Gość: tolek
IP: *.opgk.olsztyn.pl
20.06.08, 14:16
witam. miałem wczoraj dziwne zajście na rondzie bema.
Jadąc ulicą Partyzantów chciałem wjechać w ulicę Limanowskiego.
Przed rondem bema na partyzantów "ustawiłem się" na lewy pas.po
wjechaniu na rondo jechałem środkowym pasem(zgodnie z tym jak bylem
ustaewiony przed wjazdem na rondo).dojechałem niestety tylko do
następnych swiateł gdzie zapaliło się swiatło czerwone i
przepuszczałem wszytskich ktorzy wjeżdzali na rondo z ulicy
kętrzyńskiego. w tym czasie po mojej lewej stronie czyli na
wewnętrzym pasie ustwiło się czerwone punto "ELKA". Po odpaleniu
swiatła zielonego, gdy auta z kętrzyńskiego przestały jechac-
ruszyłem aby wjechac jak juz pisalem wczesniej na ulicę
limanowskiego.w tym samym momencie ruszyłu z wewnętrznego pasa PUNTO
i włączając prawy kierunkowskaz pięknie zjechało na mój pas.
zatrąbiłem i w tym momencie punto zatrzymało się na środku i wysiadł
z niego instruktor ktory piękną kwiecistą łaciną "dał mi do
zrozumienia" ze z pasa z ktorego ja jadę mam prawo jechać tylko w
kierunku dworca PKP a do jazdy w ulicę limanowskiego słuzy tylko pas
z którego to wlasnie on jechał. bardzo ciężko jest opisać układ
pasów na rondzie bema ale jeśli ktos zna je dobrze będzie wiedział o
co chodzi. bardzo proszę o odpowiedz osób ktre potrzafią
kompetentnie odpowiedziec..kto miał rację.
z góry dziękuję
poza tym..jakiej kultury nauczy sie kursant ktorego instruktor w tak
piekny sposób zwraca uwagę na popełnione błędy(jesli je popełnili bo
przyznam ze sam nie jestem pewien)