł
                                                    wojskowego pod wodą.a to co mówia to rzeczywiście "miejskie legendy". słyszlem
                                                    jeszcze o samolocie i gasiennicy czolgowej na Likuskim.Bajki.
                                                    a może ktoś napisze o kopaniu naboi koło przejazdu kolejowego, na końcu górki
                                                    saneczkowej.nigdy tam nie poszedłem (słuchałem sie mamy) , ale paliłem proch na
                                                    Alei Róż. LM mógłby dużo o tym napisać.
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 15.01.05, 18:32
                                                    o jest tu na forum paru takich co mogloby na temat niewypalow nieco napisac...
                                                    mir-mur nie len sie... ty napewno moglbys tu napisac dobra strone na ten temat.

                                                    Tak niestety czolgi w jeziorach to w wiekszosci legendy.. kto wie moze kto
                                                    kiedy zauwazyl wystajaca rure wrzucona do jeziora i nagle z rury wyrosl czolg.

                                                    czuwaj
                                                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 15.01.05, 18:50
                                                    Gość portalu: mamut napisał(a):

                                                    > o jest tu na forum paru takich co mogloby na temat niewypalow nieco
                                                    napisac...

                                                    AD-owi to do dzisiaj ta milosc do czolgow i niewypalow zostala :))))))
                                                    Dropsik!! GDZIE TY SIE PODZIEWASZ??
                                                    KOMPUTER CI UKRADLI CZY CO??? :))


                                                    -
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 15.01.05, 22:17
                                                    Jesli tak... to wszystkiego najlepszego mir-mur.

                                                    A co do borasca i ak to pisac prosze po koleji.... bo chaos sie robi..

                                                    Tepsik, Ad, Dziad, mir-mur, Zenobiab... gdzie sie podziewacie?

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 15.01.05, 22:20
                                                    a propo polskiego jedzenia... to wlasnie sie zajadam polskimi
                                                    kasztankami..produkcji Krakowskiej firmy Wawel.. mniam mniam...

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: mir-mur Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 23:04
                                                    to prawda mamut na temat niewypałów to w lesie za starą nastawnią to ja mam
                                                    wiele do powiedzenia,bywało się tam oj bywało i kopało sie godzinami.
                                                    teren naprawde jest bogaty w te niewypały, teraz jak człowiek starszy to strach
                                                    pomyśleć co by się mogło tam stać przy takim kopaniu.
                                                    opisze wam to innym razem
                                                    jutro będew w KRAKOWIE a potem jade do zakopca na smakowitego OSCYPKA

                                                    pozdrawiam mir-mur



                                                    mru-mru-mru
                                                  • Gość: jd Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.05, 23:11
                                                    Zajadam galaretki owocowe w kształcie półkolistym, pomarańczowe i żółte-
                                                    cytrynowe. Musicie to pamiętać. A popijam polococtą - jest boska (i oczywiście
                                                    ani kropli mleka, zwłaszcza prosto od krowy).
                                                    Raz na jakiś czas robię całej rodzinie kurę w rosole, według nieśmiertelnego
                                                    przepisu mojej babci Cywińskiej. Właściwie powinienem kupować żywą kurę i
                                                    mordować ją na podwórku, ale tego nie robię, kupuję już gotową do gotowania.
                                                    Pewnie dlatego rodzina nie bardzo chcę to jadać, co mnie jednak nie martwi,
                                                    więcej jest dla mnie, a kura w rosole znaczy dla mnie prawie tyle, co oranżada
                                                    w proszku.
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 16.01.05, 00:07
                                                    Bedac dzieckiem bardzo lubilem rosol, ale bez kury.. albo co najmniej malo..
                                                    nie cierpie gotowanej marchewki... surowa uwielbiam, pieczona tez... zawsze
                                                    wylawialem marchew z rosolu... ale cala reszta pyszna byla.. najlepszy rosol ze
                                                    swiezymi liscmi pietruchy... same pietruchy gotowanej tez nie cierpie do dzis..

                                                    takie zelatynki w grubym cukrze tez pamietam... zawsze je oblizywalem najpierw
                                                    z cukru zanim zjadlem galaretke... Uwielbialem bedac malym mazurskie herbatniki
                                                    moczone w herbacie.. trzeba bylo z reguly uwazac przy moczeniu bo bywalo ze
                                                    herbatnik odlamywal sie i zostawal w kubku... takie herbatniki - biszkopty byly
                                                    najlepsze w herbacie... ale to juz byla sztuka takiego nie zlamac.

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 16.01.05, 00:22
                                                    a propo obiadu.. za dziesiec minut ide na obiad ze szwagrami wraz z malzonka..
                                                    idziemy do restauracji na steka... mniam mniam

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: mir-mur Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 09:09
                                                    "Ptasie mleczko" czy coś to wam mówi?
                                                    ja po prostu za nim przepadałem,mogłem zjeść paczke za
                                                    jednym posiedzeniu.



                                                    mru-mru-mru
                                                  • ktos2104 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 16.01.05, 15:14
                                                    mniam mniam..
                                                    normalnie jestem okrutnie głodna..:-)
                                                    ślinotok po pas...:-)
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 16.01.05, 18:35
                                                    slodkie mleczko w tubce... cholernie slodkie... ale jak sie przyssalem do tubki
                                                    to nie moglem sie oderwac do poki nie byla pusta.. Ptasie mleczko tez cholernie
                                                    lubilem.. mir-mur gdzie obiecane opowiadanie o niewypalach..

                                                    czuwaj
                                                  • miki-3 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do mamut'a 16.01.05, 19:47
                                                    mamut !!jak po obiedzie??smakowało???
                                                    a wiesz co jeszcze nosi nazwę " stek" ??
                                                    stek to tez ,jakby Ci tu powiedzieć , wspólny "wylot" u płazów i gadów.
                                                    wiec wychodzi na to że pozarłeś dupsko gada!!:-)))
                                                    sprecyzuj, co to było!!!
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 do mamut'a IP: *.sympatico.ca 16.01.05, 23:35
                                                    dobre bylo.. knajpka sie nazywa Zorro (tak tak... meksykanski janosik) nawet
                                                    na pudelkach od zapalek, talerzach itp mieli jego wizerunek.. zarcie bylo
                                                    pycha.. Jako apetizer na poczatek jednak zafundowalem sobie po prostu
                                                    marynowanego sledzia... takiego prawie polskiego.. tez cos przez to gadanie na
                                                    polskie zarcie na bralem na to smaku choc slimaczki winniczki tez kusily ze
                                                    stron jadlospisu...porcje ogolnie potezne (ceny tez),ale na rozmiar ala Zorro
                                                    sie nie zdecydowalem... 26 uncji miesa to jednak dla mnie zbyt wiele... wiec
                                                    zjadlem pepercorn steak - tylko 12 uncji.. .pychotka.. tak pieprzy jak lubie..
                                                    obzarlem sie tyle ze ledwo zipalem.. warzywka byly tez pycha.. nie moglem sie
                                                    jakos zdecydowac do rodzaju zimniaka wiec wybralem zwykle frytki.. moja druga
                                                    polowa miala stek o przynajmniej 1/3 wiekszy ale innaczej przygotowywany.. ...
                                                    wiec polowe po obiedzie jej zapakoali ladnie i zabrala do domu. Przerobilismy
                                                    go dzisiaj na omlet na lunch... Atmosfera byla fajna obsluga tez. Wiec nie
                                                    narzekam... Lokal stylowo troche na meksyk... ale podrabiany. Klijentela
                                                    glownie wiekowo od okolo 40-60 lat... za to elegancko.

                                                    czuwaj
                                                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 17.01.05, 00:19
                                                    no pieknie... a ja ciagle pracuje nad swoim kociolkiem rosolu!! :)
                                                    Chyba powoli zaczyna mi sie przejadac:) - ale naprawde powoli.
                                                    Nastepnym razem zanim wezme sie za gotowanie to przyrzeklam sobie najesc sie
                                                    porzadnie aby potem nie skonczyc z garem zartka z ktorego wyzywilabym pewnie
                                                    pol batalionu:)

                                                    poza tym przytaszczylam do domu z polskiego sklepu, pyszny pasztet(nie wiem z
                                                    czego i wolalam nie pytac:) tlusciutkie swiezutkie serdeleczki:), sledzia w
                                                    smietanie! pycha!, kabanosy, dwa pudla ptasiego mleczka! - jedno juz
                                                    wykonczone, ale drugie wciaz w zapasie, wiec moge teraz spokojnie tu czytac
                                                    przynajmniej rozdzial o ptasim mleczku:), jakies serki topione, ser wedzony,
                                                    salatke jarzynowa - ale byla do kitu... sama moglam sobie zrobic przynajmniej
                                                    zjadlabym ze smakiem a tak sie tylko meczylam zujac:), plus polskie gorace
                                                    kubki - rewelacja!! itp itd... tak wiec przez Was - dzieki Wam:) - weekend
                                                    spozywany raczej w polskim smaku! NARESZCIE! :))
                                                    Teraz moge bez slinotoku pogadac z Wami o zarciu:))

                                                    Miki Miki Miki - to jest dopiero rozpusta, mleko prosto od niechlodzonej
                                                    krowy!!:) ... a jak Ty masz zamiar naumiec sie robic to maslo? :)
                                                    Pamietam daaaaaaaaaawno daaaaaaaaaaaaawno temu moi Rodzice przytaszczyli od
                                                    jakiegos gospodarza bardzo duzo mleka - na swiezutkie maselko... no i zaczela
                                                    sie hupla z tym maslem... Frania wyladowala w ogrodku... pol dnia mycia i
                                                    szorowania aby bron Boze maslo nie wyszlo z proszkiem!.. a potem nastepne pol
                                                    dnia w tej Frani krecilo sie zamiast prania maselko! - To bylo wydarzenie
                                                    miesiaca! Nie pamietam czy ja wtedy juz sama potrafilam chodzic:) ale bardzo
                                                    wyraznie pamietam to maslane wydarzenie - pielgrzymki sasiadow, ta podskakujaca
                                                    Frania w ogrodku i wreszcie poznym wieczorem panika co z taka iloscia masla
                                                    zrobic, wiec rozeszlo sie ono po zachwyconych sasiadach - moze ja jeszcze nie
                                                    potrafilam chodzic ale zeby chyba juz mialam bo bulke z tym maslem dali mi
                                                    zjesc - do dzisiaj pamietam smak! :)))
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 17.01.05, 03:18
                                                    Ja pamietam jak kiedys na wakacjach w Rymanowie Zdroju (tuz obok Iwonicza
                                                    Zdroju -bieszczady) ogladalem takie drewniane bijaki do masla... mialy cos w
                                                    rodzuaju cylindrycznego ksztaltu w srodku byl drewniany bijak czyli kij na
                                                    koncu ktorego bylo kolo z kilkoma dziurami i tym to sposobem bilo sie mleko na
                                                    maslo... jak nadeszly kiepskie czasy to niestety bijakow nie bylo.. pamietam
                                                    jak w sobote ojciec ogladal telewizje z nami a na kolanie podskakiwal mu przez
                                                    dobre dwie godziny wielki sloj z mlekiem... maslo sie ladnie uzbieralo na
                                                    wierzchu i bylo pycha.. a czekolady jakie ojciec potrafil zrobic z mleka w
                                                    proszku i kakao... to do dzis slinke przelykam jak pomysle... takie to byly
                                                    czasy... kazdy sobie radzil jak mogl.

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.h.pppool.de 18.01.05, 06:57
                                                    Lata glodowania sie skonczyly ...

                                                    12 uncji ile to grammow ?
                                                    Przelicz to na europejskie normy miernicze, zebysmy mogli wyobrazic jakie duzy ten
                                                    kanadyjski-meksykanski "steak".

                                                    Bo u was tylko mile , cale i uncje ... :)
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 20.01.05, 02:33
                                                    Mowiac szczerze zabiles mi cwieka.. porcja miesa spora...ale ile to w gramach?
                                                    Wiec sprawdzilem... to jest okolo 373 gramow.. wiec troche ponizej funta
                                                    miesa.. jak na jednorazowe danie z przystawkami to raczej spora porcja... ale
                                                    misicho pyszne bylo to tez trzeba przyznac. Co do innych podzialow metrycznych
                                                    czy tez jak kto woli imperial measurements to nie jest tu tak zle... Odleglosci
                                                    na znakach, mapach itp.. glownie sa podawane w metrach lub kilometrach..ale
                                                    jesli kogos zapytasz na ulicy o odleglosc zwlaszcza nieco starsze osoby.. to
                                                    uzyskasz odpowiedz w yardach lub milach. Jesli idzie o kupno metra materialu
                                                    czy pewnej dlugosci deski... to glownie operuje sie w calach, choc ostatnio
                                                    coraz czesciej tez i w centymetrach.. Rzeczy na wage glownie sprzedaje sie
                                                    jeszcze na pounds (funty) lub gramy.. o kilogramach slyszy sie zadziej no chyba
                                                    ze jest to pudlo z proszkiem do prania lub cos w tym stylu.. choc do tego to tu
                                                    uwielbiaja uzywac ounces(uncje). Poludniowi sasiedzi glownie urzywaja jeszcze
                                                    imperialnego systemu miar.. chociaz coraz czesciej zdarza mi sie widziec
                                                    innaczej.. w Kanadzie jest to bardzo przemieszane i mlodziez w szkolach uczy
                                                    sie glownie urzywac metrycznego systemu miar.

                                                    hej forumowicze, a co tu tak cicho dzisiaj?

                                                    czuwaj
                                                  • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 20.01.05, 07:37
                                                    Pewnie wszyscy pobieraja nauki od zycia...
                                                    :-)
                                                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 20.01.05, 21:49
                                                    zbyszek07 napisał:

                                                    > Pewnie wszyscy pobieraja nauki od zycia...
                                                    > :-)


                                                    nie wszyscy... ja dostaje kopniaki :))))
                                                  • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.h.pppool.de 20.01.05, 21:53
                                                    Kopniaki tez szkola zycia ... :)
                                                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 20.01.05, 21:54
                                                    Gość portalu: Fredek napisał(a):

                                                    > Kopniaki tez szkola zycia ... :)


                                                    eehh.. wolalabym zwykla pale w dzienniczku :)))))))
                                                  • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 21.01.05, 07:24
                                                    Pale trzeba bylo poprawiac!
                                                    kopniaki nie
                                                    ;p
                                                    :-)
                                                  • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.olsztyn.mm.pl 21.01.05, 13:36
                                                    kopniaki bolą.
                                                    A pała-nie!
                                                    Chociaż,może kogoś pała boleć!!
                                                    hi hii!
                                                  • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.01.05, 17:47
                                                    Gość portalu: miki napisał(a):

                                                    > kopniaki bolą.
                                                    > A pała-nie!
                                                    > Chociaż,może kogoś pała boleć!!
                                                    > hi hii!

                                                    i co autor chciał przez to powiedzieć? (standardowe pytanie naszej polonistki)
                                                  • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.olsztyn.mm.pl 21.01.05, 18:21
                                                    p Ciołkowska nazywała mnie - żulik i zcichapękł.
                                                    to wszystko tłumaczy.
                                                  • Gość: ak Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.01.05, 21:54
                                                    No to w pełni usprawiedliwiony :)
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 22.01.05, 00:19
                                                    pewna nauczycielka rosyjskiego zwracala sie do niektorych uczni (glownie plci
                                                    meskiej) w ten sposob: "Co sie gapisz Cielece Oczy!"

                                                    pewien nauczyciel ZPT... mowil: "Ojciec, uspokoj sie."

                                                    pewna nauczycielka chemi/fizyki mawiala: "A teraz zapiszcie to czerwonym
                                                    dlugopisem."

                                                    pewna dyrektorka szkoly w prawie kazdy poniedzialek... "Niech wystapia
                                                    uczniowie..."(tu zreguly nastepowala lista "zasluzonych" drapichrustow slynnych
                                                    na cala okolice za zniszczenie sowy z gabinetu biologicznego, spalenie
                                                    dziennikow szkolnych, itp itp....lista czynow bywala w ciagu roku raczej dluga)

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.olsztyn.mm.pl 22.01.05, 14:35
                                                    Ta nauczycielka od Rosyjskiego,pani Anna,(piekna kobieta)(co za pupa!!)
                                                    mowiła do mojego kolegi Włodka, który siedział na przeciw Niej."Włodek! kup se
                                                    młotek!" kolega nie przyjął propozycji.A przecież to proste!Chodzilo o to żeby
                                                    stukną się przed odpowiedzią,i odp.z sensem.

                                                    W poniedziałki rano zwykle czułem się nie swój.jakieś udeżenia gorąca.i takie tam.
                                                    na apelu stawałem w miarę blisko podium,żeby nie przedzierać się przez
                                                    ciżbę.występowałem prawie zawsze(byłem niewinny).
                                                    dziewczęta nie piszczały.Chociaż kiedyś jedna zemdlała,jak wystąpiłem i
                                                    spojzałem ponuro.(potem mówili że to od goraca)
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 23.01.05, 04:45
                                                    Cos Cicho dzis tutaj.. gdzie sie wszyscy podziali... lacznie z borasca.. to az
                                                    dziwne.. Dzis tony sniegu nawalilo...lodowato -17 i wiatr... snieg sie przesuwa
                                                    z jednego kata w drugi... taki dobry dzien na leniuchowanie... ach kiedys to
                                                    sie kochalo zime.. a taraz to inna spiewka

                                                    czuwaj
                                                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 23.01.05, 16:45
                                                    eehh.. co za pogoda - dzisiaj sniezyca zakonczyla sie, sloneczko pieknie swieci
                                                    ale jest -20C !! a windchill ('zimnosc' powietrza:) odczuwalna na skorze gdy
                                                    wiatrem powieje w twarz to -34C !!! Ocieplacze trza, w miotle jeza, zakladac
                                                    nawet na nos:)))) - nie wspomne juz o innych odgalezieniach ciala:)))))

                                                    a ja wczoraj zamiast leniuchowac wzielam sie za przedzieranie przez sniegi i
                                                    wiatry i wybralam sie na zakupy i takie tam inne mniej leniwe zajecia... nawet
                                                    poczlapalam do kina wieczorkiem - ta sniezyca wprawila mnie w doskonaly
                                                    humor... ale gdy wreszcie dotarlam do domu to zwinelam sie w klebek i
                                                    przespalam rowno 12 godzin! Starosc nie radosc.. grrrrr :)
                                                  • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 23.01.05, 16:48
                                                    Gość portalu: miki napisał(a):

                                                    > p Ciołkowska nazywała mnie - żulik i zcichapękł.

                                                    :)))))))))))))))

                                                    a jakimi to wyczynami zdobyles te szlachetne tytuly????? :))))
                                                    PROSZE O SZCZEGOLY!!!! :)))))))


                                                    aahh... ratunkuuuuuuu!! Ja w to mrozisko musze zaraz wychodzic!! grrrrrrrrr
                                                  • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 23.01.05, 17:30
                                                    Pozno sie polozylem spac.. wczoraj spalem prawie do 11-tej... i mnie to
                                                    rozregulowalo...dzis podobnie.. wczoraj nosa za drzwi nie wychylilem.. paskudna
                                                    pogoda. Dzis wyjde moze pare zimowych fotek zrobie.. bo mimo zimna ladnie jest.

                                                    czuwaj
                                                  • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.olsztyn.mm.pl 25.01.05, 11:51
                                                    borasca0107 napisała:
                                                    > a jakimi t> o wyczynami zdobyles te szlachetne tytuly????? :)))) PROSZE O
                                                    SZCZEGOLY!!!! :)))))))

                                                    Zcichapękł- to mniej wiecej wyglądało tak:
                                                    pod czujnym wzrokiem nauczycielstwa-skupiona twarz,niby coś notuję,ale tak
                                                    naprawdę obmyślam co tu nabroić na przerwie,tak wygląda zcichapękł.Jak Sztyrlitz.
                                                    Numer który długo został w pamięci to zasunięcie sklepikiem klasy od
                                                    rosyjskiego(wspólnie z kolegami)to prawie polityczna sprawa!niestety nie wyszedł
                                                    do końca,bo tego dnia p.Annę zastępowała pani z biblioteki.
                                                    o Sztyrlicu (pisownia??) jeszcze mi się przypomniało: Sztyrlic obmyslajac plan
                                                    spacerował po dachu kancelarii Rzeszy.nagle poślizną się i runą w dół! Cudem
                                                    zaczepił o gzyms. Na drugi dzień cud zsiniał i obrzękł.
    • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 23.01.05, 20:32
      BRRRRRRRRRRRRRRRR jak pieronsko zimno!!! Zmarzlem niesamowicie mimo ze dlugo
      nie bylem na zewnatrz... Jak nie ma wiatru jest calkiem calkiem...ale jak wiatr
      dmucha to przemraza do szpiku kosci.. wiewior nigdzie nie widzialem.. madre
      zwierzaki siedza w gniazdach i dziplach i sie grzeja.. Ladnie jest tak
      przejrzyscie - crisp. Tyle ze lodowato.

      czuwaj
      • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 24.01.05, 12:26
        W sobote jakis samobojca spacerowal po Dlugim...
        ledwo zamarzlo.
        Ja tez kiedys lazilem ale bez przesady
        :-)
        • Gość: jd Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.01.05, 15:09
          Najwyraźniej nie może się doczekać ślizgawki od brzegu do brzegu, ale Długie
          takim nie sprzyja. W ogóle nie sprzyja tym, co sobie wobec niego za dużo
          wyobrażają. Jest mroczną tajemnicą dopełniejącą doskonałość tego rajskiego
          miejsca na ziemi (gdyby oczywiście nie topole). Ja nawet na zmrożone 25
          stopniowym mrozem wchodziłem w nastroju co najmniej lekkiego horroru.
          • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 26.01.05, 05:06
            miki, cud sztyrilica niezly.. usmialem sie..

            dzieki

            czuwaj
            • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 26.01.05, 07:10
              Dlugie pod lodem.
              Moze i lyzwy czas przygotowac
              jesli troche mroz potrzyma...
              :-)
              • Gość: jd Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.01.05, 11:02
                A czy wędkarstwo w przeręblach zanikło, czy trwa dalej?
                • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 26.01.05, 14:58
                  nie ma jeszcze odpowiedniego lodu,
                  ale jesli potrzyma to wedkarze wyjda z wiertlami do lodu...
                  :-)
    • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.olsztyn.mm.pl 26.01.05, 15:36
      dla Tych co za granicą,a chcieli by popatrzec na Olsztyn
      www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=20moje-fotografie.olsztyn.pl
      Ładuje sie za 2 albo 3 razem.nie zrazajcie się ,tylko wstecz i jeszcze raz.
      Aaa to nie moje fotografie,znalazlem przypadkiem.
      • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 27.01.05, 07:30
        To jest strona i fotografie forumowicza o nicku: sud.
        znasz go Miki,
        byl na ostatnim kuligu w eNce,
        robil tez zdjecia.
        :-)
        • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 28.01.05, 05:40
          sud faktycznie fajna strone zrobil..zdjecia sa naprawde dobre i prawie kazdy
          ciekawszy zakatek Olsztyna jest obfotografowany. Aczkolwiek nie pamietam zeby
          jakies zdjecie siodemki tam sie znalazlo.. ogolnie okolice jeziora sa dosc
          skromnie ujete. Na link podany przez miki nie udalo mi sie wejsc.. szkoda.
          Ogolnie to fotki lub linki na ciekawe fotki sa zawsze mile widziane.. jest
          nawet watek o tym w podgrupie klubu forumowicza.

          czuwaj
          • Gość: Fredek Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.nwbi.de / *.neue-westfaelische.de 28.01.05, 10:20
            www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=17&ido=147&idz=4686
            A te zdjecie mi sie najbardziej podoba ...
            • Gość: mir-mur Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 23:49
              Miki dzięki za list.
              mam pytanie czy moge zacytować go na forum?



              mru-mru-mru
              • borasca0107 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 29.01.05, 01:59
                Gość portalu: mir-mur napisał(a):

                > Miki dzięki za list.
                > mam pytanie czy moge zacytować go na forum?


                mozesz:)))))
                a nawet MUSISZ!!!!! :)))



                ---
                "God, if you can't make me thin,
                please make my friends fat" :)
                • Gość: mamut Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.sympatico.ca 29.01.05, 02:09
                  No ladnie to tak... jakies tam list za plecami kolego i kolezanek pisac a
                  zarazem ani szczypty sekretu nie uronic.. nie spodziewalismy sie tego. No
                  prosze..

                  czuwaj
              • Gość: miki Re: Szkola Nr. 7 czesc 34do mir-mur IP: *.olsztyn.mm.pl 29.01.05, 17:26
                jasne!mam nadzieję ,że Winek mnie nie pozwie do sądu.
                • miki-3 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 30.01.05, 14:48
                  Zbyszek07 to umie zorganizować "kulig".
                  Ten wczorajszy tez był znakomity.
                  Młodzież, która na początku kwasno patrzyła na nasz dawno nie aktualizowany
                  repertuar piosenkarski,potem spiewała razem z nami,a nawet zawłaszczyła
                  instrumenty perkusyjne.
                  Ale jak to na "kuligu"- mocno trzęsło.Więc jeszcze rano wirowało mi w głowie.
                  Nie wiem czy ktoś mnie odwiózł saniami, czy sam dojechałem na nartach (krokiem
                  mocno posuwistym).
                  Rano musiałem iść do"apteki". Wprowadziłem do organizmu za pomocą 2 szklanek
                  trochę bursztynowego lekarstwa i teraz jest mi doooobrze.
                  • Gość: mir-mur Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 22:26
                    Witam
                    zamieszczam list jaki dostałem o mikiego,treść jego związana jest z fotkami
                    które do was wysłałem.
                    "Czesć mir-mur!!
                    nie odpisuje od razu,bo moje "szkodniki" nie dopuszczaja mnie do kompa.
                    Dziekuje za zdjecia!!opisuję:
                    b-2
                    1 z lewej Ania Matczuk.widziałem ją w zeszłym roku z małym dzieckiem.
                    obok chłopiec z krawatem nazywał sie Zabiełło.
                    na końcu Maciek Romanowski
                    reszta -twarze znajome,ale imion ne pamietam.byłem w klasie starszej
                    o chyba 2 lata.a moze rok.
                    b-3
                    dziewczeta maja zgrabne nogi,reszta jak wyzej
                    b-5
                    2 od prawej-Dobrowolski.pamietam go bo jego Ojciec lutną mnie kiedyś
                    w szczękę.to byłaby ciekawa opowieść,jak z czeskiego filmu.
                    nad nim Białek (dobrze walczył na pięści)
                    biała koszula z krawatem niżej Perkoz?
                    ALE PO ŚRODKU!!! TEN WYWINIETY KOŁNIERZYK, KRZYWY KRAWAT-TAAAK TO ON
                    TO KULTOWA POSTAĆ TEJ SZKOŁY:
                    WINICJUSZ PARYS !!!!
                    takiego goscia sie nie zapomina,jego ojciec to umiał szybko biegać.
                    gonił mnie kilka razy.szczegulnie jak kopciuch zamiast dymic zapalił
                    mu dzwi do domu.
                    postaraj sie wpuscic to zdj. na forum z pytaniem kto Go pamieta.
                    On jest tak samo sławny jak Filut.
                    a ja mam fotkę z konca szkoly połączonych klas A i B, z p.
                    Domańską.gdzie to przesłać żeby pokazać na forum,albo żeby Fredek to
                    włączuł na swoja stronę.
                    pozdrawiam . Michał."
                    • Gość: mir-mur Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 22:33
                      Dobra jest "setka" prosze o zaczęcie nowej części.





                      mru-mru-mru
                      • zbyszek07 Re: Szkola Nr. 7 czesc 34 31.01.05, 07:41
                        P.Domanska czesto widuje...
                        jezdzi na rowerze po calym miescie,
                        czasem zaglada tez na al.Przyjaciol.
                        Dzieki Miki za wrazenia z kuligu.
                        moglo byc cieplej,
                        ale...
                        w koncu to kulig!
                        :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka