Gość: ted
IP: *.olsztyn.mm.pl
01.11.05, 15:24
W tym rządzie Pana Marcinkiewicza -"robi" za ministra facet- wybitny spec.od
ludzkich "podrobów"(serca)- niespełniony kandydat na prezydenta RP -pnący do
"władzy" -prof.Religa.Jednej rzeczy nie mogę zrozumięć-pojąć? Nie mając szans na
prezydenturę- Religa zrezygnował,"zapisał" się do Tuska-poparł go-wspierał jego
kandydaturę w walce o najwyższy "stolek" w Polsce .W czasie "kampani"
wyborczej "olewał"-krytykował publicznie program naprawy służby zdrowia
proponowany przez PiS.Po przegranej Tuska -profesor na prośbę
prezydenta-elekta- "hop" do rządu PiS-u i "robi" za ministra.Czas pokazał iż
chyba "robił" za konia trojańskiego "kaczorów". Politycy PO, prawdopodobnie
zniesmaczeni zachowaniem profesora- "kurtuazyjnie" się wypowiadają, albo
milczą.Czy "ktoś" rozumie o co tu "biega" i jak nazwać to zachowanie Religi?
A może otrzymał zadanie "złamania" serc "zwycięzców" w stosunku do opozycji?