Dodaj do ulubionych

Rodzić u "Malarkiewicza"?

07.10.08, 14:09
Kto ostatnio rodził u "Malarkiewicza"?
Pytam o spostrzezenia bo ciągle się wacham gdzie rodzić? Wojewódzki
odpada, w Miejskim już rodziłam... ale było tak sobie... dlatego
zastanawiam się nad "Malarkiewiczem"
Mój gin mówił, że teraz jest spokojniej na porodówkach, to prawda?
Obserwuj wątek
    • 1nottm Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 08.10.08, 00:24
      Właśnie, poradźcie czy rodzić u Malarkiewicza? W Wojewódzkim już
      rodziłam, nie mam miłych wspomnień, o Miejskim słyszałam takie sobie
      opinie. Chcę więc u Malarkiewicza, ale ostatnio ktoś mi nagadał, że
      tam nie robią dziecku po porodzie badania słuchu (tym aparacikiem od
      Owsiaka).Czy to prawda?Poradźcie
      • magzieli Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 08.10.08, 21:36
        Witam!
        Nie wiem czy moje informacje Wam wystarczą - bo rodziłam w roku 2006, ale może
        wiele się dramatycznie nie zmieniło. Więc opisuję w skrócie:
        - na "plus" zaliczam jednoosobowe sale - chociaż wiem, że niektórzy lubią dwójki
        - można bez problemu rodzić z mężem lub inną osobą, znieczulenie jest za darmo i
        nie ma problemu z jego otrzymaniem
        - ja akurat trafiłam na dobrą położną, która bardzo mi pomogła podczas porodu i
        potem pokazała jak karmić. Potem też nie było źle, chociaż jeżeli samemu się o
        coś nie poprosiło to raczej nie było wielkiego zainteresowania
        - niestety, wygląda na to, że nacięcie jest zabiegiem rutynowym - nie
        pofatygowano sie by mnie spytać czy go sobie życzę - po prostu je zrobiono
        - są dwie sale porodowe, ponieważ oddział jest mały zwykle jednocześnie nie
        odbywa sie tam wiele porodów ale nie wiem jak to wygląda gdy rodzące są np. trzy
        lub cztery (są dwie na salę czy jak?)
        - za moich czasów dużą niespodzianką było to, że dziecko dostawało prezent
        (zegar ścienny - za darmo!) i miało po urodzeniu robione zdjęcie, które można
        potem obejrzeć na stronie internetowej szpitala, nie wiem czy wciąż utrzymuje
        się te zwyczaje
        - co do lekarzy - mój poród przebiegał bez komplikacji więc lekarz nie był jakoś
        specjalnie potrzebny, potem miałam różne wrażenia, niestety nie pamiętam kto
        konkretnie był specjalnie miły lub nie - najlepiej sprawdzić kto tam teraz
        pracuje i robić osobne wywiady
        - ogólnie biorąc moje wrażenia nie były złe, sporo było pozytywów, chociaż
        wkurzyło mnie to rutynowe nacinanie, bo dość długo nie mogłam wyjść potem na
        prostą. Przy pierwszym porodzie nie ma się porównania jak jest gdzie indziej to
        i oczekiwania może nie są wygórowane. Ja najmilej wspominam położną, która mi
        pomagała w czasie porodu (pamiętam że miała na imię Kasia) bo nie było przy mnie
        męża, nie chodziłam też do szkoły rodzenia i byłam totalnie zielona, a ona
        naprawdę mi bardzo pomogła, pamiętam też że położna sprawdzała czy daję sobie
        radę z przewijaniem i udzielała szczegółowych instrukcji co do kąpania i
        pielęgnacji - bardzo uprzejmie i wyczerpująco. Więc ogólnie raczej mogę polecić
        ten szpital lecz moim zdaniem dobrze jest zrobić sobie szczegółowy wywiad kto
        tam pracuje i może zaklepać sobie jakąś miłą położną bo tak naprawdę to one
        najwięcej mogą pomóc i podczas porodu i potem.
      • aneta080787 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 13.10.08, 15:21
        bzdura, ja rodzilam w tym szpitalu w kwietniu, moje dziecko od razu
        po urodzeniu mialo robione badanie sluchu. robiono je nawet kilka
        razy. milo wspominam pobyt w tym szpitalu, jedynym minusem byl fakt
        ze nie bylam wazona pprzed i po porodzie,ale to da sie przezyc:).
        pozdrawiam i zycze powodzenia
      • lora78_pl Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 31.05.09, 21:10
        Bzdura! ja rodziłam tam dwa razy i za każdym razem badanie słuchu odbyło się-
        tym właśnie "aparacikiem" od Owsiaka.
    • bobratko Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 09.10.08, 16:24
      Mojej koleżance kazali rodzić sn przy pośladkowym ułożeniu 4 kg
      dziecka...Zrezygnowali dopiero po interwencji jej męża i miała cięcie. Poza tym
      bardzo sobie chwali ten szpital. Gorzej jak masz komplikacje po porodzie, bo i
      tak lądujesz w Wojewódzkim.
      Powodzenia.
      • mamalesia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 13.10.08, 18:48
        ja wiem, że gdybym miała rodzić drugie dziecko, też bym poszła do
        malarkiewicza, jak i z pierwszym. Mimo, że ciąża cała z problemami,
        dziecko było zaopiekowane od razu rewelacyjnie. Ja też słyszałam
        opinie, że tam nawet inkubetorów nie mają i wzywają neonatologów, co
        jest bzdurą. Badanie słuchu było, połozne bardzo pomocne (jedna sama
        mi synka w nocy zabrała i go nosiła na rękach, a mi kazała się choć
        z dwie godziny przespać, sale jedynki, mąż mój pierwszą noc spał ze
        mną w pokoju bez problemu. Lekarz jeden ogląd krocze i na obchodzie
        mówi, co i jak, a nie jak w Miejskim - co sama na podtrzymaniu
        doświadczyłam - stado pryszczatych studentów gapi ci się między
        nogi. Bez zapytania wcześniej o wyrażeniu zgody.
        • scorpionec_2007 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 19.10.08, 18:06
          ZNIECZULENIE OD SIERPNIA 2008 U MALARKIEWICZA JEST PŁATNE 400ZŁ
    • artka20 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 19.10.08, 21:45
      Ja rodziłam u Malarkiewicza 30 maja. W skrócie rzecz ujmując było
      tak:
      Wzięłam prywatnie położną z tego szpitala, bo strach miałam w oczach
      (pierwsze dziecko) i chciałam mieć tę pewność, że na pewno będę
      miała dobrą opiekę. Położna super, Kasia Szyszko, być może ta sama,
      o której wcześniej pisała jedna z forumowiczek. Tak, jak ona
      przeprowadziła mnie przez poród to po prostu mistrzostwo świata. I
      wcale nie chodziło o to, że była taka dlatego, że płaciłam jej za
      to. To jest położna, która kocha swój zawód i to co robi. Wiem, bo
      widziałam później, jak zajmowała się innymi pacjentkami. Zresztą za
      to, jak wyglądał mój poród mogłabym jej dopłacić drugie tyle, bo
      dzieki niej właśnie, poród jest dla mnie miłym wspomnieniem, a nie
      traumatycznym przeżyciem.
      Ogromny plus to pojedyncze sale. To był główny powód, dla którego
      zdecydowałam się tam rodzić i nie żałuję.
      Badanie słuchu oczywiście robią więc to jakaś bzdura, że nie robią.
      Na wyjście dają prezent i cały czas jest robione zdjęcie maluszka i
      umieszczone na stronie szpitala.
      To były plusy. Minusy są takie, że rzeczywiście robią cięcie. Ja
      miałam minimalne, ale jednak miałam. Dopiero po fakcie dowiedziałam
      się, że musiałam mieć, bo pępowina tak się owinęła wokół ramienie
      dziecka, że nie mogłam go wypchnąć. Nie wiem, jak jest w
      przypadkach, gdy przed porodem oznajmi się, że cięcie jest
      wykluczone, chyba, że będzie niezbędne.
      No i drugi minus - niestety, ale rzeczywiście o większość rzeczy
      trzeba personel prosić, bo z ich strony mało jest wyjścia do
      pacjenta. Jak się dowiedziałam, jest to spowodowane pracą po 240
      godzin w miesiącu i zwyczajnie zmęczeniem... Czy to
      usprawiedliwienie? Raczej okoliczność łagodząca.
      Reasumując - gdybym miała rodzić jeszcze raz to zrobiłabym to znowu
      u Malarkiewicza, bo mam naprawdę miłe i dobre wspomnienia.
      Dobrego porodu!
      • humusia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 21.10.08, 09:45
        Urodział jednak u Malarkiewicza i bardzo sobie chwalę!
        Co prawda sali jednososobowej nie dostałam bo wszystkie zajęte,
        przez dwa dni leżałm na sali porodowej, ale też sama!
        Połóżna (niestety nie pamiętam imienia) rewelacyjna, cudna, oddana,
        zaangażowana... brak słów!Sama zaoferowałą ochronę krocza, już nie
        musiałam o to prosić i było bez nacięcia.
        Badanie słuchu jest robione, u nas nocą (godz22) aby dziecko spało.
        Zdjęcia robią tuż przed wypisem i na pamiątkę dają ręcznik.
        Ogólnie mimo braku normalnej sali jestem zadowolona z porodu i
        pobytu w tym szpitalu. Wszyscy są bardzo mili, a to że trzeba czasem
        o coś zapytać i poprosić to przerecież nic strasznego. kobiet na
        oddziale jest sporo, a położnych znacznie mniej :)
        A inkubatory widziałam.
      • bonakora2 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 24.11.08, 21:32
        jestem w 30 tyg.ciąży.Nie wybrałam jeszcze szpitala w którym bede rodziła.Ale
        chyba bardziej zależy mi aby mieć taką położną jak Ty miałaś przy porodzie.Czy
        pani Kasia Szyszko faktycznie jest taka super? moze niech odezwą się dziewczyny
        którym ta położna odbierała poród.
        • scorpionec_2007 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 25.11.08, 16:23
          rodziłam u Malarkiewicza na pczątku listopada..

          WSZYSTKIE położne są super!! nie mialam specjalnie oplaconej a poród prowadzila
          wzorowo..

          chodzilam do lekarza z ich przychodni ktory byl u mnie codzienie!

          no i ochrona krocza to u nich standart urodzilam duże dziecko 4300 gr i nie
          bylam nacinana!

          polecam ten oddzial kazde nastepne dziecko tez tam bede rodzić :) !!!

          • 1nottm Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 26.11.08, 13:46
            Będę rodziła lada dzień, zdecydowałam się na Malarkiewicza. Mam
            pytanie do mam rodzących tam w ostatnim czasie, czy rzeczywiście
            jest płatne znieczulenie?Boję się , że bez niego nie wytrzymam, a
            słyszałam, ze pani minister zdrowia polikwidowała darmowe
            znieczulenia do porodu.Pozdrawiam
        • mamalesia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 27.11.08, 06:56
          Kasia mi tez odbierała poród. Bez płacenia. I to ona mi syna bujała
          pół nicy. Wspaniała dziewczyna
          • martuska_1 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 28.11.08, 21:22
            Kasia Szyszko pomagała przy moim 2 porodzie na początku listopada
            bez nacinania krocza się obyło dzidźka o wadze 4300g ogólnie
            wszystkie położne są tam bardzo miłe można o wszystko zapytać
            poprosić i przy pierwszym dziecku zawsze pomagają mamie
            przy drugim wiedzą że dadzą sobie radę same choć zawsze można
            zwrócić się o pomoc gdy maleństwo nie chce jeść bądź je za dużo
            jednak należy uważać co podają do jedzenia bo nie ma oddzielnych
            diet dla mam karmiących i potrafią podać kapustę itp.
            Nawet po wyjściu ze szpitala można się zgłosić na wcześniejsze
            zdjęcie szwów jeśli ciągną (tak było za pierwszym razem u mnie waga
            dziecka 4360g) lub jeśli jest coś niepokojącego dla położnicy tak
            jak u mnie za drugim razem (wprawdzie nic nie było ale zostałam
            zbadana i wszystko było ok)
            Bardzo zależało mi na porodzie w tym szpitalu ze względu na dobre
            wspomnienia z pierwszego porodu (nie dopuszczono u mnie do cesarki
            która mi groziła za 1 razem i za 2 zresztą też).
            Jak ja rodziłam 6.11 to było wiele Pań chętnych do rodzenia w tym
            szpitalu więc ostrzegam że może być ciężko jednak alternatywą dla
            mnie mógł być tylko szpital Wojewódzki o Miejskim mam za dużo nie
            przychylnych informacji więcej niż o wojewódzkim
            Pozdrawiam i życze dużo spokoju
            • aniagran Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 11.12.08, 10:35
              Czy jeszcze któraś z mam może coś powiedzieć o Malarkiewiczu?
              Ja rodzę w styczniu, jestem z Ostródy i jakoś mnie tutejszy szpital odpycha,
              pomimo, że poznałam na szkole rodzenia położne, które są bardzo sympatyczne, a i
              oddział super wyremontowany.
              Wczoraj odwiedziłam szpital u Malarkiewicza, bo jedyną rzeczą która by mnie
              uspokoiła, to oględziny miejsca i rozmowa z położną.
              Oddział bardzo malutki, przydałby się tam sowity remont... Położna, bodajże
              Agnieszka, bardzo sympatyczna- zaciągnęła mnie i męża na salę porodową i na
              wszystkie moje pytania odpowiadała wyczerpująco.
              Po rozmowie już wiem, że chcę tam rodzić, przede wszystkim na miły personel,
              warunki do rodzenia-możesz całą I fazę porodu przejść w swoim pokoju biorąc do
              niej wszystko z porodówki co ci tylko w tym pomoże, potem w II fazie
              przechodzisz na salę porodową gdzie rodzisz jak ci wygodnie-możesz urodzić nawet
              na piłce :) Nie musisz mieć ubranek dla dziecka, swojej koszuli do porodu, nawet
              podkładów własnych- wszystko ci dadzą, bylebyś miała pieluchy i husteczki dla
              dziecka.
              Wczoraj szpital miejski i wojewódzki był przepełniony, i odsyłali do innych
              szpitali. Malarkiewicz Cię nie pogoni, tak jak pisała jedna mama wcześniej
              proponują zawsze jaką alternatywę- nawet wczoraj mieli komplet i jedna kobieta
              leżała na sali poporodowej, ale zawsze pytaja czy zgadza się pani na takie
              warunki, i czekają aż zwolni się pokój.
              Co do krocza, jeśli poprosisz o ochronę bedą robić wszystko by je chronić. Nie
              rozumiem jednak dziewczyn które mają pretensje do położnych za to że je tam
              nacięły. Po prostu nie było innego wyjścia. Nie sądzę by którakolwiek z nas
              chciała przechodzić rekonwalescencję po pęknięciu krocza w stronę odbytu i żyć
              parę miesięcy na kleikach.
              Jeśli nacięcie ma ułatwić drogę dla mojego dziecka-zgodzę sie na to, czasem
              położne muszą w ciągu kilku sekund podjąć tą decyzję za nas, i wolą uniknąć
              długiego wyjaśniania nam dlaczego musza to zrobić. Bo przecież nie ma na to czasu.
              Tak czy inaczej wizyta mnie odstresowała, i nastawiła pozytywnie, i to samo
              polecam niezdecydowanym mamom.
              • 1nottm Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 11.12.08, 21:14
                Rodziłam u Malarkiewicza kilka dni temu. Naprawdę polecam,
                odbierała mój poród położna Agnieszka. Przesympatyczna dziewczyna,
                poprowadziła mnie przez poród super. Udało mi się urodzić bez
                nacięcia krocza. Pierwsze dziecko rodziłam w szpitalu Wojewódzkim i
                leżałam tam w czasie ciąży. Nie mam zbyt miłych wspomnień, zwłaszcza
                z porodu. Polecam Malarkiewicza i potwierdzam wszystko co napisała
                aniagran. Pozdrawiam
                • mad-25 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 05.02.09, 08:05
                  Dziewczyny a co ze znieczuleniem?
                  • sliw.ka Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 04.03.09, 08:41
                    Bardzo chciałabym rodzić u Malarkiewicza ale wiem, że od lipca lub
                    sierpnia 2008 znieczulenie w tym szpitalu jest płatne 400 zł- na co
                    mnie stać! W związku z tym jak uważacie lepiej jest rodzić w
                    miejskim czy wojewódzkim-bo tam znieczulenie jest bezpłatne? To moja
                    pierwsza ciąża i nie wiem co lepiej wybrac...
                    • 1nottm Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 04.03.09, 20:41
                      Pewnie Cię zmartwię, ale znieczulenie jest teraz wszędzie płatne.
                      Pani minister zdrowia stwierdziła,że poród to fizjologia i kobiety
                      przez wieki rodziły bez znieczulenia, więc teraz tez mogą i zniosła
                      bezpłatne znieczulenie.A jesli chodzi o Wojewódzki to ja tam
                      płaciłam za znieczulenie 500zł już 4 lata temu, kiedy jeszcze w
                      pozostałych szpitalach było bezpłatne. Nie wiedziałam o tym przy
                      wyborze szpitala."Chodziłam po ścianach" z bólu i kiedy poprosiłam o
                      znieczulenie to usłyszałam od położnej:Ale u nas za znieczulenie sie
                      płaci :( No i zapłaciłam - 500zł.Kieruj się więc innymi kryteriami
                      przy wyborze szpitala. Osobiscie polecam Malarkiewicza, bo mam
                      doswiadczenie o rodzeniu w Wojewódzkim i u Malarkiewicza.Pozdrawiam
                      • kasiaszymanska Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 05.03.09, 09:07
                        przed chwilą dzwoniłam do szpitala miejskiego i tam powiedziano mi
                        że nie jest płatne znieczulenie i tak też mówiła mi moja
                        ginekolog...
                        • adzia450 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 05.03.09, 09:53
                          Dopytałaś się w jakich przypadkach dają zzo bezpłatnie? Czy tak każdej bez
                          względu na wszystko? Chcesz to masz?
                          • sliw.ka Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 05.03.09, 12:54
                            Nie, nie dopytywałam tak szczegółowo. Położna powiedziała tylko, że
                            lekarz decyduje komu dać znieczulenie. Wiem od mojej koleżanki, że
                            jej znajome z pracy- a było ich kilka ostatnio- które rodziły w
                            miejskim dostały znieczulenie i to prawie wszystkie, nie dostała na
                            pewno dziewczyna u której akcja porodowa była już za daleko
                            posunięta, ale to i tak napawa optymistycznie.
                            • bystra2000 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 07.03.09, 18:53
                              Witam :)
                              znieczulenie u Malarkiewicza nie jest płatne !!!
                              moja córka rodziła w pażdzierniku 2009 i nikt nie
                              mówił o pieniądzach .
                              Położne oddane ,symaptyczne i pomocne .
                              Oby więcej takich oddziałów a wówczas kobiety
                              będą rodziły po ludzku !!!
                              • bystra2000 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 07.03.09, 19:27
                                oczywiście córka rodziła w 2008 :):)
                                • 1nottm Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 07.03.09, 21:39
                                  Naprawdę nie wiem jak to jest, ale ja w grudniu 2008 płaciłam za
                                  znieczulenie,w kasie szpitalnej,wystawili nam rachunek.Położne na
                                  dzień dobry uprzedziły o płatnym znieczuleniu.Może najlepiej
                                  zadzwonić do NFZ i spytać jak to teraz jest.
                                  • sliw.ka Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 08.03.09, 11:12
                                    Moja kuzynka też rodziła tam w grudniu i też musiała zapłacić za
                                    znieczulenie.
                                    • elaika Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 26.05.09, 22:35
                                      Ja rodziłam w Malarkiewiczu w lutym 2008 i było super, znieczulenie bezpłatnie, polożna rewelacyjna. Mam tylko żal,że po rannej znmianie personelu zostałam na porodówce sama z dzieckiem i zbytnio nie wiedziałam co robić- nikt mi nie powiedział,żeby i jak nakarmić czy przewinąć dziecko a byłam kompletnie zielona w tej kwestii.....Po wyjściu ze szpitala okazało się, ze położna zapomniała pobrać krew ze stópki dzidzi,a ja dostałam jakichś bakterii i mąż musiał wracać po receptę na antybiotyk......Przeszkadzało mi też że nie mogłam być przy szczepieniu dziecka właśnie,ale ogólnie jest bardzo fajnie, pojedyncza sala, cichutko, położne i lekarze bardzo mili. mimo w/w wpadek oceniam szpital bardzo dobrze i będę chciała w przyszłości znów tam rodzić ;-)
                                      • basia_66 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 27.05.09, 11:43
                                        Rodziłam 07.05 a właściwie to miałam cesarkę i bardzo polecam wszystkim ten
                                        szpital, przemiła, fachowa pomoc położnych i lekarzy. Jedynym minusem jest to,
                                        że nikt nie pokazał mi jak karmić a po cesarce miałam z tym problem ale gdy
                                        poprosiłam o pomoc położne bardzo pomogły i muszę przyznać, że były przy mnie
                                        zawsze gdy tego potrzebowałam i pilnowały przy każdym karmieniu czy wszystko
                                        jest ok.
                                        • piopal Zdecydowanie TAK!!!! 28.05.09, 10:26
                                          Co prawda miałam cesarke 02.05.08ale nie sądze zeby od tego czasu
                                          coś sie zmieniło na niekorzysć.Super położne-miłe i rzeczowe,lekarze
                                          też kontaktowi,szef-człowiek konkretny:),sale pojedyncze,jedyny
                                          mankament to lazienka ale też ma to swoje dobre strony bo dziecko
                                          podrzucało sie położnej i chwila spokoju:)
                                          • lina2_5 Re: Zdecydowanie TAK!!!! 29.05.09, 15:38
                                            Witam, bardzo proszę o namiary na położną z tego szpitala, jesli ktos ma
                                            bede ogromnie wdzieczna
                                            moj mail: rogala.ewelina@gmail.com

                                            dzieki z góry :)
              • lora78_pl Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 31.05.09, 21:40
                Witaj aniagran! ja tez jestem z Ostródy i rodziłam dwa razy u Malarkiewicza.
                Dwoje moich dzieci odbierała ta sama położna -Agnieszka- zdaje się przełożona
                położnych. Jak dla mnie - profesjonalistka z dużym doświadczeniem. Drugie
                dziecko rodziłam 3 lata temu więc nie wiem czy Agnieszka jeszcze tam jest. Mogę
                powiedzieć że drugie dziecko "urodziła" prawie ona sama. tak poprowadziła ten
                poród który niby się zaczął ale malutko postępował naprzód, że w efekcie
                urodziłyśmy córcię w 3 godziny! dla mnie było to wielkie szczęście. do dzisiaj
                jestem jej bardzo wdzięczna. pierwsze dziecko urodziłam zdrowe i całe również z
                jej pomocą a ponieważ było już ciężko bo chłopak ważył blisko 4400 a nocna
                położna miała już wielkie oczy i wielki strach w nich, pamiętam jak w pewnym
                momencie postanowiłam w ogóle na nią nie patrzeć, żeby sama nie spanikować i
                wtedy na ranny dyżur zjawiła się Agnieszka, przejęła inicjatywę i z jej pomocą
                przyszedł na świat wielki chłopak... jeśli chodzi o nacięcie- to zależy od urody
                kobiety, wielkości dziecka i ilości porodów. ja byłam nacinana, choć za drugim
                razem planowano mi tego oszczędzić to jednak to było lepszym wyjściem aniżeli
                popękanie.
                Sale pojedyncze owszem, mąż mógł z nami być do bólu, opieka lekarska dla matki i
                dziecka-neonatolog i pediatra. Oprócz tego położne mają Ciebie i dziecko na
                uwadze- zwłaszcza jeśli pierwsze dziecko. Mój odbiór pielęgniarek- miłe ładne
                zadbane służące pomocą.
                Dopiero przeczytałam cała Twoja wypowiedź aniagran. Może to właśnie ta sama
                Agnieszka, z którą Ty miałaś przyjemność. Pierwszy poród spędziłam na piłce
                faktycznie ale przy drugim piłka bła niestety zajęta, a była naprawdę super,
                jeśli chodzi o zstępownie dziecka.
                pozdrawiam i polecam!
    • lina2_5 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 08.06.09, 14:11
      Witam,
      2 czerwca urodziłam w szpitalu Malarkiewicza swojego synka - moje pierwsze dziecko.
      Decyzje o porodzie w tym szpitalu podjęłam ad hoc - w momencie odejscia wód,
      choc wczesniej byłam zdecydowana na szpital wojewódzki.
      Ale dzien przed porodem postanowiłam pojechac i sprawdzic jak wygląda szpital
      malarkiewicza, poniewaz słyszałam o nim duzo dobrego.
      Spodobały mi sie Pani położne, które pytałam o wszystkie formalności zwiazane z
      porodem - miłe, na luzie, młode - zupełnie inne od tych które miałam wczesniej
      przyjemnosc poznać w wojewódzkim.
      Tego samego dnia wieczorem dostalam skurczów i odeszły mi wody i zdecydowałam,
      ze chce rodzic własnie tam.
      Poród rewelacja - oczywiscie rodzinny, swietne podejscie do histeryków, którym
      niewatpliwie jestem.
      Super położna - siostra Diana, ktora to własciwie urodziła mojego synka no i
      szef baaaardzo konkretny człowiek z doskonałym podejsciem do krzyczacych bab :)
      Nie byłam nacinana za co jestem po stokroć wdzieczna - położna bardzo mnie
      pilnowała i udałao sie, choc to moj pierwszy poród.
      znieczulenie na zyczenie koszt 400 zł - i jest to jedyny koszt jaki sie ponosi,
      oczywiscie jezeli ktos sie zdecyduje na ZZO
      Sale jednoosobowe cichutko i spokojnie, pielegniarki pomocne - szczegolnie jesli
      chodzi o pierwsze karmienie piersią
      Atmosfera intymna i prawie rodzinna - nie czułam sie tam jak w szpitalu.
      Groąco polecam!!!!
    • mamakarolci29 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 10.06.09, 19:03
      ja tam rodziłam w styczniu. mogę napisać tylko tyle S-U-P-E-R, czy
      ta położna Kasia Szyszko ma rude włoski??
    • myshha1 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 11.06.09, 10:59
      Kobietki, a jak jest, kiedy muszą nagle wykonać cc? Kiedyś
      słyszałam, że "Malarkiewicz" nie ma na miejscu anestezjologa....
      Pierwszy mój poród odbył się w WSS w Olsztynie. Zakończył się cc.
      Teraz chciałabym spróbować znowu sn, ale nie wiem, czy się uda i w
      razie czego będę mieć cesarkę. Koleżankę ostatnio odsyłali od
      szpitala do szpitala i w końcu urodziła u Malarkiewicza, więc i ja
      wolę się przygotować chociażby psychicznie. Proszę o wypowiedzi mam,
      które miały cc, czy M może być przy operacji, czy dają znieczulenie
      ogólne, czy maluch jest od razu z mamą i co z karmieniem? Z góry
      dzięki za odp.
      • piopal Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 12.06.09, 15:39
        Ja miałam u Malarkiewicza cc,co prawda rok temu ale nie sądzę zeby
        coś sie zmieniło-miałam cięcie nie planowane,znieczulenie pp(czyli
        tzw.w kregosłup)i nie było problemu z anestezjologiem,meza zaden
        szpital nie wpusci ci na sale operacyjną ale moze czekać na
        korytarzu,synka pokazali mi szybko a na sale go dostałam jak już
        doszłam do siebie na tyle ze mogłam wstawać zeby go przebrac.Z
        karmieniem też nie bylo problemu bo położne przynoszą malucha kiedy
        tylko chcesz i kiedy oczywiscie dzieć sie tego domaga.I jeszcze
        jedno-nie ma sensu zebyś sie domagała zeby dziecko po cc było od
        razu przy tobie,bo nie bedziesz w stanie nic przy nim zrobić-nim
        przejdzie ci znieczulenie to mija parę godzin,zresztą miałaś cc wiec
        wiesz.Położne są bardzo kontaktowe:)-ja bardzo miło wspominam tam
        pobyt:)
        • myshha1 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 13.06.09, 11:44
          Dzięki za informację! Trochę mi ulżyło na sercu. Pierwsze cięcie
          zniosłam super: malucha dostałam na stałe po 5h od operacji, mimo,
          że nie mogłam się ruszać /mąż podawał dziecię do karmienia i zajął
          się czynnościami pielęgnacyjnymi/. Za 3 m-ce zobaczę, gdzie wypadnie
          mi urodzić :)
          • blenusia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 15.06.09, 14:09
            ja tez rodze za 3 miesiące i malarkiewicza mam po drodze.
            zastanawiam się nad porodem tam i chciałabym zobaczyc oddział i
            pogadać z położnymi, ale jak to jest?? Biorę męza za rekę, wchodzimy
            sobie na oddział i do pierwszej napotkanej połóznej mówimy ze
            planujemy tu poród i niech nam pow jak to jest??
            • piopal Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 17.06.09, 10:14
              Własnie tak i nikt was nie pogoni:)chyba ze dziewczyny beda
              zajete,bo np.bedzie cc ale spokojnie mozecie iść napewno rzeczowo i
              konkretnie dowiesz się wszystkiego:)
              • s-inka Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 22.07.09, 14:48
                Wlasnie :) w tym szpitalu przyjma cie o kazdej porze dnia i nocy ;) wyjasnia,
                uspokoja jak trzeba :) ! dziecko rodzilam w Miejskim-zdecydowanie NIE POLECAM :(
                niby wszystko o.k. ale polozne wogole sie nie interesowaly ani mna ani
                dzieckiem, nawet proszone o pomoc "robily laske" Za to 2 dziecko urodzilam u
                Malarkiewicza i to co sobie bardzo chwale to wlasnie mile polozne. Naprawde jak
                SIOSTRY :)) pomocne, mile, opiekuncze. Nawet w nocy jak slyszaly placz dziecka
                to przychodzily sprawdzic, czy potrzebna pomoc. No i ta intymnosc: badanie
                ginekologiczne 2 razy dziennie, tylko w obecnosci lekarza a nie jak w
                Miejskim-tlum lekarzy, pielegniarek i inne pacjentki...
    • blenusia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? pytanie 25.07.09, 13:27
      A ja słyszałam, ze Malarkiewicz nie odbiera porodów tych
      przedwczesnych, np 36 tc, bo nie ma zaplecza medycznego.
      Ponoć wojewódzki jest najbardziej specjalistyczny....
      Pierwsze rodziłam w miejskim.... spoko, tylko te położne
      rzeczywiście takie z łaski!
      • 1nottm Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? pytanie 25.07.09, 20:15
        Zgadza się, miałam zagrożoną ciążę w 31 tygodniu i na oddział
        przyjął mnie tylko Szpital Wojewódzki. Miejski też mnie niechciał
        przyjąć, że za wczesna ciąża - położna na izbie przyjęć powiedziała,
        że przyjmują od 34 tygodnia i odesłała do Wojewódzkiego, gdzie tak
        na marginesie, pani doktor na izbie przyjęć też nie bardzo mnie
        chciała i była niezadowolona,że nie przyjęto mnie w pozostałych
        szpitalach.Ech, niechce nawet mi się wspominać. Malarkiewicz
        natomiast przyjmuje od 36 tygodnia.
        • blenusia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? pytanie 26.07.09, 13:42
          A jak wspominasz pobyt w wojewódzkim? Czy tam urodzilaś
          przedwcześnie. Mi niestety grozi poród przedwczesny i nie wiem gdzie
          jechać jakby co. Pierwsze dziecko rodziłam w miejskim i tam tez
          wcześniej (tzn 35 tc) trafilam z zagrożeniem.
          • mamakarolci29 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? pytanie 05.08.09, 08:29
            blenusia Wojewódzki dla mnie to rzeźnia, trafiłam tam w 30
            tyg ciąży z podejrzeniem stanu przedrzucawkowego i leżałam na sali z
            kobieta rodząca w 27 tyg, ona normalnie zaczęła rodzić na sali,
            lekarze mieli ją gdzieś!!! Ja spakowałam swoje rzeczy zeszłam do
            dyżurki po dokumenty i opuściłam szpital dosłownie mówiąc uciekłam
            ale nie miałam ochoty patrzeć na takie rzeczy, w ogóle to obok
            naszych drzwi od sali stał wózek z martwym niemowlęciem
            wcześniakiem, jak dla mnie zbyt wiele.
            • artka20 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? pytanie 05.08.09, 11:03
              Przeczytałam to, co napisałaś i włosy mi stanęły na głowie... Ja,
              tak jak wcześniej napisałam, rodziłam u Malarakiewicza i było mi tam
              naprawdę dobrze. Nie wyobrażam sobie, że zaczynam rodzić,
              szczególnie dużo przed terminem i nikt się mną nie interesuje. A
              martwe niemowlę... Szczerze, to jak to przeczytałam stanęły mi łzy w
              oczach - przecież tak nie można, ze względu jego matkę, na psychikę
              innych oczekujących na poród kobiet i w końcu na szacunek dla tego
              małego ciałka. Nie dziwię się, że stamtąd uciekłaś. Też bym tak
              zrobiła.
            • blenusia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? pytanie 10.08.09, 16:07
              To moze się wstrzymam jeszcze trochę i zdecyduję sie na miejski..
              Tam przyjmują od 34 tc bo rzeczywiscie pytałam swojej gin. i
              wcześniej odsyłaja do wojewódzkiego,ale tak jak piszesz to tam za
              bardzo nie martwią się przedwczesnym porodem...
              W miejskim to wszelkimi siłami zatrzymują...
    • dobroosia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 24.08.09, 17:34
      A jak to jest u malarkiewicza z ewentualnymi kosztami pobytu?? nie
      jestem z olsztyna ale tu przyjdzie mi rodzic wiec kompletnie nie
      znam szpitali.
      • blenusia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 28.08.09, 10:30
        Malarkiewicz ma podpisaną umowę z nfz więc za pobyt sie nie płaci.
        Niestety znieczulenie kosztuje (miejski bez opłat)
        • mamakarolci29 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 20.10.09, 19:18
          blenusia nie prawda, znieczulenie u malarkiewicza jest
          bezpłatne! Ja też rodziłam u Malarkiewicza warunki słabe jeśli
          chodzi o wc, prysznic, ale jednoosobaowa sala to jest to!
          • jelyfish Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 25.10.09, 12:16
            No nie wiem, rok temu za znieczulenie płaciłam 400 zł (rodziłam w październiku 2008)
            • 1nottm Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 26.10.09, 14:08
              Może są lepsze i gorsze pacjentki, bo ja tam rodziłam w grudniu
              2008 i też płacilam 400zl za znieczulenie.
              • marcjanna78 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 15.11.09, 19:41
                Oczywiście, że się płaci.
                3 lata temu rodziłam i zzo było bezpłatne teraz koszt znieczulenia
                to 400 zł.
                • malgo037 Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 27.11.09, 22:39
                  we wrześniu 2009 też płatne i niestety muszę powiedzieć, że i ten oddział zszedł
                  na psy:/ w 2005 było rewelacyjnie, teraz do bani;/
    • dziewczynawitryna Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 11.12.09, 17:09
      To ja też się przyłączę, bo mam trochę doświadczenia - każde moje dziecko
      urodziłam w innym olsztyńskim szpitalu, w tym ostatnie jesienią 2009 u
      Malarkiewicza. Wszystkie szpitale wspominam dobrze, bo porody miałam szybkie i
      bez komplikacji, ale zdecydowanie u Malarkiewicza było najlepiej.
      Plusy:
      1. Bardzo miły i troskliwy personel - zarówno salowe, położne, pielęgniarki, jak
      i lekarze.
      2. Spokojna atmosfera, najmniej "szpitalnie" ze wszystkich porodówek.
      3. Nikt się nie wymądrza i nie narzuca z pomocą, co jest bardzo dużym plusem dla
      doświadczonych matek. Ale jeśli potrzebna jest pomoc, to na prośbę pacjentki
      jest udzielana chętnie i z uśmiechem.
      4. Nie nacina się rutynowo krocza - wreszcie po porodzie mogłam siedzieć na
      własnym tyłku.
      5. Poszanowanie intymności i prywatności pacjentów - także w czasie obchodów.
      6. Niezłe jedzenie - jak na szpital, oczywiście. Ale roladki z kurczaka ze
      szpinakiem "jak w szpitalu" sama teraz robię w domu :)
      7. Potrzebne leki czy środki higieny dostarczane bez ograniczeń i fochów.
      8. Odwiedziny bez ograniczeń (również w trakcie "epidemii").
      9. Prezent dla dziecka na wyjście - ręcznik z logo szpitala (niezłej jakości).
      10. Na wyjście szczegółowa instrukcja (ustna i na piśmie) dotycząca karmienia i
      pielęgnacji, telefony do przychodni i lekarzy, do poradni specjalistycznych (z
      informacją, kiedy należy się tam udać) itp. - w postaci "niezbędnika" w teczce z
      dokumentami dziecka i matki.
      Minusy:
      1. Mało pryszniców/łazienek i nieszczególnie wyposażone. Brakuje wieszaków na
      ręczniki i ubrania.
      2. Jednoosobowe sale - wolę dwuosobowe, bo zawsze jest ktoś, kto rzuci okiem na
      dziecko, kiedy trzeba wyskoczyć do toalety czy pod prysznic.
      3. Pilot do telewizora (bezpłatnego:) nieco sfatygowany.
      Trzeba przyznać, że lista minusów nie jest zbyt imponująca :)))
    • 1elap Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 10.06.10, 14:36
      nasz synek urodził sie w tym szpitalu 28 maja 2010 r., byl to mój pierwszy poród wiec nie mam porównania z innymi placówkami...ale odział pana Malarkiewicza wraz z całym zespołem spisał sie w moim odczuciu na 6!!! specjalne podziękowania dla pan położnych - Pani Ali i Pani Diany - dziekujemy Wam za fachową pomoc i profesjonalna cierpliwość!
      polecam ten szpital- czułam się jak u siebie - jak w domu, to znacznie obniża poziom odczuwanego stresu!!!mój mąż jako obserwator bardziej świadomy w tych chwilach również miał podobne odczucia.jeszcze raz dzieki za wszystko!!!!
      pozdrawiamy cały zespól
      ela pacholec - mama Antosia
    • 1983niunia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 11.08.24, 15:05
      Odradzam ci wojewódzkiego szpitala
    • 1983niunia Re: Rodzić u "Malarkiewicza"? 11.08.24, 15:06
      Polecam rodzenie u malarkiewicza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka