Dodaj do ulubionych

WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!!

IP: *.proxy.aol.com 04.11.01, 02:45
USA JEST MITEM........ROZSIEWANYM PRZEZ POLAKOW MIESZKAJACYCH TU W
USA .......NIEWIERZCIE .....USA TO WIELKI KICZ......A DOLARY ...TO NIE TE
CZASY!!!!CHCESZ COS WIEDZIEC WIECEJ??????PYTAJ NA WSZTSTKIE PYTANIA POSTARAM
SIE ODPOWIEDZIEC !!!!!A MOZE PLANUJESZ WYJAZD .......W CELU ZAROBIENIA DOLAROW??
NA WSZYSTKIE PYTANIA ODPOWIEM.....JESTEW CIEKAW CO I JAK ZA WIELKA WODA
PYTAJ ..POZDRAWIAM WSZYSTKICH OLSZTYNIAKOW I NIETYLKO ......PA
Obserwuj wątek
    • szpiro Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! 04.11.01, 08:19
      ron ile masz tych dolarow.Moze wrocisz do Polski zarabiac zlotowki.
      • Gość: ron Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 04.11.01, 12:19
        hahahahhah jestem w polsce..zarabiam ...ile_starczy mi na utrzymanie mojej
        rodziny.....bylem w usa ..po zlote runo.......hahhahaha...mit rozsmieszyl mnie
        do lez ...a polacy mieszkajacy tam przerazili mnie !!!!!!!.......to jest
        naprawde cos przerazajacego........
        • Gość: Adam perfecyjnie oddana sytuacja - komentarz z londynu IP: 195.40.17.* 26.01.02, 17:55
          od kilku lat mieszkam w londynie, i wiem o czym piszesz a faktycznie duza
          czesc polakow mieszkajacych tutaj przeraza !!!! czasami nawet jest wstyd
          przyznac sie ze jestem z polski.
          poza tym tak jak wszedzie jezelinie masz zawodu nie zarabiasz wiele, a takich
          jest tu najwiecej
    • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.01, 14:14
      Halo ron.Skoro jestes w Polsce, to dlaczego masz adres AOL.com?
      Slyszalam, ze Polacy traktowani sa w Ameryce jak ostatni smiec.Bylam w Stanach
      na wakacjach, ale nie mialam kontaktu z Polakami a ciekawi mnie jak tam jest
      naprawde.Ameryka zrobila na mnie dosc kiczowate wrazenie, jak mowisz i
      ty.Widzialam tam babcie wymalowane na kolorowo jak papugi, codziennie rano
      spedzajace czas u manikiurzystki.Podobno amerykanie nie przywiazuja uwagi do
      ubran.Slyszalam tez, ze w Stanach nawet Polscy lekarze nie gardza wykladaniem
      dachow, bo za dolary zapominaja kim i z kad sa.Nie krytykuje tego, bo mysle, ze
      to nasz system ponosi wine za takie ponizanie sie naszego narodu za
      granica.Chyba nie mamy wyjscia.Pozdr.
      • Gość: fff Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 17:33
        Skad tu tyle dziwakow z AOL?
        • Gość: detritus Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 04.11.01, 20:42
          Moze sezon jakis, czy cos...
      • Gość: ron Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 05.11.01, 12:18
        jestem obecnie w usa ...........utrzymuje zielona karte!!!!!!!!a jakie jest
        zycie w ameryce ???.polakow__________?straszne!!!!!!!!polacy.czli polonia
        amerykanska to przewaznie ludzie pochodzacy z malych miejscowosci dotknietych
        bieda :to ludzie przewaznie bez wyksztalcenia .....ale nie o to
        chodzi>>>>najgorsze jest to ze dla tych wszystkich ludzi...czas zatrzymal sie w
        momecie jak wysiedli z samolotu..cos przerazajacego...np...przylecial ktos
        20.lat temu......nosi ta sama fryzure...nosi te same spodnie ...grzebien jak
        wystawal ....tak i mu dzisiaj wystaje....buty te same .......co niektorzy mysla
        ze jeszcze w polsce jest mieso na kartki ......cos strasznego.....wogole cala
        moj historia ciekawosci ameryki zaczela sie na lotnisku w wawie....byl normalny
        dzien jak kazdy......lecialem do ameryki..po zlote runo!!!!.....ok wsiadlem do
        samolotu..i juz sie poczulem nieswojo .........ludzie ktorzy mnie otaczali byli
        jacys dziwni......jakby z innego swiata......sasiad moj siedzacy obok byl caly
        wypisz wymaluj pawlak....potem dowiedzialem sie ze rodem z rzeszowa...lot
        przelecial bardzo szybko.....slyszac gware
        goralska ,ostrolecka,bialostocka...smacznie spalem!!obudzilem sie nad NY...Z
        GORY WYGLADAL SLICZNIE JAK W TV...ciekawila mnie reszta..port lotniczy..trzeba
        przyznac duzy........emigrejszyn.....cofaja pare osob!!!!!nie wiem co sie
        dzieje powstaje kolejka .......miny ludzi sa niesamowite....kazdy w reku trzyma
        paszport........wpuszcza ...czy nie wpuszcza!!!!!w rekach trzymaja tz
        kaczkonosze..torby na kaczki.....jeden patrzy nerwowo na
        drugiego....wpuscili...ufffffff....ide po swoje bagarze.....po dlugiej tasmie
        przesuwaja sie torby walizki..zawiniete sznurkami koldry...dziwene worki...i
        innego typy zapakowany bagaz........polakow.......rodakow.....mam
        wszystko.kieruje sie do wyjscia........jest ciemno.....polacy
        trzymajacy..kartki z nazwiskami w rekach wylapuja swoich...rodakow...ja rowniez
        znalazlem swoje nazwisko na kartce ........ktos sie mna zaopiekowal!!!!ruszamy
        grupa w kierunku drzwi...co niektorzy z rodakow dziwia sie ze same sie
        otwieraja......cos strasznego!!!!!!ok .......otwierajace drzwi uchylaja... nam
        ameryke...widze murzyna . 9 metrowa limuzyne . piekne samochody.ludzie licza
        piniadze...to napewno dolary............wiec napewno to ameryka .......zblizamy
        sie do naszego samochodu...jest to samochod agencji polskiej...ktora swiadczy
        przewozy......rozwozi ludzi pod podane adresy!!!!jest nadal ciemno!!!!!w 10-
        12osobowy ven pakuja sie ludzie ....zajmuja miejsca ...nic nie mowia .czuja ze
        sa zagubieni.....na kolanach trzymaja..jakies torby...sciskajac je jakby tam
        byl caly ich majatek........ruszamy w glab miasta .....jest ciemno..przez okna
        samochodu widac tylko samochody...samochody i jeszcze raz samochody.nic
        wiecej..jest ciemno!!!!cisza w samochodzie .......kierowca pociesza
        wszystkich...i tak tu zostanieta!!!!!!mnie sie tu podoba !!!!!przerazilo mnie
        to!ale nic jedziemy.......kierowca non stop rozmawial z jakas kobieta przez
        tel.komotkowy.......polglosem slyszalem ..ten to caly majatek wyda na telefon!!!
        inny polglosem potwierdzil...ale zaraz dodal.TO AMERYKA!!!TU MAJA PSIENIADZE!!!
        cala droga do mojego miejsca zamieszkania...byla koszmarem.....gdzie mialem
        mieszkac nie wiedzialem znalem tylko miejscowosc....czekalem i bylem coraz
        bardziej przerazony..nastepnego dnia ............cdn..pa...moze jutro!!!
      • bleblu Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! 05.11.01, 19:24
        ameryka jest zajebista kiedy ja tylko zwiedzasz, a co do polakow to zgadzam sie
        ze traktuje ich sie jak szmaty do podlogi - ale sami sobie jestesmy winni -
        nawet ruscy nie robia tam tyle durnych rzeczy - a nasza wspaniala polonia jak
        mnie odiwedzila to zrobila dym w comein ehh frajerzy normalnie frajerzy
      • Gość: Kraweznk Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.snet.net 21.11.01, 05:23
        Hej Ron mozesz mi powiedziec skad z tej Ameryki jestes...?
        Wogole tez mieszkam w USA zgadzam sie z tym ze Polonia jest na bardzo
        niskim poziomie.. ale z tym mieszkaniem to troche przesada musiales
        bardzo zle trafic.. ale ogolnie zgadzam sie z toba ze nie ma co tu szukac
        i to tylko taka plotka w jest w Polsce ze Ameryka jest taka wielka!
    • Gość: Leziox Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.addcom.de 05.11.01, 15:30
      Stany są dobrym krajem na spędzenie tam wakacji,natomiast mniej dobrym na
      pozostanie tam na stałe,już choćby ze względu na odległość.Chyba jednak lepiej
      żyć w stanach,niż w Chinach,gdzie też są Polacy.
      • Gość: Oleslaw Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.*.*.* 05.11.01, 21:21
        Fakt. Polacy za granica robia niezla trzode i dlatego potem sa zaliczani do
        najnizszej kasty.
    • bleblu Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! 05.11.01, 19:21
      zgadzam sie w 110 a nawet w 200% - moi znajomi tam mieszkaja i wcale nie maja
      tak rozowego zycia jak sie wysztkim wydaje
      • Gość: ron Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 06.11.01, 00:23
        ......ciag dalszy moich przezyc zwiazanych z ameryka.......kierowca ow wysadzil
        wszystkich pod agecja ...taka podobno byla umowa .....no i co ....poszly
        pierwsze piniadze trzeba bylo mu zaplacic ...aby dowiozl mnie pod wskazany
        adres...tak zrobili wszyscy......ale zaraz rozgladnalem sie .stojac na ulicy
        obok samochody........ulica wygladala jak prawdziwy smietnik...powywracane
        kosze latajace papiery obskurne domy z ktorych wydobywala sie jakas meksykanska
        muzyka.....krzyki i glosna muzyka w przejezdzajacych samochodach....w pierwszym
        momecie pomyslalem .gdzie jest ta ameryka !!!!!!...bylem zalamany!!!ale nic
        wsiadlem do samochodu...narescie jestem pod domem w ktorym mam
        mieszkac !!!...znowu przezylem szok....smrod stechlizny dochodzil...z kazdej
        strony.....dom !!!!!hahahha teraz z tego sie smieje !!!ok wchodze pukam ...nikt
        nie otwiera....wchodze spi jakis czlowiek.....budze go .....chcac dowiedziec
        sie czy jestem wlasnie tu iiiii gdzie jest moje mieszkanie !!!budze go ..nagle
        slysze .....cholera jasna ..czego!!!!!!....znowu szok.....tlumacze kim jestem i
        co tu robie ......nic nie mowil tylko wskazal palcem na klucz wiszacy na
        sznurku i pokazal palcem na sufit.....zrozumialem ze mieszkanie jast na
        gorze ....wchodze po kretych pomalowanych farba olejna schodzch.....wszystko
        skrzypi pod nogami......klucz mam ale patrze zamka nie ma w
        dzwiach__!!!!!..otwieram.....znowu szok ......brud smrod i ubustwo!!!!
        mieszkanie trzypokojowe.......klucz pasuje do zamka jednego z pokoi ....mialo
        byc mieszkanie a jest pokoj ...nic to ..otwieram......zapalam swiatlo....okna
        brudne 100lat nie myte.....itd....jedynie nowa wykladzina na podlodze i
        materac........mialem juz dosyc wszystkiego......pragnalem szybko
        zasnac....obudzilem sie .....ale nie otwieralem oczu...bo niewierzylem sam ze
        to wszystko prawda.......myslalem ze to wszystko mi sie snilo ale jednak nie !!!
        spalalem na materacu........i to co widzialem zdalem sobie sprawe ze to nie
        sen....poczulem glod .....na dzwiach pokoju wisiala kartka ....witamy w
        ameryce ......powiesil ja jeden z polakow mieszkajacych w pokoju obok!!!!oprocz
        powitania byly wskazowi co ijak.......uwarznie czytalem ...lodowka gorna
        polka .moja szawka w kuchni .po lewej.....itd ......a co bylo dalej zapraszam
        ponownie w najblizszym czasie !!!!!!!!.....moze macie jakies pytania __???????
        latwiej mi bedzie pisac!!!!!otkryje przed wami cala ameryke !!!!!!!mit....ktory
        wiecznie istnieje!!!!!!!!hahahahhahahhahahah.....niemoge wytrzymac ze smiechu!!
        • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 06.11.01, 11:01
          wierze w to co piszesz.Mam mozna powiedziec pochodzenie Amerykansko-Szwedzkie i
          rodzina czasami opowiadala mi podobne rzeczy np.o tym, ze tamtejsza Polonia to
          zwykle ludzie pochodzacy z takich wsi, ze nawet nie ma ich nazw na mapie i moi
          krewni ciesza sie, ze mieszkaja w dzielnicach Amerykanskich, bo wstyd im za
          takich Polakow, choc wiedza, ze to z regoly ludzie malo inteligentni, ale
          dobrze jest wiedziec, ze sa tez polacy z klasa, ludzie szybko uczacy sie i
          elastyczni, latwo i chetnie aklimatyzujacy sie w nowym kraju a nie tacy jak ci
          o ktorych opowiadasz.Az wstyd sie przyznac, ze my z Polski.W kraju, w ktorym
          mieszkam zostalam raz spytana przez dobra kolezanke pochodzaca z tzw.
          inteligenckiej rodziny, czy my w Pl mamy w mieszkaniu lazienke, czy wciaz
          jeszcze kozystamy z ustepow...Ciekawa jestem Ron jak dlugo czasu spedziles w
          tym kraju zielonych papierkow.Kiedy te opisane przez ciebie poczatki mialy
          miejsce?Pisz c.d. bo fajnie sie czyta i przezde wszystkim otwierasz nam temat
          tabu.Pozdr.
        • Gość: ron Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 06.11.01, 11:40
          wszystko juz wiedzialem...udalem sie do miasta na zakupy......kierunek ulica
          polska......jestem wchodze do pierwszego sklepu.....sa to sklepy niesamowite!!!!
          wygladaja jak dawne sklepy GS....MAM POROWNANIE bo mam rodzine na wsi....ludzie
          stojacy w kolejce zmierzyl mnie wzrokiem....slyszalem pomruki..oooooo
          NOWY!!!!....ZNOWU PRZEZYLEM SZOK......TUTAJ WSZYSCY O WSZYSTKICH WIEDZA!!!!ceny
          w sklepie np....ogorki sloik litrowy 3$,chleb1-2$,puszka rybna1-2$ser zolty
          bardzo drogi!!!!juz nawet nie pamietam...kielbasa i wyroby
          wedliniarskie...dowiedzialem sie ze robione sa na zapleczu sklepu.....i
          wszelkiego rodzaju salatki..golabki..itd...widzac wlasciciela sklepu i
          sklep ..moglem sobie wyobrazic warunki zaplecza przy wyrobie tych
          produktow ....tu nie ma podobno zadnych sanepidow.......kupilem puszki rybne i
          chleb ........bo reszty sie balem ......ruszylem w kierunku
          MC.DONALDS....SLAWNWGO W POLSCE PO DZIEN DZISIEJSZY......tutaj zewnetrznie
          podobny...wchodzac do srodka..znowu szok....zero ludzi..murzyni obsluguja w
          kurtkach .....brud ..smrod .......itd.....zamowilem 2 ham+ coce..ceny jak w
          polsce 1 ham 1$.....hamburger ow mial wysokosc 1 cm......byl zgnieciony....i
          wogole do dupy.....takze w polsce MC DONI......TO PRAWDZIWA
          KLASA !!!!!!....SZYBKO WRUCILEM DO DOMU......zaczelem myslec o pracy...w
          gazetach czytalem ogloszenia ....znalazlem...pare ....musialem tam pojechac i
          zlozyc aplikacje ......wypelnic papiery......zostawic i czekac .zlozylem to w
          paru miejscach.........mieli sie odezwac ........ok czekalem.......minelo pare
          szarych dni.......bez odzewu.....zastanawialem sie nad jednym..gdzie sa moi
          sasiedzi wspollokatorzy????nigdy ich nie widzialem!!!!!potem sie dowiedzialem
          ze caly czas pracuja jeden wstaje !!!!!!hahha o 2 w nocy...i jedzie do
          piekarni....potem ten sam jedzie na 7.rano.do fabryki.....a potem jeszcze na
          sprzatanie i wraca niekiedy bardzo pozno......a czasami poprostu nie wraca!!!
          przerazilo mnie to ponownie !!!!!!!!!!aaaa przepraszam mial niedziele wolna ale
          tylko do 11 rano !!!!!!!!bo potem pracowal.....byl bardzo chudziutki i
          malomowny.....on przykleil mi kartke na dzwiach ....rodem byl z
          bialegostoku...zaciagal troche ale mi to nie przeszkadzalo!!!!!!wydawal mi sie
          normalny........................historia swa opisuje byl to rok2ooo czyli na
          czasie nie przerazajcie sie tak i jest i teraz.......cd nastapi!!!!pa
          • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.csfb.com 06.11.01, 19:41
            Tyle bzdur sie naczytalem w tym miejscu, ze musze odpisac. Ludzie jak
            przyjezdzacie do Ameryki to oczekujecie, ze od razu bedzie dom, najlepiej z
            basenem, piekny samochod i kupa dolarow. To jest myslenie "znad Wisly". Nikomu
            nic sie tu nie nalezy. Idz, zarob, pokaz co potrafisz. Zdobadz Ameryke. W
            Ameryce jest w wielu miejscach bieda jeszcze gorsza niz w Polsce. Ze Polacy sa
            tu zle traktowani to ich osobista zasluga. Boja sie wszystkiego. Boja sie byc
            soba. Ludzie, ja jestem w Ameryce od 11-tu lat. Poczatek byl bardzo ciezki. Ale
            zawsze sobie powtarzalem w ciezkich chwilach "k..., tylko sie nie dac". Jakie
            sa tego skutki. Dzieci studiuja na amerykanskich uniwerytetach, mam dom, o
            samochodach nawet nie wspomne. Dwa razy w roku wakacje na Karaibach. Pracuje na
            Wall Street i zarabiam wiecej niz prezydent Polski. Nie sluchajcie bzdetow
            nieudacznikow, ktorzy swoje niepowodzenia zrzucaja na ta "wredna Ameryke". Ten
            kraj jedyny w swoim rodzaju. Jak wyemigrujecie do Niemiec to beda tam was
            traktowac jak... Polaka. Tu jest to niemozliwe. "Polish jokes". Czesto w Polsce
            mowi sie o tym fenomenie jako przykladzie tego, ze nas tu nie lubia. Prawda
            jest zupelnie inna. Amerykanie smieja sie ze wszystkich. I nie nalezy sie
            doszukiwac w tym atakow na konkretna nacje. "Stupid Polak". Sam to slyszalem.
            Jest to odpowiednik naszego "Glupiego Jasia". Trzeba pamietac, ze do Ameryki
            bardzo czesto przyjezdzali ludzie prosci, niewyksztalceni, analfabeci. Do tej
            pory zreszta przyjezdzaja ludzie, ktorym sie nie podoba w ich ojczystym kraju.
            Jezeli ktos chce wiedziec to moge udzielic rady: Jezeli jestes w stanie
            pracowac ciezko i dazyc do czegos to Ameryka jest krajem niesamowitych
            mozliwosci. Nie sluchajcie tych wszystkich nieudacznikow, ktorzy zrzucaja na
            Ameryke. To nie Ameryka, to oni. To w nich tkwi caly problem. Ja znam wielu
            Polakow, ktorzy swietnie sobie radza. I jest dla mnie obraza jak jakis glupek
            wypisuje nonsensy, bo jemu nie wyszlo.
            • Gość: Majka33 Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 24.01.02, 04:08
              Zgadzam sie z tobo w 1000% ,a jestem tutaj zaledwie 2 lata.Przyjechalem z500
              dol.nie znajac jezyka,przyjacele ktorzy obiecywali prace i pomoc w zalatwieniu
              wszystko-i ktorzy namowyli mnie i zona na przyjazd do USA-odwroczyli sie i
              zapomniely o nas.To byl horror.Sami w obcym kraju,nygdy nie zapomne tego.Ale
              sie uparlem i postanowylem ze ja nie skoncze na Greenpoint.Jestem ogromnie
              dumny z siebie ze osiognelem sukces bez niczei pomocy,wszystko zawdzieczam
              moich dwoch rak i to co mam w glowie.A uzalac sie nad sobo i narzekac na
              Ameryce to jest bardzo latwe.Nauczke dostalem od pierwszych dniach jedno"Tutaj
              mozesz lyczic tylko na siebie.Trzymaj sie z dala od Polakow-oni nygdy nie
              pomogom,ale zaszkodzyc i wysmiewac zawsze bede.
          • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.csfb.com 06.11.01, 20:30
            Tyle bzdur sie naczytalem w tym miejscu, ze musze odpisac. Ludzie jak
            przyjezdzacie do Ameryki to oczekujecie, ze od razu bedzie dom, najlepiej z
            basenem, piekny samochod i kupa dolarow. To jest myslenie "znad Wisly". Nikomu
            nic sie tu nie nalezy. Idz, zarob, pokaz co potrafisz. Zdobadz Ameryke. W
            Ameryce jest w wielu miejscach bieda jeszcze gorsza niz w Polsce. Ze Polacy sa
            tu zle traktowani to ich osobista zasluga. Boja sie wszystkiego. Boja sie byc
            soba. Ludzie, ja jestem w Ameryce od 11-tu lat. Poczatek byl bardzo ciezki. Ale
            zawsze sobie powtarzalem w ciezkich chwilach "k..., tylko sie nie dac". Jakie
            sa tego skutki. Dzieci studiuja na amerykanskich uniwerytetach, mam dom, o
            samochodach nawet nie wspomne. Dwa razy w roku wakacje na Karaibach. Pracuje na
            Wall Street i zarabiam wiecej niz prezydent Polski. Nie sluchajcie bzdetow
            nieudacznikow, ktorzy swoje niepowodzenia zrzucaja na ta "wredna Ameryke". Ten
            kraj jedyny w swoim rodzaju. Jak wyemigrujecie do Niemiec to beda tam was
            traktowac jak... Polaka. Tu jest to niemozliwe. "Polish jokes". Czesto w Polsce
            mowi sie o tym fenomenie jako przykladzie tego, ze nas tu nie lubia. Prawda
            jest zupelnie inna. Amerykanie smieja sie ze wszystkich. I nie nalezy sie
            doszukiwac w tym atakow na konkretna nacje. "Stupid Polak". Sam to slyszalem.
            Jest to odpowiednik naszego "Glupiego Jasia". Trzeba pamietac, ze do Ameryki
            bardzo czesto przyjezdzali ludzie prosci, niewyksztalceni, analfabeci. Do tej
            pory zreszta przyjezdzaja ludzie, ktorym sie nie podoba w ich ojczystym kraju.
            Jezeli ktos chce wiedziec to moge udzielic rady: Jezeli jestes w stanie
            pracowac ciezko i dazyc do czegos to Ameryka jest krajem niesamowitych
            mozliwosci. Nie sluchajcie tych wszystkich nieudacznikow, ktorzy zrzucaja na
            Ameryke. To nie Ameryka, to oni. To w nich tkwi caly problem. Ja znam wielu
            Polakow, ktorzy swietnie sobie radza. I jest dla mnie obraza jak jakis glupek
            wypisuje nonsensy, bo jemu nie wyszlo.
        • Gość: Mario Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.mad.east.verizon.net 16.12.01, 16:21
          RON widze ze niezly z ciebie lalek :-)
          Myslales ze jedziesz do raju? tutaj sie zapieprza, jak nie zapieprzasz to
          zyjesz jak zyjesz i placzesz bo placzkiem jestes.
          Problem w tym zeby sprobowac wyrwac sie z tego badziewia w ktorym sie
          znalazles, a nie rozczulac sie nad soba i plakac !!
          Polacy wlasnie tacy sa albo tumanki z jakimi miales do czynienia na starcie
          albo placzki tak jak ty :-)
          Ja USA nie zachwalam ale i nie krytykuje , inny kraj niz Polska inne obyczaje,
          ale nie sadze ze w Polsce jest lepiej !!!
          Polska wychowala sobie lalusiow i ludzi ktorzy mysla ze im sie wszystko nalezy
          a sami nic z sibie nie daja , powodzenia chlopaczku
    • Gość: wrrrrrrr Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: 63.211.86.* 06.11.01, 21:55
      A dobrze ci tak i tobie podobnym.wielu luziom sie tam ulozylo, bo uzyli glowy,
      a nie siedzieli i czekali az ktos zadzwoni i cos im da.
      • Gość: ron Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 07.11.01, 00:08
        mylisz pojecia!!!!!!!!!ja tu nie chce mieszkac!!!!!!!!ja myslalem ze odwiedze
        ten kraj ...troche zarobie i wroce!!!!!!!bo ja jestem polakiem!!!!!!!bylem
        jestem i bede!!!!!!opowiadam o polakach ktorzy tu przyjezdzaja zarabiac a nie
        zyc!!!!!!!o polakach a nie o takich jak ty........opisuje historie ktora mnie
        przerazila .........ameryke znalem tylko z opowiadan...i z tv.....chcialem sie
        przekonac jak tu jest naprawde!!!!!!!!teraz juz wiem .........urzyc glowy!!!!
        ok..nie przeczytales mojej histori do konca ........i nie ublizaj mi...nie
        jestem nieudacznikiem.............masz samochody....i dobrze.masz
        dom .wspaniale ......wyjerzdzasz co roku na wakacje swietnie!!!!!to jest
        ameryka !!!!!prawda.....ja tu przyjechalem zarobic ...ja tu nie mieszkam!!!!!!!
        to nie jest moj kraj!!!!!!!zrozum to!!!!!!ja jestem polakiem!!!!!a ty jak sie
        czujesz ______i kim sie czujesz .....ludzie przyjerzdzaja do usa w celu
        poprawienia swoich finansow w polsce .......rozstaja sie z rodzina ....i
        co...sa zaskoczeni.......niektorzy zaporzyczaja sie na wyjazd......ale mysla o
        powrocie .........a ty .........mieszkasz tu!!!!!!!jestes zafascynowany ameryka
        twoja sprawa.............jestes tu 11lat.....masz tu rodzine ...wspaniale
        wybrales ten kraj wiec tu zyj .......ja nie mam nic przeciwko temu.....twoj
        wybor.......jakie masz obywatelstwo??????.....ja tylko ostrzegam polakow ..i
        przygotowuje ich...aby nie byli rozczarowani......nie zachecam ich do zmiany
        obywatelstwa ......za lepsze zycie .........i pare marnych dolarow.....samochod
        w ameryce jest rzecza normalna ..jak jedzenie ......bez samochodu masz zwiazane
        rec ........jestes poprostu.......zdany na kogos ......dlaczego nie powiesz
        wszystkim ze tu samochod na chodzie mazna kupic za 50-200$....ze domy sa
        drewniane .przedzielone plytami z rygipsu.....potem w telewizji
        pokazuja...lekki wiaterek przeszedl.i rozsypuja sie ja klocki......jaki jest
        piekny .....new york......ludzie mieszkaja tu.w domkach takich jak polacy
        spedzaja wakacje nad jeziorem........karzdy mnie sie pyta jaka moda panuje w
        ameryce....chodzi o ubior.....no powiedz jaka ........jest tu bezgustowie
        totalne ........tu nie ma rzadnej mody.....ludzie sa zaganiani.....malo czasu
        maja dla siebie .........rodziny.....poloni amerykanskiej ...niewiedza co to
        pyszny goracy obiad........zadko widza sie w domu.....zadko nawet spia razem w
        lozku.......dzieci!!!!!!sa wychowywane ........na sposoba amerykanski ......sa
        rozpieszczone i z biegiem lat glupieja !!!!!masz dzieci?? w polsce lales
        je .....a tu co boisz sie podniesc na nie reke ......dlaczego//??????
        poniewaz ..w usa uderzenie dziecka grozi wiezieniem !!!!!!uderzysz w pupe....
        dziecko dzwoni na policje i juz jestes w kajdankach......dlaczego tego nie
        powiesz ?????mowisz masz dom .......ja ci nie zazdroszcze ......wyslij polakom
        zdjecia amerykanskich domow/?????????niech zobacza wszyscy jak wygladaja domy w
        usa .........polska ....kiedy ostatnio byles w polsce??????.....i przestan
        piepszyc mi farmazony o ameryce!!!!!!!moze nie pamietasz juz polskiego nie
        rozumiesz tematu.....jaki poruszylem !!!!!!!!wyjazd!!!!!!!a nie zniana
        obywatelstwa.....za marne grosze!!!!!!!!jeszcze raz .......opisuje
        ameryke ..jaka zastalem ......moje rozczarowania........i opis jak tu jest
        naprawde ..........a nie jak co niektorzy mysla !!!!!!!!!!chcesz zachecac
        polakow do zmiany obywatelstwa????????otworz nowy temat..i spiepszaj stad....to
        miejsce tylko dla polakow !!!!!!!!!!!!!!!!a nie dla takich dupkow jak
        ty!!!!!!....zdenerwowales mnie !!!!!!!!jestes pusty i prozny!!!!a twoja
        fascynacja ameryka mnie nie dziwi!!!!!!!!w polsce byles poprostu zerem!!!!!
        wkurzyles mnie !!!!!!!!!!!!!przeczytaj jeszcze raz temat...i
        pomysl ......zapomnialem amerykanie nie mysla!!!!!!!!!
        • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-08rh16rt.nj.dial-access.att.net 07.11.01, 03:40
          Widzisz Ron, tak sie sklada, ze zarowno w Polsce jak i tu nie bylem i
          nie jestem, jak to okreslasz "zerem". To wszystko co napisalem to jest
          tez Ameryka. Wiesz jaka jest miedzy nami roznica? Ja nie udaje zycia
          w Ameryce. Ja tu zyje. Oboma nogami. Wzialem to ryzyko.

          "...i przestan piepszyc mi farmazony o ameryce!!!!!!!". Musisz jeszcze
          wiele nauczyc sie na temat Ameryki. Jezeli myslisz, ze jak przylecialem
          do Ameryki to limuzyna zabrala mnie na Wall Street to sie mylisz. To co
          przeszedlem na poczatku nie zyczylbym nawet wrogowi.

          "jestem obecnie w usa ...........utrzymuje zielona karte!!!!!!!!". Hej,
          a dlaczego to chcesz utrzymac zielona karte? Przeciez Ameryka jest straszna.
          "Ameryka to kicz". To twoje slowa. To musi byc dla Ciebie straszne. Gdzie
          sie nie obrocisz - kicz. Rano sie budzisz i patrzysz na sufit. ALE KICZ!
          Na ulice wyjdziesz, a tam Fordy, Chevrolety, Pontiacy, Caddillaci. KICZ!
          Na rogu McDonald. KICZ! Zielone pieniadze. KICZ! A czemu nie zrzekniesz
          sie zielonej karty. Bo to nie kicz? Bo mozesz tu przyjechac kiedy chcesz
          i zarabiac pieniadze. Bo sam z siebie robisz niewolnika. Tak niewolnika.

          "...zapomnialem amerykanie nie mysla!!!!!!!!!". Nie watpie ze musisz ciezko
          pracowac i miec doczynienia z prostakami. Tak sie sklada, ze spotkalem
          w Ameryce zrowno prostakow jak i bardzo madrych ludzi. Twierdzeniem:
          "amerykanie nie mysla" obrazasz wielu ludzi. Byc moze obrazasz samego
          siebie, bo przeciez bedziesz sie staral o amerykanskie obywatelstwo. Bo
          w takim razie po co starasz sie utrzymac zielona karte. "Amerykanie
          nie mysla". A Ty myslisz? Watpie.

          Mam dla Ciebie rade. Przetlumacz sobie na angielski co nastepuje:
          "Ameryka to kicz" i "...zapomnialem amerykanie nie mysla!!!!!!!!!" i pare
          innych rzeczy, ktore sam napisales i zabierz z soba do Immigration
          kiedy bedziesz sie staral o obywatelstwo amerykanskie. A wiem, ze bedziesz.

          Ja nie pokazuje ludziom Ameryki, gdzie w sobote i niedziele lezy sie na
          lozku zeby nie spalac energii i jajko dzieli sie na cztery, zeby nie umrzec
          z glodu. Ja pokazuje, ze w tym kraju mozna zyc godnie, jak czlowiek. Ze
          slowo Polak nie oznacza juz "stupid Polak" tylko jest rekomendacja
          profesjonalizmu. Ja juz zalatwialem prace Polakom wlasnie na Wall Street.
          Czy Ty wiesz co to znaczy przejsc interview w tym interesie? Ja sam
          wszedlem z ulicy i wygralem w konkurencji z Amerykanami. Pisales, lub
          ktos z uczestnikow tego forum, ze czas zdemitologizowac Ameryke. Tak czas.
          Ludzie, jezeli bedziecie tu przyjezdzac tylko dla marnych paru dolarow
          to bedziecie w dalszym ciagu postrzegani jako "stupid Polak".

          "chcesz zachecac polakow do zmiany obywatelstwa" To jest wybor i mozliwosci
          kazdego z osobna. Nikogo do niczego nie zachecam. Widzisz Ron, jedna z rzeczy
          ktora sie powinienes nauczyc o Ameryce to tolerancja. Slowo, mysle dla Ciebie
          zupelnie obce. Jezeli nie potrafisz nawet strawic tego co o sobie napisalem.

          "...opisuje ameryke ..jaka zastalem ......moje rozczarowania........i opis
          jak tu jest naprawde ..........a nie jak co niektorzy mysla !!!!!!!!!!" Uwazasz,
          ze to co ja napisalem to sobie wymyslilem? Mieszkam w "subwayu" na Greenpoincie
          i macham lopata? Ja ROWNIEZ opisuje Ameryke. I udowadniam, ze da sie tu zyc.
          Ze da sie zyc bardzo dobrze. Ale na tym rowniez polega kapitalizm, ze jezeli
          ktos macha lopata to ma $5 na godzine a kto uzywa glowe to ma troche wiecej.
          I dotyczy to rowniez Polski. Juz sie skonczyly czasy kiedy placono "za nic".

          Nikt z kwiatami nie czekal na Ciebie na lotnisku? Wyrazy glebokiego wspolczucia.
          Trafiles do nory, ktora ktos nazywa mieszkaniem? Wyrazy glebokiego wspolczucia.
          Mieszkanie bylo brudne i smierdzace? Wyrazy glebokiego wspolczucia. A jak sa
          traktowani Rumuni w Polsce? Pomysl jaka jest roznica miedzy nimi w Polsce i
          Toba w Ameryce? Czy Ty tez nie robisz z siebie takiego "Rumuna".

          Lubie konkrety. Powiedz jaki masz zawod? Co potrafisz robic? Moze bede Ci
          mogl pomoc? To jest naprawde propozycja na serio. Masz zielona karte i
          powinienes to wykorzystac. Ale nie nadymaj sie znowu, bo znowu sie poklocimy
          a to do niczego nie prowadzi. WYCIAGAM REKE DO ZGODY.


          • Gość: sznacke Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!!do JD i R IP: *.dip.t-dialin.net 07.11.01, 12:11
            Bardzo mi sie podoba sposob w jaki JD rozmawiasz z Ronem(od razu widac, ze to
            nie Adam).W jednym sie tylko nie zgodze.W Niemczech nie bedziesz traktowany jak
            Polak.To mit.Niemcy , nowa generacja nie ma nic wspolnego z tym podejsciem z
            przed wojny.A moj znajomy Polak, zatrzymal sie w Niemczech choc chcial tu tylko
            zarobic troche kasy na bilet do wymarzonych USA.Dosc szybko jednak zorietowal
            sie, ze Niemcy to panstwo socjalne(w przeciwienstwie do Stanow).Tu nikt z glodu
            nie umrze i nawet bez ubezpieczenia zostaniesz przyjety do szpitala itd.Niemcy
            oplacily mu studia i pomimo okropnie twardego akcentu ma dobrze platna prace na
            wysokim stanowisku i jest szanowany za to co potrafi.Ciesze sie, ze mnustwo
            Polakow w Stanach to ludzie jednak inteligentni .Piszesz, ze poczatki miales
            trudne.Czy nie przechodzile podobnych rzeczy jak Ron?Nie dziw mu sie wiec, ze
            zaskoczony byl brudem i smrodem.W Pl Mc Donald to fajne miejsce, a wUSA , w
            Niemczech itd. to poprostu fastfood, gdzie pracuja malo platni cudzoziemcy.
            Ja lecialam do stanow z czysciutkich Niemiec i na mnie na lotnisku czekal ktos
            z Hotelu z limuzyna a mimo to bylam w podobnym szoku jak Ron.
            Ale co kraj to obyczaj.Ciesze sie jednak JD, ze tobie sie udalo, ze
            zaklimatyzowales sie.W nowym kraju powinnismy sie skupiac na tych rzeczach,
            ktore sa dobre i ktore moglibysmy nasladowac.Aby sie dobrze czuc, trzeba sie
            dopasowac do ogolnie przyjetych regol, bo sa one zwykle lepsze jak te w PL.Czy
            wolicie moze wchodzic do Apteki bez powitania, bez dziekuje prosze do Banku
            wyczekiwac pol dnia w kolejce i wyjsc z niego dalej nie rozumiejac co z naszym
            dobytkiem.Tu w Niemczech na kazdym kroku widac, ze mysli sie o ulatwieniu
            kazdemu z nas zycia.Wszystko jest wygodne, mile i czyste.Ludzie sa dla siebie
            uprzejmi i zadko wtracaja sie w cudze sprawy.Bedac u lekarza lub w szpitalu
            odnosi sie wrazenie, ze jest sie jedynym pacjentem na swiecie.Wiem, ze brzmi to
            bajkowo, ale dobrz sie tu czuje.wystarczy jednak wizyta w polsce i juz wiem na
            czym polega roznica.wracajac do USA.Jest w nich cos pociagajacego.Rodowici
            Niemcy sa Ameryka zachwyceni.Ludzie cenia sobie chyba panujacy tam luz.Dlatego
            wiekszosc chodzi ubranych jak chce.Pozdrawiam Rona iJD.Mysle, ze Ronowi jest
            trudno bo stawia w Ameryce swoje pierwsze kroki.
        • Gość: obserwat Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: 63.211.86.* 07.11.01, 15:50
          Ale z Ciebie wylazi zazdrosc. Tu nie ma czego zazdroscic tylko trzeba sie
          wziasc za siebie i do roboty. I w Stanach i w Niemczech nikt nic nie daje. Ten
          kto nauczyl sie jezyka, poszedl do jakiej kolwiek szkoly,za darmo bo biedny w
          Stanach ma do tego prawo niezaleznie skad przyjechal,(do szpitala tez go
          przyjma i nie kaza placic, od tego sa podatnicy)poradi tu sobie szybko i bedzie
          zyl dobrze.polskiego obywatelstwa tez nikt sie nie wstydzi nie wypiera. Im
          wyzej kto zaszedl tym glosniej sie chwali, ze jest Polakiem.Natomiast wstyd za
          takich jak Ty, bo to Ty psujesz reputacje Polakow w Stanach.A ta swoja zielona
          karte oddal bys lepiej komus kto zrobi z niej dobry uzytek.
          • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-12rh16rt.nj.dial-access.att.net 08.11.01, 04:28
            Danke Sznacke:)) Dziekuje za mily list. Zapewne masz racje, ze w mojej
            wyobrazni Niemcy inaczej sie kojarza niz to jest teraz naprawde. Wiesz,
            ja duzo czytalem o okupacji. I mam uraz. Chyba jestem wlasnie produktem
            takiego myslenia o Niemcach jako o Naszym tradycyjnym wrogu. Tu, niestety,
            nie spotkalem Niemcow. Natomiast spotkalem przedstawicieli Naszego drugiego
            wroga czyli Rosjan. Ja z tymi ludzmi pracuje. I nie narzekam. Rosja zawsze
            Nam sie kojarzyla z krajem, ktory sprzedal Nam komunizm. A ludzie za Bugiem
            mieli niewspolmiernie trudniejsze zycie niz My w Polsce. To jest tez przyczynek
            do Ameryki. Tu ludzie z roznych nacji ucza sie zyc razem. Tu Zyd z Arabem
            bedzie robil interesy. Moze nie bedzie za tym wielkiej milosci, ale beda sie
            nawzajem tolerowac. Mysle rowniez, ze z Twojego listu przebija jeszcze cos
            wazniejszego. Oto w srodku Europy miedzy tradycyjnie wrogimi narodami zaczyna
            wszystko funcjonowac inaczej. To jest optymistyczne, ze Polak w Niemczech nie
            jest juz obywatelem klasy B.

            Brud w Stanach. Nie zaprzeczam. Moge Ci tylko pozazdroscic tego ladu i porzadku,
            ktory jest w Niemczech. Zapewne z okien limuzyny nie widzialas tego co sie dzieje
            w dzielnicach biedoty. Tam dopiero jest okropnie. Tak jak to opisywal Ron (Ron,
            przyjacielu, jak sie masz). Ameryka ma wiele twarzy. Jest bogactwo i przepych
            ale tez jest straszna bieda. Ameryka z opisu Rona (Ron, przyjacielu, jak sie masz)
            jest zupelnie inna niz z mojego.

            Moje poczatki w Ameryce. Ron (Ron, przyjacielu, jak sie masz) mial szczescie jak
            przyjechal bo mial swoj pokoj z materacem. Ja mialem kawalek podlogi we wspolnym
            pokoju. BEZ MATERACA. Jak spalem? TWARDO. Do pracy dojezdzalem 2.5 godziny w jedna
            strone. Pracowalem bardzo ciezko fizycznie. Moja kolejna praca to byla fabryka
            produkujaca torebki foliowe. Czy moze bylas w Stanach w czasie lata? Czy wiesz jak
            tu jest w czasie upalow i wilgotnosci siegajacej 100%? Ja w tej fabryce (bez klimatyzacji)
            musialem pracowac przy piecach topiacych polietylen. Pieklo. I w tym czasie chodzilem
            do szkoly. Wieczorem. To jest tylko bardzo krotkie streszczenie mojej amerykanskiej
            przygody. Nie odrazu bylem na Wall Street.

            Ale mam za zle Ronowi (Ron, przyjacielu, jak sie masz), za jako posiadacz zielonej
            karty, czyli kandydat na Amerykanina (kandydat na "niemyslacego Amerykanina"), opluwa
            Ameryka. Ta spiewka o Ameryce jako kiczu. Amerykanie twierdza, ze jak Ci sie tu nie
            podoba to jedz tam gdzie Ci bedzie lepiej. Nikt Cie tu nie trzyma na sile. Ameryka dala
            mu zielona karte. Zaufala mu. Prawdopodobnie jak sie ubiegal o zielona karte to
            przestepowal z nogi na noge "zeby tylko dali...". Sam w koncu pisze, ze przyjezdza tu,
            zeby utrzymac zielona karte. Co to znaczy naprawde? Zielona karta jest wazna 10 lat.
            I nie ma jakiejs tam corocznej weryfikacji. Chodzi o to, ze ubiegajac sie o amerykanskie
            obywatelstwo trzeba wykazac sie odpowiednia iloscia czasu spedzonego na terenie USA.
            I tu masz calego Rona (Ron, przyjacielu, jak sie masz). On chce miec obywatelstwo "kiczowatej
            Ameryki".

            Obserwator. Dziekuje za poparcie. Krotko i tresciwie. Tak, Ameryka nie jest panstwem
            socjalnym. Ale tez nikt nie umrze bez opieki lekarskiej. Pamietam jak w Polsce mowilo
            sie na temat znieczulicy jaka panuje w Stanach. Widzialem wielokrotnie na Manhattanie
            kiedy ktos sie potknal jak ludzie podbiegali z troska czy aby wszystko jest w porzadku.
            W telewizji widzialem historie, kiedy dla ratowania jakiegos czworonoga nikt nie
            patrzy na ilosc srodkow i pieniedzy. Dla przykladu. Kotek ugrzezl miedzy dwoma bardzo
            blisko stojacymi scianami i nie mozna go bylo wyciagnac. Rozebrano sciane.

            Z ostatnich wydarzen. Po zamachu na WTC potrzebna byla krew. Nikt nie apelowal o
            oddawanie krwi. W miejscach gdzie pobierano krew byly kolejki po kilkaset osob. Moja
            corka zostala odeslana na nastepny dzien.

            Sznacke. Piszesz o amerykanskim luzie. Chyba cos takiego istnieje. Kiedy, wiele lat
            temu, zaczynalem prace na Wall Street obowiazkowy byl garnitur, biala koszula i krawat.
            To juz przeszlosc. Ponad rok temu wszyscy przeszli na luz. Ale niezaleznie od "mundurka"
            kontakty miedzyludkie byly i sa bardzo bezposrednie. Tak samo moge porozmawiac z doorman
            jak i z CEO. Nie ma tych barier, ktore by nakazywaly np. forme zwrotna. Jak mam sie
            odezwac do kolegi, a jak do szefa. Do obu jednakowo.

            Sznacke. Piszesz ze Ronowi (Ron, przyjacielu, jak sie masz) jest trudno bo stawia
            pierwsze kroki w Ameryce. On nie stawia pierwszych krokow. On jest tu juz jakis czas.
            To widac z tego co pisze. Ron (Ron, przyjacielu, jak sie masz) wymyslil sobie taka
            zabawe pt. "ja opowiem wam o Ameryce". Ale ja sie wtracilem i popsulem mu zabawe.
            Wczoraj jak otworzylem Jego ostatnia przesylke to mi piana wscieklosci chlusnela z
            ekranu na klawiature.

            Sznacke, Obserwator, Ron (Ron, przyjacielu, jak sie masz)
            Pozdrawiam Was serdecznie.
            • detritus! Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! 08.11.01, 22:29
              JG: :))))))))))))))
              Podoba mi sie Twoj tok rozumowania i argumentowania. A juz wogole - glebokie
              uklony za ostatni post :)

              Podobno zadna praca nie hanbi - a jak juz takowa wybierzemy, to nie skarzmy sie
              dookola.
              • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-07rh16rt.nj.dial-access.att.net 09.11.01, 04:19
                Detritus. Sprawiles mi duzo przyjemnosci swoim postem. Lubie ludzi,
                ktorzy lubia ludzi. Ale jeszcze bardziej lubie ludzi inteligentnych
                i z poczuciem humoru. Jestes "all in one" jak mawiaja starzy Amerykanie.

                Co do pracy, ktora moze nie jest ta ktora sobie wymarzylismy. Jest
                udowodnione, ze ludzie potrafia sie bardziej cieszyc z pracy niskoplatnej
                niz z pracy, za ktora dostaja kupe pieniedzy. Paradoks? Nie. Jak wykonujesz
                prace, ktora nie daje Ci satysfakcji finansowej to znajdziesz sobie te
                rzeczy w tej pracy, ktore podniosa Ci jej znaczenie w Twoich oczach. I
                bedziesz szczesliwy. Oj przewrotna jest ludzka natura. Albo bardzo sprytna
                jezeli potrafi na Nas zastawic takie pulapki.

                Pozdrawiam i mam nadzieje, ze jeszcze sobie pogadamy.
                • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 09.11.01, 12:53
                  Greeting do Ameryki a dokladniej do ciebie JG.Bardzo milo nam sie z toba
                  rozmawia.Podwyzszyles poziom wymiany mysli na tym forum( z pewnoscia zgodza sie
                  z tym i inni).Mam propozycje.Moze przyblizysz nam Ameryke opowiadajac nam o
                  niej.jestem pewna, ze potrafisz byc obiektywny.sadze po fakcie przejscia przez
                  ciebie wszystkich etapow zawodowych.choc z wlasnego doswiadczenia wiem, ze
                  czlowiek szybko przyzwyczaja sie do wygody,stabilizacji zyciowej, to jednak
                  przychodzi moment, kiedy mozna obiektywnie spojrzec na zycie.Mnie Polska nie
                  dala nic.Marne studia, po ktorych nie moglabym tu dostac porzadnej
                  pracy.dlatego jestem wdzieczna temu krajowi za to, ze nauczono mnie porzadnie
                  pracowac,cenic ta prace.Ale mysle, ze tylko to polaczenie naszej serdecznej
                  mentalnosci i zdolnosci uczenia sie daje takie wyniki.Zawsze chetnie wracam do
                  Pl.Tego roku (po dluzszej nieobecnosci-male dziecko)uparlam sie na urlop w PL,
                  choc znajomi natretnie namawiaja na cieple kraje.Bardzo tesknie za zapachem
                  naszego kraju,widokami jakich nie ma nigdzie.
                  Zgadzam sie Jg , ze nie powinnismy generalizowac nacj.Tak duzo mowi sie o
                  tolerancji, a najleoiej mozna nauczyc sie kontaktujac, poznawajac ta odmiennosc
                  kulturowa obcujac z tymi ludzmi.Zachod daje takie mozliwosci.Moja najlepsza
                  przyjaciolka jest ...Rumunka.A jak traktujemy Rumunow w POlsce?
                  JG mam takie smieszne pytanie,choc moglabym spytac tez mojego brata
                  ciotecznego, ale akurat teraz o tym pomyslalam.Jak amerykanie mowia na telefon
                  komorkowy.Niemcy mowia dosl.Hendy, Polacy komorka, a jak wy?
                  Ciekawa jestem tez czy pochodzisz z tych stron warminsko-mazurskich i czy twoja
                  zona jest Polka, czy dzieci znaja tez jezyk Polski(moje maja z tym troche
                  problemow, ktore sie rozwiazuja jak przyjezdzamy do PL).
                  Bylam trzy razy w Stanach, zwykle w okresie kwietnia, maja.Wiem ze bez
                  klimatyzacji nie sposob jest tam oddychac i zaraz wszystko sie klei do
                  ciala.Podziwiam, ze przeszedles takie pieklo, ale z pewnoscia jako zwyciezca.I
                  to nawet gdybys nie mial pracy na Wall Street sam faktze udalo ci sie poczuc
                  tam jak w domu tego dowodzi.Moze inni maja jakies pytania do JG, albo do mnie.
                  Mocno pozdrawiam was panowie.
                  • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.csfb.com 09.11.01, 20:55
                    Sznacke. Dziekuje za pozdrowienia i... komplementy. Komplementy zawsze
                    wprowadzaja mnie jednak w zaklopotanie (mimo, ze to mile). A do tego prawione
                    przez piekna dziewczyne.

                    Zarzucilas mnie taka iloscia pytan, ze nie bardzo wiem od czego zaczac. Moze
                    od najlatwiejszych rzeczy. Czy pochodze ze stron warminsko-mazurskich? Nie,
                    pochodze z centralnej Polski. Natomiast moja Najlepsza Strona jest z Olsztyna.
                    Ona rowniez napuscila mnie na ten temat. I dobrze wiedziala, ze polkne ten
                    haczyk. Takie cwane sa dziewczyny z Olsztyna. A poza tym jest Jedyna i
                    Najwspanialsza. I taka sama jak bralismy slub ponad 20 lat temu.

                    Nasze dzieci przyjechaly tu jak mialy 11 i 12 lat. Znaja jezyk polski i to
                    dosyc dobrze. Czasami zdarza im sie, ze znaja jakies slowo po angielsku i nie
                    wiedza jego polskiego odpowiednika. Nie mamy im tego za zle. Poniewaz Nasze
                    poczatki nie byly latwe to dzieci dosyc wczesnie zrozumialy, ze dolary nie leza
                    tu na ulicy. Jako kilkunastolatki juz pracowaly dorywczo, oczywiscie wykonujac
                    niewykwalifikowane prace. I przekonaly sie bardzo szybko, ze wypocenie wiaderka
                    potu nie jest rownoznaczne z dostaniem worka pieniedzy. Zrozumialy, ze za prace
                    z uzyciem muskulow dostaje sie nedzne grosze. Czyz jest lepsze metoda
                    wychowawcza? Rodzice moga prosic, grozic i blagac, zeby dziecko sie uczylo, a
                    ono i tak swoje mysli. W Polsce, niestety, panowal (mam nadzieje, ze to sie
                    zmienia) obyczaj, ze rodzice mowili ucz sie, nie musisz pracowac dopoki sie
                    uczysz. W koncu sam to tez przerabialem. Tu nikt nie ma nikomu za zle, ze
                    nieletni pracuja. Na skutek tego, ze Nasze dzieci przeszly przez ta "probe
                    ognia" to nie mielismy problemow z Ich nauka.

                    Dzieci i narkotyki. Jest to zawsze problem, ktory spedza sen z oczu
                    rodzicow. Dla mnie jedna z najwiekszych watpliwosci dotyczacych emigracji do
                    USA byly wlasnie narkotyki. Tu sa one bardzo latwo dostepne. Nie mielismy
                    rowniez z tym problemu. Kiedy Syn byl po szkole sredniej spytalem Go, czy
                    kiedykolwiek probowal narkotykow. Mowie do Niego: "Sluchaj, jestes
                    dorosly. Nie bede na ciebie krzyczal, ani nie bede cie bil. Chce po prostu
                    wiedziec". Odpowiedzial: "Narkotyki? A po co? Raz by mnie zlapali i mialbym to
                    juz wpisane do konca zycia".

                    Dzieci i jezyk angielski. Emigranci przyjezdzajacy do Stanow oczywiscie
                    wysylaja dzieci do szkoly. Dziecko nie zna angielskiego. I co sie dzieje?
                    Trafia na lekcje ESL, czyli "angielski jako drugi jezyk". I moze cala lata
                    spedzic na ESL bez wyraznego postepu. Co z innymi przedmiotami? Chodzi na nie i
                    tez nie ma postepu. A oceny? Jest specjalna ocena, nie pamietam nawet jak sie
                    nazywa, ktora stwierdza, ze ze wzgledu na trudnosci jezykowe dziecko jest nie
                    oceniane. Co z promocja do nastepnej klasy? Dziecko jest promowane. W ten sposob
                    dziecko moze skonczyc szkole. Moja Corka... No. Stop. Zoom out. Dosyc o mojej
                    rodzinie. Mialo byc ogolnie. Dzieci wiedza o tych zasadach. I, niestety, dzieci
                    polskich imigrantow czesto skrzetnie z tego korzystaja. W szkolach, zwlaszcza
                    srednich, tworza sie grupy polskich dzieci, ktore trzymaja sie razem. Uciekaja
                    od dzieci amerykanskich bo... nie znaja jezyka. Poza tym w amerykanskich
                    szkolach srednich sa klasy na roznym poziomie nauczania. Najgorszy jest tzw.
                    basic czyli poziom podstawowy. Szkola w takim przypadku jest przechowalnia
                    dzieci. Sa oczywiscie i wyzsze poziomy naucznia, az do poziomu przygotowujacego
                    na studia. W Stanach nie ma matury. Tu zdaje sie specjalny panstwowy test
                    nazywany SAT. Dotyczy to tych, ktorzy chca isc na studia. Test ten jest zmora
                    wszystkich mlodych ludzi. Ma on specjalna konstrukcje, ktora niezupelnie
                    sprawdza wiadomosci ze szkoly. Test jest podstawowym kryterium w przyjeciu na
                    studia. Jakkolwiek dziwnie to co opisalem powyzej brzmi dla Nas to po blizszym
                    przyjrzeniu sie ma to jednak sens. Stany to ogromny kraj. Jest tu rzedu 290 mln
                    ludzi. Jest niemozliwoscia, zeby wszyscy skonczyli studia i wykonywali
                    wysokokwalifikowane prace. Ktos musi pracowac na stacji benzynowej, w
                    supermarkecie, na poczcie czy przy wywozeniu smieci. Ktos nie ma "brain power",
                    jest leniwy czy nie ma "paliwa" do nauki to zostaje czarna sila robocza.
                    Ktos kto jest po drugiej stronie bieguna powyzszych kategorii konczy studia i
                    dochodzi do czegos. Jest to wszystko wynik amerykanskiej swobody. Wszystko jest
                    w Twoich rekach. Nikt Cie do niczego nie przymusza. Rowniez do nauki. Ktos (nie
                    pamietam Jego imienia) tu pisal o tym jak to nie wolno uderzyc wlasnego dziecka
                    bo grozi za to odpowiedzialnosc karna. Tak nie wolno. Ale przyjrzyjcie sie
                    blizej, ile jest w tym racji. Poza tym Amerykanska Konstytucja mowi o rownosci
                    praw wszystkich na ziemi amerykanskiej. Dotyczy to rowniez dzieci. Kiedy juz
                    jestesmy przy Konstytucji. Jest tam wyrazny zapis, za w USA jednakowe prawa maja
                    wszyscy. Dotyczy to rowniez imigrantow. Rowniez tych nielegalnych. Niestety,
                    zwlaszcza Polacy, o tym nie wiedza. Jezeli jestes nielegalnie w Stanach i
                    stanie Ci sie jakakolwiek krzywda, ktora potrafisz udowodnic to cala machina
                    prawna jest po Twojej stronie.

                    Amerykanskie prawo. Jest niezwykle surowe. Wiem, nawet w Polsce mozna
                    znalezc anegdoty na temat roznych absurdow w amerykanskim prawie karnym. Np.
                    gdzies tam w Alabamie "mozna sie kochac tylko przy zaslonietych oknach",
                    czy "zone mozna bic paskiem szerszym niz 1 cal jezeli ona wyrazi na to zgode".
                    W Polsce za gwalt mozna wykpic 5-7letnim wyrokiem. Tutaj jest to od razu
                    znacznie wiecej. Od razu prokurator dopatrzy sie elementow porwania i dozywocie
                    jak w banku.

                    Jak tu sie nazywa telefon komorkowy? Jak dotad nie spotkalem sie z inna
                    nazwa jak cellular phone.

                    Wszystko co do tej pory napisalem jest wynikiem mojej obserwacji i tego co
                    wiem na temat Stanow. Nie pretenduje do pozycji eksperta. Jest tu wiele rzeczy,
                    ktore moga sie nie podobac. Wroce do tego moze nastepnym razem.

                    Jest taki, prawie symbol, Ameryki. Facet na Harleyu z hustka lub opaska na
                    glowie. Taki Easy Rider. Czy wiecie skad sie wziely te opaski. Jest to bardzo
                    praktyczne rozwiazanie kiedy pacuje sie ciezko fizycznie. Pot nie zalewa oczu.

                    Skad sie bierze dobrobyt Ameryki? Z pracy. Bardzo ciezkiej pracy. Nic tu nie
                    jest dane przez Boga. Wszystko jest wynikiem ciezkiej pracy. Ktos zaraz powie,
                    ze ciezkiej pracy imigrantow. Ja powiem inaczej. Imigrantow tez. Wiem, wiem.
                    Imigrant jest zle oplacany i dlatego Ameryka jest bogata. Nie tylko. Sami
                    Amerykanie bardzo ciezko pracuja. Jak to napisal moj oponent (nie pamietam Jego
                    imienia):"...zadko widza sie w domu.....zadko nawet spia razem w lozku....".
                    Tak, to jest cena amerykanskiego dobrobytu.

                    Sznacke. Piszesz o swoich odwiedzinach Polski. Rozumiem Twoje rozterki,
                    chociaz nie do konca podzielam. Nasza zlota polska jesien. Rejon New York to
                    obszar lasow lisciastych. Nie jestes w stanie wyobrazic sobie tej esplozji
                    kolorow, ktora jest tu wlasnie teraz.

                    Polska. Nasza biedna Polska. Mialem pisac o Ameryce ale chcialem napisac
                    pare slow o Polsce. Czy odwiedzalem Polske? Tak. I znowu mieszane uczucia.
                    Wszystko wyglada znacznie lepiej niz wtedy kiedy wyjezdzalem. Ale... No
                    wlasnie. Bardziej bezpiecznie czuje sie na Manhattanie o polnocy niz w moim
                    rodzinnym miescie o 8-mej wieczorem. Z drugiej strony, jak pisal to moj oponent
                    (nie pamietam Jego imienia) "dolar to juz nie to". To akurat uwazam za bardzo
                    zdrowy objaw. Jak skonczylem studia to moja miesieczna pensja w dolarach
                    wynosila $17.50. Teraz jest znacznie lepiej. Polska zmierza do normalnosci.
                    Kiedy ze swoja rodzina pojechalismy do Berlina (bylo to jeszcze przed obaleniem
                    muru) i dzieciom kupilismy pizze w Berlinie Zachodnim to byl makabryczny
                    wydatek.

                    Mam nadzieje, ze Was nie zanudzilem
                    Pozdrawiam
                    • Gość: RON..... Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 10.11.01, 21:26
                      JG..PRZYPOMINAM TYLKO ZE MAM NA IMIE RON......widze i ciesze sie bardzo ze
                      polkneles haczyk.....moj temat...ja go zaczalem......przekazyje tobie
                      paleczke .....karzdy ma swoj swiatopoglad......chcialbym abys odradzal
                      wszystkim polakom.....przyjazd do usa ........na pare miesiecy...celem
                      zarobku..a w szczegolnosci wakacjuszom.....ktorzy przyjezdzaja tu na 6 miesiecy
                      z mysla zarobienia kupy dolarow .....ladnie piszesz az milo sie czyta ....a
                      ja ..no coz jakos sobie radze .nie narzekam .....obecnie lezy obok mnie piekna
                      pani lekarka.......ktorej za karzdym razem towarzysze......jestem juz tu 3
                      raz...nie pracuje ciezko.........ukladam sobie jakos dalsze
                      zycie .....ale ....nie nie w ameryce.......zbyt duzo czasu poswiecam zyciu w
                      towarzystwie amerykanow.......mila pani lekarz zabiera mnie wszedzie ....jest
                      moja sponsorka......nie wstydze sie tego.......pomagamy
                      sobie ....nawzajem ..ona jest samotna .........a moja osoba pobudzila jej
                      smutne zycie .......teraz jest szczesliwa.....przynajmniej tak mi sie
                      wydaje !!!!a ja jestem zadowolony z pobytow..tu .....no i teraz z finansow!!!
                      oprocz tego pracuje w szpitalu ....robie rozne rzeczy ale glownie jako
                      tlumacz......jest .ok......ale .........sam wiesz.to nie jest to .....na koniec
                      pozdrawiam wszystkich..........no i co .....zegnajcie ...paleczka
                      przekazana...bede was obserwowal!!!!!!pa........szkoda ze nie dales mi skonczyc
                      calej mojej histori......naprawde jest..i byla ciekawa....zaluj i zalujcie
                      wszyscy......zastanawiam sie .....a moze kidys napisze ale w
                      calosci ....otworze moze w niedlugim czasie nowy temat USA....czyli AMERYKA OD
                      ZAPLECZA......jestescie ciekawi???odwiedzcie kiedys ten temat...a teraz musze
                      juz konczyc....bo moja pani doktor..coraz bardziej sie do mnie
                      przytula ....hahah....pozdrawiam.....co roku przyworze ze soba 5 sloikow
                      polskiego powietrza....jak mnie tak bardzo bierze .....to odkrecam jeden i
                      mocno sie zaciagam ...........ale zostal mi tylko jeden .....papappap....tz
                      zegnam
                      • Gość: detritus Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 10.11.01, 22:14
                        Wychodzi na ro ze Ron ma klawiature w lozku.
                        Lubie komputer, ale to juz przesada ;)
                      • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-10rh15rt.nj.dial-access.att.net 11.11.01, 17:17
                        Ron, przyjacielu, jak sie masz. Ciesze sie, ze sie odezwales. Zareagowales,
                        tak jak sie spodziewalem, na moja mala prowokacje, ze nie pamietam Twojego
                        imienia. Co sie z Toba stalo? W Twoim przedostatnim poscie byles pelen ognia,
                        goraca krew. A teraz? Wyglada jakby Ci cala para poszla w... gwizdek (uklony
                        dla Pieknej Pani Lekarki). Nie zgadzam sie z Toba, ze chcesz opuscic ten temat.
                        Jak juz pisalem poprzednio, nie pretenduje do pozycji eksperta od spraw
                        amerykanskich. Jezeli Ty rowniez dodalbys cos od siebie to mielibysmy pelniejszy,
                        bardziej kolorowy i bardziej urozmaicony obraz Ameryki. Moja pierwsza reakcja
                        na Twoje wypowiedzi byla spowodowana tym, ze sie nie zgadzalem z Twoja ocena
                        Ameryki. I tak jak nie ma uniwersalnej recepty na zycie tak samo nie ma
                        uniwersalnej recepty na wyjazd do Stanow. Z drugiej strony opisujac pewne
                        zjawiska wystepujace w Stanach, trzeba byc ostroznym i zachowac pewna dbalosc
                        o szczegoly, bo moze wyjsc z tego bardzo skrzywiony obraz zycia. Opisales
                        np. swoja wizyte w polskim sklepie, prawdopodobnie na Greenpoincie. Podales
                        ceny roznych produktow. Ktos z Polski zastosowal przelicznik dolarow na
                        zlotowki i mogl stwiedzic, ze w Stanach jest strasznie drogo. Ale jezeli
                        podalbys ile tu sie zarabia to od razu wyglada to inaczej. Dobrze wiesz,
                        bo przerabiasz to na codzien, ze ogromny procent zarobkow idzie na mieszkanie.
                        To jest ta czesc wydatkow, ktora z reguly nie jest brana pod uwage przy
                        rozpatrywaniu mozliwosci wyjazdow do Stanow.

                        Prawem kazdego czlowieka jest wolnosc wyboru. W Polsce, za czasow komuny
                        zabrano Nam to prawo. Kazdy ma rowniez prawo do wyboru gdzie i jak chce
                        spedzic zycie. Mozna probowac zyc w Polsce i odwiedzac USA w celu zarobienia
                        pieniedzy. Oczywiscie, pod warunkiem, ze dostanie sie wize lub zdobedzie
                        zielona karte. Ron, jest tym szczesliwcem, ktory ma zielona karte i moze
                        jezdzic w obie strony bez problemu. Ale wyobrazmy sobie kogos kto dostal
                        polroczna wize turystyczna (ja tak zaczynalem). Przyjezdza tu i zostaje
                        "wiezniem sytuacji". Co to oznacza? Probuje znalezc prace i moze miec
                        5 fakultetow to i tak nie zdobedzie pracy zgodnej ze swoim zawodem. Bo
                        nie ma pozwolenia na prace. Pracodawca nie bedzie ryzykowal przyjecia
                        kogos bez pozwolenia na prace. Co wiec robi? Idzie do ciezkiej pracy
                        fizycznej. I przy pierwszym czeku szok. Nie dosc, ze malo zarabiam to
                        jeszcze zabieraja mi podatki. Ja nie chce tu zyc na stale! Co mnie obchodza
                        amerykanskie podatki? Ja tylko tu przyjechalem zeby zarobic pare groszy!
                        Niestety jest to nie do przeskoczenia. Jak ktos tu pracuje i probuje nie
                        placic podatkow to jest to ciezka zbrodnia. Wiem, ze rodacy probuja to
                        ominac. Niestety jest to wielki blad. Zdarza sie, ze ludzie uciekaja do
                        Polski bo nie zaplacili podatkow. Odradzam. Jezeli, w przyszlosci, amerykanski
                        urzad podatkowy namierzy takiego klienta to jest on biedny. Nalicza mu
                        karne odsetki, ktore sa mordercze. A w ekstremalnym przypadku wsadza go
                        do wiezienia. No ale wrocmy do naszego glownego problemu. Nasz modelowy
                        rodak jednak probuje tu pracowac. Bez pozwolenia, ale pracuje. Placi podatki,
                        mieszka gdzies katem. Mija szesc miesiecy. Konczy sie wiza. Dylemat, czy
                        wracac do kraju, czy probowac przedluzyc wize, czy zostac jako nielegalny
                        imigrant. Powrot do kraju i przedluzenie wizy sa najlepszymi rozwiazaniami.
                        Jezeli worcisz do kraju to byc moze (ale nie napewno) mozesz dostac znowu
                        wize do USA. Przedluzenie wizy przesuwa podjecie tej decyzji o nastepne
                        pol roku. No tak, ale przeciez przez pol roku zarobilem tu niewiele pieniedzy.
                        Poza tym koszty utrzymania "zjadly" ogromna ilosc moich dochodow. W sumie
                        to co odlozylem to sa grosiki. Jakos nie wypada "wracac z Ameryki" bez
                        pieniedzy. Z drugiej strony tu jednak mam prace (jakakolwiek by ona nie
                        byla) a w Polsce... Wiadomo. A co mi tam, ZOSTAJE. Zostaje jako nielegalny
                        imigrant. "JAKOS TO BEDZIE". Moze posiedze tu jeszcze rok. Zarobie. Odloze.
                        I to wszystko ma jakis sens. Pod warunkiem, ze nie ma sie rodziny, dzieci.
                        Tu zaczynaja sie powazne komplikacje. On tu Ona tam, czy odwrotnie, Ona tu
                        a On tam. Dzieci tam. Kazdy ma jakies hormony. Natury sie nie da oszukac.
                        Bedac tu bez zony/meza nagle robi sie to ogromny problem. A poza tym chcialoby
                        sie miec kogos bliskiego pod reka. Na poczatku dzwoni sie czesto np. co tydzien.
                        Ida na to duze pieniadze. Pozniej coraz rzadziej. I nagle gdzies na jakiejs
                        polskiej imprezie On (zalozmy ze On jest tutaj) spotyka dziewczyne, z ktora
                        cos mu zaiskrzylo. Milo sie rozmawia. Milo jest w jej towarzystwie. Zaczynaja
                        sie spotykac. Ida do lozka. Zona w Polsce. E, nie dowie sie. Czas leci. Ale
                        nie wiadomo skad i jak zona sie dowiaduje. Lawina pretensji. To ja tu z dziecmi
                        a ty tam sie pieprzysz z jakas dziwka. NO TO JA CI POKAZE! Znajduje sobie
                        kogos. Tez milo sie jej rozmawia z tym nowym facetem. Milo jest jej w jego
                        towarzystwie. Zaczynaja sie spotykac. Ida do lozka. Widzisz draniu - Ona mysli
                        - ja tez sobie potrafie poradzic. Teraz On sie dowiaduje, ze Ona sie puszcza.
                        To ja tu haruje jak wol, wysylam Wam pieniadze, a Ty mi przyprawiasz rogi. Co
                        z tego, za mam tu babe. JA MAM DO TEGO PRAWO, JA TU HARUJE. Spirala niekonczacych
                        sie obustronnych pretensji. Malzenstwo w stanie rozkladu. Ale zapomnielismy
                        jeszcze o czyms. W Polsce sa dzieci. Jest to dla nich zyciowa tragedia. Jak to,
                        ten Nasz Wspanialy Tatus juz nie chce Naszej Mamusi. Jak to, do Naszej Kochanej
                        Mamusi przychodzi jakis pan, caluja sie i czasami uda sie podejrzec jak robia
                        jakies takie dziwne rzeczy. Ten pan dotyka Mamusie w TAKIE MIEJSCA. Jako dorosli
                        nie jestesmy w stanie wyobrazic sobie dramatow, ktore przezywaja dzieci. Ale
                        czas leci. On i Ona jakos sie z czasem godza z cala sytuacja. On nawet czasami
                        mysli o powrocie do kraju. Ale ciagle ma jeszcze za malo pieniedzy. Z AMERYKI,
                        BEZ PIENIEDZY!!! Jeszcze rok, no moze dwa. Ja to nazywam syndromem "ciagle
                        wracam do Polski". I mija rok, i jeszcze jeden, i jeszcze jeden. O jestem
                        tu juz dziesiec lat, o jestem tu juz pietnascie lat. Dzieci zrobily matury,
                        poszly na studia. Czyz nie jest to przerazajace.

                        Czy mozna inaczej? I tak i nie. Glowna bariera jest legalizacja pobytu
                        w Stanach. Jezeli po przyjezdzie tutaj ktos sobie postawi za cel tylko
                        zarabianie pieniedzy (widzisz Ron - mamy wspolny mianownik) i nie bedzie
                        myslal o legalizacji pobytu to od razu jest skazany na doswiadczenia jak
                        to powyzej opisalem. Od razu jest w tej pulapce. I nawet jak rzeczywistym
                        zamiarem na poczatku jest tylko zarobienie pieniedzy i powrot do kraju to
                        pozniej latwo "zboczyc" z tego zamiaru. Jakie mamy mozliwosci? Niestety nie
                        jestesmy z nacji, ktorej mezczyzni maja przycietego czlonka. Samo bycie
                        Polakiem nie daje biletu do normalnosci, czyli zielonej karty. Pozostaja
                        dwie mozliwosci. Albo wezmiesz udzial w loterii wizowej i wygrasz zielona
                        karte. Albo znajdziesz prace, ktora zapewni ci sponsorowanie zielonej karty.
                        Czy pracujac na dachu, na budowie czy McDonalds jest to mozliwe. Zgodnie
                        z moja wiedza NIE, NIE JEST MOZLIWE. Dopiero kiedy wykonujecie prace, ktora
                        wymaga kwalifikacji staje sie to realne. Pod warunkiem, oczywiscie, ze
                        znajdziecie takiego pracodawce, ktory zechce byc sponsorem. Jezeli juz to
                        sie udalo, to trzeba przejsc skomplikowany proces. Po pierwsze trzeba byc
                        zaakceptowanym przez Departament Pracy. W tym celu trzeba udowodnic deficyt
                        tego typu fachowcow na amerykanskim rynku pracy. Jak to sie robi? Trzeba
                        dac ogloszenia do prasy z oferta pracy na stanowisku, na ktorym pracujesz.
                        Zebrac oferty i przedstawic w wyzej wymienionym urzedzie jako dowod deficytu.
                        Samo stwierdzenie, ze nikt sie nie zglosil moze byc niewystarczajace. Rowniez
                        ukrycie "silnego kontrkandydata" jest niebezpieczne poniewaz Departament
                        Pracy podsyla swoich ludzi jako kandytatow w celu sprawdzenia na ile uczciwie
                        zostalo przeprowadzone "badanie rynku". Dopiero po akceptacji przez ten urzad
                        sprawa trafia do Immigration. Cala sprawa moze trwac kil
                        • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-10rh15rt.nj.dial-access.att.net 11.11.01, 17:21
                          PONIEWAZ MOJ TEKST ZOSTAL PRZYCIETY PRZEZ OGRANICZENIA TEGO
                          FORUM TO TU JEGO DOKONCZENIE:

                          Cala sprawa moze trwac kilka lat, trzeba zatrudnic
                          prawnika i kosztuje to duze pieniadze. Jest jeszcze jeden sposob na bardziej
                          normalne zycie w Stanach. Mozna sie ubiegac o wize pracownicza. Zaleta tego
                          rozwiazania jest, ze mozna jezdzic do Polski kiedy sie chce bez zadnych
                          niemilych konsekwencji. Jest to tez dobre rozwiazanie przy ubieganiu sie o
                          zielona karte na drodze sponsorowania przez prace. Natomiast zla strona
                          sponsorowania przez prace i wizy pracowniczej jest to, ze jest sie calkowicie
                          uzaleznionym od sponsora. A to moze byc bardzo uciazliwe. Wreszcie, ostatnia
                          metoda zdobycia zielonej karty. Przez malzenstwo z amerykanskim obywatelem.
                          Moze to byc malzenstwo prawdziwe lub nazwijmy to jako "formalne" (co,
                          oczywiscie, kosztuje).

                          Ale sie rozgadalem. Mysle, ze na dzis wystarczy.

                          Pozdrawiam Wszystkich serdecznie (Ron, przyjacielu, nie porzucaj Nas)
                          • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 11.11.01, 23:07
                            tez ciekawa jestem dalszych relacji naszego korspondenta Rona.Ron...wracaj i
                            pisz!!
                            • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-12rh16rt.nj.dial-access.att.net 12.11.01, 04:00
                              Sznacke, ciesz sie, ze sie ze mna zgadzasz co do Rona.
                              RON NIE ROB NAM SWINSTWA. NIE UCIEKAJ.
                              Sznacke, mam do Ciebie pytanie.
                              Jakie Polacy maja mozliwosci zelgalizowania pobytu w Niemczech?
                              • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 12.11.01, 23:09
                                Gość portalu: JG napisał(a):

                                > Sznacke, ciesz sie, ze sie ze mna zgadzasz co do Rona.
                                > RON NIE ROB NAM SWINSTWA. NIE UCIEKAJ.
                                > Sznacke, mam do Ciebie pytanie.
                                > Jakie Polacy maja mozliwosci zelgalizowania pobytu w Niemczech?

                                Mozliwosci jest malo.W tej chwili maja szanse tylko ci z pochodzeniem
                                niemieckim, co trzeba udowodnic okazujac potrzbne dokumenty,mysle, ze informacycy
                                na tzw.zielonej karcie(troche inna od tej waszej)oraz zawarcie zwiazku malz.a do
                                tego potrzba jest prawdziwego uczucia, bo inaczej to tylko podly interes.
                                Ja jestem zona niemca i dlatego nie spotkalam sie z wielkimi trudnosciami
                                aczkolwiek do dzis, a jestem juz kilka lat po slubie mam Polskie obywatelstwo i
                                nie zamierzam go zmienic, bo mam na nim takie same prawa jak inni.Niemcy boja sie
                                naplywu polakow po przyjeciu ich do Uni, boja sie o prace, bo Polacy sa tu znani
                                jako tania i niezawodna sila robocza.ale mysle, ze jak Polacy tu zamieszkaja i
                                zobacza jakie sa koszty utzrymania tego "luksusu" to nie zgodza sie pracowac za
                                marne pieniadze, bo im nie starczy na zycie.Teraz zarobione pieniadze wydaja w
                                PL, gdzie zycie jest jednak troche tansze jak w Niemczech.Polacy pracujacy tu na
                                plantacjach, przy remontach, na budowach etc.zwykle zyja przez ten czas w zlych
                                warunkach, korzystaja ze wspolnej toalety, jedza konserwy.To sa przewaznie prosci
                                ludzie(rozpoznaje ich na pierwszy rzut oka), ale niemcy nie sa bezduszni i
                                zauwazylam, ze wielu organizuje swoim polskim sezonowcom dobre warunki, porzadne
                                lozka,wyzywienie a nawet telewizje.Nieraz pozyczaja im na weekendy wlasne auta,
                                aby mogli zrobic zakupy czy cos zwiedzic.mysle, ze Niemcy ogolnie dobrze traktuja
                                Poskich dorabiaczy.To sa czesto ludzie z popegerowskich wsi, dla ktorych ta praca
                                to jedyne zrodlo dochodow, bo zasilek w domu juz dawno sie skonczyl.Niemcy nie sa
                                tak daleko jak Ameryka, wiec mozna czesciej jeszdzic nie narazajac na szwank
                                malzenstwa.Pozdrawiam ze stolicy Bawarii-München.JG czy mozesz nam powiedziec
                                cos blizszego odnosnie katastrofy lotniczej, moze wy wiecie cos wiecej.Ciao
                        • Gość: tadeusz Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.atlanta-28-29rs.ga.dial-access.att.net 06.01.02, 18:01
                          czesc! przypadkowo znalazlam sie na waszej stronie .Ilu rodakow tyle doswiadczen zwiazanych z USA .Gdy14
                          lat temu postawilem swoja noge na amerykanskiej ziemi nie mowilem po angielsku nie mialem tu rodziny ani
                          przyjaciol .Wiedzialem tylko ze jestem dobrym elektrykiem .zanim znalazlem swoje miejsce tutaj pracowalem jak
                          wiekszosc rodakow na dachach ,na domach, bylem malarzem, sprzedawalem hot-dogi moglbym wymienic wiele
                          innych zajec Osiem lat temu zawitalem na poludnie USA do atlanty Ga. znalazlem zatrudnienie w malym
                          warsztacie elek. Teraz firma liczy przeszlo stu pracownikow I ,mamy sie wysmienicie nawet w panujacej
                          ostatnio recesji [tak przynajmniej mowili w TV.].Moze zakoncze ten list stwierdzeniem ,ze jesli w Polsce
                          pracowales uczciwie na swoj kawalek chleba a znajdziesz sie przypadkowo wUSA nie bedzisz rozczarowany
    • Gość: Michal Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.tor.aei.net 12.11.01, 15:17
      To wszystko prawda. Tak wyglada zycie wszystkich (nie tylko Polakow i nie tylko
      w USA) ktorzy mysla wylacznie zarobieniu fortuny w przeciagu jednego roku lub
      krocej i powrocie do swojego kraju. Wiekszosc przezywa lub czeka to samo co
      Ciebie. Niemcy czy Anglicy nie kwateroja obcokrajowcow pracujacych na czarno
      (czy legalnie, jak w Twoim przypadku) w hotelach o nawet przecietnym standarcie.
      Celem takich wjazdow po " zlote runo " jest jak najwiecej pracowac i jak
      najmniej wydac. Bardzo dobrze opisales co Ciebie spotkalo - to prawda. Napisz
      prosze jakie byly Twoje oczekiwania. Co sobie obiecywales po takim wyjezdie,
      jakie byly Twoje marzenia? New York jest jednym z najdrozszym miast Swiata.
      Czekam na odpowiedz.
      • Gość: RON Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 14.11.01, 02:29
        .......NIE OPUSZCZAM WAS ..TYLKO BACZNIE OBSERWUJE!!!!!!!cieszy mnie jedno ze
        moj temat zainteresowal pare osob....ciesze sie rowniez ze w dobre rece
        przekazalem paeczke ....mysle tu ooooo(zapomnialem jak sie podpisuje)
        hahhahah..ale nic to ....naprawde sie ciesz .nie mieszkam w NY...NIE JESTEM
        SPONSOROWANY.........mam zielona karte....mam bardzo piekna kobiete.przy swoim
        boku ....ktura nie szczedzi pieniedzy na moje wydatki....jest mila i
        sympatyczna ...lubie ja ....ale nie kocham .......jest...przepraszam byla
        bardzo samotna..ja jej tylko towarzysze przez czas mojego pobytu tu.....ona
        jest z tego powodu bardzo szczesliwa...przynajmniej tak mi sie wydaje ...oprocz
        tego pracuje .....jak wspominalem narescie znalazlem prace jaka mnie zadawala
        finansowo...........dziekuje nie narzekam......mam prosbe .....(ladnie
        piszesz .obrazowo)ale pamietaj o jednym wielu polakow napewno nie rozumie o co
        w tym wszystkim chodzi !!!!!!.......wakacjusze nadal mysla ze w usa przez szesc
        miesiecy..zarobia na reszte zycia!!!!!!!!!!odradzaj im te
        przyjazdy...bo ......sam wiesz .........co z nimi sie dzieje .....zreszta to
        pieknie opisales........ja natomiast w swoim imieniu zachecam wszystkich
        mlodych ludzi........myslacych mlodych ludzi do przyjazdu tu.......tych ludzi
        ktorzy przyjezdzaja tu z mysla pozostania tu!!!!!!!ale caly czas
        odradzam ....odwiedzania ameryki......celem szybkiego zarobku.......to nie te
        czasy......POLACY W USA ......jak widzicie ja odizolowalem sie od nich
        calkowicie.............ODRZYLEM.......MAM ZONE MAM DZIECI......KOCHAM ICH a to
        wszystko robie dla nich ......a piekna i samotna pani doktor jest tylko
        wypelnieniem mojego wolnego czasu.....jak wiecie samo zycie !!!jak wspomnialem
        rozpieszcza mnie do ...az czasami przesadza ....ale nie mowmy o mnie tylko
        skupny sie na rodakach......bo byc moze setki tysiecy z nich nadal mysla ze
        wyjada zarobic i szybko przyjada.....a wiem ze my ..przepraszam ..ty...mozesz
        tych nieszczesnikow uratowac ......ratuj ich slowem.....moze tobie uwierza jak
        tu jest naprawde...i na co tu mozna tak naprawde liczyc......mnie osobiscie
        szkoda jest tych kobiet......ktore potem zostaja same i nie maja ..co z soba i
        dziecmi zrobic .to naprawde potem jest straszne........wysylaja swoich mezow po
        lepsze zycie ,niewiedzac ze wysylaja ich nie sa swiadome, dalszych
        konsekwecji...swojego dalszego zycia !!!!!!.....pozdrawiam;jedyna dzielnie
        trzymajaca sie kobiete w naszym towarzystwie ....ciebie .(niepamietam
        jak .....................)hahahahaii wszystkich nowo przybylych...ciekawych
        tematu AMERYKA .......JA NADAL BEDE OGSERWOWAC ....I CZASAMI
        WPADNE ...przygotowuje nawy temat......niespodzianke .....ale jak narazie mam
        bardzo malo czasu.......jak wszyscy w ameryce!!!!!!!pa
      • Gość: RON Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 14.11.01, 02:51
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > To wszystko prawda. Tak wyglada zycie wszystkich (nie tylko Polakow i nie tylko
        >
        > w USA) ktorzy mysla wylacznie zarobieniu fortuny w przeciagu jednego roku lub
        > krocej i powrocie do swojego kraju. Wiekszosc przezywa lub czeka to samo co
        > Ciebie. Niemcy czy Anglicy nie kwateroja obcokrajowcow pracujacych na czarno
        > (czy legalnie, jak w Twoim przypadku) w hotelach o nawet przecietnym standarcie
        > .
        > Celem takich wjazdow po " zlote runo " jest jak najwiecej pracowac i jak
        > najmniej wydac. Bardzo dobrze opisales co Ciebie spotkalo - to prawda. Napisz
        > prosze jakie byly Twoje oczekiwania. Co sobie obiecywales po takim wyjezdie,
        > jakie byly Twoje marzenia? New York jest jednym z najdrozszym miast Swiata.
        > Czekam na odpowiedz.
        MICHAS....NE WIEM DO KOGO BYLO TO PYTANIE .......JEZELI DO MNIE TO SPODZIEWALEM
        SIE .........DUZO.......DUZO WIECEJ!!!!!wiem co to praca ...nie boje sie
        jej.....ale wiem tez co to AMERYKA.......MARZENIA ......JAKIE MAM....teraz
        chcialbym...byc ze swoja rodzina...a jakie mialem???hhhhmmmmmmm.myslalem jak
        kazdy przecietny polak........niczego nie zaluje !!!!!duzo zwiedzilem !!!!!i
        troche zarobilem........piekna pani doktor caly czas reperuje moje
        finanse.....zaluje jedynie ze nie poznalem jej na moim poczatku.....mojej
        stycznosci z ameryka.....pozdrawiam cie .......mysle caly czas o swojej rodzinie
        w polsce .........wracam niedlugo nie moge sie juz doczekac .......zawsze na
        lotnisku zapominam o ameryce.....przestaje dla mnie istniec ....ale potem wracam
        myslami.............i znowu lece po ..dolary.......hahhahaha......!!!!!!10000
        $wpada mi na kato co 6 miesiecy!!!!!!ale nie myslcie ze to sa pieniadze zarobione
        przezemnie ......moja pani doktor........ma ich za duzo!!!!i zawsze bardzo teskni
        za mna ...oplaca mi nawet przeloty!!!!!samoooo zycie !!!a oprocz tego ja tez
        zarabiam ...........ile odkladam hahahhahaha........majac rodzine w
        polsce .....mieszkajac tu......czyli zycie na dwa domy.....(dobre zycie )
        hahhahhahahahhahahhahahahahahhah............nie chciej wiedziec .........nie
        polecam takiego zycia nikomu!!!!i tych
        $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$pozdrawiam ...podejrzewam ze tez przeszedles szkole
        zycia !!i wiesz cos o szybkim zarobku..........
      • Gość: pawciaty WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.na.21stcentury.net 19.11.01, 17:50
        Czytam te wszystkie wypowiedzi i troche sie dziwie wszystkim wypowiedziom
        na temat Polakow w Stanach .... wiekszosc komentarzy jest przepelniona gorycza!!

        Powodem takiego a nie innego traktowania Polakow w USA jest polskie zasciankowe
        myslenie oraz egocentryczny stosunke do swiata. W wielu komentarzach
        przeczytalem jak to Stany sa krajem kiczu i tandety. Owszem jest tego wiele ale
        jest tez "druga Ameryka" - ta bez kiczu i tandety, tyle ze znowu poza zasigiem
        przecietnego "dorobkiewicza". Sami Amerykanie ktorzy maja troche klasy i
        oglady stronia od tej kiczowatej wersji swojej kultury komercjalizmu. Piszemy
        wszyscy jaki to z Jankesow za narod jednak gdzies tam w kacikach naszej
        podswiadomosci sa Polacy w nich zapatrzeni. Problem jednak polega w tym ze
        jestesmy zapatrzenie w tylko pewne aspekty USA tj. dobrobyt, ktory widzimy
        przez pryzmat filmow Hollywood'u. Nie ma nic bardziej mylnego niz patrzenie na
        ten kraj w oparciu o aspekty zycia przedstawiane w tych filmach. Do filmow
        wybierani sa "piekni aktorzy, piekne aktorki, piekne samochody, ludzie ze
        wspanialym zawodami, romansy zawsze sie koncza pieknie, bohater zawsze ratuje
        niewinnych ludzi sekunde przed wybuchem bomby". Jednak wiekszosc Polakow
        patrzy na ta filmowa rzeczywistosc bardzo selektywnie i widzi tylko dobrobyt
        • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-11rh15rt.nj.dial-access.att.net 23.11.01, 02:31
          Pawciaty. Masz u mnie skrzynke dobrego francuskiego wina. Co za trafne
          spostrzezenia! Zwlaszcza dotyczace tej "polskiej kondensacji". Rzeczywiscie
          Ameryka powieksza i kondensuje nasze polskie problemy. Tu w jednym miejscu
          mozesz spotkac Polakow, ktorzy maja powazne tytuly naukowe i ludzi od
          ciezkiej fizycznej roboty, po podstawowce. Klasycznym, a jednoczesnie mimo
          wszystko delikatnym przykladem jest film "Szczuropolacy". Ameryka moze
          byc wielka tragedia dla ludzi wyksztalconych, z ambicjami. Moga nie umiec
          przebic sie. Wierzcie mi, moge to potwierdzic wlasnym przykladem, nie jest
          to latwe. Wiecie dla kogo jest raj od pierwszego dnia. Dla ludzi prostych.
          Dla tych, ktorzy musieli machac lopata w Polsce i przyjechali do Ameryki
          z tym samym zamiarem. Od pierwszej pracy sa szczesliwi. Bo od razu za ta
          sama, a moze czasami i lzejsza robote, dostaja wielokrotnie wiecej. Poza
          tym wodka w Ameryce jest relatywnie tania. Poza tym mozna przed rodzina
          i kolegami w Polsce szpanowac. Zwlaszcza jak sie odwiedzi Polske. "Ja z
          Ameryki...", "My w Ameryce...", "U nas w Ameryce...". I mozna by mnozyc
          tego typu wypowiedzi. I taki facet rosnie w oczach wlasnych i oczach
          otoczenia jak to mu sie udalo. Jaki to jest wspanialy i wielki. I ten
          ciagle powtarzany (nawet na tym Forum) mit, ze Amerykanie sa glupi, ze
          nie mysla. Tylko, ze ten "glupi Amerykanin" pokazuje i kaze robic cos
          "temu madremu Polakowi". Jezeli Ty Polaku jestes taki madry to dlaczego
          nie jestes szefem Amerykanina. To przeciez On jest glupszy i powinien
          wykonywac Twoje polecenia. To jest przeciez niemalze jak prawo przyrody,
          ze madrzejszy rzadzi glupszym. Jeszcze raz powtorze. Spotkalem wielu
          bardzo madrych Amerykanow. Jak juz wspomnialem pracuje w miejscu, gdzie
          uzywa sie glowy i tylko glowy. Na codzien mam doczynienia z bardzo madrymi
          ludzmi. Jako ciekawostke moge dodac, ze aby dostac prace w takim miejscu
          to trzeba przejsc bardzo ciezkie interview (rozmowe kwalifikacyjna). Jest
          sie egzaminowanym przez wiele osob. Znam ten proces z obu stron. Kiedy
          sie staralem o prace i pozniej kiedy bralem udzial w kwalifikacji kandytatow
          do pracy. Ja, Polak, bylem jednym z tych, ktory stwierdzal, czy delikwent
          (np. wlasnie Amerykanin) nadaje sie do tej pracy.

          "CZY NAPRAWDE TA OSLAWIONA AMERYKA JEST WINNA TEGO ZE POLACY PRZYJEZDZAJACY DO
          STANOW CZESTO NIE MOWIA PO ANGIELSKU I PRZEZ TO TRAKTOWANI SA JAK
          NIEDOROZWOJE?"
          Pawciaty - druga skrzynka wina.

          "CZY TO AMERYKA JEST WINNA TEGO POLAK POLAKOWI PODSTAWI NOGE ALBO JAK SIE DA (I
          NIKT NIE ZOBACZY) TO WSADZI NOZ W PLECY PODCZAS GDY INNE GRUPY ETNICZNE
          POMAGAJA SOBIE JAK MALO KTO????"
          Pawciaty - Ty mnie zrujnujesz, teraz to musialaby byc juz cysterna.

          Michal. Zgadzam sie z Ronem, ze ja tez nie wiem do kogo bylo kierowane pytanie
          co do marzen przed przyjazdem do Ameryki. Ale odpowiem. Moim marzeniem bylo,
          zeby zyc jak czlowiek. W Polsce pracowalem ciezko (co nie znaczy fizycznie)
          i ledwo moglem utrzymac rodzine. Nie bylo mnie stac na rower. Chcialem zapewnic
          i rodzinie i sobie, zycie na poziomie, powiedzmy, lepszym. To co mi sie udalo
          w ciagu tych 11-tu lat przeszlo wielokrotnie moje najsmielsze oczekiwania.
          Tak jak Pawciaty (z wyrazami szacunku) pisal, zapomnialem o swoich tytulach
          i innych tego typu duperelach. Zaczalem od samego dolu. W moich przodkach
          mam gorali. I moze dlatego zaciskalem zeby, mowilem "k... tylko sie nie dac"
          i darlem ta Ameryke pazurami. Jak tu nie walczysz to giniesz. Jestes z Marsa
          czy z Polski to wszystko jedno. Nie jestes stad. Udowodnij, ze ten kraj moze
          miec z Ciebie pozytek. Przebijesz sie to wtedy bedziesz tym "ambasadorem
          Polski" ktory swoim profesjonalizmem, uczciwoscia i solidnie wykonywana
          praca bedzie zmienial myslenie Amerykanow o Polakach. I nie bedzie to juz
          "stupid Polack".

          Ron. Jestes przyczyna, dla ktorej dlugo milczalem. Jakze bolesne i gorzkie
          sa te dolary, ktore tu zarabiasz. Wiem, wiem, z meskiego punktu widzenia
          to wyglada calkiem niezle. Tam zona i dzieci, a tu "amerykanska zona" i to
          dobrze "nadziana". Wydawaloby sie ze raj na ziemi. Ale jak sam piszesz Twoje
          zycie jest "w rozkroku" (nie w kroku). Jedna noga tu, druga tam. Zastanawialem
          sie nad tym. To musi byc jednak bardzo ciezkie. Nie, nie mam zamiaru Cie
          potepiac ani moralizowac. Twoje zycie. Ale mysle, ze placisz wysoka cene za
          te dolary. Gorzkie to bardzo gorzkie.
          • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 23.11.01, 11:42
            Hej JG.Juz myslalam, ze sie nie odezwiesz.
            Mysle, ze zarowno ty jak i pawciaty trafiliscie w sedno tematu.A swoja droga to
            juz wole nieczytac dalszego ciagu histori RONA, bo mi sie autentycznie
            niedobrze robi.Rozumiem, ze dla poleprzenia sobie bytu czlowiek musi wiele
            przejsc, ale robic z siebie meska prostytutke to juz upakarzanie
            siebie.Oczywiscie to twoje zycie RON,ale nie chcialabym byc na miejscu twojej
            zony ani dzieci.
            Znam dziewczyne, ktora mieszka teraz w NY.Jest prawdziwa PRETTY WOMAN.W Polsce
            wykonywala najstarszy zawod swiata, az poslubil ja pewien klijent (Amerykanski
            bisnesmen)).
            Smutne to, ze niektorym tak wazne jest bycie bogatym, ze ZATRACAJA DLA TEGO
            DOBROBYTU SAMEGO SIEBIE, bo chca tego juz, natychmiast.Idzcie za przykladem
            tych co dochodza do tego ciezka praca.Na zachodzie szybciej mozna " sie
            dorobic" jak w Polsce, wiec cierpliwosci ludzie.Zachowajcie swoja godnosc , bo
            tylko wtedy udowodnicie, ze nie jestescie "stupid Polack"
            • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-13rh16rt.nj.dial-access.att.net 27.11.01, 04:18
              Oj Sznake, chyba mamy problem. Od czasu jak nazwalas Rona meska k...
              to biedaczysko placze sie po Internecie jak w amoku jakim. Cnotliwego
              emigranta udaje... Ale palce to i tak Go swierzbia. Dopytuje sie jak
              tu zalatwic pobyt staly w USA... No bo to wiesz, pare puscil sie, ze
              sie lajdaczy za pieniadze (dobrze, ze chociaz za dolary), a nie daj Bog
              zona sie dowie. I bedzie mial facet przechlapane. A On chcial tylko
              tak troche zaszpanowac. A Ty sru... z grubej rury. RON DZIWKA JESTES!!!

              A teraz powazniej. Czesto zagladam do Forum: "Polonia - Polacy za
              granica". Co tam sie wyprawia. Polecam. Jest tam taki temat: "Polacy nie
              zasluguja by miec wlasne panstwo". Polecam wszystkim na emigracji.
              Niejaki Wokulski... Nie. Lepiej przeczytajcie sami. Nic nie sugeruje.

              Pozdrawiam serdecznie
              JG
        • Gość: RON Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 04.12.01, 13:00
          jestem.............napisalem .....i odpisalem wam na wszystkie wasze bolaczki
          co do mojej osoby!!!!!!!a na koncu moj list skasowalem .......dlaczego??????sam
          nie wiem .........moze dlatego ze uznalem ze ....nieslusznie oceniacie moja
          osobe ,,,,,,,ja przynajmniej nie staram sie oceniac czlowieka po paru jego
          wypowiedziach!!!!!!!!!!!!a tym bardziej...nie poruszam tematow rodziny i
          bliskich ......sznake to do ciebie !!ale nich tak zostanie .....witam nowych
          przybyszy!!!!!!mam malo czasu!!!!wlasnie wrocilem z przepieknej podrozy!!!!!
          pozwolcie mi ochlonac!!!!!!meska..k .....sznake dziekuje ......milo mi ...to sa
          tylko twoje slowa ........rzeczywistosc jest inna .....jak sie czujesz ????
          pozdrawiam wszystkich ......rowniez ciebie ........policjant wprowadz tu
          porzadek zjednocz wszystkich tylko nie urzywaj broni ........wszyscy sa
          nastawieni pokojowo...........!!!!!!!hahahhahaah.......migdalenie sie !!!!to
          nie temat tu..........!!!!!!!!!jg.snake !!!!!papapachce ktos ze mna
          porozmawiac ????bede na czacie onet.....pokoj polityka ......niedziela
          godz...........12-13...nick .meska .k hahahhahaha(zartuje oczywiscie )jak
          ktos chce to mnie znajdzie !!!!!!!!!pa
    • Gość: .... Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: 63.211.86.* 30.11.01, 16:11
      ???
      • Gość: MK Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.skokie1.il.home.com 01.12.01, 08:15
        JG, nie miales brata blizniaka z ktorym zostales rozdzielony po urodzeniu?
        Gdy przelecialem przez Twoje posty to pomyslalem sobie blizniak albo moj
        spokesman. Milo przeczytac cos napisanego bez zacietrzewienia, braku wyobrazni
        i klapek na oczach a z duza doza realizmu, zrozumienia tego co dzieje sie wokol
        i mechanizmow rzadzacych naszym zyciem. Kolega Ron, z kolei - niewatpliwie
        goracy Patriota z broczacym sercem (pisze to bez odrobiny ironii)- choc moze
        isc w zaparte ile chce, jest typowym, przyslowiowym, "homo sovieticus". Jest
        niestety przedstawicielem wiekszosci naszego narodu, ktora bez wzgledu na
        pochodzenie, inteligencje i wyksztalcenie, nie widzi zwiazku i zaleznosci
        miedzy ciezka, uczciwa praca a tym jak sie komu powodzi. Bo cala reszta moi
        drodzy to jest tylko i wylacznie geografia. Ja przyjechalem do US niecale 9 lat
        temu, z osmiuset dolarami w kieszeni (z ktorych czesc byla pozyczona}, dzis
        jestem bardzo przyzwoicie zarabiajacym policjantem. A mimo to gdy jade na
        chwile do Olsztyna,do domu, spotykam sie ze starymi przyjaciolmi to okazuje sie
        ze niektorzy zarabiaja wiecej ode mnie. Wniosek jest taki ze nie ma znaczenia
        czy to jest Olsztyn, Chicago, Dusseldorf czy Paryz. Jak jestes dobry w czyms i
        chce ci sie robic... ciezko robic, to wczesniej czy pozniej dojdziesz do
        czegos. Czy to na Wall Street, czy bedac wlascicielem firmy kontraktorskiej
        gdzies w stanach, czy tez nie ruszajac tylka z Kraju.
        MK
        • Gość: pawciaty Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.na.21stcentury.net 02.12.01, 04:00
          MK,
          z jednej strony sie z toba zgodze ze jak jestes dobry to szmal zrobisz wszedzie.
          Tylko musisz sobie zadac jedno zasadnicze pytanie czy ten szmal jest faktycznie
          najwazniejsza rzecza czy tyz sa w zyciu inne priorytety albo byc moze jest to
          balansowanie wielu kwestii zyciowych.
          Problem w tym ze w Olsztynie przecietny Polak nie ma zbyt duzo pola do popisu
          tzn. jak chcesz cos osiagnac albo gdzies zajsc to bez przekretow albo krzywych
          ukladow niestety nic nie wskurasz. Uwazam ze w stanach na tak rozleglym rynku
          pola do popisu jest zdecydowanie wiecej. Owszem i tutaj widzimy przekrety ale
          te z reguly prowadzone sa taka skale ze jeden dobry przekret ustawia cie na
          reszte zycia ...... ale coz, jak chcesz zyc uczciwie to tez bedzie ci dobrze
          tylko sie trzeba postarac.
          Pozdrawiam wszystkich "jankesowskich" olsztyniakow
        • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-07rh16rt.nj.dial-access.att.net 03.12.01, 03:15
          MK, dziekuje za bardzo mily list. Sprawiles mi duza frajde stwierdzeniem, ze myslisz
          podobnie jak ja. Chociaz w pewnym sensie zgadzam sie z Pawciatym (masz fajny nick).
          Rzeczywiscie Stany maja ta wyjatkowa zalete, ze mozliwosci sa tu znacznie szersze niz
          w Olsztynie, czy nawet szerzej, w Polsce. To co dociera do mnie z Polski powoduje, ze
          wlosy staja mi deba. Wlasnie te "przekrety" najbardziej mnie przerazaja.

          MK, masz bardzo ciekawy zawod. Dla tych co nie wiedza: policjant w Stanach znaczy
          zupelnie co innego niz policjant w Polsce. Stad, tez MK nie wstydzil sie przyznac,
          ze jest policjantem. Jaka jest roznica? Tu policjant przez domniemanie nie przyjmuje
          winy przecietnego obywatela. A przeciez tak jest (a moze tylko bylo) w Polsce. Tu,
          w moim i nie tylko w moim odczuciu, policjant jest postrzegany jako przyjaciel.
          Jezeli jestem gdzies na nieznanym terenie i mam jakis klopot to jak w dym do
          policjanta. Zawsze mozna liczyc na pomoc. Z drugiej strony, jezeli ktos cos przeskrobie
          to policja wchodzi bardzo zdecydowanie. To co widujecie na filmach, ze ktos ucieka
          policji przez pol godziny to hollywoodzka fikcja. Sam bylem swiadkiem jak ktos uciekal
          policji samochodem. Ze wszystkich mozliwych stron swiata zjechalo sie 20, moze wiecej,
          wozow policyjnych. W koncu facet zaczal uciekac na piechote. Oczywiscie nie mial szans.
          Swoja droga MK to byloby bardzo ciekawe, gdybys mogl napisac troche wiecej o swojej pracy.
          Oczywiscie nie musisz lamac tajemnicy sluzbowej. Nawiasem mowiac, mnie nie wolno nawet
          skomentowac tego co wiem ze swojej pracy. Nie chodzi tu tylko o mozliwosc ewentualnych
          "przekretow". Takie sa regulacje federalne. I jakikolwiek moj komentarz moglby spowodowac
          zamkniecie firmy. To nie zarty. Ale wracajac do Naszego glownego watku, moze MK moglbys
          opowiedziec jakies anegdotki? Moze moglbys opowiedziec jak sie dostales do policji? A
          poza tym, w ktorej czesci Stanow mieszkasz?
          • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA:dla JG od sznake IP: *.dip.t-dialin.net 03.12.01, 23:19
            Hej JG.Sluchaj.Postapilam jak mi poleciles i udalam sie kilka dni temu na forum
            Poloni.Szok.Zostalam tam obrzucona blotem.Kota przekrecaja ogonem.Jakies bzdury
            wypisuja.Ile tam agresji.Antysemityzm , ze az piszczy.A najfajniejsze, ze ci co
            tak sie innych czepiaja sami daja komentarze jak im "czapka stanie".Dlatego
            chce ci powiedziec, ze jestes jednym z fajniejszych facetow jakich tu spotkalam
            (szkoda, ze nie mozemy isc na kawe).Z niektorymi nie mialam kontaktu
            bezposredniego, ale np.taki deitrus i paru innych(sorry guys ale trudne te
            niektore nicki)daja ciekawe, przemyslane, nieraz wesole komentarze.Czytuje was
            panowie z przyjemnoscia.Moze dzieki choc paru takim ludziom to forum nie
            zejdzie na psy tak jak kilka innych, choc juz powoli na to wygladalo.
            Jestem tez pelna szacunku dla waszych zawodow.Wiem co to znaczy na zachodzie
            byc na takich stanowiskach i podziwiam cie pracowniku Wall Street i ciebie
            Policjancie.Wiem, ze moze troche mnie naszlo.Ale taka juz jestem:o)) Trzymajcie
            sie.JG moze przejdziemy kiedys na priva-chetnie podam ci nastepnym razem
            Maila.Dobranocka......:o/
            • Gość: JG Dla milej Sznake IP: *.mercerville-36-37rs.nj.dial-access.att.net 04.12.01, 03:59
              Hello Sznake. Musisz tego posluchac. Akurat jak otworzylem Twojego posta to przyszla
              moja Wspaniala Zona. No i ja oczywiscie dalem upust radosci, ze piekna dziewczyna
              chce isc ze mna na kawe. W koncu nie codziennie dostaje takie oferty. Moja Zona mowi:
              "I moze ja mam ci dac na ta kawe". Kochana moja Wspaniala Zona. Ale takie to sa tylko
              dziewczyny z Olsztyna. Serdecznie Ci dziekuje za mile slowa.

              Po tym co napisalas to juz nie musze komentowac Forum Polonii. Moze tylko jedna
              dygresja. Ciesze sie, ze moi koledzy Amerykanie nie znaja polskiego. Czesto w pracy
              tam zagladam. Koledzy z pracy widza, ze czytam cos po polsku. I byloby mi bardzo
              wstyd za Naszych rodakow. Ale to jest tez przyczynek do zjawiska, ktore nazywa sie
              Polonia.

              Badz bardzo ostrozna z podawaniem w miejscu publicznym swojego prywatnego e-mail
              adresu. Nie mozesz przewidziec kto i w jakim celu moze go wykorzystac. Oczywiscie z
              przyjemnoscia bym z Toba korespondowal. Poza tym, tu mamy tylko suchy tekst. I zawsze
              jest pytanie typu a jak wlasciwie ta Sznake wyglada? Jak wyglada MK? Jak wyglada
              Ron? Jak wyglada Pawciaty (czlowieku masz wspanialego nicka)?

              I jeszcze Sznake na koniec mam pytanie, ktore mnie nurtuje od poczatku tego watku.
              Co oznacza Twoj nick? Dawno temu, w prehistorii, kiedy bylem w szkole to uczono mnie
              jezyka niemieckiego. Ale teraz juz nic nie pamietam. Czy Twoj nick cos znaczy?
            • Gość: zJG Re: WYJAZD DO USA:Do Sznake IP: 24.56.133.* 04.12.01, 17:21
              Czesc Szanke!
              Z ta kasa na kawe to oczywiscie byl dowcip.Maz dostanie na te kawe, a Tobie, bo
              jestes bardzo mila dziewczyna i fajnie sie Cie czyta, doloze jeszcz na duze
              ciastko. A tak wogole to skad jestes z Olsztyna?
              Z pozdrowieniami zona JG tez JG
              • Gość: Pawciaty Re: WYJAZD DO USA:Do Sznake IP: *.na.21stcentury.net 05.12.01, 07:38
                Gość portalu: zJG napisał(a):

                A tak zeby bylo ciekawiej to proponuje dla poszerzenia pogladow geosocjalnych
                abysmy wszsyscy dorzucili kto skad jest z Olsztyna i gdzie teraz obecnie przebywa.
                Ja ... z Kolobrzeskiej, ... 8 lat w Chicago i 4 lata w Seattle.
                Nastepny, plz.

                > Czesc Szanke!
                > Z ta kasa na kawe to oczywiscie byl dowcip.Maz dostanie na te kawe, a Tobie, bo
                >
                > jestes bardzo mila dziewczyna i fajnie sie Cie czyta, doloze jeszcz na duze
                > ciastko. A tak wogole to skad jestes z Olsztyna?
                > Z pozdrowieniami zona JG tez JG

                • Gość: Osuch Do wszystkich! IP: 128.192.89.* 05.12.01, 21:14
                  Hej, witam i pozdrawiam wszystkich Was serdecznie!

                  Wiecie, zajrzalem na te forum kiedys dawno temu (miesiace temu) i nikogo tu nie
                  bylo...(mam na mysli forum Olsztyn , nie tylko ten watek). A teraz tylu ludzi
                  odwiedza to miejsce! Nie moglem sie oprzec checi dania znaku zycia o sobie.
                  Bardzo podoba mi sie jak do siebie piszecie. A najbardziej chyba ta wzajemna
                  zyczliwosc, ktora wypelnia wiele z obecnych tu listow.

                  Finansisto z Wall Street (z zona):-) , szkoda , ze nie trafilem(lismy) na
                  siebie kiedy mialem szczescie przebywac w NYC '99-'00. Brakowalo mi wtedy
                  normalnych ludzi do pogadania...
                  Tez jestem z Olsztyna (dlatego tu zagladam!), a obecnie na "wygnaniu" w USA,
                  Georgia, Athens. Siedze tu na 1 roku studiow doktoranckich. Jestem tu, Bogu
                  dzieki-w nawiazaniu do "matrymonialnych przygod" opisywanych przez Was, ze
                  swoja kochana malzonka, ktora dzielnie towarzyszy mi na emigracji.
                  Nie mam czasu za duzo pisac bo ide zaraz na zajecia a potem musze wkuwac na 3
                  egzaminy w przyszlym tygodniu...Brrr! Ale jak jutro przyjde rano do pracy to
                  zajrze znowu-moze ktos z Was zechce do mnie odpisac...?! Bardzo sie uciesze! :-)
                  No nic, tak sie tylko odezwalem bo Was polubilem z tych wszystkich listow...;-)
                  Trzymajcie sie zdrowo i cieplo!
                  Do uslyszenia!
                  Osuch-weteryniarz z Olsztyna
                  • Gość: zJG Re: Do wszystkich! IP: 24.56.133.* 05.12.01, 22:07
                    Gość portalu: Osuch napisał(a):

                    > Hej, witam i pozdrawiam wszystkich Was serdecznie!
                    >
                    > Wiecie, zajrzalem na te forum kiedys dawno temu (miesiace temu) i nikogo tu nie
                    >
                    > bylo...(mam na mysli forum Olsztyn , nie tylko ten watek). A teraz tylu ludzi
                    > odwiedza to miejsce! Nie moglem sie oprzec checi dania znaku zycia o sobie.
                    > Bardzo podoba mi sie jak do siebie piszecie. A najbardziej chyba ta wzajemna
                    > zyczliwosc, ktora wypelnia wiele z obecnych tu listow.
                    >
                    > Finansisto z Wall Street (z zona):-) , szkoda , ze nie trafilem(lismy) na
                    > siebie kiedy mialem szczescie przebywac w NYC '99-'00. Brakowalo mi wtedy
                    > normalnych ludzi do pogadania...
                    > Tez jestem z Olsztyna (dlatego tu zagladam!), a obecnie na "wygnaniu" w USA,
                    > Georgia, Athens. Siedze tu na 1 roku studiow doktoranckich. Jestem tu, Bogu
                    > dzieki-w nawiazaniu do "matrymonialnych przygod" opisywanych przez Was, ze
                    > swoja kochana malzonka, ktora dzielnie towarzyszy mi na emigracji.
                    > Nie mam czasu za duzo pisac bo ide zaraz na zajecia a potem musze wkuwac na 3
                    > egzaminy w przyszlym tygodniu...Brrr! Ale jak jutro przyjde rano do pracy to
                    > zajrze znowu-moze ktos z Was zechce do mnie odpisac...?! Bardzo sie uciesze! :-
                    > )
                    > No nic, tak sie tylko odezwalem bo Was polubilem z tych wszystkich listow...;-)
                    > Trzymajcie sie zdrowo i cieplo!
                    > Do uslyszenia!
                    > Osuch-weteryniarz z Olsztyna

                    Czesc Osuchu-weteryniarzu z Olsztyna!
                    Dobrze, ze sie odezwales. Witamy w klubie.
                    Powodzenia na egzaminach i czekamy na dalsze wiesci.
                    Pozdrowienia dla zony.
                  • Gość: JG Re: Do wszystkich! IP: *.piscataway-13rh16rt.nj.dial-access.att.net 06.12.01, 05:23
                    Hej Osuch, jak sie masz. Milo Nam, ze chcesz sie z Nami bawic slowem i dzielic swoimi
                    doswiadczeniami. Witamy w klubie tych, ktorzy sie nie daja. Klub jest dobrowolny. Nie trzeba placic
                    skladek. Jedyny warunek to trzeba byc milym. A wydaje mi sie, ze kazdy z uczestnikow tego tematu
                    juz zdal ten egzamin. Rzeczywiscie z kazdym niemalze dniem jest nas wiecej. Czy nie jest to
                    ciekawe, ze w tej internetowej dzungli potrafia sie znalesc ludzie, ktorzy podobnie mysla, ktorzy
                    nadaja na tej samej czestotliwosci? Dodatkowo kazdy z Nas jest innego zawodu, ma inny bagaz
                    doswiadczen. Przez to Nasze spotkania sa jeszcze ciekawsze.
                    Osuch. Po pierwsze, czy ten Twoj nick nie jest jakos zwiazany z Twoim nazwiskiem? Bo jakos mi
                    niezrecznie zwracac sie do Ciebie w formie, ktora kojarzy mi sie z nazwiskiem. Poza tym to jestem
                    pelen najszczerszego uznania dla Ciebie za te studia doktoranckie w Stanach. To jest naprawde
                    COS. Opowiedz Nam, prosze, jak to udalo Ci sie zalatwic? To przeciez nie jest ani latwe ani tanie.
                    Dla tych, ktorzy nie wiedza, studia w Stanach sa naprawde trudne. Jeden termin egzaminu i jak
                    sie nie zda to "Bye Charlie". No moze troche przesadzilem, ale jest tu naprawde trudno. Ale, stary
                    gadula, znowu zboczylem z tematu. Jak wyglada Twoj status pobytowy. Prawdopodobnie masz
                    wize studencka. A Pani Zona?
                    Osuch juz sie mozesz czuc zaproszony do Nas. Jest prawdopodobne, ze bedziesz przejezdzal
                    przez NYC w drodze powrotnej (o ile wrocisz ;))) ). I nie martw sie jakbys nawet w miedzyczasie
                    dorobil sie piecioraczkow (nie sama nauka czlowiek zyje) to w Naszym domu znajdzie sie miejsce
                    dla Was wszystkich.
                    Poniewaz robi sie troche pozno to bede konczyl. Moze jeszcze na koniec jedna propozycja. Tak
                    jak moja zJG wspomniala moze rzeczywiscie zrobmy sobie taki klub. Mozemy sobie wymyslec
                    nazwe. Nic nie sugeruje. Pelna demokracja.

                    PS.
                    1. Ja jestem JG a moja Zona jest zJG tak jak Ewa byla z zebra Adama:)
                    2. Jak juz wiecie ja nie jestem z Olsztyna, ale chyba, kurde, mnie nie wyrzucicie z tego klubu,
                    poniewaz: "Nobody's perfect"
                    • Gość: Osuch Znowu ja... IP: 128.192.89.* 06.12.01, 17:12
                      Hejka!
                      Tak, moja ksywka jest zwiazana z nazwiskiem. Ale tak juz sie do niej
                      przyzwyczailem (przyjaciele i rodzina tez tak do mnie wolaja), ze ja naprawde
                      lubie, takze nie wahaj sie jej uzywac. (Na imie mam Marcin).
                      Z tymi piecioraczkami to jakbys zgadl, bo wyobraz(cie) sobie, ze "jestesmy" w 3-
                      im miesiacu ciazy! :-)Z czego zreszta niezmiernie sie oboje cieszymy. Na razie
                      nie przyjedziemy bo moglibysmy Wam zarzygac (za przeproszeniem) mieszkanko...:-)

                      Do USA trafilismy w 1999 roku, kiedy to jako najmlodszy pracownik swojej
                      katedry (wydz. Med. Weter. oczywiscie) wyjechalem do NYC (nikt inny nie
                      chcial!) zeby pracowac w Institute of Basic Research in Developmental
                      Disabilities, ktory miesci sie na Staten Island. Moj polski szef ma sporo
                      roznych kontaktow na swiecie i czasem dostaje takie "kontrakty" z
                      zaprzyjaznionych labow dla swoich ludzi .
                      Nie wiem czy wiesz JG ale dyrektorem tego Instytutu byl przez dlugie lata
                      Polak, prof. Henryk Wisniewski, nawet dosyc znany i szanowany w kregach
                      naukowych. Juz s.p. niestety...Akurat jak przyjechalem to mu sie zmarlo-
                      zdazylem sie tylko z nim przywitac...
                      Takze, trafilem do labu, ktory zajmowal sie choroba Alzheimera na mysich
                      modelach transgenicznych. Oczywiscie przyjechalem kompletnie zielony, jak
                      mozecie sobie to latwo wyobrazic...:-) Na paczatku mieszkalem w przyczepie (!)
                      na terenie instytutu z kolega Polakiem, ktory wprowadzal mnie w rozne
                      amerykanskie arkana. Po miesiacu dojechala do mnie zoneczka i uczylismy sie
                      oboje tej Ameryki (juz nie w przyczepie :-)), a raczej Nowego Jorku bo mowia,
                      ze Ameryka zazcyna sie gdzies dopiero w centralnych stanach. W kazdym razie
                      trafilem na wielu zyczliwych ludzi i to bylo (i jest) chyba moim najwiekszym
                      szczesciem. Nie bylo mi jakos bardzo ciezko poniewaz w moim labie bylo sporo
                      Polakow, takze ten jezykowy wstrzas nie przebiegl bardzo traumatycznie.
                      Zaadoptowalem sie dosc szybko, mam taka nature. Troche gorzej bylo z zona ale
                      jak sami wiecie w NYC nie mozna sie nudzic! Uwazam, ze bylismy tam w idealnym
                      dla siebie wieku i czasie zeby doswiadczyc tych przeroznych wrazen , ktore to
                      miasto moze dostarczyc. Kupilismy sobie samochod (za $1200-najlepszy jaki
                      kiedykolwiek mialem) i wtedy zaczelo sie zycie! :-)
                      Ja pracowalem przez ponad rok w instytucie a Ala, byla najlepiej wyksztalcona
                      (MBA z Polski) kelnerka na Broadway'u :-). Moja zonka miala w NYC prawdziwa
                      szkole zycia... Ale byla ogromnie dzielna i podszlifowala jezyk, nabrala sporo
                      pewnosci siebie(a jest raczej niesmiala) no i zarobila niemalo kasy, ktora z
                      upodobaniem wydawala na rozne niezbedne! ciuchy. Wiadomo, kobieta ;-)
                      Generalnie pobyt w NYC wspominamy oboje bardzo cieplo. Byly oczywiscie i bardzo
                      trudne momenty ale w porownaniu z tym co przechodze teraz, to bylo sanatorium w
                      Grazu!
                      Dobra, to na razie koniec mojej historii-czesci 1. Cdn! Jesli macie ochote
                      dalej czytac...

                      Pozdrowienia serdeczne dla wszystkich!
                      M.
          • Gość: Adam Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!Do RON, JG,schnake IP: *.proxy.aol.com 07.12.01, 09:08
            Kochani:
            Przeczytalem Wasze posty dotyczace Stanow i postanowilem zabrac glos w
            dyskusji, poniewaz mieszkam w NYC od 13 lat i jestem obywatelem amerykanskim.

            Ron przedstawia obraz Ameryki widziany oczami wakacjusza badz czlowieka, ktory
            nie poradzil sobie i musi dorabiac jako gigolo zeby zyc normalnie. Swoja droga
            to z Ciebie za mezczyzna, ze nie potrafisz utrzymac kochanki czy rodziny w
            Polsce i musisz dorabiac jako gigolo. W Polsce ludzie nie sa drozbiazgowi i na
            pewno zona cieszy sie, ze wysylasz jej dolary. A jak je zdobyles to juz Twoj
            spryt. W Polsce tylko beda Ciebie oceniali po tym ile im wyslesz.
            Wracajac do Twojego opisu Stanow, to owszem jesli ktos przyjezdza bez
            znajomosci jezyka, bez pieniedzy, nie ma tutaj rodziny i nastawia sie na
            maksymalny zysk, to mieszka w piwnicy albo w mieszkaniach typu subway, odzywia
            sie byle czym, pracuje na budowie, pije wodke, obrabia polskie sluzace, kradnie
            i wygryza jeszcze rodakow z pracy.
            Patrzac na takich Polakow Amerykanie mowia, ze potrzeba im litosci i Boga.
            Taki Polak wpadajacy tutaj na pol roku czy rok to tak jak Rusek wpdadajacy do
            Polski na sezonowe roboty. Taki Rusek tez rozni sie w Polsce od Polakow i jest
            powodem smiechu.

            Polonia to nie wakacjusze, a ludzie ktorzy tutaj sa na stale, osiagneli
            wzgledny dobrobyt, pokupowali domy, pokonczyli studia i sa na stanowiskach, a
            ci co nie mieli glowy do nauki to pootwierali biznesy.
            W swoich opisach blizszy prawdy jest JG i jego mozna zaliczyc do zdrowej czesci
            Polonii.
            W Stanach wazne jest, zeby ktos umial wykorzystac wlasciwie swoje piec minut.
            Jesli to zrobi to przez reszte zycia moze pedzic blogi zywot.
            Stany nie jest to kraj w ktorym kazdemu cos sie nalezy i panstwo musi mu cos
            dac czy zapewnic. Jesli ktos tak mysli niech do Stanow sie nie wybiera. Stany
            potrzebuja ludzi, ktorzy potrafia cos im dac. Swoja wiedze, doswiadczenie,
            umiejetnosci.
            Polonia to nie tylko robotnicy fizyczni i zydowskie sluzace. Polonia to rowniez
            polscy lekarze, adwokaci, programisci komputerowi, dziennikarze pracujacy tutaj
            w swoich zawodach czy wysocy urzednicy panstwowi. Polonia to rowniez polscy
            studenci studiujacy w NY licznie na uniwersytetach amerykanskich.

            JG i Ron na pewno w szpitalach amerykanskich czy klinikach spotkaliscie
            polskich lekarzy oraz polskich studentow na uniwersytetach jesli ktorys z Was
            tutaj studiowal.

            Ja mialem troche latwiejszy start jak przyjechalem do NYC, bo przyjechalem
            tutaj do Mamy, ktora byla na stale. Od razu mialem papiery i nie musialem
            chwytac sie wszystkiego zeby przezyc. Owszem na poczatku sprobowalem pracy
            fizycznej, ale zaobaczylem, ze to nie dla mnie i poszedlem na studia.
            Ukonczylem NYU i jestem Master Degree of Accounting. Pracuje dla rzadu
            amerykanskiego w jednej z rzadowych instytucji. JG jesli pracujesz na Wall
            Street to niedaleko ode mnie bo ja na Federal Plaza.

            Schnake to zle, ze Twoje dzieci zapominaja jezyk polski. Czy wiesz, ze w
            Stanach spotkalem Polakow, ktorzy sie tutaj urodzili jeszcze przed wojna, nie
            byli ani razu w Polsce i po polsku mowia tak jaby wczoraj przyjechali z Polski.
            Tutaj Polonia dba o wychowanie dzieci w duchu polskim. Sa polskie
            szkoly,instytucje spoleczno-kulturalne, koscioly, organizacje mlodziezowe
            np.harcerstwo. Udzielalem sie tutaj w harcerstwie i naprawde bylem dumny z
            polskiej mlodziezy urodzonej w Stanach, ktora kultywuje jezyk i tradycje swoich
            rodzicow czy dziadkow. Polak urodzony w stanach nigdy nie powie jestem
            Amerykaninem. Zawsze odpowie, ze jest Polakiem. Kazda narodowosc jest dumna
            tutaj ze swoich korzeni i to jest normalne. W Niemczech, zeby byc normalnym
            trzeba byc przesiaknietym niemieckoscia.

            Pozdrawiam
            Adam
      • Gość: DG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 20:49
        JG, jestes po prostu wspanialy, za to Ron zenujacy.
        Spedzilam w Los Angeles 7 lat, ciezkich i wspanialych.Do Polski wrocilam 1,5
        roku temu, nigdy nie plulam ani na Ameryke, ani na Polske.Stereotyp emgrantki
        pierwszej generacji - wiem, co to znaczy pot splywajacy struzka po plecach, i
        wiem co to znaczy zyc i cieszyc sie zyciem.Sprzataczka, niania, ksiegowa w
        biurze - tak, mi sie naprawde poszczescilo.Do Polski wrocilam za glosem serca,
        majac wazna jeszcze zielona karte.W Ameryce zostawilam wielu sprawdzonych
        przyjaciol.Polakow.POLAKOW.Wiedzielismy, ze mozemy na siebie liczyc, w kazdej
        sytuacji i w kazdym momencie.Przezylam wielkie trzesienie ziemi (znajdujac sie
        w epicentrum)w 1993/94 r, w samym epicentrum - prawie obca dla mnie kobieta
        (Polka!) wyciagnela ostatnie jedzenie z lodowki, i podzielila sie z nami (
        przez 3 dni nie mielismy pradu, wody, gazu, kontaktu ze swiatem ) - ja szanuje
        Polakow za granica, ale tych sprawdzonych, te prawdziwa Polonie, w ktorej nie
        ma miejsca na takie osobniki, jak Ron.Moze dlatego Ron, facet bez charakteru,
        zna Ameryke tylko i wylacznie z ciemnej strony - dla ciemnych typow?
        Moj powrot tu to byla kwestia wyboru. Czy zaluje? Na pewno brak mi moich
        sprawdzonych przyjaciol, pieknej pogody, pracy w gronie wspanialych ludzi.Na
        pewno juz tam wrastalam. Na pewno ciesze sie, ze teraz wszedzie slysze jezyk
        polski, ze jadam wspaniale polskie jedzenie, ze jestem wsrod mojej polskiej
        rodziny. Tej tesknoty nie zrozumie nikt, kto tego nie przezyl. Ale z drugiej
        strony to jest zawieszenie w prozni - TRAWA PO TAMTEJ STRONIE RZEKI JEST ZAWSZE
        BARDZIEJ ZIELONA.
        Duza buzka.D.
        • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 08.12.01, 16:10
          Drogi JG i zJG.Bardzo mi milo, ze moglibysmy, najlepiej, wszyscy troje pojsc na
          kawe.Moj nick oznacza doslownie- komar-, dlatego, ze jestem tak szczupla jak
          komar.Tak mowiono na mnie zartobliwie w domu.
          Chetnie podam moj adres oczywiscie nie prywatny, bo to zbyt niebezbieczne,
          biorac pod uwage ilosc czytelnikow tego forum.Ale ten adres to moze innym
          razem, bo uzywam go tak zadko, ze zapomnialam i musze zajzec do notesu, ktory
          akurat jest 2 pietra nizej:O)A tymczasem pozdrawiam ciebie i twoja z pewnoscia
          urocza i co najwazniejsze sympatyczna , trzezwo myslaca zonke.
          A teraz kilka slow do Adama.Czytylam wielokrotnie twoje posty i powiem
          krotko:NIE MAM OCHOTY NA ROZMOWE Z TOBA.Moje slodkie kruszynki nie posiadaja
          obywatelstwa Polskiego i nic ich do polski nie ciagnie aczkolwiek powoli
          zaczynaja byc swiadome swoich korzeni.Ja jednak, przypadkowo urodzona w Polsce,
          nigdy tak naprawde nie czulam sie do konca Polka.Dzieci znaja Polski((uzywam
          Polskiej mowy na wyrazne zyczenie mojego meza-Niemca, ktory jest zdania, ze
          dzieci znajace wiele jezykow(mowie tez do nich po angielsku) , rozwijaja swoj
          intelekt a , ze polski jest bardzo melodyjnym jezykiem, stanowi to dodatkowy
          atut,aby go znac)) To, ze masz rodzine w Niemczech nie znaczy, ze wiesz
          wszystko o zwyczajach panujacych tu a poniewaz dziadkowie twoi maja pochodzenie
          niemieckie, domyslam sie, ze tylko w domu, kiedy nikt nie slyszy, uzywaja
          Polskiej mowy.Nie sadz zatem innych po sobie, bo to wyrazny brak uszanowania
          innych i oraz ich prywatnosci.Zmykam.
          • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.piscataway-11rh15rt.nj.dial-access.att.net 09.12.01, 04:36
            Czesc Komarku. Dziekujemy za pozdrowienia.

            Adam. Jestes innym przykladem polskiego emigranta, ktory pozornie mial
            latwiej niz emigrant piewrszej generacji. Byla tu Twoja Mama. To jest
            naprawde wieeeeelki plus na poczatek jak masz sie na kim oprzec. Kiedy
            zawsze mozesz liczyc na czyjas pomoc. Ale tez nie miales zycia uslanego
            rozami, bo jak sam piszesz musiales pracowac fizycznie. Jest to takze
            potwierdzenie mojej tezy, ze praca fizyczna jest bardzo dobrym elementem
            wychowania. Co, jak juz opisalem poprzednio, sprawdzilem rowniez na
            wlasnych dzieciach. Adam dla scislosci "Wall Street" nalezy rozumiec
            jako pewien rodzaj interesu, czyli to nie jest tylko Wall Street bo tam
            by sie wszyscy nie pomiescili. Firma w ktorej pracuje miesci sie na
            Madison Ave (na rogu z 24 Str), czyli to jest nie tak niedaleko od
            Federal Plaza. To co pisales o Polonii to wlasciwie nie wymaga komentarza.

            A teraz chcialbym skomentowac Wasze opinie na temat nauki dzieci jezyka
            polskiego. Inna jest motywacja Adama i inna Komarka. Kto ma racje? Oboje.
            Dlaczego? Bo na tym polega wolnosc. Wolnosc wyboru. Jezeli Komarek nie
            do konca czuje sie Polka to nie moze byc to obiektem ataku kogokolwiek.
            To jest Jej wybor, Jej samookreslenie sie. Jej poczucie przynaleznosci
            do jakiegos narodu. Z drugiej strony kazdy w Ameryce przyznaje sie bardzo
            chetnie do swoich korzeni. I tak jak Adam napisal sa ludzie tu urodzeni,
            ktorzy sie czuja Polakami. Sam mialem okazje poznac takiego starszego
            pana, ktory mowil przepiekna polszczyzna a urodzil sie wlasnie tutaj.

            Z perspektywy moich amerykanskich doswiadczen mam jeszcze jedna refleksje.
            Moze to byc troche kotrowersyjne. W Europie zaczyna sie tworzyc Unia.
            Europa zaczyna sie jednoczyc. Popatrzmy na to z perspektywy roku 2101
            lub 2201. Wiadomo Nas juz nie bedzie. Ale jak moze wygladac zycie na
            ziemi? Czy beda jeszcze istnialy panstwa? Czy bedzie duza roznica miedzy
            narodami? Moze okaze sie, ze instytucja panstwa w Naszym, obecnym rozumieniu
            tego slowa upadnie. Nie, to nie ma nic wspolnego z komunizmem. Czy nie
            bedzie sie wtedy mowilo, ze "jestem z Europy" zamiast "jestem z Polski".
            Pamietam takie wydarzenie mnniej wiecej na dwa lata przed obaleniem muru
            berlinskiego. W Polsce spotkalem Niemcow z NRD. I przy wodce powiedzialem,
            ze wczesniej czy pozniej nastapi zjednoczenie Niemiec. Widzialem w oczach
            tych ludzi i strach i panike. Nie bardzo nawet chcieli na ten temat
            rozmawiac.

            Hej tam Osuch pobudka. Do tablicy i opowiadac ciag dlaszy. Wlazles miedzy
            Nas to Ci sie nie upiecze. Dzieci juz narobiles:) to teraz mozesz z Nami
            spedzic troche czasu.

            To samo dytyczy Ciebie MK. Policjant nie policjant ale jeden z Nas. Prosze
            sie odezwac. Bo mam zaleglosci na liscie obecnosci.

            Pawciaty wygladasz troche lepiej ale tez prosze wyrownac. Co Ty tam robisz
            w tym Seattle? Jak myslisz, ze jak jestes na zachodnim wybrzezu to Ci sie
            uda, to sie mylisz.
            • Gość: Adam Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!Do JG IP: *.proxy.aol.com 09.12.01, 09:09
              > Adam. Jestes innym przykladem polskiego emigranta, ktory pozornie mial
              > latwiej niz emigrant piewrszej generacji. Byla tu Twoja Mama. To jest
              > naprawde wieeeeelki plus na poczatek jak masz sie na kim oprzec. Kiedy
              > zawsze mozesz liczyc na czyjas pomoc. Ale tez nie miales zycia uslanego
              > rozami, bo jak sam piszesz musiales pracowac fizycznie. Jest to takze
              > potwierdzenie mojej tezy, ze praca fizyczna jest bardzo dobrym elementem
              > wychowania.

              Oczywiscie, ze mialem latwiejszy start. Po pierwsze mialem tutaj Mame, a po
              drugie mialem od razu papiery. To tez duzo.
              Nie wiem czy praca fizyczna jest dobrym elementem wychowania. Dla mnie byla
              bodzcem, zeby siegnac po cos wiecej i robic cos ciekawszego. Dlatego po kilku
              tygodniach zobaczylem, ze to nie dla mnie i poszedlem na studia.
              I to zaprocentowalo mi pozniej.
              Dlatego uwazam, ze kazdy Polak powinien dazyc w Stanach do czegos wiecej i nie
              poprzestawac jak wielu naszych rodakow na fizycznej pracy za marne pieniadze.
              Ostatnio obserwuje, ze nowo przybyla polska mlodziez zamiast ciezkiej roboty
              szuka College. I to jest dobre, ze wielu Polakow zaczyna stawiac na nauke. Za
              kilka lat poziom i pozycja naszej grupy etnicznej bedzie duzo wyzsza w Stanach
              przez to.

              > Adam dla scislosci "Wall Street" nalezy rozumiec
              > jako pewien rodzaj interesu, czyli to nie jest tylko Wall Street bo tam
              > by sie wszyscy nie pomiescili. Firma w ktorej pracuje miesci sie na
              > Madison Ave (na rogu z 24 Str), czyli to jest nie tak niedaleko od
              > Federal Plaza. To co pisales o Polonii to wlasciwie nie wymaga komentarza.

              Myslalem, ze wyrazasz sie o Wall Street bez przenosni. Moj kolega pracuje
              doslownie na Wall Street i dla niego jakos miejsca starczylo. Madison Ave i 24
              Str. to tez dobre miejsce. Pracujesz w brazy Wall Street na East Side. Wiem, ze
              mozna rowniez i tak. Z Federal Plaza do do 24 Street to kawalek drogi. Na
              piechote nie wybralbym sie. Ale kto tutaj chodzi pieszo. Bieze sie zolte Taxi
              albo subway.
              Ciesze sie, ze madrze i trzezwo patrzysz na Ameryke.

              > A teraz chcialbym skomentowac Wasze opinie na temat nauki dzieci jezyka
              > polskiego. Inna jest motywacja Adama i inna Komarka. Kto ma racje? Oboje.
              > Dlaczego? Bo na tym polega wolnosc. Wolnosc wyboru. Jezeli Komarek nie
              > do konca czuje sie Polka to nie moze byc to obiektem ataku kogokolwiek.
              > To jest Jej wybor, Jej samookreslenie sie. Jej poczucie przynaleznosci
              > do jakiegos narodu. Z drugiej strony kazdy w Ameryce przyznaje sie bardzo
              > chetnie do swoich korzeni. I tak jak Adam napisal sa ludzie tu urodzeni,
              > ktorzy sie czuja Polakami. Sam mialem okazje poznac takiego starszego
              > pana, ktory mowil przepiekna polszczyzna a urodzil sie wlasnie tutaj.

              Oczywiscie, ze kazdy ma wolnosc wyboru co do nauki jezyka wlasnych dzieci. Nie
              zamierzam podwazac tego prawa. skoro nasza polska kolezanka Schnake urodzila sie
              w Polsce tylko przypadkowo i nie czuje sie Polka to jest to jej wlasne prawo do
              samookreslenia i nalezy jej zyczyc wiele szczescia.
              Ja rowniez moglby mieszkac w Niemczech i miec obywatelstwo niemieckie. Wybralem
              jednak Stany, bo tutaj moge byc soba. Mimo niemieckich dziadko i ojca oraz
              obywatelstwa amerykanskiego nigdy nie powiem, ze nie czuje sie Polakiem albo, ze
              w Polsce urodzilem sie przypadkowo. Nigdy nie wypre sie swojej tozsamosci.

              > Z perspektywy moich amerykanskich doswiadczen mam jeszcze jedna refleksje.
              > Moze to byc troche kotrowersyjne. W Europie zaczyna sie tworzyc Unia.
              > Europa zaczyna sie jednoczyc. Popatrzmy na to z perspektywy roku 2101
              > lub 2201. Wiadomo Nas juz nie bedzie. Ale jak moze wygladac zycie na
              > ziemi? Czy beda jeszcze istnialy panstwa? Czy bedzie duza roznica miedzy
              > narodami? Moze okaze sie, ze instytucja panstwa w Naszym, obecnym rozumieniu
              > tego slowa upadnie. Nie, to nie ma nic wspolnego z komunizmem. Czy nie
              > bedzie sie wtedy mowilo, ze "jestem z Europy" zamiast "jestem z Polski".
              > Pamietam takie wydarzenie mnniej wiecej na dwa lata przed obaleniem muru
              > berlinskiego. W Polsce spotkalem Niemcow z NRD. I przy wodce powiedzialem,
              > ze wczesniej czy pozniej nastapi zjednoczenie Niemiec. Widzialem w oczach
              > tych ludzi i strach i panike. Nie bardzo nawet chcieli na ten temat
              > rozmawiac.

              Oczywiscie, ze wszyscy beda mowili iz sa z Europy. Roznice jednak pozostana.
              Przyszla Europa bedzie "Stanami Zjednoczonymi Europy". Tak jak w Stanach
              Zjednoczonych Ameryki sa roznice pomiedzy Stanami tak samo bedzie i w Europie.
              Dla przykladu Stany lezace na polnocy USA sa bogatsze i zamozniejsze od tych
              Stanow poludniowych. Roznice sa rowniez w systemie prawnym poszczegolnych Stanow
              i przepisach administracji panstwowej. Zachowaly sie dysproporcje. Na przyklad
              jesli ktos wyglada dziwnie czy prowincjonalnie zaraz pytaja sie jego czy nie jest
              ze Stanu Idaho? Jesli na Florydzie, powiesz, ze jestes z NYC to beda patrzyli na
              Ciebie jak na kogos lepszego od nich. A sprobuj powiedziec, ze jestes z Idaho czy
              Arizony zobaczysz inna reakcje od razu.
              Tak samo bedzie i w Europie. W Brukseli inaczej bedzie ktos postrzegany z Paryza
              czy Londynu, a inaczej z Warszawy czy Talina.

              Pozdrawiam
              Adam
            • Gość: MK Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: 12.248.31.* 10.12.01, 18:08
              Melduje sie na rozkaz, mam usprawiedliwienie. Jak pewnie wiesz JG,
              splajtowal excite i moj provider, ATT na prawie tydzien odlaczyl mi internet.
              Swoja droga to niesamowite jak czlowiek sie uzaleznia od takich- wydawalo sie
              kiedys- technologicznych ekstrawagancji. JG, juz w pierwszym moim poscie
              napisalem ze momentami brzmisz jak moj rzecznik, musze to powtorzyc, Twoja
              ocena pracy policjanta w USA jest barzo trafna. Pamietam, gdy po raz pierwszy
              powiedzialem mojej mamie ze staram sie o przyjecie do policji, najpierw wpadla
              w panike - bo przeciez odstrzela jej bandyci jedynaka (gdy sie oglada
              amerykanskie filmy o policji to w sumie trudno jej sie dziwic, nic tylko
              mordobicia i strzelaniny), a potem zdegustowana skomentowala - to co bedziesz
              kraweznikiem? A tak, jastem kraweznikiem, kazdy od tego zaczyna. W USA nie ma
              szkol oficerskich policji, kazdy zaczyna od patrolu potem zalezy tylko od
              samego zainteresowanego jak wysoko zajdzie w departamencie. Bardzo zmudny i
              dlugotrwaly jest proces przyjmowania do policji, po pierwsze trzeba miec
              przynajmniej 60 godzin kredytowych w college (w przelozeniu na polski to okolo
              dwa lata studiow wyzszych) potem zdaje sie egzamin pisemny, test sprawnosciowy,
              dwie rozmowy kwalifikacyjne -jedna z przedstawicielami departamentu, druga z
              przedstawicielami wladz miasta, testy psychologiczne, wykrywacz klamstw a w
              miedzyczasie jest dokladnie przeswietlana przeszlosc aplikanta. Trwa to
              wszystko okolo pol roku. Z grupy okolo stu osobowej z ktora podszedlem do
              pierwszego egzaminu zatrudniono czworo. Potem trzy miesiace akademii i na
              ulice. Z tym ze przez pierwsze 18 tygodni sluzby mlody oficer ( tytulem
              wyjasnienia - w stanach do policjanta zwraca sie per officer mimo ze nie kazdy
              przeciez ma range oficerska), pozostaje pod ciagla opieka, obserwacja i
              nadzorem starszego oficera - weterana. Zadaniem tego weterana jest dalszy
              trening i ewaluacja, bo same dobre checi i fakt ukonczenia akademii to czasami
              za malo. Z mojej czworki dwoje zrezygnowalo z pracy w policji zanim skonczyl
              sie trening, okazalo sie ze ich wyobrazenia nie pokryly sie z rzeczywistoscia.
              Ja natomiast, juz od jakichs trzech miesiecy jestem samodzielnym copem, takze
              jak sami widzicie dopiero zaczynam kariere "stroza prawa". Pracuje w miescie
              bezposrednio na polnoc od Chicago, rowniez jak i Chicago polozonym nad jeziorem
              Michigan. Nie chcialem zostac policjantem w Chicago bo chociaz chicagowski
              departament cieszy sie wiekszym prestizem niz jakikolwiek departament z
              przedmiesc, to jednym z podstawowych wymogow by zostac copem w Chicago jest
              koniecznosc mieszkania tamze. My natomiast z zona, po urodzeniu sie latorosli,
              postanowilismy sie wyniesc z wielkigo miasta. Pomimo jednak tego, ze nie
              pracuje w Chicago mam co robic w moim miescie, ktore jest - pozwolcie ze uzyje
              amerykanskiego terminu wprost ze slownika political corectness - bardzo
              diversified. Generalnie masz JG racje, policja i jej postrzeganie w Polsce i tu
              w Stanach to dwie zupelnie rozne rzeczy. Tu policjant cieszy sie duzym
              prestizem i zaufaniem ludnosci, mimo wpadek zwiazanych ze zlym traktowaniem
              mniejszosci rasowych a w Polsce policjant, dla duzej czesci opinii publicznej
              to albo zomowiec albo lapowkarz. Przykre. A teraz z innej beczki, JG, chcialem
              sie Ciebie zapytac jak przezyles 9/11 bedac w NY i na Wall Street ale choc w
              miedzyczasie wyjasniles ze nie jestes na Wall Street w sensie fizycznym, to
              mimo to moze masz cos ciekawego do wspomnienia na ten temat. Bede konczyl,
              pozdrowienia dla wszystkich, ciao MK.
          • Gość: Adam Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!Do schnake IP: *.proxy.aol.com 09.12.01, 08:22
            > A teraz kilka slow do Adama.Czytylam wielokrotnie twoje posty i powiem
            > krotko:NIE MAM OCHOTY NA ROZMOWE Z TOBA.Moje slodkie kruszynki nie posiadaja
            > obywatelstwa Polskiego i nic ich do polski nie ciagnie aczkolwiek powoli
            > zaczynaja byc swiadome swoich korzeni.Ja jednak, przypadkowo urodzona w Polsce,
            >
            > nigdy tak naprawde nie czulam sie do konca Polka.Dzieci znaja Polski((uzywam
            > Polskiej mowy na wyrazne zyczenie mojego meza-Niemca, ktory jest zdania, ze
            > dzieci znajace wiele jezykow(mowie tez do nich po angielsku) , rozwijaja swoj
            > intelekt a , ze polski jest bardzo melodyjnym jezykiem, stanowi to dodatkowy
            > atut,aby go znac)) To, ze masz rodzine w Niemczech nie znaczy, ze wiesz
            > wszystko o zwyczajach panujacych tu a poniewaz dziadkowie twoi maja pochodzenie
            >
            > niemieckie, domyslam sie, ze tylko w domu, kiedy nikt nie slyszy, uzywaja
            > Polskiej mowy.Nie sadz zatem innych po sobie, bo to wyrazny brak uszanowania
            > innych i oraz ich prywatnosci.Zmykam.

            Ja rowniez nie mam Ochoty na Rozmowe z Toba. Skoro padly zarzuty to wyjasnie i
            zmykam.
            Rozczaruje Ciebie, ale moji Dziadkowie i moj ojciec mieszkajac w Polsce mowili w
            domu tylko po niemiecku miedzy soba. Dlaczego mieszkajac w Niemczech w Karlsruhe
            mieliby mowic w domu po cichu po polsku?

            Moj ojciec jest Niemcem, matka Polka, urodzilem sie w Polsce (chociaz niektorzy
            mowia, ze w Prusach Wschodnich)i nie powiem, ze to przypadek. Zawsze czuje sie i
            powiem, ze jestem Polakiem.
            O zwyczajach panujacych w Niemczech wiem bardzo duzo. I wiem co mowia Niemcy o
            takich Polkach, ktore dla papierow wychodza za maz i rodza dzieci. A skoro jestes
            Niemka i tylko przypadkowo urodzilas sie w Polsce to skad znasz dobrze Polski?
            Czyzby maz Niemiec lubiacy dzwieczny jezyk kazal Tobie sie jego uczyc.

            Zmykam i wypadaloby pozdrowic.
            Adam
            • Gość: JG Adam IP: *.piscataway-08rh16rt.nj.dial-access.att.net 09.12.01, 15:54
              Adam, mysle, ze nie do konca zrozumiales intencje mojej "wizji" przyszlosci.
              Roznice miedzy ludzmi byly, sa i beda. I te podzialy odbywaja sie na roznych
              poziomach. Jest wielka przepasc w porownaniu ludzi z Idaho i NYC a ludzi z
              Polski i Niemiec. Miedzy Idaho i NYC nigdy nie bylo wojen. Nie sa oni
              obciazeni bagazem obustronnych krzywd i urazow. Natomiast zarowno Polacy
              jak i Niemcy maja jeszcze wiele do zrobienia zeby ich stosunki byly na
              poziomie stosunkow miedzy Idaho i NYC.

              Adam, Ty miales niezwykly luksus wyboru miedzy emigracja do Niemiec
              a emigracja do Stanow. Jest to niezwykle rzadki przypadek. Natomiast
              bardzo mi sie nie podoba jak sie zwracasz do Komarka. Niestety przemawia
              przez Ciebie nietolerancja.

              "Myslalem, ze wyrazasz sie o Wall Street bez przenosni. Moj kolega pracuje
              doslownie na Wall Street i dla niego jakos miejsca starczylo". Tak jak ja
              nie rozumiem Twojego swiata z Federal Plaza tak Ty nie rozumiesz swiata
              wielkich finansow, ktorego swiatowa stolica jest NY. Ja nie wyrazalem sie
              o Wall Street w przenosni. W mojej firmie (i w wielu innych) kazdy powie
              tak samo.
              • Gość: Adam Re: Do JG IP: *.proxy.aol.com 12.12.01, 07:50
                > Adam, mysle, ze nie do konca zrozumiales intencje mojej "wizji" przyszlosci.
                > Roznice miedzy ludzmi byly, sa i beda. I te podzialy odbywaja sie na roznych
                > poziomach. Jest wielka przepasc w porownaniu ludzi z Idaho i NYC a ludzi z
                > Polski i Niemiec. Miedzy Idaho i NYC nigdy nie bylo wojen. Nie sa oni
                > obciazeni bagazem obustronnych krzywd i urazow. Natomiast zarowno Polacy
                > jak i Niemcy maja jeszcze wiele do zrobienia zeby ich stosunki byly na
                > poziomie stosunkow miedzy Idaho i NYC.

                Widze, ze nie zrozumielismy sie. Ty poprzednio pisales, ze za 100 lat nie bedzie
                roznicy jesli ktos powie, ze jest z Europy czy z Polski. Ja chcialem podkreslic,
                ze roznice zawsze beda nawet w jednym zjednoczonym panstwie miedzy poszczegolnymi
                jego regionami. Za przyklad podalem Idaho i NYC, ktore nie maja obciazen
                historycznych i nie prowadzily miedzy soba wojen. Natomiast roznice pomiedzy
                Stanem Idaho i NY sa znaczne.
                Tym wieksze beda roznice pomiedzy Europejczykiem z Paryza i Talina.
                >
                > Adam, Ty miales niezwykly luksus wyboru miedzy emigracja do Niemiec
                > a emigracja do Stanow. Jest to niezwykle rzadki przypadek.

                Faktycznie mialem ten luksus wyboru miedzy zyciem w Niemczech i USA. Wybralem
                Stany, bo tutaj moge byc soba i nie musze nikomu mowic, ze w Polsce urodzilem sie
                zupelnie przypadkowo i, ze do Polski nic nie czuje jak to czyni Schnake.
                Czyzby Mama naszej kolezanki Schnake bedac w ciazy pojechala na wycieczke do
                Polski i tam rozpoczal sie nagle przedwczesny porod i zaraz po porodzie Mama z
                mala Schnake szybko wrocila do Niemiec? Tylko tak mozna rozumiec przypadkowe
                urodzenie sie w obcym panstwie.

                > Natomiast
                > bardzo mi sie nie podoba jak sie zwracasz do Komarka. Niestety przemawia
                > przez Ciebie nietolerancja.

                Zobacz jak Komarek zwraca sie do mnie. Jestem tolerancyjny i uwazam, ze kazdy ma
                prawo wyboru miejsca swojego zamieszkania oraz prawo do wlasnego ja.
                Jestes Polakiem i nie czujesz niesmaku jesli Polka twierdzi, ze przypadkowo
                urodzila sie w Polsce i do Polski nic nie czuje.
                Mimo, ze moji dziadkowie i moj ojciec to Niemcy i nie musialbym zenic sie w
                Niemczech dla papierow. Natomiast ja jestem obywatelem amerykanski, aktywnym
                republikaninem to nigdy nie powiem, ze w Polsce urodzilem sie przypadkowo i ze do
                Polski nic nie czuje.
                >
                > "Myslalem, ze wyrazasz sie o Wall Street bez przenosni. Moj kolega pracuje
                > doslownie na Wall Street i dla niego jakos miejsca starczylo". Tak jak ja
                > nie rozumiem Twojego swiata z Federal Plaza tak Ty nie rozumiesz swiata
                > wielkich finansow, ktorego swiatowa stolica jest NY. Ja nie wyrazalem sie
                > o Wall Street w przenosni. W mojej firmie (i w wielu innych) kazdy powie
                > tak samo.

                Mozliwe, ze stosowane sa uogolnienia. Tylko jak powiesz dla finansisty ktory
                pracuje przy Wall Street, ze pracujesz na Wall Street, a tymczasem jest to 24
                Street to nie wiem czy zgodzi sie z Toba.
                Najwazniejsze, ze dajesz sobie rade w Stanach i osiagnales pewien poziom.

                Pozdrawiam
                Adam

            • Gość: zJG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!Do Adama IP: *.piscataway-09rh16rt.nj.dial-access.att.net 10.12.01, 00:07
              Na forum pt.:"Kochani rodacy wita was dziewczyna z Mazur" znalazlam i cytuje:
              "Bardzo zaluje, ze trafilem na forum Olsztyna, bo nie spotkalem sie nigdy z taka
              prostata jak na tym forum. Mysle, ze postapie tak jak Pani i wybiore inne forum

              Adam "

              ale dlaczego akurat to forum!?
              • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!Do Adama IP: *.dip.t-dialin.net 10.12.01, 23:05
                Nie bede komentowac Adama.Pani zJG.Jak ja sie ciesze, ze Pani sie tu wtraca, bo
                przynajmniej mam towarzystwo damskie.Juz mi bylo powoli wstyd jako jedyna baba
                wsrod chlopow zabieram glos.Dlugo obserwuje to forum i nie tylko to.Proponuje
                wam Panowie i Panie!! a szczegolnie tobie JG nie wciagac sie w dyskusje z
                Adamem, bo praktyka wykazala, ze takie dyskusje koncza sie zle.To nie jest
                czlowiek szukajacy pokoju a wrecz odwrotnie.Mysle, ze juz pewne wrazenie na was
                zrobil, wiec badzcie ostrozni.On mi tu za to bedzie chcial zamknac buzie, ale
                po mnie to splywa.Tak sie nam tu fajnie gadalo.Pierwszy watek, gdzie nikt sie
                nie czepial, nie obrazal a jedynie wymienial poglady z najwieksza tolerancja.To
                sie zmieni jesli nie przestaniemy ignorowac w.wym. JG i zonko wierze w wasz
                rozsadek.
                A do ciebie MK.Jak tak slucham twoich opowiadan to czuje sie super.Piszesz
                naprawde ciekawie i mimo, ze Policje kojarze sobie zwykle ze srogim spojrzeniem
                to ty kojarzysz mi sie z takim niesamowicie milym, cieplym czlowiekiem.Bede
                miala o czym opowiadac mezowi(mam na mysli to jak robi kariere policjant w USA)
                Chyba wam tu jeszcze nie wspominalam o tym co ja robie zawodowo, bo oprucz
                tego, ze wychowuje moje slodkie bliznieta(dziewczynka i chlopczyk)oraz syn 6
                lat , robie takze specjalizacje jako logopeda.Nie bede jednak pomagac w
                jakaniu, bo chyba mam zabyt malo cierpliwosci.Moze za dwa lata otworze swoj
                gabinet.Zyczcie mi tego:-)
                Jestem taka osoba, ktora lubi rozmawiac, uczyc sie od innych, bez wzgledu na
                to jaki ten czlowiek ma zawod i czy go w ogole ma.Mam szacunek dla waszych
                zawodow, ale bylibyscie dla mnie wazni i mili nawet gdybyscie byli ot tak,
                zwykli.Bo oceniam ludzi po ich stosunku do innych, do zycia, do swiata prubujac
                zrozumiec inny niz moj tok myslenia.Chyba zaczynam juz troche
                filozofowac.Wybaczcie, jestem kobieta.Pozdrawiam was wszystkich.Europejka
                • Gość: zJG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!doSzanke IP: *.piscataway-10rh15rt.nj.dial-access.att.net 11.12.01, 00:00
                  Hej Sznake!
                  No to jest nas dwie i cieszmy sie z tego.
                  Tez wierze, ze rozsadku nam nie zabrakie i dalej da sie gadac(bez wkretow).
                  Odezwala by sie moze i czesciej, ale gdzie tam do klawiatury nie mozna sie dopchac.
                  Powodzenia w planach odwarcia wlasnego gabinetu
                  zJG
                  • Gość: RON Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!do wszystkich IP: *.proxy.aol.com 11.12.01, 01:18
                    cieszy mnie bardzo ze tak a nie inaczej,oceniacie rona,malutkiego
                    niewyksztalconego chlopaczka z polski ,staje w obronie wszystkich ,ponizej
                    waszego poziomu inteligencji,gdyz ich w stanach jest najwiecej!!!!!!!rowniez
                    cieszy mnie bardzo to ze sobie jakos radzicie !!!!!.....jaki jestem ja tylko
                    wiem !!!!!!.......i co tu robie tak naprawde rowniez ja tylko wiem(prosze nie
                    oceniac mojej osoby!!!!!!!!!)tak naprawde mnie nigdy nie poznacie .....moich
                    prawdziwych mysli rowniez!!!!!!ron :zostal osoba wymyslona
                    przezemnie .....ciesze sie ze daliscie sie w to wszystko wciagnac .....jaka
                    ameryka jest naprawde przekona sie ten kto tu przyjedzie!!!!podobalo mi sie
                    jedno zdanie ...........o trawie !!!!!!masz u mnie duzy plus!!!!co niektorych
                    migdalenie sie na tym forum uwazam za niestosowne !!!!!!ale to wasza sprawa!!!
                    nie oceniam nikogo i wam to radze robic......gdyz naprawde nie znamy sie
                    tak,dobrze ...i mam nadzieje ze sie nie poznamy ........chociaz mamy podobne
                    myslenie !!!!!!!!dlaczego???...sami odpowiedzcie sobie na to pytanie !!!
                    jestescie inteligetn/e/i........denerwuje sie tylko tym ze ludzie odchodza od
                    was........dlaczego........odpowiedzcie sobie sami!!!!!!widocznie nie
                    posiadacie polonijnego ciepla .........pozdrawiam wszystkich w te mrozne
                    noce....ciebie adamie rowniez!!!!!nie przejmuj sie !!!!ja juz to
                    przezylem .....samolubstwo........innych jest choroba !!!podbudowywanie swojej
                    osoby na tym forum (nie mowie tutaj o sobie!!!!!)stalo sie rzecza normalna !!
                    wydaje mi sie ze tak naprawde wszyscy jestesci....malowartosciowi......i tak
                    naprawde macie....bardzo malo przyjacol........wspolczuje wam.....ale sie nie
                    dziwie ja tez jestem na obczyznie .....i wiem jakie jest tutaj zycie .....ale
                    ja !!!!!!wracam niedlugo do tej pachnacej i zielenszej trawy po tamtej stronie
                    brzegu......w moich wypowiedziach.....moze padlo pare ostrych
                    slow ......przepraszam ......ja wiem jak je sie pisze !!!!a wy nie !!!!
                    pozdrawiam wande co niemca pokochala,i wszystkich co o mnie zapomnieli
                    (szkoda ).............teraz ja sie troche podbuduje ......PAMIETAJCIE ZE TO
                    DZIEKI MNIE WSZYSCY SIE TUTAJ SPOTKALISMY.........wyszlo mi ???
                    hahahhahahah...jak was czytam jestescie poprostu niesamowici!!!!!a moze tego
                    nie widzicie ???????pa........i zycze dalszych sukcesow .........podbudowujce
                    sie dalej!!!!!!!!!cala polska na was patrzy!!!!!!!PA....
                    • Gość: JG Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!do wszystkich IP: *.piscataway-09rh15rt.nj.dial-access.att.net 11.12.01, 05:46
                      Ron. Chcialem Ci tylko przypomniec co pisales o mnie. Kto tu kogo ocenial.
                      Jakbys chcial to moglbym porozmawiac z Toba "bez rekawiczek". Wierz mi,
                      wiem jak przylozyc komus i mocno i bezposrednio. Tylko mysle, ze w tym
                      miejscu jest to niepotrzebne. Poza tym nie bardzo rozumiem do czego
                      zmierzasz. Moze jestem po prostu za glupi.

                      MK. Jak sie masz cop. Ciekawie piszesz o sposobie kwalifikowania do amerykanskiej
                      policji. Dla mnie Akademia Policyjna zawsze kojarzy sie z przepysznymi komediami
                      o tym samym tytule. Czy oprocz tego, ze jest to hollywoodzka fikcja to jest tam
                      cos co mialoby cokolwiek wspolnego z prawdziwa Akademia Policyjna? Jak wygladaja
                      mozliwosci Twojego awansu? Jak dlugo musisz odrobic swoje "na dole" zeby
                      awansowac? Czy musisz na przyklad wziasc udzial w jakiejs widowiskowej akcji?
                      Czy na przyklad musisz "zapuszkowac" szefa miejscowych handlarzy narkotykow?
                      Co do moich wspomnien z 11-tego wrzesnia. Moja firma miesci sie w znacznej
                      odleglosci od WTC. I bezposrednio z okien nie bylo widac. Na kazdym tzw.
                      trading floor (to co widac czasami w telewizji, ze ludzie siedza blisko siebie
                      obstawieni komputerami) sa ogromne telewizory. Tego dnia nikt nie pracowal.
                      Ludzie byli przerazeni. Byly klopoty z telefonami bo wszyscy do wszystkich
                      dzwonili. Co 15 minut nadawane byly apele zeby nie przeciazac telefonow. A
                      taki apel zawsze zaczynal sie od syreny i blyskania specjalnych swiatel. Od
                      pierwszej chwili zarowno ja jak wszyscy inni ludzie oprocz przerazenia mieli
                      jeszcze jedno w glowie JA TEZ TAM MOGLEM BYC. Zreszta to wrazenie wisialo
                      nad wszystkimi przez wiele dni. Ja sam mialem kilka miesiecy temu oferte pracy
                      stamtad. Mimo, ze zarowno moja Zona jak i dzieci wiedzieli, ze to nie dotyczylo
                      miejsca gdzie ja bylem to dzwonili do mnie co pol godziny. Nikt nie wiedzial
                      co bedzie dalej. To byl naprawde straszny dzien. Do domu dotarlem dopiero
                      o 10-tej wieczorem. Nigdy przedtem Zona mnie tak nie witala.

                      Hej Komarku. Oczywiscie, ze zyczymy Ci zebys miala swoj gabinet. Nie ukrywam,
                      ze nawet Ci zazdroszcze. Bedziesz pracowac dla siebie a nie dla kogos. Natomiast
                      bardzo interesuja mnie te Twoje blizniaczki. Z tego co wiem to zawsze sa z nimi
                      pewne specjalne klopoty. Klopoty typu, ze opracowuja one swoj wlasny jezyk
                      zupelnie niezrozumialy dla otoczenia. Czy mozesz cos wiecej powiedziec na ten
                      temat?

                      Musze juz isc spac bo jak nie bede w formie to kaptalizm sie przewroci:)
                      I zamiast Internetu bedzie ... tfu, tfu odpukac.
                    • Gość: MK Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!do wszystkich IP: 12.248.31.* 13.12.01, 04:40
                      Ron, Ron, Ron, Chyba nie sadzisz ze ktokolwiek po przeczytaniu Twoich pelnych
                      pasji i wykrzyknikow postow, uwierzy Ci, ze to byla tylko poza - gwoli
                      wywolaniu dyskusji. Chlopie, jestes nieszczesliwy tutaj, i dobrze robisz ze
                      wracasz na zielensza trawe, z tym ze ta trawa po tej drugiej stronie oceanu
                      zawsze bedzie zielensza, nieprawdaz? Stawiam pieniadze przeciwko guzikom ze po
                      powrocie bedziesz sie czul tak samo podle jak i teraz. Ale nie martw sie,
                      znajdziesz sobie kogos by zwalic wine za swoje niepowodzenia i problemy.
                      Lepper, Balcerowicz, Radio Maryja, czarni, czerwoni, rozowi - wszyscy czekaja,
                      gotowi, by bylo na kogo zwalic. Byle nie na siebie! Ron, gdy sie pierwszy raz
                      odezwales na tym forum myslales, ze poprze Cie cala rzesza nieszczesliwych i
                      jak Ty zawiedzionych Ameryka. Ta wiekszosc (Twoje slowo), ktora tyra bez
                      opamietania, nie mowi ani slowa po angielsku a w niedziele pije na umor. A
                      dopoki jeszcze jest w miare trzezwa, zlorzeczy na zydow, masonow, kapitalistow
                      i innych, polaczkow ktorzy sie wygryzli a teraz nic nie chca dac za darmo. A tu
                      zamiast przyjaznych, pelnych zrozumienia odpowiedzi, odzywaja sie jakies
                      probujace sie podbudowac na duchu i pokadzic sobie troche inteligenciki. Aha i
                      jeszcze jedna sprawa, obnazasz sie chlopie - przed jak sam mowisz cala Polska -
                      i potem biadolisz ze ktos ma czelnosc Cie oceniac i to jeszcze negatywnie.
                      Maja, cholera, inteligenciki tupet.
                      Nie wiem kiedy bede mogl sie znowu odezwac poniewaz ide w kat plakac, nie mam
                      przeciez zadnych przyjaciol i jestem taki malowartosciowy. O kurcze, nie, nie
                      musze isc w kat plakac. Napisze samodowartosciowujacy sie post, postrosze
                      troche piorka, popodbijam wlasny bebenek, popreze bicepsy przed lustrem i od
                      razu poczuje sie lepiej. Dzieki Ci Ron. Gdyby nie TY!!!! gdziezbym znalazl
                      takie wspaniale miejsce by podbudowac swoje ego.
                      MK
                      • Gość: JG Re: Do MK IP: *.csfb.com 13.12.01, 14:58
                        Swietny post MK.
                        Zeby Cie wyciagnac z dolka stawiam piwo.
                        • Gość: MK Re: Do JG IP: 12.248.31.* 13.12.01, 22:47
                          Dzieki, kiedy i gdzie?
                          MK
                          • Gość: JG MK IP: *.piscataway-15rh15rt.nj.dial-access.att.net 14.12.01, 03:04
                            MK. A jakie piwo lubisz? Jak powiesz, ze Budweisera to nie uwierze.
                            Ja moge zostac przy Heinekenie. Gdzie? U Nas. Kiedy? Do ustalenia.
                            Trzeba by jeszcze ruszyc Osucha. Bo jak ma wolny czas to zaraz robi
                            dzieci. Klopot bedzie z naszym Komarkiem. Ale mozemy wypic wirtualne
                            piwo. Moze Ron by tez wpadl. Na moj nos to On jest tu gdzies w okolicy.
                            Ja tam do Niego nic nie mam. Ot czasami Mu sie krew zagotuje. Ale przy
                            piwku moglibysmy sobie pogadac.
                            • Gość: RON Re: MK IP: *.proxy.aol.com 15.12.01, 00:03
                              ja was obserwuje .masz nosa .....piwooooo...czemu nie ..........lubie
                              piwo.....a krew!!!!!_____o nie nie naleze do tych co sie w nich gotuje !!!!!!a
                              polacy masz racje siedza w barach i mocza swoje twarze ...........dziwice sie
                              im ....ja wcale ssie nie dziwie !!!!???jednym slowem szkoda mi ich!!!!
                              papa....mk...i...jg
                              • Gość: Osuch Do wszystkich forumowych znajomych... I am BACK!!! IP: *.nas3.athens1.ga.us.da.qwest.net 15.12.01, 04:12
                                Hejka do wszystkich!

                                Nie bylo mnie przez kilka dni bo rylem jak kret do egzaminow... Ale to juz za
                                mna, dzieki Bogu! Mialem 3 dzien po dniu, takze jeszcze gorzej niz w Polsce na
                                studiach bo przynajmniej mozna bylo sobie jakos lepiej lub gorzej rozplanowac
                                sesje egzamincyjna. A tutaj to nie ma mozliwosci prawie zadnego ruchu...
                                No ale wyobrazcie sobie, ze kurcze jakos pozdawalem! Doslalem dwa A i jeszcze
                                czekam na ostatni wynik ze statystyki. Jestem zadowolony... A to moj 1 semestr.

                                Nie sledzilem specjalnie co tu sie u Was dzialo ale widze Ron troche spuscil z
                                tonu... :-) Ale sie nie denerwuj, wyczuwam , ze tutaj nie chce Ci raczej nikt
                                dokuczyc i nie widze nikogo kto zyczylby Ci zle. I to jest piekne!

                                JG nie robie dzieci-na razie nam 1 wystarczy :-) A piwko, owszem, chetnie.
                                Nawet dzisiaj wypilem 1 Corone w mexykanskiej knajpce do kolacji. Mniam, mniam..
                                JG widze, ze stosunek do amerykanskich piw masz chyba taki sam jak ja... Ja sie
                                do nich w ogole nie zblizam. Ciekawostka dla mnie jest produkt pod nazwa
                                Budweiser Light. Powiedz, jak mozna zrobic light cos co jest juz kompletnym
                                sikiem, za przeproszeniem?!

                                No dobra, na razie to tyle. Pozdrowienia dla wszystkich!
                                Marcin (Osuch)
                                • Gość: LP® Re: Do wszystkich forumowych znajomych... I am BACK!!! IP: *.stg.tli.de 15.12.01, 21:24
                                  Czesc wam czy jest tu ktos z DaLLas?
                                  • Gość: zJG Re: Do wszystkich forumowych znajomych... I am BACK!!! IP: *.piscataway-11rh16rt.nj.dial-access.att.net 15.12.01, 22:14
                                    Jestes, och to mily prezent , szczegolnie przed swietami. My ze wschodu( okolic NY).
                                    • Gość: JG Wesolych Swiat IP: *.piscataway-08rh15rt.nj.dial-access.att.net 22.12.01, 20:01
                                      Przychodze do Was oplatkiem. Wszystkim uczestnikom tego tematu
                                      zycze Wesolych Swiat Bozego Narodzenia. Spedzcie te swieta w
                                      milej, rodzinnej atmosferze. Niech Mikolaj bedzie dla Was szczodry.
                                      Stoly niech sie uginaja od wszelakiego jadla. Niech zapanuje
                                      radosc i zgoda. I niech sie Wam wiedzie jak najlepiej w Nowym
                                      Roku.

                                      I teraz specjalne zyczenia dla Rona. My tu Cie naprawde lubimy.
                                      I jestesmy Ci wdzieczni, ze zainicjowales ten temat. Z glebi serca
                                      zycze Ci zebys nie musial sie juz tak szarpac. Zycze Ci zebys te
                                      swieta mogl spedzic ze swoja rodzina, Zona i Dziecmi. Niech sie
                                      Oni ciesza, ze jest z nimi Maz i Tata. I niech Nowy Rok przyniesie
                                      Ci takie sukcesy, ktorych pragniesz.
                                      • Gość: RON Re: Wesolych Swiat IP: *.proxy.aol.com 23.12.01, 11:53
                                        Gość portalu: JG napisał(a):

                                        > Przychodze do Was oplatkiem. Wszystkim uczestnikom tego tematu
                                        > zycze Wesolych Swiat Bozego Narodzenia. Spedzcie te swieta w
                                        > milej, rodzinnej atmosferze. Niech Mikolaj bedzie dla Was szczodry.
                                        > Stoly niech sie uginaja od wszelakiego jadla. Niech zapanuje
                                        > radosc i zgoda. I niech sie Wam wiedzie jak najlepiej w Nowym
                                        > Roku.
                                        >
                                        > I teraz specjalne zyczenia dla Rona. My tu Cie naprawde lubimy.
                                        > I jestesmy Ci wdzieczni, ze zainicjowales ten temat. Z glebi serca
                                        > zycze Ci zebys nie musial sie juz tak szarpac. Zycze Ci zebys te
                                        > swieta mogl spedzic ze swoja rodzina, Zona i Dziecmi. Niech sie
                                        > Oni ciesza, ze jest z nimi Maz i Tata. I niech Nowy Rok przyniesie
                                        > Ci takie sukcesy, ktorych pragniesz.
                                        ..........................................DOLANCZAAM SIE DO
                                        ZYCZEN ......DZIEKUJE ...ALE NIESTETY TE SWIETA SPEDZAM WYJATKOWO TU.......Z
                                        RODZINA ..........................pozdrawiam wszystkich .........ps...jg....co
                                        jest wszystkich zasypal snieg___________???????
                                        • Gość: sznake haj to ja komarzyca IP: *.dip.t-dialin.net 30.12.01, 15:51
                                          Ale mi przykro.Widze, ze nikt ale absolutnie nikt za mna nie teskni:O(((
                                          Ale i tak pozdrawiam was z Obersdorfu, gdzie akurat spedzam kilka
                                          niezapomnianych chwil.Sniegu bialego, puszystego pelno,sloneczko swieci,a ja z
                                          moim Notebookem sie prawie nie rozstaje.Jestem pracoholikiem chyba.Tschüüüß:O)
                                          • Gość: zJG Re: haj to ja komarzyca IP: *.piscataway-12rh16rt.nj.dial-access.att.net 31.12.01, 01:26
                                            Hej Komarzyco!!!
                                            Cieszymy sie , ze zyjesz, bo juz sie martwilismy. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i nie
                                            zapominaj o nas.My swieta spedzamy w domu i do tego bez sniegu.Wiec skoro Ty masz lepiej to baw
                                            sie swietnie i nie przepracowuj sie.
                                          • Gość: JG La viva el carnaval IP: *.csfb.com 02.01.02, 16:57
                                            Komarku pamietamy o Tobie i nawet balismy sie, ze sie wiecej nie
                                            odezwiesz. Tobie, Twoim Kruszynkom, Twojemy Mezowi i wszystkim
                                            uczestnikom tego watku zycze aby ten rok byl conajmniej tak dobry
                                            jak poprzedni. A jak bedzie lepszy to przeciez sie nie pogniewacie.

                                            Minal Sylwester. A wczoraj czyli w Nowy Rok... bylem okropnie chory.
                                            Klasyczny przypadek, ze "zycie boli". Ale jak sie baaaardzo naduzyje
                                            whisky to skutek jest oczywisty. Dzis juz mi troche lepiej ale w dalszym
                                            ciagu nie lubie whisky. Mysle, ze moze od jutra juz bedzie lepiej.
                                            • cree Re: La viva el carnaval 02.01.02, 19:19
                                              Gość portalu: JG napisał(a):
                                              > Minal Sylwester. A wczoraj czyli w Nowy Rok... bylem okropnie chory.
                                              > Klasyczny przypadek, ze "zycie boli". Ale jak sie baaaardzo naduzyje
                                              > whisky to skutek jest oczywisty. Dzis juz mi troche lepiej ale w dalszym
                                              > ciagu nie lubie whisky. Mysle, ze moze od jutra juz bedzie lepiej.
                                              Dlaczego nadużyłeś?
                                              Dlatego, że miałeś (nie wszyscy mają)?
                                              Dlatego, że życie boli?
                                              A jak będzie lepiej, to znowu wypijesz?
                                              Niech żyje karanawał!

                                              • Gość: sznake Re: La viva el carnaval IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 14:21
                                                Witojta back.
                                                Ja tez chora aczkolwiek nie po whisky ale takie tam rozne.
                                                Wrocilam z gor i czekam na wiosne.Wczoraj telefonowalam 2,5 godz. z rodzinka z
                                                NYC.I jest tak, ze mam wrazenie, ze jak sie slucha opowiesci o Ameryce to jest
                                                hoooo!, no ale czlowiek jest przeciez taktowny i nie przerywa.Zazdroszcze wam
                                                pogody.
                                                Moje twins sa slodziutkie.Mowia mieszajac jezyki.Ale czasem mam ich dosc
                                                dlatego od poniedzialku przychodzi Neny.Moze znajde wiecej czasu dla siebie.
                                                No to tyle.Troche bredze, ale to dlatego, ze jestem chora czuje sie jak po
                                                butelce whisky i bez przerwy mam ataki smiechu.A co posmiac sie nie mozna??????
                                                Piszta cos bo mi smutno:O(
                                                • Gość: Mags JG & co IP: *.moodys.com 04.01.02, 16:42
                                                  Hi! Nie znamy sie ale pozwolisz, ze sie do Waszych rozmow dolacze.
                                                  JG cudownie jest przeczytac prawde o US i kapitalizmie. Ja od 13-go roku zycia
                                                  mieszkam w Londynie i jestem przesiaknieta Zachodem. OK mowie po polsku ale
                                                  mysle tutejszymi kategoriami. Jak widzicie nie zapomnialam polskiego jak to
                                                  robi bardzo duzo ludzi z Polski wyjezdzajacych na "Zachod", co jest dla mnie
                                                  dosyc dziwne. Mieszkam tu od 18 lat, chodzilam do szkoly, na studia, po polsku
                                                  rozmamwiam jedynie jak jestem z mama, bo nie mam tu polskich znajomych a jezyk
                                                  nadal znam....
                                                  Anglia to "specyficzny" kraj ale rowniez kapitalistyczny, gdzie gdy czlowiek
                                                  chce i sie uczyc i pracowac to ma na to szanse. Jest tez bieda, jest tez brud -
                                                  wiadomo nie jest to raj. Mamy rodzine krolewska godna smiechu.... System opieki
                                                  zdrowotnej sie sypie, bo tutaj wszystko jest za darmo tzn z podatkow, ktorych w
                                                  tej chwili nie wystarcza, bo trzeba utrzymywac wszystkich uchodzcow z
                                                  Afganistanu, Kosova itp itd (ale to odrebny temat). Pomimo polskiego
                                                  pochodzenia pracuje w City i nikt mi tego pochodzenia nie wypomina i wcale sie
                                                  go nie wstydze.
                                                  Jest tu dobrobyt, ktory pochodzi z czystej pracy. Pracujemy bardzo dlugie
                                                  godziny pomimo tego, ze w kontrakcie mamy napisane godziny pracy jako 9am -
                                                  5.30pm. Nikt na to nie zwraca pracy. Jak trzeba to czlowiek przychodzi tez i
                                                  w weekendy - nie wcale dla extra placy tylko dla tego, ze trzeba cos zrobic.
                                                  Moja mama pomimo pozycji radcy prawnego w Polsce gdy tu przyjechala tez
                                                  zaczynala od kelnerowania i sprzatania - teraz pracuje jako partner w jednej z
                                                  wiekszych firm prawniczych w City. Tak wiec sorry Ron ale podzielam opinie JG -
                                                  dla chcacego nie ma nic trudnego...
                                                  Anglia funkcjonuje na systemie ogolnego zaufania. Nie mamy zadnych dowodow
                                                  osobistych, bo ich nie potrzbujemy. Na prawach jazdy nie mamy zdjec....
                                                  A ci Polacy co przyjezdzaja tu na kilka miesiecy na zarobek...no coz powinni
                                                  wiedziec, ze funty tutaj z nieba nie leca i jest duzo ludzi z naszej
                                                  sasiadujacej Europy, ktorzy tu moga pracowac legalnie i bez stekania, ze jest
                                                  im ciezko czy malo placa.
                                                  Pozdrawiam wszystkich.

                                                  Mags
                                                  • Gość: Mags Re: zJG & Sznake IP: *.moodys.com 04.01.02, 18:09
                                                    Pozwolicie, ze do Waszego grona dolaczy jeszcze jedna kobieta?
                                                  • Gość: sznake do Mags IP: *.dip.t-dialin.net 05.01.02, 17:39
                                                    Gość portalu: Mags napisał(a):

                                                    > Pozwolicie, ze do Waszego grona dolaczy jeszcze jedna kobieta?

                                                    Great!! Absolutely!!!
                                                    Hej fajna jetes dziolcha, a w dodatku twoj Polski jest bez zastrzezen.Pisz do nas
                                                    czesciej.No to jest nas teraz 3(slownie trzy).Napisz nam gdzie mieszkasz w
                                                    Angli.Moze w Londynie? Pozdr.Sznake
                                                    Ps.Pozdrawiam tez JG z zona, Rona i wielu innych Panow.
                                                  • Gość: Mags Re: od Mags IP: *.moodys.com 07.01.02, 11:20
                                                    Sznake!
                                                    dzieki za przyjecie do grona! Tak mieszkam i pracuje w Londynie i wlasnie
                                                    patrze sobie z okna na mokra i mglista panorame miasta. Normalnie z okna biura
                                                    mam wspanialy widok na Tower Bridge i Canary Wharf a dzisisj jest taka
                                                    wspaniala mgla, ze aboslutnie nic nie widac. Zupelnie jak z ksiazek Dickensa.

                                                    W jakim wieku sa Twoje blizniaki? Nie przejmuj sie tym, ze mieszaja jezyki.
                                                    Ja tez wychowalam sie dwu-jezycznie (dziecinstwo spedzilam u dziadkow w
                                                    Olsztynie a dziadek byl z Niemiec, wiec wnuczke "tresowal") i czesto podobno mi
                                                    sie jezyki mylily a na zle mi nie wyszlo.... Moja siostra cioteczna mieszka w
                                                    Wiedniu, bo 8 lat temu wyszla z maz za Wiedenczyka i ich trzy letnia coreczka
                                                    tez mowi mieszanka polskiego i niemieckiego - przynajmniej uczy tate i
                                                    austryjackich dziadkow polskiego, co jest przekomiczne.
                                                    A Ty Sznake gdzie mieszkasz w Niemczech tzn w ktorym Landzie? Ja po studiach
                                                    pracowalam dwa lata w Monachium co bardzo milo wspominam....

                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    Mags
                                                  • Gość: sznake Re: od sznake dla Mags IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.02, 14:20
                                                    Ale mialam nosa z tym Londynem, ale to dlatego, ze mieszka tam moja
                                                    siostra.Wybieram sie do niej pod koniec maja.Po raz pierwszy, poniewaz ona nie
                                                    jest tam jeszcze zbyt dlugo.
                                                    Jesli chodzi o moje blizniaki to skonczyly akurat 26 mies.Maja ciemne wlosy i
                                                    lekko sniada skore.Moja corcia ma bardzo dlugie wlosy.Zdumialao nas, ze pomimo
                                                    tego, ze urodzili sie tego samego dnia i zadnemu nie obcinalam jeszcze wlosow
                                                    on ma jak to chlopiec krotkie wlosy a jej rosna jak na drozdzach.Ale tak
                                                    powinno byc.
                                                    Pytasz mnie gdzie mieszkam.Skoro spedzilas 2 lata w Monachium to z pewnoscia
                                                    dobrze znasz te okolice.Ja wlasnie tu mieszkam.Ciekawostka jest, ze
                                                    Monachijczycy maja w swoich kranach wode zrodlana,wode gorska.Niemcy jak to
                                                    Niemcy, lubia wyzwania, szczegolnie jesli chodzi o rozwiazania
                                                    techniczne.Swiadczy o tym chociazby ich niemalze do perfekcji rozbudowana siec
                                                    autostrad.Bawaria to chyba najpiekniejszy Land.Bardzo chcialabym mieszkac w
                                                    gorach ale tam niestety z paraca nie jest najlepiej.
                                                    Slyszalam, ze Anglicy zajadaja sie frytkami i chipsami z octem!!! oraz
                                                    jakimis sosami.Ogolnie wiadomo, ze steak to produkt angielski.Czy Anglicy maja
                                                    do zaproponowania cos jeszcze?Jaka jest ich narodowa kuchnia? Moze przyblizysz
                                                    mi ten Kraj troche.Ciekawi mnie wiele rzeczy.A tymczasem pozdrawiam i gdzie sie
                                                    podzial JG z malzonka??? Nie wspomne juz o reszcie:O)Ciao
                                                  • Gość: Mags Re: od Mags dla Sznake IP: *.moodys.com 07.01.02, 15:38
                                                    Angielska kuchnia.... aaaa to drazliwy temat. Dlaczego? Bo jest raczej
                                                    paskudna. Chociaz fish & chips jak kupisz w jakims malym miasteczku nad morzem
                                                    to sa absolutnie wspaniale. W tej chwili do wyboru sa tu potrawy z calego
                                                    swiata, ale Anglia (a zwlaszcza Londyn) szczyci sie podobno najlepsza kuchnia
                                                    indyjska na swiecie,poza Indiami oczywiscie,(z powodu dawnych kolonii) oraz
                                                    chinska w Europie. Prawde mowiac to jak pojdziesz do jakiegos pubu gdzie
                                                    sprzedaja jedzenie to jest ono calkiem smaczne. Angielska kuchnia ma po prostu
                                                    zla opinie... i z powodu wyboru innych powoli zanika.

                                                    Jest tu inaczej niz w Europie z powodu starych tradycji, jak na przyklad
                                                    rodzina krolewska oraz architektura. Caly kraj funkcjonuje na ogolnym
                                                    zaufaniu - tak jak chyba juz napisalam nie mamy dowodow osobistych ani innej
                                                    formy ID, gdy jezdzimy samochodem nie musimy miec absolutnie zadnych dokumentow
                                                    przy sobie. Jezdzimy po lewej strony ulicy, mamy pietrowe autobusy, wszystko
                                                    liczymy w milach, funtach, stopach, calach, galonach (nasz galon jest inny od
                                                    amerykanskiego), pintach itp itd. Co prawda niby przeszlismy na system
                                                    metryczny ale nikt go nie uzywa.

                                                    Z powodu dawnego imperium, o ktorym nikt tu nie potrafi zapomniec, Anglicy
                                                    nadal mysla, ze sa pempkiem swiata i dlatego nie przylaczyli sie ani do Euro, a
                                                    w Europie sa ale nie chetnie. Gdyby mogli te wyspe oswiadczyc osobnym
                                                    kontynentem na pewno dawno by to zrobili. Ale pomimo tego sa milymi, spokojnymi
                                                    ludzmi i zawsze mozesz na nich liczyc.

                                                    Woda w kranach moze nie plynie nam zrodlana ale jest zdatna do picia.
                                                    Autostrady tez mamy calkiem przyzwoite, koleje to odrebny temat - od kiedy
                                                    zostaly przez Maggie Thatcher sprywatyzowane to sie sypia....Londyn podobno
                                                    jest najdrozszym miastem Europy. Wyzyskuja nas tu wszyscy, bo wszystko mamy
                                                    inne niz w Europie: inne wtyczki, inne kontakty, samochody z kierownica z innej
                                                    strony... wiec producenci a raczej sprzedawcy na nas zarabiaja: czyli
                                                    kapitalizm w pelni...

                                                    Co do Bawarii to sie z Toba zgadzam, jest to najpiekniejszy Land, bo kocham
                                                    gory i lubie Bawarczykow oraz ich gware. Jezdze do Monachium pare razy w roku -
                                                    nastepnym razem pewnie bede w marcu, bo wtedy to jade na narty do Austrii (jak
                                                    co roku z reszta)i przewaznie robimy sobie "wycieczke" na zakupy itp do
                                                    Monachium.

                                                    No dobrze, rozpisalam sie a czas wracac do roboty. Pozdrawiam wszystkich i mam
                                                    nadzieje, ze inni uczestnicy tego forum tez sie w koncu odezwa.
                                                  • Gość: zJG Re: od Mags dla Sznake IP: 24.56.133.* 07.01.02, 16:55
                                                    Mags
                                                    Milo powitac tu na tym forum kolejna normalna osobe.Witaj
                                                    Twoj polski jest super.
                                                  • Gość: Osuch Zyczenia-pozdrowienia IP: *.vet.uga.edu 07.01.02, 15:46
                                                    Hejka wszystkim!

                                                    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Was, drodzy forumowicze! Zdrowia,
                                                    szczescia, milosci i troche pieniedzy rowniez... :-)

                                                    Swieta, swieta i po swietach. Boli bardzo, ze trzeba znowu do szkoly i
                                                    pracy...Oj boli. JG, w pewnym wieku to poziom dehydrogenazy alkoholowej w
                                                    watrabie niestety spada... Dlatego tez musisz po prostu zmniejszyc dawki... :-)
                                                    Nie stosuj tu zasady: "trening czyni mistrza", ok?

                                                    Bylismy na swieta w Kanadzie, w Ontario. Najedlismy sie mnostwo polskiej
                                                    kielbasy, szynek, chleba, sledzi, powidel itd. Bylo po prostu pieknie! Mam
                                                    nadzieje, ze Wy rowniez macie rownie mile a moze i lepsze wspomnienia?
                                                    Teraz trzeba bedzie troche zrzucic z wagi po tej rozpuscie... Napiszcie czy
                                                    byliscie gdzies w ciekawych i milych miejscach. Chyba, ze wszyscy siedzieliscie
                                                    w domach...
                                                    Pa, pa!
                                                    Marcin
                                                  • Gość: MK Re: JG & co IP: *.client.attbi.com 07.01.02, 19:16
                                                    Brawo Mags, keep it up, to swietnie ze tak rewelacyjnie mowisz po polsku,
                                                    szczegolnie ze wyjechalas z kraju " dawno i mlodo" ze tak powiem. My mamy duzo
                                                    latwiej, ja np. wyjechalem gdy mialem 25 lat, teraz w domu mowimy tylko po
                                                    polsku i mamy rowniez sporo polskich przyjaciol (wbrew temu co uwaza Ron),jest
                                                    tak nietrudno o polskich przyjaciol w Chicago. Staram sie jak moge, mowic
                                                    poprawnie po polsku, ucze polskiego Macka, bo wiem ze wczesniej czy pozniej
                                                    angielski bedzie jego pierwszym jezykiem, i sprawia mi przyjemnosc gdy jak
                                                    jestem w Polsce, znajomi zwracaja uwage, ze mowie bez zadnych angielsko-
                                                    ameryknskich nalecialosci. Tu niestety wiekszosc polonii kaleczy polski
                                                    niemilosiernie. Czesc bo wyjechala z kraju "sto lat temu", a zdecydowana
                                                    wiekszosc z powodow ktore sa dosyc oczywiste ale nie bede nazywal ich po
                                                    imieniu, zeby przypadkiem nikogo nie urazic w pierwszym poscie w nowym roku.
                                                    Czasami odnosze wrazenie ze kto slabiej mowi po angielsku tym bardziej kaleczy
                                                    polszczyzne, mowiac z przecudacznie brzmiacym amerykanskim akcentem i
                                                    zastepujac nagminnie slowa polskie, spolszczonymi(sic) slowami angielskimi. Tak
                                                    jakby sie biednym ludziskom wydawalo, iz regula jest, ze im gorzej mowisz po
                                                    polsku tym teoretycznie powinienes lepiej po angielsku. No ale dosyc o tym.
                                                    Troche z innej beczki, dzieki JG, za zyczenia - spoznione nawzajem. My
                                                    sylwestra spedzilismy spokojnie, ja pracowalem i 31-go i 1-go (sluzba nie
                                                    druzba he,he), i moja lepsza polowa tez byla w pracy prawie do polnocy 31-go.
                                                    Ale za to jutro rano lecimy na tydzien do Cancun. YPIEEEEEEEEEEEEEEE
                                                    Jak wroce to sprobuje opisac Wam biel piasku i blekit oceanu. Buzka.
                                                    MK
                                                  • Gość: Mags Re: JG & co IP: *.moodys.com 08.01.02, 10:11
                                                    MK - gdy to pisze to Ty pewnie juz jestes w drodze wygrzewac swoj odwlok na
                                                    plazach w Cancun... musze Ci sie pochwalic, ze ja tez lece w cieple strony w
                                                    poniedzialek, a dokladnie na Antigue... mam troche zaleglego urlopu z zeszlego
                                                    roku, wiec musze go wykorzystac zanim przepadnie, a gdzie lepiej niz na dawne
                                                    wyspy kolonialne. Nie ma to jednak jak dawne imperium......

                                                    Tobie, Sznake oraz zJG bardzo dziekuje za komplement co do mojej polszczyzny.
                                                    Tez mnie smieszy jak Polacy potrafia kaleczyc polski. Kilka lat temu bedac w
                                                    Meksyku (nie w Cancun tylko Puerto Vallarta - polecam!!) poznalam pare Polakow
                                                    z Chicago. Mieszkali tam od jakichs 5 lat i mieli straszne trudnosci z
                                                    jezykiem polskim - a ich angielski pozostawal wiele do zyczenia. Ostatni raz
                                                    bedac w Polsce (1997 rok - niestety rodzina nam sie wykruszyla i nie ma juz tam
                                                    w pewnym sensie po co, a raczej do kogo jezdzic) siedzialam z kolezanka u
                                                    Bliklego na paczkach i obok nas przy stoliku siedziala para mlodych ludzi
                                                    mowiaca plynna polszczyzna. Gdy tylko przyszla kelnerka to od razu zapomnieli
                                                    jak sie mowi poprawnie po polsku i mowili mieszanka agielsko-polska kaleczac
                                                    oba te jezyki. Po co? Czy chcieli zaimponowac kelnerce? Ale czym? No ale
                                                    mniejsza z nimi. Przeciez zdaniem wszystkich ekspertow nigdy nie zapomina sie
                                                    swojego matczynego jezyka - dobrym przykladem bylby moj dziadek, ktory urodzil
                                                    sie w niemieckiej rodzinie i wychowal w Polsce i spedzil w Polsce cale swoje
                                                    zycie od 8-go roku zycia, a nigdy niemieckiego ani nie zapomnial ani nie
                                                    kaleczyl. Owszem kazdemu z nas zdaza sie zapomniec jakies slowo od czasu do
                                                    czasu ale zeby od razu caly jezyk....

                                                    A co sie dzieje z Ronem? Czyzby tez zgnily kapitalizm juz tak mu obrzydl, ze
                                                    postanowil wrocic do Polski czy tylko unika tego forum?
                                                    Buziaczki.
                                                    Mags

    • Gość: Zbigniew Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.emrsn.com 10.01.02, 21:50
      Ron, mysle ze z takim podejsciem do sprawy nie ma dla ciebie miejsca na
      swiecie, ani tu w Stanach ani gdzie indziej. Znam twoj typ calkiem dobrze ze
      swojego podworka. Wiecznie nie zadowolony i nazekajacy na wszystko.
      Niestety oportunistow i luzerow nie brakuje. A tak mowiac szczerze to mam
      wrazenie ze kazdy mlody czlowiek z Polski, jesli ma troche inicjatywy, powinien
      przyjechac do USA i troche nauczyc sie normalnosci, tej ktora z takim trudem
      prubujemy zorganizowac w Polsce.
      • Gość: sznake Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 11.01.02, 12:24
        Sluchajcie.Akurat wczoraj kupilam sobie gazete "Angora", w ktorej napotkalam
        fajny dowcip dosc dobrze obrazujacy podejscie Amerykanow (przynajmniej tak
        widzi ich reszta swiata, wlaczajac mnie, bo Amis lubia sie stawiac i grozic
        jakimis tam sadami).Przeczytajcie sobie ten dowcip z przymruzeniem
        oka.Zaznaczam, ze nikogo nie chce tu obrazic.
        W Stanach Zjednoczonych szef firmy zebral pracownikow i mowi:
        -Mam zla wiadomosc.Ze wzgledow oszczednosciowych musze kogos z was zwolnic.
        -Mnie nie, jestem mniejszoscia i moge oskarzyc cie o rasizm-szybko reaguje
        czarnoskory pracownik.
        -Jestem kobieta,od razu wniose do sadu sprawe o seksistowskie tarktowanie-
        ostrzega sekretarka.
        -Sprobuj mnie zwolnic, to pozwe cie i oskarze o dyskryminacje ze wzgledu na
        wiek-wycedzil liczacy 70 lat kierownik dzialu.
        -Wtedy wszyscy spojzeli na bezbronnego,mlodego, bialego,zdrowego pracownika.Ten
        zastanowil sie chwile i wyszeptal:
        -Ostatnio wydaje mi sie, ze jestem gejem...
        Mam nadzieje, ze sie wam spodobalo.
        JG co sie z toba dzieje.Mimo nieobecnosci jak widze nadal tu jestes gwiazda.Co
        za sila przebicia.Nasza nowa kolezanka Mags jak sie domyslam przekreca sie juz
        z boku na bok na jakiejs fajnej plazy, albo jesli jest zwolenniczka zwiedzania
        no to wiadomo.W kazdaym razie jestem pewna, ze taki urlop dobrze ci zrobi i nie
        zapomnij do nas wrocic.
        U nas nic ciekawego.Zimno, bialo ale i slonecznie.Jestem na chorobowym.Nany
        robi wszystko, wiec mnie zostaja juz tylko twins.Ale to sama przyjemnosc.
        Tak swoja droga to ciekawa jestem jak wygladacie.Moze napiszecie do ktorego z
        aktorow,aktorek jestescie podobni.Ja mam cos z Juli Roberts i Liz Hurley.Tylko
        jestem troche nizsza.No to teraz kolej na was.Pozdrowionka jak zwykle i nie
        przepracowujcie sie kochani.Buzka.
        • Gość: Mags Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.moodys.com 11.01.02, 13:36
          Sznake,na plazy dopiero bede lezec od niedzieli i smazyc swoj odwlok....Co do
          zartu o Ameryce to mozna go i tutaj zastosowac. Jak czlowiek jest bialym
          Europejczykiem to ma przechlapane. No ale mniejsza z tym.
          Ktora czesc masz z Julii Roberts a ktora z Liz? Ja mam blond krecone wlosy
          (jedno i drugie natutralne), przecietnego wzrostu i byc moze nawet i Twojej
          budowy, bo Schnake po angielsku to crane fly czyli nie zupelnie komar, bo nie
          wyssysa krwi ale komaro podobny z dlugimi nogami - podobno bardzo pozyteczny.
          Zbigniew - a man of my own heart! Absolutnie sie z Toba zgadzam. Jak to ktos
          kiedys swietnie Polakow podsumowal: ogladaja filmy, w ktorych zycie na
          Zachodzie jest pokazane jako sielanka, wszedzie piekne samochody i duze domy -
          a nie widza nigdy tego malego chlopca na rowerze co rano rozwozi
          gazety....Mentalnosc Polakow trzeba zmienic, ich podejscie do pracy, no i moze
          wtedy cos z tego bedzie.
          • Gość: Osuch Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.vet.uga.edu 11.01.02, 17:43
            A ja mam nos jak Seneka, usta jak Krzysztof Ibisz, reszte twarzy jak mieszanka
            Bruce'a Willis'a i Tomasza Lisa (wolalbym jak Robert Redford)i miesnie jak
            pozna Demi Moore. :-), ;-)
            Marcin.
            Dowcip podobal mi sie bardzo! Zreszta on juz krazy w roznych wersjach od
            jakiegos czasu. Ja slyszalem wersje: Jak sie starasz o prace to kim najlepiej
            byc? - Czarna lesbijka na wozku inwalidzkim... :-)
            Milego lezenia na plazy!!!! Ale Ci zazdroszcze...
            Pa!
            • Gość: Mags Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.moodys.com 11.01.02, 18:05
              Nie ma co zazdroscic. Wy z US to macie jeszcze blizej (i chyba taniej)na
              Karaiby niz my. Pomysl sobie, ze bede musiala jutro "cierpiec" przez 10 godzin
              na samolocie BA (Bloody Awful). Stewardesy sa jak Gestapo, jedzenie nie do
              przelkniecia a miejsca tyle co dla pieciolatka, a filmy sprzed kilku
              miesiecy....Czego to czlowiek nie robi dla opalenizny...
              • Gość: JG To znowu ja, stary gadula IP: *.csfb.com 11.01.02, 23:42
                Hejka Wszystkim! No nareszcie mam troche czasu, zeby sie dopisac.
                Przede wszystkim jestem pod duzym wrazeniem Mags. Twoj jezyk polski
                jest fantastyczny! Mysle, ze to zasluga Twojej Mamy, ktorej przesylamy
                uklony. Mimo, ze moje dzieci dosyc dobrze mowia po polsku, to jednak
                nie bylyby w stanie tak ladnie pisac. Z Twoich opisow na temat Anglii
                najbardziej mie sie podoba to zaufanie do ludzi. Tu nie jest to az tak
                daleko posuniete. Jednak mamy zdjecia na prawach jazdy. Kuchni angielskiej
                Ci nie... zazdroszcze. Ale oczywiscie gratuluje i Tobie i Twojej Mamie,
                ze potrafilyscie sie przebic "z dolu do gory". Naprawde doceniam ludzi,
                ktorzy potrafia walczyc. Sadzac po nazwie servera pracujesz w finansach.
                Czyli Kolezanka po fachu. Nasza firma tez ma siedzibe w Londynie. Nie
                mozna wykluczyc, ze bede w Londynie to bylaby okazja spotkac sie "face
                to face".

                Karaiby, Karaiby... MK w Cancunie, Mags leci na Antigue. I dobrze Wam
                tak! Dla tych co nie byli na Karaibach, a zwlaszcza nie byli tam kiedy
                tu jest zima, chcialem powiedziec, ze jest to niezwykle doswiadczenie.
                Ja to nazywam, ze lezac na plazy w srodku zimy nasze "cialo az piszczy
                z rozkoszy". I nie przeszkadza nawet, ze dni sa krotkie i czasami wieje
                spory wiatr. TO JEST NAPRAWDE NIEZWYKLE. Moze tylko jedno "ale" dotyczace
                ludzi z polnocy. Nie raz obserwowalem na Karaibach ludzi, ktorzy swiezo
                przylecieli i biali jak mleko leca pierwszego dnia na plaze. Tam tego
                slonca sie specjalnie nie czuje. Zawsze jest swiezy "oddech" od morza.
                Skutki? Pozniej takich delikwentow przez dwa kolejne dni oglada sie albo
                w cieniu albo tylko w restauracjach spieczonych jak raki. Zwlaszcza panowie
                maja niechec do uzywania sunblocks. Wiem, bo przerabialem to na wlasnej
                skorze. A ze bardzo latwo sie opalam to na Karaibach uzywam zawsze wysokich
                numerow tych kremow. Mags, My znamy Puerto Vallarta. Bylismy tam tez chyba
                okolo 2 lat temu. Przepiekne miasteczko nad wybrzezem Pacyfiku. Zaskoczylo
                Nas swoistym urokiem. Bardzo romantyczne miejsce. Nie bez powodu Elizabeth
                Taylor i Richard Burton spedzili tam miodowy miesiac. I nie przeszkadzalo
                Nam nawet, ze lezy to nad wybrzezem Pacyfiku a nie na Karaibach. Wiadomo,
                nie ten kolor wody. Natomiast sa tam niezapomniane zachody slonca. I tam
                tez mielismy wielka frajde plywania z delfinami. Nie ma takich zwierzat
                na ziemi jak delfiny. Obcujac z nimi ma sie wrazanie, ze tylko przez
                "pomylke" nie sa ludzmi. Bilety na ta atrakcje nie sa tanie ale serdecznie
                polecam. Mags, czy w Puerto Vallarta bylas na calodziennej wycieczce replika
                statku Krzysztofa Columba? Jezeli nie, i jezeli nie plywalas z delfinami to
                niestety nie moge Ci zaliczyc Puerto Vallarta. Sorry. Musisz jechac tam jeszcze
                raz.

                Hejka Komarku. Podoba mi sie jak piszesz o swoich dzieciach. To jest slodkie.
                Jaka tam ze mnie gwiazda. Stary gadula jestem i tyle. Nikt tak tu nie przynudza
                jak ja. Kazdy tu pisze krotko, a ja jak sie dorwe do komputera to jak pijany
                plota... Jak ja wygladam? Hmmm... Jak bylem kiedys u dealera samochodow to
                salesperson probowala byc mila i mowi, ze jej przypominam jakiegos aktora
                filmowego. Ja odpowiedzialem: "Wiem. Arnolda Schwarzenegera". A naprawde?
                Jak skrzyzowanie Clinta Eastwood z Pamela Anderson i mala domieszka Danny
                DeVito.

                Hejka Osuch. Tak to jest z lekarzami. Nawet picie alkoholu obrzydza.
                Oczywiscie zartuje i dziekuje za rade. Ty, kurde, Osuch nie zazdrosc Karaibow
                bo ani sie obejrzysz i sam tam bedziesz latal. A wystarczy jak tam poleciec raz.
                I juz jestes "nasz". Kazde wakacje bedziesz chcial tam spedzac.

                Hejka Zbigniew. Witamy. Czy mozesz cos wiecej napisac o sobie. Jak wynika z
                Twojego postu tez jestes w Stanach. Napisz jak tu sie znalazles i jak sobie
                radzisz. Pozdrawiamy serdecznie.

                Na koniec anegdotka, ktora ostatnio mi ktos przyslal:

                Pewnej kobiecie przysnilo sie,ze za lada w jej ulubionym sklepiku stal Pan
                Bóg.
                "To Ty, Panie Boze!" - zakrzyknela uradowana.
                "Tak, to ja - odpowiedzial Bóg.
                "A co u Ciebie mozna kupic?" - zapytala kobieta.
                "U mnie mozna kupic wszystko" - padla odpowiedz.
                "W takim razie poprosze duzo zdrowia, szczescia, milosci, powodzenia i
                pieniedzy".
                Pan Bóg usmiechnal sie zyczliwie i oddalil na zaplecze, aby przyniesc
                zamówiony towar.
                Po dluzszej chwili wrócil z malutka,papierowa torebeczka.
                "To wszystko?!" - wykrzyknela zdziwiona i rozczarowana kobieta.
                "Tak, to wszystko" - odpowiedzial Bóg i dodal:
                "Czyzbys nie wiedziala,ze w moim sklepie sprzedaje sie tylko nasiona?"
                • Gość: sznake Re: To znowu ja, stary gadula IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.02, 14:10
                  Ale fajnie was znowu spotkac.
                  Nie wiem czy zauwazyliscie, ze z tego watku udalo nam sie tu stworzyc swojego
                  rodzaju oddzielne polonijne forum,bo tu moze pisac kazdy, niezaleznie od tego
                  gdzie mieszka,aby tylko kulturalnie.A rozpoczal ten watek szanowny Ron, ktoremu
                  tu oficjalnie z calego serca dziekujemy.
                  JG, tak polecasz te Karaiby, ze chyba sie wybiore kiedys i z delfinami tez
                  jeszcze nie mam zadnych doswiadczen.A swoja osobe opisalas tak, ze juz w koncu
                  nie nie mam zadnego wyobrazenia.Domyslam sie tylko, ze z tego de Vito masz
                  lysinke tak? A co z szanowna zonka?
                  Mags pytasz mnie ktora czesc mam z Juli a ktora z Liz.Usmiech na pewno z Juli,
                  wlosy tez.Nawet ten sam kolor.A reszte z Liz.Mam zielone oczy jako jedyna w
                  rodzinie.Podobno odziedziczylam po prababci, ale moj maz jest nimi zachwycony,
                  wiec ja tez nie narzekam.Wczoraj telefonowalam z mama, ktora akurat kilka dni
                  temu wrocila z Londynu i co slysze? Same superlatywy.Powiedziala, ze czula sie
                  tam o wiele lepiej jak w Niemczech.Ludzie bardzo
                  przyjacielscy,serdeczni.Nabralam apetytu aby odwiedzic to miasto, tych ludzi i
                  juz nie moge doczekac sie maja.Trzymajcie sie.
                  • Gość: Mags Re: To znowu ja, stara gadula IP: *.moodys.com 22.01.02, 12:40
                    I am back. Niestety wszystko to co dobre dobrze sie konczy i dzisiaj rano po 8
                    godzinach lotu wyladowalam z powrotem na "mojej" wyspie. Antigua byla jak
                    zwykle cudowna. Pisze jak zwykle bo bylam tam juz kilka razy. Zgadzam sie z
                    JG, Karaiby to cos. Ja juz chyba prawie wszystkie "angielskie" wyspy
                    zaliczylam plus ze dwie czy trzy inne. Ja pomimo blond wlosow i niebieskich
                    oczu bardzo latwo sie opalam ale tez przez pierwsze dwa dni jestem ostrozna ze
                    sloneczkiem. Tym razem za to wyszalalam sie na nartach wodnych i wytanczylam
                    reggae. Co do Puerto Vallarta to bylam tam w 95 i 96 roku i zaliczylam podroz
                    stateczkiem Kolumbusa jak rowniez lot balonem nad stanem Jalisco przy wschodzie
                    slonca. Wtedy jeszcze nie bylo delfinow, ale plywalam z nimi w czerwcu w
                    zeszlym roku na Jamaice. Bylam z dwoma sam na sam w wodzie przez chyba 45
                    minut. Trzymajac sie ich pletw bylam ciagnieta po wodzie, "tanczylismy"
                    oczywiscie do muzyki Marleya, kazano mi sie polozyc na wodzie tak jak Superman
                    tylko obciagnac stopy i wtedy obydwa delfiny wypchnely mnie z wody i "latalam"
                    jak Superman. Tego plywania z delfinami nie da sie opisac, to trzeba przezyc.
                    Mam zdjecia jako dowod. Moze jak kiedys wymienimy sie prywatnymi adresami e-
                    mailowymi to Wam je wtedy przesle. Moze wiec zaliczysz mi Puerto Vallarta, bo w
                    koncu lecialam balonem - a delfiny na Jamaice byly z Meksyku rodem. A czy byles
                    w Marinie i tym przemily barze na czubku latarni?
                    Tak jak wywnioskowales z mojego adresu pracuje w City (angielski odpowiednik
                    Wall Street) dla amerykanskiej rating agency. Przedtem byl Bank of America
                    oraz Hypo-Vereinsbank. Siedziba mojej firmy w NY miesci sie przy 99 Church
                    Street, zaraz na tylach WTC i gdyby tego nieszczesliwego 11-go wrzesnia WTC
                    zawalilo sie w druga strone to z 99 Church Street nic by nie zostalo. My, to
                    znaczy nasz team z Londynu akurat bylismy wtedy w NY ale o 9am na szczescie nie
                    bylismy w biurze. Jednak widzielismy co sie wtedy dzialo. Horror, ktorego nie
                    da sie opisac i miejmy nadzieje nigdy wiecej w cywilizowanym swiecie sie nie
                    powtorzy. Nikomu z Moodys nic sie nie stalo, jedynie budynek troche ucierpial
                    No dobrze zmienie temat. JG oraz Sznake jak bedziecie kiedys przejazdem w
                    Londynie to dajcie znac, to moze uda nam sie jakos zobaczyc...
                    • Gość: MK Re: To znowu ja IP: *.client.attbi.com 22.01.02, 19:29
                      Ja tez wrocilem, nie odzywalem sie bo musialem dojsc do siebie po szoku
                      termicznym jaki przezylismy po ladowaniu w Chicago. Pisze termicznym, choc
                      bardziej niz powrot do zimy (jest jak do tej pory bardzo lagodna -
                      odpukac),przezylismy powrot do szarzyzny po nieprawdopodobnych kolorach
                      karaibow. Pozwolcie ze nie bede was meczyl opisami, widze ze wszyscy znaja
                      tamte strony jak przyslowiowy backyard.
                      A po powrocie - do roboty. Zmienilem "szychte", pracuje teraz na popoludnia -
                      od trzeciej do jedenastej. Oczywiscie najbardziej pozadana zmiana jest zmiana
                      poranna ale zeby sie na nia dostac trzeba miec albo kolosalna wysluge lat albo
                      byc tzw. minority. Ja bedac bialym mezczyzna z niewielkim stazem, nie mialem
                      szans. I tak dobrze ze nie skonczylem na nocach. Takze jestem na popoludniach,
                      najpracowitszej ze zmian. Nasza zmiana odpowiada na okolo 60% zgloszen, czyli
                      jak latwo policzyc dla dwoch pozostalych zmian pozostaje tylko 40%. Wiec
                      przyslowiowa woda sie nam na dupie gotuje. Przydzielono mnie i mojego partnera,
                      na stale, do tzw. beat czyli rejonu o ktorym mozna powiedziec ze nie nalezy do
                      najspokojniejszych. Jest to jak to sie mowi high crime area, czyli w
                      przelozeniu na nasze, dzielnica w ktorej cale zastepy mlodych, sprawnych
                      mezczyzn zamiast pojsc do pracy, zajmuje sie produkcja i dystrybucja srodkow
                      odurzajacych :). Takze mamy co robic, zwinelismy juz(tzn moj partner i ja)
                      kilku dealerow, bylismy w bojce z jednym - byl na warunkowym zwolnieniu ze
                      state prison wiec wiedzac ze jak go zlapiemy to momentalnie wraca za kraty,
                      sprobowal swoich sil. Efekt byl taki ze wracal za kraty lekko posiniaczony. A i
                      bylbym zapomnial, poscig za skradzionym samochodem. My bylismy jednem z
                      ostatnich squad cars jakie sie dolaczyly do poscigu, wiec mielismy cala scene
                      przed soba. Niesamowite wrazenie, smialem sie pozniej ze widok zupelnie jak z
                      programu Cops. Uciekajacy noca przez wyludniale ulice minivan a za nim z
                      dziesiec squads na swiatlach i sygnalach. Moj partner byl niepocieszony bo
                      akurat tego dnia byla moja kolej za kolkiem.
                      Takze dziesiec dni na nowej zmianie, z nowym partnerem a wydarzen mialem
                      wiecej niz przez szesc miesiecy, jezdzac sam na przedpoludnia. Zobaczymy co
                      bedzie dalej. Idzie wiosna i lato, zrobi sie cieplo, towarzystwo wylegnie na
                      ulice (to hang out), oj bedzie co robic.
                      Do uslyszenia, wsiech pazdrawlaju. MK
                      • Gość: JG de Vito, delfiny, policja i Curacao IP: *.newark-15-20rs.nj.dial-access.att.net 23.01.02, 03:25
                        Hejka Sznake. Piszesz: "Domyslam sie tylko, ze z tego de Vito masz lysinke tak? A co z szanowna
                        zonka?" Odpowiem w odwrotnej kolejnosci. Zonka nie jest podobna do de Vito. Nawet lysinki nie ma.
                        Natomiast zaskoczylas mnie bo nie spytalas co mam z Pameli Anderson. Ale i tak Ci odpowiem: nie
                        wiem, chyba nic. Co do lysinki to... kiedys bedzie, juz sa nawet pewne oznaki.

                        Hejka Mags. No tak, to Ty mozesz powiedziec, ze nie zaliczasz Nam Puerto Vallarta. My bylismy tylko
                        raz i nie latalismy balonem. Trzeba bedzie znowu tam pojechac. Delfiny. Rowniez przerabialismy te
                        "loty" i "odloty". Czy zwrocilas uwage na "technike" tego popychania przez delfiny. Jak niezwykle
                        synchronicznie one potrafia to zrobic. Jak rowniotko, z ta sama predkoscia popychaja czlowieka.
                        Reggae. Nie przepadam za tym gatunkiem muzyki. Ale na Karaibach tylko reggae. Tam inna muzyka
                        nie przystoi. Moodys. Jest to powszechnie uzywany wskaznik na Wall Street. Jak bylas w New York
                        sluzbowo to moze sie tak zlozy, ze znowu tu przyjedziesz. Takiej okazji nie przepuscimy. Zapraszamy
                        do Nas. Spotka Cie atrakcja. Bedziesz spala za kominem. Zebys sie nie obawiala, pokoj goscinny
                        jest na najwyzszym pietrze i akurat przez srodek przelatuje komin.

                        Hejka MK. Fajnie piszesz o tej swojej pracy. Ja znalazlem w tym dwa glowne smaczki. Po pierwsze
                        facet z Polski obija boczki amerykanskim lobuzom. To zarowno mi sie podoba i jak mysle powinno
                        sie spodobac wielu ludziom z Polski. Drugi smaczek to, ze mozesz odpalic "koguta" i grzac
                        samochodem "ile fabryka dala". Ja jako cywilny uzytkownik amerykanskich drog nie mam tej
                        mozliwosci. Jakbym sprobowal to zaraz jakis Twoj kolega mialby kupe radochy a ja kupe klopotow.
                        Wiesz jakich. A korci, oj korci...

                        A teraz troche ogolniej. Mysle, ze juz dawno moglismy przejsc na prywatna korespondencje. Ale wtedy
                        ten watek moglby szybko umrzec. A tak coraz tu wiecej ludzi. Dzis na Forum Polonii znalazlem
                        miejsce gdzie byl polecany Nasz watek. Nie chcialbym, zeby to miejsce stalo sie tym czym jest Forum
                        Polonii. Mamy tu cicho, przytulnie i kameralnie. Nikt nikogo nie obrzuca miesem. Mozna normalnie
                        podzielic sie swoimi doswiadczeniami. Tak jak to robia znajomi czy przyjaciele. Normalni ludzie.

                        Naszym marzeniem jest najpiekniejsza wyspa swiata Bora Bora na Polinezji Francuskiej. Jedyne co
                        Nam sie nie podoba to przelot. Na podroz w kazda strone trzeba poswiecic dodatkowy dzien. Ale
                        moze... Kiedys... Na razie wybieramy sie na urlop na poczatku lutego. Tym razem bedzie to Curacao.
                        Byla holenderska kolonia. Takie dotkniecie Europy na Karaibach.

                        Serdecznie wszystkich pozdrawiam
                        JG
                        • Gość: Mags Re: JG & MK & co IP: *.moodys.com 23.01.02, 17:25
                          JG - dzieki za zaproszenie. Jak bede znowu za Atlantykiem to na pewno z niego
                          skorzystam. Moze nie tyle z noclegu ale jakiegos lunchu czy cos podobnego.
                          Chociaz chwilowo nei zanosi sie na to abym w Wasze strony w najblizszym czasie
                          leciala. Mamy za duzo roboty w Europie. Ratings w US zajmuje sie logicznie
                          biuro w NY. No ale nigdy nic nie wiadomo. Pewnie polecimy tam cala grupa jakos
                          pod koniec lata jak co roku.
                          MK - Ty to masz zycie. Nasza tutejsza policja jest troche spokojniejsza. Moze
                          dlatego, ze ludzie w Angli sa troche mniej narwani niz w US. Nie zrozum mnie
                          zle jest tu tez sporo przestepstwa i "psychow" ale ogolnie rzecz biorac ludzie
                          chyba sa grzeczniejsi. Dlatego tez nasza policja nie nosi broni (chyba, ze
                          jest to anti-terrorist branch, najwyzej palki, ktorych tez czesto nie uzywaja.
                          W ogole z tego co sie slyszy nie uzywaja sily, bo w pewnym sensie im nie
                          wolno. Wiem, ze brzmi to paradoksalnie. Bialy policjant moze uzyc sily wobec
                          bialego to jest OK, tak samo czarny moze przylozyc czarnemu, bo jak sie zacznie
                          mieszac kolory, to zaraz ktos krzyczy rasizm. Tak wiec jakiekolwiek
                          konfrontocje sa raczej unikane.
                          Ogolnie policjanci sa bardzo lubiani, szanowani i tak samo jak w US praca w
                          policji to nie zaden wstyd - wrecz przeciwnie. Najbardziej to zazdroszcze tej
                          czesci policji co jezdzi konno - glownie dlatego, ze te konie sa absolutnie
                          wspaniale. Absolutne olbrzymy ale tak piekne i zadbane i jakos gdy sa jakies
                          rozrobki, to konie szybciej rozprosza tlumy, bo po pierwsze sa tak duze,
                          szybkie a po drugie to ludzie jakos wola nie krzywdzic zwierzat.
                          JG - Curacao - nie za dobrze Ci? Ja musze jeszcze czekac do marca, bo dopiero
                          wtedy wybieram sie znowu na urlop, ale tym razem to w Alpy... Karaiby musza
                          jescze kilka miesiecy poczekac. W miedzyczasie musze sie zadowolic angielska
                          zgnilizna, bo w tej chwili jest ponuro i mokro - ale cieplo.
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: MK Re: JG & MK & co IP: *.client.attbi.com 23.01.02, 20:09
                            Kurcze pioro, czy Wy nie za czesto latacie na te wakacje. Gospodarka sie
                            wali, DOW leci na leb a Wy tu na wywczasy. A kto przepraszam bedzie nakrecal
                            koniunkture - przeciez nie ja. Ehh... trzeba bylo isc w finanse.
                            Nie chcialbym wytworzyc mylnego wrazenia co do mojej pracy, wierzcie mi to
                            nie sa tylko poscigi i bijatyki. 95% to jest proza zycia policjanta czyli
                            ogladanie ludzi w ich najgorszych i czasami najtragiczniejszych momentach,
                            przeplatane okresami oglupiajacej nudy. To jest jedna z glownych roznic miedzy
                            tym zawodem (i strazaka) a kazdym innym - ekstremalne emocjonalne wzloty i
                            upadki. Siedzisz w samochodzie, nudzisz sie jak mops, pol godziny do konca
                            szychty, jedno o czym myslisz to czy w lodowce sa dwa czy trzy browary a za
                            sekunde grzejesz 85mph przez miasto, do napadu z bronia w reku na sklep
                            jubilerski. Dokladnie to przydarzylo mi sie na trzeci dzien po zakonczeniu
                            treningu. Wreszcie sam w samochodzie, solo, pelnoprawny, samodzielny stroz
                            prawa he,he. No i zaczelo sie tak jak napisalem, piekny sloneczny dzien,
                            trzecia godzina - ruch zaczyna tezec a ja tu ni stad ni zowad grzeje ile
                            fabryka dala (no prawie ale przez miasto nie da rady szybciej). Udalo nam sie
                            bandziora zlapac w Chicago, po naprawde wariackim i niebezpiecznym poscigu.
                            Lobuz spowodowal po drodze dwa wypadki, przez jakis czas uciekal parkiem
                            rozganiajac spacerowiczow by w koncu stracic panowanie i przydzwonic w uliczna
                            latarnie. Gdy w koncu dopadlismy go, wespol z CPD, wrocilem do swojego
                            samochodu, usiadlem na tylku i na spokojnie pomyslalem o tym co sie wlasnie
                            wydarzylo oblal mnie zimny pot. Mowie Wam, nigdy w zyciu rece mi sie tak nie
                            trzesly. Te wszystkie dzieci wracajace ze szkoly, kierowcy ktorzy nie widza
                            swiatel i nie slysza syren... a ja tu 85 na godzine...
                            No ale ja tu znowu o poscigach, nie bojcie sie nie mam juz nic w zanadrzu,
                            koniec o tym.
                            Mags dziwisz sie ze ludzie u nas bardziej narwani - przeciez my dominium - nie
                            ta kultura, nie ten sznyt. O.K. Corral, w samo poludnie, Eldorado, Rio Bravo a
                            jak jeszcze paru zakapiorow z bialostockiego przyjechalo to juz w ogole. A tak
                            na powaznie, UK jest absolutnym wyjatkiem na skale swiatowa jezeli chodzi o
                            podejscie spoleczenstwa do policji. Po pierwsze to tam wlasnie powstala policja
                            we wspolczesnej postaci i rozumieniu. Wszystkie policje swiata sa wzorowane na
                            brytyjskim modelu. Po drugie mimo ze monarchia, to wlasnie anglia ma najdluzsza
                            historie sprawnie dzialajacego i szanowanego parlamentu i prawa.
                            Tu policja bardzo popsula sobie opinie bedac zamieszana w bardzo naglosnione w
                            mediach przypadki "nieuzasadnionego" uzycia sily. Kwestie rasowe i od czasu do
                            czasu afery korupcyjne tez odgrywaja bardzo powazna role. Teraz jest jednak
                            troche lepiej, mam na mysli okres po 9/11, opinia publiczna cieplej nas
                            traktuje, ludzie lepiej rozumieja jak ryzykowna jest praca strazaka i
                            policjanta i ze nie polega tylko na dawaniu mandatow niewinnym kierowcom i
                            jedzeniu paczkow.
                            Mags, napisz gdzie jedziesz w Alpy.
                            No to bede konczyl. PA
                            PS. Aha, jakby do ktoregokolwiek z Was dzwonil moj przelozony, to ja jechalem
                            55mph, O.K.?
                            PS2. Chcialbym z gory zaznaczyc, ze nie mam nic przeciwko osobom z wojewodztwa
                            bialostockiago wlaczajac w to zakapiorow.
                        • Gość: Inka Re: de Vito, delfiny, policja i Curacao IP: *.proxy.aol.com 24.01.02, 06:06
                          Wytam serdecznie wszyscy ktore dyskutuja na ten Forum!Jestem wogole nowa w
                          Internecie ,z ciekawosci zacelam przegladac o czym polacy dyskutuja.Musze
                          powiedzyc z przykroszci ze jest pelno prostactwa,arogancij i nie przyzwoytich
                          slow.Az do momentu kiedy trafylem przypadkiem na Olsztyn.Jestesci niesamowyci
                          ludzie!Jestem wami zachwycona,szczegolnie szanke i JC{rowniez pozostalych gosci}
                          Nie spodziewalam sie ze znajde takich ciekawich ludzie o wysokim poziomie
                          intelektualnym.Nie zdozylam przeczitac wszystko ale to my wystarczy ze by was
                          polubyc i szanowac.Na poczotku zapowiadal sie zwykly temat "emigranta" ale z
                          czasem to sie przerodzylo w bardzo interusujaca dyskusja.Ja sama nie jestem
                          Polka,i prosze o wybaczenie dla moich bledow ortografycznyh,no ale uczylam sie
                          sama pysac i czytac.Mieszkalam w Polsce 5 lat i moge powiedzyc ze kocham Polske
                          i tesknie.Ameryka jest wspanialy kraj ,tutaj wszystko jest mozliwe-wystarczy
                          chciec.Do Ameryki wcale nie chcialam przyjezdac,mialysme dostatnie
                          zycie,dom,praca,koledzy i rodzyna.Namowyly nas "pryjacele"na przyjazd ze by
                          zobacyc i popracowac.W chwile kiedy przylecialy smie my tutaj juz tego
                          zalowalysme.Ale o powrot i mowy nie bylo-z wstydu.Pierwszy pol roku wspomynam
                          jako horror.Ale postanowyliszme ze sie nie damy.Bylysme samy ,bez
                          jezyka,pieniadze prawie zadnych ale wierzylam ze wyjdzeme z tego .I stalo
                          sie.Teraz po 2 latach moge z duma powiedzyc ze wszystko co osiagnelam
                          zawdzieczam tylko moich dwoch rok i glowa na karku.Mialam momenty kiedy
                          chcialam rzucic wszystko i wracac ale postanowylam ze musze udowodnic sobie
                          i "przyacol" ze mam ambicije.Bylo warto.I wierze ze bedze jeszcze lepiej-jako
                          dowod na to chce powiedzyc ze za miesiac przeprowadzam sie do wlasnego domu.To
                          prawda ze wzielismie kredyt[tak jak kazdy],ale znam mnostwo ludzi ktorzy po 10
                          latach nadal wynajmuja pokoj.To ze jestem nie legalnie wcale nie przeszkadza ze
                          by realizowac marzenia.Na razie to wszystko poniewaz jest bardzo juz pozno,ale
                          z wielko przyjemnosc juto znowo zajrze na ta ciekawo strona.Pozdrawiam wszystki
                          serdecznie!!!!
                          • Gość: Mags Re: JG, MK & co IP: *.moodys.com 24.01.02, 11:02
                            MK - w Alpy jade w marcu na dwa tygodnie do malej miesciny Soll. Jest 13 km od
                            Kufstein czyli bardzo blisko niemieckiej granicy. Jakas godzina jazdy z
                            Monachium. Jezdze juz tam od 13 lat. Dlatego, ze akurat ta czesc Tyrolu
                            nalezy do Ski Welt czyli najwiekszego rejonu narciarskiego w Austrii - w sumie
                            ponad 250 km zjazdow. Co roku tez cos sie tam zmienia, bo so otwierane nowe
                            trasy albo jakies stare sa przerabiane itp itd. Jezdze rowniez do Austrii, bo w
                            Wiedniu mieszka moja siostra cioteczna z mezem i coreczka i tak co roku
                            spotykamy sie na nartach w Soll. Bylam na nartach w innym krajach i miejscach
                            ale jakos najbardziej podoba mi sie w Austrii. Co prawda jeszcze mam do
                            zaliczenia US ale moim wykretem jest to, ze jednak do Was daleko. Po co mam
                            leciec 9-10 godzin gdy moge w poltorej godziny byc w Monachium? wiem, ze
                            Europa to nie to samo co US ale mi wystarcza. Moze kiedys....
                            Jednak nasza policja chyba ma lepiej niz Wasza. Po pierwsze posiadanie broni
                            nie jest w UK legalne. Nie powinno sie miec przy sobie nawet noza, tak wiec
                            napady z bronia w reku (czyli raczej nozem lub jakas palka) sa raczej
                            wyjatkiem. Ogolnie ludzie tez nie czesto sie morduja, a jak juz cos takiego sie
                            przytrafi, to sa to przewaznie porachunki miedzy jamaiskimi czy chinskimi
                            gangami. Najwiecej przemocy czy znecania sie jest w pewnych grupach
                            etnicznych, bo ogolnie Anglicy sa spokojnym narodem. Jest sporo wlaman ale to
                            chyba normalka w tej chwili na calym swiecie. Wiesz, jeszcze na poczatku lat
                            80-tych mozna tu bylo zostawic rower po prostu oparty o plot na caly dzien i
                            nikt by go nie ruszyl. Mozna bylo zostawic drzwi domu otwarte czy nawet nie
                            zamkniety samochod. Niestety te czasy dawno juz minely...
                            Inka - czesc. A skad Ty jestes i jak trafilas na olsztynskie forum? Ja
                            tu "przyszlam", bo moi dziadkowie mieszkali w Olsztynie i ja tez spedzilam
                            kilka lat z nimi. Co robilas w Polsce i kiedy. Zgadzam sie z Toba, ze wiekszosc
                            dyskusji na forum (zwalszcza Poloni) jest pelne okropnego chamstwa i agresji.
                            Czy Ci ludzie nie potrafia ze soba rozmawiac bez ublizania sobie? Dopiero
                            niedawno zajzalam na forum Poloni i szybko z niego ucieklam. Bylam przerazona
                            tym co tam sie dzieje. Na szczescie tutaj Sznake, JG, MK, zJG, Osuch
                            (przepraszam jesli kogos pominelam) sa normalnymi ludzmi i nie musza sobie nic
                            udowadniac przez ordynarne i chamskie odzywki...
                          • Gość: JG Serdecznie witamy Inka IP: *.csfb.com 24.01.02, 15:39
                            Hejka Inka. Masz fajny nick. Nikt Ci nie bedzie mial za zle bledow
                            jezykowych. Rozumiemy to. Ale jednoczesnie cieszymy sie, ze zdecydowalas
                            sie do Nas przylaczyc. To dobrze swiadczy o Tobie, ze mimo klopotow
                            z jezykiem polskim postanowilas cos napisac. Rowniez Twoje losy na
                            emigracji w Ameryce wskazuja, ze jestes "twarda sztuka". Chociazby
                            to, ze nie majac uregulowanego statusu pobytowego juz masz dom. I to
                            po 2 latach! Gratulujemy.
                            Za Mags chcialbym powtorzyc pytanie, jakiej jestes narodowosci? Jestes
                            dla Nas jak rodzynek w ciescie. Do tej pory na tym watku byli tylko
                            Polacy. Dzieki Tobie ten watek robi sie miedzynarodowy.
                            • Gość: Inka Re: Serdecznie witamy Inka IP: *.proxy.aol.com 25.01.02, 04:04
                              Dobry wieczor szanowny Panstwa!A wiec,dziekuje serdecznie za przywytanie mnie w
                              swoym towarzystwie,ogromnie sie ciesze ze w koncu znalazlam normalni ludzie.No
                              to odpowiem na pytanie.Ja jestem z poludniu Europy,z Bulgarii.Moze nie kazdy ma
                              dobre zdanie o moim kraju/z wzgledu na pogorszajaca sie sytuacja ekonomiczna po
                              1990 r./ale nic na to nie poradze.Wszedze sa dobre i zly strone.Kocham swojego
                              kraju i nawet my brakuje czasamy ale wiem ze ktorego dnia wroce do Polski a nie
                              do Bulgarii.W Polsce mieszkalam 5 lat i zawsze milo wspominam tych
                              lata.zostawilam serdeczny przyjacele-a mialam sporo.Mame dzialka na Mazurach-
                              blisko Moroga.Kocham Mazury.Piekne jezora,olbrzymie lasy,cisza,ciste powietrze-
                              tam na pewno wroce.W zeszlym roku jechali smie z mezem do Niagara i musze
                              powiedzec ze niektore rejony w stan New York sa takie sami jak w Polsce na
                              Mazurach.Ah,lezka sie zakreczyla!No ale tutaj czas leci bardzo szybko i raz-
                              dwa juz minely 2 lata.Nie wiem dlaczego ale wciaz nie poznalismie kogos
                              normalnego,ze by sie spotkac,porazmawiac,pozartowac-tak po prostu,bez
                              zadnych "interesow".Naprawde probowalam!Byc moze za wysoko stawiam
                              poprzeczka,ale ja NIE LUBIE FALSZIWE LUDZIE,ktore zazdrosca jak komus sie
                              powodzy,tylko czekaja na nowa plotka i ktorzy po pol roku zapominaja polskiego
                              jezyka.Nie moga powiedzyc ze cala Polonia jest taka(prosze nie zrozumiec mnie
                              zle,z calym szacunkiem dla Polakow),ale w Polsce ludzie sa inne.Bardziej
                              szczery,uprzejmy i ELEGANCKI !No ale to jest byc moze bardzo szeroki tematNa
                              razie musze konczyc(maz glodny!)ale jutro chetnie napisze .Przepraszam ze nie
                              odpowiedziala na Wasze wszystkie pytania,ale jutro napewno to zrobie.Ale ze mna
                              gadula!Hahaha.Mam nadzieja ze nie bylam nudna.Pozdrawiam serdecznie JG &
                              Co.P.S. Moj maz juz znalaz sporo bledow ortograficznych,ale nie bede poprawiac.
                              • Gość: Mags Re: Serdecznie witamy Inka IP: *.moodys.com 25.01.02, 10:15
                                Inka wnioskuje z tego, ze Twoj maz jest Polakiem. Co do Polakow poza Polska to
                                masz racje - czesto sie zmieniaja. Ja tutaj nie znam zadnych Polakow, no bo
                                chodzilam tutaj do szkoly i na studia i nigdzie nie spotkalam rodakow. Tak
                                wiec moi znajomi to mieszanka Anglikow oraz innych Europejczykow. A tych
                                Polakow co spotkalam... no coz, nie bede tego komentowac. Znajomi moich
                                rodzicow to tez albo Szkoci albo Irlandczycy - ze wzgledu na tate, ktory jest
                                Szkotem. Ale moze cos wytlumacze. Tata, to tak na prawde moj ojczym, bo moj
                                prawdziwy tata zginal w wypadku samochodowym jak mialam dwa latka, wiec
                                abolutnie go nie pamietam. Mama przyjechala do Anglii w 1981 rokiem tuz przed
                                stanem wojennym no i oczywiscie juz nigdy nie wrocila do Polski. Chciala
                                wrocic ale dziadek jej odradzal. Tutaj poznala Boba, w 1984 roku sie pobrali i
                                ja do nich dojechalam...
                                fajnie macie, ze w US sa miejsca ktore przypominaja Polske a zwlaszcza Mazury.
                                Tutaj jest inaczej. Tez jest pieknie ale na inny sposob. Lasy sa inne. Lake
                                District tez przecudowny ale to nie to co Mazury. Szkocja jest absolutnie jak z
                                bajki, szkoda tylko, ze pogoda czesto tam paskudna. W Devon i Dorset sa plaze
                                prawie takie jak na Karaibach: szerokie z bialutenkim piaskeim i kolor morza
                                jest prawie, ze turkusowy, tyle tylko, ze woda jest zimna...
                                Bylam keidys w Bulgarii w miejscowosci Szkorpilowcy jak mialam 8 lat i bardzo
                                mi sie podobalo, bo jezdzilam po plazy na osiolku, "nurkowlam" w morzu w fale i
                                sprzedawano na plazy olbzymie arbuzy. Dla 8 letniego dziecka to wielka
                                frajda...
                                Musze konczyc, bo robota czeka. Pozdrowienia dla wszystkich.
                                • Gość: Inka Pozdrowlenia dla Mags IP: *.proxy.aol.com 27.01.02, 01:28
                                  Hey Mags!W czwartek wieczorem przecitalam w koncu wszystkie posti i
                                  dowiedzialam sie ze jestes my w tym samym wieku,z ta roznica ze ja jestem
                                  mezatka juz od 12 lat.Tak jest moj maz jest Polakiem,z centralnej Polski ale
                                  jest chory na punkcie jezora i lasy.Od niego polknelam bacila.Wielka frajda
                                  sprawialo my chodzenie na grzyby a i przyzadzanie ich.Bardzo lubie gotowac,a
                                  zupke z maslakow jest moja specjalnosc.Tutaj w Stanach nie wiem gdzie mozna
                                  zbierac,ale i tak nie mam czasu.W tym roku napewno sprobuje.Pracowalam do
                                  niedawna u Angielki jako babysitter(zostalismie dobry kolezanki)i ona bardzo
                                  sie cieszyla ze tutaj nie pada codziennie.A ja uwielbiam deszcz.Jej mama
                                  poradzilami przeprowadzka do CYMRU(powinnas wiedzicz o co mowie).Od niej sie
                                  dowiedialam ze walijski jest calkiem inny.Napewno kiedys odwiedze
                                  UK.Powiedzialas ze indijska kuchnia jest bardzo dobra,czy mogla bys polecic cos
                                  dobrego.W przyslym tygodniu pewnie sie wybiore do restauracji.Teraz
                                  eksperimentuje Grecka kuchnia,jest nawet podobna do bulgarskej.To jest moje
                                  hobby.A co za cisza?Gdzie sie podzial Wielebny JG,sznake.MK(kojarzymi sie z
                                  pistolet Makarow)Osuch?Kochany, czy macie za duzo obowiazki w domu?No ale to sa
                                  ludzie z dziecmy.A my ich jeszcze nie mamy. Mags,powiedz my czy
                                  szkotcki jest inny od angielskim?Dlaczego wszyscy anglicy pija herbata z
                                  mlekiem?No to narazie tyle z pytaniami.Jutro napewno sie odezwie.Musze ci
                                  powiedzyc ze masz talent do pysania!!!!Tak samo jak reszta
                                  towarzystwa.Pozdrawiam serdecznie!Do jutra!
                                  • Gość: Inka Re: Pozdrowlenia dla Mags IP: *.proxy.aol.com 27.01.02, 01:40
                                    Mags,przepraszam.Jestem troche starsza od ciebie,mam 29 lat.Przecitalam jeszcze
                                    raz twoj post
                                    • Gość: sznake Re: Pozdrowlenia dla calej naszej bandy:O) IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.02, 11:30
                                      A ja mam 28 lat ale niestety od marca juz 29.Trzydziestka nieublagalnie mnie do
                                      siebie wciaga.Przyznam wam sie kochani, ze po tych rozmowach Mags z JG mialam
                                      wrazenie, ze juz do was nie pasuje i bylam gotowa juz sie tu nie wtracac.Ja na
                                      Karaiby wybiore sie moze za iles tam lat.Narazie dzieci pochlaniaja nam mnustwo
                                      finansow i przyszlo nam oszczedzac na podroz do USA za 3 lata.Chcialabym
                                      zobaczyc dom w New Jersey, w ktorym urodzila i wychowala sie moja babcia,
                                      odwiedzic cale mnustwo rodziny i zrobic dzieciakom radoche odwiedzajac te
                                      Amerykanskie parki uciechy.A narazie tego roku mamy w planie tylko London,po
                                      drodze kilka dni w Holandi u wujka i pod koniec sierpnia 3 tyg.w Polsce na
                                      Mazurach.Polaze sobie po Olsztynskiej starowce, powdycham lesnego powietrza i
                                      po powrocie opowiem wam jak bylo.
                                      A teraz chcialabym zwrocic sie do Inki.Jestem poprostu zachwycona twoja odwaga
                                      i poczuciem humoru.Jezeli sama nauczylas sie polskiego to podziwiam.Zauwazylam
                                      tez, ze bardzo szczerze piszesz o sobie a ja to w ludziach cenie.Jest nas tu
                                      juz coraz wiecej a ten watek niedlugo peknie w szwach.Moze powinnismy zaczac go
                                      od poczatku, bo czekam kilka dlugich sekund zanim mi sie otworzy.Jest juz
                                      dobrze ponad 100 wypowiedzi.Szok.
                                      Do Mags:Wyobraz sobie, ze mamy cos wspolnego.Ja podobnie jak ty w wieku 2,5 lat
                                      stracilam ojca w wypadku samochodowym.Pisal akurat prace dyplomowa.Byl bardzo
                                      zdolny jesli chodzi o elektronike i drugim jego talentem byla muzyka.Mial swoj
                                      wlasny zespol i mnustwo gitar.Ja w przeciwienstwie do ciebie dosc dobrze(o
                                      dziwo) pamietam tate i jego smierc byla dla mnie potwornym szokiem z ktorego,
                                      zdaje sie do dzis, nie wyzwolilam.Podobnie jak ty mam ojczyma, ale nie mamy z
                                      soba zbyt zazylych kontaktow.Ot, maz mojej mamy.Jest za to swietnym dziadkiem.
                                      Dzis jest niedziela i na dworze okropnie silny wiatr.Czyli nudze sie w
                                      domu.Mezus gotuje dzis objadek.
                                      Wiesz Inka, ze jedna z moich dobrych kolezanek to wlasnie Bulgarka.Maz jest
                                      Polakiem, z Warszawy.W domu u nich mowi sie po Polsku.Dzieci jednak wychowywane
                                      sa w jezykach rodzicow.W szkole niemiecki i angielski.Jestem pelna podziwu
                                      jaka ilosc jezykow dzieci sa w stanie przyswoic sobie, bez obcego akcentu.
                                      A teraz do pana Policjanta.Z wielka ciekawoscia czytalam twoje relacje z
                                      doswiadczen zawodowych.Nawet opowiadalam mezowi.On byl ostanio troche
                                      zaniepokojony tym, ze ja wpadam na to forum.Bo wyobrazcie sobie, ze wsrod
                                      znajomych naszych dosc nagle rozpadlo sie malzenstwo z 5 letnim stazem.A
                                      pobrali sie z ogromnej milosci.Ona zaczela flirtowac przez necik z jakimis
                                      facetami, bo jej maz wydal jej sie nagle zbyt nudny.W koncu spotkala sie z
                                      jednym z tych internetowych facetow i skonczylo sie jej nagla wyprowadzka ze
                                      wspolnego mieszkania.Moj maz nagle zaczal interesowac sie z kim i o czym to ja
                                      tak zaciekle pisuje na tym forum.Jest to jedyne miejsce, gdzie pisuje, bo mam
                                      malo czasu.Jestem w trakcie pisania ksiazki i na to poswiecam kazda wolna
                                      minute.
                                      Mazus moj uspokoil sie dosc szybko jak mu opowiedzialam o czym my tu
                                      pisujemy.Powiedzial, ze mi zbyt mocno ufa zeby mnie podejzewac, ale sami wiecie
                                      jak to jest.Niemieckie przyslowie mowi:"Vertauen ist gut, Kontrolle ist
                                      besser", czyli Zaufanie jest dobre kontrola jest lepsza.Tak wiec panie
                                      policjancie(zapomnialam twojego nicka, sorry) pisuj pan dalej ciekawostki z
                                      pracy.Moj maz byl zainteresowany, bo on lubi kryminaly i action movie(nie
                                      jestem mocna w angielskiej pisowni).No to zmykam.Pozdrawiam jak zwykle od serca.
                                      • Gość: ZJG Re: Pozdrowlenia dla calej naszej bandy:O) IP: *.piscataway-11rh16rt.nj.dial-access.att.net 27.01.02, 21:58
                                        Sznake!
                                        Nie mow, ze przestalas do nas pasowac, bo to nie prawda.
                                        Ja z checia pojechalabym na urlop do Europy(zazdroszcze Ci tego), ale dla nas karaiby sa po prostu
                                        tansze.A co do dzieci to nasze sa na studiach wiec my utrzymujemy 3 domy, wiec wyobrazasz sobie
                                        ile to kosztuje, ale zeby miec sile na to zarobic, to czasem trzeba odpoczac.
                                        jak bedziesz w Olsztynie na starowce to zjedz za mnie lody, wiesz w ktorym miejscu, wybor smaku
                                        zostawiam Tobie.
                                        Co do przypadku Twojej znajomej i jej znajomosci z netu. tez znam taki przypadek. Pracuje ze mna
                                        amerykanka z ktora maz rozwiodl sie po 35 latach malzenstwa, bo poznal kogos na necie. Ale to
                                        przeciez i przedtem sie zdarzalo zanim powstal net. Ale jaka jest ameryka swiadczy fakt, ze ona teraz
                                        wydaje olbrzymie przyjecie rozwodowe z muzyka i tancami i to mi sie nie miesci w glowie. Jestem
                                        zaproszona wiec pojdziemy bo na takim przyjeciu to jeszcze nikt z nas nie byl.
                                        Inka , Tobie naleza sie gratulacje i pelen podziw za odwage i zdrowy rozsadek. Tak trzymaj
                                        dziewczyno.A tak przy okazji to gdzie mieszkacie w USA?
                                        Mags, Twoj polski jest swietny, az milo czytac.
                                        Pozdrowienia dla calej reszty tutejszej "bandy"
                                        zJG
                                        • Gość: Inka Re: Pozdrowlenia dla calej naszej bandy:O) IP: *.proxy.aol.com 28.01.02, 01:32
                                          Witam szanownych pan(jak na razie)!Dziszaj moj maz przeczytal post sznake i
                                          Mags i powiedzial krotko"Madre dziewczyny."On nie luby komputera,uwaza ze to
                                          zlodzej czasu i tydzen temu przestawil go do living room ze by byc z mna.Ja
                                          czasamy przesadzam.Sznake,bardzo ci zazdroszczyme o twojego wyjazdu do Olsztyna!
                                          Nam pozostaje pracowac to lato,poniewaz dom kosztuje.Jest bardzo duzo do
                                          zrobienia,ale meza mam pracowitego i czasami nawet to mnie denerwuje.Planuje my
                                          pod koniec Wrzesnia wyjazd w Ameryce na trzy tygodnie.Marze o zobaczeniu Grand
                                          Canion.My mieszkamy w New Jersej.Do Manhattan jest 20 min z PATH.Wszystko jest
                                          nyby w porzadku,jest praca,dom,dobry samochody,pieniadze- ale cos tu
                                          brakuje.Znowo mnie biora santymenti!Jak mowilam pare dny temu,mame" bilet w
                                          jedna strone".Staram sie nie myszlec o tym,ale dziszaj bylo tak cieplo-jak
                                          wiosna i wspomienia wroczyli.No ale i Ameryka tez ma swoje dobre i zle
                                          strony.Szanuje ten kraj poniewaz kazdemu jest dana szansa do samorealizowania
                                          sie.Reszta zalezy od nas.Za to ze mialam ciezki poczatek moge wynic tylko
                                          siebie.Zbyt leniwa bylam ze by sie uczyc jezyka za mlodo,a teraz juz nie jest
                                          tak latwo.Polskiego sie uczylam blyskawicznie.W domu mowime po polsku,ale
                                          swoich dzieci naucze rowniez bulgarski.Na dziszaj moi drodzy tyle,w krotce
                                          znowo sie odezwie.Od jutra znowo do pracy!!!Moj maz sie smieje z
                                          moich "tworczych talentow",juz nie czyta moich posty(bardzo mnie to
                                          krepowalo).Sznake,na jaki temat piszesz ksiazke?Ja napisze- jak z tad
                                          wyjade.Oj,bedzie chyba grubawa!Pozdrawiam cala bande!!!!P.S. ZJG, tez masz
                                          pisarski talent!
                                        • cree Re: Pozdrowlenia:O) 28.01.02, 10:06
                                          Gość portalu: ZJG napisał(a):
                                          > tez znam taki przypadek. Pracuje ze mna
                                          > amerykanka z ktora maz rozwiodl sie po 35 latach malzenstwa, bo poznal kogos na
                                          > necie.
                                          No, no, ciekawe... A ja nadal nie wierze w milosc przez internet!
                                          Pzdr.
                                          • Gość: sznake Re: Pozdrowlenia:O) IP: *.dip.t-dialin.net 28.01.02, 15:38
                                            .Zwracam sie do was z pytaniem.Jak juz wspominalam staram sie mowic z dziecmi w
                                            roznych jezykach m.inn. angielski.Z tym ze musze dodac, ze moj angielski nie
                                            jest perfect i domyslam sie ze robie sporo bledow.Bedac jeszcze w polsce bralam
                                            prywatne lekcje angielskiego i wlasciwie juz dosc dobrze go opanowalam.
                                            Chodzac tu w Niemczech do prywatnej szkoly, angielski bardzo mi pomogl w
                                            blyskawicznej nauce Niemieckiego,ale niestety z biegiem czasu niemiecki wyparl
                                            calkowicie Angielski i zauwazylam, ze mowienie po angielsku nie przychodzi mi
                                            juz tak latwo, bo ciagle mieszaja mi sie gramatyki.Ale mimo to tak jak potrafie
                                            mowie do dzieci po angielsku.(Zazwyczaj na zakupach).Chodzi mi o to aby dzieci
                                            obsluchaly sie jezyka.Myslicie, ze to ma sens???
                                            Inka niestety nie moge ci przez necik zdradzic tematu ksiazki, bo jestem w
                                            trakcie jej pisania i czeka mnie jeszcze dluga droga w poszukiwaniu wydawcow.
                                            Jak juz wspominalam za 3 lata wybieramy sie do USA.Dopiero za 3 lata ze
                                            wzgledu na wiek dzieci.Chcielibysmy aby one cos z tej podrozy
                                            zapamietaly.Bliznieta beda mialy wtedy jakies 5,5 roku a starszy syn okolo 10
                                            lat.Mam nadzieje, ze ta nasza znajomosc wytrzyma ta probe czasu i moze
                                            spotkalibylmy sie u was w New Jersey.Nie wiem jak duze jest to NJ.My sie tam
                                            najprawdopodobniej na kilka dni zatrzymamy, bo mam rodzine w Edgewater.
                                            No i bardzo dziekuje za te wszystkie komplementy, to mi dobrze robi i
                                            specjalne pozdrowienia dla twojego meza Inka.
                                            Ja nie bylam w Polsce od ponad 3 lat i dlatego bardzo sie ciesze, ze tego
                                            roku znow polaze znajomymi szlakami.Moze bedziecie sie smiac, ale ja
                                            zauwazylam, ze nasze polskie zborze cudownie pachnie.Nawet moj maz to
                                            potwierdzil.Natomiast to niemieckie nie wydaje zadnej woni, prawdopodobnie
                                            silne nawozy zabijaja nawet zapach.A jadac na Mazury przez Polske o swicie
                                            przez lasy otwieramy okna w aucie i wdychamy zapach jakiego nie ma nigdzie na
                                            swiecie.Trzymajta sie:))))
                                            • Gość: Mags Re: Pozdrowlenia:O) IP: *.moodys.com 28.01.02, 18:21
                                              Czesc do wszystkich! Inka - niestety troche sie pomyslilas z moim wiekiem, bo
                                              to ja jestem od Ciebie starsza (i od Sznake). 18-go stycznia skonczylam 30
                                              lat. Nie jestem ani mezatka ani nie mam dzieci. Jakos chwilowo taki stan mi
                                              pasuje. Z reszta wiekszosc moich znajomych tutaj, w moim wieku sa single.
                                              Co do szkockiego czyli Gaelic - to owszem bardzo rozni sie od angielskiego -
                                              jest to jakby mieszanka angielskiego z niemieckim i czyms jeszcze blizej nie
                                              zidentyfikowanym. Jest to jednak jezyk na wymarciu, bo w przeciwienstwie do
                                              walijskiego nie ucza go juz w szkolach, wiec ci co go znaja to tylko z domow.
                                              Moj ojczym czasem cos sobie zagadnie po swojemu. Na przyklad mnie nazywa: my
                                              wee, bro lassie co znaczy moja mala, ladna dziewczynka. Ale najwieksza roznica
                                              w mowie Szkota i Anglika jest akcent - chodzi mi o mowe po angielsku. Szkoci
                                              tak fajnie zaciagaja slowa.
                                              Co do ojczyma, to w przeciwienstwie do Sznake ojczyma, jest on dla mnie jak
                                              tata. Co prawda zwracam sie do niego po imieniu ale jak o nim mowie, to mowie
                                              tata. Jestesmy bardzo ze soba zzyci i swietnie sie rozumiemy. Ma poczucie
                                              humoru i jest jedynem ojcem jakiego mialam. To wlasnie z nim bylam na
                                              Karaibach. Zabralam go na tydzien urlopu (niestety mama nie mogla przyjechac z
                                              nami z powodu pracy), bo w pazdzierniku mial operacje biodra (hip replacement -
                                              Huftoperation)i takie wyrwanie sie chociaz na kilka dni w cieple kraje na pewno
                                              dobrze mu zrobilo i mnei tez.
                                              Sznake nie pisz, ze juz z nami nie masz nic wspolnego. Karaiby to tylko jedno
                                              z wielu miejsc na ziemi gdzie akurat JG i ja mielismy okazje spedzac urlopy.
                                              To nic znowu takiego. Jest tyle innych miejsc, gdzie nigdy nie bylam a pewnie
                                              Ty tak. Z checia przejechalabym sie do Olsztyna ale watpie abym miala okazje w
                                              najblizszym czasie. Wiesz akurat Londyn jest swietna baza do zwiedzania
                                              swiata. W pewnym sensie jest tak jakby pempkiem Europy, bo mozna stad leciec
                                              na kazdy koniec swiata i to kilka razy dziennie i nawet nie kosztuje to
                                              fortuny. W koncu przez Londyn przelatuja wszystkie linie swiata.
                                              Co do mowienia do dzieci po angielsku to swietny pomysl. Moj dziadek i mama
                                              tez mowili do mnie czesto po niemiecku. OK nie nauczylam sie tego jezyka
                                              plynnie jako dziecko ale mialam ulatwiona nauke jak bylam starsza bo znalam
                                              podstawy i mialam duzy zasob slow, wiec mow do nich w jakim tylko jezyku
                                              potrafisz! Musze konczyc, wiec na razie!
                                              • Gość: Inka Hey,Europa!!!! IP: *.proxy.aol.com 29.01.02, 00:17
                                                Hey dziewczyny!Powiem otwarcie ze jak wlaczam internet juz raczki my sie
                                                trzesa.Ta razmowa naprawde mnie wczaga.Juz nie blakam sie samotnie po necie!ha-
                                                ha-ha.A teraz powaznie-lubie was!Sznake,prosze nie mow wiecej o twojego wyjazdu
                                                do Polski poniewaz moj kochany maz dostanie zawalu z nostalgii.To co
                                                powiedzialas o zboza jest absolutna prawda-jego zdanie.My tutaj mamy tylko
                                                jedny znajomy,ich najmlodsze dziecko mowi po agielski,polski i hiszpanski.A ma
                                                tylko 3 lata.Rodzice mowia po polsku,nany jest z Urugwaj a w przedszkolu mowia
                                                po ang. i hiszpanski.Dziecaki w domu rozmawiaja po ang.Ela(ich mama)nalega ze
                                                by w domu mowic po polsku.Ona my powiedziala ze dla Krzyska to nie ma znaczenia
                                                w jakim jezyku sie mowy,on traktuje to jako zabawa.Ale co raz bardziej woli
                                                ang.Mags masz racje co do ludzi w naszym wieku,jest bardzo duzo single.Moja
                                                siostra ma 27 lat a nawet nie ma chlopaka.Jest ladna,wyksztalcona,pracuje ale
                                                jest taka madrala ze pewnie odstrasza wszystki chlopy.Moja mama powiedziala ze
                                                predzej ona wyjdzie za maz ponownie nyz Dani(siosra).Oj,dziewczyny nie za duzo
                                                emancipacij.A propos moich rodzicow,sa rozwiedzeny od 22 lata.Kazdy ma
                                                kogos,ale nie formalnie.Sznake,ja mieskam 10 mil od Edgewater.Jest ladne
                                                miasteczko,nad Hudson River.Jest pieknie w nocy poniewaz George Washington
                                                Bridge jest caly oswiecony.A tak na marginesie,powinnisme zalozyc nowy forum,co
                                                raz ciezko otworzyc to strone.Widze rowmniez ze jest jakis kibic"cree",bardzo
                                                krytikuje!A moze w krotce sie pojawia na horyzoncie zony MK i Osuch?Na razie to
                                                wszystko kochany,a jutro opowiem o bulgarow na emigracij.Pozdrawiam was
                                                wszystki,z Europy i USA.
                                                • cree Re: Hey,Europa!!!! 29.01.02, 13:13
                                                  Gość portalu: Inka napisał(a):
                                                  > Widze rowmniez ze jest jakis kibic"cree",bardzo
                                                  > krytikuje!
                                                  O, przepraszam Ineczko... Moze jeszcze raz przeczytasz moje wpisy, dobrze?
                                                  Ja was wcale nie krytykuje.
                                                  Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Mags Re: Hey,Europa!!!! IP: *.moodys.com 29.01.02, 13:30
                                                    Cree, a tak moze skoro juz zaczynasz do nas tu pisac dasz nam znac cos o
                                                    sobie. Jak widzisz my tu szczerze o sobie piszemy, wiemy kto kim jest i co
                                                    robi, nie ukrywamy naszych opini. No ale moze wolisz tutaj tylko "przychodzic"
                                                    w roli obserwatora. Jesli tak, to juz Twoj wybor....
                                                    A czy ktos w ogole wie co sie stalo z Ronem? Czy ten "zgnily" zachod juz tak mu
                                                    sie dal w kosc, ze nas pozostawil?
                                                    Inke, co do zamazpojscia to moi rodzice tez sobie zartuja, ze to corka mojej
                                                    siostry ciotecznej, ktora w tej chwili ma 3 i pol roku (to jest corka a nie
                                                    moja siostra cioteczna, bo Beata ma tak jak ja 30 lat)szybciej wyjdzie za maz
                                                    niz ja! Ha!
                                                    Co do zboza, to prawde mowiac to ja tutaj nigdy nie widzialam zadnych pol ze
                                                    zbozem. Na ale znowu tak czesto nie jezdze na tutajesza "wies". Co prawda
                                                    sadzac po jakosci tutejszego chleba, to to zboze chyba tez jest tak samo
                                                    produkowane jak tutjesze kury: w klatce i bez slonca. Jak to dobrze, ze sa tu
                                                    rozne Europejskie piekarnie i ze juz w supermarketach mozna
                                                    kupic "normalniejszy" chleb.
                                                    Nie moge sie dzis rozpisywac bo robota czeka. Usciski dla wszystkich.
                                                  • Gość: JG Re: Hey,Europa!!!! IP: *.csfb.com 29.01.02, 16:23
                                                    Inka. Nazwalas mnie wielebnym co mnie niezle rozbawilo. Ale... Mali chlopcy
                                                    marza o roznych meskich zawodach. Chca byc strazakami, policjantami czy
                                                    zolnierzami. Ja jak bylem malym clopcem to marzylem zeby byc biskupem. Tak
                                                    wiec "wielebny" pasuje do tych moich marzen. Mysle Inka, ze mieszkamy nie tak
                                                    daleko od siebie. My mieszkamy w Clifton. To jest okolo 16 mil na zachod od
                                                    Manhattanu.

                                                    Tesknota za polskimi krajobrazami. Ja moze nie tesknie za zapachem zboza bo
                                                    w naszej okolicy nie ma pol uprawnych. Dopiero jak sie pojedzie do Pensylwanii
                                                    to mozna zobaczyc amerykanska wies. Nie ma tam pol uprawnych ze zbozem. Przewaza
                                                    kukurydza. Natomiast jesienia pachnie tam jak na polskiej wsi. Jezeli jestesmy
                                                    przy jesieni to wlasnie w New Jersey mozna nacieszyc sie pieknem jesieni. Lasy
                                                    sa tu lisciaste. Na jesieni to wszystko wybucha niesamowita gama kolorow. Bez
                                                    obrazy dla naszych polskich tradycji ale jest to piekniejsze niz zlota polska
                                                    jesien. Mnie natomiast bardzo brakuje zapachu lasu. Prawdziwego lasu iglastego.

                                                    Dzis krociutko bo robota czeka. Chcialem tylko pochwalic sie, ze jeszcze zyje,
                                                    czego i Wam wszystkim zycze.
                                                  • Gość: Inka re:JG i banda IP: *.proxy.aol.com 29.01.02, 23:48
                                                    Hey,kochany!A skoro mowyme o sezonach to ja naj bardziej lubie wiosne w USA.Jak
                                                    wiemy jankiesy maja chopla na punkcie landscape i na wiosne ich ogrody
                                                    wyglodaja bajeczne.Nie wiem co to za drzewa(ogrodnik ze mnie zadny)ale jak
                                                    kwitna to wydac wszystkie odceny czerwien i fiolet.Przepieknie!Lato-jest
                                                    okropne.Ten humid mnie wykancza,a w krotce znowo nas to czeka.Prawda JG?Co do
                                                    jesieni,w Pesylwanii jeszcze nie bylam(od pol roku sie wybiearamy do
                                                    Philadelfii ale jakos nie mozemy sie zmobilizowac)ale Poludniowe NJ jest
                                                    rowniez cudowne.Zdecydowanie wole poludnie,jest bardziej naturalne i ludzie
                                                    zyja wolniej jak by.Tutaj,Bergen i Passaic County jest za badrzo
                                                    wypielegnowane,sztuczne.I to okropne szybkie tempo zycia.Ah,no ale to jest cena
                                                    dobrobytu!JG,nie za daleko ci jezdzyc co dziennie do NYC.Ja osobyscie nie lubie
                                                    Clifton.Czasamy musze jechac do polskiego banku,to normalnie dostaje nerwicy.Za
                                                    duzo swiatel,na kazdym kroku.Moze teraz opowiem troche o moich rodakach za
                                                    granice.Nie mamy zadna organizacja ktora by zrzeszala emygrantow.Prasa-
                                                    zero.Podobnies jest jakas gazeta,wydawana na Qeens,NYC ale lepiej
                                                    zapomny.Telewizja-Byl pol godz. program w sobote, ale to co ten facet wyprawial
                                                    (pan redaktor)to sie nie mieszci w granicach przyzwoitosci.Np.powiedzial"Jezely
                                                    was interesuja wiadomosci z kraju prosze poszukac cos i internecie"I na tym sie
                                                    skonczylo.Ah, bym zapomniala,jeszcze zareklamowal agencje swojej zony.O jakies
                                                    festyni.imprezy czy cos takiego-lepiej nie mowic.Wczoraj zajrzalam na
                                                    bulg.forum.Tam dopiero sie cuda wyprawiaja.Wy Polacy,w porownaniu z namy(chodzy
                                                    o wulgarizm)jesteszcze-ZERO.Przez moment myslalam"Jak to dobrze ze jestem z
                                                    dala od tego towarzystwa."Jezeli chodzy o situacij rodakow tutaj,to jest ona
                                                    bardzo dobra.Wiekszosc pracuje na dobrych stanowyska,sa legalnie i szybko robia
                                                    kariere.Bardzo duzo ich pracuje w branzy komputerowej.W Bulgarii jest latwo
                                                    dostac viza do USA.Mama mi mowila ze duzo osob wraca z tad poniewaz "jest
                                                    bardzo ciezko".No,ale Bulgar nie jest przyzwiczajany do pracy.O pracy naszej
                                                    ambasady-ponizej wszelkich granic.Jako przyklad podam ze juz rok i kilka
                                                    mies.czekam na nowy paszport.No to kochany,samy wydzice ze nie mam sie z czym
                                                    pochwalic.Snake,zapitaj twojej kumpeli o naszych rodakach w Niemec,prosze.Ale
                                                    juz wiem ze pewnie jest tak samo jak tutaj.A ty JG,jak ci sie ukladaja stosunki
                                                    z Polonii?Bardzo mnie to ciekawy,poniewaz wydze ze myslisz bardzo trzezwo
                                                    (szanowna zJG rowniez)a w Clifton jest ich full.Na dzisz moi drodzy
                                                    tyle.poniewaz jak jestem przy komp.pale za duzo a Wojtek tylko mowy"Ja ci
                                                    wylacze ten internet".Pozdrawiam was wszystki serdecznie!P.S. Kibicow rowniez.
                                                  • Gość: back off Pozdrowienia IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 30.01.02, 00:05
                                                    Witam
                                                    Ja nowy i raczej obserwator.
                                                    Inko!!! To zaszczy pozanć kogoś takiego jak Ty. Szczerze Cię podziwiam. Jesteś
                                                    cool :)
                                                    Droga zJG i szanowny JG jesteście dla mnie wzorem. Czytając i wyobrażając sobie
                                                    co zrobiliście i co przeżyliście budzi się we mnie szacunek i nadzieja.
                                                    Nadzieja na to, że to wszystko jest możliwe. Że "american dream" jeszcze
                                                    istnieje, że to pojęcie jest aktualne. Wszystko zależy tylko od nas.

                                                    Pozdrawiam Was serdecznie. Pozdrowienia z Bydgoszczy:) Miłego dnia.

                                                    Stasiu (*back*)
                                                  • Gość: inka Re: Pozdrowienia IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 03:32
                                                    Hey banda!A ja znowo tutaj(i znowo pale)poniewaz nie mam nic do roboty w domu a
                                                    maz oglada oredze Busha.A to mamy nowa gwiazda na horizoncie.Tak naprawde nie
                                                    jestem pewna czy to nowa poniewaz wydzialam "obserwat"jeszcze wczesnie.Ale moze
                                                    tak opowies nam cos konkretnego o sobie!Hey Sznake,jak tam sie maja twoje
                                                    kruszynki?My twardo planujemy "obywatela" za poltora roku.Narazie nas nie stac
                                                    na dzieci,wiadomo-dom.Ale to juz najwyszy czas,w koncu jesteszme 12 po slubie i
                                                    ciagle przekladamy pieniadze nad potomstwem.A ja tak kocham dzeciaki!Ale za rok
                                                    sie bierzemy do roboty.Jezeli jeszcze bedzemy miali sily(jak sie nie
                                                    zapracujemy na smierc)Ha ha ha.Teraz jest troch luz ale od wiosny znowo
                                                    zaczynam pracowac po 12 godz.To na razie wszystko,mam nadzieje ze was nie
                                                    zanudze na smierc.Do uslyszenia jutro!
                                                  • Gość: Zjg Re: Do Inki IP: 24.56.133.* 30.01.02, 15:47
                                                    Inka masz u mnie kawe. Fajna z Ciebie dziewczyna i z humorem.
                                                    Pozdrowienia zJG
                                                  • Gość: Inka Re:Do ZJG IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 20:54
                                                    Z ta kawa to dobry pomysl,ale moj maz powiedzial ze bys przygotowala sobie
                                                    maske gazowa,poniewaz mozesz dostac rak plucach od moim paleniem.Przy kawie to
                                                    dopiero kopce!Ciagle ma pretensij o papierosach,ale cos-to w sumie jedyna moja
                                                    przyjemnosc.Ale bardzo kosztowna.Mieszkamy jakiesz 10 mil od siebie,jeszcze
                                                    zalezy gdzie w Clifton jesteszcze poniewaz to jest duze miasto.Ja sie
                                                    zakotwylam w Kearny.Ale za miesiac,moze troche dluzej czeka nas
                                                    przeprowadzka.Na razie tyle poniewaz juz slysze"Ja ci wylacze ten
                                                    internet" .Nie musze mowyc kto to jest!Pozdrawiam Was wszystki!!!!!!
                                                  • Gość: zJG Re:Do Inki IP: 24.56.133.* 30.01.02, 22:19
                                                    Inka!
                                                    Papierosami mnie nie wystraszysz, sama pale, a co do kawy to kiedy i gdzie?
                                                    zJG
                                                  • Gość: zJG Re:Do Inki IP: *.piscataway-11rh16rt.nj.dial-access.att.net 31.01.02, 00:09
                                                    Gość portalu: zJG napisał(a):

                                                    > Inka!
                                                    > Papierosami mnie nie wystraszysz, sama pale, a co do kawy to kiedy i gdzie?
                                                    > zJG

                                                    Inka napisz do mnie na adres
                                                    toxicor@hotmail.com
                                                    Z pozdrowieniami zJG
                                                  • Gość: Mags Re:Do Inki & zJG IP: *.moodys.com 31.01.02, 10:39
                                                    Szkoda, ze jestescie po drugiej stronei Atlantyku. Tez bym sie z Wami wybrala
                                                    na kawe. A tak, to bede musiala poczekac az ktoras z Was zawita na wyspach...
                                                    A tak w ogole, to czy ktos z Was (poza Sznake, bo o jej planach to juz wiem)
                                                    wybiera sie w moje strony? Ja w NY to pewnie bede dopiero w koncu sierpnia lub
                                                    we wrzesniu. No coz, napije sie z Wami wirtualnej kawy, a raczej herbaty skoro
                                                    jestem w UK. Czy wiecie, ze na prawde herbata tutaj smakuje o wiele lepiej niz
                                                    gdzie indziej na swiecie. Moze to kwestia przyzwyczajenia ale tutjesza herbata
                                                    (z mlekiem!) najbardziej mi smakuje. Moze to tez kwestia wody, mleka no i
                                                    ostatecznei herbaty itp itd... Ale wiele ludzi po sprobowaniu herbaty tutaj
                                                    powiedzialo, ze juz nigdzie im ta herbata tak nie smakowala. W koncu UK musi
                                                    miec choc jedna dobra rzecz...
                                                  • Gość: zJG Re:Do Mags IP: 24.56.133.* 31.01.02, 16:43
                                                    Mags!
                                                    Pij na razie z nami kawe wirtualnie, do lata nie daleko.
                                                    Pozrdowienia
                                                    zJG
                                                  • Gość: sznake Re:Do was IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.02, 21:38
                                                    Sluchajcie, wlasnie przeczytalam na stronie OL o dramacie Krzysia z naszego
                                                    wojewodztwa.Mam zamiar mu pomoc i jak bede w Polsce(o przepraszam Mags
                                                    powtarzam sie)napewno osobiscie sie tam wybiore i jesli bedzie taka potrzeba to
                                                    zawioze go na to badanie do W-wy i jeszcze je oplace, bo w Polsce za takie
                                                    uslugi trzeba placic.Nie wiem po co kaza ludziom placic skladki ubezpieczeniowe
                                                    skoro praktycznie zadnych kosztow leczenia sie nie pokrywa.A swoja droga co to
                                                    za ludzie bioracy po 100 DM (w przeliczeniu) za transport chorego dziecka do
                                                    szpitala.Tyle pieniedzy moja mama placi za podroz w jedna strone do
                                                    Monachium.Co za zdzierstwo!!!
                                                    Jesli nie rozumiecie o czym mowie to wskoczcie na ta strone i sami poczytajcie.
                                                    Moj syn(ten blizniak) 2 dni temu tez o maly wlos nie stracilby zycia.Wdrapal
                                                    sie na biurko, z ktorego mial dostep do kinkietu w scianie,w ktorym nie bylo
                                                    zarowki i porazil go ostro prad.Ma poparzony palec z dwoch stron.Wezwalismy
                                                    pogotowie, ktore stawilo sie u nas dokladnie w 3 min.od zgloszenia.Dobrze ze
                                                    wczesniej wlozylismy mu ta reke do wody, choc nie bylam pewna czy w przypadku
                                                    porazenia pradem taka procedura jest ok.i dzowniac na pogotowie chcielismy sie
                                                    tylko poinformowac.Oni tu reaguja bardzo powaznie.A w Polsce niestety nawet
                                                    ludzi z zawalem nie biora na powaznie.Dlatego nie wrocilabym do PL najbardziej
                                                    z powodu fatalnej opieki medycznej.Szczegolnie jak sie ma male dzieci.Niby
                                                    mozna pojsc prywatnie(jak sie ma kase)ale nawet to prywatne to nie to samo jak
                                                    w Niemczech czy Stanach normalnie na kase chorych.
                                                    Mags jesli chcesz, to mozemy w Londynie pojsc razem na herbatke.Ja uwielbiam
                                                    czarna aczkolwiek z mlekim nigdy nie pilam, choc tu wiele ludzi to robi.Wierze
                                                    ze ta wasza herbata jest najlepsza, ale musze ja najpierw skosztowac.
                                                    Mam ostatnio mnustwo pracy w klinice gdzie odbywam staz jako logopeda.Oj
                                                    cierpliwosc to ja mam anielska, bo mam przyjemnosc pracowac z babciami po
                                                    wylewie,z czesciowo sparalizowanym centrum mowy.Ale przeciez "...wszystko mozna
                                                    zaczac od poczatku"::: Bay, Bay
    • Gość: Krissj Re: WYJAZD DO USA PO DOLARY!!!!!!!!!!!!!! IP: *.tvk.tpsa.pl 01.02.02, 03:01
      Ale opinie trzaskasz facet....
      • Gość: Wojtek. UWAGA .Do wszystkich.PRZECZYTAJCIE. IP: *.essen.ipdial.viaginterkom.de 03.02.02, 18:36
        Ciekawie sie to wszystko czyta ale przyszedl czas na skrocenie tego tasiemca.
        Moj pomysl:Spotykamy sie w okienku OLSZTYN---tytul watku:WYJAZD DO USA-druga
        runda.
        • Gość: Inka Re: UWAGA .Do wszystkich.PRZECZYTAJCIE. IP: *.proxy.aol.com 04.02.02, 00:09
          Hey,banda i kibice!Ja juz sie przenioslam na nowa strona.Czekam na was!
          • Gość: spoko Re: UWAGA .Do wszystkich.PRZECZYTAJCIE. IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.02, 06:28
            A moj brat mieszka od 1983 roku w Chicago (w domu na przedmiesciach), ma na
            imie Slawek i jest wlascicielem firmy budowlanej. Ciekawy jestem co tam u niego
            slychowac. Bardzo dawno go nie widzialem. Moze ktos z Was go zna? Dajcie znak.
            s.
          • Gość: kibic Re: UWAGA .Do wszystkich.PRZECZYTAJCIE. IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 21:52
            Hej , co z Wami , brakuje Waszych opowiesci.
            • Gość: zJG Re: UWAGA .Do wszystkich.PRZECZYTAJCIE. IP: 24.56.133.* 21.02.02, 22:24
              Kibic, zaczelismy druga runde, nie zauwazyles?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka