magdage 25.10.06, 18:37 Byłam dzis z synkiem w szmateksie przy metrze kabaty - poczułam się jak za starych czasów, panie tam są pługiem z PRL-u wyrwane;))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agrafik Re: Panie w szmateksie 25.10.06, 19:34 Nie tylko tam, niestety takich reliktów jest jeszcze bardzo duzo. A najwięcej właśnie w różnego rodzaju sklepach. Odpowiedz Link Zgłoś
fom Re: Panie w szmateksie 25.10.06, 21:57 Ale czy można poprosić o detale? Pewnie było zabawnie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
cisme Re: Panie w szmateksie 26.10.06, 08:55 Ja też byłam i powiem że kij ma zawsze dwa końce ! Odpowiedz Link Zgłoś
silvio1970 Re: Panie w szmateksie 26.10.06, 12:02 yavorius napisał: > ...to by ślimak pokaż rogi. chyba maślak żre pierogi Odpowiedz Link Zgłoś
gale Re: Panie w szmateksie 26.10.06, 11:24 > a gdzie kucharek sześć... ...tam dwanaście piersi Odpowiedz Link Zgłoś
silvio1970 Re: Panie w szmateksie 26.10.06, 12:25 yavorius napisał: > Z kurczaka? z tułowia ty idioto Odpowiedz Link Zgłoś
p.o.box.77 Re: Panie w szmateksie 26.10.06, 10:19 przeprzaszam to taki żart. ale bardziej by mnie zmartwiło gdyby w sklepie z używaną odzieżą sprzedawała pani o wysokiej estetyce, po polonistyce lub filologii jakiejśtam... wtedy poczułbym sie współwinnym. Odpowiedz Link Zgłoś
magdage Re: Panie w szmateksie 26.10.06, 12:22 Detale? Kij ma dwa końce? pewnie tak, ja tez prowdzę interesy i wyznaję zasadę klient nasz pan i jak dla mnie zachowanie Pań z lumpeksu było naganne.... Zaczęło się od tego że jedna z Pań stojąca przy wyjściu (było ich tam jakieś pięć snujących się między klientami) słuchała.....walkamana, kiedy chciałam jej zadac pytanie z wielką łaską wyjęła słuchawki z uszu i "miło i grzecznie" zapytała CO?.....zadałam pytanie usłyszałam niemiłą odpowiedz i na nic zdało sie moje dalsze gadanie bo pani włożyła słuchawki do uszu,skrzyżowała ręce i zapatrzyła sie w dal - totalnie nas ignorując...hmmm. Kolejny detal: przegladamy spodnie, Synek lata jak szalony, na środku w zupełnie irracjonalnym miejscu stoi work pełen....wieszaków. jakoś wcale sie nie zdziwiłam ze zainteresował on moje dziecko i jakąś jeszcze jedną dziewczynkę, zaczęli wyciągac wieszaki z worka, po czym i ja i druga mama zareagowałyśmy każąc dzieciom pozbierac teraz wieszaki do worka - co tez zaczęły one czynić- oczywiscie w dużo wolniejszym tempie - na to słyszymy wrzask Pani od walkamna (pani nadal słuchawki miała w uszach) zakrzyknęła: EJJJJ !!! czyje to dzieci?!?!?!? po czym zaczęła zabierac im z raczek wieszaki i pakować do worka, przypominam ze dzieci robiły własnie to samo!!! zapakowała i.....zostawiła worek w tym samym miejscu po czym wróciła na swoje miejsce zapatrzonej w dal.....Chyba sie czytelniku drogi nie bardzo zdziwisz jeśli Ci powiem że dzieciaki wróciły do tega arcyciekawego worka, sytuacja powtórzyła sie jeszcze raz, po czym zaproponowałam zeby worek po prostu stamtąd zabrac, ale moje słowa trafiły w próżnię bo pani przecież słuchała walkmana..... Potem żeby utrzymac młodego przed poczekalnią musiałam go przekupić, kupiłam ciastka- pierwsze ciastko osoba przechodząca niechcący wytrąciła mu z łapki- no cóż zdarza się, Pani do mnie z wrzaskiem (bo nietety tylko tak mozna nazwac jej ton głosu) że niech pani zobaczy co on narobił, ja na to no ze się zdarza, że zamiast wrzeszczec najprosciej byłoby pozamiatac ( żeby nie było ze jestem gołosłowna, ja tez przyjmuję w swojej firmie klientów, i jakoś nie każę im chodzic w kapciach, nie traktuję jak zła koniecznego a już w ogóle nie mam problemu z dbaniem o osprzatnie swojego stanowiska pracy BA nawet kibel po klientach posprzatam jak trzeba, podłoge zmyję - jakoś takie naturalne mi się to wydaje i nie mam związanych z tym kompleksów...) natomiast panie najwyrazniej tak bo>>>>zakrzyknęła ze co ja sobie wyobrazam i ze sprzataczek to one tu nie mają, no cóż w salonie usługowym gdzie przewala się mnóstwo ludzi moim zdaniem normalnym jest ze tu się rozsypie tu nabłoci a tu rozleje- szczególnie biorąc pod uwagę dziecko - samo ciastko oczywiscie podniosłam zeby nie zostało rozdeptane przez ludzi - natmiast okruszków nie zamiatałam no bo niby jak? naprawdę zdzwiwiło mnie zachowanie tych Pan bo ja w identycznej sytuacji po prostu mówię ze nic się nie stało biorę mopa i szybko załatwiam sprawę, tym bardziej ze człowiek który do mnie przyszedł jest MOIM KLIENTEM i dzieki temu ze on tu przyszedł ja zarabiam pieniądze - to taka prosta zależnosc a wciąż tak trudno to niektórym zrozumieć. Dalej było juz wesoło....stojac w kolejce do przymierzalni słyszałam komentarze jak by to pani mnie...w dupę kopnęła najchetniej- pozostawiam bez komentarza.... Dziecko nadal dostawało ode mnie ciastka ale już bezspośrednio do pyszczka coby sie nie powtórzyła sytuacja z wytraceniem ciastka z łapki - oczywiscie pani nadal mnie przekonywała ze mam wyjsc nakarmic dziecko na zewnatrz i szczerze powiem ze włączyła się moja wrodzona złośliwosc i na końcu języka miałam tekt ze nigdzie nie ma zakazu przeżuwania oraz zakazu wprowadzania dzieci. I uwierzcie mi o ile rozumiem że w sklepach z odzieżą niefajnie jest jeść i z zsasady tego nie robię to po pierwsze powinien wisiec zakaz, po drugie uwagę mozna zwrócic uprzejmie i nie wrzeszczec na klienta, po trzecie ze ktos w taki spsób potarktowany najprawdopodobniej odpowie tym samym!!! Potem był problem bo moje dziecko odważyło się dotknąć plastikowego łańcucha odzielającego zaplecze od sklepu - Pani się zamachnęła i podskoczyła do mojego dziecka - na szczęscie tu się opamiętała i zdążyła tylko wrzasnąć EJ!!! (ja nie wiem w szkołach ich tego uczą czy na kursach jakichś?) Po czym położyłam resztę rzeczy na ladzie i poprosiłam o je4dne tylko spodnie oraz powiedziałam ze reszty rzeczy nie odwieszę na wieszkach bo nie bardzo mam jak to zrobić - z małym i dwiema reklamówkami w ręku....odwróciłam się i zaczęły się komentarze Pan między sobą, nie wytrzymałam odwróciłam się i powtórzyłam dlaczego nie mogę odwiesic spodni oraz stwierdziłam ze to nie jest chyba taki wielki problem, na co moje idolka zaczęła na mnie wrzeszczec ze jak ja się zachowuję, oczywiscie juz mocno wkurzona odpowiedziałam ze normalnie {lumpeks zamarł - ludzie to są jednak bardzo żądni sensacji:) moja idolka zaczęła krzyczec: to pani jest klientaem i jak się pai zachowuje?!?!?!? na co usłyszała moje stwierdzenie: no własnie to ja jestem klientem! ( nie no oczywiscie z enie byłam szczególnie miła, no ale wybaczcie jakoś nie mam wyrzutów sumienia), potem usłyszłam ze takich klientów to ona nie chce i ze mam tu więcej nie przychodzic :)))) uśmiałam się jak norka i stwierdziłam że póki co to decyduję o tym gdzie chodzę a gdzie nie...Pani się spieniła i cos tam dalej zaczęła wrzeczeć ale mały już koniecznie chciał wyjść więc poszliśmy..... MORAŁ? może najpierw pytania... Kim są w takim razie te panie w jeśli: na pytania nie odpowiadają bo słuchają walkmana, sprzatac nie sprzatają bo nie są sprzataczkami, ubrań nie odwieszają bo nie są ...no właśnie to kim są???? Mnie się nasunęło jedno skojarzenie gdy je tak obserwowałam- wielkie Panie pilnujące by bydło nic nie ukradło i nie wyniosło ze sklepu ;))))) echch komuno wróć;))) Tekst ze: to pani jest klientem i jak się pani zachowuuje>? pokazuje świetnie proces myślowy tych pań ;))) to tyle pozdrawiam i zgadzam się ze każdy kij ma dwa końce, ale tez kada cierpliwośc ma swoje granice :) Odpowiedz Link Zgłoś
silvio1970 nie ważne kim są 26.10.06, 12:47 magdage napisała: > Kim są w takim razie te panie w jeśli: na pytania nie odpowiadają bo słuchają > walkmana, sprzatac nie sprzatają bo nie są sprzataczkami, ubrań nie odwieszają > bo nie są ...no właśnie to kim są???? to zupełnie nie wazne. natomiast bez problemu można ustalić kim nie są. z pewnością nie są właścicielkami sklepu. wydrukuj tego maila, włóż do koperty i wyślij na adres właściciela sklepu. dobzre wiem jakie są kłopoty "bogactwa" na tym segmencie rynku pracy ale pewnych rzeczy nie mozna tolerowac. przy okazji: pozdrowienia dla projektu Patron. Jak wam idzie wyłapywanie bezrobotnych na Ursynowie? Byc może panie ze szmateksu staną sie kolejnymi beneficjentkami unijnych funduszy Odpowiedz Link Zgłoś
dori7 Re: Panie w szmateksie 26.10.06, 13:40 Chyba wiem, o ktora pania z obslugi chodzi. Bylam swiadkiem, jak rozdarla sie na dziecko, ktore weszlo miedzy wieszaki na ubrania - sa one ustawione w czworokat z kilkoma metrami kwadratowymi wolnego w srodku i oczywiscie wszystkie maluchy chca tam wejsc (co wedlug mnie i dobrze, bo nie sa narazone na tratowanie przez doroslych, a i niczego przeciez nie niszcza, nie zrzucaja ubran, w niczym nie przeszkadzaja, a matki maja je na widoku i nie musza co chwila biegac lapac je w drzwiach). Babszytl nawrzeszczal na dziecko takim tonem, ze maluch natychmiast zatonal we lzach! Druga pani z obslugi, wyraznie zawstydzona, przybiegla pomoc uspokoic zaplakane i wystraszone dziecko, ale "przepraszam" matka i dziecko sie nie doczekaly. Odpowiedz Link Zgłoś
moni_011 Re: Panie w szmateksie 27.10.06, 11:18 mam male pytanko, ktory to szmateks na kabatach, chodzi o nazwe bo w poblizu metra jest pare................... Odpowiedz Link Zgłoś
makoc Re: Panie w szmateksie 27.10.06, 12:05 ja staram sie nie zabierac dziecka do ciuchowni, bo ono sie tam strasznie nudzi, i nie ma co ze sobą zrobic, a zwykle z godzinke spedzam w takim sklepie.. no i w zwiazku z tym nie czesto moge tam zajrzec. moze którys właścieiel wpadnie w końcu na pomysł, zeby zrobić jakiś kącik dla dzieci. ja wówczas z pewnoscia bym czesciej odwiedzala ten sklep. Odpowiedz Link Zgłoś
dori7 Re: Panie w szmateksie 27.10.06, 20:07 moni_011 napisała: > mam male pytanko, ktory to szmateks na kabatach, chodzi o nazwe bo w poblizu > metra jest pare................... Ten obok nalesnikarni, "kiermasz odziezy" chyba - sa dwa, chodze do tego starszego, blizej lasu. Odpowiedz Link Zgłoś
jezeli.tylko.ja Re: Panie w szmateksie 28.10.06, 16:13 Ja tam bywam zadko, bo wlasnie te panie mnie tak irytuja, ze zdecydowalam, ze dla mojego spokoju daruje sobie odwiedzanie tych miejsc... Kiedys bylam, przegladalam sobie bluzki i uslyszalam rozmowe dwoch pan sprzedajacych nt. odkladania czegos dla kogos kto pojdzie po pieniadze do bankomatu... Ze jak tak mozna, ze jak sie idzie do sklepu to sie zabiera tyle pieniedzy zeby starczyo (mniemam, ze najlepiej cala wyplate bo po co ryzykowac ze na cos nam nie starczy bo np. uprzemy sie na 10 kg plasz w dniu dostawy!!!)i ze w ogole co jakas kobieta sobie myslala, bo poprosila ja ze zaplaci za ubrania a wracajac z Tesco je zabierze - i tu najlepsze- padly fajne sloa: A co ja glupia jestem?? Jasne, ze jej nie pozwolilam, a jakby poszla i nie wrocila to co ja bym zrobila? stratna bym byla!!!! A wiec jak zaplacisz za ciuch i on polezy schowany az wrocisz z zakupow to jego wartosc wzrosnie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mms741 Re: Panie w szmateksie 08.11.06, 13:14 Kiesyś bywałam w tym szmateksie. Niestety zachowanie tych PAŃ tak mnie wkurzyło, że omijam to miejsce szerokim łukiem. Panie są zblazowane i chamskie. Drą się na dzieci - kiedyś wydarła się do mojej 1,5 rocznej córeczki - że jak stłucze lustro to matka będzię płacić! Taki tekst do dziecka! Poza tym, towar jest tam mocno przebrany, bo one mają układy z handlarami i zanim wyłożą coś na sklep, dokładnie sprawdzają czy nie da się na nim zarobić na lewo. Okropne miejsce!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zapa333 Re: Panie w szmateksie 10.12.06, 20:02 No to widzę że nie jestem jedyną osobą która zetkneła się z prymitywnym zachowaniem tych Pań. Kiedys widziałam jak dziecko dotknęło lusterka rączkami po ciastku- Oj się działo. Innym razem jedna z pań nie mogła o czasie wyjść na przerwę - zaczeła rzucac wieszakaim, trzaskać drzwiami itp, nie wspominając w jaki sposób wydała mi resztę pieniędzy- po proszu mi je rzuciła. Tylko trzeba dodac o który sklep chodzi - bo chodzi o Kiermasz Odzieży ale nie ten koło Nalesnikarni tylko o ten po przeciwnej stronie- zaraz przy wyjściu z matro Odpowiedz Link Zgłoś