Dodaj do ulubionych

michnik molestował

IP: *.chello.pl 26.01.07, 22:22
Tak przypuszcza Gazeta Polska. Czyzby po aferze Wilgusa znowu miało coś
wstrzasnąć Polską?
Obserwuj wątek
    • dr.freud Re: michnik molestował 26.01.07, 22:57
      Gość portalu: ex-agorowicz napisał(a):

      > Tak przypuszcza Gazeta Polska.

      Nie tylko Gazeta Polska:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=56241830
    • Gość: luuuu Nie przypuszcza tylko informuje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 03:00
      ...o tym, że w prokuraturze toczy się postępowanie. Michnika oskarża była
      dziennikarka Wybiórczej. Ciekawe, czy Gejzeta się tym wreszcie zainteresuje i o
      tym napisze, czy też będzie czekała do momentu, aż naczelnego wyprowadzą z
      Czerskiej w kajdankach.
      • Gość: abcdef to niebezpieczne .... moda ? IP: 80.54.10.* 27.01.07, 07:26
        Skuteczna obrona przed utratą pracy ?
        Czy chęć wypłynięcia i chwila sławy ?
        Obrzydliwość .
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Nie przypuszcza tylko informuje... 27.01.07, 09:45
        Gość portalu: luuuu napisał(a):

        > ...o tym, że w prokuraturze toczy się postępowanie.

        Co więcej, zachowuje pewnien sceptycyzm a całą sprawę wykorzystuje do pokazania
        jak broń, którą jak cepem tłucze Gazeta Wyborcza (bardziej lub mniej prawdziwe
        oskarżenia o molestowanie), może trafić rykoszetem czy bumerangiem w samego
        naczelnego tejże.
        • Gość: gizmo Re: Nie przypuszcza tylko informuje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 10:26
          www.annatravel.pl/files/firma/str1/ania.jpg
          Byłbym mocno rozczarowany - AM znany jest z tego, że wybiera z ciasta rodzynki,
          a tu taki zakalec... Chyba że - jak Rywin - był napity.
        • dr.freud Re: Nie przypuszcza tylko informuje... 27.01.07, 11:31

          > jak broń, którą jak cepem tłucze Gazeta Wyborcza (bardziej lub mniej prawdziwe
          > oskarżenia o molestowanie), może trafić rykoszetem czy bumerangiem w samego
          > naczelnego tejże.

          Łrzepa tłucze w tej samej sprawie kądzielą ( w tłustawych rączkach Lichockiej );

          • dr.freud Re: Nie przypuszcza tylko informuje... 27.01.07, 11:34
            dr.freud napisał:

            >
            > > jak broń, którą jak cepem tłucze Gazeta Wyborcza (bardziej lub mniej praw
            > dziwe
            > > oskarżenia o molestowanie), może trafić rykoszetem czy bumerangiem w same
            > go
            > > naczelnego tejże.
            >
            > Łrzepa tłucze w tej samej sprawie kądzielą ( w tłustawych rączkach Lichockiej )
            Ciekawe czym ta sprawa trafi w nasą przemiłą dziennikarkę.
            ( mam pewne podjerzenie, ale gizmo byl wczoraj w spowiedzi,
            wiec nie bęękontynuował ).
    • Gość: T-800 Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" IP: *.tpnet.pl 27.01.07, 10:30
      Od niedawna dzięki "GW" można już pisać o "danych wrażliwych", bo kiedyś to był
      na to "zakaz".
      • Gość: Gość Re: Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 16:03
        Jakoś nie wyobrażam sobie Michnika jako molestanta. Może jeszcze okaże się, ze
        jest ojcem dziecka Anety Krwczyk?
        • Gość: Lelekl Re: Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 16:34
          Uważam, że moralista Stasiński powinien na kolegium redakcyjnym zarżadać
          badania DNA Adama.
          • dr.freud Re: Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" 27.01.07, 19:05
            Gość portalu: Lelekl napisał(a):

            > Uważam, że moralista Stasiński powinien na kolegium redakcyjnym zarżadać
            > badania DNA Adama.

            Lepiej niech to zrobi Lisicki z ŁRzepy,
            według której Lepper już 2 tygodni temu
            miał odejść bo jest ojcem.
            • Gość: Gość Re: Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 19:48
              A może właśnie z tego powodu zrezygnował Gabryel?
            • Gość: T-800 Re: Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" IP: *.tpnet.pl 27.01.07, 20:16
              Tylko "Gazeta Polska" napisała o esemesach Michnika, a już Szwajcner śpiewa na
              inną melodię. :-)
              • dr.freud Re: Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" 27.01.07, 21:11
                Gość portalu: T-800 napisał(a):

                > Tylko "Gazeta Polska" napisała o esemesach Michnika, a już Szwajcner śpiewa na
                > inną melodię. :-)

                Wiedzialem ze logiki uczyl cie
                J. Kaczynski, ale nie wiedzialem ze muzyki tez.
                • Gość: Gość Re: Dzięki "GW" można pisać o "danych wrażliwych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 21:36
                  Bo muzyki Lech go uczył i dlatego teraz mu się wszystko pomieszało
    • Gość: redaktor Re: michnik molestował IP: *.axelspringer.pl 27.01.07, 23:24
      Te SMSy są super! :) Ciekawe czy opublikuje je Dziennik... I coś mi się zdaje,
      że znam odpowiedź, haaaaaaaa
      • dr.freud Re: michnik molestował 27.01.07, 23:27
        Gość portalu: redaktor napisał(a):

        > Te SMSy są super! :) Ciekawe czy opublikuje je Dziennik... I coś mi się zdaje,
        > że znam odpowiedź, haaaaaaaa

        Masz na myśli Der Dziennik?
        • rodeolady Re: michnik molestował 28.01.07, 00:01
          Wojciech Czuchowski zmiażdżony przez Lysiaka

          Prawda nie jest łatwa. Prawda chodzi wąskimi ścieżkami i wymaga od nas
          wysiłku. Dlatego czasami warto przełamać wrodzone lenistwo i wgryźć się w
          trochę większe teksty niż zwykle tutaj polecam. Warto dziś poświęcić trochę
          czasu i energii, by zapoznać się z zaprezentowanymi poniżej tekstami, gdyż
          dzięki nim kolejny funkcjonariusz Michnika objawi się takim jaki jest.
          Paradoksalnie czytając taraz oszczędzimy czas później. Ja w każdym rzazie
          wiem, że oszczędzę, gdyż po tym co się dowiedziałem o uczciwości Wojciecha
          Czuchnowskiego, nie będę musiał czytać już żadnych jego tekstów. Bo taki
          osobnik nie może napisać nic wartościowego i godnego uwagi. To nie jest
          wolnomyśliciel i szczery intelektualista. To urzędnik machiny propagandowej i
          jedynym sposobem na takich jest odwracać od nich wzrok. Sami się Państwo
          przekonajcie.
          Przedrukowuję dwa teksty. Paszkwil Czuchnowskiego na Łysiaka zamieszczony tuż
          przed ubiegłorocznymi świętami w "Gazecie Wyborczej" oraz obszerną odpowiedź
          samego zainteresowanego z najnowszej "Gazety Polskiej". Różni ludzie mogą
          mieć różne wrażenia, ale mnie tak lektura przypomniała scenę z jakiegoś
          filmu, gdzie biedna kobieta cierpliwie i konsekwentnie wybierała dzieciom
          gnidy z włosów. Każdą z nich spokojnie rozgniatała między paznokciami, a ich
          miażdżone korpusy pękały wydając ciche, charakterystyczne pstryknięcia.
          Pstryk, pstryk, pstryk. I tak jak w filmie pękały owe gnidy jedna po drugiej,
          tak tutaj pod nieubłaganym walcem argumentów przytaczanych przez mistrza
          Łysiaka pękają manipulacje, kłamstwa, przemilczenia oraz sam ich autor.



          To przypomina egzekucję, w której Czuchnowski jakby sam, z własnej woli
          wystawił się na odstrzał. I został bezapelacyjnie zastrzelony i zmiażdżony.
          Intelektualnie i moralnie rzecz jasna. Tyle jeśli chodzi o niego i jego
          tFórczość. Te pogruchotane zwłoki nie wydadzą z siebie już niczego, co warto
          przeczytać. Więc przeczytawszy te dwa teksty mam chyba prawo uważać, że
          oszczędziłem czas.



          ---------------------------------

          Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP
          Wojciech Czuchnowski
          2006-12-23, ostatnia aktualizacja 2006-12-22 17:28
          W PRL był jednym z czołowych opozycjonistów, w Namibii walczył z komunizmem z
          bronią w ręku, a w Moskwie siedział na Łubiance. Tak o sobie pisze Waldemar
          Łysiak
          <SCRIPT language=JavaScript src="/info/text.js"
          type=text/javascript></SCRIPT>
          "W naszym wieku sceptycyzmu ludzie, którzy mnie nie znają, mogliby podać w
          wątpliwość prawdę moich rzeczywistych przygód, to zaś głęboko obraża
          człowieka honoru", Teofil Gautier, "Przygody barona Münchhausena"

          W latach 70. i 80. Waldemar Łysiak był jednym z najpopularniejszych polskich
          pisarzy. Pisał powieści kryminalne, sensacyjne i historyczne o epoce
          napoleońskiej. Wydał 15 książek, które w sumie sprzedały się w nakładzie 3
          mln egzemplarzy. Czytelnicy ustawiali się po nie w długich kolejkach. Na
          czarnym rynku sprzedawano je za kilkakrotnie wyższą cenę.

          Dziś też książki Łysiaka - a prawie co roku wydaje nową - mają powodzenie,
          zajmują pierwsze miejsca w rankingach sprzedaży. Tyle że Łysiak nie pisze już
          o Napoleonie, lecz o Polsce po roku 1989 r., którą nazywa ohydnym
          tworem "czerwono-różowego, magdalenkowo--diabelskiego spisku". Sztandarowe
          dzieło tego nurtu to dwuczęściowy (na razie) "Salon - Rzeczpospolita kłamców"
          (2004, 2006). "Czyta się go jak sprawozdanie z prac jednoosobowej komisji
          śledczej ds. afery założycielskiej III RP" - pisał "Tygodnik Solidarność".

          Sam Łysiak tak zachwala swą książkę: to "precyzyjna monografia różowego
          salonu (terroryzującego kraj już 15 lat), czyli michnikowszczyzny od
          trockistowskich i wolnomularskich (...) początków, przez korowski rozwój, po
          udecko-uwolski triumf w III RP".

          Dostałbym czapę

          Łysiak od wielu lat coraz dobitniej głosi, że w PRL walczył z
          komunizmem. "Gdybym się bał, to (...) nie robiłbym w latach 70. i 80. przeciw
          komunie tego, co robiłem, lecz o czym nie chcę mówić, bo mi nie wolno"-
          wyznał 13 lat temu w "Gazecie Polskiej". Z wyżyn tej walki atakuje ludzi
          peerelowskiej opozycji, którzy - jak napisał w "Salonie" - "walcząc o żłób z
          komuną", "zawarli z nią spektakularny pakt przy Okrągłym Stole i
          zagospodarowali III RP tak, że Polska jest dziś mocarstwem korupcyjnym,
          najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej".

          Pisarz od półtora roku publikuje felietony w "Gazecie Polskiej". Rozstał się
          z tym pismem w 1993 r. po konflikcie z jego założycielem Piotrem Wierzbickim.
          Wrócił, gdy po redakcyjnym puczu Wierzbickiego usunięto z funkcji naczelnego.
          Jeden z pierwszych tekstów po powrocie, zatytułowany "Rage" (ang. wściekłość)
          Łysiak poświęcił rozprawie z Wierzbickim. Byłemu naczelnemu, który od połowy
          lat 70. działał w opozycji demokratycznej i publikował w podziemnych
          wydawnictwach, Łysiak z wyższością przeciwstawił własny życiorys: "Wolno mi
          powiedzieć, kombatancie Wierzbicki, że pańskie kombatanctwo jest warte
          politowania, bo pana ukaraliby za pańskie bibułki kilkumiesięczną celą, a ja,
          gdybym wpadł (...) prawdopodobnie dostałbym czapę".

          Gdyby dać wiarę tekstom i wypowiedziom Łysiaka, jego peerelowska biografia
          wyglądałaby tak: w 1968 r. organizował strajk na uczelni. Później walczył z
          cenzurą i oszukał ją, przemycając w swej książce prawdę o mordzie w Katyniu.
          Walczył z komunizmem w Afryce, strzelając do doradców kubańskich. W 1976 r.
          KGB zamknęło go w areszcie na moskiewskiej Łubiance. W 1979 r. po krytyce ze
          strony komunistycznego dygnitarza został objęty zakazem druku. Jego książki
          uwolnił dopiero Sierpień '80. Na krótko.

          Po stanie wojennym zamilkł w oficjalnym obiegu. Zaczął publikować pod
          pseudonimem w podziemiu. Nie angażował się jednak w opozycję, bo wiedział, że
          podziemna "Solidarność" jest przesiąknięta esbecką agenturą. Tak dotrwał do
          1989 r.

          Ile prawdy jest w tej biografii? Niektórych opowieści nie da się
          zweryfikować. Choćby tej o zbrojnej walce z Kubańczykami: "Kombatancie
          Wierzbicki, czy dyskutował pan kiedyś w Namibii z kubańskimi doradcami wojsk
          czerwonej Angoli za pomocą ołowiu? A ja tak!" ("Gazeta Polska", 2005).

          Ale część wyznań Łysiaka da się sprawdzić.

          Publikował w podziemiu. Dokładnie jeden raz - w 1985 r. - napisał pod
          pseudonimem biogram Józefa Piłsudskiego do kalendarza wydanego przez
          anonimowe wydawnictwo.

          Rzeczywiście, przechytrzył cenzurę. W książce "Muzeum Wyobraźni" (1984) jest
          fragment o zamordowaniu polskich szwoleżerów w miejscowości o nazwie
          Bourreaugne. Taka miejscowość nie istnieje, a "bourreau" to po francusku kat.
          Mamy więc Katyń i mord na polskich oficerach w 1940 r.

          Przygoda pierwsza: organizator strajku

          "W 1968 (...) zadebiutowałem jako organizator i spiritus movens strajku na
          moim wydziale Politechniki Warszawskiej i wraz z moją paczką oraz ze
          studentami innych wydziałów stoczyłem tam walkę w obronie Wydziału
          Elektroniki" - pisze Łysiak w autobiograficznej książce "Lepszy" (1990).

          W Marcu '68 Łysiak studiował na ostatnim roku architektury. Po studiach
          obronił doktorat i podjął pracę na uczelni jako wykładowca.

          - Łysiak organizatorem strajku? To absurdalna bzdura. Nie był nawet w
          komitecie strajkowym. Pamiętam go z tamtych czasów, ale nie ze strajku - mówi
          Włodzimierz Witaszewski, przywódca protestu na architekturze, dzisiaj
          prowadzący pracownię architektoniczną w Warszawie. Dodaje, że studenci z
          komitetu strajkowego zrobili na kartce listę członków komitetu, którą
          podpisał dziekan. - Łudziliśmy się, że ta lista zapewni nam bezpieczeństwo -
          wspomina Witaszewski. Na liście nie ma nazwiska Łysiaka.

          Stefan Wrona, dawny kolega Łysiaka z roku, dziś pracownik Politechniki,
          rozmawiał z kolegami
          • dr.freud Czyżby Kaczory nie pozwałały już Łysiakowi 28.01.07, 01:15

            publikowac swoich tekstów gdzie indziej?

            Jak tak dalej pójdzie to za rok
            Ziemkiewicz i Semka będa skamleć żeby GW im
            coś przyjeła do druku.
            O ile oczywiście jeszcze będzie.
            • Gość: heniek Michnik: "Zrób mi loda" IP: 82.197.55.* 28.01.07, 16:54
              Ciekawy zwrot redaktora...
              • dr.freud Sakiewicz w te pędy poleciał robić? 28.01.07, 18:07
                Gość portalu: heniek napisał(a):

                > Ciekawy zwrot redaktora...
        • Gość: Gość Re: michnik molestował IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 01:01
          Skoro tak twierdzi sam Redaktor Axel Springer to chyba przedrukuje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka