Dodaj do ulubionych

Żal mi 1-maja

IP: *.olsztyn.mm.pl 01.05.09, 12:50
Żal mi, bo to, co po nim pozostało nie pozostawia złudzeń, jak łatwo dajemy
się oszukać.
Dzień ten najpierw został zawłaszczony przez klasę robotniczą i jej partię
(partie) czyniąc z niego narcystyczne święto. Wypaczone do granic możliwości
jako święto upartyjnione i upaństwowione.
Dalej swoje czarne łapska wpakował również Kościół katolicki próbując coś na
tym ugrać w imię Józefa robotnika. Dosyć trudno mu połknąć tą żabę, ale po
innych przykładach sądząc, zrobi to bez mrugnięcia powieką, na żywca.
A przecież jest to dzień w którym czcimy pamięć chicagowskich robotników,
którzy oddali życie w walce o godne warunki pracy robotnika. Dzień pamięci o
tych, którzy o ludzką godność robotnika walczyli i w tej walce stracili życie.
Przecież to nie są czasy aż tak odległe.
I popatrzcie, jak główni gracze polityczni wykołowali robotników. Teraz
zamiast kontynuować walkę o godne robotnicze życie, ewentualnie cieszyć się
tym, co już osiągnięto, to trzeba w proteście rozpirzać Warszawę.
Dlatego powtarzam: Kochana Klaso Robotnicza! Durna jesteś!
Obserwuj wątek
    • Gość: jedna taka Re: Żal mi 1-maja IP: *.olsztyn.mm.pl 01.05.09, 15:20
      A przecież na samym początku to święto prawowicie należało do pań, które umiały
      latać na miotłach. W poprzedzającą noc zlatywały się na jakiejś górze i się
      bawiły. Wszyscy kolejni przywłaszczyciele święta postarali się, by zapomniano o
      Nocy Walpurgi. Nieładnie.
      • Gość: Róża Re: Żal mi 1-maja IP: *.centertel.pl 01.05.09, 16:22
        www.tvn24.pl/12691,1598183,0,1,noc-walpurgii-w-
        berlinie,wiadomosc.html w Wa-wie też świętowali
      • Gość: jothagie Re: Żal mi 1-maja IP: *.olsztyn.mm.pl 01.05.09, 17:40
        To oczywiście drobiazg, niewart sporu, ale według moich szkolnych wspomnień, to
        w mitologii nordyckiej święto Walpurgi obchodzono w noc z 30 kwietnia. I tę noc
        do dziś pozostawiamy Paniom, które mają ochotę przenieść się na górę Brocken w
        paśmie Harzu. I to jest jakby poza sporem. Tej nocy mi nie żal - ja szaleję w
        noc 24 czerwca.
        Warte odnotowania jest tylko to, że nazwa tego święta pochodzi od św. Walpurgii,
        zakonnicy z Devon, która pomagała św. Bonifacemu w nawracaniu Niemców na
        chrześcijaństwo (zginęła w 777). A więc i to święto zostało "ochrzczone".
        • Gość: joko Re: Żal mi 1-maja IP: *.olsztyn.mm.pl 02.05.09, 10:09
          "Czarownicami są stare baby napiętnowane jaką ułomnością lub bardzo brzydkie.
          Żadna atoli baba, posiadająca nawet ułomności lub brzydotę, bez wiedzy i woli
          Diabła Czarownicą nie zostanie. On sam wybiera do tego zawodu odpowiednie i
          uposabia je. Czarownice tak się ze swoimi czynnościami ukrywają, że nikt nie
          może wiedzieć na pewno, które baby są nimi. Jednakże są, bo ich złośliwych
          czynów skutki czuć się dają. Każdą ropuchę lud uważa za przemienioną Czarownicę
          i boi się nawet zbliżyć do niej, bo gdyby w oczy napluła, człowiek by ociemniał.
          Czarownicę poznaje się po tym, że w czasie rezurekcji w kościele siedzi w kącie
          i zajada kiełbasę."

        • Gość: * Re: Żal mi 1-maja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 20:06
          Jeżeli już, to wolę słowiańską noc kwiatu paproci :))
    • mobydickzolsztyna Żal mi bycia wśród tłumu Ludzi - choćby i 1-maja! 02.05.09, 18:57
      Żarty żartami, ale jako szczery antykomuch przyznam,
      że czegoś po tym minionym, przymusowym zganianiu w tłum Ludzi,
      takich samiuteńkich jak i ja - brak mi!

      No, cholera - Czegoś mi brak.
      Ale do cholery - nie komuny!

      Człek jest leniwy (a bynajmniej ja!) i do czegoś sympatycznego (sympatycznego WBREW intencjom panów organizatorów!) skłonić go - "przydało by się!"
      Może jakieś piwko przy trasie, kiełbaski, znienacka nawet rajstopy i inne zapierające dech w piersiach towary?

      A "Tytuł" Imprezy?
      Wsio rawno. Niech będzie i nawet za VII Rzeczpospolitą.
      A 3 Maja nawet zacniejszy.

      Mnie, "atomowi radosnego tłumu", nie o Tytuł Imprezy przecież chodziło,
      ale o Kolesi, o Dziewuchy, o radosne biegające wszędzie, moje i nie moje, Dzieciaki i ich baloniki.

      No, u licha, choć już bez komuny, ale COŚ by trzeba było wymyślić!

      To by było pikne, gdybym już nie musiał kopnąć w jajca serdecznego Kolesia w "walce" o BiałoCzerwoną, bo Kto się nie załapał na BiałoCzewoną, miał puste łapy, temu wpierniczyli Czerwoną i szedł z nosem po asfalcie, aby go kto znajomy nie poznał!

      To mnie samego dziwi, że choć Rzeczpospolitą wielce szanuję, to uświęciłem Ją tylko (już dziś - w Święto Polskiej Flagi, 2 Maja) wywieszeniem na chacie chorągwi.

      Na żadne Zgromadzenie, przecież z Ludźmi których szanuję i podziwiam - no nie chce mi się poczłapać.
      No nie chce mi się. Lenię się. Co za cholera?

      Jakaś "skaza nabyta" w PRL-u?
      Ktoś mnie musi zmusić do pójścia w tłumie, sympatycznych mi przecież Ludzi?
      Cóż za deformacja osobowości.

      Wstydam się!
      • Gość: * Re: Żal mi bycia wśród tłumu Ludzi - choćby i 1-m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 20:53
        mobydickzolsztyna napisał:

        > Żarty żartami, ale jako szczery antykomuch przyznam,
        > że czegoś po tym minionym, przymusowym zganianiu w tłum Ludzi,
        > takich samiuteńkich jak i ja - brak mi!
        >
        > No, cholera - Czegoś mi brak.
        > Ale do cholery - nie komuny!
        Komuchem nie jestem, aczkolwiek za takiego mnie uważasz. Masz takie prawo a ja
        się wcale z tego tłumaczyć nie mam zamiaru.
        Zapominasz jednak o konieczności wypełniania pewnych pustek, które trzeba jakoś
        realizować z sensem, którego ni jak dostrzec nie mogę. Przyczyny może jednak
        przy innej okazji. Otóż w miejsce obchodów 1-maja (jakie by one zresztą nie
        były), w Polsce po raz pierwszy obchodzone były w toku 1890, a więc tworzyła się
        już bardziej czy mniej zręczna tradycja. Przymusowe pochody rzeczywiście mnie
        męczyły, ale nie późniejsza atmosfera mająca formę relaksacyjnego majowego
        przywitania wiosny.

        Po 89 r. z początku bardzo nieśmiało zaproponowano nam sięgnięcie do historii
        3-maja (podtekst wiadomy i trend też nie budzący wątpliwości w związku z
        zawłaszczeniem tego dnia przez kościół). Niewypał w pełni tego słowa znaczeniu,
        a więc wypadało coś z tym zrobić nie rezygnując z pierwszej wersji wypełniania
        powstałej luki. Cóż było bardziej prostego, jak podjecie próby zrobienia
        najdłuższego weekendu w roku ogłaszając pokątnie dzień drugiego maja dniem
        flagi??? Parafraza modyfikująca treść oryginału - pomimo swej teoretycznej
        słuszności - okazała się banałem na tyle nie konsekwentnym, że do dzisiaj nie
        wiadomo, co z tym zrobić.

        > Człek jest leniwy (a bynajmniej ja!) i do czegoś sympatycznego (sympatycznego W
        > BREW intencjom panów organizatorów!) skłonić go - "przydało by się!"
        > Może jakieś piwko przy trasie, kiełbaski, znienacka nawet rajstopy i inne zapie
        > rające dech w piersiach towary?
        A dla czego tylko na jakimś czy czyimś tarasie a niewspólnie na dawnych
        zagospodarowanych biwakowiskach nad Krzywym, które tak zręcznie zostały
        przekazane w ręce prywatne???

        > Mnie, "atomowi radosnego tłumu", nie o Tytuł Imprezy przecież
        > chodziło, ale o Kolesi, o Dziewuchy, o radosne biegające wszędzie,
        > moje i nie moje, Dzieciaki i ich baloniki.
        I ja jestem za tym. Z chęcią przyszedł bym z wnukami bawiąc się rozkosznie w
        śród ludzi cieszących się życiem a nie jakąś indoktrynacją czy walką jakichś
        nawiedzonych "janiołów" zapominających o zwykłej i koniecznej symbiozie zupełnie
        zwyczajnych ludzi.


        > To by było pikne, gdybym już nie musiał kopnąć w jajca serdecznego
        > Kolesia w "walce" o BiałoCzerwoną, bo Kto się nie załapał na
        > BiałoCzewoną, miał puste łapy, temu wpierniczyli Czerwoną i szedł
        > z nosem po asfalcie, aby go kto znajomy nie poznał!
        Słuszne spostrzeżenie, ale wnioski do wyciągnięcia z takiego stanu pozostawiam
        indywidualnym spostrzeżeniom i przemyśleniom.

        > Na żadne Zgromadzenie, przecież z Ludźmi których szanuję i
        > podziwiam - no nie chce mi się poczłapać.
        > No nie chce mi się. Lenię się. Co za cholera?
        Żadna cholera. Tylko fakty. Czy wyobrażasz sobie spacer z rodziną przełomami
        Łyny (notabene już z w tej chwili tak zaniedbanymi, że wolę wracać pamięcią, niż
        sprawdzać fakty) po to, by spotkać po drodze bandę rozwydrzonych pijanych
        patałachów? Po co? Tacy ludzie slumsy zrobią z wszystkiego budując swoje "nowe" ;(

        > Jakaś "skaza nabyta" w PRL-u?
        > Ktoś mnie musi zmusić do pójścia w tłumie, sympatycznych mi
        > przecież Ludzi?
        Nie znasz Olsztyna. Do roku 1980 wiele spraw zostało tak spatałoszonych, jak
        trumna pod ratuszem. Jako jeden z wielu przykładów można podać wybudowaną
        przepompownię ścieków właśnie na trakcie spacerowym nad Łyną. W niedługim czasie
        wojsko dokonało swojego akcentu grodząc trakt z drugiej strony. Dzisiaj po tych
        porządkach, kto z Was wie, gdzie nad Łyną było tzw. Źródełko Miłości???

        > Cóż za deformacja osobowości.
        No cóż. Jeżeli zaciera się wszystko, co się tylko zastało wędrując do Olsztyna,
        trzeba liczyć się i z takimi następstwami ;((

        > Wstydam się!
        Po wielu Twoich postach na forum, nie wiem, do jakich kategorii można zaliczyć
        taki wstyd :(
        • mobydickzolsztyna Re: Żal mi bycia wśród tłumu Ludzi - choćby i 1-m 03.05.09, 17:53
          Gość portalu: * napisał(a):
          > Komuchem nie jestem, aczkolwiek za takiego mnie uważasz.
          > Masz takie prawo a ja się wcale z tego tłumaczyć nie mam zamiaru.


          Po raz któryś reagujesz na mój post, jakby był pisany osobiście do Ciebie, choć to nieprawda.
          Jeśli piszę do Ciebie, to sygnalizuję to jasno, na ogół odnosząc się do twojego cytatu, jak teraz.

          Ja Cię nie pytam o światopogląd, bo jest on "jak na dłoni".
          Po jakie licho czujesz się w obowiązku odpowiadać na niezadane Ci pytanie?



          Gość portalu: * napisał(a):
          > No cóż. Jeżeli zaciera się wszystko, co się tylko zastało wędrując do Olsztyna,
          > trzeba liczyć się i z takimi następstwami ;((


          Nie napisałeś, o co konkretnie Ci chodzi.
          Czy o moje własnoręczne "zacieranie" spalonych zgliszcz Olsztyna,
          spalonych kilka dni PO jego zdobyciu, już PO walce, w pijanym widzie przez Armię Czerwoną - jak przez zachlanych kiboli po meczu?
          Nie powinienem był tego "zacierać"?

          Czy chodzi Ci o mój stosunek do szubienic?
          Jeśli tak, to bzdurę mówisz.
          Ja ich nie "zastałem". Ten szajs budowano na polecenie prosowieckich kolaborantów - na moich oczach.

          To taki sam "zabytek", jak "zamek królewski" w Warszawie - budowany również na moich oczach.
          Budowany szajsowo z pianobetonu ("suporeksu") aby taniej i szybciej. Odpicowany tylko po wierzchu na "tekturowy zabytek a'la Hollywood".

          Ty mi powiedz jasno, czy kantata Pendereckiego (Pana Krzysztofa przepraszam za przywołanie do tej paskudy - ale w zacnym celu!) ku czci Soso, albo Schickelgrubbera - powinna by była wywoływać szacunek do "dzieła" z racji godnego autorstwa, czy też powinna by była być publicznie odrzucona
          - z racji samego tylko jej Tytułu, z "olaniem" jej ewentualnych wartości artystycznych?

          (A obłudne próby zmiany Tytułu kantaty, tak jak Tytułu szubienic - nie powinny być wyśmiane na równi ze "sztandar PZPR wyprowadzić i od teraz będziemy demokratami,liberałami, europejczykami [już od teraz zachodnimi], polskimi patriotami i wszystkiego najlepszego!"?)



          Harry Zerro - wróć!
    • Gość: * Re: Żal mi 1-maja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 20:04
      > Żal mi, bo to, co po nim pozostało nie pozostawia złudzeń, jak łatwo
      > dajemy się oszukać.
      Chyba to jest całą kwitesencją moralnego relatywizmu społecznego oraz poglądów
      czy podstaw kulturowych znajdujących swoje uzasadnienie egzystencji w burzeniu
      wszystkiego wędrując z jakichś przysiółków, co sami zastali. Do złudzenia
      przypomina mi to rewolucję bolszewicką, tylko rozłożoną w czasie. Przykra
      powtórka z niewyuczonej historii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka