Gość: misia Pokolenie na zlecenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.11, 09:58 Utrzymuję się sama od momentu zdania matury. Nie dostaję ani gorsza od rodziców, dziadków ani nikogo innego oprócz pracodawcy. Wynajmuję mieszkanie w Warszawie, opłacam cholernie drogą prywatną uczelnię, mam psa, zdarza mi się przepuszczać kasę na ciuchy i kosmetyki. Studiuję dziennie psychologię i od pierwszego roku studiów pracuję na pały etat. Mam 23 lata, z czego prawie 4 przepracowane. Ilu magistrów uczelni wyższych ma tyle lat doświadczenia? Myślę, że nie zbyt wielu. I to nie dlatego, że nie ma pracy, tylko dlatego, że w czasie studiów nie chciało im się pójść na ten bezpłatny staż, żeby zdobyć doświadczenie, albo nie chcieli pracować gdziekolwiek, bo to byłoby "poniżej ich możliwości" tymczasem absolwent bez doświadczenia jest traktowany przez pracodawcę gorzej niż inwalida (bo za zatrudnienie inwalidy można dostać jakąś kasę przynajmniej). Każde doświadczenie jest ważne. Każda praca czegoś nas uczy. Przede wszystkim szacunku dla własnego czasu i własnych pieniędzy. Nie wierzę, że w Polsce się nie da normalnie pracować. Nie mówię, że jest to łatwe i przyjemne, ale pracę można znaleźć jeśli tylko się chce. Co do studiów, jest to jakaś totalna paranoja. Mi też od małego wmawiano, że najważniejsze jest wykształcenie i bez tego ani rusz. Dziś, kończąc przedostatni rok psychologii mam poczucie zmarnowanego czasu i pieniędzy. Takie studia można uprawiać hobbistycznie, a nie perspektywicznie, bo kariera związana z nimi jest żadna. Od tego roku ciągnę zaocznie drugi kierunek, bardziej praktyczny, który da mi pewne umiejętności, a nie tylko pustą wiedzę bez przełożenia praktycznego. Moim zdaniem lekarstwem na obecną sytuację jest przede wszystkim totalna reforma szkolnictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www Re: Pokolenie na zlecenie IP: 66.219.26.* 17.05.11, 10:35 Brawo. Swietny komentarz.... Ja mialem umowe z rodzicami na studiach (dziennych), ze dodaja drugie tyle do tego co zarabiam. Zarabialem 800 zl to mialem 1600. Zarobilem 50 to musialem sie utrzymac za 100. Od drugiego roku studiow nie bylem bezrobotny dluzej niz 1 msc. Jednoczesnie wyjezdzalem na rozne staze, pracowalem w wakacje itp. Mialem trzy oferty pracy podczas czasu na pisanie pracy magisterskiej, 2 od firm w ktorych robilem staz, 3cia od firmy do ktorej zaaplikowalem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s Re: Pokolenie na zlecenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 14:17 Ależ Misiu, piszesz przez pryzmat Warszawy, ale podpowiem Ci, że ona jest jedna. Nie ma drugiej Warszawy i takich możliwości jak ona oferuje. Teraz wyobraź sobie, że studiujesz jakiś ciężki kierunek techniczny w mniejszym ośrodku (dajmy na to na Politechnice Koszalińskiej), gdzie trzeba orać (sprawozdania i projekty, etc.), żeby zdać... nie masz czasu i energii na pracę, a także nie masz większych możliwości dorabiania - Koszalin po prostu tyle nie oferuje. Oczywiście można powiedzieć, że ci, co poszli na studia do takiego ośrodka są sami sobie winni... ale czy na pewno Polska ma rozwijać się tylko w Warszawie? Co stanie się gdy te kilka milionów młodych (głównie absolwentów, także z doświadczeniem) gruchnie do W-wy? zastanowiłaś się nad tym? ciekaw jestem jak będzie wyglądała niedoszła pani psycholog w konfrontacji z młodym, dynamicznym, znającym biegle dwa języki, posiadającym doświadczenie pracy w międzynarodowych korporacjach, ale z prowincji? czy na pewno współczesnym stygmatem ma być niebycie członkiem towarzystwa Warszafki? Odpowiedz Link Zgłoś
chamski_post samo sedno-misia nie wie o czym mówi 17.05.11, 18:06 Ot, właśnie! Nie wiem, może na psychologii rzeczywiście nie trzeba nic po zajęciach robić, a same studia polegają tylko na tym, że trzeba pojawiać się na zajęciach. Ja w ciągu 5 lat może przez dwa semestry miałem zajęcia tylko w ciągu 3-4 dni w tygodniu i to na ostatnich latach, zwykle zajęcia odbywały się w godzinach wykluczających pracę w normalnym przedsiębiorstwie (9-15), a praca zdalna nie wchodziła w grę (no chyba, że ktoś by miał prywatną wersję programu CAD/CAM/CAE za minimum kilkanaście tysięcy złotych). W wakacje Ci wszyscy którzy nie mieli sponsoringu bliskich, zamiast robić za darmo tyrali fizycznie, żeby mieć co do gara włożyć w trakcie semestru. Inna sprawa, że misia nie pisze GDZIE pracuje bo opiekowanie się obcymi dziećmi czy praca w galerii handlowej (nie umniejszając tym zawodom) to żadne doświadczenie zawodowe, a jedynie sposób na przeżycie. W ogóle misia to ciekawa postać -narzeka na innych, że nie potrafią wziąć życia w swoje ręce, a sama przyznaje się do tego, że wybrała kierunek który nie daje większych perspektyw. Z jednej strony narzeka na poziom edukacji, a z drugiej nikt jej przecież nie zmuszał do takiego kierunku Odpowiedz Link Zgłoś
gnago literowka 17.05.11, 17:05 ' Studiuję dziennie psychologię i od pierwszego roku studiów pracuję na .....pały....... etat." ECH PSYCHOLOGIA I TE LITEROWKI. Chociaz c od p dzieli znaczna odległosc, to naprawdę domniemam ze to faktycznie palcowka. A nie gra podswiadomosci dązen czy tez marzen. Konczę bo misia pysia pąsem sie obleje. PS. A nauka w dogłebnym kontakcie z klientem czyni szybko profesjonalistką z psychologii. Tak praktyka czyni mistrza Odpowiedz Link Zgłoś
mlodzi.popieraja Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 10:07 - Bezrobocie? Umowy śmieciowe? Emigracja? Nie chcemy tak żyć! - co to za socjalistyczne postulaty?! Młodzi dynamiczni i wykształceni z wielkich miast - zamiast się cieszyć, że PIS nie rządzi wy jeszcze śmiecie narzekać?!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: digg Re: Pokolenie na zlecenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 10:15 A ja jestem młody i wykształcony, nie mam pracy, konczy mi sie kasa od rodziców, ale nadal będę popierał pana premiera, bo on wie, co jest dla mnie najlepsze i napewno pan premier zatroszczy się o nasze młode pokolenie. Tak samo zawsze będę myslał , jak Gazeta Wyborcza mi każe mysleć, bo Gazeta tez wie, co jest dla mnie najlepsze. Dzieki GW i jej autorytetom jestem spokojny o swój los. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "cuda" Tuska i Pit "cuda" Tuska i Pitery: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.11, 10:24 "cuda" Tuska i Pitery: 1. Mafia prawnicza (aplikacje po genach) 2. Mafia spółdzielcza (sm.mafia.mixxt.pl/networks/content/index.Definicja+mafii+spółdzielczej ) 3. Mafia piłkarska (pzpn i fryzjerzy) 4. Córunia bohatera tego filmu europsłanką PO ( www.youtube.com/watch?v=dHXMILwtQTg ) 5. Orliki wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/315282,afera-wokol-orlikow-to-wola-o-pomste-do-nieba.html 6. Budowa dróg (salomea-wolica) 7. Modernizacja kolei (hehehe) 8. Wykorzystywanie pracowników 9. wysokość pensji 10. Pewność zatrudnienia 11. sobiesiakówna 12. Pan Kierwiński - "apolityczny" ekspert od: kina, lotnisk i funduszy unijnych 13. PSL = koalicyjny mafiozo bazujący na KUMOTERSTWIE I NEPOTYŹMIE !!!! 14. Struzik - koalicjant budujący mosty w Płocku - do nikąd, zamiast wylotówki spod Warszawy (aleje jerozolimskie) 15. KRUS = tryumf mafijnego koalicjanta PSL = wyzysk milionów obywateli uczciwych Polski przez zapijaczonych chłopków (niech oni robią dzieci) 16. Mazowiecka Jednostka Wdrażania Funduszy Unijnych - sitwa i mafia oparta o PSL -owski nepotyzm 17. Straż pożarna i wicepremier Pawlak 18. Demografia 19. Ekspertka Maja Rostowska: wiadomosci.onet.pl/kraj/zlamano-prawo-zatrudniajac-maje-rostowska,1,3739455,wiadomosc.html 20. Nepotyzm w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej sięgnął granic absurdu ( forsal.pl/artykuly/513137,nepotyzm_w_polskiej_agencji_zeglugi_powietrznej_siegnal_granic_absurdu.html ) 21. Kraj sie wyludnia, dzieci nie rodzą, miliony młodych na zmywak! 22. Desant SLD ze stolicy do wodociągów ( wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9609720,Nadlatuje_desant_z_Warszawy.html ) 23. Prawie 60% pracowników pracuje po godzinach za darmo ( praca.wp.pl/title,Prawie-60-pracownikow-pracuje-po-godzinach-za-darmo,wid,13410469,wiadomosc.html?ticaid=1c51a ) 24. Polacy - najbardziej zestresowani pracownicy na świecie ( praca.gazetaprawna.pl/artykuly/510677,polacy_najbardziej_zestresowani_pracownicy_na_swiecie.html ) 25. itd, itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: młody Re: "cuda" Tuska i Pitery: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 10:28 Przestań kłamać , to nie może być prawda. Nasz dobry pan premier i nasz pan prezydnet nie pozowolili by na takie coś. Odpowiedz Link Zgłoś
mlodzi.popieraja Re: "cuda" Tuska i Pitery: 17.05.11, 11:33 To brudna, grubymi nićmi szyta pisowska prowokacja. Nie czytać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fanatyk PO Bardo dobrze wam tak mlodzi!! IP: 194.11.254.* 17.05.11, 10:13 Wrescie dostajecie za swoje! Wrescie ponosicie konsekwencje swoich decyzji! Do was mowie, co chowaliscie babacia dowody. Do was mowie, co slinicie sie na widok swojego Ducze, Cudaka, Pultuska w tvn-nie. Do was mowie, co pochlaniacie w dowolnych ilosciach prostacka propagande sukcesu z mediow (glownie tvn). Do was mowie, co nie macie juz kompletnie zadnych przejawow niezaleznego myslenia (za was mysli Slonce-Peru, Mistrz-Bajeru do wspoly z Durczokiem i szklem kontaktowym). Do was mowie, co oddali byscie zycie za przeproszeniem "lyberlna gospodarke wolnorynkowa". Do was mowie, co dali byscie w morde kazdemu, co powie choc jedno zle slowo na Cudaka, a tym czasem w domu nie macie co do gara wlozyc. Do was mowie, co jestescie tacy wspaniali,nowoczesni, cool, mlodzi, dajnamiczni, z wielkich miast, znajacy jezyki obce, wyksztalceni - cwiercinteligenci. Do was mowie, co kochacie bezgranicznie Junje Jewropejska i coraz wyzsze podatki, odbieranie wolnosci i swobod obywatelskich DO WAS MOWIE TCHORZE I DURNIE CO NAWET NIE POWIECIE ZLEGO SLOWA NA SWOICH OPRAWCOW BO TO NIE JEST ZGODNE Z LINIA PROGRAMOWA TVNu. Nie zal mi was wcale. Jedyna terapia to terapia bolem! Nienawidze PeLo i dlatego na nich zaglosuje. Chce abyscie dostali kolejna 4-latke, PeLo, w koncu ich kochacie. NA POHYBEL WAM!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: młody Re: Bardo dobrze wam tak mlodzi!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 10:24 Do budy kłamco i oszczerco!!!! Pan premier wie, co robi i pan prezydnet też wie, co robi. Dzięki tym wybitnym mężom stanu w naszym kraju jest co raz lepiej. Nie jest ważne, że nie mam na jedzenie, wazne jest , że pan premier i pan prezydent wiedzą, jak rządzic w tym kraju. Uwielbiam ogladac TVN i czytac GW, bo one mnie ucząc przwdziwego myslenia i dzieki nim rozumiem naszą rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lukas Re: Bardo dobrze wam tak mlodzi!! IP: *.xdsl.centertel.pl 17.05.11, 10:54 W Polsce nigdy nie było liberalnej gospodarki wolnorynkowej. Może na chwilę w 1989 roku. Potem biurokracja szybko "odzyskała" ten kraj, który jest feudalna własnością urzędników i polityków. Chciałbym tyle liberalizmu ile mają Brytyjczycy. Składki na ubezpieczenie to 50 zł miesięcznie. Podatek płacony raz w roku przez internet. Przez całe życie nie ma potrzeby odwiedzania urzędu skarbowego. Żeby zacząć wystarczy wysłać jeden jednostronicowy formularz A4. Podać konto z którego będą ściągać te 50 zł i tyle. Nikt nie wnika czy na fakturach nie brakuje przecinka. Rachunek możesz napisać na serwetce z pobliskiego baru szybkiej obsługi i jest ważny. Nie ma kodeksu pracy. Umowa o pracę i jej warunki są tylko sprawą pomiędzy pracodawcą a pracobiorcą. Do 7 dni choroby nie trzeba mieć zwolnienia lekarskiego, wystarczy telefon do pracodawcy, że nie przychodzę do pracy i tyle. Mógłbym tak pisać i pisać. Gospodarka brytyjska wchłonęła od 2000 roku ok. 4 mln imigrantów. To jest LIBERALIZM WOLNORYNKOWY, którego w PL nigdy nie było Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz2010 Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 10:50 "Wyszłam ze spotkania rozczarowana. Młodzi jakby pogodzili się z tym, że są "straconym pokoleniem". Na razie nie chcą i nie mają pomysłu na to, jak przejąć inicjatywę w sprawie, która bezpośrednio ich dotyczy." Toż to ledwo zawoalowane nakłanianie do rewolucji. Studenci, nie dajcie się podpuścić. Decydenci nie wiedzą jak wyjść z impasu i chcieliby cały bałagan zwalić na was, jak to już nieraz w historii bywało. Odpowiedz Link Zgłoś
lesher Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 11:05 Od.... się od śmieciowej umowy o dzieło!!! To ostatni sposób żeby nie być dymany przez nasze kochane państwo (zakładając że nie ma się ciężkich milionów na optymalizację podatkową)!! Zero ZUSu, podatek efektywnie 9% (18% i 50% kosztów uzyskania przychodu), ubezpieczenie zdrowotne za 43 zł miesięcznie - dobrowolne ubezpieczenie w NFZ (co prawda trzeba co miesiąc wyłożyć ok. 320 zł, ale większość z tego potem odpisuje się od podatku). To jedna z niewielu szans żeby pracować na normalnych warunkach, z czego oczywiście pełnymi garściami korzystam! I wy chcecie żeby to znieśli??? Powaliło was, czy jak?? Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 11:21 Coś w tym jest. Po co przejmować się, że nie ma składki emerytalnej, skoro ZUS i tak zbankrutuje, zanim dzisiejsi absolwenci osiągną wiek emerytalny (podniesiony do 75 roku życia) Odpowiedz Link Zgłoś
lesher Re: Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 11:35 Nie, zbankrutować nie zbankrutuje. Tylko że wypłacane emerytury będą tak śmieszne, że nie ma najmniejszego znaczenia, czy będę ją dostawał, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda Re: Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 13:02 lesher napisał: > Od.... się od śmieciowej umowy o dzieło!!! > To ostatni sposób żeby nie być dymany przez nasze kochane państwo Gdybyż to był sposób wyłącznie na obronę przed chciwością państwa... To przede wszystkim sposób, żebyś przynosił więcej pożytku swojemu szefowi - takie wielkie obciążenia kosztami pracy, takim wyrzeczeniem jest stworzenie etatu, że polski przedsiębiorca pracownikowi płaci złotówkę z ponad trzech, które mu pracownik przysporzy. Lepiej ma tylko ruski biznesmen. Nie kumasz, że gdyby mocniej dociśnięto śrubę i skrupulatniej pilnowano zasad zatrudnienia, to po prostu twój szef musiałby jeździć swoją audiolą jeszcze długo po zamknięciu leasingu? > > Zero ZUSu, podatek efektywnie 9% (18% i 50% kosztów uzyskania przychodu), Nie zawsze można 50% na uzyskanie zrobić. Musisz coś tworzyć. ubezp > ieczenie zdrowotne za 43 zł miesięcznie - dobrowolne ubezpieczenie w NFZ (co pr > awda trzeba co miesiąc wyłożyć ok. 320 zł, ale większość z tego potem odpisuje > się od podatku). > To jedna z niewielu szans żeby pracować na normalnych warunkach, z czego oczywi > ście pełnymi garściami korzystam! > Robiłem tak przez 5 lat. Jak zagroziłem szefowi odejściem, to nagle się okazało, że możne za mnie płacić pełne stawki ZUS i zaliczki podatkowe za mój etat. I jeszcze wytargowaliśmy 7% podwyżki. Da się? Wolę pełnymi garściami czerpać z umowy na czas nieokreślony. > I wy chcecie żeby to znieśli??? > Powaliło was, czy jak?? > Umowy o dzieło czy umowę-zlecenie traktować jako mozliwość a nie normę. Zresztą faktyczna realizacja większości tych umów sprawia, że pracodawcy robią was w kakao - zasuwacie osobiście, w biurze, po 8 godzin i dobrowolnie rezygnujecie z przysługujących praw. Zarówno wynikających z tytułu (a może czasem i treści) umowy z pracodawcą i z tych, które wynikają z faktycznego stosunku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
lesher Re: Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 13:28 > Gdybyż to był sposób wyłącznie na obronę przed chciwością państwa... > To przede wszystkim sposób, żebyś przynosił więcej pożytku swojemu szefowi - ta > kie wielkie obciążenia kosztami pracy, takim wyrzeczeniem jest stworzenie etatu > , że polski przedsiębiorca pracownikowi płaci złotówkę z ponad trzech, które mu > pracownik przysporzy. Lepiej ma tylko ruski biznesmen. > Nie kumasz, że gdyby mocniej dociśnięto śrubę i skrupulatniej pilnowano zasad z > atrudnienia, to po prostu twój szef musiałby jeździć swoją audiolą jeszcze dług > o po zamknięciu leasingu? A niech sobie jeździ nawet porschakiem - jego sprawa. Ważne, że daje mi zlecenia! Gdyby dociśnięto śrubę, to po prostu płaciłby mi (na rękę) dużo mniej. Nie sądzę żeby obudziła się w nim filantropia. Po drugie - mam wielu szefów :-) Niestety trzeba zrozumieć, że tak jak w inwestycjach, tak jeżeli chodzi o pracę dywersyfikacja w dzisiejszych czasach jest kluczem. Jesteśmy tylko trybikami w wielkich maszynach, nie mamy wpływu na decyzje właścicieli firm/korporacji/rządów, a od tych decyzji niestety zależymy. Bez względu na to czy ktoś jest dobry, czy kiepski może pewnego dnia dostać kopa w d... I jest to prawdziwe czy jest się na etacie (jedyna różnica to trochę dłuższy okres wypowiedzenia, ale czy ten miesiąc - trzy miesiące robi taką różnicę?), czy na umowach "śmieciowych". Stąd tak jak inwestowanie całych oszczędności w jedną spółkę giełdową jest błędem, tak uzależnianie się od jednego podmiotu (czy poprzez pracę, czy poprzez dostawanie zleceń) jest nierozsądne, i prędzej lub później się zemści. Przy umowie o pracę i etacie dywersyfikacja jest dużo trudniejsza (o ile wogóle możliwa). Ja nie mówię, że to jest dobre, ale tak obecnie to wygląda. > > Zero ZUSu, podatek efektywnie 9% (18% i 50% kosztów uzyskania przychodu), > > Nie zawsze można 50% na uzyskanie zrobić. Musisz coś tworzyć. Oczywiście - ale w dużej części przypadków (fakt, nie zawsze) da się to tak ustrukturyzować, żeby powstawało dzieło (w rozumieniu prawa autorskiego). > Robiłem tak przez 5 lat. Jak zagroziłem szefowi odejściem, to nagle się okazało > , że możne za mnie płacić pełne stawki ZUS i zaliczki podatkowe za mój etat. I > jeszcze wytargowaliśmy 7% podwyżki. Da się? > Wolę pełnymi garściami czerpać z umowy na czas nieokreślony. Kurde, to faktycznie szacun, bo to znaczy, że szef zaczął Ci płacić o niemal 100% więcej, i nie "podmienił Cię" na kogoś innego. Ja też mógłbym od jutra przejść na etat, po prostu byłoby to dla mnie meganiekorzystne. > Umowy o dzieło czy umowę-zlecenie traktować jako mozliwość a nie normę. Zresztą > faktyczna realizacja większości tych umów sprawia, że pracodawcy robią was w k > akao - zasuwacie osobiście, w biurze, po 8 godzin i dobrowolnie rezygnujecie z > przysługujących praw. Zarówno wynikających z tytułu (a może czasem i treści) um > owy z pracodawcą i z tych, które wynikają z faktycznego stosunku pracy. Ja pracuję w domu. A co do umów-zlecenia wykonywanych we wskazanym miejscu, obejmujących konkretnie wskazane czynności i pod kierownictwem szefa - to są to umowy o pracę (nawet jeżeli zostały zawarte jako zlecenia). I jeżeli pojawia się kwas na linii pracodawca (zleceniodawca) to pracownik (zleceniobiorca) może iść do PIPy lub ZUSu i zażądać przekształcenia umowy w um. o pracę, a co za tym idzie odprowadzenia odpowiednich składek przez pracodawcę. Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda A właśnie! 17.05.11, 13:43 Co prawda szefa, który był w stanie zapłacić mi dwa razy więcej niemal z dnia na dzień, zmieniłem na takiego, który kolejne podwojenie mojej pensji rozłożył na trzy i pół roku, ale nadal pracuję na etacie i taktuję to jako zasadnicze źródło dochodu. Do tego robię zlecenia na umowę o dzieło i umowy o świadczenie usług. Ale to już dodatkowe źródełko. Za zmianą życiowej sytuacji zmieniły mi się priorytety :) Rozumiem, że jesteś w tej korzystnej sytuacji, że faktycznie pracujesz na umowy o dzieło czy zlecenia. Freelancing zapewne, wiec prawidłowe zastosowanie środków do celu i praca na etacie Ci nie potrzebna. Ja przedstawiałem patologię - sytuację w której wykorzystuje się słabszą pozycję pracownika i dyktuje mu się warunki zatrudnienia dla niego niekorzystne, bądź mniej korzystne. A w przypadkach skrajnych (ocenowo, bo staje się to normą) naruszające jego prawa. Jeśli - tak jak w pamiętnym przypadku - rozwiązuje się umowę-zlecenie czy umowę o dzieło (nie pamiętam) z człowiekiem, który dopatrzył się, że de facto robi na etacie i upomniał się o swoje, a rzecznik szacownej instytucji sektora bankowego oświadcza, że [cytat z pamięci]: "Tego pana zwolniono, bo nie wywiązywał się odpowiednio ze swoich obowiązków, na przykład notorycznie się spóźniał.". To jest to ewidentny przykład co najmniej "omijania" prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
lesher Re: A właśnie! 17.05.11, 14:22 > Co prawda szefa, który był w stanie zapłacić mi dwa razy więcej niemal z dnia n > a dzień, zmieniłem na takiego, który kolejne podwojenie mojej pensji rozłożył n > a trzy i pół roku, ale nadal pracuję na etacie i taktuję to jako zasadnicze źró > dło dochodu. To znaczy że kiepsko negocjowałeś, jak robiłeś umowy o dzieło :-) > Do tego robię zlecenia na umowę o dzieło i umowy o świadczenie usług. Ale to ju > ż dodatkowe źródełko. No tak, ale od swojego pracodawcy umów o dzieło już brać nie możesz, bo będą normalnie ozusowane... > Za zmianą życiowej sytuacji zmieniły mi się priorytety :) To wiele tłumaczy. Rzeczywiście wtedy musisz mieć stały "spływ", choćby i mniejszy... > > Rozumiem, że jesteś w tej korzystnej sytuacji, że faktycznie pracujesz n > a umowy o dzieło czy zlecenia. Freelancing zapewne, wiec prawidłowe zastosowani > e środków do celu i praca na etacie Ci nie potrzebna. Tak, dokładnie. Tylko że wbrew pozorom w wielu przypadkach innych niż freelancing też to co napisałem jest prawdziwe (ok, może rzeczywiście z tym dziełem jest ciężej). > > Ja przedstawiałem patologię - sytuację w której wykorzystuje się słabszą pozycj > ę pracownika i dyktuje mu się warunki zatrudnienia dla niego niekorzystne, bądź > mniej korzystne. > A w przypadkach skrajnych (ocenowo, bo staje się to normą) naruszające jego pra > wa. Bo ludzie nie potrafią korzystać ze swoich praw. Myślą, że jak będą potulni, to będą lepiej traktowani. A to g... prawda. > > Jeśli - tak jak w pamiętnym przypadku - rozwiązuje się umowę-zlecenie czy umowę > o dzieło (nie pamiętam) z człowiekiem, który dopatrzył się, że de facto robi n > a etacie i upomniał się o swoje, a rzecznik szacownej instytucji sektora bankow > ego oświadcza, że [cytat z pamięci]: "Tego pana zwolniono, bo nie wywiązywał si > ę odpowiednio ze swoich obowiązków, na przykład notorycznie się spóźniał.". To > jest to ewidentny przykład co najmniej "omijania" prawa. Ok. To delikwent powinien pójść do szefa i powiedzieć: "Ok. Nie dajecie mi kolejnego zlecenia (bo nawet nie ma mowy o zwolnieniu - to nie umowa o pracę). Jaka by nie była przyczyna to na zleceniach robiłem tutaj pół roku - w rzeczywistości wykonywałem polecenia szefa, musiałem być w biurze, w godzinach mi wyznaczonych. To teraz albo się dogadamy (dodatkowa wypłata? umowa o pracę? dalsze zlecenia?), albo ja idę do ZUSu i zawiadamiam, że w istocie zawarta została między nami umowa o pracę. Dostaniecie wtedy karę i będziecie musieli zapłacić mi wstecznie składki z karnymi odsetkami. No to jak będzie - dogadamy się?" Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda Re: A właśnie! 17.05.11, 15:03 lesher napisał: > Ok. To delikwent powinien pójść do szefa i powiedzieć: "Ok. Nie dajecie mi kole > jnego zlecenia (bo nawet nie ma mowy o zwolnieniu - to nie umowa o pracę). Jaka > by nie była przyczyna to na zleceniach robiłem tutaj pół roku - w rzeczywistoś > ci wykonywałem polecenia szefa, musiałem być w biurze, w godzinach mi wyznaczon > ych. To teraz albo się dogadamy (dodatkowa wypłata? umowa o pracę? dalsze zlece > nia?), albo ja idę do ZUSu i zawiadamiam, że w istocie zawarta została między n > ami umowa o pracę. Dostaniecie wtedy karę i będziecie musieli zapłacić mi wstec > znie składki z karnymi odsetkami. No to jak będzie - dogadamy się?" I gdyby ludzie tak robili, to najpierw by nie było pracy, a potem by się ukulturalniło i uregulowało, bo jak długo można żyć w oczekiwaniu, aż twój pracownik na ciebie doniesie? Ludziom brakuje świadomości i woli walki. U nas nie będzie Grecji czy Francji, bo nasz zryw przeciwko systemowi skończył się z obaleniem "komuny", teraz wychowuje się kolejne pokolenie nie pytając go czy mu się zastany świat podoba. Po prostu tu nie ma miejsca na kontestację, bo młodzi nie rozumieją, że to była rewolucja ich rodziców, a teraz czas na ich własną. Jako społeczeństwo zostaliśmy pozbawieni jaj, a społeczne niezadowolenie ograniczono do wieców na Krakowskim, smsów w szkle kontaktowym i narzekania na sieciowych forach. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 17:10 No dobra to kwota na zlecenie wieksza o koszty urlopu, emrytury etc. W praktyce sume z ucieczki spod umowy o prace bierze jedna strona - umowodawcy a i wymagania jak w pracy na etacie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UPR Re: Pokolenie na zlecenie IP: 82.139.159.* 10.07.11, 21:30 Nie jest to 43 zł, bo trzeba uwzględnić, że gdybyś nie robił odpisów od podatku i np. internetu od dochodu, to miałbyś zwrot z podatku, zatem to wyjdzie 100 zł miesięcznie i to przy zarobkach 3000. Przy zarobkach 3500, faktyczny koszt wyniesie 59 zł miesięcznie. Przy mniejszych niż 3000 zarobkach realny koszt składki rośnie ponad 100 zł, bo nie będzie tyle podatku do zapłacenia, aby móc odliczyć miesięcznie 270 zł składki. Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Polaryzacja rynku pracy 17.05.11, 11:16 Rynek pracy coraz wyraźniej dzieli się na dwa sektory: Praca jest dla osób *wysoko* kwalifikowanych oraz dla tych, którzy wykonują McJobs i inne prace, które są nie-rutynowe, ale nie wymagają specjalistycznych kwalifikacji. Ubywa pracy dla średniego personelu zarządzającego i pomocniczego, robotników wykwalifikowanych oraz urzędników (przeciwko temu ostatniemu biurokracja, przynajmniej w Polsce, dzielnie się broni). Takiej pracy, dość dobrze płatnej, było najwięcej, więc utrata tych miejsc pracy jest najbardziej boleśnie odczuwalna. Niestety, młodzi prawnicy bez aplikacji, absolwenci socjologii, zarządzania etc to kategoria osób, które własnie na taką pracę mogli liczyć. Więcej pisałem o tym tutaj. Państwo, IMHO, *nie* powinno dotować staży ani pracodawców, bo to jeszcze bardziej psuje rynek pracy. Proponowanie dla Polski rozwiązań hiszpańskich to chyba jakiś żart: przecież to w Hiszpanii mamy największe w Europie bezrobocie. Natomiast odtworzenie (zbudowanie na nowo) sieci zawodówek, tym razem *nie* nastawionych na edukację pracowników konkretnego molocha wielkoprzemysłowego, to dobry pomysł. W ogóle należałoby odwrócić trend, zgodnie z którym każdy ma mieć wyższe wykształcenie. Niestety, polityka rządu - tego i wszystkich poprzednich - idzie w dokładnie przeciwną stronę, gdyż studia (tak zwane studia) wyższe służą ukrywaniu bezrobocia wśród absolwentów szkół średnich. Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: Polaryzacja rynku pracy 17.05.11, 11:32 Dobrze napisane. Polaryzacja rynku pracy w systemie 20/80 to zjawisko dość dobrze znane na Zachodzie (szczególnie w USA). Od końca lat 70tych do początku XXI w. zarobki tzw. specjalistów (overclass)- lekarzy, prawników, inżynierów, finansistów, programistów etc. wzrosły w ujęciu realnym o 20% a uwzględniając cięcia i nowe ulgi podatkowe rzeczywisty wzrost wyniósł ... ponad 60%. W tym samym czasie wartość nabywcza pozostałych 80% zatrudnionych w USA spadła o 20%. Galopująca stratyfikacja społeczna jest naturalną konsekwencją wycofania się państwa z funkcji redystrybucyjnej. Przećwiczono to już na "poligonach doświadczalnych" neoliberalizmu w Ameryce Łacińskiej. W USA również widzimy ten proces. Mamy tam liczącą ułamek procenta "klasę próżniaczą" (wielki biznes i finansjera, sportowcy, aktorzy, piosenkarze, ludzie mediów), 20% "klasę średnią" oraz pauperyzujące się pozostałe 80%. Taki los i nas czeka. Właściwie już nas to spotkało. Zastanawia mnie, dlaczego polskie instytucje rządowe tak niechętnie podają do wiadomości informacje o razwarstwieniu społecznym w Polsce (tzw. Indeks Giniego). Dane Eurostat, OECD Factbook czy CIA Factbook pochodzą sprzed 6-7 lat. Czyżby ukrywali, ze już "dogoniliśmy"... Meksyk? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krociech Zapewniam Was IP: 193.200.51.* 17.05.11, 11:23 "Polska ma być krajem 38 mln małych przedsiębiorców?" - zapewniam Was, że gdyby tak było, Polska byłaby jednym z najbogatszych państw w Europie, jeżeli nie najbogatszym. Każdy robiłby tylko to, co jest w stanie sprzedać na wolnym rynku i sam odkładał sobie na emeryturę - oczywiście więcej niż w ZUS i zapewne w postaci nieruchomości budowanych na wynajem, a nie obietnic. Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Re: Zapewniam Was 17.05.11, 11:39 Gość portalu: Krociech napisał(a): > Każdy [...] sam odkładał sobie na emeryturę [...] zapewne w postaci nieruchomości > budowanych na wynajem Z dużymi kwantyfikatorami trzeba uważać. Skoro każdy budowałby nieruchomości na wynajem, kto mianowicie miałby je wynajmować? Marsjanie? Ja jestem jak najbardziej za przedsiębiorczością, ale oczekuję pewnego szacunku dla logiki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krociech Szacunek IP: 193.200.51.* 17.05.11, 13:20 tak jak teraz - do 60-65 roku życia budujesz (odkładasz na budowę/spłacasz kredyt), potem komuś wynajmujesz. Przed 60-65 rokiem życia wynajmujesz od emeryta, jednocześnie budując kolejną nieruchomość. Nieruchomości się zużywają - część nieruchomości zostających po zmarłych emerytach byłaby burzona/remontowana przez kolejnych odkładających. Już teraz mogę Ci sporo takich pokazać. Poza tym nadmiar mieszkań na wynajem doprowadziłby do wzrostu imigracji - najlepiej z Ukrainy i Białorusi (patrz np.: pani Weronika Marczuk, język w parę miesięcy, kultura/religia podobna, mordercze skłonności opanowane, wyglądem nie różni się), a jak wiadomo kraj bogaci się dzięki pracy (w tym przypadku imigrantów), a nie płatnościom transferowym. Także na końcu Twojej pętli jest wzrost PKB dzięki pracy imigrantów i wyburzanie stuletnich niezabytkowych nieruchomości (oraz remontowanie zabytkowych). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sir Galahad Re: Szacunek IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 17.05.11, 16:24 Po drodze masz pęknięcie bańki na nieruchomościach, uświadomienie sobie, że bank, w którym odkładałeś oszczędności nie ma pokrycia jeśli idzie o Twój depozyt, nie ma komu wynająć, nie ma utrzymanie nieruchomości za dużo tej forsy, popytu na kupno nie ma, ceny lecą na łeb i szyję i wtedy zaczynasz krzyczeć, że to wina urzędasów i socjalistów. To takie sztampowe w naszej kochanej Polsce. Ludzie, wyleczcie się z idei, które były modne na początku lat 90tych i zdechły ostatecznie na świecie w 2008. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 11:24 To jest wina społeczeństwa ze komus nie chce sie uczyc matematyki i wybiera pierdoły do studiowania a potem płacze ze nie jest księciem i krolewna? Problemem Polski nie jest ze nie ma pracy dla takich półgłupków ale wlasnie ze ktos im probowal dawac prace w biurokracji i polityce. Prawie każdy dzisiejszy polityk to socjolog, politolog, prawnik marksistowsko-leninowski, albo historyk. Zaden z nich nic w zyciu nie zrobil poza maceniem i zatruwaniem zycia Polakom poprzez biurokratyczne utrudnienia. Politolodzy i socjolodzy nadają sie tylko na baby klozetowe i tam powinni byc. Dworce PKP czekaja. Tylko prosze mi w koncu zaczac traktowac prace powaznie i czyscic te miejsca co godzine. Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 11:43 Bredzisz, buraku. Nawet Amerykanie zakładają, że obecnie ich w ich gospodarce zaledwie 20% miejsc pracy. A przypomnę, że: - PKB na mieszkańca USA to 47 tys % (W Polsce 14 tys $) - Ameryka ma bez porówania więcej korporacji, gdzie wymagane są wyższe kwalifikacje - Na USA przypada kilka razy wiekszy odsetek adwokatów na milion mieszkańców, niż w Polsce - W USA mają 2 razy większy odsetek lekarzy i personelu medycznego - W USA bez porównania silniej rozwinięty jest sektor finansowy - W USA bez porównania silniej rozwinięty jest sektor IT - W USA bez porównania silniej rozwinięty jest sektor Biotech/Pharmacy (obecnie najbardziej perspektywiczny i w Polsce praktycznie nie występujący) - W USA bez porównania silniej rozwinięty jest przemysł maszynowy, lotniczy, zbrojeniowy (budżet wojskowy USA jest 80 razy większy od polskiego przy 8 razy większej populacji) - W USA notuje się średnio 260 patentów na milion mieszkańców (W Polsce...1 patent) Jeżeli taka gospodarka, jak amerykańska ma jedynie 20 miejs pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem, to spróbuj sobie oszacować, robaczku, ile takich miejsc może wygenerować bananowa republika nadwiślańska? Nurtuje mnie tez, skąd to obsesyjne zainteresowanie absolwentami? Owszem, 40% każdego rocznika ma u nas tytuł licencjata, inżyniera bądź magistra - to jeden z najwyższych odsetków na świecie. PYTANIE TYLKO, CO Z POZOSTAŁYMI 60%, KTÓRZY MAJĄ TYLKO MATURĘ? OD RAZU DO GAZU? (FAJNA RYMOWANKA WYSZŁA) Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 11:55 1. Mieszkalem i pracowalem jako programista w USA przez wiele lat, buraczku wiec mnie nie ucz o USA, OK? Mialem tez tam wlasna firme przez wiele lat. 2. Ten jeden patent to ja dostałem i ci powiem ze mialbym 10 i zatrudnialbym wielu ludzi gdyby biurwy po socjologii i politologii ciągle mi nie zatruwały zycia. W nagrode za uzyskanie patentow bez dotacji dostalem kontrole i grozono mi ze beda sprawdzac skad mam pieniadze na patent, no wiesz jak nie udowodnie skad to place 75% sumy jaka sobie urzedas ubzdura jako podatek od nieujawnego dochodu. Gdybym wzial dotacje to juz by mnie puscili z torbami bo wiekszosc z nich zostala przyznana znajomym krolika z pogwałceniem prawa unijnego i teraz wszystkie sa do zwrotu. 3. Nikt w Polsce wciaz nie uczy prawdziwego prawa - takiego ktore pozwolilo wybudowac Amerykę przed tym jak sama stala sie Marksistowska i zniszczyła wiele tego co zdrowe. To co ucza to "prawo" Marksistowsko Leninowskie gdzie przedsiebiorca to wrog klasowy i tak przedsiebiorcow biurwy po socjologii traktuja w Polsce. Biurwy do wiezienia a potem do roboty!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 12:06 antybiurokrata napisał: > 1. Mieszkalem i pracowalem jako programista w USA przez wiele lat, buraczku wie > c mnie nie ucz o USA, OK? Mialem tez tam wlasna firme przez wiele lat. I jak to twoje pracowanie ma się do tego, co napisałem? Umiesz czytać tekst ze zrozumieniem? > > 2. Ten jeden patent to ja dostałem i ci powiem ze mialbym 10 i zatrudnialbym wi > elu ludzi gdyby biurwy po socjologii i politologii ciągle mi nie zatruwały zyci > a. W nagrode za uzyskanie patentow bez dotacji dostalem kontrole i grozono mi z > e beda sprawdzac skad mam pieniadze na patent, no wiesz jak nie udowodnie skad > to place 75% sumy jaka sobie urzedas ubzdura jako podatek od nieujawnego dochod > u. Gdybym wzial dotacje to juz by mnie puscili z torbami bo wiekszosc z nich zo > stala przyznana znajomym krolika z pogwałceniem prawa unijnego i teraz wszystki > e sa do zwrotu. I znowu zamiast ad rem mamy jakieś historie z życia. Co mnie obchodzą twoje przejścia? Obchodzi mnie globalna kondycja polskiej gospodarki a nie twoje wynurzenia. > > 3. Nikt w Polsce wciaz nie uczy prawdziwego prawa - takiego ktore pozwolilo wyb > udowac Amerykę przed tym jak sama stala sie Marksistowska i zniszczyła wiele te > go co zdrowe. To co ucza to "prawo" Marksistowsko Leninowskie gdzie przedsiebio > rca to wrog klasowy i tak przedsiebiorcow biurwy po socjologii traktuja w Polsc > e. Wystarczy cofnąć się pamięcią do lat dziewięćdziesiątych, by zrozumieć, skąd wzięło się takie a nie inne postrzeganie przedsiębiorczości. Statystyki mówią, że firmy z polskim kapitałem z jednej strony notują najwyższą rentowność w UE a zarazem z drugiej płacą najgorzej i najgorzej traktują pracowników. Tyle > > > Biurwy do wiezienia a potem do roboty!!!! Napisz to na transparencie i idż pod sejm Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 12:14 szatek100 napisał: > Statystyki mówią, że > firmy z polskim kapitałem z jednej strony notują najwyższą rentowność w UE a z > arazem z drugiej płacą najgorzej i najgorzej traktują pracowników. Jak myślisz, czy to jest korelacja, czy koincydencja? Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 12:20 Pewnie korelacja. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 12:26 > Obchodzi mnie globalna kondycja polskiej gospodarki a nie twoje wynurzenia. Wiec ci przetlumacze te "wynurzenia" jeszcze raz. Gospodarka, rynek pracy itd to zawsze rezultat fundamentow. A fundamenty sa takie ze jak sie karmi szczury to sie ma wiecej szczurow. W Polsce najwiecej do gadania maja mąciciele i biurokraci i dlatego mamy najwięcej mącicieli i biurokratów i zupelnie naturalnym zjawiskiem jest ze sie sami wykończa i zgina z glodu jak nikt inny nie bedzie w stanie odebrac kontroli i zrobic tego za nich. Mam plakac ze jakis szczur płacze ze wciąż nie jest wystarczająco ważny? Cale nasze elity to takie szczury. Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 12:46 antybiurokrata napisał: > > Obchodzi mnie globalna kondycja polskiej gospodarki a nie twoje wynurzeni > a. > > Wiec ci przetlumacze te "wynurzenia" jeszcze raz. Gospodarka, rynek pracy itd t > o zawsze rezultat fundamentow. A fundamenty sa takie ze jak sie karmi szczury t > o sie ma wiecej szczurow. W Polsce najwiecej do gadania maja mąciciele i biurok > raci i dlatego mamy najwięcej mącicieli i biurokratów i zupelnie naturalnym zja > wiskiem jest ze sie sami wykończa i zgina z glodu jak nikt inny nie bedzie w st > anie odebrac kontroli i zrobic tego za nich. > > Mam plakac ze jakis szczur płacze ze wciąż nie jest wystarczająco ważny? Cale n > asze elity to takie szczury. Widzę, że dalej nie kapujesz. Może duże, pogrubione litery Ci pomogą. ARTYKUŁ, DO KTÓREGO ODNOSI SIĘ TO FORUM, TRAKTUJE O BRAKU PERSPEKTYW MŁODYCH LUDZI W POLSCE. PISZĄC SWÓJ POST WSKAZAŁEŚ, ŻE ÓW BRAK PERSPEKTYW JEST WYNIKIEM WYBORU PRZEZ MŁODYCH NIEPERSPEKTYWICZNYCH KIERUNKÓW STUDIÓW DODATKOWO NAZYWAJĄC TAKICH LUDZI GŁUPKAMI, ZA CO OTRZYMAŁEŚ ODE MNIE TYTUŁ BURAKA (I DOPÓKI NIE WYCOFASZ SIĘ ZE SWOICH OBELG, JA NIE WYCOFAM SIĘ ZE SWOICH). W SWOJEJ PIERWSZEJ WYPOWIEDZI WSKAZAŁEM, ZE NIE MOŻNA TRAKTOWAĆ TYCH PROBLEMÓW, JAKO WYNIKU STUDIOWANIA, GDYŻ NAWET W UWAŻANEJ ZA NAJLEPIEJ ROZWINIĘTA NA ŚWIECIE GOSPODARCE USA ZALEDWIE 20% MIEJSC PRACY PRZEZNACZONYCH JEST DLA LUDZI ZE STOPNIEM BA, MA, PHD ETC. ZASUGEROWAŁEM, ŻE SKORO NASZ KRAJ JEST BEZ PORÓWNANIA SŁABIEJ ROZWINIĘTY, NIŻ STANY ZJEDNOCZONE (A JUŻ W SZCZEGÓLNOŚCI W DZIEDZINACH OPARTYCH NA WIEDZY), MIEJSC PRACY DLA SPECJALISTÓW JEST U NAS BARDZO MAŁO. WE WCZEŚNIEJSZYM POŚCIE SKIEROWANYM DO PFG NAPISAŁEM TEŻ, ŻE NAWET ZA OCEANEM MAMY DO CZYNIENIA Z PAUPERYZACJĄ WIĘKSZOŚCI SPOŁECZEŃSTWA- TAM RÓWNIEŻ DOSTRZEGAĆ MOŻNA PROBLEMY, O KTÓRYCH TRAKTUJE ARTYKUŁ. NIE NEGUJĘ PATOLOGII POLSKIEJ GOSPODARKI, ALE NA BOGA, NIE TO JEST TEMATEM ARTYKUŁU. NAWET, GDYBY POLSKA OSIĄGNĘŁA POZIOM ROZWOJU USA, WIĘKSZOŚĆ MŁODYCH LUDZI MIAŁABY PRZED SOBĄ NIEWESOŁE PERSPEKTYWY- BYĆ MOŻE WYSTĘPUJĄCE Z MNIEJSZYM NATĘŻENIEM. TYLE W TEMACIE... Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 14:03 *********** ARTYKUŁ, DO KTÓREGO ODNOSI SIĘ TO FORUM, TRAKTUJE O BRAKU PERSPEKTYW MŁODYCH LUDZI W POLSCE. PISZĄC SWÓJ POST WSKAZAŁEŚ, ŻE ÓW BRAK PERSPEKTYW JEST WYNIKIEM WYBORU PRZEZ MŁODYCH NIEPERSPEKTYWICZNYCH KIERUNKÓW STUDIÓW DODATKOWO NAZYWAJĄC TAKICH LUDZI GŁUPKAMI *********** Na calym swiecie brakuje specjalistow od potrzebnych dziedzin a brakowaloby jeszcze bardziej gdyby Marksizm (promowany przez różnego rodzaju socjologów itd) nie wymuszał przenoszenia produkcji do Chin. FAKT 1. Swiat nie potrzebuje socjolgow, Marksistow, politologow, itd. Swiat dzialal dość dobrze zanim tacy "specjalisci" sie nawet pojawili i zaczeli sie lansowac na "naukowcow". FAKT 2. Jak ktos studiuje np. socjologie żab (moj marksistwsko-leninowski nauczyciel filozofii na uczelni technicznej zrobil z tego doktorat i z lubością opowiadał nam programistom o obserwacjach stosunkow seksualnych zab) to nie powinien winić świata ludzi ze świat go olewa. A jak juz zaczyna przeorganizowywać swiat na sile aby i on i jego rajcujace seksualnie żaby byly ważniejsze od ludzi to trzeba mu dac kopa w dupe. FAKT 3. Społeczeństwo jest głupie ze nawet placi za takie studia bo pożytek z tego żaden. Jak ktos chce cos takiego studiowac to proszę powołać fundacje ktora to będzie finansowac z dobrowolnych datek a nie z przymusowych podatkow. FAKT 4. Jak sie takim osobnikom nie da kopa w dupe to cierpią wszyscy. Lepiej aby specjalista od socjologii zab cierpiał za swoja głupotę a nie cale społeczeństwo. FAKT 5. Odpowiedz Link Zgłoś
szatek100 Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 14:22 antybiurokrata napisał: > *********** > ARTYKUŁ, DO KTÓREGO ODNOSI SIĘ TO FORUM, TRAKTUJE O BRAKU PERSPEKTYW MŁODYCH LU > DZI W POLSCE. PISZĄC SWÓJ POST WSKAZAŁEŚ, ŻE ÓW BRAK PERSPEKTYW JEST WYNIKIEM W > YBORU PRZEZ MŁODYCH NIEPERSPEKTYWICZNYCH KIERUNKÓW STUDIÓW DODATKOWO NAZYWAJĄC > TAKICH LUDZI GŁUPKAMI > *********** > > Na calym swiecie brakuje specjalistow od potrzebnych dziedzin a brakowaloby jes > zcze bardziej gdyby Marksizm (promowany przez różnego rodzaju socjologów itd) n > ie wymuszał przenoszenia produkcji do Chin. FAKT 1. Napisz zatem, ilu specjalistów brakuje w Polsce i jak ta liczba ma się do ilości bezrobotnych/ pracujących na "śmieciowych umowach" > > Swiat nie potrzebuje socjolgow, Marksistow, politologow, itd. Swiat dzialal doś > ć dobrze zanim tacy "specjalisci" sie nawet pojawili i zaczeli sie lansowac na > "naukowcow". FAKT 2. Nie bardzo rozumiem.... > > Jak ktos studiuje np. socjologie żab (moj marksistwsko-leninowski nauczyciel fi > lozofii na uczelni technicznej zrobil z tego doktorat i z lubością opowiadał na > m programistom o obserwacjach stosunkow seksualnych zab) to nie powinien winić > świata ludzi ze świat go olewa. A jak juz zaczyna przeorganizowywać swiat na si > le aby i on i jego rajcujace seksualnie żaby byly ważniejsze od ludzi to trzeba > mu dac kopa w dupe. FAKT 3. Zatem 60% Polskich absolwentów (+ zapewne większość abiturientów, którzy nie poszli na studai), którzy pracują na podstawie "śmieciowych umów" nie powinno mieć do nikogo pretensji, tak ? > > Społeczeństwo jest głupie ze nawet placi za takie studia bo pożytek z tego żade > n. Jak ktos chce cos takiego studiowac to proszę powołać fundacje ktora to będz > ie finansowac z dobrowolnych datek a nie z przymusowych podatkow. FAKT 4. Wykształcone, krytycznie myślące społeczeństwo zawsze się opłaca. Tyle, że Ty tego nie rozumiesz... > > Jak sie takim osobnikom nie da kopa w dupe to cierpią wszyscy. Lepiej aby specj > alista od socjologii zab cierpiał za swoja głupotę a nie cale społeczeństwo. FA > KT 5. Odsyła do odpowiedzi na "Fakt 3". Czy 60% można już uznać za "społeczeństwo" ? Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 14:57 "Napisz zatem, ilu specjalistów brakuje w Polsce i jak ta liczba ma się do ilości bezrobotnych/ pracujących na "śmieciowych umowach" Jeżeli potrafisz programować to prace wszędzie dostajesz bez czekania. Potrafisz programować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szatek Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? IP: *.in.net.pl 17.05.11, 15:22 Nie. Pytanie brzmiało inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 15:32 Alez to jest wlasnie konkretna odpowiedz. Czy sie komus to podoba, czy nie, swiat sie zmienia tak jak sie zawsze zmienial. Teraz bandy malkontentow ktorzy chca miec komputer, telefon komorkowy, naszpikowany elektronika samochod ale uwazaja ze to oni a nie ci ludzie ktorzy to wszystko zbudowali powinni byc wazni. To tak jakby sie ktos domagal aby rzad sprawil ze chodowca koni zawsze bedzie wazniejszy od producenta samochodow. I w sumie praca dla socjologow tez jest bo ostatnim szalem sa produkty do publicznego onaniziowania sie ludzi typu "facebook". Zupelnie nie uwazam ze to badziewie powinno byc warte 50 mld USA ale tak niby rynek wycenia serwis pozwalajacy ludziom na samoszpiegowanie sie i potem wykorzystywanie tego w celach marketingowych. Czyli socjolog ktory takze rozumie co nieco o programowaniu tez prace znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szatek Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? IP: *.in.net.pl 17.05.11, 15:58 Ponawiam pytanie: Ilu programistów jest w stanie wchłonąć rynek IT i jaka to część obecnej młodzieży. I jeszcze raz - dla jasności - nie piszę o żadnej "wazności" lecz o możliwości wykonywania choćby podstawowych funkcji społecznych, jak np. założenie rodziny, spłodzenie dwójki potomstwa oraz zapewnienie im startu w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 16:15 "Ponawiam pytanie: Ilu programistów jest w stanie wchłonąć rynek IT i jaka to część obecnej młodzieży." Wiec jeszcze raz odpowiadam. Teoretycznie, globalnie nie ma ograniczenia bo kazde nowe zastosowanie nowych technologii generuje potrzebe dalszych technologii. To tak jak bys zapytal 10 lat temu ile telefonow komórkowych można sprzedać. Ty mi odpowiedz ile telefonow komorkowych mozna sprzedac w przyszlosci i ile nowych modeli i ja ci powiem ile ludzi można przy samych telefonach komórkowych zatrudnić. Ale, jezeli mowimy o Polsce to w Polsce nie ma wciaz wolnego rynku bo biurokrata rzadowy ma 100 razy wiecej do powiedzenia niz ktokolwiek inny. Jak taki biurokrata czegos nie rozumie to zniszczy to na wszelki wypadek. Cala tragedia Polski polega na tym ze kompletne gnoje rzadza Polska, zadluzaja nas po uszy i nie ma szans na przyszlosc tak dlugo jak ci gnoje nami rzadza. Ale odpowiedzia takich gnoi na te problemy jest rzekomo zatrudnianie wiekszej ilosci rzadowych gnoi. Wiem jak to powinno dzialac i wiem dlaczego nie dziala ale zaczynam teraz uwazac ze bez kolejnego powaznego kryzysu fiskalnego ktory wymusi 80% redukcje rzadowych gnoi i powrot do gospodarki opartej na kompletnej anarchii sie nie obedzie. Nie musialo tak byc gdyby ludzie nie wierzyli w bajeczki o dobrobycie z nieba opowiadane przez gnojkow Okraglego Stolu. Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 14:31 antybiurokrata napisał: > gdyby Marksizm (promowany przez różnego rodzaju socjologów itd) n > ie wymuszał przenoszenia produkcji do Chin Ale to nie marksizm wymusza, tylko globalizacja, kapitalizm, wolny rynek. Jeżeli zsumowane koszta produkcji w Chinach (Malezji, Indiach, Polsce) plus koszta transportu, plus koszta transakcyjne (cła, zezwolenia etc) są niższe, niż koszta produkcji w USA, Europie Zachodniej, to przeniesienie produkcji jest ekonomicznie uzasadnione. A koszta produkcji w Chinach etc są niższe, bo robotnicy pracują tam za psie grosze i jeszcze się cieszą, że Pana Boga za nogi złapali, a wszyscy mają w doopie ochronę środowiska. A poza tym obaj macie po części rację. Politologia, pedagogika to nie są żadne studia i gdyby więcej ludzi studiowało kierunki ścisłe, techniczne, mieliby większe szanse na pracę. Z drugiej strony liczba takich miejsc pracy też jest ograniczona, ale wciąż niewysycona, więc tu jest spory potencjał wzrostu (tylko proszę mi tu nie pisać, że młody inżynier nie może znaleźć pracy - inżynier bez uprawnień to jak prawnik bez aplikacji i nikogo ta sytuacja nie powinna dziwić). Polski problem polega na tym, że i) wobec nadpodaży osób z formalnie wyższym wykształceniem, pracodawcy oczekują takiego wykształcenia nawet na stanowiskach, gdzie wystarczyłaby matura, oraz ii) ludzie idą na *łatwe* kierunki humanistyczne i społeczne, żeby uzyskać dyplom, nie wykształcenie, żeby odsunąć na kilka lat widmo bezrobocia, a poza tym samo studiowanie jest finansowo opłacalne - zobacz tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 14:56 *********** Ale to nie marksizm wymusza, tylko globalizacja, kapitalizm, wolny rynek. Jeżeli zsumowane koszta produkcji w Chinach (Malezji, Indiach, Polsce) plus koszta transportu, plus koszta transakcyjne (cła, zezwolenia etc) są niższe, niż koszta produkcji w USA, Europie Zachodniej, to przeniesienie produkcji jest ekonomicznie uzasadnione. A koszta produkcji w Chinach etc są niższe, bo robotnicy pracują tam za psie grosze i jeszcze się cieszą, że Pana Boga za nogi złapali, a wszyscy mają w doopie ochronę środowiska. *********** Slowo w slowo cytowanie obowiazujacej bajeczki na ten temat, promowanej glownie przez marksistowskich profesorow uczelnii ktorzy nigdy w zyciu fabryki od srodka nie widzieli. Produkcja przeniosla sie do Chin glownie z powodu zwiazkow zawodowych ktore wymusily zupelnie nierealistyczne stosunki pracodawcy z pracownikami. Kazdy kto na czas sie nie "dywersyfikował" i nie przenosil waznych czesci produkcji za granice dawno zostal zniszczony przez strajki. Na przyklad, w przemysle samochodowym USA zwiazki zawodowe wymagaly dla swoich robotnikow stawek typu 60$ na godzine, potem zakazu zwalniania czlonkow zwiazku nawet jezeli sie do niczego nie nadawali (czy sie stoi czy sie lezy 60$ na godzine sie nalezy, itd). Potem zaczeto sie domagac aby pracodawca konsultowal ze zwiazkami nawet zakup nowych maszyn (np. robotow) ktore w teorii moglyby redukowac zwiazkowe zatrudnienie itd. Kazdy z tych uprzywilejowanych zwiazkowcow wymagal aby ktos mu to wszystko gwarantowal ale nigdy w życiu by sam takiego "zwiazkowego" samochodu nie kupil bo sam wiedział ze to szmelc. Dlatego General Motors (najwiekszy pracodawca w USA) zbankrutowal a reszta producentow samochodow w USA byla i dalej jest tego bliska. Jak chcesz popatrzec jak to dziala, popatrz na nasze PKP. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 17:26 obserwacja prawidlowa ,ale dedukcja do doopy. Dodajcie sobie do zrodelka danych typu rocznik statystyczny z lat 30 40 50 tych zeszlego wieku i wspolczesny ,porownajcie zyski firm do nakladow wtedy i dzis Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p-b Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.11, 17:59 Gnoje w rządzie za łapóweczki od koncernów na to zezwoliły, w normalnych warunkach poszły by cła na wszystko co wyprodukowane w Chinach i wtedy nikt by się nie odważył przenieść fabryki. Niebyłoby to opłacalne. Proste jak drut. USA dorobiły się potęgi na CŁACH i własnej produkcji!!! Teraz popadają w ruinę bo wyrzekli się takiego modelu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bartek Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? IP: 178.73.29.* 18.05.11, 11:49 > Niebyłoby to opłacalne. Proste jak drut. USA dorobiły się potęgi na CŁACH i wła > snej produkcji!!! > Teraz popadają w ruinę bo wyrzekli się takiego modelu. Na właśnej produkcji tak, ale na cłach? W momencie gdy Ford wynalazł taśmową produkcję samochodów, nie było Chin gotowych je produkować (a nawet Japonii). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: neokomunista Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 18:55 To nie żaden "marksizm" spowodował taką sytuację. "Marksizm" gdybyś człowieku o tym wiedział, opisywał właśnie stosunki gospodarcze, relacje między interesami klas, warstw społecznych, polityczne w społeczeństwie kapitalistycznym. Co ciekawsze Marks opisując mechanizmy rządzące się gospodarką kapitalistyczną w zasadzie się nie pomylił i poniekąd do dzisiaj jest aktualny. Marks nie wierzył po prostu w bajeczkę o "boskiej niewidzialnej ręce rynku", która "rzekomo we właściwy sposób reguluje ład gospodarczy"... Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 19:32 Marksizm nie tylko opisywal stosunki spoleczne ale nakazywal je zmienic poprzez rewolucje w ramach ktorej gnojek ktory pracowal np. w fabryce butow nagle stawał sie właścicielem tejże fabryki. Te rzekome pomylki rynku to krachy glupich pomyslow ktore sa niezbedne do funkcjonowania rynku. Ale zalozmy ze to pomylki. Tak wiec, rynek myli sie CZASAMI ale Marskistowski gnojek-robol ktory mysli ze powinien byc cesarzem myli sie zawsze. Bo gdyby robol byl cesarzem to by nie byl robolem. Dzisiejsze problemy w Polsce wynikaja z marksizmu bo rewolucja solidarnosciowa byla kolejna taka marksistowska rewolta gdzie np. gnojek z PGRu, potem specjalista od wózków akumulatorowych wylegiwał sie na steropianie i marzyl jak byc cesarzem poprzez rewolucje i dyktowanie warunków silą. Gdyby Polska faktycznie chciala sie wtedy pozbyc marksizmu to trzeba bylo facetowi ktory zarządzał stocznia dac wolna reke aby temu styropianowemu gnojowi dac kopa w dupe zamiast robic z niego i innych takich rewolucjonistow Marskistowskich nowa elite. Ale gnojek zostal prezydentem i obiecywal innym gnojkom manne z nieba, po 100 milionow na glowe, itd. Zamiast anty-marksistowskich reform rozszabrowano gospodarkę, i powielono liczne grupy pasożytów. To tez jest rynek w akcji bo nawet w takim burdelu beda tacy co sie dorobia i potem wykorzystaja ten dorobek aby cos sprobowac wybudowac jak pasozyci w koncu dostana po nosie. Dlatego nastepny krach gospodarczy bedzie i musi byc o wiele gorszy niz ten z lat 1990tych/ Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_tutejszy Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 22:29 > (...) zaczeto > sie domagac aby pracodawca konsultowal ze zwiazkami nawet zakup nowych maszyn > (np. robotow) ktore w teorii moglyby redukowac zwiazkowe zatrudnienie itd. (...) Juz nie moge sie doczekac jak staniesz na czele zwiazku zawodowego programistow, walczących z firmami wytwarzającymi oprogramowanie by nie zatrudniali robotów do pisania kodu :)) Jestes burakiem ktory ma farta, bo trafil mu sie zawód ktory ma swoje 5 minut. Dokladnie tak jak kolejarz 100 lat temu czy szewc 200 lat temu. Wystepujesz wiec z pozycji mądrali, który pozjadał wszystkie rozumy swiata, a osoby ktore mają inny pomysł na zycie mieszasz z błotem. Żałość bierze... Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 22:48 > Jestes burakiem ktory ma farta, bo trafil mu sie zawód ktory ma swoje 5 minut. > Dokladnie tak jak kolejarz 100 lat temu czy szewc 200 lat temu. Wystepujesz wie > c z pozycji mądrali, który pozjadał wszystkie rozumy swiata, a osoby ktore mają > inny pomysł na zycie mieszasz z błotem. Żałość bierze... Kompletna bzdura ktora udowadnia ze masz ZERO pojecia o nowych technologiach i jedyne co potrafisz to opowiadanie ludziom farmazonow. Aby cokolwiek znaczyc trzeba wciaz robic cos czego prawie nikt inny jeszcze nie zrobil. Robilem to przez ponad 25 lat co wymagalo gruntownej zmiany nawykow i technik jakies 10 razy. Racja - kiedys sie zestarzeje i nie bede mogl tego dalej robic, ale zapewniam cie ze moje dzieci beda kontynuować co ja robilem, czyli wciaz odrzucali stare rozwiazania na rzecz nowych, niezaleznie od kierunku w ktorym to pojdzie. Sam zaczalem od naprawiania telewizorow i nawet w epoce steropianowych gnoi zamieniajacych sie w cesarzy zylo mi sie dosc dobrze. W tym samym czasie marksistowskie gnojki robily to samo co zawsze - wylegiwaly sie z palcem w pewnym brudnym miejscu i pieprzyly jak mozna zmienic swiat gdyby tylko marksistowskie gnojki nie były piątym kołem u wozu. Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_tutejszy Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 22:19 antybiurokrata napisał: > (...) Swiat nie potrzebuje socjolgow, Marksistow, politologow, itd. Swiat dzialal doś > ć dobrze zanim tacy "specjalisci" sie nawet pojawili i zaczeli sie lansowac na > "naukowcow". (...) Powiem nawet wiecej, swiat dzialal dosc dobrze zanim wymyslili komputery i pojawili sie programisci. Tak sie strasznie przechwalasz swoim technicznym wyksztalceniem, a programista XXI wieku niczym nie rozni sie od kopacza rowów w wieku XIX. Za 2 pokolenia będziecie tanią siłą roboczą, wypieraną przez automaty. I wtedy programisci beda uzalac sie, że pracują na śmieciowych umowach za miskę ryżu. Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_tutejszy Re: politologii, socjologii- czyja to wina??? 17.05.11, 22:11 antybiurokrata napisał: > (...) Mieszkalem i pracowalem jako programista w USA (...) Kolejny nieokrzesany developer, ktoremu sie wydaje ze jego prostackie recepty na swiat kogokolwiek obchodza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sasza No o co chodzi? IP: *.dynamic.chello.pl 17.05.11, 11:36 "Co się dzieje? No o co chodzi? Przecież miało być tak pięknie. Wywiady miały być..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ~lulu Pokolenie na zlecenie IP: *.w86-205.abo.wanadoo.fr 17.05.11, 11:53 Jestem zbulwersowana, że w ogóle ktoś zamieszcza opinię pożal się boże socjologa. Bezsensowana argumentacja i jeszcze obrażanie naszego pokolenia. Może pan sam, panie socjologu pójdzie pracować np. na stacji benzynowej, nie ma sensu przejmować się kwalifikacjami, w tym przypadku się nie zmarnują, bo nie ma co się zmarnować. Cały ten artykuł wydaje mi się idiotyczny. Co zdaniem autorki możemy zmienić? I jak? Chyba tylko wychodząc na ulice. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Praca socjologa-politologa to mącenie 17.05.11, 12:05 i podburzanie ludzi do kolejnej wulgarnej Marskistowskiej rewolucji. I to facet robi. Glownym problemem nie jest wiec ze zwolennicy tego faceta nie maja pracy tylko ze on ma, znowu podburzajac ludzi aby stac sie wazniakiem. A na wiecej takich wazniakow to nas po prostu nie stac. Ci co go sluchaja teraz mieszkaja u mamy. Jak go posluchaja to i mama i oni beda mieszkac pod mostem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz1 Pokolenie na zlecenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 11:56 Donek im obiecywał dobre zarobki . A tu zarobki kiepskie na kiepskie umowy a potem będą takież same emerytury - a wcześniej zasiłki chorobowe . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM temat powazny, a potraktowany w artykule IP: *.aster.pl 17.05.11, 12:09 jakby chodzilo o to czy jutro bedzie slonce czy bedzie padac... Problem jest nie tylko w Polsce naturalnie: o bledach w polityce dot. rynku pracy w Hiszpani duzo sie teraz mowi (mowilo sie tez przed kryzysem, ale nic sie nie robilo), w ktoryms z kwietniowych numerow The Economista byl artykul o stazach na Wall Street (analogiczne jak w Warszawie). Problem jest szerszy tak naprawde... Tym ktorzy chca na ten temat wiedziec wiecej polecam Ernesto Sabado "Resistencia", Stephane Hessel "Indignez-vous" czy wreszcie Jean Ziegler podony tytul. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aron Re: Pokolenie na zlecenie IP: *.play-internet.pl 17.05.11, 12:32 trzeba wprowadzić akcyze na studia dla kobiet niech wybierają albo studia albo kosmetyki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teo Re: Pokolenie na zlecenie IP: *.internetunion.pl 17.05.11, 12:39 zgadza sie, ten komentator "znajacy sie na rzeczy" to skonczony idiota. pewnie zajmuje stanowisko zalatwione przez kogos z rodziny i jest ustawiony, przez co zyje w innych realiach, a przeciez syty glodnego nie zrozumie (dla wyjasnienia: nie moge narzekac na moje warunki, ale musialem na to zapracowac i bylem nagminnie wykorzystywany - wiem jak to wyglada) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o Pokolenie na zlecenie IP: *.pkwsa.pl 17.05.11, 12:49 ktoś wyżej napisał, żeby popatrzeć na zestaw tych osób - politologia, socjologia i takie tam. I dużo w tym racji. Ja sam kończyłem prawo, ale nie dostałem się na aplikację i okazało się, że po 5-ciu latach niezbyt łatwych studiów mogłem co najwyżej pracować w dziale organizacyjnym za mniej więcej średnią krajową, czyli równie dobrze mogłem sobie zrobić 3-letnią administrację i miałbym to samo. Z tym że, ja nie narzekałem, tylko zrobiłem dwie podyplomówki z innych dziedzin i teraz, będąc magistrem prawa, pracuję jako bhp-owiec i zarządzam nieruchomościami. Nie mówię, że zrobiłem wszystko co mogłem (w końcu mogłem się dostać na aplikację, mój błąd), ale nie siedziałem i nie narzekałem, jak to mam ciężko, tylko wziąłem się w garść i jestem całkiem zadowolony. Jak się chce, to można, tylko trzeba chcieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktorant Pracy po prostu nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 12:57 Co ja mam powiedzieć? 29 lat, końcówka doktoratu i nie wiem, co od czerwca. Dysertacja oddana, zajęć ze studentami już nie prowadzę (więc jestem dyspozycyjny), praca nie z żadnej politologii czy innej socjologii, ale praktyczna. Na koncie kilka publikacji etc. Doświadczenie mam - 4 lata prowadzenia zajęć na uczelni, badań naukowych, praktyki tu i tam, praca w kilku przedsiębiorstwach (jak był czas, to się dorabiało) no i co? No i nic. Wysłałem już chyba z 50 CV i dostałem jedną odpowiedź... A na dodatek pan pracodawca zaczął nosem kręcić, że to żadne doświadczenie zawodowe. Wedle niego 4 lata dydaktyki, użerania się z uniwersytecką administracją, odwalania całej biurowej roboty za profesorów z katedry, kilkumiesięczne praktyki, praca przy kilku zewnętrznych projektach etc. to nic. Na moje pytanie, czy większym doświadczeniem byłoby, gdybym przez 4 lata sprzedawał kartofle w sklepie albo parzył kawę i obsługiwał ksero w korporacji pan biznesmen nic nie odpowiedział i na tym nasza rozmowa się zakończyła... No i co ja mam zrobić? Firmę mam założyć? Za co, jak doktoranckie stypendium wynosi oszałamiające 1050 PLN? Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: Pracy po prostu nie ma 17.05.11, 14:24 Gdybys zidentyfikowal swoja dziedzine, moglbym ci dac lepsza odpowiec. Ale i tak sprobuje ci dac kilka uwag. (Lata pracy na Zachodzie). 1. Szukajacy pracy zazwyczaj nie rozumieja ze swiat jest brutalny i stawiaja wymagania zanim ma to jakikolwiek sens. Trzeba zawsze umiec stawiac wymagania dopiero wtedy jak ktos jest od ciebie uzalezniony. Ostatnia rzacza ktora pracodawca potrzebuje jest ktos kto najpierw dyktuje swoje wymagania a potem sie pyta jak moze byc przydatny. Taki blad popelnia 90% starajacych sie o prace. Zwlaszcza w Polsce. Wiem bo tez prowadzilem rekrutacje. 2. Musisz tez wiedziec ze jakies 80% ludzi klamie w CV i nikt nie wie jak z tym walczyc bo to na prawde komplikuje rekrutacje i niszczy tych co wciaz sa uczciwi. Najwazniejsze wiec - byc zainteresowanym praca a nie stawianiem zadan. Zadania sie stawia jak pracodawca jest od ciebie uzalezniony. 3. Kazdy na swiecie wie ze uczelnie to coraz bardziej fabryki lizusow a nie zrodlo potrzebnych umiejetnosci. W USA jest trudniej szukac pracy z doktoratem i magistrem niz bez niego bo wiekszosc prawdziwie samodzielnych ludzi olewa uczelnie przed ukonczeniem studiow. Ja nigdy nie ukonczylem studiow a moje stawki to $150 na godzine. (Konsultant programista-inzynier, autor patentow). 4. Wielu pracodawcow nie szuka niezaleznych, samodzielnych ludzi (tzw wilkow, maverick-ow) ale posluszne owieczki bo samodzielni ludzie zawsze potrafia nauczyc sie wszystkiego i potem otworzyc konkurencyjna firma. To jest bardzo glupia gra ale tez to trzeba wiedzieć i wykorzystac to dla siebie. 5. Trzeba umiec identyfikowac cele pracodawcy. Jedni szukają posłusznych slug, inni samodzielnych pracowników. Jeden tryk ktory sie nauczylem zawsze dzialal - jak szef firmy ma puste biuro, bez zadnych ksiazek to jest to polityk zainteresowany budowaniem "feudalnej" firmy i oczekuje aby mu ktos calowal tylek godzinami. Jam ma balagan u siebie na biurku, stos ksiazek, i nie ma czasu na to aby mu ktos smęcił, to jest to firma ktora oczekuje samodzielnosci. Trzeba to umiec rozpoznac i sie dostosowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robcio Zwolnić wszystkich emerytów! IP: *.dynamic.chello.pl 17.05.11, 13:44 ...którzy (jak na ironię) często wspomagają finansowo młodych i jednocześnie... zabierają im pracę. Po za tym, surowsze kary za NEPOTYZM. Proponuję sięgnąć po sprawdzone i wypróbowane metody średniowieczne (Hiszpańskie buty, Madejowe łoże, Łamanie kołem, Krzyż modlitewny, Kołyska Judasza, Widełki heretyków, Zgniatacz kciuków, Zgniatacz głowy, Żelazna dziewica). Odpowiedz Link Zgłoś
last-posener Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 13:55 Przecietny pracownik w Poznaniu zarabia okolo 1500 pln netto. Mlody moze liczyc na najnizsza krajowa plus pseudopremia do reki jezeli siedzi w firmie od rana do nocy i przynajmniej 6 dni w tygodniu. Ile kosztuje komercyjny czynsz...? Za kawalerke najczesciej 1500 plus oplaty i bez zameldowania, na walizkach bo jutro mozna wyleciec na ulice jak znajdzie sie frajer ktory da stowe wiecej. Kredyt hipoteczny dla wiekszosci ludzi jest nieosoagalny. Oczywiscie trzeba za cos zyc co nie jest wlasciwie mozliwe za przecietna place. Powiem wiecej - jest to bardzo trudne nawet za 3000 pln. Bezrobocie jest stosunkowo niskie ale glownie wsrod robotnikow bo kilkanascie lat temu powstalo kilka zagranicznych fabryk. Osoby ktore koncza studia lub konczyly kiedys maja trudnosci ze znalezieniem satysfakcjonujacej pracy. Co roku tysiace absolwentow koncza nauke - dla nich nie ma pracy. W Poznaniu od lat nie ma zadnych lub prawie zadnych inwestycji a nowe miejsca pracy dla tysiecy ludzi nie powstaja z powietrza i marzen o potedze. Umowy o prace w wiekszosci firma to fikcja - albo robisz albo wypier... Kto ma zakladac rodziny? Ludzie ktorych nie stac na utrzymanie, ludzie bez zadnej stabilizacji? Podobno tylko patologia robi dzieci chociaz ich na to nie stac... Moje miasto sie skonczylo - ludzie wyksztalceniem wyjezdzaja, Poznan staje sie miastem przyciagajacym wylacznie tania sile robocza z prowincji do fabrycznych kołchozów. A podobno jest to drugie pod wzgledem PKB miasto w kraju. Co z reszta? W Polsce nie ma kapitalizmu - w kapitalizmie pracujacy czlowiek ma pieniadze na mieszkanie i w miare godne zycie. I zyje stabilnie - nie martwi sie czy jutro wlasciciel nie wywali go na ulice. W Polsce po 1990 wprowadzono neofeudalizm - system oparty na dominacji wybranych jednostek nad ogolem. Zyjemy w kraju ktory mozna nazwac kopia panstw Ameryki Lacinskiej... Nie mamy slamsow z dykty tylko dlatego ze pol roku mamy zimno... Hitler budowal obozy i wywozil ludzi na wschod, obecnie kazdy kto moze i czuje sie na silach sam ucieka za granice... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yanosik Re: Pokolenie na zlecenie IP: *.dynamic.chello.pl 17.05.11, 14:10 Świetny komentarz. Przenikliwy i prawdziwy. Pytanie tylko, czy widać jakieś światełko w tunelu? (dla Polski i dla świata) Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda Bierność całego pokolenia jest wszystkim na rękę. 17.05.11, 14:00 Wszelkie programy aktywizacji absolwentów, to koryto dla cwaniaków, którzy załapali się na prowadzenie szkoleń. Tani, przyzwyczajony do pracy poza ochroną prawa, pracownik, to dar systemu dla biznesu. Do śmieciowych robót, odtwórstwa i nieinnowacyjnych montowni siła robocza z jakimś minimum ambicji, więc się będzie nawet jakiś czas starać. Potem się wymieni na niewypalonych. Każdy mówi: " Założyłbym firmę jakbym miał kasę". Błąd! Ty nie masz pomysłu na to jak zdobyć kasę, a chcesz robić wielkie interesy - co najwyżej możesz sprzedać swój świetny pomysł, a pieniądze przepieprzyć na głupoty, bo nie umiesz myśleć jak człowiek interesu. Jak masz pomysł i zapał do realizacji, to znajdziesz sposób na sfinansowanie swojego przedsięwzięcia. Ostatecznie możesz odkładać, aż uzbierasz wymagane minimum, zamiast twierdzić, że cię nie stać. Albo robić pięć rzeczy naraz, bo wiesz, że kiedyś nie będziesz musiał robić niczego. Ale zacznij działać zamiast narzekać! Bo najtrudniej zmusić się do konkretów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !! Re: Bierność całego pokolenia jest wszystkim na r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 14:30 jak pracujesz na umowę zlecenia za 700 pln miesięcznie na prowincji to ch** odłożysz. Tylko dokładasz do interesu i modlisz się, żeby kolejny miesiąc był lepszy.... Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda Re: Bierność całego pokolenia jest wszystkim na r 17.05.11, 15:14 Jeśli poprzestajesz wyłącznie na modlitwie, to życzę powodzenia. Może Ci skapnie z nieba. Wcale nie twierdzę, że z każdej pensji można odłożyć i właśnie dlatego trzeba sprzeciwu społecznego - żeby przepracowanie 1/3 miesiąca dawało dość pieniędzy, żebyś mógł się najeść, nakarmić rodzinę, opłacić mieszkanie i zdecydować czy resztę odkładasz na rozruch swojej działalności, czy kupujesz za to większy telewizor. I tyle. Nie trzeba od razu mieć i jednego i drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda I jeszcze jedno! 17.05.11, 15:24 W Grecji pokolenie 500 euro wyszło na ulicę, zapłonęły samochody i posypały szyby w witrynach - z braku innych sposobów tak wzięli sprawy w swoje ręce. A u nas robi się za 200 euro i nie narzeka na nic więcej, niż własne nieudacznictwo. może dlatego, że mamy jeszcze 300 euro do wyjścia na ulice. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: I jeszcze jedno! 17.05.11, 15:40 > W Grecji pokolenie 500 euro wyszło na ulicę, zapłonęły samochody i posypały szy > by w witrynach I myslisz ze to przyniesie Grekom dobrobyt? Grecy zyli ponad stan bo uwiezyli ze Unia bedzie dupkom rozdawala pieniadze przez wiecznosc. Teraz pieniazki do rozdawania sie skonczyly, trzeba byloby przykrecic pasa wiec ci Grecy ktorzy uwazala ze im sie "nalezy" marza o Marskistowskiej rewolucji. Jak sie ich marzenie spelni to zostana zdewaluowani do kopii Albanii. Taka przyszlosc tez czeka Polske jak bedziemy nadal wierzyc w bajki o pieniazkach z nieba albo z Unii. Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda Re: I jeszcze jedno! 17.05.11, 15:57 antybiurokrata napisał: > > I myslisz ze to przyniesie Grekom dobrobyt? Przyniesie, nie przyniesie. Coś zrobili, żeby pokazać, że coś jest nie halo na ich "zielonej wyspie". A w Polsce wszyscy słuchają tuszczanych zaklęć o dobrobycie i sukcesie i zamierzają głosować na neoliberalnych oszołomów. Druga sprawa, że Grecy wcześniej odczuli, to co odczuć będą musieli kolejni dorastający do życia na swój rachunek - pokolenia prosperity końca XX wieku przeżerały nie tylko swój sukces ale i przyszły i mglisty sukces kolejnych pokoleń. I to jest największa bolączka dzisiejszego konsumpto-kapitalizmu. KREDYTOWANIE całej światowej ekonomii pieniądzem, który pokrycie będzie miał mieć w przyszłości. Finansowa piramida pokoleń. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: I jeszcze jedno! 17.05.11, 16:33 Tutaj sie zgadzam ze wszystkim i bardzo chcialem tego uniknac. Dlatego probowalem przekonac ludzi aby nie glosowali za Unia a potem aby kopneli Kaczynskiego w tylek jak negocjowal i podpisywal Traktat Lisbonski. Takich ludzi jak ja Polacy okrzykiwali wtedy oszołomami bo im psulismy bajeczke o Swietym Mikolaju z Unii. Ja wiedziałem co sie swieci ponad 10 lat temu i sie do tego przygotowałem. Eurodupki oczywiście tego nie mogly zrobic, zamiast tego nabrały kredytow na przewartościowane dziury w ziemi a teraz płaczą. Odpowiedz Link Zgłoś
jakbukda Re: I jeszcze jedno! 18.05.11, 08:08 Niestety, chcemy tego czy nie, Unia jest nam potrzebna. Może niekoniecznie w takim kształcie i formie jak obecnie, ale nie ma dla Europy innej szansy, niż zjednoczenie. W przeciwnym razie po kawałku wykupią nas Chiny. Pamiętaj, że USA też powstały jako federacja kilkunastu republik. Tak samo Niemcy i Włochy. Za tym wszystkim stoi ekonomiczny darwinizm - większy pożera mniejszego, silniejszy słabszego. Albo urośniesz, albo zginiesz. Tak jak przedsiębiorstwa łączą się w holdingi, tak i państwa będą musiały łączyć się w jakieś federacje - regionalne i ponadregionalne. W dzisiejszych czasach karabin jest narzędziem ubogich i upadających imperiów (vide: US&A). Nam brakuje tylko zacieśnienia więzów z Rosją - oni potrzebują kapitału i technologii, a my - UE - surowców. I polska polityka sypania piasku w tryby rosyjsko-niemieckiej współpracy, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nas zapraszano do wzięcia udziału w przedsięwzięciu, tylko może ośmieszyć Polskę i zmarginalizować naszą pozycję w UE do fajnego miejsca na siermiężne wakacje. Polskie władze myślą dalej doktrynami z przełomu XIX i XX wieku. Plus chłopska mentalność, że do płota moje, a za płotem niczyje. Żeby tu się zmieniło, to muszą wymrzeć pokolenia styropianu, rewolucji gospodarczej i Smoleńska. Czyli jest szansa - jeśli naszych dzieci nie zatrujemy ideologią dzielenia ludzi według poglądów - że nasze wnuki będą żyć w normalnym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DT Pokolenie na zlecenie IP: *.poznan.pl 17.05.11, 14:04 Na prawdę chcecie, żeby wam państwo zabierało 56% pensji? Ja właśnie walczę o przejście na umowy o dzieło, sam sobie na emeryturę odłożę, ubezpieczę się prywatnie. I jeszcze mi w kieszeni zostanie więcej kasy. A dla pracodawcy nie zmieni się nic (koszt zostanie taki sam). Jako 25 latek po studiach, mam jeden postulat: Zlikwidować przymusowe ubezpieczenia (ZUS, zdrowotne itd.) (przy okazji zamknąć ZUS, NFZ, ministerstwo zdrowia, opieki społecznej). Dziękuję i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
oelefante A kto tym skomuszałym studenciakom każe 17.05.11, 14:27 podpisywać umowy-zlecenia? Ja większość czasu robię na umowy-zlecenia, bo tak chcę, i jestem zadowolny. Mój wybór i wara gó...arzom od tego. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: A kto tym skomuszałym studenciakom każe 17.05.11, 17:35 albo gwoopek ale jesli dobrze sie ma z z tych umow to na pewno nie ergo menda i szuja jesli wie ze mowa o wymuszanych pseudo zleceniach Odpowiedz Link Zgłoś
olias Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 14:29 od ponad 20 lat naród zapie... w pracy jak króliki za listek kapusty, rządy sprzedają firmy na lewo i prawo a dziura w finansach coraz większa. ktoś się do nas dosiadł? Odpowiedz Link Zgłoś
samentu Rewolucja będzie 17.05.11, 16:06 rewolucje zawsze są to historycznie nieuchronne zwyczajnie sytuacja musi dojrzeć tzn pokolenie na zlecenie musi przetrwawić, fakt, iż bez konkretnej zmiany lepiej nie będzie na razie mamy do czynienia z pierwszym stopniem czyli konstatacją, iż to co im wmawiano na studiach - czyli leseferyzm nie funkcjonuje drugi etap do konstatacja że to niefunkcjonowanie bezpośrednio wpływa na ich życie tu i teraz które jest jedno i powoli się kończy im pokolenie będzie starsze tym frustracja i świadomośc będzie większa etap trzeci to program zmiany - alternatywa tej obecnie w naszym kraju jeszcze nie ma nawet na szczeblu uniweryteckim i dopiero etap czwarty to etap ekgzelucji zmiany - czyli rewolucja ona jest nieuchronna i obecne elity przed nią nie uciekną ze względu chociażby na długość życia Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: Rewolucja będzie 17.05.11, 16:38 Rezultatem poprzedniej glupiej rewolucji jest juz rozszabrowanie Polski i zadluzenie nas na pokolenia, plus rzady gnoi ktorzy nadaja sie tylko na baby klozetowe na stacjach PKP. Kolejna rewolucja moze byc tylko dobra gdyby jakos wyeliminowala biurokratycznych pasozytow, wsadzila naszych "wladcow" do pierdla za obiecywanie glupot i wymusila na spoleczenstwie zrozumienie ze zaden rzad nigdy nie moze obiecac mieszkan, pracy, ani emerytur bo jak to robi to niszczy wszystko. Ale, realnie rzecz biorac, kolejna rewolucja tylko doprowadziłaby jakiegos Adolfa do wladzy ktory poobiecywalby kazdemu kretynowi gwiazdke z nieba, a potem dal sobie wladze absolutna aby zamknac w pierdlu kazdego kto o ta gwiazdke zapyta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bartek Pokolenie na zlecenie IP: 178.73.29.* 17.05.11, 16:19 > To generacja oportunistów, które gra na warunkach systemu, w którym żyją. Nie przemawia > do nich perspektywa kryzysu demograficznego. Nie rozumiem dlaczego spadek liczby ludności to kryzys demograficzny. Idea wzięta chyba z księżycowej ekonomii, która obecnie jest praktykowana na świecie (wieczny "wzrost"). Przecież na świecie jest za dużo ludzi! I to jest dopiero kryzys demograficzny. Odpowiedz Link Zgłoś
antybiurokrata Re: Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 16:40 Spadek ludnosci to kryzys rzadowych programow opartych o schematy Ponziego gdzie pierwsza generacja ludzi zyje ponad stan na rachunek przyszlych generacji. Jak tych co im sie "nalezy" jest wiecej niz tych co powinni na to tyrac, mamy kryzys fiskalny. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Pokolenie na zlecenie 17.05.11, 16:42 "Słuchałam tego i zastanawiałam się: a co, jeśli te postulaty to za mało, bo problem jest znacznie szerszy niż nienadążający za rzeczywistością kodeks pracy?" Anitka zgrywa slodka "blondynke" i powtarza debilnie klamliwe frazesy o niedostosowaniu do rzeczywistosci KP. To prawo kreuje rzeczywistosc, jesli egzekwowane do konca i wobec wszystkich. Kazdy obywatel z definicji jest pod ochrona panstwa i prawa stanowionego dla jego ochrony. Od 20 paru lat jest odwrotnie i dopiero las szubienic lub wybranie ludzi kompetentnych i calkowicie nowych w polityce i uczciwych w biznesie gwarantuje zmiane tej sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś