Gość: ciotka dewotka
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
28.09.04, 17:19
Mam jedno pytanie: czy nikogo nie oburza reklama Heyah? "Heyah
pozytywni", "nosiciele Heyah", "nowe objawy Heyah" - czy nikt nie zauważa, że
skojarzenia są niesmaczne, że takie analogie są nie na miejscu, że reklama
obraża uczucia nie tylko tych, których powinna dotknąć najbardziej, bo
najbardziej ich dotyczy, ale także po prostu uczucia ludzi myślących, bo o
uczuciowych i wrażliwych nie wspomnę, jak o marginesie społeczeństwa. Dla
mnie to jest antyreklama i jak widzę wielgachną czerwoną łapę to jedyne, co
mam ochotę zrobić, to zdzielić nią pomysłodawcę reklamy. To chory pomysł,
chora reklama, nie tylko dlatego, że nawiązuje do choroby. Także dlatego, że
pozwala się rozprzestrzeniać (w języku Heyah "przenosić") w naszym i tak już
znieczulonym społeczeństwie. Niech sobie PR Heyah nie wyobraża, że jest
drugim Bennetonem. I, że kupię sobie Heyah.