IP: *.ols.vectranet.pl 04.10.07, 22:23

Film można ściągnąć z Internetu -
www.radiopoloniatoronto.com/Connections/nocna.zmiana.avi
W grudniu 1991 roku zostaje uformowany pierwszy rząd wyłoniony w wolnych
wyborach. Na jego czele staje mecenas Jan Olszewski. Obejmuje władzę w ciężkim
momencie. Po rządach Tadeusza Mazowieckiego, a potem Jana Krzysztofa
Bieleckiego kraj tonie w recesji gospodarczej. Popierany przez międzynarodową
finansjerę plan Balcerowicza doprowadza do gwałtownego zubożenia
społeczeństwa. Nie ma zapowiadanego przez Wałęsę powszechnego uwłaszczenia,
trwa za to uwłaszczanie się na majątku narodowym postkomunistów, którzy w
wyborach zajęli drugie miejsce. Nie ma dekomunizacji ani lustracji.

Rząd Jana Olszewskiego podejmuje starania o odzyskanie kontroli nad
gospodarką, zatrzymanie złodziejskiej prywatyzacji, uzdrowienie finansów
państwa, zatrzymanie bezrobocia. Jednak od początku napotyka niechęć:
Belwederu, mediów, kręgów międzynarodowych, które atakują rząd. Skandal z
traktatem polsko-rosyjskim, gdzie Wałęsa początkowo zgodził się na tworzenie
polsko-rosyjskich spółek joint-venture w dawnych bazach sowieckich w Polsce,
co zagraża suwerenności Polski, otwiera ostatni akt dramatu.

27 maja 1992 r. prezydent wycofuje swoje poparcie dla rządu Olszewskiego i
proponuje powołanie nowego gabinetu.

Następnego dnia Janusz Korwin-Mikke zgłasza w Sejmie projekt uchwały
zobowiązującej ministra spraw wewnętrznych do podania do dnia 6 czerwca 1992
r. pełnej informacji na temat urzędników państwowych szczebla od wojewody
wzwyż, a także senatorów, posłów. Za uchwałą głosuje 186 posłów, przeciw jest
15, 32 wstrzymuje się od głosu.

Rozpoczęcie akcji lustracyjnej uruchamia reakcję łańcuchową. Kluby poselskie
Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego, Polskiego Programu
Gospodarczego i Solidarności Pracy wydają oświadczenie, że uchwała jest
nielegalna.

29 maja Jan Maria Rokita w imieniu UD, KLD i PPG składa wniosek o odwołanie
premiera Olszewskiego.

4 czerwca o godz. 9.05 minister Antoni Macierewicz dostarcza przewodniczącym
wszystkich klubów sejmowych zalakowane koperty z nazwiskami posłów i senatorów
figurujących w zasobach archiwalnych MSW jako osoby współpracujące ze Służbą
Bezpieczeństwa. Inne koperty - z informacjami o szczególnym znaczeniu dla
bezpieczeństwa państwa - otrzymują prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu,
premier, I prezes Sądu Najwyższego, prezes Trybunału Konstytucyjnego. Na tej
liście widnieją m.in. nazwiska prezydenta Lecha Wałęsy, marszałka Sejmu
Wiesława Chrzanowskiego, szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa ministra
Jerzego Milewskiego.

O godzinie 12.00 do Polskiej Agencji Prasowej trafia oświadczenie prezydenta
Wałęsy: "Po pierwszym strajku w stoczni w grudniu 1970 r. przysiągłem Bogu i
sobie, że będę walczył aż do zwycięstwa nad komunizmem. Byłem przywódcą
strajku, próbowałem różnych możliwości i różnych sposobów walki. Aresztowano
mnie wiele razy. Za pierwszym razem, w grudniu 1970 r. podpisałem 3 albo 4
dokumenty. Lech Wałęsa".
To oświadczenie zostaje niemal natychmiast wycofane z mediów.
O godz. 15.30 pojawia się drugie oświadczenie Wałęsy, w którym nie ma już mowy
o "podpisaniu 3 albo 4 dokumentów". Prezydent stwierdza natomiast, że
dostarczone z MSW materiały są podane wybiórczo, a do tego sfałszowane.

O godz. 19.15 Lech Wałęsa kieruje do Sejmu list z żądaniem natychmiastowego
odwołania rządu Jana Olszewskiego.
Gdy w Sejmie trwa debata nad trybem i czasem odwołania gabinetu, pada wniosek
o ujawnienie nazwisk z drugiej listy. Wtedy na mównicę wchodzi Kazimierz
Świtoń: - Jako stary opozycjonista, odpowiedzialny za swoje słowa, pragnę
powiedzieć, że na drugiej liście jest pan prezydent jako agent Służby
Bezpieczeństwa.

Godzina 22.00 - w pokoju prezydenckim w Sejmie odbywa się tajne spotkanie
polityków, utrwalone na taśmie wideo. To słynna "nocna zmiana". Zawiązuje się
koalicja strachu, która ma za zadanie obalić rząd Olszewskiego.

Wokół Wałęsy zasiadają m.in. Donald Tusk, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Moczulski
(którego nazwisko figuruje na tzw. liście Macierewicza), Waldemar Pawlak. Jest
obecny Mieczysław Wachowski.

Moczulski: - Właściwie tak tuśmy doszli do wspólnego wniosku, że można nawet w
tej chwili powołać premiera na tak zwane porozumienie dżentelmeńskie. Żeby na
tydzień był premierem. W ciągu tygodnia uformujemy koalicję.

Wałęsa: - Wy nie wiecie, jak daleko oni zaszli, dlatego trzeba ich
błyskawicznie. Natychmiast, dzisiaj.

Pawlak: - Tylko że to jest trochę gangsterski chwyt.

Wałęsa: - Panowie, na kogo ma moja nominacja być? Czy przejdzie Pawlak?
Panie Tadeuszu, ale pan jest wicepremier [o Mazowieckim].

Mazowiecki: - Ja nie wejdę do rządu, ale mogę to skonsultować.

Wałęsa: - Słuchajcie, bo jak nie przejdzie [Pawlak - wyj. red.], to jesteśmy w
bardzo trudnej sytuacji. Też możemy się porozumieć, że później będziemy robić
różne układanki jeszcze. Ale natychmiast trzeba zablokować tych ludzi, żeby
nie przyszli do biura.

Tusk: - Jak SLD nie skrewi, to przejdzie. A jak nie przejdzie...

Moczulski: - To wtedy przecież pan Waldek nie będzie się upierał, prawda.

Tusk: - Panowie, policzmy głosy - KPN, SLD, mała koalicja.

Moczulski: - Jeśli lewica wstrzyma się od głosowania, to nam wystarczy.

Tusk: - Według mojej wiedzy i wszystkich chyba tu obecnych SLD nie wstrzyma
się, tylko będzie głosować za odwołaniem.

Moczulski: - Za odwołaniem tak, ale czy będzie głosował za Pawlakiem w ogóle.

Tusk: - Waldek, twierdziłeś, że tak. Dla SLD jest lepszy kandydat do poparcia.

Wałęsa: - Dzisiaj wysondowałem wszystkie możliwości, dziś nie przeciągniemy
inaczej.

Moczulski: - Podejmujemy męską decyzję: Pawlak i koniec.

Głosy: - Zgoda, zgoda, zgoda.

Wałęsa: - Pismo jest przygotowane. Dzisiaj, natychmiast. Ja jutro nie mogę ich
wpuścić do biura.

Po dramatycznym przemówieniu premiera, 5 czerwca o godz. 0.40 Sejm odwołuje
Jana Olszewskiego.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka