Dodaj do ulubionych

Lwie sianokosy

IP: *.acn.waw.pl 31.07.03, 21:41
Tytuł brzmi oczywiście dość idiotycznie, ale da się wyjaśnić.
Lwie są te sianokosy na cześć Lwa Tołstoja i jego nieśmiertelnego, choć –
przyznajmy – mogącego niektórych znużyć, opisu sianokosów w dziele „Anna
Karenina”.
Sprzyja również tytułowi czas żniw, niepewności co do żniwnego sukcesu, oraz
czas prawdziwie letniego lata.
Obserwuj wątek
    • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 21:47
      wspaniale- uwielbiam sianokosy, musze naostrzyć kosę osełką i przygotować się
      do żniw.
      jd- jakie zbiory planujesz tego roku ?
      • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 21:53
        jutro, jeszcze raz przeczytam z przyjemnością te sinokosy i myslę, że i was
        zarażę niepowtarzalnym zapachem siana.
        • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 31.07.03, 22:27
          Z niepokojem oczekuję na dane o zbiorach (w kwintalach z hektara).
          Tak, zapach siana to bardzo nie byle co.
          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 22:34
            jak to powiedział jakis mądry guru , są trzy rodzaje pokarmu:
            - dla żołądka
            - dla oczu
            - dla ducha
            a sianokosy stanowiły dla Lewina duchową potrzebą fizycznej pracy - tak ?
            Kim był Lewin w/g ciebie - jakiego typu filozofie reprezentował ?
            • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 22:50
              powyższy cytat był z Króla szczurów - ciekawa jestem, czy wiecie jakie to są
              pokarmy ?
              • Gość: saloon Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 10.08.03, 15:14
                Gość portalu: rita napisał(a):

                > powyższy cytat był z Króla szczurów - ciekawa jestem, czy wiecie jakie to są
                > pokarmy ?


                to proste :))

                lwice
                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.08.03, 20:56
                  Gość portalu: saloon napisał(a):

                  > Gość portalu: rita napisał(a):
                  >
                  > > powyższy cytat był z Króla szczurów - ciekawa jestem, czy wiecie jakie to
                  > są
                  > > pokarmy ?
                  >
                  >
                  > to proste :))
                  >
                  > lwice

                  odpowiedż prawidłowa brzmi:
                  "- Nakarmiłem już dziś swój żołądek.
                  - Twoje zaś slowa, panie były karmą dla mojego ducha.
                  - Dane mi było nasycyć także oczy.
                  Być może we własnym czasie znów stanę się głodny "
                  Czy lwice mogą nasycyć oczy ?
                  Trzeba przyznać , że w tym obozie szczurów ten cytat był piękny !
                  pozdrawiam
    • brzoza Re: Lwie sianokosy 01.08.03, 07:45
      Lew Lwem, z całym szacunkiem dla Jego Lwiej wielkości, ale ja wciąż przed
      oczami mam sianokosy i wszelakie inne prace w polu w Reymontowskich "Chłopach".
      Tam dopiero pachnie latem, sianem i nie tylko!
      <<<-------------->>>
      • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 01.08.03, 20:15
        Lewin to chłopomański ekologizm z wyraźnym w tym motywem tęsknoty za katharsis.
        Nie pamiętam tych pokarmów.
        Brzozo, jakoś nie mam przekonania do tego Reymonta.
        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 20:55
          Do Chłopów jeszcze nie doszłam, nad ziemiaństwem jeszcze pracuję.

          Tak - żniwa są wdzięcznym tematem pisarzy szczególnie tych, którzy choć raz
          trzymali kosę w rękach i poczuli zapach siana.
          A oto wstępna rozmowa bohaterów Lwa do ulubionego zajęcia:
          - Bardzo lubię kosić
          - Ja za tym przepadam
          - To doskonały zdrowy ruch, zresztą to taka wesoła, a zarazem trudna praca, że
          nie ma czasu na rozmyślania.
          Jest bardzo cięzka, ale potem człowiek się wciąga.

          Wiadomo, że do tej pracy potrzebna jest kosa, dobrze wyklepana i naostrzona.
          Rączka kosy musi być dobrze osadzona, nie za nisko , nie za wysoko.
          A w czasie koszenia trzeba naciskać na piętkę kosy. Ciekawe czy wiecie , gdzie
          ta piętka się znajduje ?
          Tyle o sprzęcie- jutro jak będzie pogoda zaczniemy z Liwinem sianokosy.
          Technika koszenia jest prosta, jak tylko ją się załapie , będzie to sama
          przyjemność.
          Pewnie jd i brzoza zapytacie- skąd u mnie takie dodatkowe hobby - a więc, zaraz
          po opuszczeniu Olsztyna wpadłam w rodzinne gospodarstwo: króliki, mnóstwo
          królików i żeby nie zdechły z głodu na mnie spoczywał obowiązek karmienia.
          Nie wiem czy pamiętacie dawniej były w gospodarstwach jednokołowe drewniane
          taczki (teraz je się wykorzystuje w innych celach ), brałam te taczki i
          wyklepaną i naostrzonę kosę i na pole, gdzie rosła lucerna dla moich królików.
          Miałam wtenczas 12 lat, kosiłam tak przez 3 lata dwa razy dziennie, póżniej się
          wstydziłam i króliki zostały zamienione na nutrie - uuu, one to były czyściochy!
          Po latach okazało się , że mogę być dumna z koszenia i robić z tego pokazówki.
          Nigdy pewnie nie zrozumię dlaczego kobiety nie koszą ?
          A jak myślicie do czego teraz wykorzystuje się te tradycyjne , pamiętne i
          muzealne taczki ?
          Może coś opowiecie o swoich pracach rolnych, ogródkowych , działkowych ?

          zaraz wracam
          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 21:22
            oglądacie dwójeczkę teraz - ale nie spiewa Ewa Demarczyk, wprawdzie jej
            piosenke śpiewają i fajnie im to wychodzi
            • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 22:04
              Jeszcze chcę powiedzieć, że spotykam się z miłym odzewem za czytanie Króla.
              Dziś klient mocny , tak go nazywam, kupuje tylko mocne pyta : a przepraszam ,
              co pani czyta ?
              Kiedy usłyszał Król szczurów, powiedział, że 20 lat temu czytał i do dziś
              pamięta. Zachwycajc się nad ksiązką opowiadaliśmy o tych szokujących scenach
              burzliwie, tymbardziej , że mocny należy też do ludzi burzliwych.
              Wysnuliśmy nawet wspólny wniosek , że Anglicy uwielbiają Amerykanów za Króla
              szczurów.

              Dziś również bylo poszukiwanie Darwina, który zniknął, wszyscy koledzy go
              poszukiewli, a dziś pierwszy !
              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 22:33
                tysiące gwiazd mam dziś na niebie, gwieżdzista kasza manna - idę z psami, niech
                też zobczą - dobranoc
                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.08.03, 21:49
                  no cóż jd - psy chyba nie zauważyły gwiazdy na niebie, ich pyski znajdowały się
                  w trawie i krzakach.
                  Jeśli chodzi zaś o Liwina - wydaje mi się, że on miał swoją filozofię życia, a
                  było nią ciągłe poszukiwanie sensu życia i cieszę się, że ją znalazł i nie było
                  za póżno.
                  Krucho było z jego rozmyślaniami, popadał w depresje i mogło się to dla niego
                  żle skończyć. Wniosek - filozofia jest niebezpieczna kiedy jest pesymistyczna.
                  Dlatego uciekał w sianokosy gdzie przestawał myśleć i rozmyślać.

                  Jak już poczujecie zapach siana to zrobimy koniec sianokosów.
                  Teraz jak obiecałam trochę techniki koszenia.
                  Wszyscy starają się kosić jak najlepiej, nie okazując najmniejszego zmęczenia.
                  Kiedy jednak organizm nie wytrzymuje bierze się garść trawy by otrzeć kosę, a
                  pózniej ostrzy się ją osełką długo i spokojnie by nabrać ponownie siły .
                  Gdy zauważycie, że rząd pokosu nie jest równy wtenczas zacznijcie mniej machać
                  ręką, a więcej pracować tułowiem ;-))))))
                  Kosa tnie sama i są to największe chwile szczęścia dla kosiarzy.

                  Przytoczyłam słowa Lwa Tołstoja - przyznacie , że dobry z niego znawca techniki
                  koszenia.
                  A poczekajcie jeszcze na finał sianokosów - też dobry!

                  jd- mam nadzieję, że nie masz dwóch rąk w gipsie, bo te sianokosy mogły by na
                  ciebie wpłynąć destrukcyjnie.;-)))
                  A taki przypadek miałam na Krakowie gdzie znany ci Mikołaj złamał obydwie ręce
                  na deskorolce i za niego pisał na forum brat.

                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 03.08.03, 08:33
                    Boze drogi - jd z kosą w ręku! Juz to widze, hi, hi:)))
                    rita - a ten gisp to odpukaj w niemalowane, bo licho nie spi i tez czyta nasze
                    forum!
                    jd - a dokąd i do kiedy wybierasz sie na zasłuzony odpoczynek?
                    <<<~~~~~~~~~~>>>
                    • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.08.03, 21:26
                      brzoza - to , że jd ciężko wyobrazić sobie z kosą nie jest zaskoczeniem, ale
                      może ciebie przekonam do zdrowego wiejskiego trybu życia.
                      Działka to najlepsze miejsce do treningu i ten niezapomniany zapach siana
                      będzie ci się śnił po nocach. Chyba, że wynajmujesz tubylców do koszenia i
                      skorzystasz tylko z samego zapachu.
                      Zresztą , nigdy nie wiadomo co kto będzie jeszcze musiał w życiu robić.

                      Dochodzimy do finału jeszcze trochę się namęczymy koszeniem i koniec.

                      "Im bardziej Lewin kosił, tym częściej nachodziły nań chwile zapamiętania, w
                      czasie których już nie ręce machają kosą, lecz sama kosa pociągała za sobą całe
                      świadome siebie, pełne żywotnosci ciało koszacego.
                      To były te minuty najbardziej błogie.
                      Trawa pośrodku była tam po pas, delikatna , mięciutka i liściasta.

                      Teraz uwaga ! -bardzo liczę, że już poczujecie zapach.
                      "Podcinana z soczystym dzwiękiem trawa pachniała korzennie i kładła się
                      wysokimi pokosami u stóp kosiarza z wdzięczności.
                      Kosić mokrą, nieoporną trawę przychodziło łatwo, ale na zapach jej trzeba było
                      czekać do drugiego dnia, kiedy to trawa przeszła pod władanie porannych
                      promieni słońca.

                      Całą łąkę skosiliśmy ! Ach jakie to było przyjemne, nie macie pojęcia !"

                      Sianokosy zakończone, jutro oddaję książkę do biblioteki, aż wstyd, najdłużej
                      trzymana ksiązka.
                      Z tematów bieżących mogę powiedzieć, że jest upał i wpadłam na pomysł porannych
                      treningów zamiast popołudniowych.
                      Kiedy chciałam przesunąć na godziny wieczorne okazywało sie , że korty są
                      zajęte.
                      Cyganka kiedyś pod Sukienicami wróżyła i powiedziała - sprawdzi mi się słowo
                      pisane - więc go napiszę - Wimblendon !
                      Tylko chciałam cygance przypomnieć.


                      • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 04.08.03, 20:36
                        Kosa nie jest tematem mi obcym. Moi drudzy, nieolsztyńscy dziadkowie mieszkali
                        na zapadłej wsi na ścianie wschodniej. Dziadek długo unikał wszelkiej
                        mechanizacji i nowoczesnosci i mam na koncie niejedne z nim klasyczne żniwa.
                        Zaczynałem od wiązania snopków, a doszedłem oczywiście do koszenia kosą, choć
                        nie zdobyłem w tym wprawy mistrzowskiej, bo jednak dziadek na starość zaczął
                        zamawiać kosiarkę z kółka rolniczego.
                        W połowie sierpnia ruszam w Bory Tucholskie, choć i teraz co i raz jeżdże pod
                        Warszawę do teściowej na koszenie i kopanie.
                        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.08.03, 20:58
                          nic dodać nic ująć koszenie jest śliczne, temat był piekny jak Olsztyn jest
                          piekny ale cóż nowe klopoty z poniedziałkiem pojawiły się.
                          Otóż , przed treningiem otwieram sklep, właczam kasę fiskalną, a tu nic.
                          Okazuje się , że od dziś mam przymusowy urlop. Bez kasy nie mozna pracować, bo
                          wtenczas mogę oszukać państwo. Czeka mnie wymiana modemu w kasie i mnóstwo
                          spraw urzedowych zwiążanych z nią. Napewno będę się tłumaczyła z 13 klienta o
                          13 godz dnia 13 - ego.
                          Brak mi, strasznie brak klientów i ich rozmow, cięzko sie teraz przyzwyczaić do
                          nowej rzeczywistości. Nie wiem jak wytrzymam ten tydzień. Zabrałam sie do
                          sprzatania w domu. Trzy okna wymyte i dwa pokoje wysprzatane na glanc.
                          Dobrze zrobilam z tymi rannymi treningami.
                          cdn
                          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.08.03, 21:04
                            Treningi poranne to chyba to aby wytrzymać te upały i dusznosci. Rano czlowiek
                            jest pełen werwy chociaż u mojego przeciwnika tego nie widać. Chyba biedaczysko
                            nie przystosowany na ranną gimnastykę. Mam nadzieje , że się przyzwyczai i
                            wejdzie mu w krew, bo juz powienien zacząć ćwiczyć też rano. Jutro jeszcze
                            wcześniej jedziemym, poniewaz korty nawet w godzinach rannych zajete.
                            jd- prace na działce u teściów polegały na zbiorach li tylko , czy też kopałeś
                            dołki ? Teraz tak nie ma nic do roboty jedynie podlewanie mogło ci zostać
                            • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 04.08.03, 21:33
                              Gratuluję nagłego urlopu. Naśpij się na zapas.
                              Może parę szczegółów o postępach Tomka.
                              U teściowej kopię, tnę, piłuję, koszę, grabię, wiercę, wkręcam, przybijam,
                              przenoszę, zanoszę, donoszę, odnoszę, wynoszę i noszę, ale najbardziej cenię
                              sobie, gdy grilluję.
                              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.08.03, 21:55
                                to były prace typowo męskie, ale teściowie muszą być zadowoleni ?
                                Czytania pewnie nie bylo, ja też rozpaczam , że zostawiłam Króla i nie będę
                                miała czasu w tygodniu czytać - nic , a nic, bo w domu na to nie mam czasu.
                                Jeśli chodzi o Tomka to drań , naprawdę leń, nie wiem jak go zmusić by miał
                                ochotę. Dziś powiedziałam mu , że by nie mowił tacie, że żle grał, bo po co
                                martwić tatę, kazdy ma swoje problemy i po co jeszcze jeden - to będzie do mnie
                                należało jak go zmusić do pracy. Już dziś widziałjak obok nas grali zawodnicy z
                                Olszy i jak trenowali , widział to i może jutro będzie lepiej. Tu jd nie ma
                                drogi odwrotu, to byłby błąd tymbardziej , że od września dzieciaki będa
                                należeć do klubu i dalej powinny być pod moją opieką. Tak ja uważam, ponieważ
                                niechcę dla nich żle, a wręcz przeciwnie.
                                Wiesz, wczoraj u teściowej grzebałam w bibliotece i porwałam książkę Tołstoja.
                                W domu zauważyłam, że jest to Alexy Tołstoj .
                                • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 04.08.03, 22:03
                                  Na czytanie zawsze coś wyskrobię.
                                  No to walcz skutecznie z przyszłym mistrzem.
                                  Tak, Tołstojów było znanych w literaturze trzech. Lew i dwaj Aleksieje. A co
                                  przyniosłaś? Wtedy ustalimy który to Aleksiej.
                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.08.03, 22:11
                                    Piękna Nieznajoma - dwa tomy. Strasznie czuję żle bez sklepu, zawsze marzyłam o
                                    wolnym , a teraz kiedy mam, brak mi go. Pierwszym moim odruchem , było
                                    polozenie się do lózka, ale pózniej powiedziałam sobie - dość, trzeba
                                    zorganizować sobie czas i tak zabijam czas pracą tylko inną.
                                    Jutro wstaję wcześniej, mam na 7.00 na korty.
                                    • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 04.08.03, 22:40
                                      Aleksy Nikołajewicz. Z tym że "Piękna Nieznajoma" to chyba dosć niewielkie
                                      opowiadanie. Te dwa tomy to musi być zbiór opowiadań. To też dobry pisarz, choć
                                      miał swoje wady i nie aż tak dobry jak Lew.
                                      • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.08.03, 22:51
                                        coś ciekawego Paulina czyta, wczoraj znalazłam tam fajny urywek, ale chodzi z
                                        nią wszędzie, jak przeczyta to zobaczę co to takiego.
                                        Idę już spać - dobranoc
                                        Coś brzoza sie nie odzywa, a na temat prac działkowych też by mogła coś
                                        powiedzieć
                                        • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 04.08.03, 22:56
                                          Rozkoszuj się tym niespodziewanym urlopem. Nie marnuj go na martwienie się, że
                                          zrobił się urlop.
                                          Tak, brzoza mogłaby wiele powiedzieć o łopacie, grabiach, kosie i wiertarce.
                                          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 21:13
                                            Tak, to się nazywa szaleństwo nagłych wolnych dni. Wczoraj poszalałam z
                                            porządkami i dziś to odczuwam. Dlatego nic mi nie pozostało jak labować w taki
                                            upał.
                                            Upał jest niedowytrzymania i jak pomyślę ile bym sprzedała napoi i zimnych piw
                                            to ......Ale w ogrodzie zapominam i odcinam się od świata, to mój azyl.
                                            Włąściwie też zaczynam rozmyślać dlaczego tomek nie ma ochoty do gry i dochodze
                                            do wniosku, że wina jest też moja. Zrozumiałam, że jak komuś będę mówić ciągle
                                            żle robisz, niedobrze, brzydko to on się może załamać i dziś postanowiłam
                                            rozegrać trening pozytywny mimo , że będzie zły.
                                            Rozumiesz jd- nawet jak żle zagra pochwalę go, bo przecież specjalnie nie psuje
                                            tylko mu nie wychodzi i taka jest prawda. Poza tym, myślę, że ja nie wiem jak
                                            wytłumaczyć mu szczegóły przyśpiszenia rakiety w danym momencie, kąt uderzenia
                                            pilki, rotacje piłki i dawnie siły uderzenia tak by piłka była najmocniejsza i
                                            mieściła sie w korcie.
                                            Tej sztuki sama nie posiadłam i myślę, że w Polsce nie ma takich fachowców,
                                            którzy rozpracowali by uderzenia pod względem fizycznym - nie wiem czy mnie
                                            rozumiesz jd, ale gdybym ja posiadała tą wiedzę to....
                                            Mimo wszystko przyszły rok będzie decydujący dla nas.
                                            Dziwnie się gra tak wcześnie rano, niby jest dobrze, a jest też żle, ponieważ
                                            rosa moczy nam piłki i przy końcu treningu są mokre i ciężkie i jeszcze
                                            oblepione suchą mączką ceglaną.

                                            Jeśli chodzi o sprawy urzędowe, to poszły nadzwyczaj super. O ustalonej
                                            godzinie czekałam w urzędzie na ławeczce i czytałam gazetę, kiedy punktualnie
                                            podchodzi serwisant, który mnie wcześnie nie znał i zapytał grzecznie czy ja to
                                            ja i zaprosił mnie do okienka, gdzie szybko i sprawnie załatwiliśmy sprawy.
                                            Teraz mam do piątku całkowitą labę, myślę, żeby wsiąść w samochód i przed
                                            siebie, może uda mi sie moich domatorów namówić ?
                                            • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 05.08.03, 21:32
                                              No tak, kasa, która ma rachować twoje zyski postanowiła ci je mocno zastopować.
                                              Nie martw się, pieniądze itd.
                                              Rozumiem jak najbardziej metodę pozytywnego wychowywania dzieciaczków;
                                              sympatyzuję z nią zdecydowanie, choć nie zawsze wszystko mi wychodzi w
                                              praktyce, ale moje dzieci bywają naprawdę okropne. Rozumiem też problem wiedzy
                                              tenisowej, której czujesz brak. To by się pewnie dało opracować w program
                                              komputerowy, ale bardzo skomplikowany i raczej bezużyteczny, bo to kwestia
                                              raczej odruchów i intuicji.
                                              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 21:37
                                                myslę jednak pozytywnie, dobrze wiem, sama to nic nie zdziałam.
                                                Ale dzisiaj znow duchota, trzeba było podlewać roslinki, one też chcą żyć.
                                                Smutno mam też bez tej sąśiadki, ona dawała czadu , a teraz taki spokój.
                                                Nie marzy ci sie w taki upał Dlugie ?
                                                • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 05.08.03, 21:42
                                                  Marzy, i nawet to urzeczywistnię, ale ja jestem z tych co nie uznają kąpieli w
                                                  Długim (mimo jego oczywistej wyższości), a jedynie w Krzywym (za sprawą jego
                                                  takiej samej wyższości).
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 21:46
                                                    jeśli nie zamieszasz wodę w Dlugim rozwiną sie sinice - właśnie chcę
                                                    powiedzieć, że Długie wygląda na jezioro nie do kąpieli - dlaczego ?
                                                    Jak go ujarzałam , wiedziałam, że nigdy się w nim nie wykąpię, tak jak by mi o
                                                    tym mówiło. Piękna roślinność, woda, ale nie dla ludzi - dlaczego ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 05.08.03, 22:17
                                                    Jak najbardziej dla ludzi, tylko nie do kąpieli. Wyjaśniałem to jak umiałem na
                                                    wątku "O wyższości...".
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 22:44
                                                    Wytłumaczyłeś dobrze wyższość swego jeziora, ale myślę, że jest w nim jakaś
                                                    tajemnica, że ludzie nie chodzą się tam kąpać, najstarsi pewnie wiedzą, czy
                                                    zrażają ich ilość topielców, czy coś w nim jest takiego odrażającego, czy jakiś
                                                    urok padł, czy zaklęcia, czy wogóle jest to jezioro nie dla ludzi - nie wiem
                                                    czy mnie dobrze zrozumiałeś ?

                                                    okazuje się, że jak sie ma pieniądze w domu to nie są one bezpieczne. Nasz
                                                    znajomy właśnie się żalił, że jemu one znikają. Miszka sam i ciągle zauważa ich
                                                    brak. Ostatnio znów mu zgineły i przypuszczamy, że ktoś podrobił klucze i
                                                    spokojnie pod jego nieobecność wyciąga z kupki tak sprytnie, że nie zauważalnie.
                                                    Teraz musi zmienić zamki. Jacy złodzieje są teraz kulturalni i tacy nie chciwi,
                                                    biorą tylko trochę, nie wszystko - świat się zmienia czy idzie z postępem ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 06.08.03, 18:04
                                                    Jezioro Długie wyraża sobą wolność i autonomię przyrody, która nie życzy sobie
                                                    niekiedy byśmy wszędzie wścibiali swoje nosy, a w tym wypadku ciała do kąpieli.
                                                    Są jeziora do kąpania, są do łowienia, są do żeglowania, są do podziwiania, i
                                                    należy tę różnorodność uszanować.
                                                    A teraz ogłaszam swoją przerwę urlopową.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 20:37
                                                    nie ma na to rady , urlop to urlop , chyba przez ten czas powstanie blog, bo
                                                    zanosi się że sierpień może być ciekawy, ja zaczynam treningi Daria już też
                                                    wróciła i odwiedziła mnie z prezentem z Wloch. Jest to figurka dwóch
                                                    słodziutkich delfinek, które zmieniają barwę w zależności od pogody. Zobaczymy
                                                    czy będzie stęskniona za tenisem. Ale nie mogę odżałować , że nie
                                                    poinformowałam ich o turnieju Wimblendonu w Sopocie, bo akurat tam byli i nic
                                                    nie wiedzieli, chociaż elity zauważyli. Ale Daria powinna na żywo zobaczyć
                                                    mecze, zobaczyć swoje idolki i je naśladować. To była okazja naprawdę - co za
                                                    strata, myślę nad tym cały czas, ile by ludzie dali by tam właśnie być.

                                                    Dziś postanowiłam kontynuować porządki i układałam w szafach rzeczy - to
                                                    nadzwyczaj ciekawe rzeczy, kiedy segreguje sie stare ubiory, melancholia mmnie
                                                    wzieła przy ukladaniu beretów , wszystkie kolory i wiele innych starych rzeczy.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 20:41
                                                    zapomniałam powiedzieć, że masz rację co do Dlugiego, to jezioro do oglądania i
                                                    podziwiania
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 06.08.03, 20:44
                                                    Nieskromnie zgodzę się co do Długiego.

                                                    Masz też słynny beret z antenką?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 20:47
                                                    jeszcze zpomniałam najwazniejszej rzeczy ci powiedzieć, znalazłam stare rakiety
                                                    swoje - drewniany Dunlop, drewniany Orion, metalowa Polonez - jakie one piekne,
                                                    jak patrzę na nie to przypomina mi się Gąsiorek.
                                                    I jeszcze znalazłam apaszkę , czy chustę z olimpijskimi kółkami WKS LEGIA - w
                                                    bardzo dobrym stanie - jak mnie to cieszyło. Jutro chyba wezmę sie za układanie
                                                    proporczyków klubów już prawie nieistniejących - to będzie tęsknota
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 06.08.03, 20:57
                                                    Pamiętam jak metalowy Polonez był szczytem nowoczesności i z uznaniem
                                                    wypowiadał się o nim pan Wojtek F. Mnie drewniane rakiety kojarzą się
                                                    natychmiast z Borgiem.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 21:10
                                                    te berety z antenką mam całą kolekcję i we wszystkich kolorach i tak myślę, czy
                                                    już w tą jesień wróci moda, chyba je sprzedam , żal wyrzucić
                                                    Rakiety drewniane są imponujące i jak patrzę to one miały małą główkę, a długą
                                                    rączkę i tak myslę czy je kiedyś nie wziąść na korty i zobaczyć jak się nimi
                                                    gra.
                                                    A póżniej dać do renowacji i trzymać jako maskotkę

                                                    Teraz może zdążę jeszcze pożyczyć ci miłego urlopu, dużo wrazeń , całkowitego
                                                    lenistwa i zapomnienie o pracy. Niech Wam sie wszystkim wiedzie w te sierpniowe
                                                    ciepłe dni i chłodne noce, bo jesień tuż , tuż. Zycze również wiele radości o
                                                    poranku, wiele pięknych zjawisk natury - wszystkiego najlepszego !
                                                    Do września
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 06.08.03, 22:13
                                                    Moze i ja jeszcze zdąże, wpadając w ostatniej chwili na peron i wołając do jd:
                                                    spokojnego, zasłuzonego i szczęśliwego w wypoczynek oraz taki sam powrót
                                                    urlopu:)))
                                                    <<<~~~~~~~~~~>>>
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 06.08.03, 22:19
                                                    Nie było mnie, bom ogromnie duzo miała zajęć i obowiązków. Wciąz je mam i tak
                                                    sobie myślę, że niektórym ludziom nic za darmo nie przychodzi - jeśli nawet
                                                    jadą na jakiś urlop, to koniecznie zabierają ze soba resztki roboty terminowej,
                                                    a więc połowe urlopu mają zapaćkane. A gdy juz wróca, to musza odrobic tysiąc
                                                    zaległości w tym samym czasie, a więc po kilku dniach zapominaja o wypoczynku.
                                                    Czego nikomu nie zycze!
                                                    Marzę o pracy "na swoim" i dla siebie. Wiem, wiem, jakie to neisie zagrożenia,
                                                    ale dośc mam reżimów, kapitalizmu, wszystkowiedzących szefów i innych podobnych
                                                    ograniczeń życiowych.
                                                    Ja chce do lasuuuuu!!!!
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 06.08.03, 22:26
                                                    Na temat rakiet tenisowych się nie wypowiadam, ale beretki z natenką znam i
                                                    uwielbiam. Kto zresztą nie zna!
                                                    Wracając do sianokosów. W dzieciństwie, podczas wakacji, ganiałam po rżysku nie
                                                    tyle z kosą, co za kosą, czyli pomagałam wiązac snopki i ustawiac je w stożki.
                                                    A potem z całą miejscowa i przyjezdna dzieciarnia urządzajlismy sobie w tych
                                                    stogach kryjówki rozmaite z milionem skarbów. Starsi wiekiem (jakies naście
                                                    lat) mieli swój azyl miłosny w tym sianie, a cała reszta ganiała po polu w
                                                    poszukiwaniu i par kochanków, i owych skarbów, choc do dziś nie wiem (lub nie
                                                    pamietam) co miało byc tymi skrabami)
                                                    Cudne czasy...
                                                    <<<~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 06.08.03, 22:31
                                                    Dzięki!!!
                                                    Na razie...
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 06.08.03, 22:34
                                                    jd - jeśli jeszcze zdążysz zajrzeć, to chociaz powiedz, w jakie rejony się
                                                    wybierasz. Bedziemy spoglądac na mape i myślec o Tobie cieplutko, wysyłają w
                                                    tym kierunku pozytywna energie.
                                                    Mam racje, rita?
                                                    <<<~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 06.08.03, 22:36
                                                    Bory Tucholskie (wygląd bardzo warmińsko-mazurski).
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 06.08.03, 22:40
                                                    Tam jest codownie i gdyby nie to,ze od nas dosyc daleko, tam własnie szukałabym
                                                    swojego miejsca na ziemi.
                                                    jd - baw sie dobrze i niczym sie nie martw. My tu jestesmy i czuwamy!
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 21:02
                                                    brzoza - pięknie to wszystko ujełaś, ja nie lubię pożegnań, więc wychodzi mi to
                                                    jak wychodzi.
                                                    Dziś sobie chodziłam w czarnych okularach, rzadko to robię, jednak mi sie
                                                    zdarza. Więc chodzę po tych urzędach, bo terminy płatności się zbliżają i
                                                    wyobraż sobie wpada mi do ręki gazeta i tak czekając czytam, a tam pisze o
                                                    braniu specjalistów z ogłoszeń. Co ja sie tam naczytałam ................
                                                    To co dawno wiedziałam, ogłoszenia to lipa . Kiedyś z ogłoszenia wziełam
                                                    kobietę do mycia okien, skończyło sie na dwóch rozbitych szybach i urwanie
                                                    kawałek ozdobnego gzymsu, a wszystko przez to, że spadała jej metalowa rurka z
                                                    odkurzacza kiedy odkurzała ściany wokół okien, nie mówiąc, że i tak cały czas
                                                    stałam przy niej. Teraz prace te sama wykonuję. Chciałam sobie pomóc i wziełam
                                                    znajoma dziewczynę , ale i tu okazało się , że dziewczyna ma lęk wysokości i
                                                    nie wejdzie na parapet.
                                                    Brzoza - wpadaj tu tylko w miarę swojego wolnego czasu, całkowicie rozumię Cię,
                                                    praca to praca, urlop to urolp i zycie musi się toczyć dalej. Raz jest pod
                                                    górke, raz jest z górki, raz jest usmiech, raz jest smutek i świata nie
                                                    zmienimy.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 07.08.03, 21:32
                                                    Teraz Ty ładnie to ujęłas - zycie jest po prostu zyciem i trwa sobie, bez
                                                    względu na to, jakie mamy wobec niego zamiary.
                                                    A tak w ogóle, to czemu nie mamy sobie mówic miłych rzeczy, prawda?
                                                    Wystarczy popatrzeć na ludzi wokół, jak w jednej chwili zmienia się wyraz ich
                                                    twarzy, jak łagodnieją, gdy mówimy im cos ciepłego, np. "Jak miło, że Cię
                                                    spotkałam, tyle razy o tobie myslałam". Albo: "Nikt nie potrafi zrobić
                                                    porządków tak dokąłdnie, jak ty!" Albo: "Gdziekolwiek jestem, zawsze opowiadam
                                                    o twojej potrawce z kurczaka. Nikt nie robi jej tak świetnie, jak ty"
                                                    Albo: "Twoje teksty sa zawsze takie dopracowane, takie niebanalne. Skąd
                                                    bierzesz tyle świezosci." Albo: "To ty nauczyłeś mnie wielu rzeczy. Dziś bardzo
                                                    mi sie to przydaje". Itd...
                                                    Przykłady można by mnozyc. A przeciez to nic nie kosztuje, wystarczy powiedzieć
                                                    jedynie, co sie myśli. Broń Boże kłamac i mamic fałszywym komplementem! Rzecz w
                                                    tym jedynie, aby mówic ludziom to, co jest prawdą, co jest oczywiste i
                                                    swiadomie chciec im sprawic przyjemność. Nie wiemy nawet, ile radości może
                                                    sprawic jedno nasze dobre słowo!
                                                    <<~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 21:40
                                                    brzoza , pewnie że można truć, powiezieć miłe słowo, ale to jest trudne mówić
                                                    komuś komplementy kiedy smemu jest się smutnym i nie ma z czego sie cieszyć.
                                                    Ale wiem, że dziś tak , a jutro może być tak. Trochę tych dni przeżyłam.
                                                    Widzisz, sam Ferrero wygrał Wimblendon , a w takim Sopocie przegrał.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 07.08.03, 21:54
                                                    Rita - główka do góry. Ja wiem, kto wygra w Sopocie i to już niedługo!
                                                    A co do smuteczków - poprzedni mój post był tak w ogole, generalnie miał
                                                    odnosić się do życia. A chmurki i humorki mają prawo przychodzić, sama je
                                                    miewam, choć zazwyczaj nie są to jakieś wydumane problemiki (jedna moja znajoma
                                                    przechorowała dwa dni z powodu...zlamanego paznokcia), a nieco powazniejsze
                                                    sprawy. Jeszcze pol biedy, gdy mozna cos zrobic, przedsiewziac, zorganizowac, w
                                                    kazdym razie miec wpływ na poprawe sytuacji. Gorzej, gdy wszystko sie dzieje
                                                    niezaleznie od ciebie, bez twojej woli i mozliwosci sprawczych. Gdy trzeba zdac
                                                    sie na los, szczęście, czasami na cud nawet.
                                                    To tez było tak ogólnie.
                                                    rita - skąd te smuteczki u Ciebie? czy cały czas chodzi o te nieszcęsna kase i
                                                    związane z tym kłopoty?
                                                    <<<~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 22:05
                                                    kasa będzie jutro i znow wpadnę w inny wir pracy. Znów przyjdą klienci i znów
                                                    zacznę z nimi rozmwiać i znow cos będzie sie dziać - lubię to, jakoś sie
                                                    przyzwyczaiłam.
                                                    brzoza - co roku są żniwa i co roku są sianokosy więc marwić nie ma sie czym.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 20:49
                                                    brzoza - już wszystko w porządku, jest kasa i mogę obsługiwać klientów.
                                                    Pierwszego klienta tak radośnie przywitałam i pożegnałam, że chyba mu się
                                                    spodobałam. Taką nabrałam ochotę do pracy i tak polubiłam swoich ludzi, że
                                                    ciężko mi bez nich.
                                                    Nie obeszło się bez zgrzytów z serwisantami, bardzo im się śpieszyło, bo
                                                    pracują do 15.00, a było już po tej godzinie więc im ochłodziłam zapały na
                                                    weekend. Powiedziałam co myślałam, że płacę za usługę i nie mogę być a tak
                                                    ekspresowym tempie obsłuzona.
                                                    Kasa musi być odpowiednio zaprogramowana i nic na łapu capu. Koszty tej usługi
                                                    są ogromne więc trochę lekcji pokory im się należało.
                                                    Zdążyłam również przeczytać czasopismo TENIS i wyobraż sobie Daria przegrała z
                                                    mistrzynią w swej kategorii i powinna być z tego dumna. Zdjęcie Pauliny Czernik
                                                    z Andrychowa jest też zamieszczone. Jestem też ciekawa jak jej poszło we
                                                    Francji.
                                                    Ale również wyczytałam, że mistrzowie w wieku dziecięcym nie będą mistrzami,
                                                    wcześnie się wypalają. To dowód , że trzeba się nad tym wszystkim zastanowić.
                                                    Też uważam, że lepiej częściej grać , a krócej i intensywniej niż mordować je
                                                    długo - wypalą sie i zniechęcą.
                                                    Popatrz, jak to wszystko kupy się nie trzyma - kiedy dziecko wygra turnieje,
                                                    będzie mistrzem to będzie miał za darmo szkolenie w renomowanych szkołach
                                                    tenisowych, a kiedy nie wygra, a będzie dobrze grał tego szkolenia nie będzie
                                                    miał i będzie zdany na siebie.
                                                    Powiedz co jest ważniejsze, być mistrzem w wieku 10 lat czy w wielu 20 lat.
                                                    Dlatego nikt nie jest na spalonej pozycji. Jeszcze sie dowiedziałam, że
                                                    pływanie nie jest tak dobre dla tenisisty jak łyżwy i od tego roku dzieciaki
                                                    muszą jeżdzić na łyżwach.
                                                    Wspaniale mam z właścicielem kortów, on mi wiele podpowiada jest trenerem w
                                                    siatkówce, ale to nie przeszkadza, że jest też dobrym obserwatorem tenisowym i
                                                    znawcą. Zabawił się z Tomkiem w zbieranie piłek na czas i wyobraż sobie, że
                                                    szybkości to tomek nie ma i trzeba jemu to wyrobić.
                                                    To samo będzie z Darią, czeka ich praca po przez zabawę.
                                                    brzoza - ja wiem , że ciebie to nie interesuje ale chcę byś godnie zastąpiła jd
                                                    i doradzała mi. Problemów z treningami będzie coraz więcej, bo zaczynamy już
                                                    pierwsze kroki wejścia w świat tenisowy.
                                                    Jak wychować mistrza ? - oto jest pytanie, a dyskusji mnóstwo lecz recepty nie
                                                    ma.
                                                    Wracając do tematu, to żeby były żniwa to trzeba posiać, póżniej dbać by rosło,
                                                    czyż to nie życie.
                                                  • Gość: koza Re: Lwie sianokosy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 20:55
                                                    Mysle, ze kapitalne znaczenie ma psychika, sa ludzie, ktorzy nigdy
                                                    nie beda mistrzami wlasnie z powodow psychicznych, szkoda wtedy czasu
                                                    na treningi, niech traktuja sport rekreacyjnie. Rozbudzone zbyt duze
                                                    nadzieje a potem wielki zawod. To samo jest z muzykami.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 20:57
                                                    to jaki mam test psychiczny zrobić, zeby wiedzieć ?
                                                    A szczęscie sie nie liczy , może szczęście będą mieć
                                                  • Gość: koza Re: Lwie sianokosy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:01
                                                    Obserwuj ich na turniejach, czy stres ich przypadkiem nie paralizuje,
                                                    jesli tak to daj im spokoj.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:06
                                                    też tak myślę , właśnie stres jest zabójcą, ale stresu też można się pozbyć po
                                                    100 meczu. Mnie stres wykańczał, czym bardziej odpowiedzialny turniej tym
                                                    gorzej grałam. Są też środki przeciwstresowe, będzie sobie grał i spiewał - to
                                                    będzie szał na kortach jeśli okaże się , że ma dobry głos
                                                  • Gość: koza Re: Lwie sianokosy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:12
                                                    Sa ludzie, ktorych stres mobilizuje, to oni osiagaja sukcesy w
                                                    muzyce, sporcie, medycynie. Oczywiscie talent i pracowitosc to podstawa.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:35
                                                    w sporcie rozumię ale w medycynie ? - to przecież zawód i nie trzeba zdobywać
                                                    sukcesów
                                                  • Gość: koza Re: Lwie sianokosy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:37
                                                    Myslalem o chirurgii, gdzie poziom stresu jest najwiekszy,
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:42
                                                    trafiłeś w sedno , na chirurgach sie znam, są moimi klientami i wiem jak sobie
                                                    radzą, ale na korcie ta metode nie mozna zastosować, nie trafiali by w piłkę, a
                                                    i może bieg mieli by zygzakiem
                                                  • Gość: koza Re: Lwie sianokosy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:49
                                                    Nie zrozumialas mnie, chodzi o to, ze tak jak w sporcie, tak i w
                                                    chirurgii odpornosc na stres ma bardzo wazne znaczenie, to ze graja
                                                    slabo w tenisa nie ma nic do rzeczy, to nie jest ich zawod.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 21:55
                                                    chyba żeśmy się nie zrozumieli wogóle i trzeba to wytłumaczyć
                                                    chirurdzy na stres uzuwają coś mocnego, zaś sportowcy tego nie mogą
                                                    czy teraz mnie zrozumiałeś ?
                                                  • Gość: koza Re: Lwie sianokosy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 22:05
                                                    Teraz tak, choc jest to uproszczenie. Chyba juz slabo kojarze, musze
                                                    isc spac, bo o swicie wyjezdzam do W-wy. Pozdrawiam i zycze milych
                                                    snow.
                      • Gość: aol Re: Lwie sianokosy IP: *.slupiec.sdi.tpnet.pl 31.08.03, 19:05
                        brzoza
    • brzoza Re: Lwie sianokosy 09.08.03, 15:53
      Ze stresem to jest tak - wszyscy go odczuwają w określonych sytuacjach, ale
      wielu ludzi nigdy nie nauczy się radzic z nim skutecznie. Na mnie ma wpływ
      paralizujący. Im większa waga zdarzenia, tym mniejsze mam szanse na sukces w
      danym momencie.
      Przykłady: i w szkole średniej, i na studiach uczyłam się przyzwoicie, jednak
      wszystkie egzaminy - szczególnie ustne - zdawałam poniżej swojej wiedzy i
      mozliwości. To sprawiło, ze nie studiowałam tego, o czym najbardziej wtedy
      marzyłam.
      W młodości byłam pare razy mocno zakochana, ale obiekty moich westchnień
      zazwyczaj nawet nie miały o tym pojęcia, gdyż samo odezwanie sie do nich już
      było kosmicznym wyczynem. Później dowiadywałam się, że... jestem zimna i
      niedostepna.
      W pracy zawodowej lata całe pracowalam nad sobą i uczyłam sie zabierac głos
      publicznie (a jest to niezbedne w mojej pracy). Potworny stres robił ze mnie
      debilke.
      Niby teraz jest juz lepiej, włozyłam w siebie mnóstwo pracy, pozytywnego
      myslenia, nauczyłam sie różnych psychotechnik i podobnych bzdur. Jestem
      dorosła. Jednak wystarczy, że ktoś uwaznie patrzy mi się na rece, gdy np. kroje
      pomidora lub obieram jajko. Zawsze coś zepsuję.
      Od ponad dwudziestu lat prowadze samochód, robie to nieźle, żadnego wypadku,
      manadatu, punktów karnych itp. Wystarczy jednak, że mój prześwietny mąż stanie
      sobie z boku (po zamknieciu bramy na parkingu) i przyglada się, gdy ja w tym
      czasie parkuję. Zawsze stane krzywo, będe ze dwa razy poprawiac, jednym słowem
      spieprze, podczas gdy w normalnych warunkach (bez niego!) parkuje za pierwszym
      razem i do tego idealnie. Mam na to świadków.
      Cdn
      <<<~~~~~~~~~~>>>
      • brzoza Re: Lwie sianokosy 09.08.03, 16:05
        rita - sa ludzie, którzy przez całe życie walczą z wpływem stresu na zycie oraz
        własną psychike i choc jakos sobie radzą, nigdy do końca z nim nie wygraja.
        Ale sa i tacy, których rzeczywiście stres dopinguje, mobilizuje, wyzwala z nich
        wielokrotnie wieksze możliwości, niz w warunkach normalnych. I tylko oni
        ostatecznie odnosza rzxeczywiste i liczace się sukcesy. Jesli Tomek i Daria
        należa do tego typu ludzi (myślę, że juz teraz mozna to stwierdzić), to
        inwestuj w nich ile sama masz sił w rękach, nogach i we wszystkim.
        Jeśli jednak należą do gatunku tych pierwszych, jeśli są nadwrazliwi,
        nadambitni, stawiają wobec siebie zawyżoną poprzeczke, przejmują się
        drobizagami i juz małe niepowodzenia sprawiają, ze traca wiare w siebie, zas
        najmniejsza krytyka obcina im skrzydła na dłuższy czas - lepiej sobie odpuść
        marzenia o ich karierze.
        I to nawet jeśli sa utalentowani sportowo - za bardzo w przyszłości beda sie
        spalać podczas wszelakich zawodów, aby osiągnąc sukces.
        <<<~~~~~~~~~~>>>
        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.08.03, 20:25
          brzoza , wszystko się zgadza, tylko egzaminów jest 10 a meczów będzie tysiące,
          więc stresu nie będzie jedynie siła woli będzie się liczyć. Nikt nie ma
          monopolu na sukces, tylko Gąsiorek był dziesięciokrotnym Mistrzem Polski, ale
          teraz , sama zobacz jednym razem wygrywają, póżniej przegrywają, znów wygrywają
          i znów przegrywają, dlatego jestm pełna uznania dla Małysza - to wogóle jest
          temat rzeka i przekazuję ci moc pozytywnego myslenia, to są dzieci i nic nie
          możemy wyrokować, znam przypadki kiedy mała grube dzieciaki pożniej stały na
          podium i nikt im nie dawał wcześniej szansy, wręcz przeciwnie jak by mogli
          wyrzucili by z klubów - dołączam jeszcze upór, który też jest ważny.
          Zdarzyło sie też w szkole Paulinie , że jedno i to samo wypracowanie z
          j.polskiego było różnie ocenione jedna pani dała 3 , a druga 5 i też byłam
          zaskoczona, jak mozna tak oceniać.?
          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.08.03, 20:35
            oj brzoza, jakie to miłe kiedy klient mówi - szedłem wyrzucić śmieci i jak się
            ucieszyłem kiedy zobaczyłem, że pani jest otwarta.
            A ja odpowiadam - ja też się cieszę, że pan tak otwarcie to mówi, bardzo to
            miłe. Tymbardziej, że klient jest zwolennikiem kalifornijskiego wina i trochę
            sobie degustuje w nim.
            O wierności klientów można by mówić dużo, są tacy. Mam taką starszą klientkę,
            ta to jest wierna jak pies, gdy jakiegoś towaru jest brak to ciągle przychodzi
            i pyta się kiedy będzie mimo, że ten sam towar i tańszy jest w konkurencyjnym
            sklepie.
            Chodziło o duże lody wiśniowe, tydzień jechały te lody i nie mogły dojechać, a
            staruszka ciągle się pytała, kiedy już straciła nadzieję, nie załamała się,
            wręcz przeciwnie, wzieła bakaliowe mówiąc - dłużej już nie mogę czekać w takie
            upały, prędzej się zimy doczekam niż tych lodów.
            A do tych lodów regularnie bierze winko Malagę.

            Pożegnałam się z Królem szczurów, było to strszne pożegnanie, mimo, że wszyscy
            wyszli cało, ale samo pożegnanie dwóch przyjacieli było smutne, tak smutne, że
            siedziałam nad książką i płakałam.
            Nie lubię pożegnań i jak z tej ksiązki wynika inni też tego nie lubią, bo nie
            ma na to słów.
            "Marlowe położył się na pustym łóżku Króla i zapłakał"
            A rządził Król, aż do dnia, kiedy wola, żeby być Królem, opuściła go. Wówczas
            padł, służąc za pokarm silniejszemu"
            Ciekawe, jaka teraz książka wpadnie mi do ręki ?

            Widzisz , musi być wola , wola walki
            • spinkaa Re: Lwie sianokosy 09.08.03, 21:44
              Rita - ja nie chciałam niczego przesądzać, jesli chodzi o dzieciaki. Po prostu
              taką mam teorię na zycie, sukces i stres. A co do tego, że nagle na szczycie
              sukcesu ląduje człowiek, za którego wczesniej nikt by złamanego szeląga nie
              dał - to sie zgadza. I mysle, ze to własnie życia urok jest.
              Tymczasem zaś, perfidnie korzystając z nieobecności jd, zaproponuję Ci pewną
              lekture. Chodzi mi o Wiliama Whartona i niekoniecznie "Ptaśka", choc i to
              warto przeczytac. Oczywiście zartuje z tej nieobecności jd, bo zdaje mi sie, że
              on jakiś czas temu tez wspominał o Whartonie.
              Wkazdym razie czyta sie go znakomicie i jest to zupełnie inna lektura, niz
              inne. Polecam Ci książkę: "Tato" - klimatem nieco zbliżona do "Sto lat
              samotności", chociaż zdecydowanie bardziej osadzona we współczesności.
              Niektórzy krytykują Whartona za łatwośc pisania, ale cóż, nie kazdy ma ten
              dar...

              Ciesze się, ze wreszcie mogłaś otworzyc sklep. Powiedz poza tym - jak twoje
              dziewczyny spędzjaą wakacje? czy gdzies je poniosło, czy wolą na miejscu robic
              co im sie podoba?
              <<<~~~~~~~~~~~>>>
              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.08.03, 21:01
                brzoza - oczywiście, że żle mnie zrozumiałaś, chodziło mi o to, że na temat
                tremy i sukcesów trzeba dyskutować, wszyscy wielcy nad tym dyskutują, niby
                wszyscy mają lekarstwa ale okazuje się to nie do końca takie dobre.
                Gdybyśmy znali tą receptę byłoby to proste, a tak, temat jest otwarty i tylko
                możemy obserwować i debatować. I tak to traktuję, każdy wywód jest cenny, a jak
                znajdziemy to lekarstwo - opatentujem go i to będzie nasz sukces.;-)))))

                Przecież my mówimy o dzieciach, a dzieci są rózne - dziś np. przyszedł dziadek
                z maleńką wnuczką i maltretował, by dziecko powiedziało - dziękuję za podany
                lizak, a dziecko jak dziecko zacieło się i ani słowa nie wypowie. Głupio mi
                było , bo ja nie oczekiwałam słowa dziękuję, a dziadek na siłę powiedz,
                powiedz, bo nie kupię ci lizaka.
                Nie jest to głupie traktowanie ?
                brzoza - moje dziewczyny nigdzie nie pojechały, jedna pisze pracę, a druga jest
                szczęśliwa w domu. A jak wojaże twojej Darii ?

                Książkę odpisałam, muszę czekać na otwarcie biblioteki, też jest na urlopie,
                ale wiesz mam bardzo ciekawą też i w inny stylu ksiązkę Próchno - Wacław Bernet
                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 21:45
                  Pod tym adresem możecie obejrzeć sobie sporo ciekawych zdjeć z turnieju w
                  Sopocie
                  master_z_gdyni.w.interia.pl/index.htm
                  coś dla jd
                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 21:50
                    jd - pewnie zapytasz , dlaczego są puste trybuny - o to odpowiedż

                    > Dziękuję za zamieszczenie zdjęć, jestem uradowana
                    > Mam pytanko - dlaczego są tam puste trybuny, czyżby bilety były bardzo
                    drogie ?
                    > pozdrawiam
                    Oto jest pytanie, które zadawałam sobie nieraz siedząc przez 5 dni naprzeciwko
                    tej pustej trybuny. Sprawa wygląda tak, że
                    organizatorzy przyjeli niezrozumiałą dla większości widzów taktykę rozdawania
                    darmowych wejściówek jakimś tam ludziom na chyba ponad połowę miejsc na korcie.
                    Osoby te w ogromnej wiekszości nie przychodzili na mecze, no chyba że na
                    półfinały lub jakieś ciekawsze popołudniowe czy wieczorne mecze na korcie
                    centralnym. Ale oczywiście biletów na te puste miejsca już nie mozna było
                    dodrukować, bo przecież w każdej chwili szanowny pan czy pani VIP mógł sie
                    zjawić. W związku z tym ja i jakieś 100-150 innych osób dziennie, które bardzo
                    by chciały kupić bilety uczciwie, stało od rana czasem do wczesnego popołudnia
                    z kasami mamione nadzieją, ze dojdą jakieś zwroty biletów i wejdą na upragniony
                    kort centralny. Bezsens totalny i tak jest co roku....
                    • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 22:58
                      Jestem zaskoczona grą dzieciaków, wiesz czego je uczę - agresywności w
                      uderzeniu. Żadne śmiechy, przy śmianiu rozlużniają się mięśnie, a tu trzeba być
                      spiętym.
                      Widziałaś, by przy uderzeniu pilki ktoś się śmiał ? Zobacz na minę graczy jakie
                      mają wykrzywione twarze, jaki ból w mninie w czasie uderzenia. To dowód, że gra
                      cały ich organizm wraz z psychiką,
                      Ale dziś obok też grali amatorzy mecz, zrobili sobie taki turniejek i kiedy
                      zbierałam piłki jeden z amatorów mówi - a czy wiecie skąd jest takie liczenie -
                      nikt nie wiedział, więc się wtrąciłam i wyjaśniłam im.
                      Byli bardzo zadowoleni, ja dumna ale na tym się sie skończyło, pytają się
                      jeszcze - a czy oni też pili piwo podczas gry ? Spokojnie im odpowiadam, że
                      pewnie piwa jeszcze nie znali wtenczas - no i rozegrała się burza, czy był
                      pierwszy tenis czy piwo.
                      Tak się zaczełam śmiać ze swojej głupoty i tematu dyskusji, że zawołałam
                      dzieciaki do gry by nie okazać się głupszą. ;-)))

                      Popatrz się , jak ludzie potrafią plotkować. Kiedy miałam zamkniety sklep
                      rozniosła się wieść, że ja sprzedawałam alkohol nieletnim i mnie przymnkli -
                      wiesz co - śmiechu warte jak można coś przekręcić i wykręcić, na mnie już takie
                      rzeczy nie działają. Nie wszystko jest takie piękne, ale gadaniną ludzi nie ma
                      co się przejmować, pewnie oni by tak chcieli. Mówią , że w każdej plotce jest
                      coś z prawdy, tym razem nic prawdy - jestem pod tym względem bezwzględna.
                      • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.08.03, 21:28
                        wspaniałą urlopową dedykację mam jd - przyjmij ją z przymrużeniem oka i
                        żartobliwie, dla lepszej pogody ducha i aury.

                        " Racz przyjąć Szanowny Panie jd, zapewnienie głęboko odczutej wdzięczności za
                        udzieloną mi swobodę myśli i wolności słow:
                        za tą dziwnie rzadką w nas możliwość szczerego wypowiedzenia się bez
                        lawirowania pośród rozmaitych 'względów'. "
                        Wacław Bernet

                        Czyż nie piękne zdanie - kocham się w czytaniu tak pięknych tekstów.

                        Wracając do tematu sinokosów, to najlepsze sianokosy będą w przyszłym roku.
                        Dziś dzieciaki przegrały z 13- latką , tomek 1-5, a daria 0-6 - liczyłam sie z
                        tym, wygrywać trzeba się nauczyć, choć technicznie lepiej grały ale przegrały.
                        Jest duża różnica między treningiem i meczem, kiedy na treningu grają inaczej,
                        a na meczu nic im nie wychodzi. Już sobie w duszy powiedziałam, że kiedyś będą
                        tak długo grać, aż wygrają, ale naszczęście wkroczył trener siatkówki i
                        powiedział - niech pani zobaczy jak w przyszłym roku ją zmłócą , to są jeszcze
                        dzieci.
                        Tak więc żniw oczekuję w przyszłym roku.
                        A najlepiej, kiedy na drugim korcie byli umówieni amatorzy i jeden z nich się
                        spóżnił, zaproponowałam tomka jako sparingpartnera, bo daria grała mecz, patrzę
                        , a amator robi rozgrzewkę, rusza tymi rękami, wyciąga się, a tomek go
                        naśladuje - jakie to było śmieszne i kiedy skończyli rozgrzewkę partner
                        przyszedł i tomek tylko liznął piłkę.
                        Muszę powiedzieć, że styl treningów jest inny, dzieciaki grają siłowo i z
                        kortów schodzą spoceni. Boże jak wrócę pamięcią do rzucania piłeczką i z tego
                        się cieszyłam, że trafiają to teraz cieszę się z każdej mocnej wymiany piłek, a
                        ja już muszę grać na całego.
                        Daria przypomina mi całkowicie Capraitti i w stylu i w graniu i jak ona się
                        wzieła za siebie, podziwiam ją nadpodziw.
                        Nie chce mi się prowadzić dziennika zajęć - to jest mój dziennik przez wakacje.
                        A te puste trybuny w Sopocie niech czekają na moje dzieciaki, ja je zapełnie
                        kiedyś. Jak przykro musiało być Ferrero tak grać przy pustych trybunach, bez
                        oklasków, to jest przykre dla zawodników, grać bez kibiców.
                        Jutro też dzień, jutro następne mecze. Jest dobrze. Bedzie lepiej.

                        Teraz zamykam oczy i biorę następną książkę i wiem jaką będę czytać - juz mi
                        sie podoba, pokonać dwa tomy. Jest to najsłyniejsza książka świata.

                        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 20:59
                          Tak, wziełam się do czytania słynnej książki Cervantesa - Przemyślny szlachcic
                          Don Kichote z Manczy, ponoć książka tak popularna, że nie chciało mi się ją
                          czytać, ale, że biblioteka też ma urlop jestem zmuszona czytać co pod ręką i
                          nie żałuję.
                          Autor w przedmowie prosi - " Starajcie się również, aby czytając opowieść
                          smutny się roześmiał, wesołek jeszcze bardziej poweselał, aby się prostaczek
                          nie znudził, wykształcony podziwiał jej pomysłowość, by nie gardził nią człek
                          stateczny, roztropny nie poskąpił jej pochwały."
                          Czy po takim wstępie można rzucić książkę ?
                          jd- coś dla ciebie - perły filozoficzne - szkoda, że cię nie ma, pośmiałbyś się.

                          "Przewaga mierozwagi, jaką sprawuje w mojej rozwadze, tak osłabia równowagę mej
                          uwagi, że nie bez wagi żalić się muszę na waszej piękności przewagę..."
                          lub
                          "... wysokie niebiosa, które w boskości waszej bosko was wraz z gwiazdami
                          umacniają, czynią was zasługującą na zasługę, na którą zasługuje wielkość
                          wasza...."

                          Ponoć sam Arystoteles by tego nie pojął, choćby tylko po to tylko
                          zmartwychwstał, a biedni rycerze tracili rozsądek, by zrozumieć i rozwikłaś
                          sens.

                          Boję się, boję, że ja tymczasowo nazwana Dona Rita z Olsztyna zostanę
                          nawiedzona przez Don Kichota z Manczy, ale mam ubaw . ;-)
                          Czasami parskam śmiechem !

                          Przechodzę do przyszłorocznych żniw - nic nowego nie powiem, moje dzieciaki
                          grały dziś miksta i przegrały 1-6. Przyzwyczaiłam się już do tego i musze ich
                          pochwalić za walkę. Grali mikst pierwszy raz i jestem zadowolona, nie kłócili
                          się.
                          Zaś zachowanie wygrywających przeciwników było naganne, mogłabym ich nazwać
                          dzieci Masłowskiej .
                          Ale miałam też na treningu 6-cio letnią Anię. To jest istna Kurnikowa, wypisz ,
                          wymaluj całkiem podobna, tylko charakter ma cięty, potrafi przysolić , nie da
                          sobie w kaszę dmuchać. Jak chce grać, to chyba nie będzie na nią mocnych.
                          Idealny charakter do tenisa. Trzeba będzie się póżniej za nią wziąść.

                          "Kto dziś przegrywa jutro wygrywa" - cierpliwości waszmość panowie
                          a więc Don Rodryg de Narvaez aktualnie z Borów Tucholskich zostaną dokonane
                          najgłośniejsze czyny sportowe jakie oglądną, ogląda się lub oglądać się będzie
                          na tym świecie !

                          Tak trzymaj Dona Rita, wróci Don jd będzie również parskał śmiechem !!!!!!
                          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.08.03, 21:17
                            Wczoraj były chichy, a dziś same problemy. Kawa jest chora i to poważnie. Po
                            badaniach weterynarz stwierdził, że musi być wycięta macica, a i zwyrodnienia
                            kręgosłupa, które często bywają u owczrków niemieckich prowadzą do paraliżu nóg
                            tylnych.
                            Walczymy o nią jak możemy, otoczona jest naszą opieką, nawet zdobyliśmy dla
                            niej cielęcinkę by tylko chciała jeść. Rita poszła w odstawkę, aż sie boję, że
                            Kawę zagłaszczemy na śmierć. Jak można kochać psa, ten tylko wie kto go
                            posiada. Dostała dużo zastrzyków na wzmocnienie i już jest lepiej.

                            Ale, ale, donoszę, że daria wyjechała na Mazury i bardzo jestem ciekawa czy
                            przywiezie mi wodę z jeziora choćby w butelce po coca-coli. Cieszę sie , ze tam
                            jest, że będzie się kąpać w moich jeziorach. Niech jej aura sprzyja, a jak
                            wróci każde szczegóły widoku musi mi opowiedzieć.
                            Zobaczę jeziora oczyma dziecka.

                            Myślałam, że jutro będę mieć wolne, ale nic z tego , poprosił mnie ktoś o
                            lekcję i w samo południe będę ją udzielać, póżniej mam nadzieję wezmę tomka,
                            który gra nieżle, czyli wspaniale. Nabrał tak ochotę do gry, że go nie poznaję
                            - nazywam go samprasik, bo jego atut to woleje i serwis. Pół treningu dzisiaj
                            stracił na ćwiczenie serwisu.
                            Doszliśmy do porozumienia i w końcu ustaliliśmy chwyty. To jest właśnie
                            tajemnica zawodowego gracza. Pierwszy serwis ma być silny, czyli chwytem
                            kontynentalnym wykonywany, ale ten drugi serwis musi być pewny i z większą
                            rotacją piłki dlatego musi do drugiego serwisu zmienić chwyt na bekendowy. I
                            wreszcie to pojął. Tak teraz będą wyglądały nasze treningi.
                            Daria serwuje chwytem bekendowym i ona ma dobry serwis z bardzo dużą rotacją i
                            teraz jak wróci z Mazur będzie pracować nad pierwszym serwisem.
                            Tak więc szykują sie w przyszłym roku dobre żniwa. Te przegrania dotychczasowe
                            to wielkie zwycięstwo - to trzeba zrozumieć.

                            • thor_tr Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa 14.08.03, 21:21
                              Gość portalu: rita napisał(a):

                              >Jak można kochać psa, ten tylko wie kto go
                              > posiada.

                              Święta prawda.

                              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.08.03, 22:13
                                oj, thor_tr w poniedziałek Kawa będzie operowana, ale najgorsze te nogi, chodzi
                                jak pijana wokół sklepu monopolowego - pewnie ludzie się chichają, a pies
                                cierpi.
                                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 22:42
                                  weekend - deszcz popsuł mi plany, bez tenisa jak bez ..... nic mi dziś nie
                                  przychodzi do glowy. Są takie dni. Ale poszalałam na Wielickiej, chyba facet z
                                  malucha obok na pasie zrozumiał, że się chcę się z nim ścigać. Jak żeśmy
                                  ruszyli razem z kopyta tak na całego poszalałam z autem. Miasto puste
                                  wyludnione , można było dać upust energii. Ale nie to było dla mnie ciekawe
                                  lecz to, że facet jechał w moją stronę i na takiej prędkosci jechalam za
                                  nim,nawet po małych uliczkach, aż do domu, gdzie musiałam sie zatrzymać, a on
                                  pojechał dalej - dziwne, żeby z centrum miasta tak jechać i tymi samymi ulicami.
                                  To był rajd
                                  • andulka7 Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa 15.08.03, 22:47
                                    Mini Rajd Krakowski :)))
                                    • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.08.03, 22:10
                                      dialog dedykacja:
                                      - Pani, jeśli - jak mówicie- owe niepowodzenia są plonem treningów, powiedzcie
                                      mi, czy one często się będą zdarzać ? czy też mają jakąś porę ograniczoną ?
                                      gdyż mnie się wydaje, że po przednich zbiorach nie będziemy w stanie wytrzymać
                                      zbioru drugiego, o ile Bóg w swym nieskończonym miłosierdziu nam z pomocą nie
                                      przyjdzie.
                                      - Wiedzcie , przyjacielu - że życie błędnych trenerów poddane jest tysiącom
                                      niebezpiecznych i złych przygód, ale także ni mniej, ni więcej ma moc
                                      uczynienia nagle z błędnych czynów wielkie sukcesy, jak wykazało doświadczenie
                                      w wielu rozmaitych krajach.

                                      "być albo nie być - oto jest pytanie" - nawet Szekspir nie miał tak długiego
                                      monologu jaki mnie czeka !
                                      a ja spokojnie odpowiem - niech szczęście za mną kroczy
                                      • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.08.03, 22:20
                                        dziś następny dzień bez tenisa, pozwoliłam sobie na duży wpis do Hakenbu , bo
                                        muślę jd, że i ty możesz Olsztynowi pomóc dopingując go.
                                        Oczywiście nie zapomniałam o Marku Aureliuszu.
                                        Ale dziś zastanawiałam się nad dziwną filozofią szczęścia. Kiedy jechałam swoim
                                        maluszkiem i obok stał piękny terenowy z czarnymi szybami samochód , spojrzałam
                                        na to autko i poczułam sie taka szczęśliwa w tym maluchu i taka ucieszona ,że
                                        jestem właśnie szczęśliwa, że tego nie mogę zrozumieć, bo przecież nic
                                        szczególnego się nie wydarzyło, wogóle nic - więc dlaczego taka emocja
                                        szczęścia mną zawładneła ?
                                        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.08.03, 21:13
                                          Oto masz dowód jak emocje człowieka z dnia na dzień mogą być rózne. Wczoraj
                                          taka czułam się szczęśliwa, dziś nieszczęśliwa.
                                          Rita została sama, a Kawa już w przestrzeni kosmicznej. A mnie zrobili w konia.
                                          Kawa miała jechać tylko na badania i ewentualnie operację. Wyniki ponoć tak
                                          fatalnie wyszły, że tylko jedna decyzja pozostała.
                                          Na nogi ponoć by już nie chodziła, kwestia dwóch , trzech tygodni. Do samego
                                          końca ją nie opuszczałam, zawieżlismy Kawę na badania i przed samym wejściem do
                                          weterynarza z nerwów dostała padaczkę, dali jej zastrzyk wzieli na badania i
                                          kazali przyjechać za dwie godziny.
                                          No i kiedy mąż pojechał po nią wrócił bez niej - tyle, resztę zamilcze.
                                          Rita teraz musi sie trzymać, ciekawe jak ona to będzie przeżywać.

                                          Tenis pomógł mi zapomnieć o niej, treningi z dziećmi są doskonałym lekarstwem
                                          na wszystkie bóle.
                                          Dziś przede wszystkim serwowały i uczyły się grać bardzo silno i kończąco.
                                          Daria zaczyna naśladować tomka i bardzo ze sobą współpracują . To jest
                                          najbardziej pocieszające, bo treningi zaplanowane są na dwie osoby. Jak jedno
                                          odbija podaną piłkę to drugie na za zadanie odebrać i skończyć i na odwrót.
                                          Ciężko mi się pisze, bo ciągle myślę o Kawie
                                          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 22:09
                                            krótko i zwiężle, deszcz zaczął padać własnie na godzinach treningowych -
                                            zdążyłam pograć woleje i smecze i tyle treningu. Teraz pogoda nam nie sprzyja.

                                            Słuchałam audycji o słownictwie młodzieżowym w sporcie i wypowiedż dzienikarza
                                            Bogdana Tomszewskiego, który starsznie narzeka na wulgryzmy w sporcie .
                                            Język szambo, sportowców w szatniach - zaczynają o tym debatować dzienikarze. A
                                            my wiemy skąd ta moda - filmy Linda, ksiązka Maslowskiej to idole młodzieży
                                            propagowane i nagradzane, więc co teraz chcą ?
                                            Z biegiem czasu może być słownictwo jeszcze gorsze , a my musimy to aprobować -
                                            dlaczego jd ?
                                            • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.08.03, 22:09
                                              Trudno sie mówi , oberwanie wczorajszej chmury nad Krakowem tak się odbiło na
                                              kortach , że do dziś są jeziora na nich.
                                              Niestety trening odwołaliśmy - przykro.
                                              Nie ma jak w zimie i na hali, już we wrześniu trzeba o tym pomyśleć.

                                              Ale też dziwną miałam sytuację dziś, zaskakująco dziwną nawet bym powiedziała
                                              tak tajemniczą w sobie, że nie wiem co o tym mysleć. A więc:
                                              przychodzi klient do mnie i mówi:
                                              - pani ... , czy pani jeszcze gra w tenisa ?
                                              - tak - odpowiedam, a dlaczego pan pyta ?
                                              - bo wczoraj o 18.00 oglądając Kronikę widziałem wywiad z chłopcem - mówi ,
                                              który gra w tenisa.
                                              Odpowiadam, dużo dzieci gra w tenisa, nie jeden wywiad jest w tv.
                                              A on na to , ale ja tak patrzę , patrzę i coś mi się przypomina , coś zaczynam
                                              kojarzyć tymbardziej , że chłopak opowiada o tenisie i patrze i mówię - ja go
                                              znam ze sklepu, widziałem go w sklepie. I kiedy tak opowiadał o czym tomek
                                              mówił, to się zastanawiam czy czasami to nie jest prawda. Lecę po zdjęcie,
                                              pokazuję mu i oczywiście klient potwierdził, że to on. Tomek mówi, że on nie
                                              udzielał wywiadu. Nie wiem komu wierzyć. I kiedy jeszcze raz przyszedł klient
                                              zarządałam od niego dowodu w postaci taśmy za nagrodą oczywiście i teraz czekam
                                              co będzie. Tymbardziej , że facet znał szczegóły ,o których wiem ja i dzieciaki.
                                              To checa - myślę, tego się nie spodziewałam, że facet przyleci pochwalić się co
                                              widział i slyszał, a ja o tym nie wiem. Ciekawe , czy zalatwi tą kasetę ?


                                              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 22:54
                                                Nic nowego jd- korty jeszcze były mokre, graliśmy tylko woleje i serwis oraz
                                                smecze. Wszystkie te elenenty, które nie wymagały biegania.
                                                Dołączyłam jeszcze uderzenie piłki z wystawki tak by zakńczyć grę, czyli tzw
                                                asa. Na cały kosz piłek tylko jeden as wyszedł. czyli piła nie do odbiru.
                                                Nie ma co się martwić, jak wyszedł jeden, wyjdzie i drugi , a za nim następne.
                                                Nie jest łatwo zrobić asa na mokrych kortach i mokrymi piłkami.

                                                Jeśli chodzi o wywiad, to zaządałam od klienta dowodu w postaci taśmy,
                                                powiedział, że da rady załatwić, więc czekam.Wpakował się facet w kłopoty
                                                oglądając Kronikę , teraz mu to sen z oczów spędza.
                                                Mówi biedak, przecież się wszystko zgadza ! Tak tylko prosze o dowody, słowa
                                                nie wystarczają.
                                                Jak on to przeżywa , chciał dobrze, chciał abym mu potwierdziła - a tu takie
                                                rozczarowanie i takie problemy mu stworzyłam i wyruszył w poszukiwanie kasety u
                                                żródła czyli tv.
                                                Ale checa - a ja cięgle myślę , kto miał rację ?
                                                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.08.03, 22:04
                                                  22.08.2003
                                                  Siad dysk, nie wytrzymał dobrej wiadomości o zdobyciu 40 -to tysięcznika.
                                                  Mojemu komputerowi pękło serce, nie wytrzymało tej wiadomości. Trzeba bylo go
                                                  reanimować u serwisanta.
                                                  Mimo to życie toczy sie dalej i mam wspaniałą wiadomość o przełamaniu tomka.
                                                  Zjawił się na kortach , chłopak , taki z łapanki i poprosiłam tomka by zagrał
                                                  mecza.
                                                  On - że nie zagra, to ja mu mówię w takim razie trenujemy dalej to samo, aż do
                                                  oporu, a trenował silne forhendy, był już zmęczony, a ja do niego jeszcze raz
                                                  trenujemy albo grasz dwa gemy, tylko dwa gemy.
                                                  On , dalej, nie, nie i koniec, więc mówię - chcesz hulajnogę - chcę, to zagraj
                                                  mówię. Dobra, ale tylko dwa gemy odpowiada. No i zaczął się mecz, jeszcze tomek
                                                  mówi , niech pani nie odchodzi. Mówię, że nie, nie odejdę i patrzę.
                                                  Patrzę i widzę , strzela dwu metrowe auty. Tomek patrzy się na mnie i czuję ,
                                                  że potrzebuje słów, więc mówię - no i co , że auty, ale jakby to weszło chłopak
                                                  by nie odebrał - graj tak dalej, nie bój się.
                                                  I tak oto przegrał pierwszego gema. Póżniej serwował tomek - dobrze serwował,
                                                  chłopak słabo odbierał, a tomek go kończył piłkami. Jest po jeden, tomek
                                                  nabiera pewności i ma odbiór serwu i to była miazga przeciwnika.
                                                  Każdy odbiór serwisu tomek kończył pilką niedoodbioru. Zmiótł chłopaka z kortu
                                                  i tyle było gry, a jak była radość. Wreszczie zobaczyłam to na co czekałam.
                                                  Trenujemy dalej. Daria ma jeszcze przerwę, też ją czeka ciężka praca.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.08.03, 22:12
                                                    jd- pożegnałam sie z Cervantesem i jego Don Kichotem, zaczął mnie nudzić.
                                                    Świetnie ubawił mnie na początku ale na drugą częśc już nie mam sił.
                                                    A wszystko przez Samprasa,który w poniedziałek miał ogłosić w Ameryce
                                                    zakończenie kariety. Wróciłam więc do książki - "Sampras - narodziny legendy".
                                                    Podoba mi sie motto tej książki "........że za sprawą tej rakiety, dzieciaki
                                                    będą miały wiele sportowych radości "
                                                    I jeszcze cytacik w którym nic dodać nic ująć tylko zakończyć jednym słowem z
                                                    kropką - oto on :
                                                    "Talent to coś więcej niż uderzenia i dobre poruszanie się po korcie. Chcieć
                                                    grać gdy się tego nie chce - to jest talent. To znaczy być zdolnym do
                                                    podróżowania cały czas, akceptowania kiepskich warunków i przegrywania, kiedy
                                                    się uczysz.
                                                    To znaczy walczyć, być wytrwałym, kiedy grasz żle.
                                                    Jeśli potrafisz wytrwać w tym, zarabiać na życie, chcieć tego wystarczająco
                                                    mocno - odciąć sie od wszystkiego w najważniejszych momentach i wygrać - to
                                                    masz TALENT.
                                                    Amen.

                                                    jd- tylko się nie śmiej, ale znów muszę ci przytoczyć cytaty z ksiązki o
                                                    Samprasie i nie myśl , że tylko my marzymy o Wimblendonie czy darii czy tomka,
                                                    bo dzieci mi się tak naprawdę ukształtują w wieku 12-14 lat, a teraz nic o nich
                                                    nie można powiedzieć ani zaplanować, teraz bez względu na wszystko muszą
                                                    trenować.
                                                    Jak zwykle bywa, przypadek sprawił, że Pete zaczął grać w tenisa. Tata Samprasa
                                                    przyprowadził syna 12- lestniego na naukę gry w tenisa do klubu. Trafił na
                                                    trenera Fichera i zaczeli regularnie grywać. W ten sposób zaczął się związek
                                                    trener-partner, taki unikatowy podobny do mojego. Cociaż tej ksiązki nie miałam
                                                    wczesniej w rękach.
                                                    Otrzymałam ją w 100 -tny trening.
                                                    "Ficher był wizjonerem albo miał cholerne szczęście, kiedy powiedział od
                                                    pierwszej chwili, że widzi Wimblendon.
                                                    Pierwszym i najważniejszym celem - postanowił Ficher - miał być wimblendoński
                                                    tytuł mistrzowski.
                                                    - To zawsze był Wimbendon - powiedział Ficher - Od niepamiętnych czasów
                                                    mistrzostwa Wimblendonu są tym turniejem, którego wygranie sprawia, że
                                                    tenisiści zostają uznani za największych na świecie."
                                                    Teraz sam powiedz jd - czy masze zamierzenia co do najwyżeszego trofeum są
                                                    uzasadnione. Każdy ma szansę, tylko trzeba bardzo chcieć.

                                                    25.08 - trening tylko z Darią - 2 godz. Wszystko było by ok , gdyby nie chęci i
                                                    zapał - tego jej brakowało, ale też nie przeszkadzało bysmy wszystkie uderzenia
                                                    wyćwiczyli.
                                                    Po wakacyjnej przerwie zauwazyłam duże zmiany u mojej Capriatti - urosła,
                                                    zeszczuplała i cholercia wyładniała tak, że chłopaki zwracają na nią uwagę.
                                                    Tak jak mówiłam u dzieci nigdy nic nie można przewidzieć. Jak ładnie na korcie
                                                    teraz wygląda. Mam problem, bo chłopcy chcą z nią grać, a ona z nimi nie chce.
                                                    Nowy okres ich treningu otworzy wrzesień i ich wstąpienie do klubu i
                                                    podgladanie najlepszych zawodników i znalezienie właściwego towarzystwa, które
                                                    wciągnie ich w tą maszynerię.
                                                    Jutro opowiem o wspaniałym meczu darii naszej ładniejszej Capriatti - nigdy nie
                                                    wiadomo co będzie, a tymbardziej u dzieci. Ja będę lepsza od wszystkich - dwóch
                                                    mistrzów naraz to w żadnej głowie się nie mieściło, ale ty rób sobie na to
                                                    miejsce.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 21:42
                                                    Obiecałam, więc piszę - nasza Capriatti grała mecz z dziewczyną strszą, nawet
                                                    dobrze grającą.
                                                    Mecz był wyrównany, wprawdzie przegrała 1:3 ale .... - było dobrze. Daria
                                                    zagrała parę takich piłek, które bym nawet ja nie odebrała, były to asy z
                                                    forhendu i beckhendu i serwis też miała pewny.
                                                    A najważniejsze , że dobiegała do piłek i bardzo ambitnie. Wszyscy
                                                    podziwialiśmy ją za tą ambicję i poświęcenie.
                                                    Dostawała brawa. To nie było łatwe dla niej , ponieważ pierwsze jej piłki były
                                                    kilometrowe auty. Póżniej zaczeła sie bać i grała tak lekko, że piłki
                                                    znajdowały sie w siatce ale kiedy powiedziałam , by grała mocno i nic się nie
                                                    martwiła, zaczeły wychodzić jej uderzenia i tak w ten sposób pokazała swoją
                                                    klasę i z radością zeszła z kortu - przegrana ale wygrana.
                                                    Pięknie jest oglądać mecz i kibicować, ile wrażeń , ile emocji i ten doping -
                                                    to jest mój narkotyk.
                                                    Oglądać mecz bez emocji to strata czasu, każdy kibic o tym wie i Olsztyniacy
                                                    też pewnie wiedzą oglądając na swoim terenie siatkówkę wysokiej klasy.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.08.03, 21:46
                                                    Wiesz, mam jeden problem czytając legendę Samprasa czy innych - nie piszą
                                                    prawdy, nie piszą czy dziecko chciało grać, czy ochoczo grało i jak
                                                    przełamywali ich niechęć do gry, która jest normalna.
                                                    Nie wierzę w cuda, że w pdskokach leciało na korty i zawsze świetnie trenowały
                                                    - to jest niemożliwe, musiały być dołki i żadna z tych książek tego nie
                                                    ukazuje. A szkoda, były by pomocne i dopingujące do terenowania dzieci, a także
                                                    ukazywały by, że nie jest łatwo i trzeba to wszystko przemóc.
                                                    Przebąkiwają autorzy o kryzysach, o przymusu gry - ale jak to robili to cisza.
                                                    Więc mówię, kiedy moje dzieciaki nie chcą garać, tłumaczę - że nie ma drogi
                                                    powrotnej, jak w szkole trzeba sie uczyć dalej. Dwa lata nie mogą iść na marne.
                                                    Sama wiem, że póżniej już jako dorosłe dzieci będą mieć pretensje do siebie i
                                                    do rodziców - dlaczego tak łatwo sie poddali i zaniechali treningów.
                                                    Dziwne, ale nie uniknełam łez czytając o wspaniały drugim trenerze Samprasa -
                                                    Timie Gulliksonie, który pokazał jak połączyć wszystkie swoje dotychczasowe
                                                    umiejętności jak mocne uderzenia piłki z lekkim musnięciem , jakby łączył
                                                    orkiestrę wojskową z zespołem kameralnym. Stratę ukochanego trenera opłakiwał
                                                    publicznie na korcie w czasie przerwy w meczu oraz na konferencji prasowej,
                                                    gdzie wybuchnął płaczem.
                                                    Myślę , że wiele Pete przeszedł na korcie i dobrych i złych chwil, jego emocje
                                                    nie wytrzymały dlatego odchodzi z tenisa zawodowego, a przechodzi do cudownej
                                                    legendy, człowieka z wielkim sercem, co udowodnię w następnym wpisie, o jego
                                                    wspaniałym geście.

                                                    Trening się dzisiaj odbył, chociaż powinien być odwołany i to przez wiatr, tak
                                                    ogromny, że piłki z forhendu odbijane były z beckhendu tak zmieniały lot. Moja
                                                    Kurniczka miała z tej przyczyny zabawę. Ale w pewnym momencie podeszła do mnie
                                                    i stanowczo , głośnie i wyrażnie oznajmiła - proszę mnie odpisać, już nie gram
                                                    , jadziemy do domu !
                                                    Ja tak patrzę na nią zdziwiona taką nagłą zmianą i mówię spokojnie - tak jak
                                                    trzeba jeść, trzeba iść do szkoły, czy myć zęby tak trzeba grać w tenisa, to
                                                    już twój obowiązek Kurniczku. Popatrz na darię , ona gra codziennie i jaka jest
                                                    zadowolona. Też jej było cięzko na początku.
                                                    Tomek coś nie chce grać meczów, nie mogę znależć przyczyny - grał wprawdzie,
                                                    ale tak jak w wierszu, który mu powiedziałam " ze spuszczoną głową powoli idzie
                                                    żołmierz z niemieckiej niewoli" - za co otrzymałam od kortowego brawa, za
                                                    trafność w sedno.
                                                    Co do Capriatti to uderzenie ustabilizowała i trenuje równo, dziś wiatr nam
                                                    przeszkadzał , mogliśmy trochę pofolgować - tylko trenowaliśmy forhend i
                                                    beckhend, o lobach nie było mowy ponieważ piłki zwiewało aż za ogrodzenie.

                                                    hallo brzoza - ja rita - odezwij się
                                                    trochę sie niepokoję o ciebie

                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa 28.08.03, 00:00
                                                    Jestem, rita. Nawet, jesli mnie nie ma, to jestem. I jestem z Tobą - w Twoich
                                                    smutkach i chwilach radości. Pamiętaj.
                                                    A tak w ogóle - nie zawsze jest Ok.
                                                    Ale jest.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.08.03, 21:18
                                                    Pogoda dziś idealna do gry, graliśmy dzisiaj tylko forhendy i serwisy. Musze
                                                    ich nauczyć zmiatać przeciwników forhendami. Już zaczynają mieć takie uderzenia
                                                    jak z wyrzutni armatniej, paff i koniec, nie ma co biegać po korcie, a dawna
                                                    sztuka przebijania 100 piłeczek już zamarła.
                                                    Teraz jest inna gra, a w przyszłym tygodniu zaprowadzam dzieci do klubu jak do
                                                    szkoły - to będzie wrażenie dla nich i dla mnie. Już ich nastawiam, a póżniej
                                                    obiecałam kubełek ostrych kurczków z KFC. Dostaną w klubie kartę zawodnika oraz
                                                    kalendarz imprez na przyszły rok.
                                                    Bardzo jestem ciekawa jak będą wyglądać w grupie i do jakiej grupy ich
                                                    zakwalifikują. Będę nad nimi czuwać w klubie, żeby to nie było stratą czasu.
                                                    Będą oceniać fachowcy, a z ich opinią będę się liczyć.

                                                    brzoza - tak myślałam , że masz dużo pracy, że pracujesz za tych co na
                                                    urlopach. Ostatnio do moich kłopotów dołączyło złodziejstwo.
                                                    Miałam taką sytuację, że kobieta kupowała słodycze, była trochę wybredna,
                                                    wybierała i nie mogła sie zdecydować co kupuć. Miała też inne zakupy, a zaczym
                                                    zaczeła wybierać ponoć portmonetkę połozyła na ladzie. Ja nawet tego nie
                                                    zauważyłam, bo tłumaczyłam jej jakie są smaki pomadek.
                                                    Kiedy tak tłumaczyłam widziałam , że weszedł chłopak, tylko rozglądnął się za
                                                    lodami i szybko wyszedł. Drzwi mam cały czas otwrte na roścież, więc nie
                                                    słychać wchodzenia i wychodzenia. Klientka robiąc zakupy nie widziała jego,
                                                    ponieważ sama była zaoferowana słodkością towaru.
                                                    Tak , w ten sposób zostałam podejrzaną o zniknięcie jej portmonetki z lady.
                                                    Przyznasz , że głupia sprawa - jak jej wytłumaczyć, że weszegł chłopak i
                                                    wyszedł, którego ona nie widziała, bo akcja działa sie za jej plecami. Popatrz
                                                    jak z prawdziwej słodkości można zrobić gorycz. Nie będę przytaczać dialogu,
                                                    ale dziś jednak gorzka będzie wskazana, żeby zabić gorycz życia.
                                                    Życie jest piękne, dlatego , że ma słodycz i gorycz naprzemian i zmusza do
                                                    ciągłej walki z sobą.
                                                    Zauważyłam ostatnio, że dzieci 5-7 letnie uczą się tego życia. Mam takie
                                                    dziewczyneczki, które wchodzą do sklepu, kiedy jest klient i głośno się pytają
                                                    - czy coś jest za 14 gr ?
                                                    odpowiadam wyrażnie, że za 14 gr nic nie ma. I co się dzieje dalej ? -
                                                    domyślasz się chyba - klient to słysząc robi sie czuły na biedne dzieci i
                                                    odpowiada dziewczynkom - a co chcecie kupić ? - i dziewczynki dostają pieniądze
                                                    albo towar, to wszystko zależy od gestu i serca samego klienta.
                                                    Zdarza się to coraz częściej.
                                                    Ciekawe czy jd przeszedł już wzdłuż i wszesz czy wszeż czy wszerz te Bory
                                                    Tucholskie ?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i tenisowe żniwa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.08.03, 21:03
                                                    ziś ciężki dzień tak dla mnie jak i dla wszystkich Krakusów.
                                                    Odezwał się wiatr halny, upalna pogoda i temperatura powyżej 30 stopni i
                                                    trening o 14.00 może doprowadzić do załamania.
                                                    Mimo tych warunków nie poddajemy się. Jesli można prosimy już o deszcz.
                                                    Oglądam U.S. Open jak co roku, ale już nie nagrywam. Tak bardzo się nie
                                                    zaangażowałam, nie mam komu kibicować, oglądam z ciekawości.
                                                    Zapomniałam powiedzieć, że trenowaliśmy serw i skróty. Niestety jeszcze takie
                                                    skróty im wychodzą , że stają się wystawką dla przecienika.
                                                    To jest taki zwariowany wpis, bo dzień jest taki też zwariowany, nikomu nic sie
                                                    nie chce, wszyscy padnięci jak muchy, mało rozmawiają i podchodza z
                                                    obojetnością.
                                                    Właściwie to jest to życie w powolnych obrotach z szybkim piciem napojów
                                                    chłodzących. Dzień bez ikry i energi choć wyczuwalny koniec wakacji.
                                                    Może to cisza przed burzą ?
                                                    a burza była i to jaka ?
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.08.03, 21:34
                                                    Własnie przypomniało mi się , że dziś słyszałam jak klient wszedł zaczął coś
                                                    mówić i nagle znikł.Ale pomyslałam, że może zapomniał pieniędzy i wyszedł.
                                                    Zdziwiona byłam wprawdzie, ale siedząc przy tv na zapleczu i słuchając Sejmu ,
                                                    z dala od lady nie przypuszczałam, że za ladą na podłodze dzieje się horror.
                                                    Słyszę jęki, ale myslałam, że to jakiś poseł jęczy na obradach, tam przecież
                                                    dziwne rzeczy sie dzieją. Mówię na głos - Boże co za jęki, płacą im za to, czy
                                                    żołądki z przejedzenia ich bolą ? I tak dalej sobie słucham z ciekawością, a tu
                                                    powoli z pod lady jak pająk wyłania się klient. Najpierw ukazuje się głowa i
                                                    bolesna twarz, póżniej ręce podpierające się o ladę i cały klient w całej
                                                    okazałosci się wyłania, tyle tylko , że bardzo pokrzywiony i połamany.
                                                    Jak go zobaczyłam, myślałam , że padnę z wrażenia. W jednym momencie
                                                    zrozumiałam, że biedak potknął sie o próg i poleciał jak długi na podłogę,
                                                    samotnie walcząc o powstanie z niej. Jak już wstał i otrząsnął się z szoku,
                                                    zaczeliśmy się z tego śmiać. Tylko dwa piwa chciał kupić a nabył tak wiele
                                                    siniaków i na leżąco wysłuchiwał gadaniny posła, a ja wyszłam na znieczuloną na
                                                    krzywdę ludzką kobietę.
                                                    Ja oczywiście wcześniej wybuchłam śmiechem, bo tego nie dało się zatrzymać. I
                                                    tak miał biedak szczęście, bo gdyby mu przyszło słuchać mojego śpiewu, co
                                                    czasami czynię, mając dobry humor w pustym sklepie mógłby zemdleć i dłużej
                                                    leżeć, aż do chwili przyjścia następnego klienta i tego nie jestem pewna, bo i
                                                    następny klient widząc leżącego klienta na podłodze mógłby się bać wejść i
                                                    ominąć sklep, co często się czyni w Polsce, leżącego trzeba omijać.
                                                    Całe szczęście , że nic sie nie stało, że kupił te dwa piwa i pewnie gdy teraz
                                                    je sobie popija czuje ten słodkogorzki smak jego. Dzisiaj to piwo ma napewno
                                                    specyficzny smak i napewno coś myśli - pozdrawiam go i współczuję, skok do
                                                    sklepu był znakomity. Oto dowód jak mężczyżni są twardzi, nawet się nie żalił,
                                                    nawet zdobył się na uśmiech w obliczu swojej trgedii.
                                                    A najlepiej skwitował to mój mąż, kiedy mu opowiadałam akcję - mówi: - co się
                                                    dziwisz, przy takiej pogodzie ludzie padają jak muchy , co doprowadziło mnie do
                                                    następnego wybuchu śmiechu.
                                                    Wprawdzie pogoda jest gorąca 40 stopni w slońcu i taka duchota , że faktycznie
                                                    ludzie zamienaili się w muchy i padali, ale żeby w sklepie dzie podaję zimne
                                                    piwo to dziwne.
                                                  • Gość: oeht Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.03, 22:51
                                                    Pani Rita potrafinie tylko fantastycznie opawiadac, ale takze pisac , mozna
                                                    czytac jak najlepsza polska (czytaj malopopolska) proze !
                                                    Powinna swoje przezycia opisac i opublikowac, naprawde warto by bylo ta
                                                    ksiazke kupic !

                                                    pyrsk
                                                    ballest
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i znikający klient 30.08.03, 08:10
                                                    Zawsze to mówiłam:))))
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.08.03, 21:22
                                                    Pewnie nie uwierzysz brzoza ,ale dziś nastąpił ciąg dalszy opowiadania o
                                                    znikającym kliencie również jest imponujący. Już na jego widok zaczełam się
                                                    śmiać jeszcze pod wrażeniem wczorajszego skoku.
                                                    Niestety smiech się podwoił jak w momencie wejścia znów się podknął. Na
                                                    szczęście złapał się drzwi i upadku nie było. Już od drzwi mówi - byłoby to
                                                    samo poproszę to samo.
                                                    Odpowiadam - tak to panu smakuje ? i wziął te swoje dwa piwa. Na odchodne
                                                    zaproponowałam mu, że wyjatkowo pana mogę obsługiwać przed sklepem, ze względu
                                                    na bezpieczeństwo, przecież klient nasz pan.
                                                    Trzeba przyznać - wierny klient, mimo takich przygód pokonuje powtórnie
                                                    przeszkody . Muszę mu supełek zawiązać na chusteczce , by pamiętał o progu. Mam
                                                    także taką klientkę o wierności której może jutro opowiem.
                                                    Jeżeli jutro się to powtórzy polecę szybko ubezpieczyć ten próg. Zaczynam
                                                    podejrzewać czy czasami nie będzie tu chodzić o odszkodowanie. To aż
                                                    nieprawdopodone z tym klientem i progiem. Kiedyś kiedy mój pies śp Kawa gryzła
                                                    przez ogrodzenie ludzi też chciałam ja ubezpieczyć od gryzienia lecz nie
                                                    znalazłam ubezpieczalni.

                                                    Capriatti wygrała, teraz gra Agassi - robi się coraz ciekawiej, a jd w Borach
                                                    Tucholskich
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i znikający klient 30.08.03, 22:52
                                                    Sa trzy mozliwosci: albo ow klient jest krotkowidzem, albo ma za duze buty i
                                                    noskami zahacza o próg, albo z jakiegos powodu (tu mozliwosci kilka) lubi miec
                                                    tak zwane wejscia. Tak czy inaczej na znikanie wybral sobie ten wlasnie sklep.
                                                    A jd - najpozniej musi wrocic 1 pazdziernika. Ale oczywiscie kto dalby mu tyle
                                                    urlopu!
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.08.03, 23:08
                                                    masz rację brzoza - też to zaczełam analizować - więc pierwszą ewentualność
                                                    wykluczam - ma sokoli wzrok i nie nosi okulary, chyba że sie rozbiły i w
                                                    międzyczasie je wyzbierał dlatego to drugie wejście było na oslep.
                                                    Druga ewentualność też wchodzi, bo zauważyłam , że ma buty z dzibkiem - czy to
                                                    taka teraz moda i trzecia ewentualność mocne wejścia aby zwrócic na siebie
                                                    uwagę - ta ewentualność okaże się jutro, w jakim stylu wejdzie. Dla mnie to już
                                                    i tak obojetne, bo w jakimby nie wszedł to i tak wybucham smiechem.

                                                    To chyba setny post
                                                    przydałaby się jakaś dedykacja dla biednego jd potykającego się o kłody w
                                                    Borach Tucholskich, oby cały powrócił
                                                    dla relaksu pourlopowego

                                                    Mówią o mnie w mieście: co z niego za typ
                                                    Wciąż chodzi pijany, pewno nie wie co to wstyd
                                                    Brudny niedomyty, w stajni ciągle śpi
                                                    Czego szuka w naszym mieście
                                                    Idź do diabła mówią ludzie
                                                    Ludzie pełni cnót, ludzie pełni cnót

                                                    Chciałem się raz zmienić i po ich stronie być
                                                    Spać w czystej pościeli, świeże mleko pić
                                                    Naprawdę chciałem zmądrzeć i po ich stronie być
                                                    Pomyślałem więc o żonie
                                                    Aby stać się jednym z nich
                                                    Stać się jednym z nich, stać się jednym z nich


                                                    Miałem na oku hacjendę wspaniałą mówię wam
                                                    Lecz nie chciała w niej zamieszkać żadna z pięknych dam
                                                    Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż
                                                    Bardzo ładny frak masz Billy
                                                    Ale kiepski byłby z ciebie
                                                    Kiepski byłby mąż, kiepski byłby mąż


                                                    Whisky moja żono, jednak tyś najlepszą z dam
                                                    Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam
                                                    Mówią whisky to nie wszystko, można bez niej życ
                                                    Lecz nie wiedzą o tym ludzie
                                                    Że najgorsze w życiu to
                                                    To samotnym być, to samotnym być


                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i znikający klient 30.08.03, 23:15
                                                    Czyzby te slowa byly w prostej linii dedykowane jd???
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.acn.waw.pl 31.08.03, 19:00
                                                    Witam po przerwie. Pogoda była w Borach taka sobie, żadnych opalań i kąpieli,
                                                    ale jeżdżę od lat w tak świetne miejsce, że nigdy nie jest tam nudno, nawet gdy
                                                    dwa tygodnie tylko pada. W zasięgu wzroku jest osiem jezior, a po niedługim
                                                    spacerze pojawia się kolejnych dziesięć. Dwa z tamtejszych jezior nazywają się
                                                    Długie, drugie dwa wprawdzie nie Krzywe, ale Krzywce. Jest też Czarne. Nie
                                                    odkryłem jeszcze Kortowskiego, ale może za rok. Tak więc schodziliśmy tamtejsze
                                                    lasy i jeziora, zaczytywaliśmy sie całą prasą plotkarska (Viva, Gala, Życie na
                                                    gorąco, Na żywo, Naj, Sekrety i porażki, Sukcesy i sekrety, Porażki i sukcesy,
                                                    Tina, Olivia, Monika, Elwira, Ewelina, Baśka itd.) i robiliśmy co tylko nam się
                                                    podobało, przede wszystkim wszakże leniuchując, co bardzo polecam.
                                                    Rita, współczuję w związku z psiną. Żałuję, że nie wlepili ci mandatu za
                                                    minirajd krakowski. Czy występ Tomka w telewizji w końcu się potwierdził? Jeśli
                                                    tak, to namów go do nauki angielskiego i przestrzeż przed karierą tenisowo-
                                                    telewizyjną naszego drogiego Kurniczka. Gratuluję 40 tysięcy; co za to
                                                    dostałaś? Z portmonetką bardzo głupia sprawa, z przewracającym się klientem
                                                    świetna sprawa.
                                                    Brzozo, a jak tam twoja chałupa na Narwią?
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i znikający klient 31.08.03, 20:35
                                                    jd - witaj znowu, fajnie ze jestes:))
                                                    A komary w Borach miałes? I jak Bory stoją w temacie - grzyby? Przypuszczam, że
                                                    jest to pytanie retoryczne, gdyz i tam pewnie straszliwa susza była.
                                                    Wędkowałeś troche?
                                                    Gratuluje bieżacej wiedzy z zycia "wyższych sfer" - po lekturze wspomnianych
                                                    czasopism jestes zapewne ekspertem w dziedzinie: kto z kim, kiedy, w jaki
                                                    sposób, za ile i po co.
                                                    A moja chałupa na wsi jest szczęśliwie (mamy juz wode, podłączyli wodociąg we
                                                    wsi i to był nasz hit tegorocznego lata), trzeba było podlewac drzewka, bo
                                                    malutkie one są i musiały sie zakorzenic. A teraz juz życie zwykłe i rzadziej
                                                    do brzóz swoich i łąk jeździc będę.
                                                    Miłej aklimatyzacji:))
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.08.03, 21:03
                                                    widzisz brzoza jak dedykacja zadziałała - sama kosiłam i kosiłam i wreszcie są
                                                    zmiennicy. Dużo by do pisania, ale zostawię sobie to na jutro . Agassi gra z
                                                    Kafelnikiem i już chyba kończą. Znikającego klienta dziś nie było. I na
                                                    szczęście bo tych znikających było już za dużo - przyponę - pies, strona
                                                    gazety, jd, brzoza też zanikła, klient. Przepraszam - wygrał Agassi - brawo.
                                                    Jeśli chodzi o ten nieszczęsny wywiad - prawdopodobnie był to wywiad z kim
                                                    innym. Przeprowadzam śledżtwo i okazuje sie , że w klubie innym też trenuje w
                                                    oczach dziecka mistrzyni i myslę , że to zbieg okoliczności. Tak się złozyło,
                                                    żw wszyscy wiedzą , że coś piszczy u mnie lecz nie wiedzą dokładnie co - widza
                                                    rakiety i piłki i czasmi dzieci. W przyszlym tygodniu będe jeżdziła po klubach
                                                    i badała sytuację klubów więc więcej sie dowiem.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.08.03, 21:13
                                                    jd- ogromnie sie cieszę , że juz jesteś cały i zdrowy i wypoczęty i
                                                    wyleniuchowany i pełen werby do pracy. Pytałeś się o nagrodę za 40- tysiecznika.
                                                    Dostałam najpiękniejszą , ze wszystkich : dobre słowo, szczere gratulacje i
                                                    uśmiech - taka nagrodę najbardziej sobie cenię , szczególnie na forum - to jest
                                                    takie miłe, takie kojące serce, takie pobudzające do życia, takie ........ no
                                                    dokończcie, brak mi słów. Ale że to ja tak strzeliłam nigdy bym się nie
                                                    spodziewała, bo kiedy wszedł mój post było na liczniku 39999, dlatego sugerując
                                                    sie tym liczyłam na innych.
                                                    Wiecie co , u mnie już jesień - deszczu nie widziałam bardzo dlugo, chyba od
                                                    ostatniej Niagary - susza, susza wokoło
                                                    Zmienię sobie teraz płytkę , ale idzie muzyka u mnie - Boże, nie mogę sie skupić
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.acn.waw.pl 31.08.03, 22:20
                                                    Komarów nie było, grzybów też. W czasie urlopu nie wędkuję, bo to byłby jakiś
                                                    obowiązek (ranne wstawanie, wypływanie, czyszczenie ryb z łusek itd.). Główne
                                                    plotki to: ślub kościelny Czarka Pazury, nadchodzący rozwód Kayah, nowy chłopak
                                                    Demi Moore.
                                                    Co za muzyka nie daje ci się, rita, skupić?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.08.03, 23:04
                                                    mam taką płytkę, pełno pisenek po angielsku - Ave Mryja też tam jest, mam też
                                                    płytki od Darwina - 25 oldies best, ale własciwie to uparłam się na tą jedną
                                                    Ave Mryja. Nie mogę sie przyzwyczaić , że coś gra, a gra Martin z Schuettlerem
                                                    i gra CD - wszystko naraz
                                                    dużo masz pracy jeszcze, czy dalej urlop ?
                                                    A tak właściwie to chodzę i spiewam - Jutro możeby być szczęśliwi - fajna
                                                    piosenka , nie wiem kto ją wykonuje.
                                                    Polecę już spać - dobranoc

                                                    Fajną książkę czytam
                                                    Życzę waszym dzieciakom brzozy i twojemu miłego rozpoczęcia szkoły i
                                                    zakończenia wzorowego - nie bójcie się o nich - dadżą sobie radę tylko nie
                                                    denerwucie się, bo oni zaczną sie denerwować , że wy sie denerwujecie i wszyscy
                                                    staną sie nerwowi, a pózniej zarazi sie klasa i cała szkoła.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.acn.waw.pl 01.09.03, 17:40
                                                    Roboty zwaliło się od cholery.
                                                    Co to za książka?
                                                    To nie moje dziecko denerwuje się pod moim wpływem, tylko wręcz odrwrotnie.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 20:57
                                                    Zacznę od książki , która mnie szokuje, a pewnie i innych też.
                                                    To będzie wstęp:
                                                    Rozważmy żółwia i orła.
                                                    Żółw jest stworzeniem żyjącym na ziemi. Właściwie nie jest możliwe życie bliżej
                                                    gruntu, jeśli nie przebywa się pod nim.
                                                    Żółw porusza się z taką prędkością, jaka wystarczy na polowanie na sałatę.
                                                    Przeżył, gdy cała reszta ewolucji przemkneła obok, ponieważ dla nikogo nie
                                                    stanowił zagrożenia, a zjadanie go sprawiało zbyt wiele kłopotów.
                                                    A teraz weżmy orła. To istota , której światem jest powietrze i wysokie
                                                    szczyty. Orzeł ma wzrok tak ostry, że potrafi dostrzec maleńkie stworzonko.
                                                    Czysta siła , czysta władza.... Błyskawiczna skrzydlata śmierć.
                                                    Orzeł potrafi godzinami siedzieć na urwisku i obserwować królestwa tej ziemi,
                                                    dopóki w dali nie zauważy ruch. Wreszcie skupia spojrzenie na maleńkiej
                                                    skorupie kołyszącej się wśród krzaków.
                                                    I zrywa się ...
                                                    W chwilię pózniej żółw odkrywa, że świat oddala sie od niego. I widzi ten świat
                                                    po raz pierwszy - już z wysokości. I myśli: Jakimż wspaniałym przyjacielem jest
                                                    orzeł.
                                                    I wtedy orzeł go puszcza.
                                                    Prawie zawsze żółw spada i ginie. Zadziałała grawitacja, o tym wiemy. Ale nikt
                                                    nie wie dlaczego orzeł to robi.Owszem, żółwiem można sobie dobrze podjeść, ale
                                                    biorąć pod uwagę włożony w to wysiłek mógłby łatwiejsze pożywienie zdobyć.
                                                    Po prostu orły uwielbiają dręczyć żółwie.
                                                    Oczywiście, orły nie zdają sobie sprawy z faktu, że uczestniczą w bardzo
                                                    prymitywnej formie doboru naturalnego.
                                                    Pewnego dnia żółw nauczy się latać.

                                                    brzoza i jd - czy wy już coś rozumiecie z tego wstępu, czy kojarzycie książkę ?
                                                    W tej książce żółw okazuje się Wielkim Bogiem Omem i jego rozważania są właśnie
                                                    tym sednem, z którmi chciałaby się z wami podzielić.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 21:18
                                                    "Czas płynie. Zbyt wiele czasu może człowieka utopić "
                                                    "Nie warto uciekać przed mieuknionym, gdyż wcześniej czy póżniej trafia się w
                                                    miejsce, gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka "

                                                    Ów żółw znalazł przyjaciela człowieka i ich rozmowy są fantastyczne np.
                                                    - szukaj filozofa, kogoś kto potrafi myśleć. Kto pomoże mi przestać być żółwiem
                                                    - mówi żółw
                                                    - Ale jak znależść filozofa ? - odpowiada człowiek
                                                    - Moim zdaniem wystarczy rzucić kamieniem - mówi żółw
                                                    - jak wygląda filozof ? - człowiek się dopytuje, chcąc pomóc żółwiowi
                                                    - Oni dużo myślą - odparł Om (żółw) - szukaj kogoś ze skupionym wyrazem twarzy.
                                                    odpowiada dalej:
                                                    - Może mieć kłopoty z żołądkiem...
                                                    - Jeśli tylko podchodzi do tego filozoficznie ...
                                                    dalsze uwagi są też imponujące
                                                    - Jeśli zauważysz jak ludzie się biją to też są filozofowie, inaczej jest to
                                                    burzliwa i swobodna wymiana poglądów, zwykła walka argumentów.

                                                    na dziś wystarczy
                                                    To było rozpoczecie roku szkolnego na naszym wątku.
                                                    Czy chcecie trochę więcej o moich filozofach
                                                    Czy choć trochę zainteresuję was tematem ?

                                                    Tenis był - dzieci były i gra była. Nie mogę powiedzieć nic - dzieciaki się
                                                    starają jak mogą. Uczę ich przede wszystkim dobrego forhendu, to przecież 80%
                                                    gry.
                                                    Dziś zrobiłam im zabawę, stali przy siatce zasłaniając się rakietą, a ja
                                                    serwowałam tak by w nich trafić. I trafiałam z czego oni i ja się cieszyliśmy -
                                                    takie sztuczki na zakończenie treningu.
                                                    Tak im się to spodobało, że nie chcieli zejść i trzeba było ich wyrzucać. Na
                                                    przyszły trening oni będą we mnie trafiać.

                                                    jd- czy opróczy leżenia do góry brzuchem na urlopie i czytania to znalazłeś
                                                    jakis kamień. Ja zawsze z wycieczki przywożę jakiś kamolek i kładę go do
                                                    ogródka, może dlatego robię się coraz większyn filozofem.
                                                    będzie teraz grała chyba Capriatti - jestem za nią
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i znikający klient IP: *.acn.waw.pl 01.09.03, 22:45
                                                    Rita, niewiele rozumiem z tego wstepu, nie znam książki. Na razie wygląda dość
                                                    tak sobie, ale na pewno się rozwinie. Nie, kamieni nie przywiozłem. Tam raczej
                                                    jest małokamiennie, a nad morze nie zdążyliśmy.
    • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 23:03
      Czy do swoich kolekcji gazet możesz dołączyć Angorę dzisiejszą - jest tam
      obszerny wywiad z Jerzym Pilchem , bardzo ciekawy.
      • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.09.03, 21:14
        Jednak musze się podzielić z wami wywiadem z Jerzym Pilchem pt. "Płynie we mnie
        Wisła" co ja mogę sobie powiedzieć "Płynie we mnie Łyna". Znamy go już
        doskonale więc nie można go przeoczyć.
        -" Ja Wisłę opóściłem w wieku dziesięciu lat i nie miałem na to żadnego wpływu.
        Wszystko co najważniejsze w moim życiu, odbyło się pomiędzy pierwszym a
        dziesiątym rokiem życia, czyli dokładnie w Wiśle.
        Jak to pięknie ujął - tam został ukształtowany w sensie zapamiętanych zapachów,
        obrazów, postaci ... Pilch uwielbia także Margueza za to że i on powiedział, że
        wszystko co jest najważniejsze w moim życiu zdarzyło się między tym i tym
        czasem.
        Najbardziej pamięta i uwielbia zapalanie w piecach kaflowych. Jak widzicie dużo
        mnie z nim łączy, te wspomnienia z lat dziecięcych nie tylko we mnie siedzą i
        ciekawe , że one najbardziej preferują lata dziecięce.
        Czyli nie jest prawdą, żw wspominam dlatego , że przypomina mi się moja młodość.

        - A kto to jest filozof ?
        - Ktoś dostatecznie mądry, żeby znależć sobie pracę nie wymagającą dzwigania
        ciężarów.

        A teraz weżmy się za naszą lekturę:
        Nasz filozof posiada wizytówkę, a na niej:
        filozofia praktyczna
        Żadne twierdzenie nie jest zbyt wielkie
        Załatwimy Myślenie za ciebie !
        Specjalne zniżki
        Codziennie swiże aksjomaty

        Jego najsłyniejszy cytat to: Świat jest ostro pokręcony, nie ma co. Ale trzeba
        się śmiać, no nie ?

        Myślę, że to może być prawda. Mogę się też mylić. Nie być pewnym : na tym
        właśnie polega praca filozofa.
        Pewność to skała.
        Są pewnie rzeczy, które wydają się prawdziwe, które posiadają wszystkie
        znamiona prawdy, ale nie są prawdziwą prawdą.
        Prawdziwą prawdę musi czasem chronić labirynt kłamst.
        jd- co to jest prawda trywialna, jest o tym mowa i nie rozumię ją ?

        Czekam na relacje z U.S.Open, ale ciągle leje, można kajakami po kortach
        pływać, świetnie odbijają sie w nich lampy, a Capriatti wygrała.



        • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 02.09.03, 22:18
          Prawda trywialna czyli banalna; tak oczywista, że nawet nie wypada o niej gadać
          i niewiele ciekawego z niej wynika.
          Filozofia praktyczna w fachowym języku filozofów to etyka.
          Pilch jest świetny w wywiadach. Czytałem kiedyś w Res Publice taki, że byłem
          zachwycony jak cholera. Postaram sie dotrzeć do tej Angory.
          Też mnie wkurza ten deszcz w Ameryce.
          • Gość: koza Re: Lwie sianokosy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.09.03, 22:24
            Pilch jest wielki, nie tylko w wywiadach, jest to cholernie inteligentny pisarz z ogromnym poczuciem humoru.
            • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.09.03, 22:33
              Czyli mamy już fanclub Pilcha - on jest poprostu bezpośredni, człowiek , który
              mówi o wszystkim oprócz leczenia alkoholizmu.
              • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 02.09.03, 23:02
                O to chyba chodzi, ze Pilch mówieniem leczy alkoholizm. A właściwie pisaniem,
                co ma wielką za sobą tradycję. Inna sprawa, że znany jest tylko wierzchołek
                (góry lodowej) tej tradycji.
                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.09.03, 23:09
                  złapałam cię jeszcze - dobranoc
                  Oczekuje na następne dzielo Pilcha - coś ponoć pisze, tylko o tym nie mówią.
                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 03.09.03, 08:54
                    Tak, Pilch jest pracowity. To zresztą kolejna recepta na okiełznanie wódeczki.
                    • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.09.03, 20:55
                      jd- piszesz, że Pilch swoim pisaniem leczy z alkoholizmu, a co powiesz o mnie ,
                      kiedy gorzką zaczełam popijać dzięki Pilchowi.
                      Jego reklama tej wódeczki jest dobra, nie mam zastrzeżeń i smak też sie okazał
                      dobry. Czy czasmi przez niego nie zostaniemy na starość
                      alkoholikamigorzkożołądkowcami ?
                      Wracając do już przeczytanej książki - Pomniejsze Bóstwa - Terry Pratcgrtt , to
                      ma ona jakies przesłanie i chyba polityczne . Chyba krytyka demokracji i brak
                      wiary.
                      Ostatnie zdanie brzmi:
                      "- Podoba mi się idea demokracji. Trzeba mieć kogoś, komu nikt nie ufa. Dzięki
                      temu wszyscy są zadowoleni. Proszę o tym pomyśleć...."
                      Nie wiem dlaczego , ale czytając książkę, która zaczyna mi sie podobać,
                      angażuję sie w nią i kiedy ją skończę to stwierdzam, że nic z niej nie rozumię.
                      Tak właśnie było tym razem. To chyba była książka fantastyczna, jedyną jego
                      treścią jest walka dobrego ze złem. Orzeł , który zjadał żółwie na końcu
                      okazuje się żółwia przyjacielem.
                      Ciężka sprawa, to książka dla filozofów wyższej klasy .
                      Albo taki aksjomat :
                      - mam uczucie , że możemy zaufać Ricie
                      - dlaczego mamy jej ufać ?
                      -"Ktokolwiek tak głupi, by liczyć, że mu zaufamy, musi być godny zaufania. Jest
                      za głupia, żeby nas oszukać. "
                      jd- kto tu jest mądry , a kto tu głupi - o to jest pytanie ??????

                      Nic się nie martw , mam na to odpowiedż w następnej ksiązce. Hrabia Aleksy
                      Tołstoj, brat Lewka Tołstoja tak na to odpowiada :
                      -" Ja bracie, jestem dureń, ty, bracie - w dwójnasób, ale nic się nie martw,
                      zrobię z ciebie człowieka"
                      A znany nam filozof praktyk odpowiada: "usmiechać się, nie przychodzi mi łatwo.
                      Uśmiech wymaga ruchów kilkunastu mięśni i ta inwestycja mi się nie zwraca. "

                      Myślę, że z tego mogą powstać jakieś żniwa ;-) Połączenie braci Tołstojów z
                      fantastyką filozoficzną to może być cel bardzo ambitnego filozofa.
                      Przypadkowo mogę zostać fantastycznym filozofem i zapoczątkuję nowy rozdział
                      nauki ;-))))))



                      • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 03.09.03, 22:17
                        Nie, rita, nie zostaniemy tymi gorzkożołądkowcami. Ja już w zasadzie swoje
                        wypiłem, a ty pijasz łyk na miesiąc, co jest dawką wielce rozsądną, choc
                        gwarantującą niezbędną odrobinę szaleństwa. Kibicujemy w końcu i w sumie
                        książkom Pilacha, a nie (dawnemu) piciu Pilcha, nawet jeśli zachodzi tu pewien
                        związek kiedyś prostej, a obecnie odwrotnej proporcjoanlności.
                        Bardzo uczone, pełne rozmachu i subtelnych skojarzeń są twoje rozważania. Czy
                        hrabia Tołstoj, o którym piszesz to rzeczywiście brat wielkiego Lwa?
                        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.09.03, 22:24
                          to ty tak twierdziłeś, kiedy przywiozłam je od teściowej, chodzi o książkę
                          kapeluszowa nieznajoma - nawet fajna, coś Tołstojewskiego ma , są tam
                          żniwiasze, kosiarze i gospodarstwa i miłość frywolna.
                          A jeśli chodzi o prawdę trywialną, czy możesz takiej prawdy podać przyklad ?
                          Z każdej prawdy mozna zrobić kłamstwo
                          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.09.03, 22:53
                            Oj, chyba dzisiaj straciłam bezmyślnie trening, wprawdzie zimno ale popołudniu
                            w słoneczku było ciepło, można by było pograć.
                            Ale jest jeden feler na tych kortach, otoczone są trawą i kiedy piłka tam wleci
                            jest mokra i ciężka i uderzenie jest już inne.
                            Jutro pojadę z dziećmi zwiedzać kluby - najwyższy czas podjąć jakieś decyzje.
                            • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: 193.0.68.* 04.09.03, 09:58
                              Skoro chodzi o Aleksego Tołstoja od "Pięknej nieznajomej" to on nie był bratem
                              Lwa i na pewno tak nie twierdziłem.
                              Prawda banalna to na przykład "Życie jest skomplikowane".
                              Twoje "z każdej prawdy można zrobić kłamstwo" to tanie efekciarstwo. Aż tak źle
                              i prosto nie jest.
                              Znam ten ból z trawą wokół kortu. W dawnych czasach, gdy trudno było o piłki,
                              boleśnie kilka przez to straciliśmy.
                              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.09.03, 21:09
                                No i lejeje cały dzień, smętny jest przez to. Klienci dopisują, nawet są z
                                humorami, no i muszą się teraz grzać.
                                Koniec z lodami i koniec z zimnym piwem, zaczyna się akcja czekolad. Dwóch
                                moich piwoszy zastanowiało się nad kupnem czekolady, głośno myśleli: kupić ją
                                czy nie.
                                Jeden twierdzi, że od jedzenia czekolady zęby się psują, a drugi , że czekolada
                                mam magnez i może przyciagać. Takie rozważania filozoficzne bardzo mi sie
                                podobają.
                                Włączyłam się w dyskusję i mówię : kupić nie kupić, ale spróbować warto. I tu
                                powstał następny problem - jaką kupić ? - gładką ? - gładka była by piękna, ale
                                ta z orzechami może smaczniejsza.
                                Tak i na tym właśnie polega prawda, że życie jest skomplikowane, szczególnie
                                gdy osiołkowi w żłobie dano......
                                Znikający klient też był i zachował się dziwnie, bo wszedł całkiem normalnie
                                bez potknięcia, ale kiedy wszedł zapytał się :- czy ma wyjść, bo nie udało mu
                                się wejście ? - odpowiedziałam, że nie, że wyjątkowo pana obsłużę bez
                                podknięcia :-)

                                Temat piłek też jest fajny - pamiętasz jeszcze białe piłki. Były tylko białe,
                                pamiętam Aeroplany , jeszcze je mam i pierwsze stomilowskie piłki i żeby ładnie
                                na kortach wyglądać to jeszcze tenisówki pocierało sie kredą by też były białe.
                                Piłki tenisowe to dobry interes, jedna piłka to 5zł i dziwię się , że w Polsce
                                nie produkują, a zakłady gumowe zostały zlikwidowane. Sama produkcja piłek
                                tenisowych i prezerwatyw powinna być opłacalna, a to ze względu na to, że
                                obydwie rzeczy się zużywają.
                                Moje dzieciaki miały 200 piłek zostało 50. Teraz na kortach dokładam swoje, tak
                                się gubią.
                                A w Ameryce leje i jak słyszałam turniej będzie rozciągnięty w czasie.

                                jd- jakie to są zdolności profetyczne i nihilistyczne konsekwencje ?
                                I jak wytłumaczysz, to podaj przykłady, jakoś bez nich ciężko mi sobie to
                                wyobrazić.
                                • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 04.09.03, 23:06
                                  Jestem amatorem czekolad.
                                  Oczywiście, że pamiętam białe piłki.
                                  Zdolności profetyczne to zdolności prorocze. Na przykład zapowiadam ci, że za
                                  dwa lata wygrasz 3 miliony w totolotka i ty wygrywasz - mam wtedy zdolności
                                  profetyczne, prorocze (jasnowidzkie). Choc one powinny dotyczyć nie jednej
                                  sprawy, ale być dosć szerokie i trwałe.
                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.waw.pl 05.09.03, 09:12
                                    Zdaje się, że mamy naszego faworyta do nagrody Nike. A właściwie dwóch
                                    faworytów.

                                    Znikam do poniedziałku.
                                    • brzoza Re: Lwie sianokosy 05.09.03, 09:17
                                      Gratulacje, jd, to Twoja ulubienica:)))
                                      A którego drugiego faworyta masz na mysli? Czy chodzi o Andrzeja Walickiego? Bo
                                      chyba nie o Miłosza...
                                      <<<~~~~~~~~~~>>>
                                      • brzoza Re: Lwie sianokosy 05.09.03, 09:23
                                        A w ogóle jak wrócisz (dokąd wybywasz?), to chyba czas juz bedzie na nowy
                                        wateczek. Nikt Ciebie w tym nie zastąpi...
                                        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.09.03, 20:49
                                          Nike się zbliża, proponuję postawić zakłady - kto dostanie nagrodę ?
                                          5 pażdziernika rozwiązanie. Zastanowię się na kogo postawić, wykluczam
                                          Masłowską.
                                          Brzoza jeśliby ona wygrała zrobimy jd kocówę i nawet mam pomysł jaką ;-)

                                          jd - musze zdradzić tajemnicę tenisową, otóż pomału wdrażać będę nowy chwyt
                                          rakiety, podpatrzyłam w internecie i w czasopismie. Ciężko mi będzie to
                                          wytłumaczyć, ale już po cichu sprawdziłam to na sobie.
                                          Pomyśl, wszyscy trzymają rakietę dłonią na końcu rakiety. Ja zauważyłam, że
                                          jest tendencja trzymania rakiety w połowie dłoni, tzn tak, by końcówka rączki
                                          rakiety spoczywała na poduszce dłoniowej - rozumiesz ?
                                          Chodzi o to w tym , że rakieta ma większą prędkość przy uderzeniu piłki i
                                          większy zakres manewrowania ją niż trzymając ją sztywno w całej dłoni.
                                          Napewno to rozumiesz, rakieta to nie młot, to gitara i wszystko musi grać, a
                                          gitarzysta będzie układał melodie.
                                          Ale musze powiedzieć , co się dziś stało na treningu, znów śmiechu warte, jest
                                          to brzydkie , ale jest to prawdziwe i bardzo śmieszne.
                                          Kiedy zbieraliśmy piłki Samprasik schylił się, wystawił tyłek i woła: - proszę
                                          pani, niech pani wceluje piłką ? Ja odpowiadam, nie wygłupaj się, zbieraj
                                          piłki. Ale on usilnie prosi - niech pani wceluje ?
                                          Tak usilnie prosił, że nie można było go przekonać, że pomysł jego jest
                                          wstrętny. I kiedy tak stał schylony, a jego głowa międzynogami patrzyła co
                                          robię, zdecydowałam się wycelować rakietą piłkę z forhendu i.....ta piłka go
                                          powaliła, a było to z dalekiej odległości uderzenie.
                                          Okazało się, że piłka przeleciała między nogami i trafiła w czoło zamiast w
                                          tyłek. Nie mógł mieć do mnie pretensji, sam się o to prosił i pocierpiał.
                                          Mieliśmy ubaw na korcie. Ale też już drugi raz pokazałam im celność i perfekcję
                                          uderzeń.
                                          Trening, to nie zabawa ;-)))))
                                          • brzoza Re: Lwie sianokosy 06.09.03, 08:37
                                            Ja tez pamietam białe, chińskie tenisówki, które z czasem, gdzy przestawały byc
                                            takie białe, samrowało sie pastą do zebów "Nivea" (tak naprawde ta pasta tylko
                                            do tego sie nadawała). I to był szczyt szpanu: wypastowane tenisówki,a do tego
                                            białe podkolanówki i jakas superkrótka spódniczka.
                                            Rita - z całą pewnościa jd juz nalezy sie kocówa, bo to wszystko przez niego!
                                            I gratuluje celności - oko masz znakomite:))))
                                            • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.09.03, 21:50
                                              tak, brzoza, zauważyłam, że mam dar celności. Opowiadałam już to jd, ale nie
                                              wiem czy ty wiesz, kiedyś poszłam na spacer z psami do parku, a tam na boiski
                                              dwóch chłopaków grało w koszykówkę.
                                              Tak sobie pomyślałam, tyle lat nie miałam w rękach piłki koszykowej , może
                                              sobie porzucę. Poprosiłam chłopaków o piłkę, ustawiłam się do rzutu pozycyjnego
                                              i pchnięcie piłki i czysty wrzut do kosza.
                                              To sobie myślę, spróbuję jeszcze raz, co mi szkodzi i oczywiście piłka
                                              bezbłędnie wleciała do kosza. Chłopaki widząc co się dzieje zagwiadali sobie co
                                              zachęciło mnie do następnego rzutu. Pewnie się domyślasz, że równiesz piłka
                                              została umieszczona w koszu.
                                              Ciężko było zejść z placu, kiedy piłka zawsze wlatuje do kosza. Byłam bardzo
                                              rozochocaona do rzucania i nie odmówiłam następnego rzutu - celność 100%.
                                              Chłopaki nie wytrzymali i mówią z powagą, pani była mistrzynią ? - ale skąd
                                              odpowiadam ,już wam nie przeszkadzam, ale jeszcze raz sobie rzucę.
                                              Piąty raz trafiłam i nagle sobie powiedziałam dość - zejść niepokonanym to
                                              wspaniała sprawa i tak zrobiłam. Od tego czasu w parku chłopaki mi sie kłaniają
                                              uniżenie i pewnie o tym wydarzeniu mówią kolegom.
                                              A dziś oglądając mecz, też myslałam o celności do bramki i wypatrzyłam dwie
                                              bramki, ale te słupki na początku mnie zdenerwowały.
                                              Powiem ci jutro skąd taka celność u mnie , to olsztyńskie zabawy, od
                                              dzieciństwa uczyły mnie celności.
                                              A ty brzoza - powiec o swoich celnościach, w innych dziedzinach .
                                              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.09.03, 20:54
                                                O tej celności dużo by mówić - jak pisał Pilch pierwsze dziesię lat życia dużo
                                                uczy. I tak podwórko olsztyńskie i wspaniała banda przyczyniła się do nauki i
                                                wyspecjalizowaniu się w dokładności celności uderzeń.
                                                Nawet z tego człowiek nie zdawał sobie sprawy. Najsłynniejszą naszą zabawą było
                                                wybikanie okien. Obok mojego domu w samym centrum stał duży poniemiecki
                                                magazyn. Miał on malutkie zakratowane okienka. I już wiesz i już się domyślasz,
                                                że był to obiekt naszego celu.
                                                Poranna rozgrzewka. Brało się mniejsze kamyczki i rzucało się tak by trafić i
                                                zrobić huk i pobutkę innym śpiochom. I otwierały się okna, a z nich krzyki - wy
                                                huligany, łobuzy - ja wam dam, ja wam pokażę i kamienica cała tętniła życiem
                                                porannymi wyzwiaskami. A póżniej była zabawa z procami. Fajne były te pierwsze
                                                proce, szukało się odpowiedniej gałązki w kształcie litery Y , wiązało się
                                                zrykłą gumkę i mały kamyczek - broń gotowa, tylko cel trzeba było obrać.
                                                Kiedy już wybiliśmy wszystkie okna w magazynach , a nowych już nie wstawiali to
                                                z tej procy trafialiśmy do środka pustego budynku i nasłuchawaliśmy czy
                                                wleciał. Ta zabawa szybko się znudziła, ponieważ powstawały przy tym kłótnie,
                                                sam słuch nie wystarczał - dowodu wzrokowego nie było. Żeby się nie kłócić
                                                między sobą, obraliśmy sobie inny cel. Nie ma co, szczegółów nie powiem, bo nie
                                                mogę być z tego dumna ;-) A wiesz , że obok mnie był Dworzec Autobusowy i
                                                zabawa w ruchome cele ,przyznam ci sie była brzydka. Ale była, niech mi starzy
                                                Olsztyniacy wybaczą. Te zabawy napewno przyczyniły się do przeniesienia Dworca
                                                Autobusowego w inne miejsce.
                                                Póżniej wkroczył nóż, uuuu... to była gra !Rzucanie nożem do ziemi z różnych
                                                pozycji. Pamiętacie te zabawy ? Nie pamiętam fachowych okeśleń, ale repertuar
                                                różnego rzucania nim był ogromny. Począszy od palców rąk, dłoni, łokcia,
                                                ramienia itd - nożem rzucało sie każdą częścią ciała i to tak by ostrze wbijało
                                                się w podłoże. Ucierpiała ta ziemia olsztyńska, tyle wbitych ostrzy i jeszcze
                                                to podwórko istnieje.
                                                Kiedy wyjechałam , wszyscy musieli dobrze sobie oddychnąć. Zabrałam ze sobą
                                                celność i z nożem sie już nie rozstaję. Zawsze jak ktoś podejrzany i obcy
                                                wchodzi do sklepu wzrokiem upewniam się czy nóż leży na swoim miejscu, to już
                                                taki nawyk.
                                                A teraz Wy - wasze dziecięce zabawy ?
                                                jd - co wyście mogli robić z j. Długim ? - już wiem, napewno puszczaliści
                                                kaczki i chodziliście na grandę do ogródków sąsiednich !
                                                Popatrzcie jak świat się zmienił, teraz dzieciaki XXI wieku będą wspominać -
                                                gry komputerowe, monitory i opis gry ;-)
                                                Jeszcze rozgrryzam lauretów do Nike - chciałabym na właściwego konia postawić.

                                                Aha - a tą całą grożną i niebezpieczną bandę widzieliście potulnie siedzących
                                                na schodach wejściowych do domu na stronce wycieczki do Olsztyna. Nie, jakie
                                                grzeczne dzieciaczki ;-), jak pozory mylą, była to najprawdziwsza banda
                                                olsztyńska tych czasów.
                                                Dobrze, że przyjaciele z Al. Przyjaciół nie przechodzili tamtendy w czasie
                                                odstrzałów szczególnie z procy. Nie wiem czy na układy koleżeńskie wpływają
                                                nazwy ulic. Nazwa ulicy Partyzantów jak najbrdziej przyczyniła się na
                                                partyzancki tryb życia jaki wiedli mieszkańcy tej kamienicy i to jest
                                                najbardziej prawdziwe określenie.
                                                jd- już kiedyś miałeś opowiedzieć o układach panujących na waszej ulicy - tak,
                                                przyjaciele do końca życia, ale czy w dzieciństwie nie było sporów i zatargów i
                                                te zabawy miałeś opisać.
                                                A zabawy w wojnę pamiętacie , ja trochę pamiętam, ale nie kojarzę.
                                                • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.acn.waw.pl 08.09.03, 14:33
                                                  Byłem w Bydgoszczy na imprezie zawodowej, ale połączonej z koncertami
                                                  muzycznymi w filharmonii bydgoskiej. Koncerty były świetne i przez nie nie
                                                  rozkwitło w pełni życie towarzyskie. Właściwie żadnych piwek, winek, dyskotek,
                                                  tańców i hulanek.
                                                  Dziekuję wam za gratulacje na moje ręce dla Doroty. Brzoza trafnie rozpoznała
                                                  naszego drugiego faworyta. Właściwie - cieszcie się - wolałbym by wygrał
                                                  Walicki. Jego książka jest zresztą świetna, świetnie napisana i nadzwyczaj
                                                  aktualnie ważna (choc może nie wprost i nie łopatologiczne), mam też osobisty
                                                  interes w jej ewentualnym sukcesie. Ale pewnie wygra jednak Szymborska albo
                                                  Julia Hartwig.
                                                  Rita, wszystko rozumiem z uchwytem rakiety. Poświeciłem kiedyś - gdy jeszcze
                                                  grywałem - temu zagadnieniu wiele czasu i pomyślunku, do niczego wprawdzie
                                                  odkrywczego nie dochodząc. Ale uchwyt rakiety to nieskończny problem sam w
                                                  sobie.
                                                  Brzozo, pastą miętową do zebów Nivea (3,05 zł.) świetnie czyściło się metale,
                                                  biżuterię, a także zęby (pełna biel).
                                                  Rita, ja podobne osiągnięcie jak ty z koszykówką zanotowałem kiedyś, gdy miałem
                                                  jeszcze niezawodne kolano, w celności strzału piłkarskiego (piłka nożna). Chyba
                                                  kilkanaście razy z rzędu trafiałem z jednego końca sali gimanastycznej w
                                                  tablicę koszykarską na drugim końcu tej sali. Mój przyjaciel (znany Krakus) o
                                                  mało nie popadł w obłęd, wietrząc w tym ingerencję sił diabelskich.
                                                  O zabawach podwórkowych nad Jeziorem Długim wiele już napisano w wiadomym
                                                  wątku. Muszę jednak przyznać, że dominowały zabawy raczej pokojowe i
                                                  przyjacielskie. Gdy wyjechałem z Olsztyna i zameszkałem gdzie indziej byłem w
                                                  szoku, że można bawić sie w bitwę między podwórkami na prawdziwe kamienie, tym
                                                  bardziej, że te bitwy nie raz kończyły się tragicznie. Ale zabawę w noża
                                                  pamiętam jak najbardziej z Alei Przyjaciół. Czy o niej nie mówiło się "gra w
                                                  kikuty"? Wbijało się nóż z bródki, noska , czoła, głowy itd. Scyzorykiem albo
                                                  finką harcerską. Była też gra nożowa "w kraje". Rysowało sie wielki prostokąt
                                                  na ziemi, dzieliło na pół, i jedna połowa to był twój kraj, a druga -
                                                  przeciwnika. I rzucało sie nożem w teren przeciwnika. Gdy nóż sie wbił można
                                                  było po linii wbicia odkrajać kraj przeciwnika i brać pod swoje panowanie.
                                                  Graliśmy też nożem w ten sposób, że rysowaliśmy na ziemii tablicę jak do
                                                  łucznictwa i z pewnej odległości rzucaliśmy, no i za wbicie dostawało się
                                                  punkty. To idealna chyba gra dla Rity.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 21:11
                                                    ale dużo zabaw znamy ....
                                                    no i widziecie jakie fajne mogą być zabawy dziecięce. Oczywiście , że
                                                    zapomniałam o tej grze w kole i zakreslaniu granic państw.
                                                    Nóż chyba w tych czasach był podstawowym narzędziem do gry. Nie widzę teraz by
                                                    tak się inni teraz bawili. Jeszcze został nam palant.
                                                    Dla przypomnienia objaśnisz nam tą grę ? Wiem , że piłka , że palant i że bieg.
                                                    Bedę zgadywać w co się bawiła brzoza - napewno w podchody, ale nie ma narazie
                                                    pewnie czasu.

                                                    jd- to żeś zabalował w Bydgoszczy, pogoda była wspaniała i chyba też znalazłeś
                                                    czas na zwiedzanie. Może nawet byłeś na żużlu tylko nie mówisz.
                                                    Więc co tam popijałeś - ***, czy ...... ?
                                                    Jaka książka Walickiego jest wystawiona do nagrody i dlaczego nie kazałeś mi
                                                    jej przeczytać ?
                                                    Jeśli wygra Masłowska przygotujemy z brzozą śliczną kocówę , myślę że będzie to
                                                    dedykacja utworzona z jej słów - przyjmiesz ją ;-))))
                                                    Trening dziś był, ale coś dzieciaki nie w humorze, ciężko było nawet z tym
                                                    chwytem. Właścicielka kortów pocieszyła mnie, że przyjdzie taki moment , że
                                                    zaskoczą, ale trzeba nie popuszczać.

                                                    jeszcze mi sie przypomniało, że chodziłam na szczudłach - pamiętacie takie
                                                    drewniane przedłużone nogi i takie długie - też były fajne

                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.acn.waw.pl 08.09.03, 21:22
                                                    Objaśnię palanta, ale raczej jutro, bo zaraz usuną mnie sprzed komputera.
                                                    Książka Walickiego: "Rosja, katolicyzm i sprawa polska". Każę ci niniejszym ją
                                                    przeczytać.
                                                    Bydgoszczy nie zwiedziłem prawie nic, i rozsądnych napojów nie wypiłem prawie
                                                    nic.
                                                    Też chodziłem na szczudłach, ale z kłopotami.
                                                    Cieszy mnie bardzo wygrana Henin.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 21:48
                                                    tą ksiązkę musze dopiero kupić, w takim razie będę kibicować Walickiemu.
                                                    Włączyłam sobie CV i słucham Brekautu - Wołałam cię - znasz ?
                                                    oraz taka stara piosenka Dzieci Pireusa - też pamietasz ( jedendzień, drugi
                                                    dzień, trzeci dzień ..... )
                                                    A co dla nas przygotujesz, jeśli on wygra - powinni losować, byłoby
                                                    sprawiedliwie .
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 21:06
                                                    temat zabaw podwórkowych możemy chyba skończyć,wprawdzie nie wytłumaczyłeś gry
                                                    w palanta, ale może się doczekam. Jeszcze możemy do niej dołączyć zabawę w
                                                    sklep, zabawę, która pewnie przetrwała do dziś.
                                                    Jeszcze jest jedna zabawa z lat dziecinnych, ale ją lepiej nie ruszać, zostawić
                                                    wyobrażni ;-)
                                                    A teraz powżny temat
                                                    zamawiam książki w kkkk - wybrałam takie - dobre będą ?
                                                    Leszek Kołakowski - Obecność mitu
                                                    Tomasz Wójcik Poeci polscy XX wieku
                                                    Artur Schopenhauer
                                                    Słowacki - Poematy
                                                    Artur Rimbaud - Sezon w piekle iluminacji
                                                    Eduardo Mendoza -Przygody fryzjera damskiego - ta pozycja jest dobra , czytałam
                                                    recenzje.

                                                    Czytan tą Piękną Nieznajomną hrabiego Alekseja Tołsoja i zbytnio mnie nie
                                                    zachwyzają jego opowiadania. Kiedy tak czytam bez emocji jeednym okiem
                                                    spozieram na drugą książkę, która leży obok i tak się zastanawiam, w jakim celu
                                                    ona leży i skąd się wzieła ?
                                                    Jest taka stara, polska i bardzo popularna, i sięgłam po nią otworzyłam,
                                                    przeczytałam dwie strony i sobie pomyslałam, że już sie od niej nie oderwę.
                                                    Pewnie zgadniecie za pierwszym razem tytuł lub autora ?
                                                    Dodam jeszcze, że byłam pełna podziwu dla ludzi, którzy znają ją na pamięć,
                                                    albo, że czytali ją 5 lub 10 razy. Myślałam, Boże , co za fanatycy, czy oni nic
                                                    innego nie mają do roboty ? - teraz ich rozumię :-)
                                                    Może pomocne będzie zdanie:
                                                    - Gotowam jestem zaśpiewać, jeśli troskę z waćpanowej duszy wygnać zdołam..
                                                    "Wierzcie, rycerze,
                                                    Na nic pancerze,
                                                    Na nic się tarcze zdały !
                                                    Przez stal, żelazo
                                                    W serce się wrażą
                                                    Kupida ostre strzały !"
                                                    A co do wierszy, to w czasach juniorskich otrzymałam parę wierszy od jakiegoś
                                                    boksera - startującego na Spartakiadzie Młodzieżowej i do dziś je posiadam.
                                                    Brzoza - pamiętam jak mówiłaś, że posiadasz stare utwory jd - i wyciągniesz na
                                                    światło dzienne.

                                                    A co do tenisa , to są kłopoty i nie wiem jak sobie z tym poradzić, nie chodzi
                                                    o Capriatti, ale Samprasik powie nie - i nie ma siły.
                                                    Zaczekam na pierwszy trening klubowy w grupie i z daleka będę ich obserwować.
                                                    Nawet nie wiecie jak mi na nich zależy by bardzo dobrze grali. Zobaczę i
                                                    strasznie jestem ciekawa jak będą reprezentować się w klubie?
                                                    Jak wypadną na tle rówieśników. Byle do czwartku, bo w ten dzień planujemy
                                                    pierwsze wejście do klubu i zapisy.
                                                    Dwa lata czekałam na to i będziemy reprezentami klubu. Oni muszą zobaczyć jak
                                                    inni się pocą i wiedzieć po co się pocą.

                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.acn.waw.pl 09.09.03, 22:19
                                                    Kołakowski bardzo dobry, ale trudny. Podobnie Schopnehauer, niezależnie od tego
                                                    co to jest. Reszta dobra, choć nie znam tego fryzjera. Rita, palanta
                                                    wytłumaczę, ale w chwili spokojniejszej. To był taki polski baseball.
                                                    Aleksy Tołstoj to nie są szczyty literatury, więc rzuć jeśli jest nudno.
                                                    Brzoza nie wyciągnie na światło dzienne.
                                                    Powodzenia dla dzieciaków w tym poważnym klubie.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 22:26
                                                    a waćpanie co czytam ?
                                                    tego typu teksty idą :
                                                    " kiedy zaś waćpan będziesz chciał, żebym przestała, to mi słowo rzeknij "
                                                    o hajduczku mowa
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.acn.waw.pl 09.09.03, 22:28
                                                    Przeurocze. Choć z tyłu już coś się czai.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 22:34
                                                    czy coś nazwisko Sienkiewicz ci mówi ? ;-)))))
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.acn.waw.pl 09.09.03, 22:35
                                                    To i owo, a także co nie co.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 22:37
                                                    myślę , że to wpływ pełni księzyca na ciebie tak działa - czy lunatykujesz ?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.09.03, 22:39
                                                    ja myślę jd, że twoja szkoła jest przestraszona tą kasetą toruńską i boi się
                                                    wchodzić , żeby pewne rzeczy nie wyszły na jaw ;-))))))))
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i zabawy podwórkowe IP: *.acn.waw.pl 09.09.03, 22:41
                                                    Nic mi chyba ten wpływ księżyca złego nie robi.
                                                    W czytaniu Aleksy Tołstoj raczej nie ma startu do Sienkiewicza. Więc się nie
                                                    ograniczaj.
    • Gość: 123 Re: Lwie sianokosy IP: *.skane.se 10.09.03, 05:45
      Gość portalu: jd napisał(a):

      > Tytuł brzmi oczywiście dość idiotycznie, ale da się wyjaśnić.
      > Lwie są te sianokosy na cześć Lwa Tołstoja i jego nieśmiertelnego, choć –
      >
      > przyznajmy – mogącego niektórych znużyć, opisu sianokosów w dziele „
      > ;Anna
      > Karenina”.
      > Sprzyja również tytułowi czas żniw, niepewności co do żniwnego sukcesu, oraz
      > czas prawdziwie letniego lata.
      • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i wierszokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.09.03, 21:04
        Waćpan nie reaguje na księżyc, bo widocznie nie po tej stronie okna świeci.
        Ale gdybyś miał pieska i trzeba było by z nim wyjść wtenczas blask księżyca by
        oświetlił. A wył wyjątkowy ponieważ obok księżyca świeciła silno mała gwiazdka.
        Tańczył księżyc z gwiazdką i wyobrażnia tańczyła. I to nie tylko ja zauważyłam,
        klientka też była tą nocą zachwycona, tymbardziej, że oglądała to zjawisko nad
        Wisłą i też była zachwycona tą gwiazdką.
        jd- nie zdziwisz się jak przez pewien czas będę Hajduczkiem, a Waćpan to się
        ode mnie jak od uprzykrzonej muchy będziesz oganiać.
        Rzeczpospolita obrony potrzebuje przed Masłowską ;-)
        bodaj waćpanu los szczęścił !

        Teraz poezja bokserska - są tylko cztery wiersze, czekały tyle lat na
        publikację, nich je zamieszczę, mając nadzieję, że brzoza odkryje i swoje
        karty, może znajdzie, te stare już antykawriatowe utwory.
        Brzoza - proszę ?
        Uwaga - bardzo odważne są to wiersze - pisać ?

        Nie wierzysz !

        Nie wierzysz w moją miłość
        Wcale się nie dziwię
        Miłości już nie spotkasz
        Na przyrody niwie.

        Miłość dwojga ludzi
        Już nie występuje
        Bo zawsze każdy z nich
        Jakiś podstęp knuje.

        Bardzo szybko się nudzą
        W swoim towarzystwie
        By spędzić jedną noc
        Ich myśli są wszystkie

        A póżniej się dziwimy
        Że życie jest takie
        A z czego wynika
        Bo wszyscy myślicie
        Że miłość trwa wiecznie
        Niestety tak bywa
        Ale teraz są to
        Tylko puste słowa.

        Wiersz napisany w 1972 roku, autor był chyba wrażliwym młodym bokserem.
        Otrzymałam go napisany na karteczce i podany do rąk włanych - ze słowami nikomu
        nie pokazuj.
        I tak się stało, do dzisiejszego dnia dotrzymałam słowa, tyle lat przeleżały i
        tak pomyślałam, że w dobie Masłowskiej warto je przytaczać i że nawet należy.
        Niech ujrzą światło dzienne, niech ujrzą przyjaciele, bo jestem pewna , że
        docenicie boksera, którego wogóle prawie nie znałam i nie znam.
        Pozostały tylko te cztery wiersze - niech idą w świat, mogą się komuś jeszcze
        przydać ;-) Nie chcę ich wyrzucać do śmietnika i nigdy tego nie zrobiłam mimo,
        że wiele cennych rzeczy posiałam.
        Dlatego brzoza, zrób to co do ciebie należy, pokaż dzieła jd - bo inaczej
        wcześniej czy póżniej skończą w śmietniku. Jak tylko będziesz robić porządki w
        papierach to pomyśl o nas. :-)

        Dziś dzień Kurniczka , ma rozbrajający śmiech i dobrą trafność piłki, ale dalej
        rozmawiamy, w jaki sposób można sie wypisać z tenisa i nie możemy na to znależć
        radę - dziś tłumaczyłam jej, że nie może się wypisać, bo za dobrze gra.
        Nie wiem jak to przyjeła lecz nie była z tego zadowolona. Dzieci są
        fantastyczne :-)

        • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i wierszokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.09.03, 22:40
          Księżyc świeci mi prosto w gębę, gdy kimam.
          Bokser musiał być pod silnym romantycznym wrażeniem. Choć był też chyba
          rozsądny i praktyczny. Słusznie go unieśmiertelniasz.
          Brzoza tego nie zrobi, nawet gdyby znalazła. Ma z pewnością instynkt
          samozachowawczy.
          Coż zmieniają z działaniem forum. Nie lubię takich zmian. Zawsze są na gorsze.
          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i wierszokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.09.03, 23:04
            rozumię , że na ksieżyc nie reagujesz, mimo , że on sie czasami uśmiecha, ale
            też tylko dla tych co go widzą i cieszą sie nim.
            Faktycznie, wiersze boksera niech będa niesmiertelne i puszczę je dalej, a o
            twoich dziełach zapominam - zawsze staram sie być zgodna
            A na forum nie mam wpływu - pewnie zrobią zmiany i my sie do nich przyzwyczimy
            jak przyzwyczailiśmy się do tego. Ja nawet nie pamiętam tego starego forum.
            Jutro trzymaj za mnie kciuki i za dzieciaki
            • brzoza Re: Lwie sianokosy i wierszokosy 11.09.03, 13:57
              Aleście się rozpisali przez ostatnie dni! Ponieważ jednak wpadam tylko na
              chwilke (mam mało czasu: mama w szpitalu, ojciec w domu, więc biegam od jednego
              do drugiego, czasami coś robiąc w pracy, żeby mnie nie wyrzucili), poprzednie
              posty przeczytam nastepnym razem. Teraz odpowiem na ostatni.

              rita - wiersze jd z okresu szczenieco-podrostkowego (kilkadziesiąt stron
              maszynopisu) na pewno nie wyladują na smietniku, bo sa u mnie. A ja je trzymam
              z trzech powodów:
              - chociaż jd nie chciał ich z powrotem, wyrzucic nie moge, bo mimo wszystko nie
              sa moja własnością;
              - nigdy nie wiadomo, czy kiedys, gdy jd dostanie np. Nobla, nie zarobie na ich
              wydaniu paru złotych (z jd sie nie podzielę, bo on juz bedzie straaasznie
              bogaty)
              - mama czym szantażować jd, ze juz teraz je upublicznię, jednym słowem: mam go
              w garści (i niech teraz spróbuje wychwalać taką Masłowską!)

              jd - zawsze Cie ceniłam za twarde stąpanie po ziemi, ale żeby aż taki brak
              romantyzmu... ("Księżyc świeci mi prosto w gębę, gdy kimam.")

              rita - kciuki trzymam:)))
              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i trafiła kosa na kamień ;-) IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.09.03, 21:09
                Wiesz jd - też zachowam instykt samozachowawczy, jeśli go jeszcze mam. Za
                bardzo jestem żywiołowa w swoich wspomnieniach, przekraczam granice i tak sobie
                pomyslałam, czy ja już umieram, że rozliczam się z Olsztynem ?
                A wiersze tyle lat przeleżały , to i mogą resztę życia przeleżeć, były do mnie,
                niech ze mną zostaną. Czasami przywołanie mnie do porządku jest wskazane.
                Pogoda w Krakowie kwaśna - niebo zaniesione, ale ani kropli deszczu co może
                wszystkie żyjące roślinki włącznie ze mną bardzo wkurzać. Myślę o zrobieniu
                jesiennego album kwiatów i jestem w toku.
                Dokuczają mi jeszcze ptaki, szczególnie wrony , które znów zrobiły sobie
                stołówkę z mojego dachu. Tego roku orzechy muszą mieć bardzo twarde łupiny z
                braku wody i wyjątkowo ciężko się rozłupują. Nie wiem czy czasami nie wejdę na
                dach i nie zostawię im dziadka do orzechów.
                Jeśli dalej tak będą się tłukły będą wstanie mnie wykończyć psychczne. Dość, że
                kładę się póżno spać to jeszcze muszę uczestniczyć skoro świt w śniadaniu tych
                skrzydlatych zwierzątek. Leżę tak w łóżeczku i myslę - Boże - niech już ta
                wrona orzech rozwali, tłucze się i tłucze, i tłusze sie o ten dach i tak sie
                mordujemy i on i ja.
                A rano kiedy wychodzę, na polu pełno łupin i czeka mnie sprzatanie. Jeśli jutro
                się to powtórzy to chyba założę sobie nauszniki. Gorzej jak ich będzie więcej i
                zrobią sobie ucztę, wtenczas powstanie istna muzyka techno.

                brzoza - dobrze myślisz i widzę , że i ty masz marzenia, nie czas i pora na
                dalsze moje wspomnienia, trafiła kosa na kamień, co nawet Lewkowi się zdarzało.
                O rodzicach rozmawialiśmy, musisz się nimi opiekować tak jak ty byś chciała by
                tobą sie opiekowali, ale ciebie tego nie można uczyć, bo dobrze wiesz.
                powodzenia ci życzę i wyrozumiałości do nadmiernych problemów
                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i sitkóweczka IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.09.03, 21:26
                  w siatkówce też przegrywamy
                  a ty kiedy wznawiasz swoją , czy też będzie w niedzielę ?
                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i sitkóweczka IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.09.03, 21:46
                    Brzozo, powodzenia w sprawach rodzinnych. Z Noblem bardzo interesujące
                    domniemanie, ale odmówię. W związku z tym nigdy nie będę bogaty. No i jestem
                    nieprzekupny, więc żadne szantaże, a już szczególnie przeciw Dorocie, nie maja
                    szans. Moja fraza o księżycu wydaje mi całkiem zgrabna.
                    Rita, życie jest ciągłym umieraniem, ale to nie idzie tak szybko i łatwo. Tak,
                    wrony i orzechy są męczące i wredne.
                    To przegrywanie naszych jest bardzo słuszne, bo są beznadziejni, za to pełni
                    pretensji. Pisałem tu kiedyś o facecie o mentalności i wygladzie rzeźnika
                    Tomaszu Hajcie. To kwintesencja polskiego zawodowego sportsmena. Moja siatkówka
                    musi poczekać na pełnię zdrowia kolana.
                    • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i sitkóweczka IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.09.03, 21:52
                      Właśnie tłumaczę thor_rowi, że Polska jest przyzwyczajona do porażek tak
                      sportowych jak i politycznych i jeszcze gorzej gospodarczych więć nie jesteśmy
                      zaskoczeni. Gry zespołowe leżą całkowicie i można liczyć tylko na
                      indywidalistów jak Korzeniowski i moje przyszłe gwiazdy.
                      Lepiej zagrać w totka
                      Co do piłkarzy typu Hajto - milczenie będzie najlepsze
                      Ja myślę, że gdyby wyszła sama Wisła byłby sukces !
                      • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i sitkóweczka IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.09.03, 22:37
                        Również gdybysmy my wyszli na boisko (nawet z naszymi kolanami) mógłby być
                        sukces.
                        • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i sitkóweczka IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.09.03, 22:44
                          tylko ze sponsorami byłby kłopot
                          a wiesz kto sponsoruje turniej tenisowy w Szecinie, który sie zaczyna 13
                          września - m.in Gazeta Wyborcza , może do nich uderzymy o nasz sponsoring
                          ale też mam na ciebie haczyk jeśli chodzi o II Zjazd - będzie to mecz siatkówki
                          w Olsztynie
                          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.09.03, 21:20
                            Wstałam, patrzę , a tu leje, deszcz jest potrzebny ale dziś byłam umówiona na
                            trening z trenerem na Olszty. Nic z tego nie wyszło i muszę jechać w
                            poniedziałek. W czwartek wprawdzie byłam z dziećmi na Olszy lecz tego trenera ,
                            którego sobie upatrzyłam nie było.
                            A musze ci powiedzieć, że dzieciaki zaczeły trzeci rok grania i wziełam ich do
                            KFC na ostre kurczki. Tak uczciliśmy rozpoczęcie nowego roku tenisowego. W
                            klubie oczywiście mnie poznali i była lużna rozmowa. Z tego co sie
                            zorientowałam , klubom na niczym nie zależy. Co niektórzy zdziwili się, że
                            przyprowadzam dzieci na zimę , kiedy powinnam na wiosnę.
                            Odpowiedziałam, że dla nich rok tenisowy zaczyna się we wrześniu, a wcześniej
                            były wakacje. Trzeba się jednak umieć poruszać w tych klubach , żeby do czegoś
                            dojść. Kazali mi rozmawiać bezpośrednio z wybranym trenerem i to zrobię dopiero
                            w poniedziałek. Powinno pójść gładko , zważywszy, że ów trener jest moim
                            znajomym. Właściwie to jego i jego dzieci wciągłam w tenis . Wielbiciel Wojdaka
                            - poezji śpiewanej.
                            A najważniejsze to chcę zabezpieczyć przyszłość dzieciom, tzn - dojście do
                            najlepszych uczelni amerykańskich, uczelni , które stawiają na sport. One to
                            sponsorują najlepszych sportowców . One , czyli te uczelnie rywalizują między
                            sobą i chcą zdobywać najlepszych sportowców. To tak, w razie czego, gdyby nie
                            udał się Wimblendon. Obydwa cele ze sobą współpracują nie wykluczając się.
                            Nie będę mówiła , że czeka dzieciaków ciężka praca. Co niektórzy mówią, że dużo
                            straciłam poddając się tak łatwo z zaniechaniem tenisa swoich dzieci wcześniej
                            i bardzo tego żałuję.
                            Jeśli chodzi o sam klub Olsza, to wybrałam go dlatego, że go znam, jest blisko
                            i ma halę. To są atuty, bo zima jest długa i nie ma co się tułać po
                            ambitniejszych klubach. Ten wykreował Grzybowską i innych dobrych zwodników.
                            Sakowicz też tu trenuje. Są dobrzy zawodnicy i dobrzy ludzie, którzy, nie wiem
                            dlaczego i jak im się odwdzięczyć, zawsze zostawiają mi piłki. Tym razem
                            również ucieszyli się, że przyszłam, byli tacy mili, radośni do mnie, że mnie
                            zaskakują swoją reakcją.
                            Już ci kiedyś pisałam, nigdy nie byłam ich zawodniczką, często tam grałam
                            pokonując ich zawodniczki, a mimo to reakcja ich do mnie jest wzruszająca.
                            Dlaczego - nie wiem ? Musiałam porządnie zapaść im w pamięci ;-)
                            Kiedy byłam z dziećmi na Nadwiślanie- to wszyscy są tam panami, którzy pilnują
                            swoje nosy, a najczęściej interesy własne. Już dawno stwierdziłam, że ten klub
                            powinien być sprywatyzowany w pierwszej kolejności.
                            Tak więc Nadwiślan wykluczam. Na Olszy dostałam ponad 100 piłek, będziemy więc
                            mogli grać prawie bez zbierania piłek i liczenia, nawet jak kilka zginie nie
                            będzie problemu. Tyle mogę dzis napisać , jak dalej wszystko się rozwinie, jaką
                            grupę moim przydzielą to dopiero w przyszłym tygodniu będę wiedzieć.
                            Ale coś ci powię związane z Olsztynem - musze , bo jest ku temu okazja. Więc,
                            kiedyś w olsztyńskim domu w czasie komunizmu znalazłam zakazane czasopisma m.in
                            miałam takie kolorowe czasopismo "Ameryka" i tam znalazłam zdjęcia i opis
                            wizyty polskich tenisistów na Florydzie. Patrzę a tam jest taki zawodnik Olszy
                            - Kubaty i jeszcze ktoś. Wziełam to czasopismo do Krakowa i muszę go teraz
                            pokazać Kubatemu, który też tam jest trenerem. Ciekawa jestem jaka będzie jego
                            reakcja ? Tymbardziej , że jest ten artykuł na cztery strony włącznie z dużymi
                            zdjęciami.
                            Resztę czasopism zaniosłam do olsztyńskiego antykwariatu, znajdującego się na
                            drodze do Wysokiej Bramy i chyba on jeszcze jest do tej pory. Antykwariat ,
                            który po długim czasie przysłał mi pieniądze za ich sprzedaż - jakie było moje
                            zdziwienie , kiedy kasa przyszła, kiedy już o tym dawno zapomniałam .
                            Stwierdziłam , że ten antykwariat jest taki .... no jaki jd , brakuje mi słów
                            ....no jaki - zdyscyplinowany - nie ? - no jaki ? brak słów już u mnie
                            występuje ;-)
                            Są rzeczy , których Olsztynowi nie mogę zapomnieć, a takim jest też pamiętny
                            antykwariat.
                            • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.09.03, 21:42
                              Miałem za coś trzymać kciuki, ale nie zdradziłaś za co. Więc za co?
                              Niech się poukłada z trenerem tak jak sobie życzysz, choć pewnie będą różne
                              kłopoty. Ale przecież Wimbledon (a wcześniej Paryż) jest umówiony.
                              Pamiętam miesięcznik "Ameryka". Nie był zakazany, ale bardzo trudny do
                              dostania. Ten antykwariat oczywiście ciągle istnieje, jest stylowy i
                              staroświecki (oraz solidny, uczciwy i wiarygodny - o to chyba chodzi?), ciekawe
                              czy sie utrzyma. Kupiłem tam sporo ksiażek.
                              • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.09.03, 21:48
                                popatrz sie tyle lat ten antykwariat się utrzymał. Jak byłam widziałam go, ale
                                był zamknięty - szkoda
                                trzymać kciuki miałeś za dobre wypadnięcie na treningu i zakwalifikowanie ich
                                do dobrej grupy, ale to już w poniedziałek
                                co robisz jutro ? - jesienne porządki na działce ?
                                • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.09.03, 21:57
                                  Będzie zależało od pogody. Być może działka teściowej, być może jakieś większe
                                  tygodniowe zakupy pod kierunkiem żony, a poza tym ciągle mam zaległości do
                                  napisania, przeczytania, więc może coś nadrobię.
                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.09.03, 22:01
                                    ma być pogoda, więc i ja coś szykuję pożegnalnego w ogrodzie
                                    • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.09.03, 22:03
                                      Wielkie kosmiczne grillowanie w promieniach słońca przechodzacych w blask
                                      księżyca?
                                      • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.09.03, 22:21
                                        niemożliwe , ponoć jutro słońce będzie staczał bój z chmurami, ale niedziela ,
                                        niedziela będzie dla słońca ;-)
                                        • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.09.03, 23:36
                                          Deszczowe grille bywają zaskakująco udane.
                                          • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.09.03, 23:43
                                            nawet może być to ciekawe, nie jadłam mokrej kiełbaski z grilla
                                            a daszku nie mam
                                            myslę , że deszczu nie będzie
                                            wiem, już powinnam iść spać ale BleBle ciekawie mówi - więc sie zatrzymałam
                                            • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.09.03, 20:28
                                              jd- dobra wiadomość, będę miała kolejny komputer . Komputery jak kobiety szybko
                                              się strzeją i kosmetyka nic tu nie pomoże, trzeba wymienić na nowy. Teraz
                                              pytanie, czy ten nowy będzie miał duszę ?
                                              A że serwisant jest cały czas ten sam to myślę, że nie zapomni jej włożyć. Już
                                              jest zamówiony. Ten komputer przeznaczę na pisanie prac dla Pauliny. Cieszę się
                                              bardzo, bo teraz komputer w każdym momencie może paść i koniec.
                                              A pogoda lepiej nie mówić - chyba grillowa, tyle, że ja grilla robię w
                                              niedzielę i może wytrzyma ten stan jaki jest. Dziś maiłam dużo pracy w
                                              ogrodzie, trochę dosadzam iglaki, które przemarzły w tamtą zimę. Pamiętasz,
                                              pokazałam na stronce ogrodu - żywopłot kwitnący, teraz zobaczysz żwopłot
                                              owocującty, przepiękne żółto, pomarańczowe , czerwone korale.
                                              Piękny widok, wszyscy na niego zwracają uwagę, co niektórzy chcą zrywać.
                                              Właściwie to wartę powinnam ustawić podczas Wszystkich Świętych gdyż ochota
                                              zrywających wzrasta. Dokupuję też do zestawu skaner by bez kłopotu robić
                                              zdjęcia.
                                              a co u ciebie ?

                                              • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 13.09.03, 21:05
                                                Pięknie, nowy komputer to prawie jak nowa droga życia. I nawet skaner? Ho, ho...
                                                Wyobrażam sobie bez kłopotu ten ogórdek.
                                                Jest ciągle zadziwiająco zielono, prawie ani śladu jesieni.
                                                U mnie bez rewelacji, choć też ani grama nudy (która zesztą bardzo cenię), a
                                                jutro mały wyskok pod Wraszawę.
                                                • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.09.03, 21:09
                                                  warto, bo pogoda będzie sprzyjać - ja jeszcze musze robić zdjęcia Prokocimowi,
                                                  a wiesz postanowiłam zebrać wszystkich jego sąsiadów , postawić samochód ,
                                                  oobok telewizor kolorowy i takie tredycyjne polskie zdjęcie wysłac do Ameryki -
                                                  nich się Prokocim cieszy - ciekaw czy mi to wyjdzie. Sąsiadom musze postawić
                                                  piwo i będzie jak w Samych Swoich - pamiętasz ?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.09.03, 20:54
                                                    Widzisz, mówiłam , pogoda na 102, słońce i ciepło, aż miło sidzieć w ogrodzie.
                                                    To ostatnie tchnienie lata dla mnie, zacznie się składanie mebli i pakowanie na
                                                    zimę oraz wysadzanie kwitnących kwiatków doniczkowych. To taka przykra sprawa -
                                                    żegnać lato.
                                                    Zakończyłam sezon ogrodowy, przy dobrych chęciach wszysstko może się udać, więc
                                                    starałam się tak, by umilać czas mimo, że każdy uważał, że bez psa to i
                                                    kiełbasa nie smakuje.
                                                    Zawsze grilla pilnowała Kawa za co otrzymywała najlepsze kąski. Rita już nie
                                                    jest taka , straciła apetyt i tak wyglądała jakby wszystko było jej obojetne.
                                                    Mimo, że jest teraz ulubienicą to wszyscy nam zwracają uwagę, że w jej oczy są
                                                    wymowne.
                                                    Kiedyś nawet, gdy weszła zagubina do sklepu , siadła na przeciwko klienta i się
                                                    patrzy. Ja tego nie zauważżyłam, a klient mówi - może pani wziąść tego psa ?
                                                    Pytam się dlaczego, a on - tak sie dziwnie na mnie patrzy. I faktycznie oczy
                                                    Rity są dziwne, takie bardzo wyłupiaste, tak patrzące z pokorą i tak jakby jej
                                                    się u mnie krzywda działa. Chodzi i jęczy.
                                                    Zaczynam sie i o nią bać, ma już 12 lat,a tęskni bardzo za Kawą. Dolatuje do
                                                    każdego dużego wilczura - nie jest wesoło Ricie. Myślałam, że może grill ją
                                                    trochę rozerwie, ale nie ! Trzyma się cały czas mojej nogi i nie odejdzie ,
                                                    dlatego czasami sie zdarza , że wchodzi do sklepu.
                                                    Zakończenie grilla również było bolesne. Kiedy wysypywałam popiół do kubłów na
                                                    śmieci przytrzasnełam sobie pokrywą z grilla palec. Przykrywa jest cięzka i
                                                    metalowa, poczułam nagły ból i zamiast go szybko wyciągnąć zaczełam w bólu
                                                    medytować i zastanawiać się która to ręka ?;-) I jak się cieszyłam gdy doszło
                                                    do mnie , że to lewa ręka, że całe szczęście , że nie prawa :-)
                                                    Z tej radości trzeżwo i z ostrożnością podeszłam do przytrzaśniętego palca,
                                                    delikatnie odchylając pokrywę i wyciągając wymaltretowanego palca. Jak to się
                                                    mówi szczęście w nieszczęsciu, prawa ręka jest pod szczególną ochroną ;-)
                                                    A to dowodzi, że chyba nie jestem w stanie udzielić pierwszej pomocy dopóki nie
                                                    ustalę co do czego służy ;-) Tak więc bedę mogła spokojnie jutro grać.
                                                    Wiesz, mam kłopot z Pauliną, zaangażowala sie w jkąś grę i nie odstępuje od
                                                    komputera ani o krok, gdzieś podziała czytanie książek i jest zamknięta.
                                                    Pamiętam jak brzoza mówiła, że jak przejdzie grę to się skończy, ale to jakaś
                                                    dziwna gra, grają wszyscy razem i rozmawiają zarazem. Widzę jak się śmieje do
                                                    monitora. Cieszy mnie, że jest radosna ale zagubiła obowiązki. Dawniej to ona
                                                    wyciągała mnie do teatru, a teraz musze ja ją.
                                                    Jak się role zmieniają. Muszę coś z tym zrobić - tylko jak ? Ta gra to zaraza,
                                                    bo i druga też pewnie w niej jest.
                                                    A jak u ciebie ?
                                                    Trzeba przyzanć, że słońce jest najważniejsze z życiu bez niego nastrój byłby
                                                    paskudny, a może i nawet wisielczy. A tak muzyczka , zieleń i świadomość , że
                                                    nadchodzi zima , a po niej wiosenka i byle do wiosny.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 14.09.03, 21:38
                                                    Tak jest, pogodowo było ekstra, więc byłem zgodnie z planem na szybkim
                                                    wyjeździe.
                                                    Nie planujesz w tej sytuacji zakupu nowego psa?
                                                    Wyrzuć Paulinę na koniec wakacji na jakieś wakacje.
                                                    Faktycznie, z palcem miałaś sporo szczęścia. Jesteś po prostu w czepku urodzona.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.09.03, 21:46
                                                    nie mam lekarstwa , nie mam recepty jak ją usunąć spod komputera, chodzi tylko
                                                    do łazienki - to straszne,
                                                    a jeśli chodzi o wakacje - to już nie w mojej mocy są one - czekam na
                                                    królewicza , który ją zabierze ;-)
                                                    tak sobie myślę, ze musze sie zainteresować kulturalnym Krakowem i może ją
                                                    gdzieś zabrać
                                                    A u ciebie nie pora na kina czy teatry ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 14.09.03, 22:01
                                                    Może jednak sznur od żelazka?
                                                    Chodzę do kina dosć systematcznie. Ostatnio byłem na jakimś nowym filmie z Al
                                                    Pacino. Beznadziejny.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.09.03, 22:06
                                                    A ja ciągle czekam na kasetę tego filmu Porozmawiaj z nią i tak ciężko go
                                                    zdobyć.
                                                    Teraz zacznie się jesień więcej czasu poświęci się n atego typu rzeczy, chociaż
                                                    ja też zrobiłam sie leniwa, może to mnie przydałby się ten sznur od żelażka ?
                                                    może przejdziemy na coś filozoficznego - trochę tęsknię za tematem
                                                    co teraz przerabiasz ?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.09.03, 21:12
                                                    jd- ostro zaczął się poniedziałek, wparowały do sklepu dwie prawiekłócące,
                                                    bijące się osoby i prosiły bym była świadkiem ich bójki i rozstrzygneła kto
                                                    kogo bije. To jest tragedia, chodzi o mająteczek sąsiadów . Dziadek na łożu
                                                    śmierci a syn z opiekunką się kłócą.
                                                    A wszystko rozgrywa się na mojej ulicy. Wiele wiem, ale nie mogę, nie mogę sie
                                                    wtrącać, unikam i zamykam jakikolwiek z nimi dialog. I co teraz zrobili ? -
                                                    przszli do sklepu i mi się biją i wyzywają, myśląć , że zdobędą świadka, bo
                                                    chyba tak to mogę odebrać.
                                                    Więc z góry do nich mówię , że świadkiem nie będę i zostawiłam ich w sklepie, a
                                                    sama wyszłam zostawiając ich samych. Powiedziałam im jeszcze , że jak coś
                                                    uszkodzą obciąże ich kosztami. Nastał spokój , poszli do siebie do domu ,i tak
                                                    chyba akcja zakończyła się dalszą bójką na szczęście już nie umie.
                                                    Ale to pewnie nie wszystko, bo za chwile kobieta przyleciała bym zadzwoniła na
                                                    policję bo ma ślady po pobiciu. Ja tego śladu nie widziałam, ale ona twierdzi ,
                                                    że jest. Więc mówię - niech pani idzie na policję jest obok, będzie prędzej niż
                                                    na telefon. I poszła, chyba obrażona na mnie, że nie znalazła zwolenniczkę
                                                    swojej burdy.
                                                    Tak jak widzisz, ludzie mają różne problemy, czasmi sami je stwarzają i próbują
                                                    wmieszać w to innych - dlatego brzoza i jd - cieszmy sie z tego co posiadamy -
                                                    świety spokój, awantury precz , niech one znikną z planety !

                                                    Jestem dziś zbyt zmęczona na pisanie zdarzeń na kortach, prowadziłam podwójny
                                                    trening w klubie i strasznie się narozmawiałam, wrażenia duże i jesteśmy
                                                    umówieni na środę. Tak jak mówiłam trener tamtejszy jest moim znajomym i
                                                    przedstawił mnie grupie jako , że to ja właśnie wciągnełam jego i jego dzieci
                                                    do tenisa , a ja dokończyłam zdanie - teraz była pani trener przychodzi po
                                                    prośbie do ucznia.;-)
                                                    Chyba kiedyś napisałam, że uczeń może prześcignąć mistrza - oto przykład !;-)
                                                    Ijeszcze zaproponował byśmy zagrali pokazowy trening, a dzieci siedziały i
                                                    patrzyły, póżniej rozdzieliliśmy się na grupy i prowadziliśmy włąściwy trening.
                                                    I teraz powinnam pisać o moich dzieciakach i innych grupowych , które
                                                    obserwowałam - ale to już nie dziś - nie da rady, wyczerpana jestem, czy coś z
                                                    M.A. możesz jd puścić ?
                                                    Tak dla relaksu po poniedziałkowych przeżyciach.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 15.09.03, 21:27
                                                    Pasjonujące to wasze życie osiedlowe.
                                                    Czy z trenerem wszystko wyszło zgodnie z twoimi planami?
                                                    Zrób sobie dziś przerwę i relaks bezkomputerowy.
                                                    Brzozo, a jak twoje kłopty?
                                                    I coś z okolic Marka (choć nie sam Marek):

                                                    Zima sprowadza chłody: trzeba marznąć. Lato przynosi ze sobą upały: trzeba się
                                                    prażyć. Zmienny klimat wystawia na próbę zdrowie: trzeba chorować. I zwierz
                                                    dziki napadnie na nas w jakimś miejscu, i szkodliwszy od wszelkich zwierząt
                                                    człowiek. Coś zabierze nam woda, a coś wydrze ogień. Nie możemy odmienić tego
                                                    stanu rzeczy. Możemy jednak nabrać większej, godnej męża doskonałego odwagi, by
                                                    nieustraszenie znosić wszelkie przypadki i zostawać w zgodzie z naturą.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko 15.09.03, 21:41
                                                    jd - to po co chodzisz na beznadziejne filmy (ten z Al Pacino?), nie szkoda ci
                                                    czasu? Swoja droga szkoda, że tak go odebrałes. Juz dawno nie widziałam go
                                                    nigdzie, a niegdys bardzo go ceniłam. Boże, jaki on był przystojny...

                                                    rita - o co chodzi z tym sznurkiem od zelazka?
                                                    A co do kłotni i godzenia. Miałam kiedyś przyjaciół. Strasznie sie pokłocili,
                                                    rozstali, znienawidzili się. Ale obydwoje (kazde oddzielnie) zwierzali mi sie,
                                                    jak głęboko sa nieszczęsliwi z powodu tego rozstania. Wiedziona więc poczuciem
                                                    przyjaźni, sympatii, współczuciem i Bóg wie jeszcze czym, zaczęłam ich godzic.
                                                    Byłam posrednikiem - jedno mówiło coś o drugim, a ja miałam to dyplomatycznie
                                                    przekazywac. I żeby nie przedłuzać tej opowiesci - finał był taki, że do dziś,
                                                    a minęło juz ze dwadzieścia lat, nie utrzymujemy ze soba kontaktów. Czyms
                                                    musiałam im sie narazic, bo wprawdzie oni zeszli sie z powrotem, ale widac nie
                                                    dośc skutecznie ich godziłam, bo po roku znowu sie rezeszli, nota bene
                                                    zostawiając na tymświecie niczemu niewinne dziecię. A ja straciłąm obydwoje
                                                    serdecznych niegdys przyjaciół. I przyzam, że do dziś nie wiem, dlaczego.

                                                    A ktos kiedys powiedział (ciągnę za ritą): "Zły to uczeń, który nie jest
                                                    mądrzejszy od nauczyciela" Po głowie mi chodzi, że to Seneka, ale tej mojej
                                                    głowy jedynej za to nie dam.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko 15.09.03, 21:50
                                                    Dzieki za pamięc. Moja Mama szczęśliwie po wymianie tzw rozrusznika
                                                    (stymulatora) juz wyszła ze szpitala i choc jeszcze słabiutka, jest juz w domu.
                                                    Ojciec także w lepszej formie. Na razie więc wychodimy na prostą.
                                                    jd - twoja ostatnia fraza jakos tak mi zapachniała Wańkowiczem i
                                                    jego "Tworzywem". Pewnie tego nie czytałeś, a i ja dawno temu, więc myśle, że
                                                    nic nie poplątałam. Ale jakos tak mi ten Twój Marek A. to skojarzył.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.09.03, 22:01
                                                    ale rozprawiacie, ja sobie to tylko wziełam do serca i idę spać, dziś
                                                    wyjątkowo, jak sie da ?
                                                    brzoza - właśnie w tym problem, że obydwoje mają rację, a ja już z góry
                                                    zalozyłam, że narażę się obydwom, więc nie chcę się wtrącać, a wszystko chodzi
                                                    o pieniądze, kiedy mogliby to ugodowo załatwić.
                                                    A wiecie jakie to jest żenujące i wstydliwe takie pranie brudów ?

                                                    Popatrz brzoza - ty już swoich rodziców wyleczyłaś, a ja swojego męża nie mogę
                                                    wygonić na zabieg, tak to przekłada, że przyjdzie zima i znów zostawi mnie ze
                                                    śniegiem ;-)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 15.09.03, 22:13
                                                    Chodzę czasem na beznadziejne filmy, bo nie zawsze z góry wiadomo, że będzie
                                                    beznadziejnie. Chodzę też ze względu na żonę nawet na z góry wiadome
                                                    beznadziejne (gdy ona ma złudzenia, że może byc nieźle, a ja nie). Cenię Ala
                                                    Pacina bardzo, ale - choć nie jestem znawcą chłopaków - jakoś trudno mi
                                                    uwierzyć, że ma (miał) u dziewczyn opinię przystojnego.
                                                    Spisany kawałek był z Seneki. "Tworzywa" nie czytałem ani, ani. Mam żałować?
                                                    W ogóle się nie przejmuj, brzozo, nieudaną (udaną) misją pośredniczą.
                                                    Sznurem do żelazka bijano kiedyś dzieci.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.09.03, 21:13
                                                    Nie wiem czy zauważyliście, ale ostatnio bardzo dobrze się śpi, szczególnie nad
                                                    ranem, a wstaje się ciężko. Przyczyną tego jest zimno. Człowiekowi dobrze pod
                                                    kołderką i cieplutko, a tu trzeba wstawać i wchodzić do zimnej łazienki.
                                                    Jak co roku zaczniemy medytację o grzaniu w mieszkaniach. Pamiętam jak już 15
                                                    września zaczeli grzać takie było zimno. Ale i teraz ranki i wieczory są już
                                                    chłodne.
                                                    Ale wracam do gorącego mojego tematu - zapisów do klubu. Staneło na tym , że
                                                    jeszcze nic nie wiem do jakiej grupy będą chodzić. Środa zadecyduje , idziemy
                                                    na obserwację innej grupy. Ja ,jak zwykle zostawiam po sobie znaki i to całkiem
                                                    przypadkowo.
                                                    Wczoraj, przebierając obuwie na sportowe w aucie zostawiłam klapki obok
                                                    samochodu i po treningu zapomniałam się przebrać i biedaczki zostały na
                                                    obiekcie przejechane przez koła samochodu. Robiłam tam manewr nawracania. A
                                                    muszę je przebierać , ponieważ cały samochód w środku zamienia się w kort , tak
                                                    dużo jest tej mączki ceglastej.
                                                    Straciłam klapeczki, ale myślę, że to dobry znak. Inaczej się to mówi , że
                                                    oznaczyłam swój rewir.
                                                    Daria i tomek byli pod wrażeniem, grali i zbierali piłki, byli posłuszni i w
                                                    grupie najlepsi mimo, że grupa grała już drugi rok, ale też dali z siebie
                                                    wszystko. Mieli bardzo dużą publiczność składającą sie z rodziców innych
                                                    dzieciaków.
                                                    Przede wszystkim już widać, że na kortach znajduje sie elita, co poznać po
                                                    samochodach. Mój maluszek z dziećmi był najskromniejszy. Ale w środę może Olszę
                                                    zaskoczę. W środę mają trening w lepszej grupie i z innym trenerem do którego
                                                    nie mam dojścia. Jest młodym trenerem i chyba widziałam go na hali na lekcjach.
                                                    Dam sobie radę - jeszcze trwają negocjację, ale to wszystko też rozbija nam
                                                    treningi, bo nie możemy zaplanować i zarezerwować sale na zimę.
                                                    Obserwując grupowe dzieciaki , to tak jest jak wszędzie, są różne. Jest
                                                    dziewczynka, która gra przez siłę,a tatuś z boku obseruje , póżniej ją woła do
                                                    siebie , jakoś ją przekupuje po czym wraca na korty naburmuszona i nic do niej
                                                    nie doziera. Chciałam jej ustawić uderzenie ale ona sobie nie da, mogłabym z
                                                    nią rozmawiać o biedronce, którą trzymała na ręce niż o tenisie.
                                                    Tak więc jd - dzieci to dzieci.
                                                    Tak sobie teraz myśląc i medytując musze dla nich znależć lepszą grupę, to są
                                                    jednak dzieci za słabe. Jutro się wyjaśni.
                                                    Z ostatniej wiadomości - tomek wybił sobie palec, odrazu moje pytanie było - w
                                                    której ręce , na szczęście w lewej, ale to nie zmienia sytuacji, że będzie miał
                                                    prawie dwutygodniową przerwę.
                                                    Daria mnie dzisiaj zaskoczyła, grała jak z nut, fantastycznie i teraz też wiem
                                                    , że nie może zostać w tej grupie. Jej piłki są mocne , ale z treningu jestem
                                                    zachwycona. Wczorajszy dzień dużo ją nauczył i dodał chęci do grania. Jest
                                                    wspaniale - nic więcej nie powiem by nie zapeszyć.

                                                    A teraz koniecznie musze przeczytać Walickiego - temat nie jest mi obcy i
                                                    bardziej się w niego zagłębię. Są tam też wiersze co mnie zaskoczyło.Pierwsze
                                                    wrażenie to takie, że czuję się jakbym już tą książkę przeczytała. Poradzę
                                                    sobie z nią, ale oczekuję jakąś nagrodę.
                                                    A jakie jeszcze inne książki są nominowane do Nike ? Masłowska napewno nie
                                                    wygra - to by świadczyło o upadłości kultury i zmuszani nas co czytania i
                                                    pisania tego typu literatury, nie mówiąc , co by świadczyło o jury.


                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 16.09.03, 21:55
                                                    Może dzisiaj zaspałaś do pracy?
                                                    Zgubione klapki to bardzo dobry znak. Wiadomo to od zawsze.
                                                    Zgadza się: dzieci to dzieci (moja babcia mawiała czesto, że kury sa strasznie
                                                    głupie, gdy kiedyś zapytalem ją, babciu dlaczego kury sa głupie, odpowiedizała:
                                                    bo to kury).
                                                    Tomek jest tak samo w czepku urodzony jak ty.
                                                    Nie nastawiaj się za bardzo na tego Walickiego, możesz się szybko znudzić.
                                                    Czytałaś już o tej książce w "Nowych książkach".
                                                    Nie wierzę, że nie polubiłaś Doroty.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.09.03, 22:27
                                                    oj, jd , czy polubiłbyś też wiersze wulgarne ?
                                                    A jeśli chodzi o Walickiego to już go polubiłam i nie mogę sie doczekać aby
                                                    jutro znów przeczytać coś.
                                                    Niech ci jedno zdanie z tej ksiązki coś powie - takie wymowne i takie proste i
                                                    tak dotarło do mnie i to pewnie w innym stylu niż zamierzał autor - wiesz, że
                                                    ja to potrafię ;-)
                                                    oto ono :
                                                    "Nie, nie jesteśmy bowiem ludżmi tradycji. Tradycje społeczne zanikają u nas
                                                    tak samo jak wspomnienia rodzinne, znikające wraz z domami naszych ojców i
                                                    dziadów. Żyjemy w terażniejszości i w przyszłości, tak jak gdyby przed nami nic
                                                    nie istniało na ziemi olsztyńskiej."
                                                    No i co ty na to ?
                                                    możesz sie śmieć, bo to fajne, może żle odebrałam ale po swojemu wytłumaczyłam:)
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 21:09
                                                    nic na to - nie może być - trudno, zyje sie dalej
                                                    Wiem już o przygodzie tomka. Otóż, biedak tak jakoś siadał opierając się na
                                                    dłoni lewej ręki, że wybił sobie kciuk.
                                                    Tak nieszczęśliwie, że wygiął go w przciwną stronę uszkadzając stawy. Jest na
                                                    obserwacji w szpitalu. Musiał to zrobić z wielką siłą.

                                                    jd- nie ma o czym mówić, książka jest jak mówi król szczurów niezła. Pozwala
                                                    popatrzeć na sprawę Rosji z innej strony bez klapek zła i wrogości.
                                                    Dlatego jestem za zdobyciem Nike , a to dlatego, że ukaże wielu czytelnikom
                                                    Rosję taką jaką była i dlaczego taka jest i pomoże zbudować pomost między
                                                    Europą Zachodnią a Wschodnią.
                                                    Szczególnie dla pochopnie krytykujących ją, a wcale nie znając przyczyn tekiego
                                                    stanu rzeczy. Dużo się nad tym nie rozpisze, dopiero jak skończę, ale już
                                                    początek jest imponujący.
                                                    Rosja jest inna, jest izolowana na własne życzenie. A największym problemem
                                                    odwiecznym jest spór między katolicyzmem a prawosławiem. To jest coś z czym nie
                                                    powinno się już walczyć.
                                                    To trzeba przyjąć, a nie zwalczać, bo czego nie można zwalczyć trzeba przyjąć,
                                                    chyba to powiedział M.A.
                                                    Wymownym dowodem tego były losy Łumina, zesłanego dożywotnio na Syberię,
                                                    Kozłowskiego, zmuszonego do życia za granicą i Czadajewa, uznanego przez władze
                                                    za obłąkanego.
                                                    Dlaczego z tym walczyć, jeżeli jest pewna tradycja w narodzie, po co się tak
                                                    narażali ?
                                                    I czy teraz też tak się narażają inni - może dostanę odpowiedż jak dobrnę do
                                                    końca ? - dostanę jd ?
                                                    Teraz sam powiedz sobie sam : co wnosi Masłowska do literatury, jakie
                                                    przesłanie niesie swoją książką ?
                                                    A co wnosi książka : Rosja, katolicyzm i sprawa polska ?
                                                    Odpowiedż sobie sam sobie - jaka jest różnica między tymi ksiażkami - ja wiem
                                                    jaka i ci powiem ;-)
                                                    Taka jak miedzy finałem Wimblendonu a finałem gry na kortach na Piaskach w
                                                    Krakowie gdzie gram ;-)
                                                    Obrazowo jasno ci to wytłumaczyłam, a ocena należy do jury.
                                                    jd- mówię ci, jeżeli pani Masłowska wygra to puszę ci taki wiersz, że czytając
                                                    włosy ci staną dębem, chociaż do Masłowskiej będzie mu daleko.
                                                    Nie mam nic przeciwko niej, ale jej książkę można przeczytać, oczywiście i
                                                    ubawić się, ale trzeba i należy zapomnieć o niej - to nie jest wzór do
                                                    naśladowania.
                                                    Tak więc motto na dziś jest takie:
                                                    Czego nie możesz zwalczyć , przyjmij - pewnie , że przyjmę, lecz bez honorów
                                                    panią M.

                                                    Dziś znów jestem po pokazowym treningu i dzisiaj Daria grała bite trzy godziny,
                                                    krople potu leciały jej z twarzy - po raz pierwszy, a jednak można dać z siebie
                                                    wszystko.
                                                    Zzapisem nie miałam kłopotów , te grupy mnie jeszcze gnębią, ale o tym potym ,
                                                    coś sie szykuje w Olszy, nie wiem czy nie sponsor turniejów , oj będzie się
                                                    działo.
                                                    Dziś rodzice innych dzieciaków mnie rozpoznawali i chciały sie dowiedzieć
                                                    więcej o moich dzieciach - pytali się czy to moje dzieci, że dobrze grają itp
                                                    komplementy - wiesz jak mnie to cieszy , że coś dobrze robię , że jest dobrze,
                                                    a nawet bardzo dobrze i tak bardzo się cieszę.
                                                    Zaczynam z nimi trzeci rok treningów - kto by pomyślał ;-)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 17.09.03, 21:49
                                                    Bardzo ładny kawałek wczoraj z Walickiego.
                                                    Ja też jestem za zdobyciem Nike (a w rezerwie Dorota, ale wygra Szymborska).
                                                    Do końca odpowiedzi od Walickiego nie dostaniesz, ale najwyraźnej chodzi mu o
                                                    wydobycie nas z leniwych stereotypów patrzenia na Rosję.
                                                    Wytłumaczyłaś mi obrazowo różnicę między Walickim i Dorotą. Ciekawe co Walicki
                                                    myśli o Dorocie, a Dorota o Walickim.
                                                    A może przyjmiesz następne dzieci na naukę?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 22:01
                                                    może ty wiesz, ale ja stawiam , że Walicki nawet nie czytał, a jak czytał to
                                                    nie będzie się wypowiadał - to moje zdanie.
                                                    Więc Szymborska nie ma szans , zdobyła najwyższą nagrodę i uważam , ze powinna
                                                    ustąpić jak mistrzyni i dać miejsce innym.
                                                    Kto jeszcze zagraża Walickiemu ? - będę ich kosić jak sianko
                                                    Jeśli wygra Walicki to kiedyś wygrają Wimblendon moje dzieciaki !
                                                    Nowych już nie wezmę, te albo żadne . Wiesz ile jeszcze przede mną - to są
                                                    jeszcze pierwsze kroki, a już jak widzę ich grających to ściska mnie w sercu.
                                                    Warto było to zrobić i teraz zbierać małe zbiory w postaci pochwał. Jeszcze
                                                    Darię musze podszkolić i skosi wszystkie dziewczyny nawet starsze - mówię ci to
                                                    jd, musi tak być. Nie robię to dla nagród , robię to dla siebie i jak z innymi
                                                    rozmawiam to nikt mnie nie rozumie i pytają dalczego ?
                                                    Ale pytanie dlaczego ? to pytanie retowryczne
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 17.09.03, 23:00
                                                    Walicki lubi młodzież. Dorotę też by polubił.
                                                    Może jeszze wygrać Julia Hartwig.
                                                    No bardzo ładnie opowiadasz o tym trenowaniu maleńkich. Los ci to odpłaci.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko 17.09.03, 23:16
                                                    Szanowny jd - lubić młodzież to nie to samo, co lubic Dorotę. Ja tez lubie
                                                    młodzież, nawet bardziej niz dorosłych, a nie lubie Doroty. I co?
                                                    Stawiam na Tochmana albo Walickiego. Mysle jednak, że zwycięzy Tochman, bo w
                                                    tym towarzystwie (przy całym szacunku i wielkiej sympatii do Szymborskiej, ale
                                                    to, co jest nominowane, nie jest az takim arcydziełem) pokazuje coś naprawde
                                                    prawdziwego (Walicki to jeszcze inna kategoria).
                                                    Wszystko to jednak koniunktura, niestety.
                                                    rita i jd - przeczytajcie "Tworzywo" Wańkowicza. Naprawde warto. Szcególnie w
                                                    odniesieniu do tegorocznych nominacji Nike.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko 17.09.03, 23:18
                                                    rita - rób wszystko tak, jak sama czujesz, że robisz najlepiej. Tylko to jest
                                                    wazne, a cała reszta jest nic nie warta.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 18.09.03, 18:21
                                                    Lubić młodzież i lubić Dorotę to oczywiście to samo, i odwrotnie. Wiem, że ją
                                                    lubicie, tylko lubicie się droczyć.
                                                    Wpisuję „Tworzywo” do kajecika obowiązków, ale będzie musiało trochę poczekać.
                                                    Może jednak rzeczywiście Walicki? Coraz więcej przemawia na jego korzyść.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 21:31
                                                    Przepraszam - zmiana komputera, mam dużo roboty.
                                                    Wszystko mi znikło - jestem biedna i odcięta nod świata - teraz wchodzi tylko
                                                    gazeta
                                                    tyle widomosci mam dla was
                                                    może w srodku nocy mi sie coś uda coś napisać

                                                    mam piękny komputer ;-)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 18.09.03, 22:20
                                                    Gratulacje na nowej drodze życia.
                                                    Opowiedz koniecznie o tym komputerze, o jego wyglądzie i jego bebechach.
                                                    A inne wieści zapisz gdzieś na boku, bo potem zapomnisz.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 23:19
                                                    spokojnie z komputerem, będzie czas go opisać jak będzie kompletny - jak
                                                    narazie mam tylko gaztę i nic więcej. W przszłym tygodniu będzie całość.
                                                    Monitor płaski i wszystko w kolorze czarnym. Nic jeszcze nie działa bo trzeba
                                                    przekopiować i podłączać. Njgorsze, że nie gra muzyczka, którą uwielbiałam
                                                    słuchać na forum.
                                                    Ale powiem ci że szykuję sie na pożegnanie starego komutera, mam straszny
                                                    sentyment do niego i chyba zrozumiały , ale o tym też potym
                                                    Teraz do dzieła, napisze wskróciebrzoza - też to zauważyłam, że młodzież to
                                                    nie tylko młodzież, to nie kura , która jest kurą. ;-)
                                                    Lubię młodzież ale nie taką jak przedstawia pani M.

                                                    Kupię sobie to Tworzywo Wańkowicza, ale teraz zmagam się z Nike - miesiąc
                                                    czytania mam z głowy.
                                                    Obracam sie wśród jak to określił Walicki , wśród "rosyjskich Hamletów".
                                                    Poznaję Gagarina, ale nie tego co myślisz ?
                                                    Zaznajamiam się z rónież z poetą - Wlodzimierz Pieczerin, a jego czterowiersz
                                                    tak aktualny, muszę go przytoczyć, jest aktualny.

                                                    "Jak słodko jest ojczyznę nienawidzieć
                                                    I chciwie wypatrywać jej zniszczenia,
                                                    W unicestwieniu ojczyzny widzieć
                                                    Jutrzenkę powszechnego odrodzenia !"

                                                    Wiecie co, zaskoczę was, dziś musiałam przeczytać Politykę, a tam artykuł -
                                                    Trzy pogrzeby i wesele -Grzegorza Przebinda i duskusja o duszy Rosji.
                                                    Czy to nie podstęp takie artykuły teraz wsadzać, kiedy jestem na fali imperium
                                                    rosyjskiego ?;-))
                                                    Ale na tym nie dosyć , podoba mi się recenzja książki Jerzy Sosnowski -"Prąd
                                                    zatokowy" - słyszeliście coś o niej ?
                                                    Ale, ale, na tym nie dosyć - felieton Pilcha o najpopularniejszych uczniach,
                                                    powinien być z nich zachwycony, przecież podali następny temat dla pani M.
                                                    Ale, ale, ale, na tym nie dosyć - jest coś jeszcze olsztyńskiego, dla Angeli,
                                                    bo ona tego bohatera sportu przyjmuje w eNce. Jest to artykuł - Nie samrują,
                                                    nie jadą - autorem jest Paweł Jarząbek, dziennikarz GO, o czym poinformowali
                                                    czytelników.
                                                    A chodzi o to , że bez pieniądzy nie pojadą. A śmiali sie , że odwołano
                                                    krakowski rajd z braku pieniędzy, ich jak widać też dotyczy.
                                                    Nieprwadę gdzieś napisałam, że chłonę artykuły o Olsztynie, nie chłonę one same
                                                    wpadają mi do rąk i znów bardzo sie cieszę jd :)

                                                    Z tenisem dziś spokój z tej przyczyny, że przy takim stanie życia tenisowego
                                                    nie mamy zarezerwowanych kortów.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 18.09.03, 23:26
                                                    Płaski monitor? No, no...
                                                    No przecież wiem o jakiego Gagarina chodzi.
                                                    Przebinda to mój znajomy, od was zresztą z Krakowa, ale nowej Polityki jeszcze
                                                    nie miałem w ręku.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 23:31
                                                    dzisiaj dostałam
                                                    Czy u ciebie na monitorze wyskakuje przy wpisie - zaloguj się ?
                                                    Polityka wyszła dzisiaj
                                                    Ale niestety stary komp. idzie do wyrzucenia , ze względu na bezpieczeństwo
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 19.09.03, 00:00
                                                    Zazdroszcze ci tego płaskiego.
                                                    To, co wyskakuje zależy nie od monitora tylko raczej od wersji Windowsów, którą
                                                    ci zainstalowano.
                                                    W tej sytuacji kupię jutro tę Politykę.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 00:08
                                                    jd- znów cię złapałam, lecę już spać - dobranoc

                                                    Nie czuję tego monitora - bez duszy , płaskie to nie znaczy ładne
                                                    Tamten monitor , to była maszyna, tyle przy niej przeżyłam.
                                                    Ale wiesz co , ten monitor dam Dorocie, a jej wezmę tutaj - mnie nie zależy , a
                                                    ona projektuje , będzie miała więcej miejsca - dobrze robię ?
                                                    no to do spania !
                                                    brzoza ty też nie siedż !
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 19.09.03, 00:13
                                                    Może i dobrze zrobisz, tylko każ jej za to skończyć pracę (bo chyba jeszcze nie
                                                    skończyła?) i coś jeszcze możesz na niej za taki dar wymusić, jakieś prace
                                                    domowe albo ogrodowe, albo zbliżające się odśnieżanie.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 20:39
                                                    Czekała na mnie seteczka dwuseteczka - pięknie, dzis taki dzień dziwny , że
                                                    mnie już nic nie zaskoczy.
                                                    To odśnieżanie to dobre, ale jak lato bezdeszczowe to może zima bezśniegowa :)
                                                    Możemy ciągnąć dalej wątek, aż do nagrody Nike. Lew musi zakosić nagrodę, a ten
                                                    wątek już trochę pokosił i nie możemy w tej sytuacji przerywać.
                                                    Jak myślicie ?
                                                    Komputer jest wspaniały, szybki ale jeszcze dużo przy nim pracy. Wszystko
                                                    znikło, cała poczta, pliki i ciekawe stronki. Teraz od nowa czeka mnie szukanie
                                                    i układanie.
                                                    Mam też skaner i mnóstwo zdjęć, lecz nie umię robić stron. Dziś dopiero monitor
                                                    oglądnie Dorota i nie wiem co na to powie ?
                                                    W związku ze zmianą komputera miałam sen - sen zwiazany z internetem. Pamiętasz
                                                    jak dopingowaliście mnie z brzozą na pójście na pierwsze spotkanie forumowiczów
                                                    z Krakowa. I teraz mi sie oni przyśnili, siedzieli pod parasolkami w lokalu i
                                                    byli bardzo smutni i ja też.
                                                    Wszyscy milczeli, a wokół mnie krążył mąż również milczący. Nie wiem czy
                                                    wszyscy byli smutni czy żli, ale to wszystko wyglądało jak w sztuce Kantora.
                                                    Dał chyba o sobie znać stary wypracowany komputer, który zmienił moje życie.
                                                    Zrobię mu godną stypę z gorzkążoładkową - chyba jest tego godzien - zrealizował
                                                    moje marzenie, którego nikt nie był w stanie tego zrobić - mianowicie przyjazd
                                                    do Olsztyna.
                                                    Jak o tym sobie pomyślę, to nie wierzę - że mi się udało . Pożegnacie ze mną
                                                    ten komputer , żeby nie było mu smutno ? ;-)))Chyba się o to prosił w śnie.;-)
                                                    Pewnie już kupiłeś Politykę , musze przyznać , że jest ciekawsza od Wprost i
                                                    wyjątkowo dużo interesujących artykułów.
                                                    jd- czy zerkasz na tenisowy turniej w Szczecinie - wiem, że deble są polskie i
                                                    trochę kasy zgarną. Jest tam też córka Bońka jako żona zawodnika włoskiego. Ale
                                                    też równolegle idzie turniej tenisowy artystów.
                                                    Przyjechały same gwiazdy i słyszałam z nimi wywiad. Są zachwyceni tenisem i
                                                    takiego turnieju nie mogą opuścić. Przede wszystkim dlatego, że każda piłka
                                                    jest inna, a oni uwielbiają zmieniać role.
                                                    Mój trening z darią przebiega pomyślnie, nawet nie spodziewałam się takiego
                                                    obrotu sprawy. Już ci mówiłam, że daria to taki koń trojański , ma ukryte
                                                    możliwości i gdyby tylko zrozumiała i widziała je to może do końca treningu by
                                                    wytrzymała.
                                                    Ona jest taka , że nie chce grać lekkimi piłeczkami, jak uderzy to tak, że ja
                                                    mam kłopoty z odbiorem. Piłka na raz, wóz albo przewóz, żadnej kombinacji ,
                                                    mocne uderzenie, żeby tylko jej wyszkolić regularność i nie ma na nią
                                                    mocniejszych.
                                                    Taki ma styl grania , z takim muszę się pogodzić i taki szkolić. Dlatego ciężko
                                                    dla niej będzie o sparingpartnera, każdy chce pograć, a ona ich kończy piłkami.
                                                    A wiecie , że zaczeła już biegać, nauczyła się dobiec do piłki i jeszcze ją
                                                    uderzyć , co przedtem sprawiało jej trudność.
                                                    Tomek zagipsowany i dalej ma wolne. Musze jeszcze wam napisać, że dzieciaki
                                                    mają poparcie rodziców i napewno ich doping i jestem pełna nadzieji co do nich.
                                                    Tak witamy trzeci rok szkolenia z optymizmem i chęciami.
                                                    Jest dobrze !



                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 19.09.03, 21:17
                                                    Dobra, ciągniemy do nagrody Nike, oby wygrał nasz faworyt.
                                                    To "układanie" komputera to chyba sama przyjemność? Zdecydowałaś o oddaniu
                                                    płaskiego monitora?
                                                    Żegnamy z tobą twój komputer, niech służy owocnie w innym miejscu.
                                                    Kupiłem Politykę, ale ten tekst Grzegorza P. raczej taki sobie.
                                                    O tym turnieju w Szczecine wiem, ale dokładniej nie śledzę.
                                                    Poparcie rodziców, szczególnie mamy Darii - ważna sprawa.
                                                    Jutro mogę zniknąć na dwa dni.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 21:35
                                                    Pogoda jest taka, że tylko wyjechać, bezwietrzna i słoneczna. Dorota nie chce
                                                    monitora, mówi, że jej jest dobry.Słuchajcie , dziś też dalszy ciąg ostrego
                                                    poniedziałku w którym nie chciałam brać udział. Więc syn umierającego dzidka
                                                    został pobity przez wnuczka opiekunki dziadka.
                                                    I to wiesz czym tłuczkiem do ziemniaków. Facet przyleciał do mnie cały pobity i
                                                    pyta się czy policja jest czynna ? - wiadomo, ze czynna, oni mnie chcą wmieszać
                                                    w sytuację.
                                                    Będzie tam bardzo groznie, ja znam tego chłopaka to chłopak Masłowskiej i wiem
                                                    czym to grozi. Oj, boję się o nich i o siebie, żebym tylko nie została w to
                                                    wmieszana - to zaczyna być bandyckie.
                                                    Co mam zrobić gdy się będą zabijać ?- patrzeć , widzieć czy zasłanić oczy -
                                                    jaka to trudna sytuacja. Jak zrobię i tak będzie żle.
                                                    Proszę pomóżcie - jak się zachować ? Nie mam Kawy, ona była grożna, ale mam nóż
                                                    i chyba będę musiała z nim chodzić.
                                                    Facet przychodzi do mnie i się żali, znalazł miejce bezpieczne u mnie, a to
                                                    oznacza, że ja też mogę być wrogiem. Ostrzegłam go, by sam nie chodził to jest
                                                    jedyne wyjście dla niego, ale też nie mogę mu powiedzieć, że przychodząc do
                                                    mnie się żalić i rozmawiać naraża mnie.
                                                    Ponoć na pogotowiu nie mieli takiego przyadku,by ktoś wpadł z tłuczkiem do domu
                                                    i pobił domownika:)
                                                    Dziś Wisełka gra z Legią i trochę ruchu miałam. Słyszałam pod sklepem fajny
                                                    dialog dwóch pijaków
                                                    stojący pijak do siedzacego pijaka
                                                    - zapłaciłeś za ten parking, bo jak nie to po ryju ;-))))i poszli



                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 19.09.03, 22:46
                                                    Kluczem do wszystkiego jest twój słynny nóż wietnamski. Trenuj jak najdłuzej
                                                    psychikę metodą Marka Aureliusza, a gdy już sie nie da, miej nóz pod ręką.
                                                    I nie mieszaj do tego Masłowsiej.
                                                  • spinkaa Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 20.09.03, 10:34
                                                    Rita - to jakaś straszna historia z tym umierajacym dziadkiem, wnuczkiem
                                                    opiekunki, tłuczkiem itd, chyba cos przeoczyłam w dotychczasowych postach, bo
                                                    nie wiem o co chodzi.
                                                    jd - w niektórych sytuacjach sam MA nie wystarcza, niewiele pomoże także nóż
                                                    wietnamski pod reka. Zycie wygląda nieco inaczej, niż nasze o nim wyobrażenie.
                                                    Może przesadzam (wiem, zboczenie zawodowe), ale dobrze by było, rita, abys
                                                    dyskretnie porozumiała się z dzielnicowym. Nie chodzi o donos, tylko o
                                                    naturalną chęc unikniecia owej trudnej sytuacji.
                                                    I dlaczego Rita ma nie mieszac masłowskiej, przeciez podobno pokazała jeśłi nie
                                                    kawał zycia, to na pewno mentalność pewnych ludzi. Z tym sie chyba zgodzisz,
                                                    jd?
                                                  • brzoza Sentymenty 20.09.03, 10:43
                                                    cd
                                                    Sama wiem, czym jest zmiana komputera i całego oprogramowania. Przezyłam ja
                                                    wiem, co to za koszmar! To, co dla mojej córki było radosnym konfigurowaniem
                                                    nowości, dla mnie okropnym odtwarzaniem, układaniem na miejsce, kompletowaniem
                                                    i odnajdywaniem sie w nowym bałaganie.
                                                    Ale rozumiem sentyment - stary komputer wciąż mam w drugim pokoju, czasami do
                                                    niego siadam, gdy tłok się robi, i choć jest on siłą rzeczy starszy, wolniejszy
                                                    itd, robi mi sie jakoś tak.... dobrze.
                                                    Wczoraj zatem nie mogłam, ale dzisiaj wieczorkiem wypije lampke, może więcej
                                                    czerwonego winka (żołądkówki chwilowo brak) za wspomnienia. Fakt, to już....
                                                    No właśnie, od kiedy zaglądacie na forum? I czy zawsze w Olsztynie?
                                                    Ciekawam ogromnie.
                                                    Buziaczki:))))
                                                  • brzoza Re: Sentymenty 20.09.03, 10:45
                                                    rita - jeszcze jedno, tak w związku z tym odsnieżaniem. Wyslij męża jednak do
                                                    lekarza, znajdź jakiś sposób, zmuś go, zaszantazuj (np. tym, że będziesz co
                                                    miesiąc jeżdziła do Olsztyna), nie wiem jak, ale zrób to.
                                                  • Gość: rita Re: Sentymenty IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 20:05
                                                    Brzoza , czyli rozumiesz dylemat z nowym szczególnie monitorem, bo on się
                                                    bardzo zmienił. Teraz patrząc sie na nowy monitor, na całkiem inny ekran i inne
                                                    literki to mam uczucie jakbym była w innym swiecie , w innym miejscu. Nie
                                                    poznaję wątków , stron i czuję obcość, chłodność i strach przed wejściem.
                                                    Wątki zmieniły maski i dobrze mi sie wyśniło, taki jakiś dziwny sztuczny świat.
                                                    Może to przez te literki, takie dokladne jak iglowe i ciezko mi sie czyta. Do
                                                    wszystkiego musze sie przyzwyczaić. Czuję sie jak w kawiarence internetowej -
                                                    samotna. Pomalutku się przyzwyczajam. To jest tak, jakbym przesiadła się z
                                                    malucha na terenowy :-)
                                                    A jeśli o forum chodzi to ja mam chyba już drugi rok, zaczynam trzeci. Własnie
                                                    we wrześniu Dorota pokazała mi forum Kraków i tam zaczełam pierwsze kroki.
                                                    Wtrącałam sie na Olsztyn ale nikt nie chciał ze mną rozmawiać, poza tym nie
                                                    było do czego sie dołączyć. A ty - opowiedz o sobie ?
                                                    Brzoza - ty musisz pamiętać tą sąsiadkę z za plotu, opowiadałam o jej wyczynach
                                                    w ogrodzie, jak się wyzywały sąsiadki , jak grała głosno muzykę w ogrodzie .
                                                    Tylko ja nie miałam pretensji do muzyki , bo jak miło bylo słuchać jej -Anno,
                                                    wraca, Anno wracaj - znasz to, piekna piosenka. Brzoza , dokladnie w tamtym
                                                    roku o tym wam pisałam. Międzyczasie sąsiadka zmarła i też o tym pisałam , że w
                                                    ogrodzie zrobię na jej cześć stypę i teraz opisuję dalszy ciąg.
                                                    póżniej napisze ci coś jeszcze - znalazłam wyjście z sytuacji
                                                    Brzoza z dzielnicowym to zły pomysł, to też mnie narażasz. Wiesz , co by było ?
                                                    a nalepszy kawałek to będzie nóż w lodzie :)
                                                  • brzoza Re: Sentymenty 20.09.03, 20:21
                                                    Z tym dzielnicowym to sie nie upieram, sama najlepiej znasz układy.
                                                    Sasiadke pamietam, oczywiście, i całą te historie. Domyslam sie, że chodzi o
                                                    jej jakąś rodzine, czy tak?
                                                    Dlaczego ten nóż ma byc w lodzie? Tej techniki samoobrony nie znam.
                                                    A do monitorka z trudem, bo z trudem, ale sie przyzwyczaisz. Nawet potem sie
                                                    bedziesz dziwiła, jak mogłas ślepić w tym starym. Na bok więc sentymenty,
                                                    trzeba iść do przodu, jesli nie ma innego wyjścia.
                                                  • Gość: rita Re: Nóż w lodzie IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 20:39
                                                    Oto dzisiejsza historia sklepowa;)

                                                    Tego się nie spodziewałam, ale znów się ubawiłam. Klientka z dzieckiem kupowała
                                                    lody wodne.
                                                    Otwierając zamrażarkę i wybierając lody natkła się na ostrze noża i mówi - ma
                                                    pani nóż w lodach i to ostrzem do góry.
                                                    Boże - mowię , skąd sie on tam wziął ? Chyba się już gubię w tych nożach. Ma
                                                    tam zostać czy pani podać ? - pyta się ona.
                                                    Niech pani poda, noże nie trzeba zamrażac. Bij zabij, nie wiem jakim cudem się
                                                    tam znalazł. Chyba sam sie zamroził by go nie używać ?:)
                                                    Jak widac , nożów u mnie pod dostatkiem, skłonna jestem napisać balladę o
                                                    nożach bez krwi:)

                                                    dzielnicowy - to zła porada, szczególnie , że mam alkohol i nie powinnam
                                                    wchodzić w układy, a tymbardziej się z nim pokazywać. Tego nie przeżyli by moi
                                                    delirycy i inni. U mnie są inne układy, brzoza - nie wierzę policji.
                                                    Opisywałam w wątku wyższości długości jezior o przypadku chłopca, który miał
                                                    meldować sie na policji i uwierz, oni mu nawet nie dali długopisu do podpisu
                                                    tylko brał ode mnie aby się podpisać.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Nóż w lodzie IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 20:41
                                                    najważniejsze - narzędzie zbrodni to nie był tłuczek do ziemniaków lecz tłuczek
                                                    do mięsa, a to jest różnica
                                                  • brzoza Re: Nóż w lodzie 20.09.03, 20:48
                                                    Wykreślam dzielnicowego raz na zawsze.
                                                  • Gość: rita Re: Nóż w lodzie IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 20:59
                                                    Wapaniałe połączenie M.A. z nożem, powstanie nowa filozofia życia.
                                                    Myślę, że nie będzie tak żle, młodzież Masłowskiej w gruncie rzeczy nie jest
                                                    zła. Tu jest całkiem inna sytuacja, ale poczekamy i zobaczymy.
                                                    Dziś w sklepie nawet byłam rozmowna, jeden nie wytrzymał , oglądając tylko
                                                    winka z zamiarem póżniejszego kupna kupił natychmiast i to najdroższe wino,
                                                    które wyceniłam dla checy na zasadzie pójdzie lub nie pójdzie.
                                                    Sprzedać tanie wino w drogiej cenie to sztuka. Podobała mi się butelka , była
                                                    taka krzywa i niespotykana, więc dałam jej większą rangę. Pan był tak
                                                    niezdecydowany i wybredny w winach, że sama postanowiłam mu w wyborze pomóc.
                                                    Tak więc wziełam butelkę białego wina do ręki i mówię - ma pan tu francuskie
                                                    wytrawne winko, dość, że krzywa butelka to jeszcze ma portugalski korek.
                                                    - a co to znaczy ? - pyta się uprzejmy pan
                                                    - nic innego jak to , że korek jest z portugalskiego drzewa korkowego,
                                                    specjalnie produkowany do tego wina by osiągnąć specjalny aromat , smak i
                                                    specjalną goryczkę, jako, że to wytrawne wino dla koneserów różnorodnych
                                                    smaków :)
                                                    Pan się tak tym przejął, że powiedział - właściwie to nie planowałem dziś
                                                    kupować, ale kupię, żeby mi smak nie uciekł i żeby pani przestała mówić ;-)
                                                    i zapłacił odpowiednią cenę i wszyscy bylismy zadowoleni. Może się kiedyś
                                                    dowiem czy lepsze było wino, czy moje jego zachwalanie.
                                                    Brzoza mialas powiedzieć od kiedy ty siedzisz na forum ?
                                                    Jak znalazłaś jd na forum Olsztyn ?
                                                    brzoza - mojego męża nikt i nic nie jest w stanie przekonać do niczego, on wie
                                                    najlepej i nie można nim kierować, tymbardziej, że sama pomyśl , gdyby sie coś
                                                    nie udało byłoby na mnie.
                                                    Wydaje mi się , że znalazłam wyjście na buntowniczego syna zmarłej sąsiadki a
                                                    wnuka opiekunki umierającego dzidka sąsiada (rozumiesz?) i puściłamm wici by
                                                    zgłosił się do mnie. Może mi się uda przekonać go, że żle robi i nie tędy droga.
                                                    Muszę z nim porozmawiać, nie mogę chować głowy w piasek. Teraz będę czekać na
                                                    niego w sklepie.
                                                  • Gość: rita Re: Nóż w lodzie i Złoty Lew IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 21:11
                                                    wygra film - Pornografia w/g Gombrowicza - co stawiacie ?
                                                  • brzoza Re: Nóż w lodzie i Złoty Lew 21.09.03, 09:15
                                                    Wygrała jednak "Warszawa", chociaż ja też stawiałam na "Pornografię". Trzeba
                                                    bedzie obejrzeć obydwa. Ciesze sie z nagrody dla Majchrzaka, juz dawno mu sie
                                                    cos takiego nalezalo.
                                                    A w ogóle to nie smuc sie dziewczynko, główka do góry, gdzie Twój optymizm?
                                                    Wiem, wiem, nie zawsze człowiek tryska humorem.
                                                    Później napisze wiecej, teraz od bladego świtu siedzę przy komputerku i
                                                    dorabiam swoje lekcje. Nie chce mi sięęęęę......
                                                    Tymczasem pa pa (czy u Ciebie tez tak pięknie jak u nas świeci słoneczko i
                                                    dyskretnie pachnie jesienią, a ptaki świergolą jak oszalałe?)
                                                  • Gość: rita Re: Nóż w lodzie i Złoty Lew IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 19:51
                                                    Dokończę jeszcze te balladę z nożami.
                                                    Opowiem ci przypadek mojej córki - do Liceum nosiła ze sobą nóż, taki składany.
                                                    Zobaczyła to jej koleżanka, poskarżyła swojej mamie, a mama na zebraniu
                                                    powiedziała, że w klasie jest dziewczynka, która nosi ze sobą nóż i jest
                                                    niebezpieczna dla otoczenia. Zrobiłam sie czerwona i przestraszona domyślając
                                                    się , że chodzi o moją.
                                                    Na szczęście pani profesor zamilczała i nie zrobiła z tego afery, ale też
                                                    pomyśl, gdyby wywiązała sie dyskusja wyszło by na to , że moja to bandytka,
                                                    grożna dla otoczenia i być może jeszcze należąca do mafii.
                                                    Po zebraniu podeszłam do mamy tej koleżanki i wytłumaczyłam jej , że nóż jest
                                                    dla obrony koniecznej i wyobraż sobie obie dziewczyny tak się zaprzyjażniły, że
                                                    razem wyjeżdzały na wakacje, a ja z jej mamą bylismy w samorządzie klasowym,
                                                    tak to sie spodobało wszystkim.
                                                    Polubowne załatwienie sprawy jest najlepsze. A nie stawianie na forum klasowym
                                                    i pastwienie się nad uczniem. To by była najgorsza metoda i bunt ucznia by sie
                                                    podwoił.
                                                    A nóż nie wziął się od tak, tylko kiedyś przyjechała w odwiedziny Amerykanka (
                                                    taka była wymiana klasowa) i córka poszła z nią na boisko szkolne pograć w
                                                    piłkę, tam doszli chłopaki i zaczeli je zaczepiać, a Amerykaneczka wyciągła
                                                    nóż, o którym ja nwet nie wiedziałam, że ma i chłopaki odeszli. To był przykład
                                                    do naśladowania dla mojej, dlatego do szkoły chodziła z nożem.
                                                    Pewnie , że można mieć różne zdania o tym, ale moda na nóż u nie już przeszedł
                                                    i mam spokój.

                                                    Ale wiecie co, była dziś przepiękna pogoda i taką wielką miałam ochotę wyść na
                                                    miasto i pochodzić, szczególnie na Kazimierz i Rynek gdzie jeszcze poustawiane
                                                    są stoliki z parasolkami i kwiatami. Piękny widok zabytków w pełnym słońcu. A
                                                    ja znów w domu, zacznę liczyć opadające liście, w jesieni to może być dobre
                                                    zajęcie ;-)Szpaki jeszcze wojują głośno przed odlotem.
                                                    Już niedługo będę skanować i problem ze stroną, sama tego nie zrobię.
                                                    Drugi problem będzie z Pauliną, zacznie pisać referaty i prace i zajmie mi
                                                    komputer. Będę musiała negocjować. Stary komputer , idzie do biura jako
                                                    antrapa. Mąż nie chce zagracać pokojów i przerabiać w nich kontakty.
                                                    Czytam Walickiego i zastanawiam sie jak ci filozofowie rosyjscy mogli mieć
                                                    pomysł na zjednoczenie Słowian ? Pojednać świat prawosławny z katolicyzmem i
                                                    jeszcz w to się wmieszał sam Mickiewicz. To jest dla mnie wyższa szkoła jazdy,
                                                    utopia w którą wierzył też Sołowjow.
                                                    To jest niemożliwe jd .Cholernie trudna książka, trzeba znać historię Rosji i
                                                    Polski, a nie będę udawać , ze ją znam. Czytam ją i tłumaczę sobie intuicyjnie
                                                    tylko się domyślając o co w tym wszystkim chodzi. Słaba jestem w tym ,
                                                    chciałabym być mądra, ale nie da rady.
                                                    Początek jest dobry, wyjaśniający i naświetlający problem, ale wgłębiając się w
                                                    nią trzeba mieć jakiś zakrez wiedzy, którą nieposiądę. Mam nadzieję, że się
                                                    jeszcze przy niej rozkręcę i z góry dziękuję za radę typu - rzuć tą książkę,
                                                    podjełam wyzwanie i to skończę.

                                                    Teraz najważniejsza moja sprawa - chłopak masłowskiej sie zgłosił, rozmawiałam,
                                                    fajny chłopak. Wytłumaczył mi , że nie pozwoli by ktoś uderzył jego babcię i to
                                                    był odwet.Stanął w obronie swojej babci. Obrazowo określił to tak - że gdyby
                                                    pani była pobita to pani mąż to samo by zrobił, co przyznałam mu rację
                                                    dopowiadając, że byłoby nawet gorzej .
                                                    Powiedział, że sprawę zakończył, zrobił swoje i nie będzie się wtrącał. Że
                                                    sprawa jest zakończona.
                                                    Prosiłam go by uważał na siebie i było fajnie , rozmawiał mądrze i jestem
                                                    dobrej myśli, że horror się skończył, dlatego nóż będzie w lodzie zamrożony ;-
                                                    ))))
                                                    Czasami jest dobrze porozmawiać.
                                                    Widzisz brzoza, gdybym wystawiła go dzielnicowemu , chlopak byłby u nich na
                                                    muszce, co oznacza, że gdyby sie facet potknął o próg byłoby na chłopaka.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Nóż w lodzie i Złoty Lew IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 20:27
                                                    bo ci coś musze wytłumaczyć. Kiedy był bpkw w Pensjonacie w moim rewirze, obok
                                                    był pub piwny i wiedziałam, że bpkwenowi nic się nie stanie, dlatego , że
                                                    właściciel pensjonatu jest tan bywalcem, a banda osiedlowa nie ruszy jego gości.
                                                    Tak samo wiem, że nie ruszą mnie, choćby nocą, choćbym była sam na sam z nimi,
                                                    bo to są układy, układy milczenia co zepsuł by dzielnicowy. Gdybym zaryzykowała
                                                    współpracę z dzielnicowym musiałabym się bać o siebie. Mam zaufanie tutejszej
                                                    młodzieży, a zdobyć zaufanie jest bardzo trudne. Znam tą mlodzież od dziecka i
                                                    wiem kto z kim i dlaczego. Przychodzą do mnie i rozmawiamy, są zazwyczj bardzo
                                                    kultularni i grzczni. Boję sie tylko młodzieży obcej z innych dzielnic , ich
                                                    nie znam i nie wiem co sie po nich spodziewać.
                                                    brzoza - ja nie wiem czy panuję nad swoim pisaniem, nie wiem dlaczego wpisy mam
                                                    takie długie, zaczynam sie nad tym też zastanawiać.
                                                    Ale też mam wspaniałą klawiaturę, jest prosta i lekko wybija się literki.
                                                    Dawniej to tak stukałam, że mąż sie pytał co ja tak piszę, cały dom słyszał,
                                                    teraz klawiatura jest cichutka i nie zwracam tym zbytnią uwagę. A tłumaczenie
                                                    co pisze bylo dla mnie najgorsze, zawsze musiałam coś wymyśleć.
                                                    jd- miał śliczną pogodę gdziekolwiek jest i myślę, ze przyjedzie zadowolony.
                                                    Musze ci też powiedzieć, że Paulina otrzymuje wiersze do niej napisane - muszę
                                                    się dowiedzieć , czyje one są ? Są ładne
                                                  • brzoza Re: Nóż w lodzie i Złoty Lew 21.09.03, 21:03
                                                    Rita - nie katuje mnie więcej tym dzielnicowym, przeciez go juz odwoływałam,
                                                    nie ma go, nie istnieje! Pytałas wtedy o rade opisując totalne zagrożenie, więc
                                                    skoro groziły ci smierc i kalectwo, to gdzie cie miałam odesłac? I skąd niby
                                                    miałam znac Twoje układy, skoro je dopiero później nakreśliłaś? Ja tez nie
                                                    kocham policji (poza wyjątkowymi niektórymi policjantami) i zazwyczaj sama
                                                    najpierw staram sie problemy opanowywać.
                                                    A Twoje pisanie jest wspaniałe, pisz jak najwiecej i niczym sie nie przejmuj.
                                                    Bardzo lubie Cie czytac, cokolwiek napiszesz.Nie ma pisania niepotrzebnego.
                                                    Gratuluje klawiatury, tez bym chciała taka miec, bo w mojej nie dość, ze
                                                    literki sie pozamazywały, a polskie czcionki z altem nie chcą dobijac, to ona
                                                    sama klekocze jak bocian przy odlocie i budzi całą chałupe.
                                                    A te wiersze to paulina dostaje na kartkach, czy mailem?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 21:17
                                                    wkraczamy w nowoczesność - pocztą, jak się tylko ustatkuje komputer to wyczaję.
                                                    Jeszcze serwisant ma dużo roboty, musi podłaczyć CD , skaner i drukarkę.
                                                    Napisz co u twojej Darii - czy kontrolujesz jej kroki internetowe.
                                                    Brzoza, jeśli dużo piszesz, to kup sobie taką - ona jest prosta, tylko jakoś
                                                    uwypuklone ma klawisze. Dokładnie jest taka jak poprzednia. Martwiłam sie , że
                                                    przyniesie jakąś nowoczesną. Te nowoczesne nie podobają mi się , kiedyś siadłam
                                                    w pewnym biurze i nie wiedziałam jak sie pisze, taka półokrągła i nie umiałam
                                                    na niej pisać, jednej literki szukałam 5 min , tak sie w niej gubiłam,
                                                    co proste to najlepsze
                                                  • Gość: jd Re: Nóż w lodzie i Złoty Lew IP: *.acn.pl / *.acn.pl 21.09.03, 21:17
                                                    Tak jest, pogoda była świetna. Nadrabialiśmy braki pogody z Borów Tucholskich.
                                                    Widzę że Rita wycofuje sie z potępienia Masłowskiej, czekamy na przemiany w tym
                                                    temacie w ocenach Brzozy.
                                                    Co to są wodne lody?
                                                    Rita, czy zawsze jesteś w tak świetnej formie w gadaniu w sklepie?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 21:47
                                                    Witam jd
                                                    wodne lody to lody wodne , najbardziej ulubione lody przez dzieci, cieszą się
                                                    powodzeniem , bo są tanie. Jest to zamrożona kolorowa woda opakowana w piękny
                                                    papierek. Po wyciągnięciu z zamrażarki takiego lada trzeba odpakować czyli
                                                    obrać z papierka . Papierek wyrzucić do kosza , a zamrożoną wodę się liże.
                                                    Są rózne smaki takich lodów. Jednego dzieciaka mam takiego, że nie lubi
                                                    oszronionego loda , wiec musze lecieć z lodem pod wodę i go spłukać by nie było
                                                    śladu szrony. Wtenczas gotowy jest do konsumpcji.
                                                    Dialogi z klientami są niekiedy tak ciekawe, i tak na różne tematy i czasmi ich
                                                    tak podbieram do rozmowy, a oni to lubią. Darwin uwielbia rozmawiać, są i inni.
                                                    Wiesz co zauważyłam, że całkiem starsi ludzie uwielbiają wspominać, czasami
                                                    słucham dwa razy te same opowiadania i tak myślę, ze ich rozumię , żyją
                                                    wspomnieniami.
                                                    Świetna forma w gadaniu - to jest to co mnie bawi w handlu i bardzo zależy to
                                                    od humoru - są świetne gadki, które bawią mnie i klienta i w dużym stopniu
                                                    zalezy to od humoru klienta.
                                                    Najczęściejsze pytania to:
                                                    - poproszę piwo
                                                    - jakie ?
                                                    - okocim mocne
                                                    - w puszcze czy w butelce ?
                                                    - w puszce
                                                    - z lodu czy nie ?
                                                    - z lodu
                                                    - 2.90 proszę
                                                    - proszę
                                                    - dać siateczkę ?
                                                    - proszę
                                                    - juz daję !
                                                    - dziękuj
                                                    - tyle pytań musiałam panu postawić, zaczym podalam to jedno włąściwe piwo, czy
                                                    pan tak zawsze jest malo rozmowny i trzeba pana ciągnąć za język ?
                                                    i tu zaczyna się otwarta dyskusja i zależy od klienta
                                                    Gorzej jak jest klient niezdecydowany, taki to dopiero dyskutuje :)
                                                    Jutro upatrzę sobie winko, które odpowiednio wycenię i będę promować, lubię tą
                                                    zabawę :)

                                                    w tvn pokazują zachód słońca na Wielkim Kanionem - nie da się opisać słowami
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 22.09.03, 08:41
                                                    Ok., już odróżniam te lody od zwykłych lodów "ciepelejszych"; nie byłem w nich
                                                    biegły, bo moje dzieci takich raczej nie jadały.
                                                    Ta niby zdawkowa rozmowa bardzo wbrew pozorom interesująca i skłaniająca do
                                                    rozlicznych komentarzy, poczynajac od pierwszej kwestii "poproszę piwo". Facet
                                                    musi pamiętać czasy, gdy obecność tylko jednego gatunku piwa w sklepie była
                                                    oczywista i było obojętne jaki to jest gatunek, byleby było piwo. Dzisiaj na
                                                    pewno młodzież kupuje "Żywca" albo "Lecha". Ale co oni wiedząa o życiu piwosza.
                                                    Nie wykluczam, ze Wielki Kanion w oryginale wyglądać może gorzej niż w obróbce
                                                    filmowo-telewizjnej, ale nigdy tego nie sprawdzę.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 21:07
                                                    ale miałam dzisiaj ruch w sklepie , jakiś dziwny magnez, kto szedł to wpadał -
                                                    i to w poniedziałek, jestem mile zaskoczona.
                                                    Temat piwa może być bardzo ciekawy, ponieważ jest najpopularniejszym napojem
                                                    Polaków szczególnie w gorące dni. W każdym rejonie Polski popularne są różne
                                                    marki.
                                                    U nas górują Żywiec, Tatry, Okocimy , Tyskie i Warki. To są piwa, które
                                                    najbardziej idą, może jeszcze Heinekeny. O Lechu, EB , Heweliuszach trzeba
                                                    zapomnieć. Rozmnożyło się też dużo nowych marek tanich piw, z bardzo ciekawymi
                                                    nazwami.
                                                    Znasz Króla Artura, Kmicica, Zlote, Knapy, Edel Meister, Taby, Volty - ogromna
                                                    ilość nowych piw. Najgorsze pytanie jakie może postawić piwosz to - które piwo
                                                    jest najlepsze ?
                                                    Ale, wiem jd, że ty uwielbiasz czekolady - więc odpowiedz mi - która czekolada
                                                    jest najlepsza ? I jako degustator czekolad pewnie znasz swój smak. Czekolady
                                                    też bywają różniste i marki również. Milka, Alpen Gold, Wedel to najbardziej
                                                    chodliwe. Dziwię się, że czekolada Wawel nie ma popularności, za to pomadki
                                                    Wawelu są wspaniałe chociaż drogie.
                                                    Kasztanki, Malaga, Maje , Buławki są to pomadki ekskluzywne i cieszą się
                                                    wzięciem.
                                                    Co do lodów, to lody wodne są modne od pięciu lat i nasze dzieciaki nie znają
                                                    ich smaku. Ale uwielbiam lody Grand Korala - to są lody w różnych smakach na
                                                    patyku oblewane czekoladą. Szczególnie borówkowe polecam w białej czekoladzie.
                                                    Wprawdzie białej czekolady nie lubię, jest za słodka, ale po przejściu tej
                                                    nadmiernej słodyczy mam już prawdziwe "niebo w gębie" :)
                                                    A teraz o nieomylności człowieka - układając czekolady w gablocie, zamiast
                                                    cenami i przodem do klienta ułożyłam je odwrotnie, tak że klient oglądał spód
                                                    czekolady , a cenami były wystawione do mnie. Trochę sie dziwiłam, co ten mąż
                                                    tak dziwnie wycenił, może mu taśmy brakło i tak czekolady przeleżały przez
                                                    kilka godzin, aż klientka powiedziała, czy w czekoladach zmienili opakowania ? -
                                                    patrzę i widzę , faktycznie - jak to się mogło stać ?
                                                    Kiedyś nawet, całkiem niedawno, nastawiając w nocy budzik nastawiłam na 23.00
                                                    zamiast na 7.00, a to dlatego, że ciągle się patrzyłam na zegar na monitorze i
                                                    myslałam , że o tej godzinie musze zejść i tak tą godzinę nastawiłam na
                                                    budziku. Nie mówiąc o wiecznie spalonym makaronie dla psów, teraz dla psa. O
                                                    ugotowaniu się makaronu informuje mnie mąż wołając z góry - czuję zapach, nie
                                                    mogę spać , czy aby nie spalił ci sie ten makaron ? - ja lecę do kuchni,
                                                    zabieram przypalony garczek z kuchenki i szybko przelewam zimną wodą.
                                                    Póżniej mówię sobie wybaczcie psy, to nie moja wina i nieraz krzywo się patrzył
                                                    na mnie za to jedzenie. Teraz wy opowiadajcie :)
                                                    cdn

                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 21:17
                                                    żeby zakończyć godnie temat nożów to już w poniedzialek 29 września w G.W ukaże
                                                    się Duży Format -"Nie mogę żyć w ciągłym strachu. Wypowiadam ci wojnę, oprychu
                                                    spod bloku!" - ciekawe o czym to będzie, ale temat na czasie.
                                                    Okładka tego Dużego Formatu jest czerwona z nożem w dłonii. Horror będzie.

                                                    Ale dziś zdążyłam przeczytać parę kartek ksiażki i jest w niej takie ładne
                                                    zdnie, którego nie rozumię i jutro go przytoczę, bo jak napisałam wyżej dziś
                                                    dzień sklepowy, klienci dużo nie pogadali , a bardziej kupowali. Przyszła
                                                    wprawdzie kobietka do mnie po poradę na ból kręgosłupa, ale oprócz seteczki nic
                                                    jej nie mogłam poradzić. Żadne lekarstwa nie działają i taniej ją wychodzi moje
                                                    leczenie.
                                                    Jej , jeszcze robiłam zdjęcia ogrodu nocą oraz gwiazdom, które ciągle tańczą.
                                                    Spacerowałam z psem i z głową do góry - co ja sobie wyobrażałsam ? Mogłabym tak
                                                    iść i iść i do samego Olsztyna , piechotą :)Nie chciało mi sie wracać do domu !
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 22.09.03, 22:36
                                                    Czy EB nie padło? Na początku jego kariery nie mogłem uwierzyć, że w Polsce
                                                    można robić tak świetne piwo.
                                                    Najlepsza jest wedlowska czekolada „Jedyna”. Może tez być zwykła mleczna
                                                    Goplana.
                                                    A w lodach najlepsze są Calypso, jeśli gdzieś da się dostać, a da się dostać
                                                    tam, gdzie jeżdżę na wakacje. Najadam się na cały rok.
                                                    Gotowanie makaronu wymaga serca, uwagi i cierpliwości. Ja to potrafię.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.09.03, 21:10
                                                    Przejdę odrazu do wywodu ksiązkowego - jak to rozumiesz ?
                                                    "Polska ma "dwie dusze", zawrte w jednym ciele : łacińską i słowiańską.
                                                    Pierwsza z nich jednak nie tylko zabija drugą, ale w dodatku domaga się dla
                                                    Polski panowania nad innymi narodowościami, uzasadniając to żądanie swą rzekomą
                                                    misją cywilizacyjną.
                                                    Od wyniku walki między obu dszami zależy przyszłość Polski. Albo Polska zginie,
                                                    albo odrodzi się w łonie Słowiańszczyzny."
                                                    Ciekawa alternatywa.
                                                    albo cytat Hercena -"że Zachód nie podaje ręki nwet temu, kto ginie w jego
                                                    obronie" - ciekawe są te filozoficzne wywody, to ksiązka dla polityków , może
                                                    jak wygra Nike zmusi się wielu do przeczytania i zrozumieniu istoty historii
                                                    Polski. Ale nie doszłam jeszcze do pieniędzy, które w polityce odgrywają
                                                    ogromną rolę.
                                                    Paulina rozpacza, ża Rząd Polski dla pieniędzy lub złudnych nadzieii sprzeda
                                                    Berlinkę, a wtenczas jej ideały zostaną załamane. Już nie przeszkadzam ci jd -
                                                    czytam dalej.
                                                    Ale czy dobrze to rozumuję ?
                                                    Jeszcze jedno pytanko:
                                                    Jak pisze autor w pewnym cytacie:
                                                    "Cała filozofia hiszpańska zawarta jest w Don Kichote. W tym samym sensie
                                                    możemy powiedziać, że rosyjska filozofia zawarta jest w Dostojewskim"
                                                    - a filozofia polska zawarta jest w czym ????
                                                    Ciekawy dailog miałam w sklepie, wędkarz kupił wódeczkę, bo w nocy kiedy był na
                                                    rybach, podwodny czołg przejechał i urwał mu linkę i całą wędkę wyrwał z
                                                    haczyków.Nie może przeboleć, że coś mu uciekło i nie wie co - może wieloryb ?
                                                    Teraz będę się uczyć skanowania, zabierze mi to troche czasu.
                                                    Poproszę kogoś by dał mi do albumu zdjecia - tytuł - jesień w ogrodzie
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 23.09.03, 22:33
                                                    O ile wiem, kwestia pieniędzy nie bardzo Walickiego interesuje.
                                                    Niektórzy twierdzą, że filozofia polska zawarta jest w Mickiewiczu, a niektórzy
                                                    że w Norwidzie.
                                                    Szykują ci sie, jak widać, spore postępy komputerowe.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.09.03, 22:42
                                                    jd- nie pisałam , bo zapomniałam , ale dziś daria wspaniale grała, brakuje mi
                                                    słów do pochwały i sama zauważyła , że musze coś innego wymysleć niż ciągle
                                                    mówić pieknie , dobrze, doskonale i brakuje nam słów. Dzis ona miała formę ho,
                                                    ho i chęci - to jest piękne, a tomek ładuje akumulatory.
                                                    Skaner działa i zaczynam się uczyć i znów poświęcam czas - brakuje mi czasu,
                                                    czy gdzieś mogę go kupić ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 23.09.03, 22:54
                                                    Tak więc Daria grała ekscytująco.
                                                    Niestety, czas funkcjonuje poza regułami rynku. To ani trochę nie pieniądz. I
                                                    jest jednostronny.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.09.03, 23:01
                                                    właśnie, za mało mam czasu nawet na życie
                                                    idę już spać - dobranoc jd - śpij spokojnie, ostatnio sen mnie jakiś mordował,
                                                    umieściłam go w dobranocce. Ameryka już mi sie nie podoba ;-)
                                                    jeszcze raz dobranoc

                                                    jd- nie chodziło mi o jedno słowo - tylko, że znudziło nam sie w czasie grania
                                                    piłek mówić: pięknie , dobrze , ładnie - jeżeli cały czas slyszysz te słowa to
                                                    one sie nudzą, wiec chcę ją zaskoczyć nowym słownictwem
                                                    nie, nie , nie nie pisze już , lecę
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 24.09.03, 07:41
                                                    To straszne, ja tez nie mam czasu, w ogole na nic, ale moze dzis wieczorkiem
                                                    wreszcie odetchne razem z wami, jak sie uda...
                                                    rita - moze byc jeszcze:
                                                    fantastycznie, rewelacyjnie, wspaniale, wyjątkowo, super, doskonale, bomba -
                                                    bombowo, pełen odjazd, niepowtarzalnie, świetnie, wysmienicie, znakomicie,
                                                    wybornie.
                                                    Takiego tez dnia wam i sobie zycze.
                                                    Teraz pa pa - lece szukac tego schowanego gdzies czasu (nie mylić ze straconym!)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 24.09.03, 08:55
                                                    Tak naprawdę to czasu jest w sam raz. Gdyby był pod naszą kontrolą, to byłby
                                                    pogardzany i pozbawiony tego upragnienia, którym jest obdarzany.
                                                    Rita może również zmienić konwencję chwalenia Darii na: może być, poprawnie,
                                                    jako tako, zaliczone, całkiem nieźle. Możesz też, Rita, zaskoczyć Darię
                                                    niewychowawczym "zajebiście".
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 20:58
                                                    bez chichów, to poważna sprawa, jak się każdą piłkę ocenia i komentuje to
                                                    brakuje słów
                                                    też tak myślałam, że zskoczę modnym słownictwem, ale jeszcze poczekam na Nike -
                                                    jeśli wygra, myślę, że pełnoprawnie będę mogła się takim językiem posługiwać.
                                                    Ale wyobrażcie sobie , dzieciaki mówiły , że w szkole nie można powiedzieć
                                                    nawet kurde, bo nauczycielka reaguje, a oni sie z niej śmieją, ponieważ nie
                                                    wierzą , że słowo kurde jest brzydkie.
                                                    Jak łatwo przejść ze skrajności w skrajność kurde :)
                                                    Byliśmy dziś na Olszy na treningu, znów trenowałam z dziećmi i wiem , że każdy
                                                    rodzic ma takie aspiracje jak ja, tylko nie widzą, że ich dzieci musza opanować
                                                    technikę, brak im tego, każdy indywidualnie powinien mieć poprawione, ale w
                                                    grupie nie ma na to czasu.
                                                    Przyznam , że daria jest najlepsza z tej grupy pod względem technicznym.
                                                    Gtupa jest dobra, mobilizuje ją do gry i bardzo, bardzo się stara. Robiłam
                                                    zdjęcia całej grupie.

                                                    jd- dlaczego nie kazałeś mi przeczytać Braci Karamazow, gdzie ponoć cała
                                                    filozofia Sołowjowa jest ujęta ? Bardzo dużo o tym pisze Walicki. Wogóle
                                                    Dostojewskki jest oczkiem w głowie Walickiego.

                                                    brzoza - musze ustabilizować sobie rzeczywistość, wpadam w depresję z braku
                                                    czasu, tyle bym chciała jeszcze zrobić i nie zrobię i co z tym zrobić ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 24.09.03, 21:29
                                                    Jednym z najlepszych wynalazków języka polskiego, zastępującym "kurde"
                                                    jest "kurna" - perfidna i subtelna miesznka niewinności i wiadomo czego.

                                                    Rita, "Bracia Karamazow" to są absolutne Himalaje, Wielki Szlem dziesieć lat z
                                                    rzędu albo jak trzydzieści tytułów Gąsiorka. Więc gdy będzisz miała niezbyt
                                                    wiele na głowie siadaj do "Braci...". Tylko to jest taka książka, ze trzeba ją
                                                    przeczytać dwa-trzy razy. Niektórzy mówią, że jeśli ma sie zamiar jeden raz, to
                                                    lepiej w ogóle się za to nie brać.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 21:39
                                                    Bracia Karamazow byli w Teatrze Starym, były dwie części rozłożona na dwa dni
                                                    i Paulina strasznie mnie namawiała, zresztą cięzko było o bilety - teraz
                                                    żałuję. Zaczyna się sezon teatralny i Darwin ma mi przynieść repertuar.
                                                    Zobaczę jaki będzie tegoroczny sezon teatrów. Zdobędę się na coś. Uciekło mi
                                                    już nawet Mistrz i Małgorzata.
                                                    A darii owinełam owijką rączkę rakiety i powinna być zadowolona z niej. Ma
                                                    różową owijkę do granatowej rakiety i kolorystycznie ładnie to wygląda. Starą
                                                    miała już zniszczoną, co dobrze o niej świadczy.
                                                    Za naszych czasów nie było owijek i czasami bez skórek a samym drewnem sie
                                                    grało. I mialo się śliwy na dłoni
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 25.09.03, 17:52
                                                    Nie mam pewności, czy Dostojewski sprawdza się w teatrze, ale może tak. Ci
                                                    Bracia w Teatrze Starym są chyba w reżyserii Krystiana Lupy i mają świetną
                                                    opinię. Ale nic nie zastąpi książki, nie ma żadnych szans.
                                                    Owijki na rączki to dla pań super chyba ważna sprawa. Jaką miała Kurniczek?
                                                    Ja miałem kiedyś owijkę z przedwojennego paska mojego dziadka.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 25.09.03, 20:14
                                                    Jeśłisię nie myle, a moge sie mylic, bardzo bardzo dawno temu, tragicznie
                                                    zmarły niedługo później Andrzej Naredelli (pamietacie tego aktora?), grał w
                                                    jakiejś inscenizacji Braci karamacow. Cos mi sie kołacze po głowie, że grał
                                                    młodszego z braci. Na pewno nie było to w Teatrze Narodowym, więc może Teatrze
                                                    Telewizji? No tak mi to łazi po głowie i spokoju nie daje. Pomóżcie, skoro
                                                    wywołaliści tych Braci.
                                                    A jeśli juz Dostojewski - dla mnie Biesy i Idiota to takie same arcydzieła, jak
                                                    Bracia K.
                                                    rita - akurat ja recepty na brak czasu nie mam. Sama z nim wojuje odkąd
                                                    pamietam i mam wrazenie, że im starsza jestem, tym mniej go dla mnie przeznacza
                                                    los, albo dobry Pan Bóg, jak kto woli.
                                                    <<<~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 20:57
                                                    Słońce, słońce w Krakowie
                                                    gwiazdy, gwiazdy w nocy
                                                    wołam o deszcz !
                                                    i nie mam mocy !
                                                    O owijce z paska to jeszcze nie słyszałam , ale wrazie czego wezmę na rezerwę
                                                    jak ta się zniszczy i dzieciaki sie będą cieszyć, że pasek nie służy tylko do
                                                    bicia ale i inne zastosowanie - ale będą się śmiać.

                                                    Słyszeliście nowy dowcip ?
                                                    Przychodzi kobieta do sklepu i mówi:
                                                    - poproszę dwie bułki lub czasopisma ;-)

                                                    Studenci pojawili się w mojej okolicy i nawet nie uwierzycie jak potrafią
                                                    tankować. Cały dzień. Chyba remontują mieszkanie.
                                                    O jednego studenta się martwię, wygląda niewyrażnie, zmienił swój image i to
                                                    tak nagle. Właśnie tego najbardziej się boję, wolność studenta ma dobre i złe
                                                    strony.
                                                    Chyba coś wdepnął, a był najbardziej ok. Spróbuję coś wydusić z nich. Inny
                                                    przylatuje po piwka trzymając wiele butelek w ręce i nic w tym nie jest
                                                    dziwnego ,gdyby nie fakt, że idzie w ciężkich butach z rozwiązanymi długimi
                                                    sznurówkami.
                                                    Sznurówki mają metr długości i zamiatają ulicę. Podziwim go za umiejętność
                                                    chodzenia i nie potykania się o nie. A wiem jak to sztuka chodzenia. Zwracałam
                                                    nawet jemu uwagę, ale twierdzi, że taki kawałeczak jak przejdzie to nic się nie
                                                    stanie.
                                                    A ja już widzę ten "bum" i rozbite butelki, pełne butelki, bo jak mówią dopóki
                                                    dzban niesie dopóki ucho mu się nie urwie.
                                                    Przechodzimy teraz z Dostojewskiego na Tołstoja.
                                                    jd- kto jest ojcem "filozoficznego kłamstwa" i dlaczego ?. Wiem kto , ale nie
                                                    wiem dlaczego ?
                                                    Podobają mi się również prawdy Tołsoja, bardzo mi się podobają i jestm za :)
                                                    1. nigdy nie wpadać w gniew :)
                                                    2. żyć parami i nie cudzołozyć :)
                                                    3. nie przysięgać i nie osądzać :)
                                                    4. nie sprzeciwaić się złu przemocą
                                                    5. nie brać udział w wojnach
                                                    6. nie robić rzeczy głupich :)
                                                    Czyż zasady Tołstoja nie są proste i wyrażne, może ten szósty punkt jest głupi,
                                                    bo ciężki do zrealizowania.
                                                    Powiem krótko - stawiam wyższość Tołstoja nad Dostojewskim , a ty ?
                                                    Chociaż te głupie rzeczy najbardziej mnie cieszą, robienie głupstw uwalnia
                                                    czlowieka od dyplomatycznośći, od zasad i przyjętych norm, od sztywności.
                                                    Dlatego jd do Olsztyna muszę kiedyś jeszcze wrócić tylko dlatego, żeby zrobić
                                                    jakieś głupstwo, zarobić jakiś mandat, przytopić kogoś, czy przy szubienicach
                                                    zaśpiewć hymn lub arię, a już w najgorszym wypadku poskakaś po kimś pod Wysoką
                                                    Bramą :-))))
                                                    A głupot robię dużo i bardzo się dziwię, że nie przywiozłam żadnej z Olsztyna.

                                                    Z ostatniej chwili, jeszcze na koniec dnia przszli studenci i po zakupie piwa
                                                    ładnie mnie pożegnali
                                                    - dobrej nocy życzymy
                                                    - wzajemnie, miłych snów
                                                    i wiecie co czułam się jak bym była na forum , miłe to było na koniec pracy.





                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 25.09.03, 20:59
                                                    Tak było, Brzozo. Nardelli gra Aloszę (chyba w telewizji), i jeśli dobrze
                                                    pamiętam Zaczyk Iwana, a Gogolewski Dymitra.
                                                    Dzisiaj w Gazecie Wyborczej świetna rozmowa z Dorotą M., świetna w jej
                                                    wykonaniu. Dziewczyna ma jak należy poukładane w głowie. Bez dwóch zdań -
                                                    Masłoska żondzi.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 21:23
                                                    dlatego zachodzi podejrzenie, że nie ona pisała tą książkę
                                                    Pilch też świetnie napisał w Polityce, jutro to streszczę
                                                    musze sie też zapytać, czy czasmi nie mam na kasecie tego teatru telewizji ?
                                                    Paulina oweggo czasu wszystkie sztuki nagrywała
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 25.09.03, 21:59
                                                    Pauliny nie było na świecie, gdy puszczany był ten teatr i nikt nie słyszał
                                                    wtedy o video.
                                                    Rita, ja zdecydowanie przedkałda D. nad T.
                                                    To "kłamstwo filozoficzne" to chyba formuła Fiodorowa o myśli zachodniej
                                                    (poczynajac od Sokratesa). Chodzi o nastawienie antrpocentryczne (człowiek jest
                                                    najważniejszy), które zaczyna sie od pochwały szklachetności człowieka, a
                                                    kończy na pochwale samowoli i egoizmu człowieka (u Nietzschego i Stirnera).
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 22:06
                                                    to aż tak sięgacie pamięcią, wcześniej to tylko oglądałam teatr sensacji Kobra,
                                                    a poniedziałkowe seanse były wtenczas najnudniejszym programem telewizyjnym.
                                                    Co do ksiązki to zobaczę jak akcja będzie toczyć sie dalej.
                                                    Byliście na filmie Ubu król ?
                                                    Dużo nowych filmów wchodzi na ekrany.
                                                  • spinkaa Re: Lwie sianokosy 25.09.03, 22:31
                                                    rita - dowcip o czaspismach jest świetny, czy moge go puścic dalej?
                                                    A co do Tołstoja i jego zyciowy przykazań - sa w porządku, tyle że nie do
                                                    zrealiwoania. Niestety.
                                                    Z robieniem głupot to jest tak - niektórym ludziom, cokoliwek najgłupszeego na
                                                    świecie by zrobili, zawsze jakoś uchodzi na sucho i jets przyjmowane jako
                                                    niewinny, przypadkowy czasami błąd, potkniecie. Inni natomiast wystraczy że
                                                    kichną w miejscu publicznym, a już odżegnywani sa od czci i wiary.
                                                    jd -wywiadu z Dorota jeszce nie czytała, ale specjalnie skupie sie na nim w
                                                    wolnej chwili. Nie przeczę, że dziewczyna ma dobrze w głowie poukładanie i ze
                                                    jest niegłupia. Ale to o nią samą toczy sie bój, a o jej książke. I to jest
                                                    zasadnicza różnica.
                                                    rita - Braci Karamazow z Nardellim nie możesz pamietać, boś ty jeszcze koszule
                                                    w zebach nosiłaś, w Olsztynie zresztą.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 25.09.03, 22:40
                                                    Próbowałam ustalic teraz, w którym roku byli ci Bracia K. w TV i w którym roku
                                                    utopił sie nieszczęsny Andrzej Nardelli, ale coś mi qrna kopiuter się zawiesza.
                                                    Widocznie Andrzeje N. nie chce, aby zakłocac jego spokój....
                                                    Ale był to chyba początek lata 70.
                                                    jd - to mysmy koszule wtedy w zebach nosili, a rita to pewnie dopiero uczyła
                                                    sie chodzic! no cóż, cudowne lata 70....
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 23:07
                                                    świetnie powiedziane :)rita - Braci Karamazow z Nardellim nie możesz pamietać,
                                                    boś ty jeszcze koszule w zebach nosiłaś, w Olsztynie zresztą - kupuję tą
                                                    koszulkę, weż za to ten dowcip lub czasopisma ;-)))))))
                                                    miłych snów , biorę koszulkę i idę ;-)))
                                                    brzoza - świetna jesteś
                                                    jutro z samego rana pujdę uściskać brzozę, tak dziś zalecali w TOKU - będziesz
                                                    zdrowsza jak będziesz się przytulać do kory brzozy, co zacznę od jutra.
                                                    Taki zabieg nie zaszkodzi - myslę dobrze ?


                                                  • Gość: JD Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 26.09.03, 09:33
                                                    Teatr Sensacji i Kobra to były dwie oddzielne rzeczy, choć obydwie w czwartki.
                                                    Teatr poniedziałkowy to była bomba, dziś byłabyś, rita, zachwycona.
                                                    To nieszczęście z Nardellim było chyba bliżej połowy lat 70-tych. Ciebie,
                                                    brzozo, nie było wtedy jeszcze na świecie, wiesz to z jakichś zakurzonych
                                                    gazet, w kórych buszujesz. Pamiętają to jedynie emeryci tuż przed Alzheimerem.
                                                    Ho ho, tak tak, Japończycy oblegali wtedy Port Artur.
                                                  • Gość: brzoza Re: Lwie sianokosy IP: *.chello.pl 26.09.03, 10:19
                                                    jd - zawsze byłeś dżentelmenem, ale teraz to sie wręcz wzruszyłam:)))
                                                    Dlatego też, przez wdzięczność za dobre, choc niestety nie mające nic wspólnego
                                                    z faktami, słowa nie bede Cie chwilowo złościć Masłowska, z która wywiad
                                                    przeczytałam.
                                                    Tak naprawde, to musze pilnie doklikać do końca robote i jak najszybciej wysłać
                                                    do firmy. Tymczasem więc.
                                                    A z tym Nardellim to musze dokłądniej pobuszowac w tych "zakurzonych gazetach",
                                                    bo jakos mi tak z głowy nie chce wyjśc.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy- coś na weekend IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 20:55
                                                    Darmowy przeóz zwłok - Pilch opowiada witz
                                                    Stary skąpy Szkot przed śmiercią wyraził wolę,, by jak umrze, dwaj jego synowie
                                                    pochowali go w rodzinnej, a od miejsca zgonu odległej miejscowości. Po jego
                                                    śmierci młodzi i niezmiernie skąpi Szkoci chcąc woli ojca dochować, a na
                                                    kosztach zaoszczędzić, skropili ubranie tanią wódką i jako rzekomo w trupa
                                                    pijanego do pociągu zawlekli, do przedziału wsadzili i tak jechali. Po drodze
                                                    dosiadł się do nich przygodny niezmiernie skąpy Szkot, skąpstwo jego w ten
                                                    mianowicie sposób się wyrażało, że za pomocą szcyzoryka dzielił przez siebie
                                                    jedzone jabłko na nieskończenie małe cząstki, tak jakby wierzył, że od tego
                                                    nieskończonego dzielenia jabłka mu przybędzie.
                                                    Podróż trwała. Z czasem skąpym braciom pić się zachciało i podczas postoju na
                                                    następnej stacji do pobliskiej pompy polecieli darmowej wody się napić. Pociąg
                                                    nagle ruszył, oni jakimś cudem go dogonili, a nawet nie jakimś cudem dość
                                                    łatwo, szkocki pociąg skąpo się rozpędzał, maszynista niezmiernie skąpy Szkot
                                                    skąpo węgla do paleniska dosypywał, bracie dali radę wskoczyć do środka.
                                                    W międzyczasie wszakże w przedziale zdarzyły się rzeczy następujące: - jak
                                                    pociąg nagle ruszył, nieboszczyk nagle się gibnął i to gibnął się tak
                                                    nieszczęśliwie, że nadział wprost na scyzoryk, którym skąpy Szkot z naprzeciwka
                                                    w nieskończoność parcelował jabłko.
                                                    Tamten widząc co się stało, widząc swój nóż w sercu starca i kalkulując, jakie
                                                    koszta go w związku z zarzutem nawet nieumyślnego zabójstwa czakają, nie
                                                    namyślając sie długo i ... - dawaj - nieboszczyka przez okno. Ciało usunął,
                                                    okno zatrzasnął i jak gdyby nigdy nic za kolejne jabłko się bierze..
                                                    A tu zziajani jak psy bracia do przedzialu wchodzą i nadziwić się brakiem taty
                                                    nie mogą.
                                                    - Gdzie tata ? Gdzie tata ? - wołają.
                                                    - Tata ? - dziwi się obłudnie ten z jabłkiem. - Jaki tata ? Ach ten ! Ten
                                                    starszy pan co tu siedział ! On przecież wysiadł, on wysiadł na poprzedniej
                                                    stacji.
                                                    - Niedobrze - martwią sie bracia - niedobrze. Bo jak on wysiadł na poprzedniej
                                                    stacji, to on wysiadł za wcześnie.

                                                    Pilch jest doskonały - przyznajcie sami, taki ubaw mi zrobił. Myślę , że i wam
                                                    śmieje się buzia :)
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 21:06
                                                    mam problem, ja wogóle nie pamiętam tych poniedziałkowych teatrów, podziwiam
                                                    waszą znajomość tematu.
                                                    Faktycznie chyba wtenczas bawiłam sie z dorosłymi w piaskownicy zamiast się
                                                    dokształcać ;-))))
                                                    Wszystko teraz nadrabiam. Ale Kobry były dobre, zawsze miały dużą widownię ,
                                                    szczególnie te z tym wężem.
                                                    Teraz bardzo proszeę, pomózcie mi rozwiązać problem. Jak widzicie moje
                                                    komplementy dla darii były uzasadnione. Otóż co teraz zrobić gdyby się okazało,
                                                    że daria wygra z tomkiem.
                                                    Jak się zachować, by nie skrzywdzić żadne dziecko. Wiadomo, że w tym wieku 9-
                                                    ciu lat genetycznie górują nad chłopcami i wcale bym się nie żdziwiła.
                                                    Na szczęście oni nie są konkurencją dla siebie. Ale tomek może mi się załamać,
                                                    a nie chcę tego. Teraz ma przerwę i nie widzi grającej darii, a dzisiaj daria
                                                    pokazała klasę.
                                                    Jestem na dobrej drodze, drodze do sukcesu i pełna nadzieji jak nigdy.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 26.09.03, 21:30
                                                    Brzozo, potwierdź ricie, że Dorota ma świetnie poukładane w głowie.
                                                    Namiary do sprawy Nardellego: przed samą śmiercią grał w
                                                    inscenizacji "Kordiana" w reżyserii Hanuszkiewicza. To był najlepszy czas
                                                    Hanuszkiewicza ("Baladyna" z hondami, "Norwid"). W tym "Kordianie" słynna była
                                                    drabina symbolizująca Mont Blanc. I to były właśnie średnie lata 70-te.
                                                    Rita, wszystkie Kobry były z wężem.
                                                    Z dziećmi zrób tak, że nie pozwalaj im grać na punkty.
                                                    Ta opowieść Pilcha to chyba w związku z kłótniami o plagiat w jakimś polskim
                                                    filmie.
                                                    A w związku ze skąpstwem: podobno jeszcze bardziej skąpi od Szkotów są
                                                    Holendrzy; jak mówi anegdota, bardzo bardzo dawno temu najbardziej rozrzutni
                                                    Holendrzy wyjechali z Holandii i założyli Szkocję.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 21:50
                                                    tak też myślę, że zakażę im grać na punkty, problem jeszcze jest w tym, że mają
                                                    uraz do gry na punkty, po przegranych meczach. Teraz nie chcą grać meczów, bo
                                                    wiedza , że jest to stres, a jeszcze nie potrafią sie skoncentrować. Wiedzą ,
                                                    że jak przegrają to my będziemy niezadowoleni i mimo pochwał za przegranie , to
                                                    jednak przegrali.
                                                    jd- co jutro robisz ?
                                                    ja mam zamiar zająć się ogrodem i ostatnim skoszeniem trawy, wiązać krzewy i
                                                    jeszcze takie drobnostki. Już coraz bardziej zimniej.
                                                    Teraz mimo , że jest tyle programów nie pamiętam kiedy szedł teatr telewizji,
                                                    już chyba nie ma.
                                                    przeniosę wam jeden tekst o teścowej, zapomniałam wam go kiedyś napisać
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy- też na weekend IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 21:53
                                                    Moja biedna teściowa ma kłopoty ze zdrowiem. Codziennie rano musi pić ziółka by
                                                    miała dobrą przemianę. Dlatego za często nie wychodzi z domu.
                                                    Ale kiedyś zmuszona była wyjść. Musiała założyć konto w banku na przelew jej
                                                    biednej emeryturki. W umówiony dzień przyjechał po nią synek i zwiózł ją do
                                                    banku.
                                                    W drodze już teściowa przyznała sie , że z przyzwyczajenia codziennego wypiła
                                                    ziółka. Synek na nią trochę pokrzyczał, ale cóż było zrobić, sprawy trzeba
                                                    załatwiać dalej.
                                                    I kiedy tak stali w kolejce w banku, teściowa nagle mówi:
                                                    - syneczku , muszę wyjść na chwilę, zaraz wracam i poszła przed siebie.
                                                    I bez pytania ruszyła w stronę zaplecza kas widząc tam drzwi. Weszła za okienka
                                                    kasowe i drałuje szybkim i pewnym krokiem do celu. Strażnik widząc staruszkę za
                                                    kasami, podleciał i zatrzymał.
                                                    Ona bez strachu odpowiedziała - ja tylko do toalety, zaraz wracam ! Strażnik
                                                    mówi - tu tylko toalety są dla personelu i nie można wchodzić.Musi pani
                                                    natychmiast stąd wyjść. Widząc to synek zawołał babcię, zajął kolejkę i
                                                    obydwoje wyszli.
                                                    Biedna babcia wyszła z synem pod bank i debatują co zrobić w takim wypadku.
                                                    Zostało jedno wyjście - krzaczek i drzewko na trawniku przed bankiem. Babcia
                                                    nie miała wyjścia, to było jedyne miejsce, które sprawi jej ulgę.
                                                    Nie będę opisywać akcji pod krzaczkiem, bo pewnie się domyślacie jaka była
                                                    burza . Wszystko to było wielką tragikomedią i mialam wielkie szczęście, że to
                                                    nie ja pojechałam wtenczas z teściową. Szczęśliwa teściowa i zawstydzony synek
                                                    wrócili do banku i kolejki.
                                                    I wszystko byłoby dobrze , gdyby nie fakt, że od siedzącej babci zaczeli
                                                    uciekać ludzie. Nagle miejsca na ławce opustoszały, a każdy stał z daleka od
                                                    niej. Wiadomo dlaczego, synek też to czuł ;-)
                                                    Kiedy już doszli do okienka i trzeba było wypełniać stos druków , teściowa
                                                    poprosiła o przerwę, znów musiała wyjść. Więc przeprosili panią kasjerkę i
                                                    wyszli przed bank. Mąż był już blisko zawału z tej przyczyny, a teściowa znów
                                                    blisko krzaków.
                                                    Te ziółka dawały strasznie o sobie znać, teściowa nie mogła z nimi sobie dać
                                                    rady, ciągle przepraszała synka, ale cóż po fakcie. Kiedy akcja krzaki się
                                                    skończyła znów poszli do kasjerki dokończyć dzieła. Wszyscy klienci
                                                    zorientowali się w czym rzecz i widząc ponownie wchodzącą teściową sami
                                                    ustępowali miejsca prosząc kasjerkę by obsłużyła.
                                                    Ponoć tak szybkiej obsługi jeszcze w banku nie było, a teściowa z synem
                                                    przyjmowani z honorami .
                                                    Samochód wietrzyliśmy przez tydzień.
                                                    Był to jeden dzień z życia teściowej - proszę odebrać go z humorem :-))))





                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy- też na weekend IP: *.acn.pl / *.acn.pl 26.09.03, 22:58
                                                    Jutro mam cieżką robotę na trzy czwarte dnia. Gadaną.
                                                    Jak na weekend, to ta opowieść o teściowej taka sobie.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy- też na weekend IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 23:09
                                                    nie ma sprawy, czekam na waszą opowieść o teściowej :)
                                                    trzeba było być przy tym ;-)))))))
                                                    ale teściową lubię i nie zmieni to sytuacji jaka była
                                                    teraz naprawdę dobranoc i miłych snów
                                                    brzoza tobie też :)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy- też na weekend IP: *.acn.pl / *.acn.pl 26.09.03, 23:16
                                                    Nie gniewaj się.
                                                    Nie mam ani grama wątpliwości co do twoich pozytywnych uczuć do teściowej.
                                                    I co do twoich zdolności iście Pilchowych.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy- też na weekend 27.09.03, 16:34
                                                    Najpierw o Rity tesciowej - ze swykłą dla siebie swadą Rita opowiedziała
                                                    historyjke, z której, jak sie moge domyślac, dziś smieje sie sama teściowa. I
                                                    brzmi to po czasie faktycznie jak anegdota, mozna sie posmiac, jets super. Ale
                                                    powiem wam, że ja zupelnie nie chcąc nagle znalazłam się na miejscu tej
                                                    kobiety - w tymze banku, wśród ludzi, ze świadomością, ze oto nagle zaczynają
                                                    działać, niczym odbezbieczony granat, te nieszczęsne ziółka. Jeszcze nadzieja w
                                                    toalecie. A tu się okazuje, że w banku NIE MA TOALETY!
                                                    Na marginesie - prosze mi podac choć jeden adres jednego banku, gdzie do
                                                    dyspozycji klientów byłaby ogólnodostepna toaleta. Obawiam się, że się nie
                                                    doczekam. Bo w tak eleganckim miejscu, jak bank, nie do pomyslenia jest takie
                                                    miejsce jak kibel. Podobno pieniądze nie smierdza....
                                                    No więc wczujcie się w sytuacje tej biedaczki. Wyobraxcie sobie siebie na jej
                                                    miejscu, wszak TAKIE COS moze dotknąc każdego, bez względu na wiek i ziółka.
                                                    Przeciez to, co jej sie przytrafiło, to najkoszmarniejsza rzecz, jak może
                                                    przyadarzyc się człowiekowi, a do tego kobiecie!
                                                    Bardzo, bardzo jej współczuję.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy- też na weekend 27.09.03, 17:01
                                                    jd - potwierdzam, Dorota M. rzeczywiscie ma dobrze poukładane w tej rudej
                                                    łepetynie. I jeśli nie zboczy a powodu nadmiaru atrakcji towarzyskich i nie
                                                    rozmieni sie na droben, to beda z niej ludzie, cyzli - mam te nadzieje - dobra
                                                    pisarka, dziennikarka, może jedno i drugie.
                                                    Pewnie dziwi cie, jd, ta moja opinia. Otóz nie powinna. Nie oceniam bowiem
                                                    książki, a jedynie jej autorke na podstawie tego, co ona sama mówi o sobie. A
                                                    zatem: wyciągam wnioski z jej słow zakładając oczywiście, że dziwczyna mówi
                                                    szczerze, nie kokietuje i nie mizdrzy sie. A nie nie odniosłam takiego
                                                    wrazenia. Dotad często bazowałam na wrażeniach i mam cos, co na własny uzytek
                                                    nazwałam słuchem emocjonalnym.
                                                    Otóż ten słuch mi potwierdza to, co panna Dorotka mówi sama o sobie, że
                                                    posiada mianowicie niezwykły talent językowy. I w to uwierzę znowu zakładając,
                                                    ze słowa wydrukowane sa JEJ słowami, nie zaś słowami napisanymi przez AUTORKE
                                                    wywiadu. Rzeczywiście,w konstrukcjach słownych, wyrazeniach, doborze określeń
                                                    itp. wyczuwa sie osobe szczególnie wrażliwą na słowo. Mysle, ze ona będzie
                                                    umiała ze słowa ucznic sztuke, oby tylko z jednej strony nie straciła tej
                                                    swojej młodzieńczej wiary we własne mozliwości, a z drugiej zbyt mozbonie
                                                    uwierzyła w swoja wielką moc i wielkość. Wiem, to trudne.
                                                    A teraz troszke dziegciu - panna Dorotka, choc bardzo inetresująco mówi o
                                                    sobie, nie była mnie w stanie przekoanac do swojego dzieła. Nic na to nie
                                                    poradzę, że podczas gdy ona twierdzi, że "Wojna..." juz jest sztuką, ja
                                                    twierdze, że z pewnością nią nie jest. W dodatku dziecinka obrusza sie,. ze
                                                    większość ludzi (patrz: głąbów) kupiło te książke tylko dlatego, że była na
                                                    topie, a nie dlatego, że była głęboka. I ze ta sama większość (patrz: głąbów)
                                                    nie dostrzegła tego podwójnego, potrójnego dna ("bystry czytelnik może znależć
                                                    motto na nopwą droge życia" ), poprzestając na zewnetrznym szokującym go
                                                    obrazie narkotyków, przekleństw itp.
                                                    No więc drogi jd, żebysmy mieli jasnośc w tym temacie i żebys ty wiedział, z
                                                    kim masz do czynienia - widocznie nie zaliczam sie do tych bystrych
                                                    czytelników, bo poza egzystencjalnymi banałami znanymi powszechnie z mediów
                                                    oraz pseudospołeczna papka, ja w tej książce wciąż nie dostrzegam tego, co
                                                    autorka miała na mysli. Przykto mi ogromnie.
                                                    I kończąc juz ten wywód na temat panny Doroty - z ogromna niecierpliwościa
                                                    czekac będe na jej nastepna książke lub cokolwiek innego, co ta bez watpienia
                                                    nietuzinkowa i inteligentna dziewczyna będzie chciała nam zaprezentowac. To
                                                    mówię szczerze, bo po tym wywiadzie uwierzyłam w nia jako w jednostke o
                                                    twórczym potencjalne. Natomisat nikt i nic nie jest w stanie przekonac mnie
                                                    do "Wojny..." , a więc szkoda czasu i miejsca w necie.
                                                    Uff, alem sie rozpisała....
                                                    (pewnie jeszce tu wrócę:)))
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy- też na weekend 27.09.03, 17:10
                                                    Rita - przeczytałam tego twojego Pilcha, opwiadanko znakomite, tylko mam
                                                    ogromna prosbe: jesli możesz, podaj mi jego tytuł i ewnetualnie skąd to
                                                    pochodzi (wydawca itp) Rzecz w tym, ze jeden z naszych czytelników przysłał
                                                    identyczna historie podając jako własną i niemal na własne jego oczy widzianą.
                                                    Dobre, co?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy- też na weekend IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 17:17
                                                    ale się rozpisalaś brzoza, zaraziłam cię widać, ale przygotujcie się na
                                                    wieczorna gorzkążołądkową, znalazłam duży plus dla książki Walickiego i z tego
                                                    tytułu chcę się opić - niewiarygodne ale prawdziwe
                                                    do wieczora
                                                    dobrze napisałas brzoza:)
                                                    juz skosiłam trawę
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy- też na weekend IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 17:19
                                                    w ostatniej Polityce Pilch o tym pisze
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy- też na weekend IP: *.acn.pl / *.acn.pl 27.09.03, 18:22
                                                    Brzozo, przyjmuję na razie twoje ustalenia w sprawie Masłowskiej. Powrócimy
                                                    ewnetualnie do sprawy, jeśli "Wojna" wygra Nike.

                                                    Powtórzę, że felieton Pilcha wydaje mi się związany z kłótnią o plagiat
                                                    jakiegoś polskiego filmu na niedawnym festiwalu w Gdyni. To ta sama tematyka
                                                    przewożonego trupa.

                                                    Rita, coż to w tym Walickim tak cię zainspirowało do otwarcia gorzkiej?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 20:48
                                                    Trochę dziś spokojniejszy był dzień, trochę sobie podczytałam, nawet znalazłam
                                                    momenty bardzo radosne.
                                                    Bardzo, a bardzo podoba mi się pojęcie Sofii przez Sołowjowa, bardzo, a bardzo
                                                    wczuwam się w to pojęcie i czym bardziej się w niego wgłębiam tymbardziej się z
                                                    tego śmieję.
                                                    A to wszystko przez moją wyobrażnię. Szkoda, że Sofia się zatraciła i stała się
                                                    początkiem dramatu kosmicznego.
                                                    jd- czy Sofia i Ewa to jedno i to samo ???? :-)
                                                    wszystkie grzesznice ??? ;-)
                                                    Sofia ma wolę i Ewa ma wolę, czy wina czasmi nie leży w woli ?
                                                    Zgadzam się i popieram Solowjowa, że wrogość Polaków do Rosjan ma charakter
                                                    duchowy i wydaje mi się, choć tyle lat mineło, że ducha nie da się pokonać.
                                                    Jak mówi duch jest silniejszy od krwi. A o pojednaniu duchowym nie ma mowy.
                                                    Ciekawa kłotnia była też między Sołowjowem a Aksakowem zakończona zgodą.

                                                    Moi studenci od sznurówek wyprowadzają się. Bardzo mi ich będzie brak, dlatego
                                                    się tak rozpijali, a dziś ostatni raz. Byli to super studenci, żadni
                                                    wychowankowie masłowskiej, byli świetni w swoim stylu.
                                                    Jak byli to żle, jak ich nie będzie to jeszcze gorzej. Przyzwyczaiłam sie do
                                                    nich - popłaczę i zapomnę.

                                                    jd- jak jestem szczęśliwa, rozmawiałam w sklepie z kimś, kto nie chciał mi sie
                                                    przedstawić. A zaczął rozmowę od tego, że chce kupić dobrą wódkę w prezencie.
                                                    Kiedy poleciłam, spytał się czy ją piłam , że tak zachwalam ?
                                                    Moja odpowiedż brzmiała: - nie, piję tylko Pilchówkę czyli gorzką. A on - tak,
                                                    a wie pani, że ja byłem na spotkaniu z Pilchem, a ja mu na to - to pan miał
                                                    szczęście , bo kiedy ja poszłam Pilch nie przyszedł.
                                                    I wiesz rozmawialiśmy i o masłowskiej i o walickim i on był cholernie
                                                    zaskoczony moją rozmową. Twierdził, że Walicki przerywa pewne tabu związane z
                                                    Rosją i to jego zdanie bardzo mi się podobało.
                                                    Też rozmawialiśmy o zbiorach UJ i na końcu spytałam się go - z kim mam do
                                                    czynienia, tak miło rozmawiać ?
                                                    Nie powiedział, tylko tyle , że jeszcze panią odwiedzę !
                                                    jd i brzoza - dziękuję wam za wciąganie mnie w literackie sprawy i debaty,
                                                    takie przeżycie jak dziś w sklepie to cos takiego jak wygrać turniej *****
                                                    dziś dzień gorzkiejżołądkowej za wasze zdrowie - należy wam się, jeszcze raz
                                                    dziękuję - warto żyć dla takich chwil :)
                                                    Nawet nie wiecie pod jakim jestem wrażeniem :)
                                                    Teraz wielkie oczekiwanie na Nike - jeżeli komisja podejdzie do książki jak
                                                    tajemniczy klient - jako przerwanie tabu rozmowy o Rosji - doskonałe
                                                    określenie, to ........

                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 27.09.03, 20:58
                                                    rita - tak naprawde to Ty nas wciągasz w te dysputy literackie, to Ty nam je
                                                    narzucasz tym nieslychanym apetytem na książki. Czyli - wszystko przez Ciebie.
                                                    A tak przy okazji - ciekawa jestem, jaką wódke poleciłas temu klientowi? I czy
                                                    gdy ktos kupuje na prezent, to dajesz mu torebeczke, czy pakujesz w cos innego?
                                                    Tez mam nadizeję, ze on ejszcze wróci, bo ciekawe, kto zacz.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:13
                                                    brzoza , my się tak nie chwalmy, ja jeszcze dwa lata temu ani me, ani be , a
                                                    teraz ....
                                                    Jestem ciekawa, kto to był - mało kto wie o książce walickiego, nawet oczytany
                                                    Darwin widząc ją dziwił sie , że czytam, ale on już wie , że po mnie można
                                                    wszystkiego sie spodziewać.
                                                    Sprzedałam i zaoferowałam 0.7l Eristoffa , dobra wódka, a z tego wnioskuję, że
                                                    kupują ją dobrzy klienci. Mam firmowe torebki i elegancko wkładam ją do srodka,
                                                    następnie zawijam górę i taki prostokącik podłużny gotowy. Zazwyczaj wszystkim
                                                    się to podoba i musze ci powiedzieć, ja już to chyba mówiłam, że uwielbiam
                                                    opakowywać towar elegancko. O zawijaniu i pakowaniu towaru jeszcze wam
                                                    opowiem , ciekawy temat , a jeszcze jak klienci chowają alkohol w rękawy, za
                                                    paski - techniki rożne.
                                                    brzoza- czy ty aby nie zakochałaś sie w moim mężu, ostatnio tak dbasz o jego
                                                    zdrowie, teraz o teściową - ha, ha, ha, a musze ci donieść , że zbliża się
                                                    kolejny termin zabiegu. Wszystko jest na dobrej drodze ;-)
                                                    A teraz twoje zdrowie !- nie bój sie tylko łyk
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 27.09.03, 21:18
                                                    Ja po prostu mam miętkie i litosciwe serce...
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:23
                                                    i bardzo ci za to dziękuję, czekamy teraz na jd - co on o tym sądzi?
                                                    ciekawe czy też tak w szkole dyskutowaliście ? i na jakie tematy ?
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 27.09.03, 21:35
                                                    Na jd dzisiaj sie nie doczekam, bo musze zwolnic maszyne nastepnemu,
                                                    niecierpliwemu uzytkownikowi.
                                                    Z jd to my w zasadzie w szczenięcym wieku nie dyskutowalismy, tylko słuchalismy
                                                    jego wykładów filozoficznych. Tak, tak on juz jako szesnastolatek odróżniał
                                                    Kanta od Hegla i pławił sie w Dostojewskim, którym to zreszta i mnie wówczas
                                                    zaraził. Jak więc widzisz o dyskusji mowy byc nie mogło, bo jak tu dyskutować z
                                                    mistrzem!
                                                    Na wszelki wypadek: spokojnych, pachnących skoszoną trawą snów:))))
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 27.09.03, 21:36
                                                    Sofia to coś dużo wcześniejszego od Ewy; na pewno nie to samo, choć są
                                                    zbieżności. Sofia jest kobiecością, a nie kobietą.
                                                    Ten w sklepie to nie byłem ja, ale mam przeczucie, że to ktoś znajomy. Da się
                                                    opowiedzieć jak wyglądał?
                                                    Pamiętaj, że pijesz jedną małą żołądkową na miesiąc.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:50
                                                    ciężko mi opisać mężczyznę wzrokowo, nawet się tego nie podejmę, by go nie
                                                    spaskudzić - szpakowaty , grzeczny, kulturalny , szybko poszedł jak zobaczył z
                                                    kim ma do czynienia i kupował wódkę komuś na imieniny.
                                                    jd - jakby co to marce wódki dojdziesz,a był to Eristoff w torebce Bolsa
                                                    kogo podejrzewasz , i jeszcze drobiazg, mówił, ze nie pije bo prowadzi auto gdy
                                                    mu poleciła gorzką.
                                                    jd - był to łyk dla rozlużnienia i koniec, przyżekłam i dotrzymam słowa, ale to
                                                    wyjątkowa dla mnie sytuacja, ten tajemniczy klient
                                                    może ty opisz swojego podejrzanego ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 27.09.03, 21:53
                                                    A na ile wyglądał lat? Miał wąsy, brodę, okulary?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 22:00
                                                    nie miał dodatków żadnych, wyglądał na polityka bardziej z dodatkiem wiedzy o
                                                    literaturze. Wiek mój - już nic nie pamietam, zrozum to jest trudne, ale
                                                    powiedział, że mnie odwiedzi, tylko, żeby na mnie trafił.
                                                    - no powiedz, kogo ty podejrzewasz, że sie tak wypytujesz ?
                                                    Ale będzie oczekiwanie na Nike
                                                    a wiesz, że o masłowskiej nie powiedział ani jednego słowa, ani za , ani
                                                    przeciw , to mnie zaciekawiło
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 27.09.03, 22:38
                                                    Rita, to nie jest jakieś określone podejrzenie. Jest parę osób w Krakowie,
                                                    które ja znam i które wiedzą o Walickim i Masłowkseij, ale wielokrotnie więcej
                                                    takich, których nie znam. W końcu to mekka intelektualistów.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 22:48
                                                    właśnie , co będziemy szukać igły w stogu siana, ale określił trafnie książkę i
                                                    za to tą trafność słów należą mu sie gratulacje - musze sobie zapamiętać -"
                                                    przerwać tabu milczenia o Rosji " - w gruncie rzeczy o to mi chodziło, a to
                                                    zdanie mógł powiedzieć tylko znawca problemu
                                                    no właśnie jd - czy powiedział trafnie ?
                                                    czy z tym sie zgadzasz ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 27.09.03, 22:57
                                                    No tak, zgadzam się. Dodałbym, że Walicki przerwał to tabu i przerywa od 50
                                                    lat. I że przede wszystkim kruszy wszystkie powierzchowne, wynikające z
                                                    łatwizny i lenistwa (tudzież złej woli) stereotypy o Rosji, jej historii i
                                                    kulturze. Drugą taką osobą był Andrzej Drawicz.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 23:38
                                                    czyli wszystko sie zgadza, możemy iść już spać
                                                    jutro znów czytanie, ale pewnie taki klient jak dziś sie nie zdarzy ?
                                                    dobranoc brzoza i jd
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 20:45
                                                    po wczorajszych wrażeniach nastąpił dzień pełen spokoju i normalności.Czytania
                                                    było mało, odwiedziła mnie teściowa i rozmowy były długie.
                                                    Popatrz jd , Solowjow krytykował rusyfikację Polski, wyjaśnił dlaczego.
                                                    Dlaczego jemu nikt nie pomógł w tej ideii. Czy czasmi nie wina jest polskich
                                                    filozofów, że utopia Sołowiowa została utopią. Właściwie to malo miał
                                                    zwolenników, a już w Polsce chyba żadnego.
                                                    Co do Sofii, to wydaje mi sie , że ty jak Gagarin twierdzisz, że to herezja
                                                    mistyczna, a dla mnie i Sołowijowa nowym objawieniem.
                                                    Książka walickiego - to ogromny potencjał wiedzy o Rosji, trzeba dobrej głowy ,
                                                    żeby ją przyswoić. Może zastanów sie o książce bardziej jasnej i prostej dla
                                                    szerszej publiczności .
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 28.09.03, 22:32
                                                    Podejrzewam, że w prostych i łatwych książkach nie jestem dobry.
                                                    Przeurocze polskie dziewczyny wygrały mistrzostwa Europy w siatkówkę.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 22:53
                                                    wiem, oglądałam, sukces dla polskiej piłki siatkowej. Nie wiem dlaczego tak
                                                    sport kobiecy jest niedoceniany, napewno głośniej byłoby gdyby to wygrali
                                                    mężczyżni.
                                                    Trzeba przyznać , że niespodziewanie wygrały.
                                                    Ale słyszałam, że w Warszawie były zawody narciarskie pod Pałacem Kultury oraz
                                                    dowiedziałam sie , że Kochacie Gdańsk - czy prawda ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 28.09.03, 22:58
                                                    Ja bardzo doceniam sport kobiecy (z wyjątkiem jazdy figurowej na lodzie,
                                                    gimnastyki artystycznej, pływania synchronicznego, rzutu młotem, boksu,
                                                    zapasów, skoku o tyczce, podnoszenia ciężarów, i może czegoś jeszcze).
                                                    Nic nie wiem o tym Kochaniu Gdańska. Co to?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 23:03
                                                    W radio reklamują , ze w Warszawie odbywają sie Dni - nazwane - Kochamy Gdańsk,
                                                    z tej przyczyny są organizowane różne występy i uroczystości na które
                                                    organizatorzy dni zapraszają
                                                    a jaki mialeś program dziś ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 28.09.03, 23:06
                                                    Może rzeczywiście to Kochanie Gdańska się odbywało. Ale dowiaduję się od
                                                    ciebie.
                                                    Miałem dziś znowu gadaną robotę.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 23:17
                                                    czyli trzeba iść już spać
                                                    coś na noc:
                                                    Tylko śpij i aż śpij
                                                    A mnie prowadź tam
                                                    Tam gdzie jesteś
                                                    Chcę być tam gdzie ty
                                                    W niebie czemu nie
                                                    W piekle aż na dnie
                                                    Będę wszędzie wszędzie będę
                                                    Czy to ważne gdzie to będzie ;-))))))))))

                                                    taka sobie piosenka nocna - ładna, brzoza ????
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 29.09.03, 07:42
                                                    Piosenka jest milutka - a wymyśliłas do niej melodie?
                                                    A siatkarki były super. Zajrzyjcie sobie w wolnej, ale dłuzszej chwili na
                                                    strone, której autorzy przewidują przyszłość. Co będzie za 50 lat? Zobaczcie,
                                                    fajna zabawa.

                                                    www.wielkarzeczpospolita.net
                                                    www.wielka.net
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 20:48
                                                    brzoza - trzeba sobie do tych tekstów muzyczkę samemu skomponować i to jest w
                                                    tym piękne, bo w zależności od humoru możeś wyśpiewywać ironicznie z humorkiem
                                                    lub smutno z małą nutką nostalgii.
                                                    Najlepszą piosenkę teraz śpiewa Beata Kozidrak - znacie chyba - Kocham cię -
                                                    śpiewam tą piosenkę w różnych wersjach i z różnym akcentem. Podśpiewujesz ją ?
                                                    Ten poniedziałek też zaczął sie ciekawie. Znów wdepnął do mnie nieznany klient,
                                                    szedł piechotą, bo samochód zostawił do naprawy w warsztacie. Chciał kupić po
                                                    drodze bułeczki "lub czasopisma" , a że nie kupił zaczą od wychwalanie sklepu,
                                                    że jest ładny i przyjemny. Podziękowałam za miłe słowa i zaczął się dialog.
                                                    Jego syn też prowadzi gdzieś sklep i tak sobie ogląda mój. Nie wiem jak to sie
                                                    stało, aha już wiem, zaczełam sie dopytywać o jego profesję i powiedział, że
                                                    jest żeglarzem, że zeszliśmy na temat Olsztyna i jezior. I wyobrażcie sobie
                                                    facet co roku z kolegami z Krakowa jeżdzi żeglować na Mazury. Jeden z jego
                                                    kolegów ożenił sie w Olsztynie i tam został.
                                                    I teraz co roku na początku lipca wyruszają na żagle. Oczywiście , że temat
                                                    przeszedł do Olsztyna i ciężko z niego było wyjść.
                                                    A teraz wyjaśnię wam, że miałam rację co do festywalu filmów w Gdymi, że
                                                    powinien wygrać -Pornografia. Czekałam tylko na odpowiedni artykuł, żeby się
                                                    upewnić. I jest, Artur Szczukiewicz napisał prawdę.
                                                    "Pornografia - tylko dlatego nie dostała Złotych Lwów, bo musiałby je odebrać
                                                    osobiście Lew Rywin.
                                                    Cezary Pazura obraził się na widzów, bo nie podobał im się film - Nienasycenie,
                                                    która wyprodukowała jego żona. Agnieszka Holand obraziła się na dzienikarzy, bo
                                                    skrytykowali jej najnowszą produkcję. Jan Jakub Kolski obraził się na jurorów,
                                                    bo jego - Pornografia - nie dostała Złotych Lwów, Jerzy Hoffman obraził się na
                                                    cały świat, bo ten nie chce czcić go jak Boga. A cały świat obraził się na Lwa
                                                    Rywina. Za to, że ośmielił się przyjechać do Gdyni ..."
                                                    Jak w scenariuszu masłowskiej wszyscy zgodnie jechali słownictwem. Publicznie
                                                    zostały wykrzyczane przez słynne gwiazdy słowa, którxh nie powinni użyć , a
                                                    jednak użyli pokazując drugie dno, nie hamując sie przed publicznością.
                                                    Cytaty - gówno go obchodzą duperele, - krytycy chcą jej dopierdolić. Słowem na
                                                    samej konferencji prasowej poleciały takie słowa jak: pierdnięcia, dopierdolić,
                                                    słowem najczęściej używanym było- gówno i oczywiście k....
                                                    Lew Rywin okazał się w tym towarzystwie najkulturalniejszy, mimo , że jury
                                                    zagrało na jego nosie i przyznali Zlote Lwy - Warszawie.
                                                    Piszę o tym, przed oczekiwaniem na Nike, bowiem obserwując naszych artystów
                                                    zaczynam przchylać sie co do nagrody dla masłowskiej. Ta nagroda uwieńczyła by
                                                    sukces artystów.
                                                    Stwierdzam, że nasze forum, choć jest anonimowe ma wyższą kulturę zachowania
                                                    niż góra. Jak ich szanować i za co ?
                                                    Po przeczytaniu tego artykułu mam chęć pójścia do kina tylko na -Pornografię.
                                                    Oglądałam te stronki , są fantastyczne, szczególnie to o wiernym kliencie,
                                                    również podoba mi sie ten motocyklista z uśmiechem łapiący muchy
                                                    nie wiem jak dzisiaj będę na komputerze, trochę mam chaos w domu.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 29.09.03, 21:11
                                                    Rita - na temat festiwalu nic dodac, nic ując. Samo sedno.
                                                    Tez spróbuje obejrzeć Pornografię (lubie dobre filmy, a nie lubie chodzić do
                                                    kina. Ale kłopot!), bo jestem ciekawa, co zostało z Gombrowicza, a poza tym
                                                    uwielbiam Krzystzofa Majchrzaka.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 21:36
                                                    fajną stronke podałaś, jak tylko znajdę czas szczegółowo ją przeglądnę , bo
                                                    warto sie pośmiać. Trzeba przyznać , że autor artykułu bez ogródek napisał
                                                    prawdę, szczerą prawdę, którą w mediach nie powiedzieli
                                                    lecę robić sałatki na sniadanie - to jest żywot kobiety
                                                    ale, ale - jd - dziewczyny siatkarki godnie zostały przyjęte przez kibiców na
                                                    lotnisku, same były w szoku - należało im się, a mówią , że kibice są żli.
                                                    Przeżyły prawdziwy dzień Kobiet
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 29.09.03, 21:40
                                                    rita - jakie sałatki robisz na sniadanie dla rodziny. Uchyl rabka tajemnicy, bo
                                                    mnie sie juz skończyły śniadaniowe pomysły.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 29.09.03, 21:55
                                                    Piosenka Kozidrakowej całkiem, całkiem (szczególnie wichry i burze), choc
                                                    trochę przesłodzna.
                                                    Mnie intuicja podpowiada, żeby darować sobie Pornografię i chyba jej (intuicji)
                                                    zawierzę, tym bardziej, że Majchrzak zdziwaczał.
                                                    Siatkarki w cywilu równie urocze jak na boisku.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 21:34
                                                    no więc zabieg męża został odsunięty na listopad , a rozmowa telefoniczna ze
                                                    szpitalem była zaskakująca dla mnie.
                                                    Kiedy się okazało. że termin jest już nieaktualny zaczeli wyznaczać następny.
                                                    Pani ze szpitala zaproponowała na listopad, a mąż uradowany mówi - " listopad
                                                    bardzo mi się podoba, bardzo mi się podaoba, liście lecą z drzew, w szpitalach
                                                    zaczną grzać, będzie cieplutko i przyjemnie będzie leżeć.A i pielęgniarki i
                                                    lekarze będą siedzieć na miejcu, bo kto na takie zimno będzie chciał wychodzić.
                                                    Wie pani co ten termin jest doskonały, ale jakby cos niewypaliło to proszę
                                                    szykować następny. Będę dbał o siebie, proszę się nie martwić by nasza praca
                                                    nad terminami nie poszła na marne." I tak wszystko się samo wynormowało.
                                                    Brzoza , nie wiem czy jesteś zadowolona, ale mój mąż bardzo.

                                                    Trening z darią przebiega również pomyślnie, pracujemy nad serwisem i muszę
                                                    zmienić zdanie co do techniki uderzenia. Daria zaczyna dawać rotację piłce, co
                                                    wiąże sie już z inną technuką gry , nie na raz tylko już kilka razy.
                                                    Zauważyłam , że się odblokowała i8 zamiast sztywnych uderzeń zaczyna grać
                                                    miękko i płynnie.
                                                    Czekałam dziś na kortach na Inkę, ale sie spóżniła i nakierowałam ją do mojego
                                                    domu.
                                                    Żeby nie wpaść z urzędowaniem na forum wykombinowałam, że przedstawię ją jako
                                                    mieszkankę mojego domu w którym mieszkałam i aktualnie studiuje w Krakowie, a
                                                    medal który otrzymałam jest od jej taty. I tak życie sie u mnie kręci, wszystko
                                                    potajemnie i w skrycie - niestety tak musi być. A medal przeżywam i dałam temu
                                                    wyraz w innym wątku.
                                                    A książkę czytam i coraz bardziej zaczynam rozumieć, szczególnie to , że
                                                    Sołowiow odegrał w życiu Rosji niebagatelną rolę, na tyle , że wart sie nim
                                                    zajmować.
                                                    brzoza - salatka z porów, my tylko jemy salatki teraz ale i pierogi ruskie też
                                                    są dobre
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 30.09.03, 21:43
                                                    Czy to znaczy, że ze zdrowiem męża jest lepiej niż średnio? Brzoza się ucieszy.
                                                    Tomek ma ciągle złamany palec?
                                                    Piękna - niczym polskie siatkarki - jest ta twoja wytrwałość w czytaniu
                                                    Walickiego.
                                                    No i gratulacje za przesyłki z Olsztyna.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 21:56
                                                    jak tylko sie dowiedział, że szpital go nie chce to tryskał zdrowiem do
                                                    słuchawki telefonicznej. Myślę , że lekarstwa są dobre.
                                                    A wiesz, ze Paulina znów musi stać całą nockę na zapisy na zajęcia pod UJ-EM ?
                                                    Coroczne kolejki.
                                                    Wiesz, że podoba mi sie reklama GW na bilbordzie z siedzącym Michnikiem.
                                                    Wisi przy światłach na ulicy i jak się zatrzymuję patrzę i myślę - fajny jest ?
                                                    Udała im się ta reklama.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 30.09.03, 22:28
                                                    To jest chyba coś popieprzonego i skandaliczengo z tymi zapisami na zajecia.
                                                    Ja uwielbiam Michnika, ale akurat ta reklama, i właściwie sam fakt, że on jest
                                                    w tej reklamie, podoba mi sie średnio, a zadufane hasło "Nam nie jest wszystko
                                                    jedno" (czyli że innym jest wszystko jedno) jeszcze mniej.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 22:37
                                                    ale wiesz, że reklama rządzi się innymi prawami
                                                    pamiętam, że kiedyś u nas była taka reklama, że kto wejdzie do marketu będzie
                                                    świnią i ludzie wchodzili z radości
                                                    a Michnik na zdjęciu wyszedł dobrze, bez zastrzeżeń - brakuje mi tylko
                                                    stańczyka - jak myślisz, kto mógłby tam za stańczyka tam za fotelem stanąć ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 30.09.03, 23:20
                                                    Jeśli reklama ma się rządzić swoimi prawami, to ktoś od tytułu naszego wątku.
                                                    Ale nie mam serca do tych praw.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 21:09
                                                    jd- wracam do pięknej mojej Sofii i tu cytat mówiący, ze ja mam rację:
                                                    "Fascynowało ich zwłaszcza doszukiwanie się u Dantego, a także u Petrarki,
                                                    Sołowjowskiej Sofii, którą kojarzyli głównie z "wieczną kobiecością", mogącą
                                                    wcielić się w konkretna postać.
                                                    Odnajdywali więc Sofie w idealnej milości do kobiety, opiewanej w sonetach
                                                    Retrarki itd. Obecny był w tym intensywny erotyzm, przeważnie bardzo
                                                    wysublimowany, jak w wierszach Błoka o 'Pieknej Pani', ale czasem ocierający
                                                    się o wulgarność, mającą ukazywać Sofię w stanie upadku ."
                                                    Czyż nie maiłam racjii do porównania Sofi z Ewą. Jednak to coś ich łączy.
                                                    A co oznacza słowo - wysublimowany ?
                                                    Dziś udało mi się dużo więcej przeczytać, a to z powodu braku prądu. Wyszłam ze
                                                    stołkiem przed sklep i grzałam się w słoneczku czytając. Ale o tym jeszcze po
                                                    tym.
                                                    Dziś też na treningu grupowym w klubie postanowiłam nie włączać sie w trening
                                                    tylko zostawić Darię samą sobie z dziećmi. I plany bym zrealizowała gdyby nie
                                                    pan , który podszedł i nie spytał się, czemu nie trenuję. Głupio mi było
                                                    powiedzieć, że nie chcę i wziełam kosz z piłkami z zamierzeniem pójścia na
                                                    trening.
                                                    Idąc przysłuchuję sie dyskusji rodziców, którzy zbierali pieniądze. Ponieważ
                                                    mam tam darię pytam się na co ta składka ? I wyobraż sobie rodzice wpadli na
                                                    pomysł zorganizowania turnieju dla tej grupy. Zbierają te pieniądze, bo każde
                                                    dzicko musi dostać nagrodę. Będą rozgrywane różne konkurencje i każde dziecko
                                                    musi wygrać w jakiejś konkurencji.
                                                    Jak to usłyszałam to zadałam tylko jedno pytanie - w jaki sposób to zrobią ? I
                                                    tu zaczeła się otwarta dyskusja, która o mały figiel nie skłóciła by rodziców.
                                                    Logicznie biorąc jest to niewykonalne. Jeśli jakieś dziecko będzie bardzo
                                                    sprawne , drugie mniej to jak zrobią by to mniej wygrało z więcej sprawnym w
                                                    pewnej konkurencji. Dlaczego to jedno dziecko sprawne nie może wygrać wszystkie
                                                    konkurehcje jeśli jest sprawne.
                                                    Było to czyste filozoficzne debatowanie, wreszczie przeprosiłam i odeszłam bo
                                                    im namotałam tak, że ąż mi było wstyd.
                                                    Na taką zabawę ja z darią się nie wpisujemy tymbardziej, że dzieciaki znają się
                                                    już dwa lata razem były na obozie i kibicowanie dla darii też byłoby
                                                    niesprawiedliwe jeżeli by jakiekolwiek było.
                                                    Mnie interesuje czysto sportowy mecz. Rodzice chcieli by sie zabawić w konkursy
                                                    niby dla dobra dzieci. Wszyscy równo muszą wygrać, a to nie sport, bo w sporcie
                                                    wygrywa jeden. Poszlam na ten trening i wyobraż sobie już główny trener
                                                    przydzielił mi dzieciaki, a rodzice przeszli na mój kort. Ja rozumię, że w
                                                    grupie nie sposób poprawiać uderzenia i korzystają z mojej gościny.
                                                    A najbardziej cieszy sie daria bo w treningu może się pokazać przed innymi
                                                    dziećmi. Cięzko mi ją zostawić w grupie samą, zresztą ona tego nie chce. Sprawę
                                                    załatwi chyba hala - jeden kort na 8-9 dzieci.
                                                    Tomek jeszcze jest zagipsowany, może w przyszłym tygodniu zdejmą i wznowi
                                                    treningi. Jak sam mówi już tęskni.
                                                    On ma inną grupe i będzie musiał zostać sam, tam chłopcy będa grać między sobą,
                                                    a trener tylko mówi co mają grać.
                                                    Jest jeszcze inny problem w grupie darii, dzieciaki widzą, że daria stanowi
                                                    konkurencję dla nich, szczególnie dziewczynki są zamkniętą grupą i tak zabardzo
                                                    nie chcą garć z darią, bo jeszcze nie umią nawiązywać ze sobą wymianę piłek i
                                                    ich trenin polegał na gadaniu między sobą niż granie. Ale to musze jeszcze
                                                    zaobserwoać niewłanczjąc sie w trenig, ale jak się nie włączać kiedy rodzice
                                                    znów by patrzyli na mnie złym wzrokiem, że wsadziłam im do grupy tylko dziecko
                                                    zabierając czas innym dzieciom.
                                                    Ciężko jednak wsadzić dziecko do grupy już zgranej. Ale tak myślę, że daria tam
                                                    długo nie zagrzxeje i wejdzie już wkrótce do grupy tomka. Jeszcze trochę przed
                                                    nami treningów. A póżniej te dziewczyny będzie gromić na turniejach.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 01.10.03, 21:42
                                                    Wysublimowany to pełen delikatności, subtelności, wymyślności.
                                                    Mnóstwo wysublimowanych problemów i dyskusji macie na tych terningach. Masz
                                                    rację, sport nie polega na tym, ze wszyscy wygrywaja i dostają nagrody. Jest
                                                    być może przede wszytskim umiejetnością przegrywania.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 21:56
                                                    właśnie , tego mi brakowało , powiedzenia wprost , że umiejętność przegrywania
                                                    jest najwyższą klasą i niech nie uczą, że każdy wygrywa, bo porażki są gorsze,
                                                    a życie ciężkie.
                                                    Ja już wiem co póżniej będzie , kiedy będę dalej grupę trenować, a daria wygra
                                                    z dziewczynami - powiedzą , że to wina moja , bo moje serce na treningu biło
                                                    dla niej i jeszcze mi powiedzą , że specjalnie tak trenowałam. I jak wiesz
                                                    historia sie powtórzy jak przy Dorocie i Paulinie. W grupie nie można mieć
                                                    swoich dzieci , bo podpadnę rodzicom. Teraz jest wszystko wporządku ale jak
                                                    zaczną sie mecze to będzie żle. Jedno jest pewne trzeba się pocichutku z grupy
                                                    wycofywać, a trenować dzieciaki osobno.
                                                    jd- zapomniałeś pochwalić trenera siatkarek, ja wiem , że serce masz dla kobiet
                                                    ale ten trener z chorobą raka zrobił wyczyn - prawda ?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 22:04
                                                    piękną piosenkę słucham
                                                    BAY CITY ROLLERS - Give a little love
                                                    znasz ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 01.10.03, 22:51
                                                    Trenera oczywiście też chwalę, choć w innym trybie.
                                                    Nie znam raczej tej piosenki.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 22:56
                                                    a ja mogę grać dziś głośno, bo Paulina stoi w klejce do UJ i będzie stała aż do
                                                    rana. Bardzo narzeka na UJ , zlikwidowali jej opcję fantastyki, którą tak
                                                    bardzo lubi i co najgorsze ma już napisany jaiś referat z tego tematu a
                                                    fantastyki nie ma. Oczywiście, że Balcerowicz musi odejść w tym wypadku :-)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 01.10.03, 23:03
                                                    To poważny wypadek, więc oczywiście, że musi odejść. Poza tym wszystko przez
                                                    Chwina i zlekceważenie Doroty. Chwin na prezydenta, Dorota na finanse, a Kasia
                                                    Skowrońska na festiwal Eurowizji. Wtedy UJ będzie tak zorganizowany jak
                                                    siódemka.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 23:26
                                                    dobre sobie ha, ha
                                                    dobranoc jd
                                                    może i jutro brzoza sie zjawi ?
                                                  • mgrburak1 Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko 02.10.03, 03:57
                                                    brzoza napisała:

                                                    > Ja po prostu mam miętkie i litosciwe serce...


                                                    hej brzozo znalazlem cie ,
                                                    wiesz jest takie powiedzenie
                                                    kto mietkie ma serce
                                                    musi miec twarda.....
                                                    a moze to nieprawda...
                                                    pozdrowienia
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 02.10.03, 17:50
                                                    Jakiś zapamiętały wielbiciel brzozy. Do tego magister. I w dodatku burak. I
                                                    number 1.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 20:46
                                                    brzoza - zacznę od tego wpisu do ciebie. Zpaożyczyłam zdanie i kiedy klient
                                                    przyszedł po następne piwa i powiedział, że mu zabrakło bo się musiał nimi
                                                    podzielić. To jest tak, jak się ma miękkie serce - a ja mu na to , że jak się
                                                    ma miękkie serce, to się ma twarde co innego.
                                                    I znów zaczeła sie dyskucja , co takiego twardego można mieć ? temat został
                                                    milcząco- śmiejący.
                                                    jd- kończę czytać, nawet gładko poszło. Jestem pełna uznania dla autora i jego
                                                    wiedzy. Trudno cokolwiek powiedzieć, człowiek jest za mądry dla mnie by
                                                    nawiązać jakikolwiek dialog , jedynie co mogę to wypić sobie za pomyślność tych
                                                    ideii. Tak prawdę mówiąć to głównym bohaterem jest nasz słynny Sołowjow, wokół
                                                    niego kręci sie prawie cała fabuła.
                                                    Drugim bohaterem jest Gagarin, który jak wieści niosą przyczynił się do śmierci
                                                    Puszkina. Oczywiście nie jest to udowodnione, ale plotki mogą zniszczyć
                                                    człowieka. Daj spokój, nie wiedziałam, że takie rzeczy mogą się wydarzać -
                                                    napisać anonim donoszącym poecie o zdradzie żony i nazywający go " pomocnikiem
                                                    Wielkiego Mistrza Zakonu Rogaczy" to niezbyt ładnie świadczy o autorze listu.
                                                    Największe walki toczyły się listownie. Zaczynam podejrzewać, że filozofia to
                                                    walka, walka słów i argumentów.
                                                    Podoba mi sie jedno zdanie Gagarina -"Czlowiek powinien stać się
                                                    prawdziwym 'panem swojego życia'; panem, którego słuchać należy pokornie i bez
                                                    oporu."
                                                    Jak rozumieć to zdanie - ciekawa jestem jak ty to odbierasz ?????
                                                    A słowo - shizma ? co oznacza jest bardzo cząsto używane
                                                    Czytam teraz o Mickewiczowskiej wizji Rosji, a imię jego 44 przypomniało mi
                                                    zdarzenie z przed kilku laty , kiedy to zadzwonił telefon i przedstawił się
                                                    chłopak jako 44. Dzwonił do córki, poznał ją chyba na IRC-u. Ja o niczym nie
                                                    wiedząc , o istnieniu jakiś ników, bo całkowicie byłam zielona w tym temacie -
                                                    zapytałam się , co ma pan taki daleki numerek. Musi pan zaczekać, aż zadzwoni
                                                    pierwszy, drugi , trzeci i następni.
                                                    Proszę czekać na swoją kolejkę. Słysząc rozmowę dorota doleciała do telefonu.
                                                    Pamiętam, bo była to długa znajomość, chłopak z Katowic był nawet na jej
                                                    studniówce. Ale znajomość prysła, jak wiele rzeczy w życiu. A ja zaczełam od
                                                    tego momentu kontrolować internet, przez co sama chyba wymagam kontroli nad
                                                    sobą :)
                                                    To był tylko taki przerywnik. Przejdżmy teraz do Hercena, który najbardziej
                                                    interesująco przedstwia idee Polski. Przyznam, że znalazłam bardzo ładne jego
                                                    zdania, takie trafne, że ho, ho.
                                                    Kończę książkę, zwalniam tempo czytania, bo jestem , ujmę nieskromnie strasznie
                                                    z siebie zadowolona, wyzwanie miałam ogromne i dałam sobie radę. Pewnie, że
                                                    niezrozumiałam jej tak jakby autor sobie życzył, ale jak można wymagać tego ode
                                                    mnie :)
                                                    Cytat o losach słowiańskiego świata:
                                                    "Piękne jest przebaczać swoim wrogom, lecz jest coś jeszcze bardziej ludzkiego:
                                                    rozumieć ich, gdyż zrozumieć znaczy rozgrzeszyć, zrehabilitować, pogodzić się z
                                                    nim."
                                                    Przezwyciężyć nienawiść do Rosjan.
                                                    Dobrze, że autor na końcu wyjaśnił, że było to niemożliwe ;-))))))))
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 02.10.03, 21:27
                                                    Tak jest, bardzo to wszystko rosyjskie kreci sie wokół Sołowjowa.
                                                    Intryga wokół Puszkina była perfidna i śmiertelna, ale poważne są wątpliwosci
                                                    czy to jednak nasz Gagarin, który został jezuitą.
                                                    Ten cytat to jakieś tęskne wezwanie do bycia jednocześnie wiernym sobie,
                                                    spontanicznym i zjednoczonym z "wyższą prawdą".
                                                    Schizma to rozłam w kościele. Szczególnie chodzi o schizmę wschodnią w roku
                                                    1054, która podzieliła chrześcijaństwo na katolicyzm i prawosławie.
                                                    Rita, masz absolutnie pełne i niezbywalne prawo do całkowitego zadowolenia z
                                                    siebie.
                                                    Wygadana jesteś nie tylko w sklepie, także telefonicznie.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 21:53
                                                    tak z telefonem to miałam różne przypadki. Pamiętam jak ktoś pomylił numery i
                                                    yak sie rozgadaliśmy, że facet nie chciał sie rozłączyć. W innym telefonie ,
                                                    który też był pomyłką , przedstawiłam się jako pracownik zakładu pogrzebowego i
                                                    też o mało on nie umarł przy telefonie. A już ostatnio to nawet sprzedałabym
                                                    kamienicę wychwalając jej walory tak , że ze zwykłej kamienicy przerobiłam na
                                                    zabytek kl 0 . Facet maił już odstąpić od budowy willi na rzecz kupna zabytku.
                                                    Telefon to też dobra zabawa.
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 02.10.03, 22:19
                                                    Ja po rozmowie telefonicznej trwającej dłużej niż minutę czuję sie jak na
                                                    torturach i zmierzam do natychmiastowego końca. Wielkim wybawieniem z tej
                                                    przypadłosci stała się dla mnie poczta internetowa.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 22:33
                                                    ja jednak głoszę, wyższość telefonu od poczty , z prostej przyczyny - słyszę
                                                    czy ktoś sie śmieje, czy sie smuci, czuję emocje , a tu na forum czy poczcie
                                                    można byc żle zrozumianym, nie czuć tych emocji, idziesz na oślep i czasmi coś
                                                    co powinno byc przyjemne ktoś odbiera jako nieprzyjemne. Tu można słowem
                                                    urazić kiedy w telefonie głosem swoim sterujesz rozmowę i wyczuwasz czy ktoś
                                                    chce rozmawiać czy tylko załatwiać interesy na szybkiego.
                                                    Myślę , że większe niebezpieczeństwo konfliktu jest przez pocztę niż przez
                                                    telefon.
                                                    Na jutro przygotowałam niespodzinkę, jak mówiłam pewne artykuły same wpadaja mi
                                                    w ręce - będzie to zagadka
                                                    A wiesz, że wogóle nie znam tego literata nagrody Nobla , ktoś z Afryki, ale
                                                    już sie tym nie przejmuję
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 02.10.03, 22:54
                                                    Ja pozostaję przy wyższości e-maili. Jest czas na przemyślenie, dobranie
                                                    właściwych słów itd.
                                                    Zapowiadanie na jutro niespodzianek to jest pastwienie się nad delikwentem.
                                                    Czytałem tego noblisty jedną książkę: "Mistrz z Petersburga", taka fabularna
                                                    opowieść o Dostojewskim. Ale było to dosć powierzchowne, manieryczne i
                                                    drugorzędne. Pewnie reszta jest lepsza, ale już raczej nie będę sprawdzał.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 23:00
                                                    jak słyszałam, że napisał taką książkę to przypuszczam, że droga do Nike jest
                                                    otwarta.
                                                    Co ja będę jutro czytać ? - jeszcze raz zakończenie Walickiego
                                                    Ale musze przyznać , że jest jakaś moda na rosyjskich pisarzy i ich twórczość.
                                                    Byłaby dzisiaj ta zagadka , ale jakoś nie zdążyłam, kończyłam ksiażkę.
                                                    Śpij spokojnie, będzie jutro, przez ten czas niech myśli krążą i niech
                                                    pobudzają się do myślenia :)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 02.10.03, 23:05
                                                    Dobra, jakoś wytrzymam.
                                                    Nike jest tylko dla polskich autorów.
                                                    Z czytaniem teraz masz prawo do trzech najbardziej łzawych i beznadziejnych
                                                    Harlekinów.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 23:07
                                                    chyba musze wrócić do Sienkiewicza
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.acn.pl / *.acn.pl 02.10.03, 23:09
                                                    No to "W pustyni i w puszczy".
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i nie tylko i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 23:23
                                                    wiesz , że tego nie czytałam , widziałam z kilka razy
                                                    uważaj od jutra wcielam sie w Hajduczka
                                                    dobranoc jd
                                                    idę już spać
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy i poszukiwanie brzozy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 20:49
                                                    przystepuję do zagadki - z jakiej to książki ?

                                                    "- A gdzie jest twoja świadomość ? - pyta Czapajew Piotra.
                                                    - O, tu - odparłem stukając w głowę.
                                                    - A gdzie jest twoja głowa ?
                                                    - Na ramionach.
                                                    - A ramiona gdzie ?
                                                    - W izbie.
                                                    - A gdzie izba ?
                                                    - W chałupie.
                                                    - A chłupa ?
                                                    - W Rosji.
                                                    - A Rosja gdzie ?
                                                    - W nieszczęściu, Wasiliju Iwanowiczu. "
                                                    Jest to ponoć głośna książka - napewno ją znasz. Ale gdybyś tak przez przypadek
                                                    jej nie znał ,to ogłoszę brzozie, że uczeń przeyższył mistrza.
                                                    Jest jeszcze jeden problem filozoficzny - chodzi o preambułę Konstytucji Unii z
                                                    którą jest duży kłopot. Jak myślisz jak powinna wyglądać taka preambuła ?
                                                    Nawiązując do książki Rosja, katolizm i sprawa polska jedno jest pewne, że
                                                    gorące pragnienie pojednania Polaków z Rosjanami jest bardzo trudne z jednej
                                                    przyczyny - władzy i historii oraz utrwalone tradycje w narodzie.
                                                    Ale bardzo dobrze, że zostają naświetlone takie problemy. Jak napisał Hercen -
                                                    możemy pogodzić się i zbiżyć do poszczególnej grupy , do poszczególnych osób
                                                    ale nigdy do całego narodu.
                                                    Szkoda , że obejmuje ona tylko XIX wiek, bo i aktualna problematyka Rosji jest
                                                    ciekawa. Szlachecki świat Polski a chłopska Rosja również stanowiła wielką
                                                    zaporę w pojednaniu narodów.
                                                    Tak więc jd , chyba dobrze odebrałm treść. a sam Sołowjow urósł w moich oczach
                                                    do Marszałka Filozofii Rosyjskiej XX wieku. Jedno jeszcze zauważyłam, że prawie
                                                    wszyscy myśliciele byli poetami.
                                                    Właściwie to problem zakończyłabym kwestią filozoficzną - niech rzuci kamień
                                                    ten, który jest bez winy :)
                                                    Rozpoczełam również sezon zimowy na sali gimnastycznej. Miałam pierwszy trening
                                                    z darią. Gra jest szybsza, bo na parkiecie i bardziej niebezpieczna. Jestem
                                                    celem , a daria strzela jak z procy tymi piłkami.
                                                    Wprowadzam elementy ogólnorozwojówki. Jak narazie wszystko jej się podoba,
                                                    nawet zbieranie piłek na czas.
                                                  • Gość: rita Re: czytaj tylko po kolacji IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 21:34
                                                    Dziś opowiadał mi klient życie z teściową, a że temat forumowski więc zaczełam
                                                    go słuchać. Bardzo żałowałam , ze nie nagrałam jego monologu, coś ciekawego,
                                                    ale tylko na żywo.
                                                    Żalił się , że wziął taką bidulkę, taką sierotkę, taka brzydotę, bo takie ma
                                                    dobre serce, że nie mógł patrzeć jak się ona męczy. Chodził z nią 5 lat za czym
                                                    sie zdecydował na małżeństwo, a teraz ona mu się tak odpłaca.
                                                    "Teściwa też była k.. bardzo grzeczna. A teraz co k.... same Nerwosany leżą w
                                                    szafce.Otwieram jedną szafkę- nerwosany, otwieram drugą nerwosany, k ... czy ja
                                                    żyję tylko z nerwosanami ? Gdyby nie te nerwosny teŚciowa znalazła by się w
                                                    psychiatryku. Mówi - k..., święty by z nimi nie wtrzymał."
                                                    Czwarty dzień już piję, one mają nerwosole , a ja swoje sole życia. No i co
                                                    szefowa - jak dalej żyć ?
                                                    - pan jest kowalem swojego losu, niech się pan nikogo nie pyta ! - mówię .
                                                    Widząc , że człowiek agresywny uciełam ten żenujący dialog.;-)
                                                    Albo, co zdarza się rzadko,ale niestety bywa i właśnie dziś to przeżyłam wszedł
                                                    pijak, który był cały mokry od wymiotów. Powiedział jedno słowo - flaszkę i
                                                    położył pieniądze. Wtenczas mimo , że jest pijany szybko wstrzymuję oddech, by
                                                    nic nie czuć i nie mieć odruchu wymiotnego i w błyskawicznym tempie podaję, by
                                                    nie zabawił długo i by mój organizm wytrzymał w bezdechu. Jest to jedyny moment
                                                    całkowitego milczenia.
                                                    To taka sucha zaprawa przed przepłynięciem pod wodą jeziora Krzywego. Mam
                                                    nadzieje jd, że jesteś juz po kolacji i nic ci nie grozi.
                                                    Pilch by to zrozzumiał ;)
                                                  • Gość: jd Re: czytaj tylko po kolacji IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 21:57
                                                    Rita, myślałem, że zagadka będzie bardziej finezyjna niż przepytywanie z
                                                    cytatów i sprawdzanie, czy mam encyklopedię we łbie (nie mam). Chyba nie mam
                                                    pojęcia skąd to (pisz do Brzozy), choć może to niejaki Dymitr Furmanow.

                                                    Preambuła to nie jest temat szczególnie filozoficzny. Najlepiej, żeby jej w
                                                    ogóle nie było, a już to wciskanie wartości chrześcijańskich - beznadziejne.

                                                    Tego od nerwosanu powinnaś za tę "szefową" do razu wyrzucić na zbity pysk.
                                                  • Gość: rita Re: czytaj tylko po kolacji IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 22:28
                                                    Jest to książka "Małym palcu Buddy" Wiktora Pielewina. Książka o nowej Rosji.
                                                    Bohater zamknięty w zakładzie psychiatrycznym.
                                                    Jak napisał recenzent tej ksiązki Mariusz Czubaj, Pielewin jest kontynuatorem
                                                    klasycznej rosyjskiej prozy od Dostojewskiego i Gogola przez Bułhakowa po
                                                    Wieniedikta Jerofiejewa zaludnionej przez idiotów, szaleńców i psychopatów,
                                                    którzy na Rosję patrzą innym okiem.
                                                    Mam następną pozycję do przeczytania i chyba ty też :)

                                                    jd- a ja już nauczyłam się ucinać dialog z ludżmi którzy myślą, że szefowa to
                                                    komplement - przytrzymałam rozmowę myśląc , ze może coś ciekawego opowie o
                                                    teściowej
                                                  • Gość: jd Re: czytaj tylko po kolacji IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 22:40
                                                    Dobra, pisz do Brzozy.
                                                    Swoją droga ta rekomendacja Czubaja brzmi tak, że od razu wiadomo, by tego
                                                    raczej nie czytać.

                                                    Moja propozycja preambuły: "Wszystko powinno być tak, jak być powinno, a w
                                                    miarę możliwości lepiej. W granicach prawa i ku powszechnemu pożytkowi. Każdej
                                                    jednostki i całych społeczeństw". Za pieniądze mógłbym tak długo.
                                                  • Gość: rita Re: czytaj tylko po kolacji IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 22:53
                                                    ja nie jestem pewna czy sie tam wszyscy dogadają - przypomina mi to istną wieżę
                                                    Babel.. Otrzymałam na sklep list z Barcelony, coś związane jest tam z monopolem.
                                                    List całkowicie w języku angielskim i nie wiem o co chodzi - jutro dam
                                                    dziewczynom do przetłumaczenia. Skąd w Brcelonie mają mój adres , pewnie ktoś
                                                    zahandlował bazą danych. Teraz jak będą otrzymywać takie listy z każdego kraju
                                                    to nasi listonosze padną pod ciężarem. Aha - jest to list na niebieskim tle w
                                                    kółko żółte gwiazdki, więc odrazu sie zorientowałam, że działa UE.
                                                  • Gość: jd Re: czytaj tylko po kolacji IP: *.acn.pl / *.acn.pl 03.10.03, 22:55
                                                    Na pewno to jest preambuła.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 22:59
                                                    preambuła monopolowa :-)))
                                                    idziemy spać - miłych snów
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 04.10.03, 19:31
                                                    Wpadam na sekunde, żeby powiedzieć, że jutro wszystko przeczytam (ale mam
                                                    zaległości!) i nareszcie dam głos, to znaczy nareszcie przestawię swoją zyciowa
                                                    aktwyność na aktywność forumowa. Jesli mi oczywiście dziecko nie wlizie na
                                                    klawiaturę. Ale poniewaz dziecko musi na poniedziałek przeczytac "Mity greckie"
                                                    R.Gravesa wraz z przypisami (co chwila przychodzi i mówi, że bogowie byli
                                                    totalnie zboczeni), to mam nadzieję, ze odpuści. A tak a propos - co to jest:
                                                    ziejąca ogniem koza o głowie lwa, a ciele węża?
                                                    jd - kiedy załozysz nowy watek, bo w ten wchodzić to jak w warszawskie metro w
                                                    budowie - końca nie widac.
                                                    <<<~~~~~~~~~~>>>
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 20:16
                                                    cięzkie chmury nad Krakowem, coś wisi w powietrzu, deszcz który udaje , że nie
                                                    ma ujścia by sie wylać :)
                                                    Klienci z rana bardzo skacowani trafiali bez trudu do sklepu. Pierwszy klient
                                                    bardzo kulturalnie choć zmęczony wchodząc do sklepu pytał sie uprzejmie - czy
                                                    pani już przyjmuje ? Ząśmiałam się i odpowiedziałam - tak gotowa jestem przyjąć
                                                    swoich pierwszych pacjentów , w myśli deliryków.
                                                    Jeszcze maja pieniądze, bo jet tuż po pierwszym, póżniej się uspokoi.

                                                    Ten list z UE jak mi przełumaczyła dotyczy reklamy w UE, mam wypełnić dane i im
                                                    odesłać. Zastanowię się nad problemem i nad celem tego druku. Po co mi ,
                                                    takiemu małemu osiedlowemu sklepikowi taki rozgłos w Unii ? Chociaż, może mnie
                                                    zaproszą na jakąś degustację win francuzkich ?
                                                    Właściwie przy realiach unijnych to ja nie powinnam już istnieć , więc czy
                                                    lepiej nie siedzieć cicho pod miotłą , która może mnie zmieść z planety.
                                                    Zbliża się termin Nike, już jutro będziemy wszystko wiedzieć i szykuj się na
                                                    błyskawiczny odzew w postaci wiersza na cześć masłowskiej. Już się nie mogę
                                                    doczekać.
                                                    jd- "weż szablę w dłoń " jutro, o której będzie transmisja z rozdawania
                                                    nagród ? Jestem przygotowana na wiwaty dla pani Doroty pod flagą biało-
                                                    czerwoną. Całkiem spokojnie czekam na werdykt, a w oczekiwaniu przytoczę wam
                                                    jedną perełkę zdaniową z nominowanej ksiązki:
                                                    " I biore tak. Wpierw ustawim kwiat doniczkowy na dywanie, wyjmuję dżordża i w
                                                    ostentacji sikam do doniczki, co z nerwów przed wykryciem leję nierówno i nie
                                                    zawsze idealnie trafiam, tak ,że często idzie na dywan. Nie wszystko wchodzi,
                                                    więc jeszcze resztę co zostało, to stawiam na ziemię klatkę z papużkami i
                                                    odreagowuję mocz na nich."
                                                    Jest jeszcze jedno zdanie do prztoczenia , ale nie potrafię tego uczynić, może
                                                    się przemogę po nagrodzie.

                                                    Donosze, że dwóch klientów zainteresowało się Olsztynem, poprosili o pokazanie
                                                    bliżej i zapytali się skąd pani to ma ? Wiedziałam , że takie pytanie będzie
                                                    stawiane - nie wiem co odpowiedzieć, ale odpowiedziałam, że za prowadzenie
                                                    sklepu dostałam.
                                                    Myślę, że w zależności od klienta będą różne wersje. Może by tak napisać
                                                    preambułę ?
                                                    brzoza - mam pytanie - czy to napewno jest koza, jeśli ma głowę lwa, a ciało
                                                    węża . Więc co ma z kozy ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 04.10.03, 21:24
                                                    Brzozo, nowy wątek ma być po nagrodzie Nike, której chyba jednak Walicki nie
                                                    wygra.
                                                    Rita, rozgos w Unii bardzo ci sie przyda, powinno to być dla ciebie oczywiste
                                                    jako dla handlowca. Będą przyjeżdzać z Portugalii na rozmowy o drzewach
                                                    korkowych, rosyjscy emigranci paryscy na debaty o Lwie, Fiodorze, Włodzimierzu
                                                    i Walickim, a wszystkiemu temu bedą towarzyszyć poważne zakupy spożywcze.
                                                    Tramsmisja jutro chyba o 19. Cytat złośliwy, tendencyjny i wyrwany z
                                                    całościowego kontekstu.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 21:36
                                                    wysyłam ten list i będę oczekiwać promocji w postaci win z korkami
                                                    portugalskimi. Gorzej jak zaczną chodzić akwizytarzy z produktami unijnymi,
                                                    nasze winiarnie i piwiarnie moga paść.
                                                    Tak jest , powinna wygrać Pani Dorota byś poznał poezje nienagrodzone a odważne.
                                                    Grzeją w kaloryferkach u was ?
                                                    O 19.00 program II ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 04.10.03, 22:27
                                                    Dorota nie powinna wygrać. Powinien wygrać Walicki. Ale pewnie wygra Julia
                                                    Hartwig.
                                                    Promuj medal i rozmowy z klientami o literaturze powszechnej oraz o światowym
                                                    tenisie.
                                                    Nie grzeją, ale to dobrze, bo jest w sam raz.
                                                    Tak, w programie II.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 22:30
                                                    smutna jestem jd - w Olsztynie smutne rzeczy się dzieją. Podali wiadomość , że
                                                    człowiek popełnił samobójstwo, a ja się marwię , czy to ktoś nie od nas z
                                                    forum, jesteśmy tacy anonimowi
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 04.10.03, 23:04
                                                    Wiem o tym samobójstwie, ale twoje przypuszczenia sa chyba raczej niemożliwe.
                                                    Co nie zmienia smutku sprawy.
                                                    Ta anonimowosć jest raczej zaletą niż wadą, tym bardziej, że gdy ktoś chce
                                                    wyjść z cienia, to nie ma żadnych z tym problemów.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 23:26
                                                    a jednak jestem niespokojna
                                                    dobranoc jd
                                                    jutro ma sie zjawić brzoza z czasem jak pisała
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 05.10.03, 14:16
                                                    Najpierw o kozie. Chodzi o mit "Dzieci Echidne".
                                                    "Echidne urodziła Tyfonowi potworne potomstwo: Cerbera: trójgłowego psa
                                                    pilnującego wrót piekła, Hydre - wielogłowego węża wodnego mieszkającego w
                                                    poblizu Lerny, Chamjrę - ziejącą ogniem kozę z głową lwa i ciałem węża, oraz
                                                    Ortrosa - dwugłowego psa gpńczego Geriona, który zgwałcił własną matke i
                                                    spłodził z nia Sfinksa i Lwa Nemejskiego. (...)"
                                                    W przypisach czytamy: " Chimajra była prawdopoddobnie symbolem kalendarzowym
                                                    trójdzielnego roku, w którym pory roku miały emblematy lwa, kozy i węża"
                                                    No i wszystko jasne!
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 05.10.03, 14:27
                                                    Jeżeli wygra Dorota M., to ja zwątpię w poziom i jakość polskiej literatury.
                                                    Ja jestem za Walickim i Tochmanem.
                                                    Samobójstwo tego nieszczęśnika wynikało podobno z jego postępującej,
                                                    nieuleczalnej choroby, ale z pewnością polityka dołożyła swoje. Żal człowieka,
                                                    a przede wszystkim rodziny, która została. To jest straszne.
                                                    Rita - a tak przy okazji UE: sa takie kursy kiperów, gdzie uczą człowieka nie
                                                    tylko rozpoznawania smaku win, ale takze wszystkiego co z winami jest związne.
                                                    Moze bys poszła na taki kurs?
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 05.10.03, 15:32
                                                    Przeczytałam o waszych potyczkach z Pielewinem i z dumą dowiedziałam się, żem
                                                    mianowana została arbitrem. Fakt, jd nie znał zacytowanego fragmentu, ale cóż -
                                                    nikt nie jest doskonały, nawet jd, prawda Rita?
                                                    Jeszce o teściowych. Otóż w piatek, z okazji bardzo okrągłej rocznicy urodzin
                                                    mojej Tesciwej, wybierałam dla niej piękny kosz kwiatów. I tak wybieram te
                                                    kwiaty, marudze, i nie mogę się zdecydowac, które najładniejsze, a jeszcze żeby
                                                    za drogioe nie były, bo wiadomo, że teściowa teściową, ale kasy generalnie za
                                                    duzo nie ma (prezent tez był, nie myslcie sobie).
                                                    No więc tak marudze i sama nie wiem, czego chce, wreszcie sprzedawca nie
                                                    okazując zniecierpliwienia, ale chcąc wyraźnie przyspieszyć, pyta z grzecznym,
                                                    zawodowym usmiechem: "A dla kogo mają byc te kwiatki? Moze ja w czymś pomoge,
                                                    doradzę" na to ja: "Dla tesciowej, wie pan, urodziny, uorczyste, okrągłe"
                                                    Na to sprzedawca odpowiada tym samym profesjonalnym tonem: "Wie pani, akurat
                                                    nie mamy na stanie tych najbardziej trujących, ale poleciłbym w tym wypadku te
                                                    oto kwiaty, z które podczas podlewania wydobywa sie taki specyficzny zapach..."
                                                    Oczywiście wybrałam inne, z których mama była bardzo zadowolona. Ale tej
                                                    historii na wszleki wypadek jej nie opowiedziałam.
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 05.10.03, 15:52
                                                    jd - czy to prawda, że Platon był pedofilem?
                                                  • brzoza Re: Lwie sianokosy 05.10.03, 20:16
                                                    Znowu ja?
                                                    No dobrze. Powiem wam, że ciesze sie z tego Rymkiewicza. A poza tym nagroda dla
                                                    niego własnie pewnie nas pogodzi, bo jest niczym ten gajowy, który wreszcie
                                                    wypedził wszystkich z lasu. Znacie ten dowcip, prawda?
                                                  • Gość: brzoza Re: Lwie sianokosy IP: *.chello.pl 05.10.03, 20:21
                                                    Jarosław Marek Rymkiewicz,
                                                    "Ogród w Milanówku, lato"

                                                    Moi przyjaciele tu to są wróbelki
                                                    I przyjazny jest mi żywioł wszelki

                                                    Wróbel jabłko na barwinku kwiatki
                                                    Wspólne są tu nasze zagadki

                                                    Wspólne nasze istnienie w biedzie
                                                    I do śmierci razem się jedzie

                                                    Jeden strach i sny nasze jedne
                                                    O wróbelki przyjaciele moje biedne

                                                    I barwinek jego białe korzonki
                                                    Jabłko które spadło z jabłonki

                                                    Czarny ślimak i rudy rudzik
                                                    O istnienie jak ono się trudzi

                                                    I w purpurze orzechy leszczyny
                                                    Są z tej samej ciemnej przyczyny

                                                    Wielki strach jest w jabłkach wróbelkach
                                                    Wielka bieda o jak wielka

                                                    Jeszcze trochę i byt się odsłoni
                                                    Powie żeśmy byli tu po nic

                                                    Wróble ziółka jabłka podziobane
                                                    Razem z wami przed niebytem stanę


                                                    Jarosław Marek Rymkiewicz,
                                                    "Ogród w Milanówku, w okamgnieniu"

                                                    Wszystko znika w okamgnieniu w osłupieniu
                                                    Listki bluszczu tam po płotem na kamieniu

                                                    Jeże krety wróble wszystko znika
                                                    Co za walczyk! Planetarna to muzyka

                                                    Wszystko znika bluszcz i wróble jeże krety
                                                    Nawet Bartok jego skrzypce i klarnety

                                                    I sikorki ich błękitne fatałaszki
                                                    Także inne zimujące w chruście ptaszki

                                                    Siwe pliszki albo zięby i czyżyki
                                                    Jak obroty planetarnej harmoniki

                                                    Wszystko znika w zadziwieniu w okamgnieniu
                                                    Jeże krety listki bluszczu i w milczeniu

                                                    Stoją sosna i daglezja - wszystko znika
                                                    Szostakowicz! Niech on zagra nam walczyka!

                                                    I demony - nieobecni nasi goście
                                                    Nawet gnicie – które gnije tak w kompoście!

                                                    Nawet kompost - tam w kompoście się rozkłada!
                                                    I gadanie - które nie wie kto je gada!

                                                    To co było tylko przyszło do nas w gości
                                                    I nie miało w sobie żadnej obecności

                                                    I gadanie – aforyzmy nietzscheańskie
                                                    O sikorki o wróbelki o bezpańskie

                                                    Nieobecność - nawet ona się ulatnia
                                                    Jakaś wartość ale wartość już ostatnia

                                                    Szostakowicz – jego polki i galopy!
                                                    I demony - kosmos rzucą nam pod stopy!

                                                    Obecności jaka tutaj twoja władza?
                                                    Nieobecność nieobecnie się przechadza

                                                    Nieobecność mówi do nas po imieniu
                                                    Wszystko znika w okamgnieniu w nieistnieniu

                                                    I demony - nieobecne ich czuwanie!
                                                    Tu nad nami ich płakanie żałowanie

                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 20:30
                                                    jestem pod wrażeniem całej imprezy. Grażynka Torbicka prowadziła to elegancko.
                                                    Walicki bardzo pokornie i skromnie się prezentował, ale masełko słabiutko.
                                                    Rymkiewicz i poezje wygrały, czyli zawojowała poezja - nie mam nic przeciw
                                                    tematyce śmierci, jest w modzie , piosenki są również modne z teksem o smierci
                                                    jak zespołu Łzy. Takie pewnie śmiertelne czasy. Dziwne te nagrody i ocena
                                                    ksiąażek też jest dziwna , przypomina mi to łyżwiarstwo figurowe, wszyscy
                                                    ładnie jeżdzą ale ocenia grupa ludzi. Ciekawe jakie będą recenzje ?
                                                    Tak prawdę mówiąc to Michnik mógłby się lepiej ubrać :)
                                                    brzoza - jak przyjeła kwiaty teściowa, gratuluję sprzedawcy, popisał się dobrze
                                                    i z humorem :)
                                                    Platon - był dziwnym człowiekiem i chyba był tym kim muwisz, już dawno o tym
                                                    słyszałam i chyba z jakiejś ksiązki wynikało.

                                                    Muzyka jest ze śmierci
                                                    do śmierci wzywa = cytat nagrodzonego
                                                    proza śmierci

                                                    jd- trza nowy wątek - masz propozycje ?
                                                    emocje opadły
                                                    kurtyna zapadła
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 21:10
                                                    Tak prawdę mówiąc, to Walicki znalazł się wśród siedmiu najlepszych książek w
                                                    Polsce, tu trzeba by było pgratulować, wśród stosu książek znalazł sie w
                                                    czołówce więc nie martwmy się, to już jest duży sukces i rekomendacja tej
                                                    książki była wyśmienita. Musimy to zaliczyć do wielkiego sukcesu polskiej
                                                    filozofii, bo i proza Rymkiewicza też jest filozoficzna. Dobrze jest z
                                                    literaturą polską, ogólnie wygraliśmy.
                                                    brzoza , jd pewnie nie może wydobyć tchu z zachwytu tej imprezy :)i ja też :)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 21:20
                                                    Zgodnie z waszym zamówieniem nie dostała Dorota (byał urocza i
                                                    bezpretensjonalna), no i wbrew naszym nieco szalonym nadziejom nie dostał
                                                    Walicki. Wyszło dość nijako z tym Rymkiewiczem.

                                                    Z tym Platonem niby tak, jeśli chodzi o gejostwo, ale dla starożytnych w tej
                                                    przypadłości nie było niczego współczesnego, co więcej, miało to rozliczne
                                                    duchowe uzasadnienia (a nie, że ma sie naturalną skłonność i takim bóg
                                                    stworzył).

                                                    Rzeczywiście mam myśleć nad nowym wątkiem? Na razie nic mnie nie olśniewa.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 21:28
                                                    koniecznie trzeba nowy wątek, bo dochodzimy do Mementomori Rymkiewicza, a to
                                                    może być niebezpieczne jak się zarazimy :)
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 21:31
                                                    Ok., jutro coś wymyślę.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 21:40
                                                    Ciekawa jestem jak głosował Chwin ?
                                                    może być jutro
                                                    dziś poświęciłam się porządkom - kryształy i porcelanka świecą, teściową też
                                                    nakarmiłam, a makaron dla rity tradycyjnie spaliłam, ponieważ wyszłam z nią na
                                                    spacer zapominając o gotującym się makaronie. Chyba wiecie jaka pracę musiałam
                                                    zrobić by wyczyścić garnek - straszne to było. Macie jakąś metodę na przypalony
                                                    rondel ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 05.10.03, 21:57
                                                    Chwin z pewnością głosował na Miłosza.
                                                    Mówiłem ci, że gotowanie makaronu wymaga serca.
                                                    Przypalony garnek najpierw przez noc niech odtaja albo można od razu wyrzucić.
                                                    Może jakiś pomysł na nowy wątek?
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 22:06
                                                    ty masz najlepsze pomysły, wchodzę w ciemno

                                                    gdybym tak wyrzucała graczki po przypaleniu, to musiałabym wytwórnię garnuszków
                                                    otworzyć, wprawiłam sie w skrobanie - to chodzi o jedyny garczek dla psa, ma
                                                    swój
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 21:22
                                                    u mnie spokojnie, czekam na wątek
                                                    Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę ................
                                                    znasz tą piosenkę ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 21:29
                                                    Znam tę piosenkę.
                                                    Kurczę, nie mam pomysłu.
                                                    Jeszcze chwila.
                                                    Może jakaś podpowiedź?
                                                    W dodatku zaraz mnie usuną.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 21:37
                                                    to zostawiamy to na jutro ?
                                                    czy jeszcze dziś ?
                                                  • Gość: jd Re: Lwie sianokosy IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 21:51
                                                    Jutro będzie jeszcze gorzej.
                                                    Dobra, coś mi świta.
                                                  • Gość: rita Re: Lwie sianokosy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 21:53
                                                    również jestem gotowa na świt ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka