Dodaj do ulubionych

Pamięci getta

23.04.06, 09:24
Przez pół wieku fałszowano w Polsce Ludowej historię żydowskiego ruchu oporu o korzeniach niekomunistycznych w okresie okupacji niemieckiej.

Ze szczątkowych informacji i zapisków pozostawionych przez kilka osób, które przeżyły powstanie w getcie warszawskim, doczekały oswobodzenia w obozach koncentracyjnych lub ocalały w oddziałach partyzanckich, wyłania się obraz konspiracyjnej organizacji Żydowskiego Związku Wojskowego. Trzy zachowane relacje potwierdzają, że miejscem pierwszego spotkania Żydów, którzy zdecydowali się utworzyć tajny związek w dwa miesiące po kapitulacji Warszawy, był szpital zakaźny św. Stanisława przy ulicy Wolskiej 37.

Oficerowie polskiej armii

Dawid Wdowiński w książce "And we are not saved" (New York 1963), kreśląc rodowód konspiracyjnej organizacji żydowskiej, cytuje relację kapitana WP Henryka Iwańskiego: "Pewnego dnia w listopadzie 1939 r. czterech młodych Żydów chciało zobaczyć się ze mną w szpitalu św. Stanisława przy ul. Wolskiej. Wszyscy byli oficerami polskiej armii: Dawid Moryc Apfelbaum w stopniu porucznika; Henryk Lifszyc, podporucznik; Białoskór, mgr prawa, i Kałmen Mendelson, wówczas podchorąży WP. Znałem Apfelbauma, służył wraz ze mną w jednym pułku podczas obrony Warszawy, wykazał się odwagą i brawurą. Nie poszli do oficerskiego obozu jenieckiego. (...) Chcieli zorganizować młodzież żydowską. (...) W 1940 r. Mendelson zorganizował grupę 12 mężczyzn uzbrojonych w 4 pistolety. Przechowywali broń w piwnicach domu Karmelicka 5".

Kałmen Mendelson (Madanowski), jedyny z wymienionych oficerów żydowskich, który ciężko ranny przeżył powstanie w getcie, przekazał po wojnie, że w grudniu 1939 r. z intendentem szpitala Janem Skoczkiem, "Wąsik", spotkali się oficerowie rezerwy WP - Mieczysław Apfelbaum, Leon Rodal, Henryk Lipczyc-Lipiński i dr Józef Celmajster. Mendelson napisał, że dobrze znany im Skoczek, który przed wojną pracował w żydowskim szpitalu na Czystem, "przyjął ich do konspiracji", polecając zorganizowanie kół wojskowych w północnych dzielnicach miasta zamieszkanych przez ludność żydowską.

Według Wdowińskiego (przed wybuchem II wojny światowej był prezesem Polskiej Partii Syjonistycznej Organizacji Rewizjonistów) w październiku i w listopadzie 1939 r. odbyło się spotkanie Żydów, oficerów rezerwy WP, reprezentujących prawicowe organizacje polityczne: Betar (Perec Laskier, Lowa Swerin, Paweł Frenkel, Merediks, Langleben i Rosenfeld); Hatzohar (m.in. Joel Białobrow, Dawid Wdowiński); oraz Rewizjonistów (Leib "Leon" Rodal i Meir Klingbeil). Oficerowie ci powołali Żydowski Związek Wojskowy. "Ja stałem na czele ŻZW - napisał Wdowiński. - Mieliśmy komitet polityczny złożony z trzech osób: dr. Michała Strykowskiego, dawnego członka Centralnego Komitetu Polskiej Partii Syjonistycznej Organizacji Rewizjonistów, Leona Rodala, dobrze znanego polskiego dziennikarza rewizjonistycznego i mnie, prezesa. Fachowym komendantem wojskowym był Paweł Frenkel".

W styczniu 1940 r. na spotkaniu przedstawicieli kilku polskich organizacji podziemnych w obecności inż. Adama Czerniakowa, prezesa Gminy Wyznaniowej Żydowskiej, koordynatorem pomocy dla powstających konspiracyjnych wojskowych oddziałów żydowskich został por. Tadeusz Bednarczyk, "Bednarz", z Organizacji Wojskowej Korpus Bezpieczeństwa.

Struktura ŻZW

Dawid Landau w wydanej w 1999 roku w Australii biograficznej książce "Caged" pisze o swoim wstąpieniu do ŻZW w połowie 1940 r., o werbowaniu żołnierzy, podoficerów i oficerów, o zaopatrywaniu w broń, o łączności ze Związkiem Walki Zbrojnej, przekształconym później w Armię Krajową, o ćwiczeniach i o spotkaniach członków związku z przywódcami Betaru - Pawłem Frenklem i Lejbem Rodalem. Wspomina, że po wybudowaniu muru dookoła getta w październiku 1940 r. sztab ŻZW miał kwaterę w opuszczonym domu przy ul. Muranowskiej 7.

W strukturze organizacyjnej ŻZW powołano dziesięć departamentów.

Leon Rodal objął departament informacji, który przygotowywał i drukował gazetki, biuletyny, plakaty, prowadził nasłuchy radiowe itp.;

Paweł Frenkel (Frenkiel) - organizacyjny;

Leon Wajnsztok - kwatermistrzowski z bronią, amunicją i wyposażeniem wojskowym;

Dawid Moryc Apfelbaum - komunikacji, utrzymujący kontakty ze stroną aryjską, Korpusem Bezpieczeństwa i Armią Krajową;

Dr Józef Celmajster - medyczny;

Dawid Szulman - prawny, osądzający i wydający wyroki na gestapowców żydowskich (Jewish Gestapo) oraz zdrajców;

Kałmen Mendelson - ratujący, organizujący przeprowadzanie dzieci żydowskich na stronę aryjską;

Hanoch Federbusz - techniki, transportu i dostaw, zajmujący się m.in. budową dwóch podziemnych tuneli na stronę aryjską;

Frenkel i Apfelbaum wspólnie kierowali departamentem wojskowym.

Bez kierownika pozostawał departament finansów.

Arsenał w "dzikim" domu

Nie zachowały się żadne dokumenty, rozkazy, pokwitowania przekazywanej broni i amunicji. Kałmen Mendelson napisał, że za pośrednictwem por. Bednarczyka Żydowski Związek Wojskowy otrzymał 2 ckm-y, 3 lkm-y, ponad 10 rkm-ów, ponad 20 pm-ów, ponad 40 karabinów, ponad 300 pistoletów, amunicję, granaty i materiały wybuchowe. Znaczną ilość broni otrzymano z organizacji Związku Polski Niepodległej (byłych powstańców śląskich), która w 1941 r. znalazła się w strukturach OW KB podległych ZWZ-AK.

Emanuel Ringelblum, który wizytował kwaterę ŻZW tuż przed wybuchem powstania, napisał w prowadzonym dzienniku w kwietniu 1943 r.:,,... oglądałem arsenał broni ŻZW. Lokal mieścił się w domu niezamieszkanym, tzw. dzikim, przy ul. Muranowskiej nr 7, w sześciopokojowym lokalu na pierwszym piętrze. W pokoju kierownictwa było zainstalowane pierwszorzędne radio przynoszące wiadomości z całego świata, obok stała maszyna do pisania. Kierownictwo ŻZW, z którym prowadziłem rozmowę przez kilka godzin, było uzbrojone w rewolwery zatknięte za pasem. W dużych salach były zawieszone na wieszakach rozmaite rodzaje broni, a więc karabiny maszynowe ręczne, karabiny, rewolwery najrozmaitszego gatunku, granaty ręczne, torby z amunicją, mundury niemieckie intensywnie wyzyskane podczas akcji kwietniowej itp. W pokoju kierownictwa panował wielki ruch, jak w prawdziwym sztabie armii, tu odbierano rozkazy dla skoszarowanych ČpunktówÇ, w których gromadzono i szkolono przyszłych bojowców. Nadchodziły raporty o dokonanych przez pojedyncze grupy ekspropriacjach u osób zamożnych na rzecz uzbrojenia ŻZW. W czasie mojej obecności dokonano u byłego oficera armii polskiej zakupu broni na ćwierć miliona złotych, na co dano zaliczkę w wysokości 50 000 zł. Zakupiono 2 karabiny maszynowe po 40 000 zł każdy, większą ilość granatów ręcznych i broni. Na moje pytanie, dlaczego lokal nie jest zakonspirowany, odpowiedziano mi, że nie ma obawy zdrady ze strony własnych adherentów, gdyby zaś zabłądził tam niepożądany przybysz, np. żandarm - żywy stamtąd nie wyjdzie".

Pozycje obronne

6 kwietnia 1943 r. ŻZW otrzymała informacje o zaplanowanym na 19 kwietnia przez Niemców wysiedleniu Żydów z getta. Akcja miała być prezentem urodzinowym dla Hitlera z okazji jego urodzin przypadających 20 kwietnia. Wdowiński napisał, że ŻZW zmobilizowało wszystkie swoje siły i poinformowało o sytuacji Żydowską Organizację Bojową, zawiązaną kilka miesięcy wcześniej przez żydowskich komunistów i socjalistów. Obie organizacje podzieliły między siebie stanowiska obronne na terytorium getta. ŻOB obsadzić miała domy przy ul. Zamenhoffa, Miłej, Gęsiej i Nalewkach, ŻZW - pl. Muranowski, ul. Muranowską i Nalewki od domu pod nr 38, wzmacniając także pozycje zajęte przez słabo uzbrojone oddziały ŻOB. Paweł Frenkel uzgadniał te plany z Mordechajem Anielewiczem.

Muranowską obsadziły cztery kompanie ŻZW pod dowództwem Eliahu Halbersteina, Meyera "Israela" Tolbusa, Józefa Goldszabera, Leona Rodala. Osobiste dowództwo nad obroną całej ulicy objął Paweł Frenkel. Kompania 5. w sile 40 żołnierzy pod dowództwem Dawida M. Apfelbauma zajęła stanowiska w domu na Miłej 10. Kompania 6. dowodzona przez Heńka Federbusza ob
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka