Gość: Ursynowianin IP: *.acn.waw.pl 12.03.05, 16:51 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ursynowianin Re: Bicz na prezesa IP: *.acn.waw.pl 12.03.05, 17:20 Pod takim tytułem ukazała się dzisiaj w Gazecie Wyborczej (str 1 i 30) informacja dotycząca uchwalenia przez Sejm nowelizacji prawa spółdzielczego. Jak zwykle posłowie SLD,którzy od lat lat roztaczali parasol ochronny nad działaczami spółdzielczymi wnioskowali o odrzucenie projektu nowelizacji. Chodziło om o storpedowanie przepisów, które nie są na rękę prezesom spółdzielni. "Koniec bezkarności władz spółdzielni mieskaniowych. Jeśli narażą spółdzielnię na straty , będą odpowiadali całym swoim majątkiem. Niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień ma być karane więzieniem." Karą za działalność na szkodę spółdzielni byłoby nawet 5 lat więzienia i grzywna. Kolejny krok na drodze ku normalności muszą wykonać członkowie spółdzielni.Dopóki nie zadziała mechanizm kontrolny, np. rada nadzorcza nadal będzie elementem dekoracyjnym, nic się nie zmieni - tak twierdzi zastępca rzecznika praw obywatelskich. Marek Wielgo w komentarzu "Beton skruszał" pisze, że " musi się jeszcze zmienić mentalność członków spółdzielni, by chcieli korzystać z broni, którą daje im ustawa ". A więc drodzy spółdzielcy, bierzmy się do dzieła. Zbliżają się grupy członkowske. Pójdźmy na nie. Miejmy wpływ na rozliczanie zarządu. Odwołajmy spolegliwych wobec zarzdu członków rady nadzorczej. Wybierzmy ludzi uczciwych. którzy dotychczas nie splamili się działalnością kolaboracyjną . Miejmy chęć i odwagę. Bo jeśli tego nie zrobimy, to i lepsze prawo nam nie pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaa_ga Re: Bicz na prezesa- treść artykułu z G.W. IP: *.acn.waw.pl 13.03.05, 08:42 Koniec bezkarności prezesów spółdzielni r e k l a m a ZOBACZ TAKŻE • Konieczny jest wgląd w umowy (12-03-05, 01:43) Marek Wielgo 11-03-2005 , ostatnia aktualizacja 12-03-2005 01:44 Za spowodowanie strat prezesi spółdzielni mieszkaniowych będą odpowiadali całym swoim majątkiem, a nie - jak obecnie - trzymiesięczną pensją - zdecydował w piątek Sejm. Niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień ma być karane więzieniem! Takie przepisy przyjął w piątek Sejm. Za stosownymi poprawkami do Prawa spółdzielczego, które zaproponował rząd, głosowało wczoraj 366 posłów, przeciw było zaledwie 29. Przepisy dotyczą wszystkich spółdzielni, także pracy i rolnych. Jednak najwięcej emocji ta sprawa budzi w spółdzielniach mieszkaniowych. Wszak mieszka w nich niemal co trzeci Polak. Masa skarg Rzecznik praw obywatelskich od lat apelował o wprowadzenie sankcji dla zarządów spółdzielni. Zastępca rzecznika Stanisław Trociuk opowiada, że najwięcej skarg dotyczy rozliczenia kosztów budowy mieszkań. Skarżący sądzą, że są one zawyżone wskutek błędnych decyzji i niegospodarności zarządu spółdzielni. Dziś na takich prezesów nie ma rady. Co najwyżej grozi im kara w wysokości trzykrotnego wynagrodzenia. Zdarza się, że ktoś traci posadę, ale poważne konsekwencje finansowe i tak ponoszą członkowie. Ponadto w rękach zarządów spółdzielni jest często olbrzymi majątek, zaś kontrola nad nimi - iluzoryczna. Legendy krążą o prowizjach, które od firm (np. budowlanych) biorą prezesi za zlecenia na rzecz spółdzielni. Dzięki uchwalonej wczoraj ustawie, prezesi i członkowie rad nadzorczych spółdzielni nie będą już mogli czuć się bezkarni, bo za udowodnione straty odpowiedzą całym swoim majątkiem. Ponadto ustawa przewiduje sankcje karne wobec członków władz spółdzielni za niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień - np. karą za działalność na szkodę spółdzielni byłoby nawet pięć lat więzienia i grzywna. Rewolucja na pół gwizdka SLD, który od lat roztacza parasol ochronny nad działaczami spółdzielczymi, nie kwestionował tych rozwiązań. Mimo to los projektu wisiał na włosku, bo posłowie Sojuszu wnioskowali o jego odrzucenie. Chodziło im o storpedowanie innych zapisów, które nie są na rękę prezesom spółdzielni. Ale swój plan SLD zrealizował tylko częściowo. Nie będzie możliwy np. podział spółdzielni na wniosek mniejszości członków (PiS i PO chciały, by spór w tej sprawie rozstrzygał sąd). Ponadto władze spółdzielni będą mogły odmówić wglądu do zawartych umów, zasłaniając się tajemnicą handlową. Na osłodę każdy będzie mógł zajrzeć do uchwał i protokołów obrad organów spółdzielni, protokołów lustracji i rocznych sprawozdań finansowych. To dopiero początek - Decyzja Sejmu jest krokiem we właściwym kierunku - ocenia Stanisław Trociuk. - Kolejny muszą wykonać członkowie spółdzielni. Dopóki nie zadziała mechanizm kontrolny, np. rada nadzorcza nadal będzie elementem dekoracyjnym, nic się nie zmieni - dodaje zastępca rzecznika praw obywatelskich. Tymczasem Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP zapewnia, że nadużycia gospodarcze są rzadkością. Dyrektor Związku Ryszard Jajszczyk mówi, że w ostatnich dwóch latach słyszał o zaledwie trzech wyrokach przeciwko prezesom spółdzielni. - Z tego, co wiem, doniesień do prokuratury jest dużo, ale nie przekłada się to na akty oskarżenia - dodaje. Z badań lustracyjnych, które przeprowadza związek rocznie w około 200 spółdzielniach (na 3,4 tys. działających w Polsce), wynika, że tylko w jednej czy dwóch stwierdzono nieprawidłowości mające znamiona przestępstwa, np. zarząd jednej ze spółdzielni zainwestował jej rezerwy finansowe na rynku kapitałowym, ale inwestycja przyniosła stratę. O wiele więcej jest nieprawidłowości oraz uchybień formalnych i proceduralnych. Np. zarządy nie zwołują na czas walnego zgromadzenia lub zebrania przedstawicieli członków albo nie poddają spółdzielni lustracji raz na trzy lata (a spółdzielni inwestującej - co rok). Do tej pory sprawcy tego typu drobnych na pozór uchybień pozostają bezkarni, bo badania lustracyjne mają jedynie charakter "diagnostyczno-ekspertyzowy". Po wejściu w życie nowelizacji (na razie zajmie się nią Senat) prezesom grozić będzie za to "grzywna albo kara ograniczenia wolności". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mors Patologiczne Rady Nadzorcze IP: *.chello.pl 13.03.05, 17:45 Patologie w spółdzielczości mieszkaniowej to skutek: -bierności samych spółdzielców( cztaj:faktycznych właścicieli) i fatalnych,cwaniackich i nastawionych wyłącznie na swój interes r Rad Nadzorczych. W nich ulokowane jest całe zło: to Rady wybierają prezesów i one są odpowiedzialne za faktyczne nadużycia. Bardzo dobrze się stało ,że teraz członkowie Rad Nadzorczych będą dotkliwie karani i będa odpowiadali własnym majątkiem za swoje sprawki,które wyczyniaja z wybranymi przez siebie prezesami i zarządami. Uchwalona ustawa- jest początkiem rozliczenia Rad Nadzorczych i prezesów spółdzielni z wieloletnich nadużyć i działania wbrew interesom członków spółdzielni, kończy się parasol kolesiów z SLD-wskiego nadania. Po wyborach- ustawa zostanie znowelizowana i znacznie zaostrzona- skończy się czas kombinatorów z komuchowego nadania i własność wróci w ręce właścicieli. Spółdzielcy !!! -dokumentujcie przekręty waszych Rad Nadzorczych i Zarządów- będą Wam potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janka Re: Bicz na prezesa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.05, 15:27 Chętnie byśmy wzięli sprawy w swoje ręce, lecz na to trzeba dużo czasu, którym obecnie dysponują albo emeryci, albo młodzież i dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sp. z Jarów Re: Bicz na prezesa IP: *.acn.waw.pl 14.03.05, 00:38 Na pierwszy ogień mega prekrętaczy Sołtysiaka z Kretkiewiczem z Jarów.Sprawdzimy ich majątek jaki przekręcili w czasie swojej prezesury i dlaczego tak uparcie walczą o swoje stołeczki-....... Odpowiedz Link Zgłoś
jaa_ga Re: Minister - postrachem prezesów 15.03.05, 15:40 12 marca 2005 Rzeczpospolita Minister postrachem prezesów Prezes może trafić do więzienia za szkody wyrządzone spółdzielni. Spółdzielcy zyskują łatwiejszy dostęp do dokumentów. Te zmiany mają im pomóc w walce z nieuczciwymi władzami spółdzielni. Do znowelizowanej ustawy o spółdzielczości posłowie wprowadzili też kontrowersyjną nowość: nadzór ministra infrastruktury nad spółdzielniami. Minister infrastruktury będzie mógł żądać informacji o spółdzielni mieszkaniowej. Jeśli stwierdzi, że jej władze łamią prawo, to z wnioskiem o lustrację wystąpi do właściwego związku rewizyjnego lub do Krajowej Rady Spółdzielczej. Te, nawet jeżeli nie chcą, muszą przeprowadzić lustrację. Mają na to 30 dni od daty złożenia wniosku. Za lustrację zapłaci sama spółdzielnia. Na tym jednak rola ministra się nie kończy. Protokół z lustracji musi bowiem trafić na jego biurko. Gdy minister się dowie, że spółdzielnia nie zrealizowała wniosków pokontrolnych (przepis nie mówi, skąd ma mieć taką informację), zażąda, by to uczyniła. Spółdzielnia ma na to 3 miesiące. Według współautora tego pomysłu Jerzego Polaczka nadzór ministra jest niezbędny. Wielu prezesów nie respektuje orzeczeń sądowych i świadomie łamie prawo. Dla wielu spółdzielców minister będzie ostatnią deską ratunku. W innym świetle widzi to Andrzej Bratkowski, wiceminister infrastruktury. To przepis - twierdzi - żywcem wyjęty z epoki komunizmu. Minister nie może pełnić nadzoru nad podmiotem z sektora prywatnego i zmuszać jeszcze jego władze do respektowania jakichś postanowień. Według Bratkowskiego, nawet gdyby przepis wszedł w życie, to nigdy nie uda się go zrealizować w praktyce. W Polsce - mówi - działa 3 tys. spółdzielni mieszkaniowych, które zrzeszają 3,5 mln członków. Wystarczy, że tylko 1 proc. złoży wnioski, i ministerstwo ma pracy na kilka lat. By się więc wywiązać z nowego obowiązku, musiałoby zatrudnić armię nowych urzędników, o tym już jednak posłowie nie pomyśleli. Tej propozycji przeciwny jest również Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP. - Mamy nadzieję, że senatorowie zauważą jej absurdalność i zaproponują skreślenie - powiedział Ryszard Jajszczyk, dyrektor biura tego związku. Będą kary Spółdzielców będą chronić przed nieuczciwymi władzami spółdzielni również przepisy karne. Członkowie zarządu, rady nadzorczej, założyciele oraz likwidatorzy spółdzielni za działania na jej szkodę mogą trafić do więzienia nawet na 5 lat. Będzie im też groziła grzywna. Władzom spółdzielni będzie groziła także grzywna oraz ograniczenie wolności za przestępstwa: niepoddania spółdzielni obowiązkowej lustracji, odmowy udzielenia informacji lustratorowi (lub udzielenie fałszywych), zatajenia dokumentów albo uniemożliwienia pełnienia obowiązków lustratorowi. Posłowie zmienili także przepisy o odpowiedzialności cywilnej władz spółdzielni. Mogą one zapłacić wysokie odszkodowania, jeżeli z pełną świadomością naraziły spółdzielnię na straty. Prawo spółdzielcze nie będzie zawierało żadnych ograniczeń co do jego wysokości. - Te przepisy mają przede wszystkim znaczenie psychologiczne - ocenia Ryszard Jajszczyk. Już teraz - jego zdaniem - nieuczciwego prezesa można pociągnąć do odpowiedzialności karnej, tyle że na podstawie kodeksu karnego. Zmiana dotycząca odpowiedzialności cywilnej ma zaś charakter uściślający, bo podobny już prawo spółdzielcze zawiera. Często jednak jest źle interpretowany. Przepisy dokładnie wyliczają też, jakie dokumenty spółdzielni może jej członek przeglądać. Prawo to obejmuje również wgląd w umowy zawierane przez spółdzielnię z osobami trzecimi (jeśli nie będzie sprzeciwu zarządu). Pojawi się także przepis, który mówi, że pieniądze z opłat eksploatacyjnych za mieszkania nie mogą być przeznaczone na finansowanie inwestycji własnych spółdzielni. Bonifikaty z ustawy Ustawa, a nie statuty spółdzielni, określi warunki finansowe przekształcenia lokatorskiego prawa do mieszkania we własnościowe. To ona również, a nie statut, poda wysokość bonifikaty za to przekształcenie. Prawo do upustów będą miały ponadto osoby, które wystąpiły do spółdzielni o przekształcenie lokatorskiego prawa w pełną własność. Nowelizacja określa to tak: członek, który chce zmienić swoje prawo w silniejsze, musi m.in. zapłacić różnicę między zwaloryzowanym wkładem mieszkaniowym a wartością rynkową mieszkania. Bonifikatę zaś otrzyma tylko osoba zajmująca lokal wybudowany przez spółdzielnię z pomocą publicznych pieniędzy (chodzi o stare kredyty, zaciągane jeszcze przed utworzeniem Krajowego Funduszu Mieszkaniowego). Upust wyniesie 50 proc. tej pomocy. Bez przykładu jednak trudno zrozumieć, o co posłom chodzi. Załóżmy więc, że spółdzielca wniósł wkład mieszkaniowy odpowiadający 60 proc. kosztów poniesionych na budowę mieszkania. Lokal wyceniono na 100 tys. zł. Jego wkład zatem to 60 tys zł. Spółdzielca musi dopłacić 40 tys. zł. Od tej kwoty będzie jeszcze bonifikata. Właścicielem będzie więc za 20 tys. zł. /dl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mors Re: Prokurator- postrachem prezesów IP: *.chello.pl 20.03.05, 19:00 Zarząd olstyńskiej spółdzielni mieszkaniowej POJEZIERZE oraz ich radców prawnych-prowadzący śledztwo prokurator odsunął od pełnienia czynności służbowych .. Zarzuty są poważne.Jest juz 14 podejrzanych z władz spółdzielni i z pracowników. A więc pomału zaczyna się.. Bezkarność wieloletnia ,przekręty i oszustwa, kpiny z członków- przestaną sie opłacać Kiedy prokuratura wkroczy na Ursynów, Imielin , Kabaty, Moczydło? od kogo zacząć.. ???? Ale będzie roboty !!!!5lat więzienia za działanie na szkodę członków spóldzielni, odpowiedzialność majątkiem- czego to się doczekali prezesi i członkowie Rad Nadzorczych... A tak było ładnie... Tyle lat... I komu to przeszkadzało... Spółdzielcy- dokumentujcie nadużycia i przekręty tych ludzi- WASZ CZAS NADCHODZI... Od której spółdzielni warto zacząć ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lancecik Re: Prokurator- postrachem prezesów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.05, 23:26 Proponuję zacząć od SM Przy Metrze. To towarzycho (zarząd) przez 10 lat nie daje się ruszyć. Fałszują wybory, przekupują Związek Rewizyjny, lustratorów,biegłych. Fałszują protokoły z posiedzeń zarządu, rady nadzorczej i zebrania przedstawicieli. Do tej pory nie rozliczyli inwestycji oddanych kilka lat temu. Ciągle zwiększają dopłaty do nowo oddanych lokali. Również rada im w tym wszystkim pomaga. Opłaty za używanie lokali brane są z "sufitu". Członkowie, którzy próbują przeciwstawić się niecnym praktykom zarządu i rady nadzorczej są wykluczani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarowicz Re: Prokurator- postrachem prezesów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 07:40 Ktoś proponuje rozpoczęcie czyszczenia spółdzielni od spółdzielni Przy Metrze i pisze dlaczego. Ja jako mieszkaniec Jarów proponuję z kolei od SMB Jary, bo w niej ma miejsce co namniej tyle samo przekrętów co w spółdzielni Przy metrze. Dokumenty w mojej spółdzielni też są nagminnie fałszowane, spółdzielcy okradani. Podejrzewam, że w innych spółdzielniach ursynowskich jest to samo - wniosek z tego taki, że spółdzielnie to siedlisko aferzystów i oszustów. Tylko my jako spółdzielcy od lat to tolerujemy. Może przykład ze spółdzielni Pojezierze z Olsztyna da trochę do myślenia zarówno kretacki zarzadom i radom jak i spółdzielcom. Odpowiedz Link Zgłoś