Gość: mb
IP: *.adsl.inetia.pl
06.04.08, 11:19
25-letni Krzysztof Olewnik został porwany ze swego domu w
październiku 2001 roku – bezpośrednio po imprezie na której bawiło
się kilku policjantów z Płocka. Wkrótce porywacze zażądali okupu.
Jednak z jego podjęciem zwlekali aż dwa lata. W tym czasie
kilkadziesiąt razy kontaktowali się z rodziną, pisali listy,
dzwonili. Policja nie potrafiła jednak ich ująć. Przekazanie okupu
nastąpiło w końcu 24 lipca 2003 roku – dokładnie w Dzień Policjanta.
Rodzina wyruszająca z okupem otrzymała policyjne zapewnienie, że ma
dyskretną obstawę policji. Jednak jak wynika z akt na miejscu nie
było policji. Porywacze przez dwa lata więzili Olewnika. Był
przykuty łańcuchami do ściany w piwnicy domu należącego do jednego z
gangsterów. Kilkanaście dni po podjęciu okupu udusili go i zakopali
w lesie.
Rok później w centrum Warszawy zginęły akta całego śledztwa – razem
z nieoznakowanym radiowozem.
Sprawę prowadziło kolejno kilku prokuratorów – bez sukcesu. W 2006
roku, decyzją ówczesnego prokuratora krajowego Janusza Kaczmarka, na
prośbę rodziny, sprawa została przeniesiona do Olsztyna. Tamtejszy
prokurator Piotr Jasiński potrzebował zaledwie pięciu miesięcy, aby
ustalić sprawców tej zbrodni i odnaleźć ciało Krzysztofa Olewnika.
Obecnie olsztyńska prokuratura prowadzi kolejne śledztwo dotyczące
niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy. Są już pierwsze
zarzuty.
"Superwizjer" poniedziałek TVN 23:20