Gość: anonimowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 10:49 Ciekawe, co by było jakby ktoś miał resztki jabłka za zębami... pewnie też byłby mandat. Środowiska nie można zanieczyszczać! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: lolo Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: 213.17.233.* 31.03.05, 11:15 to jest paranoja. powinni jeszcze wszystkich przylatujących myć i dezynfekować na lotnisku, szczególnie szarą maścią na mendy. Debilizm na antypodach. A mówią że Polska to durny kraj? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rth Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: *.chello.pl 31.03.05, 11:23 sam jesteś debil, poczytaj trochę nt. flory i fauny Nowej Zelandii, a może zrozumiesz, dlaczego... Odpowiedz Link Zgłoś
martin_j Re: Hillary Swank: kara za owoce 31.03.05, 13:14 Nie chcesz nie jedziesz i nie musisz sie wcale zgadzac z tym. To chyba zaden problem nie zabierac ze soba owoco??:)) W Polsce sa chyba innego typy problemy.I raczej nie porownywalbym ich z tymi w New Zeland:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rabarbar Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: 195.41.66.* 31.03.05, 14:20 Chyba nazre sie slonecznika, dyni i jablek i pojade do tej Zelandii a potem zrobie kupe w krzakach i moga mi skoczyc. A co tam wyrosnie?! Niech sie martwia. Najpierw wytlukli ptaka dodo i ptaka kiwi a teraz dbaja o przyrode. Co za hipokryzja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dodo Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: 217.153.90.* 01.04.05, 00:36 > Najpierw wytlukli ptaka dodo i ptaka kiwi a teraz dbaja o przyrode. Co za > hipokryzja! Nie prawda dzisiaj kupiłem koszyczek kiwi....;)a w domu mam prawie pełną puszkę pasty...to po co jeszcze kiwi w ptaku....to przesada.... Odpowiedz Link Zgłoś
karmarys Re: Hillary Swank: kara za owoce 01.04.05, 01:13 Nie hipokryzja tylko cos całkiem przeciwnego: uczenie sie na błedach. Lepiej, taniej i łatwiej jest kontrolować przy wjeździe niż potem walczyć, jak juz sie nowy garunek zadomowi. Amerykanie do dzis walcza z "przyjezdnymi" roślinami. np. na Florydzie niepożadane, obce drzewa na mokradłach traktowane są herbicydami. Czy szkodzi to miejscowej faunie? Oczywiscie! Ale w tej chwili stosuje się metodologie leczenia raka: organizm moze leczenia nie wytrzymać ale bez leczenia zginie na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nowozelandczyk Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: *.ipnets.xtra.co.nz 01.04.05, 03:37 Przed oskarzaniem o hipokryzje zrob cos ze swoja ignorancja. Ptak dodo nigdy tutaj nie mieszkal. Ptak kiwi aczkolwiek mocno zagrozony ma jeszcze szanse utrzymania populacji na wolnosci (w przeciwienstwie do np kakapo, ktorych ostatnich kilkadzeisiat sztuk zyje pod scisla obserwacja i gatunek raczej sie nie utrzyma). Piszac o dodo miales pewnie na mysli moa - Wytepione na kilkaset lat przed przybyciem Europejczykow. A z hipokryzja to inna sprawa - ostre kontrole (ludzi i towarow) na lotniskach i w portach przy obecnym wielkim ruchu nie maja szans calkowicie zatrzymac obcych organizmow - udaje sie najwyzej spowolnic ich naplyw. Nie udalo sie zatrzymac australijskich pajakow whiteback (aczkolwiek wiekszosc jest wylapywana), nie udalo sie zatrzymac painted apple moth (i potem na zachodnie Auckland polecialy tony srodkow owadobojczych aby wytluc to co sie osiedlilo), nie udalo sie zatrzymac chinskiej osy, argentynskich mrowek itd. Udaje sie za to jak dotychczas powstrzytmac pewne choroby - na przyklad wscieklizne i pryszczyce. Obecne przeczulenie (pie..c wrecz) na punkcie biosecurity jest spowodowany zauwazeniem bledow przeszlosci - europejskie wroble wyparly obecnie rzadko spotykane fantail-e i wiele innych ptakow, ktorych juz nikt nie zobaczy, australijskie oposy sa szkodnikiem numer jeden do dzis, podobnie jak gronostaje, szczury, koty itp. Pewnych bledow sie juz nie naprawi. Z drugiej strony jednak niektore organizmy sprowadzone w tym dewastujacym tutejsza przyrode XIX wieku sa calkiem przydatne - na przyklad pstragi teczowe. Co do pani Swank natomiast jedno jest pewne. Nie miala sznsy nie byc poinformowana. O ile film w samolocie mogla przespac, to miala potem napisane wyraznie czego wwiezc nie moze na formularzu wjazdowym. Potem jeszcze byla bombardowana informacja na lotnisku. Kazdy, kto tu wjezdzal potwierdzi - trzeba byc slepym i gluchym aby nie dotarlo, ze nie mozna wwiezc jablka i pomaranczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wo Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: *.dialup.optusnet.com.au 31.03.05, 14:31 Anonimowy! nie znasz sie na rzeczach. Dzieki takim przepisom w Australii nie ma w owocach robali,a jesli masz ochote na najedzenie sie robakami to sa specjalne miejsca sluzace do tego celu...azjatyckie restauracje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: *.a.001lg.syd.iprimus.net.au 31.03.05, 16:00 zgadzam sie, przepis to przepis.w Australii jest tak samo, a jak bylam ostatnio na Fiji i wyspach Cooka to tez musialam wywalic zarcie.dodatkowo w Australii nie mozna tez przewozic owocow miedzy stanami i jakos nikt nie robi z tego problemu. mysle ,ze w tym tkwi problem naszego kraju, ze my zamiast przestrzegac przepisu to musimy sie nagadac jaki jest glupi itd. moze bylo by lepiej w kraju gdyby przepisy byly przestrzegane jakos tu dobrze na tym wychodza, a my narzekamy i widac efekty. jak ogladam polskie wiadomosci w poniedzialek na sbs to mi sie slabo robi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słusznie A ja popieram przepis IP: 82.160.98.* 31.03.05, 16:34 Do australii kiedyś sprowadzono kilka królików - te niep[ozorne zwierzęta zachwiały równowagę ekologiczną budowaną tam przez naturę od milionów lat.... Jeden niepozorny organizm (lub jego brak) może skutecznie zaszkodzić takim zamkniętym ekosystemom jak Nowa Zelandia, Australia czy Wyspy Galapagos.... Nie wierzysz, albo masz inne zdanie? Zapraszam do podstawówki...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lokalny7 Re: A ja popieram przepis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.05, 17:16 Również jestem za !!! Prawo jest dla wszystkich takie samo w Nowej Zelandii. Tylko w Polsce są równi i równiejsi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolek Re: A ja popieram przepis IP: *.sympatico.ca 31.03.05, 22:06 zgadzam sie rowniez; przyklad: wpuscili gorale niejakiego Lenina do Poronina i teraz wszyscy maja poronione pomysly Odpowiedz Link Zgłoś
swiatlo Re: Hillary Swank: kara za owoce 01.04.05, 00:44 Gość portalu: anonimowy napisał(a): > Ciekawe, co by było jakby ktoś miał resztki jabłka za zębami... pewnie też > byłby mandat. Środowiska nie można zanieczyszczać! Albo jakby zjadł obiad w jednym kraju, a zesrał się w Nowej Zelandii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ME Re: Hillary Swank: kara za owoce IP: *.watrfd01.mi.comcast.net 01.04.05, 02:49 Hej to teraz posluchajcie tego... Studiuje w USA i dwa lata temu lecialam z Polski do USA. W plecaku mialam dwa jablka ktore wiozlam z Polski (mialm 4 ale dwa zjadlam w samolocie) zapomnialam o nich totalnie. Musialam zaplacic $50 za wwiezienie "obcokrajowego" produktu. No i co wy na to? Probowalam sie wyklocic,ale jakby to powiedziec pewni ludzie czuja sie jak wladcy---celnicy. Nie ma mowy o ugodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Boom Wy nic nie wiecie... IP: 202.59.23.* 01.04.05, 04:49 Po prostu tak jest ten swiat urzadzony i albo to przyjmeje do wiadomosci, albo nie... Nikt mnie nie zmusza zeby jechac do USA albo NZ, a jak juz jade to musze sie przystosowac do obowiazujacych przepisow. Ot i cala filozofia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ME do mojego przedmowcy IP: *.z114-95-67.customer.algx.net 02.04.05, 17:05 Jesli chodzi o twoj apisownie to daleko Tobie do doskonalosci. A jesli chodzi o niewiedze to jeszcze dalej..... Nie powinienes sie wypowiadac jesli nie masz pojecia o tresci rozmowy. Skonczylam prawo w USA i teraz praktykuje je tutaj , pewne rzeczy nazywane sa paradoksem( sprawdz w slowniku). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emgieha Re: do mojego przedmowcy IP: *.ds2-s.us.edu.pl 04.04.05, 02:29 skończyłaś prawo w USA i nadal nie wiesz, dlaczego nie można tam przewozić owoców i innych produktów żywnościowych? oj... dam ci hinta: poczytaj sobie o zagrożeniach rolnictwa USA przez "obce organizmy". swoją drogą: jak to jest być takim ignorantem? Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Horror na lotnisku w Auckland,czyli... 07.04.05, 13:46 ...reprtaż z przyszłości (nieodległej). "Entliczek,pętliczek czerwony stoliczek/a na tym stoliczku czerwony koszyczek/w koszyczku jabłuszko/w jabłuszku robaczek..." **** ...porucznik Mc Gregor ze służby ochrony lotniska zbyt póżno dostrzega niebezpieczeństwo.Nadgryzione jabłko marki "cortland 11" wysuwa się z koszyka pasażerki przechodzącej kontrolę celną.Mc Gregor leci szczupakiem do przodu krzycząc rozpaczliwie "STAAAĆĆ".Jabłko mija o centymetr jego wyciągniętą dłoń i pada na podłogę.Kolega Mc Gregora sięga błyskawicznie po miotacz ognia- WOOOFFFF!!!-złowrogi owoc zmienia się w stertę popiołu! Ale ułamek sekundy wcześniej porucznik dostrzega smukłe,zielone ciało wyślizgujące się z dziury w jabłku i niknące błyskawiczne w kratce wentylatora.Stało się... Pół godziny póżniej ewakuacja lotniska jest zakończona.Wszyscy znajdujący się na jego terenie zostali umieszczeni w zamniętej stacjii kwarantanny a ich ubrania i bagaże spalono.Teren otaczają jednostki wojska i policjii.Drogi dojazdowe blokują wozy pancerne.Komandosi w szczelnych kombinezonach i maskach przetrząsają budynek terminalu.Nad lotniskiem krążą helikoptery a przez megafony słychać wołanie: ROBAL,JESTEŚ OTOCZONY,NIE MASZ SZANS,PODDAJ SIĘ,WYŁAŻ Z RĘKAMI DO GÓRY!!! Ale wszystko na próżno... Póżnym wieczorem na biurku prezydenta USA dzwoni telefon.Premier Nowej Zelandii domaga się pomocy sojuszniczej w ramach paktu ANZUS.Konkretnie,domaga się wystrzelenia pocisku rakietowego MINUTEMAN 3 z głowicą jądrową i zniszczenia Auckland.Niestety na ewakuację mieszkańców nie ma czasu...Prezydent się wacha,ale rozumie powagę sytuacjii.Otwiera pancerny neseser i wstukuje tajny kod... 25 minut póżniej nad zgliszczami Auckland podnosi się ogromny grzyb dymu. Reszta Nowej Zelandii wstrzymuje oddech i czeka w napięciu.Czy to wystarczy,czy udało się unknąć katastrofy..? Tego na razie nie wiadomo.Nad szczytami gór Rakumara,nad wulkanem Ruapehu,nad jeziorem Taupo wstaje świt.Nikt nie wie co przyniosą kolejne dni trwożnego oczekiwania. Odpowiedz Link Zgłoś