Gość: Klon
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.05.06, 21:12
On nie wędkuje a złości się nie "JEDEN" wędkarz. "Bagiński przyznał mi, że
jeden z olsztyńskich wędkarzy przysłał mu list pełen oburzenia na wysokie ceny
pozwoleń. Nie przejmuje się tym, uważa, że to reprezentant niewielkiej grupy
wędkarzy, którzy sieją niepotrzebne zamieszanie. - Ja działam zgodnie z prawem
- powtarza Bagiński" pan Bagiński siedzi na wygodnym dobrze opłacanym stołku w
Warszawie, dla niego 90 zł miesięcznie to drobiazg ale dla emeryta, ucznia,
studenta na Warmii i Mazurach to albo 1/5 emerytury albo 2 do 3 tygodni pracy
w polu. 160 zł za pozwolenie w roku ubiegłym było całkiem poważnym wydatkiem
dla tych ludzi a w tym roku opłaty uczynią z nich kłusowników. Ani
ustawodawca, ani obecny dysponent jezior nie myślą o tych którzy wędkują dla
rozrywki i przyjemności. Działanie z prawem nie zawsze oznacza zrobienie
wszystkiego żeby życie było normalne. Przetargi można ogłosić wcześniej to, że
"Ustawa daje nam pięć miesięcy na rozpisanie przetargu" nie świadczy że trzeba
to czynić w ostatnim dniu. I w ten sposób sami ustawodawcy i zarządcy
produkują KŁUSOWNIKÓW!!!