Dodaj do ulubionych

Teściowa - stereotyp

24.09.03, 22:11
Spotyka się dwóch facetów, jeden mówi:
- Kurcze, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściowa, wchrzania się do
każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu.
- Spoko, kup jej samochód, teraz jest dużo samochodów, wypadki, zabije się
gdzieś.
- Ok.
Spotykają się po dwóch tygodniach:
- Chryste, aleś mi doradził.
- Co się stało?
- Posłuchaj, nie dość, ze strąciłem kasę na samochód, ona żyje i prowadzi jak
szatan to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu.
- A jaki jej samochód kupiłeś????
- No, syrenkę.
- Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła.
- Ok. teraz kupie jaguara.
Spotykają się po dwóch tygodniach:
- Rany julek, jaki jestem szczęśliwy!
- Co, nie żyje? A nie mówiłem?
- Uffff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę
odgryzał.
------------------------------------------------------------------------------
Odbywa się rozprawa w sadzie. Facet jest oskarżony o zamordowanie teściowej.
Sędzia pyta co oskarżony ma na obronę.
- Wysoki Sadzie, jestem niewinny. To było tak: siedziałem sobie w kuchni i
obierałem pomarańcze, gdy w pewnym momencie wyślizgnęła mi się z ręki skórka,
a
potem wypadł mi nóź i właśnie wtedy do kuchni weszła teściowa i poślizgnęła
się
na skórce, i upadla na nóź... i tak siedem razy.

-----------------------------------------------------------------------------

Ale czy każda jest taka?
Obserwuj wątek
    • Gość: detritus Re: Teściowa - stereotyp IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 07:45
      (...)
      > najbardziej mi się podobało, jak jej głowę odgryzał.
      (...)
      > weszła teściowa i poślizgnęła się na skórce, i upadla na nóź...
      (...)
      > Ale czy każda jest taka?

      Znaczy sie... martwa?? <:)
      • oso1 Re: Teściowa - stereotyp 25.09.03, 19:39
        Własnie moja teściowa przeczy utartym stereotypom. Robi jedzonko, że palce
        lizać, jak nie byłem u teściów przez dwa tygodnie to dopytuje się, kiedy ich
        odwiedzę (mieszkają około 300 m ode mnie). Ostatni raz byli teściowie u mnie
        chyba 2 miesiące temu (cóż, choroba teścia nie pozwala). Ja jednak w każdej
        wolnej chwili ich odwiedzam. Podobnie - jak wspomniałem kiedyś Ricie - nie
        rozmawiamy na tematy drażliwe, bo po cóż. Pomagamy sobie wzajemnie i to jest
        bardzo dobry układ. Powiem szczerze, że życzę takich teściów każdemu. A jestem
        17 lat po ślubie.
        Odstaje zatem moja teściowa od stereotypu - i jest to bardzo pozytywna jej
        cecha.
        Pozdrówka
        • Gość: rita Re: Teściowa - stereotyp IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 21:35
          Moja teściowa jest też super, bo jak mówiłam z daleka. Mieszka jeden przystanek
          tramwajowy ode mnie. Ma domek i ogród i często bywam u niej na owocach . Typowy
          posiada sad i zawsze udzielam jej poradę, a ona mnie słucha. Życzy sobie abym
          to ja formowała jej centralny obiekt czyli cis. Robi dla nas gołąbki i
          najlepiej smakują właśnie od niej. Temat którego nie poruszam jest jej wiara.
          Ale obiecuję wam opowiedzieć zdarzenie , bardzo śmieszne z teściową w banku.
          Boki zrywałam kiedy słyszałam o jej wyczynach w tej instytucji.
          O mały figiel strażnicy by włączyli alarm jako napad staruszki na bank ;-)
        • andulka7 Re: Teściowa - stereotyp 25.09.03, 21:47
          Z moimi teściami - mimo że od dwóch lat są już byłymi teściami - zawsze miałam
          rewelacyjne układy, lepsze niż z własnymi rodzicami. Teściowie są bardzo
          demoktaryczni i życzliwi - mój ojciec władczy (to bardzo delikatne określenie).
          Nadal opiekuję się ich mieszkaniem kiedy na pół roku wybywaja na działkę,
          odwiedzam ich, bywam na domowych uroczystościach, obiadkach, Wigiliach nawet.
          Acha, z moim byłym połówkiem układy też mam jak najbardziej przyjacielskieczego
          życzę wszystkim rozwiedzionym i zamierzającym sie rozwieść.
          :)))
          • oso1 Re: Teściowa - stereotyp 25.09.03, 22:35
            Czyli gdzie się podziały te o których powstają kawały i historie? Czy aby Ci co
            mają inne doświadczenia myślą, iżmacki "ośmiornicy" sięgają również naszego
            Forum? Czy tylko nam się trafiło szczęście obcować z normalnymi ludźmi?
            :)
            • Gość: rita Re: Teściowa - stereotyp IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 23:09
              niech się odezwą ci co mieszkają z teściową - gromy masz zapewnione ;-)
              • brzoza Re: Teściowa - stereotyp 26.09.03, 09:11
                Po prostu ci, którzy maja w domu stereotyp, siedza cicho, także na forum:(
              • andulka7 Re: Teściowa - stereotyp 26.09.03, 09:53
                Hmmmm... mieszkałam z teściową parę lat. Zero problemów. Ale wiem, że mam
                szczeście, inne moje koleżanki nie bardzo....
                • Gość: genek Re: Teściowa - stereotyp IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 13:52
                  A ja nie mieszkam z teściową i już nie mam z nią problemów. A problemy
                  wyglądały ta:
                  1. Dlaczego na obiad robicie kotlety, mogliście zjeść dzisiaj zupę.
                  2. Po co idziecie do kina jak magnetowid jest w domu.
                  3. Czy on aby za dużo nie pije tego piwa (piwo do obiadu).
                  4. Wy to te dzieci źle wychowujecie.
                  • Gość: rita Re: Teściowa - stereotyp IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.03, 21:28
                    Moja biedna teściowa ma kłopoty ze zdrowiem. Codziennie rano musi pić ziółka by
                    miała dobrą przemianę. Dlatego za często nie wychodzi z domu.
                    Ale kiedyś zmuszona była wyjść. Musiała założyć konto w banku na przelew jej
                    biednej emeryturki. W umówiony dzień przyjechał po nią synek i zwiózł ją do
                    banku.
                    W drodze już teściowa przyznała sie , że z przyzwyczajenia codziennego wypiła
                    ziółka. Synek na nią trochę pokrzyczał, ale cóż było zrobić, sprawy trzeba
                    załatwiać dalej.
                    I kiedy tak stali w kolejce w banku, teściowa nagle mówi:
                    - syneczku , muszę wyjść na chwilę, zaraz wracam i poszła przed siebie.
                    I bez pytania ruszyła w stronę zaplecza kas widząc tam drzwi. Weszła za okienka
                    kasowe i drałuje szybkim i pewnym krokiem do celu. Strażnik widząc staruszkę za
                    kasami, podleciał i zatrzymał.
                    Ona bez strachu odpowiedziała - ja tylko do toalety, zaraz wracam ! Strażnik
                    mówi - tu tylko toalety są dla personelu i nie można wchodzić.Musi pani
                    natychmiast stąd wyjść. Widząc to synek zawołał babcię, zajął kolejkę i
                    obydwoje wyszli.
                    Biedna babcia wyszła z synem pod bank i debatują co zrobić w takim wypadku.
                    Zostało jedno wyjście - krzaczek i drzewko na trawniku przed bankiem. Babcia
                    nie miała wyjścia, to było jedyne miejsce, które sprawi jej ulgę.
                    Nie będę opisywać akcji pod krzaczkiem, bo pewnie się domyślacie jaka była
                    burza . Wszystko to było wielką tragikomedią i mialam wielkie szczęście, że to
                    nie ja pojechałam wtenczas z teściową. Szczęśliwa teściowa i zawstydzony synek
                    wrócili do banku i kolejki.
                    I wszystko byłoby dobrze , gdyby nie fakt, że od siedzącej babci zaczeli
                    uciekać ludzie. Nagle miejsca na ławce opustoszały, a każdy stał z daleka od
                    niej. Wiadomo dlaczego, synek też to czuł ;-)
                    Kiedy już doszli do okienka i trzeba było wypełniać stos druków , teściowa
                    poprosiła o przerwę, znów musiała wyjść. Więc przeprosili panią kasjerkę i
                    wyszli przed bank. Mąż był już blisko zawału z tej przyczyny, a teściowa znów
                    blisko krzaków.
                    Te ziółka dawały strasznie o sobie znać, teściowa nie mogła z nimi sobie dać
                    rady, ciągle przepraszała synka, ale cóż po fakcie. Kiedy akcja krzaki się
                    skończyła znów poszli do kasjerki dokończyć dzieła. Wszyscy klienci
                    zorientowali się w czym rzecz i widząc ponownie wchodzącą teściową sami
                    ustępowali miejsca prosząc kasjerkę by obsłużyła.
                    Ponoć tak szybkiej obsługi jeszcze w banku nie było, a teściowa z synem
                    przyjmowani z honorami .
                    Samochód wietrzyliśmy przez tydzień.
                    Był to jeden dzień z życia teściowej - proszę odebrać go z humorem :-))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka