Dodaj do ulubionych

Mamo, daj odetchnąć dziecku

IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.09.08, 09:05
Szaleństwo... nowy sposób na zajęcie dziecku czasu, bo rodzice pracują do 18 albo i dłużej, przez co sami dla niego chwili nie mają. Ciekawe, że mowa tylko o Warszawie...
Obserwuj wątek
    • Gość: anna Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.radioalfa.pl 13.09.08, 09:07
      Śmieszą mnie Ci rodzice, którzy chwalą się jak to dzieci już w przedszkolu
      mają angielski, taniec, jogę i plastykę. Takie dziecko ledwo mówi, ledwo
      chodzi, ale po prostu już jest najlepsze:)A potem życie pisze inne
      komentarze-a to matury nie zdadzą, a to na studia nie pójdą, a to w depresję
      wpadną, a to dziecko urodzą w liceum. Dajcie im żyć, wam się nie udało i one
      też cudów nie osiągną. Trzeba się cieszyć jak są zdrowe i mają
      apetyt.Einsteinów z nich nie będzie a już na pewno z 99,99% z nich!
    • Gość: Andrew95 Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.chello.pl 13.09.08, 09:12
      Niewolniczy system, w którym pracują rodzice każe im albo zostawiać
      dzieci do późna w rozwrzeszczanej świetlicy, albo wydać majątek na
      tępą opiekunkę, albo posyłać dziecko na zajęcia dodatkowe w nadziei,
      że nie będzie się nudzić i że czegoś przy okazji się nauczy. Wybór
      między poświęceniem się dziecku, a poświęceniem dziecka leży przed
      podjęciem niewolniczej pracy w wielkich korporacjach.
      • dziubdzinek Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 09:52
        Gość portalu: Andrew95 napisał(a):
        >... Wybór
        > między poświęceniem się dziecku, a poświęceniem dziecka leży przed
        > podjęciem niewolniczej pracy w wielkich korporacjach.
        Wybacz, ale nie do końca wiesz, co piszesz. Ja mam akurat doświadczenia z
        niewolniczą pracą za psie pieniądze w polskich firmach 15-20 osobowych i
        normalną, dość ciekawą oraz dobrze płatną w wielkich korporacjach.
        Dziub
      • Gość: iksa Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.wroclaw.mm.pl 13.09.08, 10:37
        w jakich k*** korporacjach?!
        W BUDŻETÓWCE pracuje, zarabiam wielkie gie, dorabiam, żyły sobie
        wypruwam, ledwie daję radę. Z dobrej korporacji wracasz po godzinach
        pracy do domu dobrym autem a nie trzema tramwajami i nie jedziesz na
        drugi koniec miasta, bo tam marchewka tańsza o 20 groszy.
        Zamim wygłosisz głupkowaty banał najpierw pomyśl.
      • arius5 Dlaczego te przedmioty sa dodatkowo ? 13.09.08, 13:58
        W Europie wiekszosc tych lekcji objeta jest zakresem szkoly podstawowej i
        sredniej, przede wszystkim jezyki obce, a takze rytmika, muzyka, podstawy gry na
        niektorych instrumentach, plywanie.
        A co w Polsce ? Masa bzdurnego wkuwania wiadomosci o niczym.
        A te wazne rzeczy odstawia sie na bok.
      • Gość: Kaa Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.radioalfa.pl 13.09.08, 15:11
        Ja robię w takiej korporacji i właściwie gdyby tylko kasy więcej dali, to byłoby
        idealnie.Mam dużo różnych dofinansowań (języki,fitnes).Warunki lokalowe
        wspaniałe-eleganckie biuro, naprawdę dobre warunki.Wszyscy grzecznie mówią do
        mnie.Wychodzę zgodnie z zegarkiem po 8 godzinach plus półgodzinnej
        przerwie.Pracę mam w systemach, z nikim się nie muszę użerać.
        Ale na to żeby tam dziś pracować uczyłam się długo i dalej się
        dokształcam.Właściwie to zawsze byłam w gronie prymusów.
        No ale dzieci nie mam.I nie planuję:)
    • Gość: 15l Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 09:34
      ja bym sie cieszyla jedynie moze bez tanca towarzyskiego
      • griswold79 Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 10:08
        Ta mamusia co mówi "jeszcze kiedys mi podziekuje" powinna brac pod
        uwagę, że córeczka jej może podziękować, ale tak, że stosunki
        rodzinne ulegną w przyszłosci ochłodzeniu. Mama powie, że chciała
        dobrze, a córcia powie, że jesli bardziej jej zależało na nauce po
        trupach, no to niech się nie dziwi, że nie ma wypracowanych więzów
        rodzinnych.
        Ps. A moze dzieciaki mają inne zainteresowania niz pianino? Ale zeby
        to wiedziec warto rozmawiać i słuchać, a nie wiedziec lepiej.
      • Gość: jk Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.wro.vectranet.pl 13.09.08, 10:10
        pokolenie, które ma obecnie 30-40 lat nie miało tych wszystkich zajęć, bo nie było tego dawniej i mało kto miał dodatkowe zajęcia, a są o niebo mądrzejsi od obecnych "biednych" dzieci wychowawnych bezstresowo i kształconych w dobie kretyńskich reform wprowadzanych przez MEN.
        • Gość: sylwik Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: 78.152.220.* 13.09.08, 11:10
          100% racji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • jakw Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 11:14
          Gość portalu: jk napisał(a):

          > pokolenie, które ma obecnie 30-40 lat nie miało tych wszystkich
          zajęć, bo nie było tego dawniej
          Taaa, tylko np. potem angielskiego uczyło się po nocach.
          • Gość: jk Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.wro.vectranet.pl 13.09.08, 16:49
            o przepraszam, ja miałam angielski w szkole a mieszczę się w tym przedziale, to właśnie był okres,kiedy rosyjski wyparto ze szkół i dzieci chętnie się uczyły w szkole i jakoś się nauczyły, bo korepetycje wtedy w modzie nie były. Z mojej klasy 8 osób poszło na filologię angielską i dostały się, a były egzaminy wstępne - ciężkie, a nie zaliczanie matury rozszerzonej obecnej na 70%. A teraz dzieciom we łbach się poprzewracałao i nie przyznają się, że nie chce im się uczyć tylko na wszystkich "pani" się uwzięła, albo nie umie uczyć, więc trzeba na korki.
        • Gość: as Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.lcz.vectranet.pl 13.09.08, 15:08
          No jak nie miało, jak miało.
          Poniedziałek: religia
          Wtorek: trening
          Środa: zbiórka i chór
          Czwartek: trening
          Piątek: kółko języka rosyjskiego lub religia i obowiązkowo
          dyskoteka:)
          Soboty: rajdy piesze lub rowerowe z PTTK.
          Oprócz tego rower, piłka, chowanego, podchody, krowa, karty, guma,
          łyżwy, sanki, kapsle, skakanka i inne. Za lekcje brało się po
          kolacji i jeszcze zdążyło poczytać książkę, a i Kobrę obejrzeć.
        • Gość: wachu Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.08, 18:24
          biedy dziadku, mówi do Ciebie "biedne" dziecko w wieku 23lat. proszę, nie pisz
          bzdur, których nie potrafisz uzasadnić, bo Twojej mądrość starcza Ci tylko na
          tyle, żeby kogoś obrazić....
          biedny dziadku:P
          • Gość: babcia46 Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.08, 18:46
            Z ciebie jest naprawdę biedne dziecko. A co on Ci ma uzasadnić,
            skoro napisał jak było.

            Mam 46 lat znam dwa języki angielski (zdany egzamin Advanced w
            Cambridge) i francuski (w szkole średniej olimiady językowe),
            których nauczyłam się w tamtej epoce. W tamtych czasach uprawiałam
            sport wyczynowy, jeździałam na obozy sportowe. Jak zachciało mi się
            uczyć tańca, to zaczęłam chodzić do klubu tańca towarzyskiego, potem
            tańczyłam w zespole ludowym. W szkole były sportowe zajęcia
            pozalekcyjne (siatka, ręczna, kosz) bez łaski. Były kluby sportowe,
            gdzie można było uprawiać różne dyscypliny sportowe. Wystarczyło
            tylko chcieć. Było biednie ale mozliwości były. I jak komuś chciało
            się chcieć to mógł się wiele, bardzo wiele nauczyć praktycznie za
            friko.

            Ja i jak go określasz dziadek z tego skorzystaliśmy. I w nowej
            Polsce żyje się nam o niebo lepiej niz w starej, a wiedzę i
            umiejętności mamy lepsze czy to się takim jak ty podoba czy nie.

            I jeszcze jedno. Ty też będziesz miał kiedyś 40 lat...
            • Gość: wachu Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.08, 19:00
              babciu, nie przeczytałam tego, co piszesz do końca. ale już odpowiadam na
              pierwsze zdanie (i ostatnie) - ale nie wie, jak jest. a ja wiem. i to co pisze
              ten ktoś jest nieprawdą. to są powtarzane przez zgorzkniałe babcie bzdury. skoro
              oczekujesz szacunku i oczekujesz szacunku dla osoby, która jest agresywna,
              powtarza banały i obraża. to błagam też o szacunek dla "biednych" dzieci, choć
              taka kategoria nie istnieje:P

            • Gość: wachu Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.08, 19:04
              nie wiem Pani, co umiem, ani co umiemy, niech Pani będzie pewna :D mamy tę
              przewagę nad 30-40, że nie jesteśmy nasiąknięci żółcią:P
              • mallina Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 20:37
                naucz się poprawnie pisać
    • Gość: gylly Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.09.08, 10:22
      Po pierwsze, to kolejny sposob na zajecie czasu dziecku, bo rodzice nie maja
      czasu na nie. Po drugie, te dzieci sa wykonczone. Ja jestem lektorem
      angielskiego, ucze tez, m.in. dzieci. Przychodza na zajecia po poludniu tak
      zmeczone, po jakis kolkach sportowych, zasypiaja na lekcji. Szostoklasisci maja
      po 8 lekcji czasami plus to cale szalenstwo pozalekcyjne.

      Rodzice powariowali po prostu.
      • klip-klap Rodzice ? a nie zapomnieliscie o czyms ? 13.09.08, 11:12
        Czy to rodzice kaza dzieciom chodzic do przymusowych szkol ?
        Co sie pozniej dziwic, ze dzieci zmeczone skoro musza spedzic iles godzin w
        panstwowej szkole.
        • Gość: A. Re: Rodzice ? a nie zapomnieliscie o czyms ? IP: *.acn.waw.pl 13.09.08, 14:21
          klip-klap napisał:
          > Czy to rodzice kaza dzieciom chodzic do przymusowych szkol ?
          > Co sie pozniej dziwic, ze dzieci zmeczone skoro musza spedzic iles godzin w
          > panstwowej szkole.

          Dokładnie!!!! I co to za tekst - lekcje zaczynają odrabiać dopiero wieczorem. Od
          lekcji jest szkoła, niech tak uczy, żeby dzieci nie musiały po lekcjach chodzić
          na języki i ślęczeć nad podręcznikami. Szkoła w ogóle nie szanuje czasu
          prywatnego dzieci, ale tu jakoś prawie nikt nie protestuje, bo jesteśmy
          przyzwyczajeni, że najpierw 8 godzin w szkole, a potem jeszcze harówa w domu
          zadana przez nauczyciela.
    • moonfairy Dzieciństwo to podwaliny całego życia 13.09.08, 10:41
      Tak, jak już ktoś napisał wyżej, nie ma szans, żeby wszystkie te przeuczane
      dzieci zrobiły wielkie kariery i były szczęśliwe. Będą wiodły normalne (oby!)
      życie, pełne niespełnionych marzeń i nadziei. A ich szczęście będzie
      uwarunkowane spotkaniem ukochanego partnera, posiadaniem dobrej rodziny, a nie
      tym, czy zagra jakaś melodyjkę u cioci na imieninach, albo zatańczy ładniej, niż
      reszta na ślubie kolegi. Dzieci muszą biegać, bawić się i czuć się kochane.
      Żadne zajęcia dodatkowe im tego nie zastąpią. A może się zdarzyć, że dzięki
      przeładowanym terminarzom, wyrosną z takich dzieci smutni, zmęczeni życiem,
      młodzi frustraci i potencjalni samobójcy.
      Nie ma nic cenniejszego, niż wspomnienia ze szczęśliwego dzieciństwa. Ale czy
      szczęśliwym można nazwać dzieciństwo napakowane szkołą i nauką pozalekcyjną, z
      dala od rodziców? Wątpię. Szczerze wątpię.
      • alexandra220 Re: Dzieciństwo to podwaliny całego życia 13.09.08, 14:54
        moonfairy napisała:

        > Tak, jak już ktoś napisał wyżej, nie ma szans, żeby wszystkie te
        przeuczane
        > dzieci zrobiły wielkie kariery i były szczęśliwe. Będą wiodły
        normalne (oby!)
        > życie, pełne niespełnionych marzeń i nadziei. A ich szczęście
        będzie
        > uwarunkowane spotkaniem ukochanego partnera, posiadaniem dobrej
        rodziny, a nie
        > tym, czy zagra jakaś melodyjkę u cioci na imieninach, albo
        zatańczy ładniej, ni
        > ż
        > reszta na ślubie kolegi.

        zwłaszcza jak przyssa sie do nich jakis psychol ktory nie będzie
        mogl znieśc ich szczęsliwego i pelnego nowych doświadczeń
        dziecinstwa i zechce im to wyżrec i wlozyc do swojej kampanii
        advertisingowej prowadzonej przez roznej masci pojebow napranych
        koką jakich zrzeszaja agencje kreatywne czy firmy rzadzące sektorem
        rozrywki.. albo stare pefofilskie syfy rządzące swoimi wielce
        wychudzonymi dziwkami w sektorze mody zechca wyssać z nich młodośc i
        szczęście zeby przeznaczyc ich jako oznakowany towar na sprzedaż..
    • Gość: Agu Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: 217.172.67.* 13.09.08, 10:48
      ´kiedys mi za to podziekuje´
      coz kobieto, zebys pozniej tego nie zalowala, jak Ci kiedys powie,
      ze przez Ciebie nie miala dziecinstwa.
      Bez tego tez by miala dobry start w zyciu.
      A moze to dla Ciebie substytut uczuc rodzicielskich... troche
      dziwne...
    • jakw Niech uczy szkoła 13.09.08, 11:11
      Gdyby szkoła uczyła porządnie języka angielskiego - moja starsza
      córka nie uczyłaby się tego języka dodatkowo. Niestety, na "naukę"
      angielskiego w szkole marnuje 3 godziny tygodniowo. Prawdę mówiąc
      wolałabym już żeby w szkole uczyła się niemieckiego. Zawsze by coś
      liznęła - a tak lata dodatkowo do domu kultury.
      I owszem, jest to sposób na zajęcie dziecku czasu - inaczej do
      mojego przyjścia do domu i tak by siedziała i grała w simsy.
      • Gość: sylwik Re: Niech uczy szkoła IP: 78.152.220.* 13.09.08, 11:15
        Dodatkowe zajecia jezykowe to akurat super sprawa. W szkolach poziom
        nauczania jezyka jest fatalny...ja na dodatkowy angielski nie
        chodzilam i zaluje. A mysle ze 2 razy w tygodniu po 2 godziny
        lekcyjne moze duzo dać...
      • dragon_fruit Re: Niech uczy szkoła 13.09.08, 11:34
        > I owszem, jest to sposób na zajęcie dziecku czasu - inaczej do
        > mojego przyjścia do domu i tak by siedziała i grała w simsy.

        to znaczy, że ma tępą matke, która nie pokazała jej, że są ciekawsze
        zajęcia (choćby czytanie książek)

        poza tym uważam, że Kartaginę należy zburzyć!
        • jakw Re: Niech uczy szkoła 13.09.08, 12:25
          dragon_fruit napisała:


          > to znaczy, że ma tępą matke, która nie pokazała jej, że są
          ciekawsze
          > zajęcia (choćby czytanie książek)
          Dziękuję ci bardzo za słowa uznania. Problem polega na tym , że
          zarówno ja, jak i ona czytamy ... zbyt szybko. Nie jestem w stanie
          zapewnić jej 5 kg książek na tydzień (+ jeszcze sobie pewnie kolejne
          10kg) - musiałabym ciągle latać do biblioteki, która jest mi z lekka
          nie po drodze.
          • Gość: wachu Re: Niech uczy szkoła IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.08, 18:32
            urocze, hehe:P to niech se młoda sama lata po książki,najlepiej na rowerze..
            sport to zdrowie! zbyt niedojrzała jest? przesadzasz:P wczesna samo...ność
            daje więcej niż zajęcia pozalekcyjne
            • jakw Re: Niech uczy szkoła 13.09.08, 21:49
              Imho trochę za daleko i za mało ciekawa droga. Nie każdy ma
              bibliotekę pod oknem. Na zajęcia dodatkowe ma zdecydowanie bliżej.
          • Gość: Wietnamski kucharz Re: Niech uczy szkoła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.08, 02:05
            Może zamiast "dostarczać" książki wystarczy nauczyć ją czytać?
            Bo wiesz, czytanie książek nie polega jedynie na przeliczaniu ilości
            przeczytanych słów na jednostkę czasu i wyznaczaniu współczynnika zrozumienia
            tekstu...
            To taka czynność która daje przyjemność (takie dziwne uczucie) i coś w nas po
            sobie pozostawia zamiast krótkotrwałej, płytkiej satysfakcji z "zaliczenia"
            kolejnej książki. Bezrefleksyjnego - bo tak łatwiej, a na zastanowienie się nad
            książką potrzeba czasu co psuło by statystykę czytelnictwa.

            A może przesadzam. Może niech zostanie już tak jak jest. To szansa dla nas - w
            końcu za parę lat ktoś będzie musiał tymi małymi dziś cyborgami kierować.
            • morekac Re: Niech uczy szkoła 19.09.08, 11:17
              Niestety, badania wykazują, że osoby, ktore szybko czytają, z reguły
              rozumieją to co czytają dużo lepiej niż osoby, ktore czytają wolno.
              Ja na przykład nie potrafię czytać wolno - i już. A z czytania mam
              przyjemnośc i refleksję - i nie jest to wcale zaliczanie książek.
              Swoją córkę posłałam w zeszłym roku na kurs szybkiego czytania - ma
              dysleksję i czytanie bardzo ją nużyło, czytała wolno - teraz czyta
              szybko i wreszcie wyrabia się z lekturami szkolnymi. Oraz zaczęła
              czytać dla przyjemności- czego wczesniej nie robiła, bo zanim
              przebrnęła przez książkę... mijały 2 miesiące. Ale przyznaję, ze
              kiedy chodzila na ten kurs, była zmęczona.
              A z tymi zajęciami dodatkowymi - to sama pozapisywała się na
              przeróżne kółka dodatkowe w szkole (chór, sks, kółko dziennikarskie,
              humanistyczne i przyrodnicze)- az sama się przeraziłam. Podejrzewam,
              ze robi to ze względu na towarzystwo? Ale jeśli jej z tym dobrze...
              Zaraz jej minie. Poza tym ma terapię dysleksji + dodatkowe zajęcia z
              polskiego i angielskiego- wszystko ze względu na dysleksję.
              A młodsza zapisała się ostatnio na niemiecki (dodatkowo w szkole),
              na angielski też chodzi w szkole (szkola językowa), więc
              przynajmniej nie trzeba nigdzie wozić. W zeszłym roku chciala
              chodzić na muzykę, w tym roku już nie - i odpusciliśmy. Chodzimy
              jeszcze na basen w weekendy.
              Dzieci chyba powinny spróbować różnych aktywności , żeby wiedzieć,
              co lubią. Jeśli ma się pasje i zainteresowania, to potem wie się, co
              w życiu chce się robić. Ale jeśli nie mają do czegoś talentu czy
              ochoty - to ja bym odpuściła, a nie katowała dzieciaka. Ostatecznie
              można ten czas wykorzystać inaczej.
      • Gość: K Re: Niech uczy szkoła IP: *.radioalfa.pl 13.09.08, 15:19
        Simsy to bardzo fajna gra.Jeszcze po maturze w to grałam.
        Ale ksiązek tez dużo czytam:)
      • Gość: kl Re: Niech uczy szkoła IP: *.wro.vectranet.pl 13.09.08, 16:52
        dobrze, że pani córka jest mądrzejsza od nauczyciela - może by jązatrudnił zamiast anglisty z tytułem mgr? Wtedy nauczyłaby lepiej i koleżanki z jej klasy nie musiałyby chodzić na lekcje prywatne?
        • jakw Re: Niech uczy szkoła 13.09.08, 21:58
          Gość portalu: kl napisał(a):

          > dobrze, że pani córka jest mądrzejsza od nauczyciela - może by
          jązatrudnił zami
          > ast anglisty z tytułem mgr? Wtedy nauczyłaby lepiej i koleżanki z
          jej klasy nie
          > musiałyby chodzić na lekcje prywatne?

          A gdzie ja napisałam, że moja córka jest mądrzejsza od nauczyciela?
          To, że po angielskim szkolnym mało co umie stwierdziłam sama - na
          tyle ten język znam. Po 3 latach nauki ciężko jej było sklecić
          zdanie, o wymowie nie wspomnę, bo żal było słuchać. Za to
          rozwiązywała świetnie testy gramatyczne i umiała napisać słówka.
          Z niemieckim po 2 latach nauki w grupie 5-osobowej chyba sobie
          lepiej radziła.
          I nie podejrzewam pani od angielskiego, że tego angielskiego nie
          umie. Po prostu lekcje języka obcego w > 20-osobowej grupie z
          automatu pewnie implikują taki a nie inny sposób nauki.
    • Gość: jez Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: 78.152.220.* 13.09.08, 11:18
      Dajcie dziecku szanse na bycie dzieckiem!!!!!!!!! Niech wyjdzie na
      podworko i pobawi sie z rowiesnikami, niech posiedzi przed blokiem
      kocyku z lalkami, niech robi "babki" w piaskownicy! Niech stlucze
      kolano albo zetrze lokiec! Niech ma normalne dziecinstwo a nie tylko
      wozenie drogim autem z jednych zajec pozalekcyjnych na drugie...
      • Gość: maria Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 11:41
        Przestańcie w końcu narzekać. Polska to naród leni, jeżeli dla was idealnym sposobem czasu jest marnowanie go, to w porządku, inni potrafią go lepiej zużytkować. Jeżeli dziecko od małego nauczone jest nauki przez zabawę (przepraszam bardzo, ale taki basen czy judo to frajda dla dziecka, a nie kolejna nudna godzina), w przyszłości do czegoś dojdzie. Osoby, które się tutaj wypowiadają, albo same są nieudacznikami życiowymi albo nie stać ich na kursy dla dzieci, stąd te przesiąknięte żółcią komentarze.
        • dragon_fruit Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 12:00
          nie o to chodzi
          moi znajomi zdziwili się, że nie zapisałam mojej dwulatki na
          angielski, a przecież było jeszcze jedno miejsce-litości!!!
          uwazam, że basen raz w tygodniu w jej wieku wystarczy
          • Gość: wachu Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.08, 18:38
            Chryste!! masakra! te mamuśki mają porąbane w głowach razem z tatusiami!
        • sceptyk40 Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 16:50
          Czytając Twoją wypowiedź można mieć wrażenie, że dokonałaś nie lada
          wysiłku, aby zmarnować czas na jej napisanie. Mogłaś przecież w tym
          czasie opracować strategię, jak wspiąć się na wyższe stanowisko w
          pracy, bo przeciez wyścig szczurów trwa. Nie powiem że nie masz
          trochę racji mówiąc, że niektóre zajęcia są frajdą - owszem mogą
          być, jeśli nie są obowiązkiem. Mówimy tu o przeładowaniu i
          odbieraniu dzieciństwa w gronie rodzinnym. Nie musisz obrażać innych
          aby usprawiedliwić swoje postępowanie z dzieckiem. Twoim zdaniem
          jeśli kogoś nie stać na zajęcia dodatkowe to jest nieudacznikiem ?
      • morekac Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 19.09.08, 11:36
        Instytucja podwórka jest w zaniku. Owszem, są placeabaw dla
        maluchów, natomiast nie ma najczęściej oferty dla starszych dzieci
        (miejsce do gry w piłkę czy siatkówkę _ - wrzeszczące 12-latki
        bardzo przeszkadzają singlom, emerytom i rodzicom małych dzieci.Oraz
        administracjom wszelkiego typu). Z kolei miejsca do takiej gry są
        daleko i zajęte przez starszą młodziez... więc chyba lepiej, żeby
        dzieciaki wyżyły się na zajęciach dodatkowych pod czyjąś opieką, w
        miejscu do tego przeznaczonym niż wpadały na durne pomysły w
        okolicach smietników. Oraz cudzych samochodów. Bo pojedynczo całkiem
        rozsądne dzieciaki w grupie tworzą niebezpieczną mieszankę. Potem
        się słyszy o dzieciach zostawionych bez dozoru...
    • Gość: gość portalu Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 11:44
      mam 14 lat szkołę zaczynam o 8:00 a kończę, z powodu zajęć dodatkowych o 16:00
      w domu gotuję obiady i sprzątam. I to wszystko robię z własnej nieprzymuszonej
      woli. Wolę spędzać czas aktywnie niż gnić z paczką chipsów przed telewizorem...
      • dragon_fruit Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 11:58
        są jeszcze inne alternatywy niż tylko gotować/sprzątać albo gnić przed
        telewizorem-widzę, że nie rozumiesz
        a do tego masz 14 lat, a nie rozumiesz czytanego tekstu
      • Gość: aa Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.radioalfa.pl 13.09.08, 15:24
        no i jesteś też dzieckiem neostrady:-)
      • Gość: wachu Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.08, 18:43
        a ja uważam, że 14 lat to dużo już:) a tu chodzi o małe dzieci i dzieci w wieku
        szkolnym...
    • Gość: mimi Dajcie dziecku żyć (własnym życiem) IP: *.autocom.pl 13.09.08, 12:06
      Aż muszę zabrać głos.

      Podczas ubiegłego roku szkolnego zajmowałam się dwójką dzieciaków z trzeciej i czwartej klasy. Rodzice na rozmowie kwalifikacyjnej dowie...i się, że studiuję na wydziale filozoficznym i że pracowałam w UK jako kelnerka. No i zaczęło się: żeby z dziećmi o filozofii rozmawiać (no może dało się na prawdę podstawy, przecież myślenie abstrakcyjne rozwija się u dzieci dużo później), żeby z nimi angielski ćwiczyć (bo niech doszkolą się po lekcjach w szkole i po zajęciach w szkole prywatnej, bo to nie jest wystarczające), trzy, cztery godziny dziennie dzieciaki musiały zakuwać historię, przyrodę, matematykę, informatykę (regułki na pamięć!), później pisały dyktanda, albo uzupełniały testy, odrabiały lekcje, później ok. 17.00 wracał jeden z rodziców i dziecko mogło pojechać odprężyć się na basen, albo kung fu, albo nie odprężyć się na angielski.
      Gdy kilka razy pozwoliłam małej malować farbami (super uzdolnione plastycznie dziecko, rysowała ludzi tak proporcjonalnie, że trudno było uwierzyć), to dowiedziałam się, że lepiej by było, żeby tak "nie ciapała", bo malować mogła raz w tygodniu na kółku plastycznym (nota bene brat też był na nie zapisany, ale po interwencji nauczycielki w końcu rodzice zrezygnowali, młody nie wyrażał ani zainteresowania, ani talentu w tym kierunku, no ale przecież siostra chodziła, to też musiał mieć zajęcie w tym czasie).
      Czy dzieci te były szczęśliwe?
      Niezależnie od odpowiedzi, mam nieprzyjemne wrażenie, że tylko ja zadałam sobie to pytanie (no może jeszcze ich babcia, którą widywały raz na miesiąc). Kiedyś, jak zwykle szczere do bólu, jak potrafią być tylko dzieci, powiedziały mi, że chyba tata kocha je bardziej niż mama, bo czasem przychodzi do ich pokoju chwilę się z nimi pobawić, mama pewnie też je kocha, ale nie ma dla nich czasu. Dodam, że tato mieszkał w domu tylko kilka dni w tygodniu, resztę spędzał na wyjazdach.
      Dzieci nie wychodziły na podwórko (bo niebezpiecznie), nie miały znajomych w bloku (bo wystarczało, że rodzice co któryś weekend wozili ich do kuzynów), nie zapraszano do domu koleżanek i kolegów z klasy ("I co one tu będą robić?" spytała w odpowiedzi na moją sugestię mama, która przecież doskonale wiedziała, że spotkania dla dzieci organizuje się z okazji urodzin i wynajmuje w tym celu animatora kultury).
      Kiedy raz dosłownie siłą wyciągnęłam młodego na spacer nad Wisłą, rozglądał się strasznie zdziwiony, w końcu spytał, co robią tu ci wszyscy ludzie. Kiedy odpowiedziałam mu, że przyszli na spacer, spytał się, czy nie mają pracy, albo szkoły. "Mają, ale jest już po południu i przyszli odpocząć", "Ale tak w środku tygodnie?!" nie mógł mi uwierzyć.

      Pewnie mój apel na nic się nie zda, tak samo, jak do tych rodziców można było mówić i mówić, ale nie róbcie ze swych dzieci cyborgów, one są dziećmi. Chcą się z Wami bawić, chcą ciapać farbami, biegać za piłką, to że wypełnicie im cały ich wolny czas nie uczyni ich bardziej szczęśliwymi, a uwierzcie mi, szczęśliwemu człowiekowi bardziej się chce. Także bardziej się chce po prostu żyć.

      I jeszcze jedno, gdy już znajdzie się ta chwila czasu, żeby zerwać się z pracy i przybiec odgrzać im obiad, to usiądźcie z nimi przy stole. Spędzicie tyle samo czasu, ile patrząc im zza pleców, czy wszystko zjadły, a uwierzcie mi, że one zauważą, że siedzicie z nimi i patrzycie na nie, a nie oceniacie, czy przyjęły odpowiednie ilości składników odżywczych.

      To tyle:-) Pozdrawiam moje króliczki!
      • Gość: kk Re: Dajcie dziecku żyć (własnym życiem) IP: *.radioalfa.pl 13.09.08, 15:22
        smutna jest ta opowieść, ale pewnie, niestety, prawdziwa. eh...
    • Gość: Autor Rodzice idioci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 12:58
      Charakterystyka rodziców gatunku idiotycznego.
      - wysyłają dziecko w przedszkolu na dodatkowe zajęcia muzyczne/taneczne/angielski
      - gdy dziecko dostanie jedynkę, winią nauczyciela, nie dziecko
      - żądają by nauczyciel uczył, ale nie żądają, od dziecka, by się uczyło
      - powiedzą o dziecku sąsiada, że głupie i niegrzeczne, a o swoim mówią w
      samych superlatywach, choćby było nawet notowane przez policję
      - wykupują korepetycje przez cały niemal okres edukacji
      -załatwiają zwolnienia z wf
      - próbują na siłę "zaprzyjaźnić" się z członkiniami komisji maturalnej
      - kupują dziecku maturę ustną z polaka
      - załatwiają lewe zwolnienia u lekarzy, by dzieciak dostał kategorie wojskową D
      - załatwiają studia jakie tylko się da, choćby i prywatne w najgorszej fabryce
      magistrów w okolicy
    • Gość: mikonina Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.pl 13.09.08, 13:12
      Artykuł właściwie dla mieszkańców dużych miast, warszawiaków w szczególności...
      Niestety to Wy nadajecie ton modom, również tym wychowawczym...Szkoda!
      Zapomnijcie czasem o wypełnianiu zadań,przestańcie traktować dziecko jako
      wyzwanie...
    • Gość: kra Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.toya.net.pl 13.09.08, 14:20
      Pewnie, że co za dużo to nie zdrowo, ale w planie zajęć pokazanym w artykule nie
      widzę nic zdrożnego. Judo, taniec, czy basen to raczej forma zabawy i
      odstresowania dla dziecka, a nie jakiś straszny wysiłek.
      Ja jako dziecko nie chodziłam na żadne zajęcia dodatkowe i obecnie bardzo tego
      żałuję. Teraz nadrabiam "zaległości" - uczę się angielskiego, uczę się grać w
      tenisa, chodzę na basen. Chciałabym się jeszcze nauczyć włoskiego, ale na razie
      nie mam na to czasu.
      • Gość: mimi Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.autocom.pl 13.09.08, 14:57
        A jeżeli dziecko nie lubi dżudo? Kilkakrotnie zdarzyło mi się być świadkiem
        płaczliwej sceny pt "Mamo (tato) czy musimy jechać na basen (kung fu)?". To było
        akurat dziecko, które wolało grać w piłkę nożną, ale rodzice woleli coś bardziej
        szlachetnego...
        • Gość: mimi Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.autocom.pl 13.09.08, 15:01
          Aha, jeszcze jedno. Być może od moich czasów dużo się zmieniło, ale pamiętam
          pierwszą i ostatnią lekcję tańca, na której byłam w podstawówce. Nauczycielka
          darła się na ośmioletnie dziewczynki, jakbyśmy zaraz miały wystąpić w rosyjskim
          balecie, a jej poleci głowa, jeżeli występ się nie uda.
          Same ćwiczenie tańca też jest wyczerpujące, ale to wie tylko ten, kto spróbował.
    • nessie-jp Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 16:02
      No nie wiem, to chyba jednak trochę odwracanie kota ogonem
      • Gość: ela Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 17:38
        wszystko zalezy od proporcji. Zawsze chcialam miec angielski w dziecinstwie,
        zajecia typu karate itp., niestety nie bylo moich rodzicow stac na to.
        Najwazniejsze, zeby dziecko same chcialo. Wtedy osiagnie sie cel- dziecko
        chetniej sie przylozy do przedmiotu. Narazie moje dzieci nie sa w takim wieku,
        zeby je posylac na zajecia. Ale jezeli na jakies nie beda chcialy chodzic, to
        nie bede na sile posylac, oprocz moze angielskiego.Dla mnie angielski to
        podstawa, ale jezeli rodzic nie usiadzie z dzieckiem do nauki, to najlepszy
        korepetytor cudow nie osiagnie. To samo w innych dziedzinach. Ale bede je
        zachecac do probowania roznych rzeczy, bo bez tego nie beda wiedziec, co im sie
        w zyciu spodoba. Takie zajecia to dobra rzecz, bo wole zeby dziecko byla na
        takich zajeciach niz spedzalo czas z opiekunku. Druga rzecz- dziecko tez musi
        miec czas dla rowiesnikow, pobiegac na podworku, bo to chyba najlepsza czesc
        dziecinstwa, ktora pozniej milo sie wspomina. Inna sprawa, ze teraz dzieci
        zupelnie inaczej spedzaja czas. Jak bylam mala, to podstawa byly zabawy grupowe-
        cala gromada bawilo sie w rozne tematyczne gry, a teraz widze dzieci, ktore
        chodza sobie z urzadzonkami, siedza na lawce i nawalaja w gry. Najgorsze dla
        mnie jest to, ze rodzice ambicjonalnie podchodza do takich zajec, bo oczekuja
        wynikow w przyszlosci, a dziecko nie jest maszynka, ktora sobie mozna
        zaprogramowac na sukces.
      • Gość: m. Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.aster.pl 13.09.08, 18:01
        to prawda. dziecinstwo moze byc zmarnowane przez zbyt duza ilosc zajec pozalekcyjnych. moze, ale nie musi.
        pytanie, czy dzieciak sam sobie wybierze zajecia, na jakie chce chodzic, czy narzuca mu je rodzice.
        moj plan zajec zawsze byl bardzo przeladowany, czasem dochodzilo do spiec z rodzicami, ale to byly kwestie typu -zrezygnuj raz w tygodniu z jazdy konnej, zamiast tego zapisz sie na taniec. od tanca mnie odrzucalo, konie kochalam, wiec namowic sie nie dalam ;) w podstawowce strasznie, ale to strasznie nie lubilam angielskiego, wiec oswiadczylam, ze chodzic nie bede. spotkalo to sie z chwilowa dezaprobata, dopoki nie dodalam, ze zamiast tego wole niemiecki. no i strzal w dziesiatke, bo niemiecki szybko okazal sie moja kolejna miloscia ;) a do tego 'nieszczesnego' wtedy tanca, tez sie w koncu przekonalam... na 2 roku studiow.
        tak na prawde, wszystkie dodatkowe zajecia wybieralam sama, chodzilam na co chcialam i plan zajec sobie sama osobiscie tak przeladowalam, ze tylko w nie...e bylam w domu wczesniej jak o 19. i sprawialo mi to na prawde niesamowita radosc. rozwijalam swoje zainteresowania, realizowalam swoje pasje, spelnialam mniejsze i wieksze marzenia.
        z perspektywy studiow, to wlasnie te wszystkie zajecia kojarze jako sielskie anielskie dziecinstwo, bo teraz niestety. wszystko kreci sie wokol kierunku studiow i samej uczelni, tak, ze nie pozostaje nawet czasu na sen, wiec co tu mowic o jakiejs jezdzie konnej kilka razy w tygodniu...
        wszystkie te zajecia moga byc dla dzieciakow na prawde bardzo satysfakcjonujace, a przeladowany plan dawac radosc, pod warunkiem, ze dziecko te zajecia bedzie przede wszystkim lubilo. ale jesli to rodzic bedzie narzucal cos, czego dzieciak niecierpi, to ja sie absolutnie nie dziwie wszelkim pozniejszym frustracjom i pretensjom.
      • Gość: a Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.09, 13:13
        a Ty siedziałaś po godzinach na świetlicy??
        co da nauczyciel, jak dzieciak będzie tylko myślał żeby pójść do domu i pograć w
        piłkę lub na komputerze?
        zadają pracę domową, bo ciężko zapanować nad dzieckiem, być może sfrustrowanym
        brakiem kontaktu z rodziną i przeszkadzającym w lekcjach? zapanuj nad taką
        20-tką lub 30-tką
        rodzice są zbyt leniwi lub zbyt niedouczeni żeby pomagać dziecku w lekcjach
        -jestem młoda, nie mam jeszcze dzieci, sama jako dziecko zawsze umiałam
        zorganizować sobie czas malując czytając choć rodzice mieli sporo czasu i
        potrafili mi poświęcić czas (choć nie przelewało się w domu) no może trochę mi
        brakowało towarzystwa innych dzieci na podwórku.. natomiast kiedy się zdecyduję
        mieć dziecko to stanę na głowie żeby znaleźć pracę w domu lub na część etatu tak
        żebym mogła wspólnie bawić się lub uczyć z dzieckiem - myślę że pieniędzy
        dostarczycie mi wy, kiedy np zdecyduję się zarabiać opiekując się waszymi i
        jednocześnie swoim
    • adam.2x Zajęcia dodatkowe bardzo dobre ale w miarę 13.09.08, 17:44
      Uważam że dodatkowe zajęcia ruchowe / sportowe są bardzo porządane bo mają
      wysoce pozytywny wpływ na rozwój fizyczny, emocjonalny i socjalny. Jednak
      powinny być dozowane tylko w stopniu akceptowanym przez dziecko. Plan pokazany w
      artykule jest zbyt intensywny i chyba u większości dzieciaków szybko spowoduje
      niechęć. Język angielski powinnien być uczony od przedszkola jako jeden z
      najważniejszych przedmiotów tak aby dzieci nie musiały nadrabiać po godzinach.
      • Gość: marijke Re: Zajęcia dodatkowe bardzo dobre ale w miarę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 18:00
        Nareszcie jakiś rozsądny głos. Cztero- czy pięciolatki uczą się i
        tak angielskiego przez zabawę, więc im nie zaszkodzi, a przynajmniej
        później będą mogły bez kompleksów wyjechać na rok do szkoły za
        granicę czy podjąć tam studia. Poza tym przecież w przyszłości będą
        uczyły się jeszcze co najmniej jednego obcego języka, co przyjdzie
        im łatwiej, jeśli jeden wcześniej dobrze opanują.
        Pamiętajmy, że dzieci mają różne zainteresowania, niektóre po prostu
        lubią się uczyć i rozwijać, a jak pisało już kilka osób wyżej,
        zajęcia sportowe czy plastyka często jest dla nich przyjemnością.
        Kiedy jako dziesięcio- czy jedenastolatka szłam na dodatkowe lekcje
        języka, to nigdy nie żałowałam, że nie spędzam tego czasu na
        podwórku. Nie mam traumatycznych wspomnień z dzieciństwa, za to mogę
        czytać ciekawe, nieprzetłumaczone na polski książki w językach
        obcych.
        Poza tym z dzieckiem można rozmawiać również odprowadzając czy
        odwożąc go na ten basen czy judo, nie dramatyzujmy.
    • Gość: sfrustrowany Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: 140.127.43.* 13.09.08, 17:52
      Heh... Moi Rodzice wlasnie tak podchodzili - nie nalezy dziecka
      przemeczac, niewiele wiecej niz to, co jest w szkole, wystarczy. I
      co? Dzis mam poczucie, ze nic nie umiem, ze dziecinstwo to byl
      stracony czas, ktorego juz nie nadrobie. Nie umiem grac na zadnym
      instrumencie, do CPE jeszcze daleka droga, poza angielskim zadnym
      jezykiem obcym nie posluguje sie w stopniu komunikatywnym...
    • Gość: Sylwia!! Mamo, nie dawaj odetchnąć dziecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 18:56
      te dzieci będą kiedyś dziękować rodzicom! moja mama chciała żebym się na coś
      zapisała gdy byłam mała, a ja nie chciałam. teraz jestem zła że mnie nie zmusiła!!
    • Gość: Parisnika Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 19:24
      Prawie jak uczniowie niektórych liceów. 43-44 wymiar godzin
      oczywiście w tygodniu.. a do tego potem odrebienie wszystkich zadań
      domowych.. taka jest edukacja w naszym państwie..
      • morekac Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 19.09.08, 11:49
        oj, pamiętam, w liceum było chyba ze 36godzin samych zajęc (a nie
        uczono wtedy religii w szkole...), do tego jakieś zajęcia dodatkowe
        czlowiek sobie zawsze znalazł... Uczniowei powinni miec tyle lekcji,
        ile nauczyciele pensum - a juz pierwszaki mają wiecej.
    • jakeww Re: Mamo, daj odetchnąć dziecku 13.09.08, 20:33
      już sam program szkolny jest przeładowany (vide 2 języki obce - po
      co to? płynnie 1 niech się każdy nauczy to będzie pięknie) a co za
      tym b. niekiedy cenne zajęcia dodatkowe (cenne jeśli zgodne z
      talentem lub potrzebą dziecka) z konieczności w tej sytuacji
      przeciążają dzieciaka
    • Gość: Anglistka dzieci MUSZĄ? e. Chyba nie. IP: *.netburg.pl 15.09.08, 23:19

      Dzieci NIE MUSZĄ (naprawdę!) w przyszłości znać perfekcyjnie angielskiego.
      Być może w szkole średniej, którą sobie same wybiorą, zaczną uczyć się hiszpańskiego czy włoskiego, do którego będą miały predyspozycje.
      Śmieszny jest ten trend na angielski.
      90% młodych ludzi chodzi na korepetycje z angielskiego, a i tak nic z tego nie wynoszą. Co z tego, że znają wszystkie czasy, jeżeli nie umieją stworzyć sensownego zdania?
      Jeżeli nie umiają na ustnej maturze po prostu rozmawiać przez pięć minut z egzaminatorem na jakiś temat.
      Jeżeli ten angielski do niczego im się nie przydaje, bo wszyscy idą na jakieś pedagogiki albo owszem, wyjeżdżają do Anglii, ale i tak mieszkają w polskich dzielnicach.
      Naprawdę mało jest zawodów, w których potrzebna jest baaaardzo biegła znajomość języka obcego. Najważniejsza jest komunikatywność.
      Stanowiska kierownicze, albo raczej dyrektorskie, zajmuje niewielki procent tych "korkowiczów".
    • olias Mamo, daj odetchnąć dziecku 19.09.08, 12:19
      wniosek? kieruj dziecko na psychiatrię, nawet nakjgłupsze będzie
      miało forsy jak lodu na biegunie.
      państwo powinno odbierać dzieci mętom i elitom.
    • Gość: Żan Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 10:21
      tak,tak to nie tylko angielskiego szkoła nie uczy,tam nie ma kto,tylko się
      nazywa że uczą,a co powiedzieć o podstawowych przedmiotach??-jak polski i
      matematyka,moje dziecko musi chodzić na korki, bo pani nie uczy w ogóle i
      ciągle ma pretensje i stawia tylko jedynki,strajki im tylko w
      głowie,przepracowani po 12 godzinach pracy,tygodniowo!!!!żenada
    • Gość: Tatko Mamo, daj odetchnąć dziecku IP: 195.47.201.* 13.01.09, 14:55
      To fakt że zajęć dodatkowych do wyboru jest teraz b. dużo. To żeby dzieciaki
      bawiły się razem na podwórku to rzadkość, bo albo są na zajęciach językowych,
      muzycznych etc., albo jak już są w domu to odrabiają lekcje ew. "ćwiczą"
      KOMPUTER. Dla mnie że tak powiem KWAS.... Najgorsze jest to że regułą jest
      płacenie przez rodziców za prywatne zajęcia dodatkowe podczas gdy na takim
      choćby darmowym SKS'ie w szkole problemem jest zebrać garstkę dzieci żeby
      wystarczyło na drużynę koszykówki :(
    • echtom Podsumowując 14.01.09, 13:42
      Zajęcia pozalekcyjne to fajna rzecz, o ile służą rozwijaniu rzeczywistych zainteresowań i uzdolnień dziecka, a nie zaspokajaniu ambicji rodziców. I obok przysłowiowego "podwórka", a nie zamiast.
      Co do nauki angielskiego od kołyski - z obserwacji i praktyki wyciągnęłam wniosek, że owszem, małe dzieci świetnie przyswajają język obcy, ale... w naturalnym środowisku, czyli w obcym kraju, w warunkach codziennej komunikacji z rówieśnikami. Wiek rozpoczynania nauki języka w warunkach sztucznych, czyli podczas kilku wyizolowanych godzin tygodniowo, nie ma większego znaczenia. Kiedy 10 lat temu przygotowywałam się w szkole językowej do egzaminu Advanced, w grupie o wyrównanym przecież poziomie i przedziale wiekowym 20-25 lat były osoby, które naukę angielskiego zaczęły od zerówki i takie, które dopiero w szkole średniej. Swoją drogą ciekawa jestem, czy ktoś robił badania, jaki procent dzieci, które wcześnie zaczęły naukę języka, w ogóle do takiego etapu dociera. Ktoś wcześniej o tym wspomniał, i ja też znam takie przypadki, że dziecko posyłane od małego na angielski w szkole średniej zaczyna się uczyć niemieckiego lub francuskiego i odkrywa, że ten drugi język znacznie bardziej mu odpowiada.
      Krótko mówiąc - obserwujmy nasze dzieci, słuchajmy, co mówią i pomagajmy im rozwijać zamiłowania i talenty, zamiast tresować je wg stereotypów: "każdy człowiek musi znać angielski", "każdy człowiek musi umieć grać na jakimś instrumencie" itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka