Dodaj do ulubionych

Godność głupka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.08, 18:20

Li Shuting z Liaochengu: Godność głupka
Głupek jest moim sąsiadem. W gruncie rzeczy nie sprawia wrażenia idioty – może
tylko brakuje mu nieco polotu, no i nie robi tego, co inni. Kiedy nazywają go
kretynem, prostuje się więc natychmiast i pokrzykuje: „Nie jestem głupi! Wy
jesteście!”.

Mamy mnóstwo dowodów na to, że głupek nie chce być postrzegany w ten sposób.
Zbiera, na przykład, cudze śmieci i wrzuca je do kosza. Pomaga też przechodzić
przez ulice niewidomym. Tyle że to nie załatwia sprawy. Prawda jest taka, że
im bardziej się wysila, tym więcej osób ma go za idiotę.

Szedł więc sobie głupek ulicą, rozglądając się za czymś, co mogłoby przekonać
świat, że głupkiem nie jest. Zobaczywszy zbiegowisko, natychmiast ku niemu
potruchtał. Trafiła mu się taka scenka: kilku policjantów rozdeptuje
brzoskwinie starej wieśniaczki. Nie ulega wątpliwości, że kobiecina nie ma
pojęcia o zakazie wystawiania straganów na poboczu. Zresztą jakiż to stragan?
Ot, zwyczajny kosz, który nie wadzi nikomu.

Starowinkę i policjantów otacza wianuszek gapiów. Ktoś przewraca kosz
kopniakiem i, dawaj, zaczyna się druga runda tratowania. Wtedy babinka wybucha
płaczem. Brzoskwinie, zawodzi, miały opłacić czesne wnuczki. Nie depczcie,
prosi - i wtedy właśnie pojawia się na scenie głupek.

Czy ci policjanci, myśli sobie, zupełnie powariowali? Jeśli zmarnują wszystkie
owoce, mała nie będzie miała na szkołę. Przepycha się przez tłum, dopada
funkcjonariusza i wrzeszczy: „Zgłupieliście do reszty? Dlaczego depczecie
brzoskwinie?". Policja przez chwilę się waha, ale widząc, że ma do czynienia
ze zwykłym obywatelem, szybko odzyskuje animusz. I na znak oficera bierze
głupka na buty.

Przechodzący ulicą staruszek najwyraźniej nie może na to patrzeć, bo powiada:
„To tylko głupek. Jakże to zniżać się do bicia kretyna?". W międzyczasie
idiota zdążył się jednak pozbierać, otrzeć rękawem krew z kącików ust, i znów
wrzeszczy: „Nie jestem głupi! Wy jesteście! Nie widzicie, ile ona ma lat?
Mogłaby być waszą matką! Zostawcie w spokoju jej owoce!".

Chłopcy już mieli mu znowu przyłożyć, ale gapie przekonali ich jakoś, że
kretyn to tylko nieszkodliwy wariat. A ten znowu swoje: „Nie jestem głupi! Wy
jesteście!".

Po tej historii głupek zainteresował się policją. Biegał po ulicach za
radiowozami - i, ma się rozumieć, co chwila porządnie obrywał.

Wkrótce potem zaszedł do mnie wieczorem jego ojciec. Pytał, czy mam jakiś
pomysł na zabranie głupka z ulicy. Kiedy spytałem, o co tym razem poszło,
poinformował mnie, że syn przestał uganiać się za policją i zaczął demolować
uliczne stragany.

Osłupiały, postanowiłem to sprawdzić, i, faktycznie, zobaczyłem głupka
tratującego warzywa jakiegoś chłopiny. Przedstawienie oglądał wianuszek
rozbawionych do łez policjantów.

Podbiegłem do jednego z nich zapytać, co się dzieje. Ten obrzucił mnie
przeciągłym spojrzeniem, ale w końcu odpowiedział: „Ślepy? Jeden z naszych
oficerów egzekwuje prawo".

Dopiero wtedy uprzytomniłem sobie, że głupek jest ubrany w policyjny mundur.

Zupełnie zdezorientowany, zarzuciłem funkcjonariusza kolejnymi pytaniami.
„Prosta rzecz - usłyszałem. - Głupek codziennie się nam naprzykrzał, więc
postanowiliśmy go zatrudnić". „Wcale nie jest taki głupi - wtrącił drugi,
wyglądający na oficera. - Starczyło znaleźć mu zajęcie i powiedzieć, że jeśli
będzie nas naśladował, nikt nigdy nie nazwie go głupkiem. Z początku nie
wierzył, ale jak tylko dostał mundur, przekonał się na własne oczy, że
wczorajsi prześmiewcy z ulicy uciekają przed nim jak myszy na widok kota".

„Teraz już wszystko gra - dodał po chwili ten ważniejszy. - Nikt nie waży się
go przezywać. Przywróciliśmy człowiekowi godność".

Fakt. Nic dodać, nic ująć.

Ponieważ autor dodał do pseudonimu „z Liaochengu" lokalna policja prowadzi
dochodzenie w sprawie „przypowieści" przedrukowanej 2 września 2008 roku z
internetu przez jedną z tamtejszych gazet.
środa, 10 września 2008, adam.koziel
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka