treborrr 31.05.05, 10:03 Nikt nie pisze? Nic się nie dzieje? Nie wierzę... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bob-budowniczy Re: 6 dni i nic? 31.05.05, 19:22 A co ma sie dziać? wszyscy do Dnia Dizecka się szykują... Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 01.06.05, 10:02 No tak, szykowali się od sześciu dni, jak widać! A dziś pewnie będą świętować dzień cały, a potem poprawiać przez trzy dni i odchorowywać przez następnycch siedem! Jak ostatnio byłem to koło Biesiady – przy nocnym – widziałem takich, co to szykowali się do balowania. Już wtedy Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 01.06.05, 11:19 ...już wtedy się szykowali do Dnia Dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
ojasia Re: 6 dni i nic? 01.06.05, 17:17 Cóż takie ważne święto to i przygotowania musza być długie! Pozdrawiam wszystkich serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 02.06.05, 09:32 No to teraz już czas się przygotowywać do świąt. Jest-li mój post ostatnim przed Bożym Narodzeniem? Umrzeć, zasnąć... Odpowiedz Link Zgłoś
ojasia Re: 6 dni i nic? 02.06.05, 16:02 Bez przesady, zaglądam tu czasami, to przy okazji coś napiszę- choćby tylko dla Twojego lepszego samopoczucia. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 02.06.05, 16:48 No to trzymam za słowo. Co w mieście słychać? Odpowiedz Link Zgłoś
ojasia Re: 6 dni i nic? 03.06.05, 15:59 Zgodnie z obietnicą piszę: w LW nic ciekawego się nie dzieje (przynajmniej z mojego punktu widzenia). Jak zwykle (chociaż z tym jak zwykle w moim przypadku to przesada, bo mieszkam w LW nie cały rok) nudno i smutno, chociaz nie- na Polnej jest Wesołe Miasteczko, ale na tego typu rozrywki jestem już za stara. Przeraża mnie sam widok krecącej się karuzeli. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 05.06.05, 10:01 Za moich czasów wesołe miasteczka stały na miejscu dzisiejszego rynku - pod dworcem. A właściwy rynek był na ulicy - hmm, już nawet nie pamiętam nazwy - blisko miejsca, w ktorym Symsarna wpada do młyna A pusta kręcąca się karuzela rzeczywiscie musi być smutna. Chociaż teraz przy Polnej rzeczywiscie są jakieś osiedla i może w nich tętnić życie. Pamiętam jak chodziłem do takiej nauczycielki na Polną na korepetycje, to trzeba było przejść kilkaset metrów przez pola do bloków przy Polnej. Bo tam, u jej końca, prawie przed samą granicą miasta, stały tylko 4 (chyba?) bloki. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_1 Re: 6 dni i nic? 05.06.05, 11:06 Treborr, czyżbyśmy chodzili do tej samej nauczycielki na korepetycje?;) Ja też chodziłam na Polną - to był dla mmnie wtedy już koniec świata;) Odpowiedz Link Zgłoś
sylaba_01 Re: 6 dni i nic? 05.06.05, 13:33 Mika, niech zgadnę, tez kulałaś z matmy? Ja to przynajmniej miałam blisko, z bloku do bloku prawie, ale to i tak za wiele mi nie pomogło... Pozdrawiam Cię :) Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 05.06.05, 17:19 Pewnie chodziliśmy - do Tećki. Jeszcze w dodatku zimą. Więc wygwizdów był tam straszny. Zresztą wygwizdów już się robił koło Kościuszki! Ale to było 20 lat temu! Jak to było dawno!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mika_1 Re: 6 dni i nic? 05.06.05, 19:17 To ja chyba chodziłam gdzie indziej. Chodziłam na angielski, bo go chciałam na maturze zdawać, a w szkole angielskiego nie mieliśmy. Ale okazało się, że pani nie chce mnie uczyć, bo znam angielski lepiej od niej. I na tym skończyły się moje korki na Polnej:) Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 05.06.05, 19:33 Za moich czasów angielski był tylko jako kółko w LDK bodajże. I chodził nań mój kolega z klasy – dziś dentysta. Ale z tego co i jak mówił, to ja nie gorszy angielski załapywałem na filmach w kinie. Może nie mówiłem tak biegle (i to mi niestety zostało - wszystko przez brak treningu), ale sprzedać bym się nie dał. No właśnie kino! Czy pamiętacie jak trzeba było kiedyś przyjść godzinę przed filmem, aby kupić bilet i nie spóźnić się do kina? Dla mnie było pewną szkołą magii – o ile można to tak nazwać – A dopiero po latach odkryłem pewną straszliwą [:–)] prawdę o naszym kinie. Zdradzę wam ją, jeśli przeczytam kilka ciekawych – i bardzo sentymentalnych, prawdziwych (bo fałsz wyczuję) postów. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_1 Re: 6 dni i nic? 06.06.05, 21:49 Do LDK też chodziłam na angielski. Ale niestety, nic się tam nie nauczyłam. Dopiero kiedy trafiłam na angielski kolo dworca, wyniki były zadowalające. Co do kina, to z najodleglejszych czasów pamiętam poranki, na które chodziłam z Tatą. Do dziś przed oczami mam Bolka i Lolka:) Potem, z powazniejszych filmów był Klasztor Szaolin - tez z Tatą i z bratem. Potem po 10 razy oglądany E.T., dirty Dancing... Potem czasy się zmieniły i w kinie powstała "kawiarnia". Miejsce spotań ze znajomymi. Pamiętam pierwsze chipsy:), sok w kartonie - jeden na 5 osób, z duża ilością lodu, żeby starczyło na dłużej... Potem znowu czasy się zmieniły i zrobili tam dyskotekę. Byłam raz, nie podobało mi się i to już koniec wspomnień... Odpowiedz Link Zgłoś
mika_1 Re: 6 dni i nic? 26.06.05, 00:51 I nic:((( Nietopsze. A ja siedzę w Lidzbarku. Cicho spokojnie... Pojeździłąm sobie na rolkach - takie warunki, to ja rozumiem. podobało mi sie. Most koło młyna rozłożyli już na częsci, będą robic coś nowego. poza tym - bez zmian. Jak ktos zauwazył coś jeszcze , to zapraszam do opowieści. Odpowiedz Link Zgłoś
bob-budowniczy Re: 6 dni i nic? 11.08.05, 15:12 No i Stalówka znów wyprzedziła Lidzbark - tym razem kaszana bo już o ponad 100 postów... Odpowiedz Link Zgłoś
treborrr Re: 6 dni i nic? 15.08.05, 10:29 A co to jest Stalówka? Poza tym mówilem wam już dawno, że strasznie cieniujemy. Obciach po prostu. A mieliście podobno kolejną imprezę Szwedesa? Czemu żadnych nie ma reperkusji na forum? Odpowiedz Link Zgłoś