Dodaj do ulubionych

Zginęli, bo tir jechał za szybko

IP: 213.195.139.* 03.08.06, 07:39
a gdzie policja i tachografy, to co robia kierowcy ciężarówek na naszych
drogach... zresztą wszyscy widzą, wydaje się że obowiązuje radziecki kodeks
drogowy w którym większy miał zawsze pierwszeństwo.
Zakazać tranzytu przez Polskę "ciężarówki na wagony" to jedyne rozwiązanie,
wystarczy tych które poruszają się w ruchu lokoalnym. A kierowcy na badania
psychotechniczne tylko prawdziwe a nie stempelki za kasę.
Połowie przecież myli się ciężarówka z bolidem formuły 1 , Każdy to Kubica na
treningu, a powinni raczej myśleć o sobie w kategoriach maszynisty
prowadzącego pociąg.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ja Re: Zginęli, bo tir jechał za szybko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.06, 08:13
      powinien kierowca pojsc siedziec i to na bardzo dluugo. I nie ma tlumaczenia ze
      droga za sliska, ze deszcz, ze duzy samochod. To morderca - zabil 2 mlodych
      ludzi. I tak powinno to byc rozpatrywane
    • Gość: MARIUSZ Re: Zginęli, bo tir jechał za szybko IP: *.olsztyn.mm.pl 03.08.06, 09:57
      ZLIKWIDOWAC TIRY Z POLSKICH DROG.LEPIEJ PRZEWOZIC LADUNKI KOLEJĄ.NIEWINNI
      LUDZIE GINĄŁ!!!!!
    • Gość: ************* Re: Zginęli, bo tir jechał za szybko IP: *.system / *.system-sat.pl 03.08.06, 12:49
      Zgineli bo urzędnicy nic tam nie zrobili o ostatniego wypadku - to skandal !!!!
      • Gość: Czas Re: Zginęli, bo tir jechał za szybko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 15:51
        Nadszedł czas aby zdecydować a wożeniu tirów na platformach kolejowych. Parlamentarzyści proszę zdecydujcie, w trosce o swoje zdrowie.
        Zgadzam się to nie był wypadek to planowane morderstwo.
        • muraszka1 Re: Zginęli, bo tir jechał za szybko 03.08.06, 15:53
          to koszmar,tiry na tory!
          • Gość: zieloni2004 Tiry na tory!!! IP: *.160.237.209.olsznet.ec.pl 03.08.06, 19:10
            Zieloni 2004 od zawsze postulują przeniesienie ruchu towarowego z dróg
            publicznych na torowiska. Kuriozum jest dofinansowanie kulejącego pkp z budżetu
            państwa,a jednocześnie utrudnianie szansy na zarobek , poprzez promocje
            transportu kołowego.
            Pamietajmy też , że wszyscy płacimy za naprawe zniszczonych przez cieżarówki drogi.

            Za Adrianem Zacharewiczem:

            Co z tą koleją?

            Degeneracja kolei trwa w Polsce już od początku lat 90-tych, kiedy twarde prawa
            rynku dotarły również do kraju nad Wisłą. Co roku z mapy naszego kraju znikają
            kolejne połączenia pociągowe. Nie inaczej stało się i w tym roku. Zgodnie z
            informacją przekazaną przez Warmińsko-Mazurski Zakład Przewozów Regionalnych, w
            2005 roku mieszkańcy naszego województwa będą mieli do dyspozycji mniej aż o 41
            połączeń kolejowych.

            W nadchodzącym roku PKP zrezygnowała z przewozów na odcinku Działdowo- Brodnica
            a także ograniczyła ilość połączeń na trasach Elbląg-Malbork i Działdowo- Mława.
            Przyczyny tego stanu według PKP i samorządów, do których zgodnie z ustawą z 2003
            roku należy organizowanie i dofinansowanie regionalnych przewozów kolejowych, są
            jasne. Brak funduszy na utrzymanie infrastruktury a także na pokrywanie kosztów
            nierentownych połączeń. I wszystko byłoby zgodne ze zdrowym rozsądkiem i
            ekonomią, gdyby nie fakt, że w pozostałych krajach europejskich kolej się… opłaca!

            Dlaczego w Polsce kolej jest nieopłacalna?

            Temat nierentowności polskich kolei powraca niczym bumerang od kilkunastu lat z
            regularnością szwajcarskiego zegarka (a tak swoją drogą Szwajcaria ma jedną z
            najlepiej rozwiniętych kolei w Europie- dop.autor), zawsze wtedy, gdy rząd
            zaczyna wspominać o reformie i cięciach w budżecie PKP a groźby strajków
            kolejarzy elektryzują cały kraj. Najciekawsze jest jednak to, że wszystkie
            strony konfliktu, a także my podatnicy, zgadzamy się, co do jednego faktu…
            reformy są konieczne.

            Zadłużenie PKP sięga dziś niemal 13 mld zł i przy obecnym systemie nie zanosi
            się, aby w najbliższym czasie mogło się zmniejszyć. Stale maleje za to liczba
            klientów korzystających z usług polskich kolei. I to drastycznie. W roku 1985
            pociągami podróżowało 1005 107 tys. osób a według danych z roku 2002 z usług
            kolei skorzystało już tylko 244 100 (dane GUS i UCI w tysiącach podróżnych).

            Ciągłe podwyżki cen biletów, niski standard usług, niepewność dotarcia na czas,
            powoduje coraz większy odpływ potencjalnych klientów PKP. Dzieje się tak z wielu
            przyczyn, ale jedną z nich jest zła, bądź żadna, polityka samorządów wobec kolei
            regionalnych a także brak elastyczności przewoźnika w dostosowywaniu taboru do
            potrzeb lokalnych. Samorządy, nie starają się utrzymywać istniejących połączeń,
            bowiem jest to kolejne obciążenie budżetu. Łatwiej jest zlikwidować kursujący
            pociąg a metody dojazdu do pracy czy szkół pozostawić samym zainteresowanym,
            proponując ewentualnie w zamian uruchomienie jednego czy dwóch dodatkowych
            autobusów. Już dawno przestano nawet myśleć o inwestowaniu w infrastrukturę a
            pomysły zastąpienia tradycyjnych pociągów tańszymi w eksploatacji i bardziej
            przyjaznymi środowisku szynobusami, traktuje się jako ekstrawagancję i raczej
            tzw. różyczkę do klapy, niż kierunek rozwoju przewozów regionalnych. A szkoda, bo…

            Na kolei można zarabiać!

            W większości krajów Unii Europejskiej popularność kolei systematycznie wzrasta,
            a zakres usług oferowanych przez przewoźników(!) z roku na rok jest coraz
            szerszy. Pomińmy transport towarów i tranzyt np. TIR-ów, który w naszym kraju
            dopiero rodzi się w głowach, co odważniejszych ekonomistów i polityków. Wzrost
            popularności podróżowania koleją nie wziął się jednak z nikąd. Stało się tak
            głównie za sprawą udostępnienia infrastruktury kolejowej, konkurencyjnym do
            państwowych, przewoźnikom. Modelowym przykładem mogą być Niemcy i Szwecja, ale
            wzór brać powinniśmy także z Czech.

            U naszych południowych sąsiadów już w roku 1994 zrezygnowano z monopolu
            przewoźnika państwowego. Konkurencja na rynku doprowadziła do tego, że ponad 50
            procent ruchu pasażerskiego na liniach lokalnych i regionalnych obsługują tańsze
            w eksploatacji autobusy szynowe, podczas gdy w Polsce ich udział to ok. 0,3
            procenta. Między innymi dzięki temu polska kolej regionalna kosztuje nas o 1,5
            mld. zł. więcej, oferując niemal 3 tysiące pociągów pasażerskich dziennie…mniej
            i to w kraju czterokrotnie większym(!). Jeszcze dalej niż Czesi, poszli Szwedzi,
            którzy zrezygnowali z monopolu przewoźnika państwowego,już w roku 1988.

            Aktualnie z powodzeniem na tamtejszym rynku funkcjonuje 30-u przewoźników a
            odpowiedzialność za ich wybór spadł na samorządy, które organizują transport na
            swoim terenie. Tak duża liczba przewoźników jest również wynikiem faktu, iż w
            ramach reformy, samorządom przekazano część taboru kolejowego, po to, aby nie
            zmuszać przewoźników do zakupu nowych pociągów. Dzięki temu liczba przewożonych
            koleją towarów i osób ciągle wzrasta a koszty usług m.in. biletów pasażerskich,
            zmalały o ponad 25 procent. Czyli jednak można…

            A u nas?

            Zgodnie z Ustawą z dnia 28 marca 2003 roku, organizowanie i dofinansowywanie
            regionalnych przewozów pasażerskich należy do zadań własnych samorządu
            województwa i jest ono finansowane z dochodów własnych samorządu. Zadaniem
            przewoźnika, czyli PKP Przewozy Regionalne, jest realizowanie zamówienia przez
            samorządy. I choć istnieją przepisy pozwalające na obsługiwanie tras
            regionalnych przez przewoźników innych niż PKP, to ich udział w rynku jest
            znikomy, żeby nie powiedzieć, żaden. Dzieje się tak głównie z powodów
            niezliczonych warunków i pozwoleń, które musi uzyskać potencjalny konkurent PKP,
            aby móc obsługiwać linie, których PKP… obsługiwać nie chce! Pozytywnym
            przykładem jest działająca w Wielkopolsce od 2002 roku prywatna kolej SKPL,
            która wykorzystując, a jakże, szynobusy potrafiła przekonać do swoich usług
            niemal 3-krotnie więcej pasażerów, niż na tych samych trasach przewoziło PKP.

            W województwie warmińsko-mazurskim uruchomiony został dotychczas jeden (słownie;
            jeden) autobus szynowy, zakupiony w marcu 2004 przez Urząd Marszałkowski
            Województwa Warmińsko-Mazurskiego. W materiałach przekazanych przez W-M Zakład
            Przewozów Regionalnych, uznano, że wyróżnia się on… interesującą kolorystyką.
            Jest jednak światełko w tunelu, bowiem w pierwszym kwartale 2005 roku planuje
            się uruchomienie trzech kolejnych szynobusów, które mają obsługiwać m.in. trasy
            Olsztyn-Szczytno, Olsztyn-Pisz a w przyszłości również Ełk-Olecko. Niestety
            białych plam na kolejowej mapie Warmii i Mazur jest dużo więcej. I dopóki
            autobusy szynowe będą traktowane jako uzupełnienie dla tradycyjnego taboru,
            dopóty utrzymywanie wielu linii nadal będzie nierentowne. Podobnie jak trwanie
            przy sztywnym rozkładzie jazdy, który ulega zmianom bardzo sporadycznie i trudno
            uznać go za elastyczny. A przecież w regionie, który żyje z dość krótkiego
            sezonu turystycznego, dostosowywanie ilości i wielkości pociągów powinno być
            standardem. I niewiele w tej kwestii zmienia kilkanaście pociągów więcej w
            okresie mrągowskiego pikniku country czy „Przystanku Olecko”. Rozkłady jazdy
            muszą być dostosowywane zarówno do potrzeb turystów, w sezonie, jak i ludności
            miejscowej. Ale do tego potrzebne są samorządy otwarte na rozmowy z mieszkańcami
            i przewoźnik, który będzie potrafił całą tą układankę złożyć w jedną dobrze,
            tanio i sprawnie funkcjonującą całość. Niestety, póki co, brakuje i jednego i
            drugiego.
    • Gość: Klakson Re: Zginęli, bo tir jechał za szybko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 23:29
      Co sie tak gregoriusku "plujesz", Ty jeździsz przynajmniej poprawnie?
      95% "kierowców" w Polsce to kierujący,(niedouczone pierdoły) szkolone przez
      hydraulików, wojskowych i innych "cieciów" po emeryturze.
      • Gość: xxx Re: Zginęli, bo tir jechał za szybko IP: *.olsztyn.mm.pl 07.08.06, 12:04
        Ale jak leziecie buraki do sklepu to się nie zastanawiacie kto dostarczył towar
        i czym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka