Dodaj do ulubionych

Sześciolatki: Już dziś sejmowe głosowanie?

IP: *.chello.pl 19.03.09, 08:26
Pomysły Rządu może nie są złe ale nierealne. Na to trzeba kasy - szkoły muszą
być przygotowane do takiej "imprezy" a nie są.
Czasami odnoszę wrażenie,że rządzący są z innej planety - totalnie
wyalienowani ze społeczeństwa, nie wiedzą jak się w Polsce żyje i na czym ta
bajka polega.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ratujmy publiczne WERT IP: 217.76.112.* 19.03.09, 16:53
      Jeśli wejdą w życie nowe przepisy to szkolnictwo cofnie się o sto
      lat

      Powodów do zorganizowania masowej kampanii rząd i stan polskiego
      szkolnictwa dostarczają związkowcom na co dzień. Już teraz widzimy –
      obecny już przecież w tak wielu dziedzinach życia – proces
      pełzającej prywatyzacji szkolnictwa. Samorządy takich gmin jak
      Jarocin czy Zbąszynek oddały szkoły fundacjom, co nie tylko odbiło
      się na pensjach i warunkach pracy nauczycieli (w placówkach tych
      bowiem nie obowiązuje karta nauczyciela), ale w konsekwencji
      doprowadziło także do obniżenia standardów nauczania. Projekt zmian
      ustaw oświatowych przygotowany przez rząd usankcjonuje tę praktykę
      i ułatwi samorządom przekazywanie szkół w ręce prywatnych
      instytucji.

      Prywatyzacja to zagrożenie nie tylko dla nauczycieli, ale przede
      wszystkim dla uczniów i społeczności lokalnych. Prywatny właściciel
      dbać będzie przede wszystkim o własne zyski. Zamiast zmniejszyć,
      zwiększy to jeszcze bardziej nakłady państwa na edukację. Tylko że
      tym razem pieniądze pójdą nie na poprawę stanu szkół, ale na
      utrzymanie istniejącej sieci placówek oświatowych oraz stopy zysku
      inwestora w biznesie edukacyjnym.

      Lista proponowanych zmian jest o wiele dłuższa. Oprócz głośnego
      ograniczenia uprawnień nauczycieli do emerytur pomostowych,
      ministerstwo planuje także oddanie szkół w ręce “menedżerów” –
      dyrektorami placówek oświatowych od tej pory bowiem będą mogli
      zostać ludzie nie posiadający kwalifikacji i doświadczenia
      pedagogicznego. Znacznie swobodniej będzie też można wprowadzać
      nowe programy nauczania.

      Wszystkie te zmiany wskazują jednoznacznie na kierunek polskiego
      szkolnictwa – obniżanie jakości, zamykanie dostępu dla biednych.
      Jest to tworzenie podstaw pod przyszły model społeczeństwa
      polskiego: Silnie rozwarstwione, z wąską elitą bogatych i rzeszami
      biednych, niewykształconych ludzi, którzy będą zmuszeni do pracy po
      najniższych stawkach – w kraju bądź za granicą.

      Bitwa wygrana, ale wojna wciąż trwa

      23 stycznia Sejm w trzecim czytaniu przyjął ostateczną wersję
      projektu zmian w ustawach oświatowych. Wiele z kontrowersyjnych
      zapisów zostało zmienionych. Między innymi zezwolono samorządom na
      prywatyzację wyłącznie tych szkół, w których uczy się nie więcej
      niż 70 dzieci.
      Niewątpliwie docenić należy starania związkowców oraz poczynione
      przez rząd ustępstwa, które - notabene - są wyrazem jego słabości.
      Niemniej jest to tryumf co najwyżej połowiczny. Idea reformy
      pozostaje taka sama – zmienia się tylko jej wykonanie, gdyż zostaje
      ono obwarowane uzyskaniem większej ilości pozwoleń od kuratorów.
      Lecz kurator nie jest przecież wolny od nacisków ze strony
      wszechogarniającej gorączki prywatyzacyjnej. Jest za to zupełnie
      wolny od demokratycznej kontroli nauczycieli, rodziców i
      społeczności lokalnych.

      Walka o publiczne szkolnictwo trwa dalej – jak podkreśla Magdalena
      Kaszulanis, rzecznik ZNP. ZNP zwróciło się też z apelem do EKZZ o
      podjęcie skoordynowanych działań przeciwko prywatyzacji szkolnictwa
      w całej Europie. Teraz czas na współpracę także z innymi związkami
      zawodowymi w kraju. To zorganizowany ruch pracowniczy – nie
      tzw. „opinia publiczna”, czy też dbający o własne interesy
      i „racjonalizację kosztów” samorządowcy – jest jedyną instytucją
      naprawdę zainteresowaną w utrzymaniu i ulepszaniu publicznej
      oświaty. I to na jego siłach należy bazować i je rozwijać. Kampania
      ZNP to na pewno krok we właściwym kierunku - teraz czas uczynić
      kolejny krok naprzód.

      Sześciolatki do szkół
      Kolejny pomysł z Zachodu. Mówi się, że w najmłodszych latach życia
      dzieci są najbardziej chłonne na wiedzę i ciekawe świata. Dlaczego
      więc tego nie wykorzystać? Pomysł ten ma niestety wiele usterek.
      Najważniejszą przeszkodą, którą rząd powinien wziąć pod uwagę, jest
      fakt, że dzieciom zostanie odebrany rok dzieciństwa - rok
      beztroskich zabaw z rówieśnikami, czy to w domu, czy nawet w
      przedszkolu. Dzieci szybciej będą musiały przyzwyczaić się do
      szkolnej rzeczywistości - zadań domowych, obowiązków, noszenia
      ciężkiego plecaka, itd. Owszem, należy od najmłodszych lat uczyć
      dzieci obowiązkowości, ale nie można przesadzać. Poza tym, wydaje
      mi się, że nie każdy sześciolatek jest gotowy stawić czoła takiemu
      wyzwaniu.
      Wątpliwości budzi też zamiar realizacji tego planu. Przez kilka lat
      rodzicom daje się wolną rękę - będą mogli zadecydować, czy chcą
      posłać swoje dziecko do szkoły w wieku sześciu czy siedmiu lat.
      Skutkiem tego w szkołach powstaną klasy pierwsze mieszane -
      sześciolatkowie z siedmiolatkami. I jak tu dopasować poziom
      nauczania? Już teraz nauczyciele mają z tym problem, ponieważ w
      jednej klasie są często uczniowie mniej i bardziej zdolni, tacy
      którzy potrzebują więcej czy mniej uwagi. A nauczyciel po prostu
      nie ma czasu na to, by dopasować się do indywidualnych potrzeb
      każdego dziecka.
      Pozostaje też kwestia argumentacji tej decyzji. Przecież dotąd
      obowiązujący system nikomu nie przeszkadzał, wszyscy byli
      zadowoleni, a jak ktoś nie był, to nie mówił o tym głośno. Poza
      tym, jeżeli dziecko urodziło się w pierwszej połowie roku, nie było
      problemu z posłaniem go wcześniej do szkoły, jeżeli tego sobie
      życzyli rodzice. Więc po co zmuszać wszystkie sześciolatki do
      chodzenia do szkoły? Po co odbierać im dzieciństwo?

    • Gość: RODZIC Szanowny Panie Pośle! IP: 217.76.112.* 19.03.09, 16:56
      Szanowny Panie Pośle!

      Dziś otrzymuje Pan ode mnie ŻÓŁTĄ KARTKĘ, ponieważ popiera Pan
      ustawę o reformie oświaty.

      Prezydent zawetował ustawę. Jeśli zagłosuje Pan za odrzuceniem weta:
      - wbrew społeczeństwu
      - wbrew zdrowemu rozsądkowi
      - wbrew dobru MOJEGO DZIECKA

      Musi Pan wiedzieć, że:

      WŁAŚNIE STRACIŁ PAN MÓJ GŁOS

      a także głos moich rodziców, rodzeństwa, teściów, całej rodziny i
      wszystkich znajomych, z którymi będę rozmawiać przed kolejnymi
      wyborami.

    • Gość: Ramzes Panie Posłanki, Panowie Posłowie IP: 217.76.112.* 19.03.09, 16:59
      Panie i Panowie Wybrańcy Narodu. Panie i Panowie U Żłobu, w którym
      nie Chrystus, lecz dobre żarło leży.
      Mówię dziś do Was w Waszym języku, tak jak Wy mówicie do nas,
      pospolitych obywateli którejś tam Rzeczypospolitej.
      Mówię „którejś", bo na temat numeracji zdania są podzielone. Za
      mojego życia to już trzecia, a jakby wciąż ta sama, tylko bardziej
      kłamliwa.
      Nie będę tej myśli rozwijać, bo mnie zaprowadzi w rejony
      intelektualne a Wy i tak tam nie bywacie. Wasz zbiorowy umysł jest
      bowiem umysłem idioty do potęgi czterysta sześćdziesiątej. Zieje na
      intelektualnej mapie świata jako Wielka Czarna Dziura. Strach
      pomyśleć, ile taka dziura może wchłonąć, ale jeszcze straszniej
      jest wiedzieć, jakie miazmaty ta dziura wydziela.
      Panowie i Panie, staliście się Wybrańcami Narodu wyłonionymi w
      konkursie na Najgłupszego Chama We Wsi. Wy nazywacie to
      demokratycznym wyborem, a ja rankingiem Cwanych Idiotów. Wolne i
      demokratyczne wybory zakładałyby, że było z kogo wybierać i że
      wybierający mieli wolną wolę. Zaryzykuję hipotezę, że tak nie było.
      Skąd Wyście w ogóle wypełzli? Przecież Pan Bóg Was nie stworzył. Po
      co miałby psuć Dzieło Stworzenia, powołując taką szpetotę. Na
      podobieństwo swoje? Boże broń!
      Ale do kogo ta mowa? Czy kogoś jeszcze obchodzi, że w Polsce wali
      się system emerytalny i że przyszli emeryci będą żreć obierki? Zła
      wiadomość: Wy też będziecie je żreć. I to tylko, jeżeli znajdzie
      się sentymentalny głupiec, który Wam rzuci resztki ze swojego
      stołu. O ile jeszcze będą jakieś stoły.
      Na nic więcej nie zasługujecie. Nie zasługujecie nawet, żeby o Was
      myśleć, a co dopiero do Was pisać. Nawet nie wiem, czy potraficie
      czytać ze zrozumieniem. Ale niech stracę, z Wami można tylko
      stracić.
      Całe zakichane życie obywatela w Polsce, to nierówna walka z
      aparatem. Teraz to Wy jesteście aparatem, Wasi kolesie, Wasze
      pociotki. Dorwaliście się. Śpieszcie się i kradnijcie ile się da,
      bo następni do koryta już przestępują z nogi na nogę. Tacy sami,
      jak Wy, chociaż śnią o potędze i bajdurzą pierdoły, na które ten
      nieszczęsny naród pewnie znowu da się nabrać.
      Nie chce mi się dalej pisać, chociaż każdą z moich mało
      oryginalnych myśli mogłabym rozwinąć w odrażającą i mroczną
      powieść.
      Jedno trzeba przyznać, jedno na pewno się zmieniło: nie możecie mi
      zatkać gęby, żeby nie wiem co. Możecie mi ukraść emeryturę, możecie
      skazać mnie na ekonomiczną emigrację lub głodową śmierć w
      Ojczyźnie, możecie unieważnić ukazem moje dokumenty. Możecie wiele
      krzywdy zrobić Wy tam, U Żłobu, ale nie możecie już cenzurować
      moich tekstów (obym się znowu nie myliła). Warto było dać się za
      to obić.
      Na Nowy Rok życzę Wam, abyście zamknęli gęby i zaczerwienili się ze
      wstydu na swoich brzydkich pyskach. Tylko tyle. Powinniście,
      ponieważ nawet nie znacie historii kraju, którym chcecie rządzić.
      Nie umiecie posługiwać się językiem, w którym wydajecie dźwięki.
      Wrzucam Was dziś do jednego wora, niezależnie od bredni i haseł,
      którymi powiewacie nad swoimi tępymi łbami. Do wora zwanego Ci
      Wszyscy U Władzy. Wrzucam tam Waszych poprzedników i Waszych
      następców. Do wora zwanego Oni. Władza z każdego uczyni pazernego
      sku...syna, nie Wy pierwsi, nie ostatni, choć Wasza ekspresja jest
      wybitnie odrażająca.
      Jeszcze jedna zła wiadomość: miliony oczu patrzą na Was. Nie jeden
      Wielki Brat, ale miliony Małych Braci. I - wiecie co? My widzimy,
      co Wy robicie i o co Wam chodzi. Strzeżcie się chwili, w której
      Mali Bracia poczują głód i zimno. To będzie Wasz koniec, nieważne,
      że nasz też.
      Kłamcie, kradnijcie, chlajcie wódę i macajcie dziwki, bo koniec
      jest bliski. Udało Wam się sprowadzić obraz polskiego polityka do
      lubieżnego knura i ponurej a pijanej świątobliwej krowy. Tak to
      wygląda z daleka. A z bliska? Wolę nie myśleć.
      Jeśli kiedykolwiek pojawi się osoba lub ugrupowanie, które
      zamiast „dojść do władzy" będzie deklarować „wzięcie
      odpowiedzialności za państwo i obywateli", będę na nich głosować.
      Ale najpierw poproszę o badanie alkomatem i test apercepcji
      tematycznej. A póki co, możecie mnie pocałować w dupę, jasne?
      Jestem osobą prostoduszną i nieprzebiegłą. Nie znam się na
      polityce. Nie chcę się znać, to Wy macie się znać, puste łby.. Dla
      Was nie znaczę nic. Ale patrzę na Was z daleka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka