Dodaj do ulubionych

Papiyżowi

02.04.05, 13:16
Po Wielkanocy

Toż jeszcze Krystus po ziymi chodzi
Bog-czowiek już zmartwychwstały
Sie krześcijanin ze tym pogodzi
Że wlezie w Niebo wnet cały

Latoś zabiere z Polski papiyża?
Tako we woli jest Boga?
Ujmie mu ciyngym ludzkego krziża?
Za to porzykać dyć moga.
Obserwuj wątek
    • broneknotgeld Re: Papiyżowi 02.04.05, 21:09
      Papiyżowi

      Kedy se Twoja Golgota skończy
      Ponboczek Cie już zawoło
      Możno i Polska w "światłość" sie włonczy
      Toż pogodniejsze mom czoło

      Duch Twoj durś przeca z nami łostanie
      By ciyngym w utropie wspiyrać
      Czy usłyszymy jego wołanie?
      Czy nań bydymy spoziyrać?
      -.
    • broneknotgeld Re: Papiyżowi 02.04.05, 22:58
      Już żeś z Łojcym Bogym
      Łotwar Pyjter wrota
      Dobrze mosz za progym
      Bo wiodła Cie cnota

      Pasoł żeś baranki
      Tako jako umioł
      Dnie noce poranki
      Zdo sie - świat zrozumioł.
      ----
      • stefan_ems Re: Papiyżowi 03.04.05, 00:23
        Karol Wojtyła (1920-2005)
        Jeden z największych, głowa Kościoła katolickiego, autorytet moralny dla ludzi
        różnych narodowości wyznań i kultur. Jan Paweł II WIELKI - Takim pozostanie w
        mojej pamięci!
        [*]

        www.natalka.int.pl/harlem%20-%20kiedy%20goral%20umiera.mp3
        • broneknotgeld Re: Papiyżowi 03.04.05, 11:15
          iycie to - pomarł poeta
          Toż rymym ślintać se godzi
          Łostatni jo wierszokleta
          Dyć dusza durś płaczka rodzi

          I gańbić se tym niy byda
          Ni tropić zaś nożyczkami
          Chca - bestoż tukej z niom ida
          Wybeczeć tymi rymami

          Mie niy trza kiru żałoby
          Chorongwi tysiyncy mszy
          Bele to szkryfnońć tu szło by
          Papiyż z Ponboczkym - Łon wiy

          Coby se tropić - niy pedzioł
          Spokojnie poszoł do Boga
          Dyć wiyncy łod nos już wiedzioł
          Za to dać gowa tyż moga

          Rym niychej świyczkom jest życia
          Ło kerym szkryfloł do końca
          Choć niyporadnie go klyca
          Zdo mi sie - ździybko w niym słońca.
    • stefan_ems Wspomnienie Gliwic 03.04.05, 15:26
      Dwudziestominutowa relacja z pobytu Jana Pawła II w Gliwicach:

      www.republikasilesia.com/Kulisz/nagrania/gl_cw_TV.mp3
      (od labanda)
      • broneknotgeld Re: Wspomnienie Gliwic 03.04.05, 16:17
        Boże Miłosierny
        Skończoł żeś Mu mynka
        Nojpiyrszy z nos wierny
        Już we Twojich rynkach

        Bestoż - Alleluja!
        Rymym Cie pochwola
        W żolu radość czuja
        Niych jest wola Twoja.
    • stefan_ems Pieśni religijne... 03.04.05, 20:50
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/01.mp3 (4,0 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/02.mp3 (5,1 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/03.mp3 (3,3 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/04.mp3 (2,9 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/05.mp3 (3,7 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/06.mp3 (3,8 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/07.mp3 (1,9 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/08.mp3 (3,1 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/09.mp3 (3,6 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/10.mp3 (3,3 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/11.mp3 (2,6 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/12.mp3 (2,5 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/13.mp3 (3,2 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/14.mp3 (5,6 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/15.mp3 (2,4 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/16.mp3 (3,7 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/17.mp3 (3,4 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/18.mp3 (2,3 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/19.mp3 (1,6 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/20.mp3 (1,2 MB)
      schlesien.nwgw.de/Czarna_Madonna/21.mp3 (2,6 MB)
    • stefan_ems Akademiki – te zdjęcia obiegły świat... 06.04.05, 00:26
      piko.klc.vectranet.pl/krakow/akademiki/photo22.jpg
      piko.klc.vectranet.pl/krakow/akademiki/photo25.jpg
      piko.klc.vectranet.pl/krakow/akademiki/photo26.jpg
      piko.klc.vectranet.pl/krakow/akademiki/zdjecie.jpg
      • judyta8 Re: Akademiki – te zdjęcia obiegły świat... 07.04.05, 11:14
        My Polacy lubimy wielkie gesty. Ale nie da sie zaprzeczyc, ze czasami zapieraja
        dech w piersi...
    • stefan_ems Humor (w żałobie) I 06.04.05, 00:35
      Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem
      poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w
      Watykanie, tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać
      żegnając się z NIM...

      *Szklana klatka*
      Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej
      klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z
      Janem Pawłem II w Krakowie.
      - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że
      się lękamy o Waszą Świątobliwość...
      - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

      *Wszyscy sobie poszli*
      Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli
      po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
      opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy
      sobie poszli, a mnie zostawili!"

      *Podryw na księdza*
      Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
      Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie
      wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej
      się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta
      uśmiechnęła się.
      - Zapomniał pan zegarka, co?
      - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
      - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną,
      który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się
      winko, wieczorem dansing...
      - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
      - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
      sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

      *Jeździć po kardynalsku*
      Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł
      na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
      - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

      *Przeprosiny*
      Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
      częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
      Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął
      biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do
      pominiętego i powiedział:
      - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!


      *Pożegnanie biskupów*
      Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
      pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"

      *Więcej już nic nie powiem*
      Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla
      Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego
      powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie
      dobrać".

      *Opaleni kardynałowie*
      Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku,
      upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt
      jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

      *Jakoś człapię*
      Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi
      "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana
      Pawła II o zdrowie.
      - A jakoś człapię - odpowiedział Papież.

      *Złość piękności szkodzi*
      Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji
      Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II
      przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu
      Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego
      chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
      - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
      A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.

      *Z Wami dziecinnieję*
      Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to
      miał w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
      - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
      - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
      - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

      *Mów mi wujaszku*
      Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta
      Jimmy’ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając
      kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
      - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
      Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i
      powiedział:
      - Mów mi wujaszku.

      *Papieskie wagary*
      Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano
      wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To
      znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu
      przyjeżdżać".

      *Jak się czuje piesek*
      Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc
      sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że
      kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś
      mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje
      piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

      *Jan Paweł - Pawłowi*
      Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały
      się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli
      bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając
      przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

      *To tylko wasza konstytucja*
      W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
      lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych
      homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
      - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł
      łagodnie Papież.

      *Nie szumcie siostry nam*
      W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice
      stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry,
      które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".
      • stefan_ems Humor (w żałobie) II 06.04.05, 00:36
        *Niech żyje łupież...*
        Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie ’Niech
        żyje papież’, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: ’Niech
        żyje łupież’. Ja was do tego nie zachęcam".

        *Ech, popapieżyć*
        Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
        - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.

        *Papież nie da sobą kręcić*
        Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian
        gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca
        Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i
        bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział:
        "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem
        starym papieżem i nie dam sobą kręcić".

        *Ten to ma dech*
        W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich
        błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata
        Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii
        buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie
        poradzić ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny
        ceremoniarz papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak
        skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy począł unosić się
        upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego, który,
        sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten
        to ma dech!".

        *Czy Wyborcza wybiera Papieża*
        Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991
        roku nie posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem,
        gdy ten wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych
        Wadowicach. Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy
        dla Ojca Świętego".
        "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
        I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża
        doszły głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele.
        Odpowiedział jednak zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
        Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z
        charakterystycznym dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

        *Nie mądrz się, lecz módl*
        Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy
        dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie
        przedstawicieli trzech wielkich religii:
        - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? -
        dociekał zakonnik
        - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty

        *Czy protestanci wstaną wcześniej*
        Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z
        dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało
        czasu poświęcił na rozmowy z protestantami.
        "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać,
        ale czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

        *Niesforny Papież*
        Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował
        i z tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie
        dopuścił jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na
        trasie jego pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w
        ostatnim dniu wizyty, 17 czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół
        milionowi wiernych dziękował za "świętą cierpliwość dla Papieża".
        Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II tak oto dialogował z tłumem:
        - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie
        wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać -
        przyjeżdzo
        - Nic nie szkodzi - odparli wierni.
        - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem
        odjadę do Rzymu.

        *Ja w tym wieku byłem papieżem*
        W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca
        Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie
        zapytał: "To ile ojciec ma właściwie lat?".
        - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
        - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
        - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj
        wybuchnęli śmiechem.

        *Kurczę jest tańsze*
        Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze
        swoich wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy
        siostra usługująca do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację
        rybę, a jemu podała na talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał:
        "Dlaczego?"
        - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec
        Święty.

        *Kluger za Papieża?*
        W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew
        "Księżówce" ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i
        Stanisławem Jurą.
        - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym
        razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
        - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze.
        Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
        - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam
        Jurka Klugera w zastępstwie?

        *Znowu te ptopty*
        W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan
        Paweł II miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".

        *Był też nauczycielem*
        Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał
        egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów,
        poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani
        jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na
        wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego
        pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie
        wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat
        młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie
        widział na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział
        zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
        charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem
        egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał
        na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z
        zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z
        podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził:
        – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz
        Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
        – Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze,
        dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?
        – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i
        wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty,
        to słuchałbym go z największą przyjemnością.
        – Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor.
        – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
        – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z
        przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął
        uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym
        pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast,
        zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana
        na zawsze...
        • stefan_ems Humor (w żałobie) III 06.04.05, 00:37
          *Komu lektykę*
          Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
          - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą
          się, miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim,
          ale komu ja to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich
          biskupów).

          *Siostrzyczka Tomciu Paluszka*
          W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc
          wzdłuż barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie
          podają mu ją ponad barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po
          wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w
          bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec
          Święty w obszernych szatach, z mitrą błyszczącą w słońcu, staje się
          jakiś królem z legendy, a dziewczynka - siostrzyczką Tomcia Paluszka.
          Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi dziecko w górę tak, żeby
          zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi placu rodzice
          odbierają je z papieskich rąk.

          *Tylko nie mówicie Papieżowi!*
          Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre
          Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy
          ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech
          Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich
          modlić!".

          *Biskup i góral*
          W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał
          górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go,
          kim jest.
          - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
          - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami
          góral.

          *Najprzystojniejszy kardynał*
          Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z
          wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola
          Wojtyły i zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała
          "Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią
          z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest".

          *A co, nie wolno mi?*
          Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup
          Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca,
          znany obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował
          nominowanemu w typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i
          pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał
          zrobił dokładnie to samo.
          "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
          "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.

          *Wierszyki na różne okazje*
          Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany
          "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W
          1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
          "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
          i jak tu można wierzyć tym... paniom".
          W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce,
          podarował notes z dedykacją:
          "W tym notesie nie pisz dwójek,
          o to prosi Cię dziś Wujek!".
          W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
          zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i
          całą sytuację spuentował rymowanką:
          "Za te całodzienne harce,
          Zmówię brewiarz przy latarce".
          Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i
          kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w
          klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o
          imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na
          mnie się dąsa".

          *Nie ma chrztu bez wody*
          15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach
          na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana
          konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w
          mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych nie miało być
          miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni
          cierpliwie kilka godzin mino nieustannie padającego ulewnego deszczu.
          Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami: "Konsekracja to jakby
          chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda".

          *Czy jest tu biskup?*
          W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu
          do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i
          zakrzyknął: "Czy jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co
          chodzi. Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z
          Rybnika". Pierwszy ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas
          biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że
          konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał go, by mu
          ją oddać.

          *Papież to nie mistrz olimpijski*
          Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie
          chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
          "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
          podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
          "Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił
          stanowczo Jan Paweł II.

          *Górale obronią*
          Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978
          roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie
          przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych
          strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z was są
          górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z
          Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu
          wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".

          /

          W momencie, kiedy przygotowaliśmy ten tekst, Papież jeszcze żył. Tym
          bardziej teraz pamiętajmy nie tylko o tym, że odszedł, ale o tym, jak
          wielkim człowiekiem był przez te wszystkie lata, szczególnie dla nas,
          Polaków. Nie tylko był człowiekiem wielkim, dobrym, otwartym, ale zawsze
          też potrafił w tym, co nas otacza, znaleźć coś przekornego, coś
          figlarnego, coś ,co ma w sobie to drugie znaczenie. Teraz jest po
          drugiej stronie życia i jestem przekonany, że chce, abyśmy w naszym
          smutku też o tym pamiętali.

          (od gonzoRa)
          • judyta8 Re: Humor (w żałobie) III 07.04.05, 11:19
            Przynajmniej sie czlowek posmieje troche przez lzy. Im wiekszy intelekt - tym
            lepsze poczucie humoru. A jesli dodamy dobrotliwosc no to mamy naszego Papieza.
            W calosci. :)
            • broneknotgeld Re: Humor (w żałobie) III 11.04.05, 18:57
              Witej Stefan.
              Humor papieski tyż by se przidoł w tym wontku
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=22303782
              Możno na końcu, tam kaj "stypa".
              • stefan_ems Re: Humor (w żałobie) III 11.04.05, 20:12
                broneknotgeld napisał:

                > Witej Stefan.
                > Humor papieski tyż by se przidoł w tym wontku
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=22303782
                > Możno na końcu, tam kaj "stypa".

                Bronku to przeciepni se to, przeca nie mom nic naprzeciw ;-)
    • annak12 Re: Papiyżowi 10.04.05, 16:12
      Papa Optimo Maximo
      "" Przyszłeś z niczym na ten świat
      i nie wziąłeś z sobą nic
      lecz pozostawiłeś ślad
      żeby można iść za Tobą"
      • broneknotgeld Re: Papiyżowi 11.04.05, 18:54
        Piykne.
        Przidało by se w tym wontku
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=22303782

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka