dziedzicznacytadelafinansjery
08.05.06, 21:29
Dziś, po jakże potrzebnej i ozywczej przerwie, zasiadłem do oglądania rodzimej
tele-papki i uwagę moją zwróciła reklama gazety Dziennik, w której do jej
czytania zachęcają... prof.prof. Król i Staniszkis.
Nie wiem, może ja jestem niedzisiejszy, ale o ile rozumiem aktorów w reklamach
(oczywiscie jeżeli robią to z klasą Gajosa, a nie Pazury), o ile rozumiem
naukowców w Sejmie czy Senacie (pal sześć jesli zajmują się entomologią, ale
już co do socjologii - to mam wątpliwości), o tyle już profesorowie, i to nie
z jakichś tam Biuletynów Kieleckich, w reklamówkach to jest dużego rodzaju
nieprzyzwoitość. Wiem, są profesorowie, którzy reklamują prywatne uczelnie, w
których wykładają, czy tylko pełnią funkcje. Ale to inna para kaloszy.
Bardzo nisko w moich oczach upadł autorytet tych państwa. Bardzo nisko.
A jeżeli to jest normalne, to czy można się teraz spodziewać, że autorytety
naukowe będą teraz reklamowały proszki do prania czy herbatki na wzdęcia? No
bo skoro można reklamować gazety...
A potem jaka będzie wiarygodność komentarza pani profesor Staniszkis np. w
sprawie struktury własnościowej polskiej prasy? Nie będzie czuła dyskomfortu,
keidy ktoś ją poprosi o wypowiedź?