Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Krotkie spodnice w szkole

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.04, 17:08
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13183375&v=2&s=0
    Obserwuj wątek
      • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 18:06
        wg. mnie nie powinno byc ABSOLUTNIE żadnych ograniczeń jeśli chodzi o ubiór w
        szkole. to jest sprawa tylko i wyłącznie kultury i wyczucia uczniów - jedyną
        metodą powstrzymywania 'niesfornych' uczniów:)) mogłoby być zwrócenie uwagi;
        albo i ośmieszenie (przez innych).
        • miska_malcova Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 18:14
          blinski napisał:

          > wg. mnie nie powinno byc ABSOLUTNIE żadnych ograniczeń jeśli chodzi o ubiór w
          > szkole. to jest sprawa tylko i wyłącznie kultury i wyczucia uczniów - jedyną
          > metodą powstrzymywania 'niesfornych' uczniów:)) mogłoby być zwrócenie uwagi;
          > albo i ośmieszenie (przez innych).
          >
          cóż... moim zdaniem nie można zaufać kulturze i wyczuciu uczniów...
          • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 18:18
            to nie jest kwestia zaufania, tylko wolności.
            chcesz innym nakazywać jak mają się ubierać, bo TOBIE się coś nie podoba..?
            sory za taki naskok, ale nie wiem do końca co miałaś na myśli;)
            • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:16
              blinski napisał:

              > to nie jest kwestia zaufania, tylko wolności.
              > chcesz innym nakazywać jak mają się ubierać, bo TOBIE się coś nie podoba..?
              > sory za taki naskok, ale nie wiem do końca co miałaś na myśli;)
              >
              >
              nie chodzi o to blinski zeby nosiły spodnie w kolorze X,bo taki lubi nauczycielka
              po prostu obecny "seksowny" styl , uważamy, odpowiedni jest na imprezę - jeśli
              już musi być,bo za mojej wczesnej mlodości ubierały się tak wyłącznie panie
              obyczajów wiadomych.
              >
              >
              • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:29
                przecież ja uważam tak samo, mon dieu:)!
                tylko że to, co można zrobić, to zwrócić uwagę, ale nie zakazywać! a to czy
                ktoś uwagi posłucha czy nie zależy tylko od jego kultury.
                • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:39
                  blinski napisał:

                  > przecież ja uważam tak samo, mon dieu:)!
                  > tylko że to, co można zrobić, to zwrócić uwagę, ale nie zakazywać! a to czy
                  > ktoś uwagi posłucha czy nie zależy tylko od jego kultury.
                  > patrz post alpepe,człowieku!
                  >
                  >
                  >
                  >
                  • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:51
                    tak można w nieskończoność:)
                    ok, więc o czym tak naprawdę rozmawiamy? ja mówię o ZAKAZACH i głupocie
                    związanej z ich wydawaniem. ty też:)?
        • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 19:37
          blinski napisał:

          > wg. mnie nie powinno byc ABSOLUTNIE żadnych ograniczeń jeśli chodzi o ubiór w
          > szkole. to jest sprawa tylko i wyłącznie kultury i wyczucia uczniów

          ależ blinski! tylko wtedy,gdy ktoś im ją zaszczepił - i to wystarczająco
          silnie,by nie poddawali się modzie(a jaki nastolatek nie poddaje się modzie?)

          a co Ci szkodzą ograniczenia ubioru? zwłaszcza że inna kwestia to ceny i marki
          tych ciuchów, i "porządek dziobania" wedle zamożności rodziców

          Jak to dobrze,że już nie chodze do szkoły!!!!!
          >
          >
          >
          >
          • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:01
            społeczeństwo polskie (kapitalistyczne, jakby nie patrzeć;)) ma to do siebie,
            że jest rozwarstwione społecznie i ekonomicznie. wolność polega na tym, by nie
            praktykować podejmowania prób zjednywania wszystkich i wpychania w mundurki -
            to nienaturalne i bezcelowe (w renomowanych szkołach np. w anglii to jedynie
            kwestia pielęgnowania tradycji, i dlatego mało kto ma coś przeciwko temu).
            nie ważne, co im kto zaszczepił - ubranie powinno być sferą wolną od
            ograniczeń; nawet najmniej gustowny i najbardziej 'perfidny':) ubiór nikomu nie
            robi krzywdy.
            • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:09
              blinski napisał:

              > społeczeństwo polskie (kapitalistyczne, jakby nie patrzeć;)) ma to do siebie,
              > że jest rozwarstwione społecznie i ekonomicznie. wolność polega na tym, by nie
              > praktykować podejmowania prób zjednywania wszystkich i wpychania w mundurki -
              > to nienaturalne i bezcelowe
              Dlaczego? Zorientują się w rozwarstwieniu i tak, zapewniam Cię!
              Chodziło mi o to,żeby w miarę unormować atmosferę w samej szkole.


              (w renomowanych szkołach np. w anglii to jedynie
              > kwestia pielęgnowania tradycji, i dlatego mało kto ma coś przeciwko temu).
              > nie ważne, co im kto zaszczepił - ubranie powinno być sferą wolną od
              > ograniczeń; nawet najmniej gustowny i najbardziej 'perfidny':) ubiór nikomu nie
              >
              > robi krzywdy.
              hmmm...idąc tym tropem,dziewczęta mogłyby przychodzić na lekcje topless.
              rozumiem Twój mlodzieńczy zachwyt kapitalizmem, ale szkoła jest od nauczania.

              jakoś tak mam dziwnie,że potrafię wyrazić swoją osobowość bez pomocy ciuchów,
              innymi środkami
              uczniowie tak nie mogą? czy Kazio w mundurku, a nie w dżinsach od...(wpisz swoją
              ulubioną markę) będzie innym Kaziem? niemozność włożenia konkretnych dżinsów na
              d... zablokuje go osobowościowo i intelektualnie?
              • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:48
                kurcze, nadal nic nie kumasz:))
                kazio będzie tym samym kaziem zawsze, przecież wiesz co sądzę o zbytnim
                afiszowaniu poglądów strojem.
                ale, do nędzy, nie możemy tego zakazywać! pytam się, na jakiej podstawie mamy
                wydawać zakazy? mamy w ustawie szkolnej określać, ile cm ma mieć bluzka czy
                spódniczka, ile procent elastyny ma byc w koszulce, by za bardzo nie uwydatniać
                sterczących sutków..? albo że nie można się za bardzo różnić strojem ni ubierać
                zbyt burżujsko bo inne dzieci wielce cierpią patrząc na to..?
                pomyśl praktycznie, nie teoretycznie - kto i jak będzie decydował o tym co
                wolno nosić a co nie? komu wpisać uwagę, naganę czy wezwać rodziców do szkoły?
                to zależy tylko od widzimisię dyrektora/ki, który jak kogoś nie lubi zawsze
                znajdzie motyw by dokopać - po co dawać kolejną broń domorosłym moralizatorom z
                d..y wyciągniętym? nie mówię o wszystkich 'ciałach pedagogicznych':), ale sama
                chodziłaś do szkoły i na pewno wiesz jak jest z ich podstawami pedagogicznymi i
                zrozumieniem młodzieży.
                nie mówię o chodzeniu w topless, bo to już nie jest ubranie tylko brak ubrania:)
                nie jestem ultraliberałem i oczywiście w pewnych skrajnych przypadkach trzeba
                interweniować (np. wspomniany topless czy np., jak by komuś coś takiego
                zaświtało - założenie na łeb bawolej czaszki czy przyjście w t-shircie
                usmarowanym krwią), ale powtarzam - SKRAJNYCH.
                a mój zachwyt kapitalizmem nie jest tak naprawdę żadnym zachwytem - to było po
                prostu stwierdzenie faktu, polska jest krajem o gospodarce kapitalistycznej, co
                by nie mówić. poza tym jestem nie tyle za młody, co za stary żeby wierzyć w
                baśnie - np. że jakikolwiek system gospodarczy na świecie jest lepszy,
                jakiekolwiek kapitalizm miałby wady.
                :)
                • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:55
                  blinski napisał:

                  > kurcze, nadal nic nie kumasz:))
                  > kazio będzie tym samym kaziem zawsze, przecież wiesz co sądzę o zbytnim
                  > afiszowaniu poglądów strojem.
                  > ale, do nędzy, nie możemy tego zakazywać! pytam się, na jakiej podstawie mamy
                  > wydawać zakazy? mamy w ustawie szkolnej określać, ile cm ma mieć bluzka czy
                  > spódniczka, ile procent elastyny ma byc w koszulce, by za bardzo nie uwydatniać
                  >
                  > sterczących sutków..? albo że nie można się za bardzo różnić strojem ni ubierać
                  >
                  > zbyt burżujsko bo inne dzieci wielce cierpią patrząc na to..?


                  Blinski dzieci dość się napatrzą po szkole.
                  Szkoła jest po to,żeby UCZYC, i chociaż w niej niech się nie ustala "porządek
                  dziobania" wedle marek.
                  A żeby się uczyć,najlepiej jest skoncentrować się na nauce, a nie na
                  d...koleżanki,widocznej prawie całkiem z biodrówek.

                  Właśnie żeby uniknąć absurdów z procentem elastyny, powinny być mundurki.
                  >
                  pom
                  > d..y wyciągniętym? nie mówię o wszystkich 'ciałach pedagogicznych':), ale sama
                  > chodziłaś do szkoły i na pewno wiesz jak jest z ich podstawami pedagogicznymi i
                  >
                  > zrozumieniem młodzieży.
                  ech,wiem,wiem. Dlatego nie należy do tego dokładać "dżungli miedzyuczniowskiej".

                  > n
                  > a mój zachwyt kapitalizmem nie jest tak naprawdę żadnym zachwytem - to było po
                  > prostu stwierdzenie faktu, polska jest krajem o gospodarce kapitalistycznej, co
                  >
                  > by nie mówić. poza tym jestem nie tyle za młody, co za stary żeby wierzyć w
                  > baśnie - np. że jakikolwiek system gospodarczy na świecie jest lepszy,
                  > jakiekolwiek kapitalizm miałby wady.

                  Ale ja nie twierdzę,że jest lepszy! Uważałam,że bezkrytycznie upajasz się nim i
                  nawet jego wady postrzegasz jako zalety.
                  > :)
                  >
                  >
                  >
                  • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:14
                    rozwarstwienie społeczne to wada?? bo chyba to miałaś na myśli z tym upajaniem
                    się.. ty chyba nie wiesz o czym mówisz - chcesz by leniom i nierobom należało
                    się tyle samo co pracoholikom? kochanico, nie rozśmieszaj mnie, proszę..;)
                    szkoła jak każde inne miejsce może być areną do zamanifestowania, jeśli ktoś ma
                    taką ochotę, swojego statusu - czy to kulturalnego, czy materialnego, i
                    ustalanie się 'porządku dziobania' (przynajmniej według ubioru) powinno być
                    czymś naturalnym i niezbywalnym.
                    szkoła to nie tylko nauka - główny powód chodzenia do szkoły to kontakty
                    społeczne (co prawda niewiele maja to wspólnego z tematem, ale jest odpowiedzią
                    na twoje zdanie:)).
                    • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:28
                      blinski napisał:

                      > rozwarstwienie społeczne to wada?? bo chyba to miałaś na myśli z tym upajaniem
                      > się.. ty chyba nie wiesz o czym mówisz - chcesz by leniom i nierobom należało
                      > się tyle samo co pracoholikom? kochanico, nie rozśmieszaj mnie, proszę..;)
                      > szkoła jak każde inne miejsce może być areną do zamanifestowania, jeśli ktoś ma
                      >
                      > taką ochotę, swojego statusu - czy to kulturalnego, czy materialnego, i
                      > ustalanie się 'porządku dziobania' (przynajmniej według ubioru) powinno być
                      > czymś naturalnym i niezbywalnym.
                      Aha,czyli uczniowie mają wychowywac się sami?

                      > szkoła to nie tylko nauka - główny powód chodzenia do szkoły to kontakty
                      > społeczne
                      Naprawdę? I po to studiujesz na SWPS? Skąd w takim razie Twoim zdaniem kontakty
                      społeczne miewano w dawnych epokach analfabetyzmu?
                      Szkola jest miejscem nauki - jakiej,to mozemy dyskutować - i uspołeczniania,a
                      mnie zawsze w szkole najbardziej przeszkadzala głupota ludzka i chamstwo -
                      niezaleznie, nauczycieli czy kolegów.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:43

                        mnie chamstwo też przeszkadza, uwierz. ale chamstwo to dla mnie 'niedawanie żyć
                        innym', obojętnie w jaki sposób (obrażanie, bicie, kradzieże) - a nie ubiór.
                        kurrrcze, zabiję:)) szkoła ma wychowywać- wychowywać, WYCHOWYWAĆ! nie NAKAZYWAĆ
                        i ZAKAZYWAĆ danego ubioru! my cały czas mówimy tylko o UBIORZE; nie o rzucaniu
                        mięchem, biciu, ćpaniu, chlaniu czy narobieniu na deskę!
                        to co dotychczas powiedziałem odnosi się tylko do UBIORU, nie zachowań, które
                        mogą urażać czyjąś godność czy zdrowie. nauczyciel, który uważa że ubiór ucznia
                        wpływa źle na jego zdrowie czy godność, powinien jak najszybciej ZREZYGNOWAĆ z
                        uczenia, jako że brak mu podstawowej cechy (zaraz po dobrym wykształceniu
                        merytorycznym oraz pedagogicznym) którą powinien mieć nauczyciel, czyli
                        szczerej TOLERANCJI.
                        a tego, że uczniowie na ogół za najważniejszą rzecz którą oferuje im szkoła
                        uważają kontakty społeczne, możesz dowiedzieć się z badań (chyba a propos
                        liceów, nie wiem jak jest z wyższymi).
                        howgh:)

        • raszefka Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:11
          blinski napisał:
          - jedyną
          > metodą powstrzymywania 'niesfornych' uczniów:)) mogłoby być zwrócenie uwagi;


          Otóż 11-latka na zwrócenie uwagi, żeby
          a) nie grzebała w pępku w czasie lekcji
          b) i w ogóle ubierała się odpowiednio do szkoły (a ma na sobie bluzkę
          odsłaniającą brzuch, biodrówki)
          odpowiada nauczycielce "Ty, popatrz lepiej na siebie"


          Hehe, a ja w tym wieku chodziłam w fartuszku ze skrzydełkami i to wcale nie było
          złe! :)
          • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:13
            raszefka napisała:

            > blinski napisał:
            > - jedyną
            > > metodą powstrzymywania 'niesfornych' uczniów:)) mogłoby być zwrócenie uwag
            > i;
            >
            >
            > Otóż 11-latka na zwrócenie uwagi, żeby
            > a) nie grzebała w pępku w czasie lekcji
            > b) i w ogóle ubierała się odpowiednio do szkoły (a ma na sobie bluzkę
            > odsłaniającą brzuch, biodrówki)
            > odpowiada nauczycielce "Ty, popatrz lepiej na siebie"
            > uuu,uczysz w szkole? kondolencje! grzebie w pepku? o rany kota!
            rozumiem,że uwaga uczennicy odnosi się do nietrendności nauczycielki i
            kompromitująco niskiej ceny jej stroju
            >
            > Hehe, a ja w tym wieku chodziłam w fartuszku ze skrzydełkami i to wcale nie był
            > o
            > złe! :)
            • raszefka Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:17
              Nie, nie uczę. Opowiadała mi matka 11-latki po zejściu z dywanika w szkole ;P
          • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:53
            no, i o to chodzi! jeśli tak odpowie, dopiero wtedy można jej postawic uwagę za
            spoufalanie się i niegrzeczne zachowanie. jeśli tak nie odpowie albo nawet
            przyzna rację, wtedy ok.
            • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:58
              blinski napisał:

              > no, i o to chodzi! jeśli tak odpowie, dopiero wtedy można jej postawic uwagę za
              >
              > spoufalanie się i niegrzeczne zachowanie. jeśli tak nie odpowie albo nawet
              > przyzna rację, wtedy ok.
              > NAWET przyzna łaskawie rację,ze źle jest grzebać w pępku na lekcji?
              O czasy,o obyczaje!
              BTW: skoro szkoła jest terenem rywalizacji i uwodzenia,to czy tej małej nie
              przeszkadza,ze grzebanie w pępku jest nieseksowne w oczach jej kolegów?
              A może właśnie jest?;-)
              >
              >
              >
              >
              • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:20
                czasy i obyczaje są takie, że głupotą wręcz byłoby uznawanie nauczyciela za
                autorytet i bezwzgledne zgadzanie się z jego zdaniem.
                nauczyciel powinien być partnerem - oczywiście nie ZUPEŁNIE na równorzędnych
                prawach, ale powinna być zapewniona możliwośc obustronnej krytyki. rola
                nauczyciela jako bezwzględnego i wszechmogacego belfra powinna skończyć się już
                dawno!
                • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:25
                  blinski napisał:

                  > czasy i obyczaje są takie, że głupotą wręcz byłoby uznawanie nauczyciela za
                  > autorytet i bezwzgledne zgadzanie się z jego zdaniem.
                  nie w kwestiach światopoglądowych,ale w kwestii grzebania w pępku na lekcji juz
                  chyba tak?

                  > nauczyciel powinien być partnerem - oczywiście nie ZUPEŁNIE na równorzędnych
                  > prawach, ale powinna być zapewniona możliwośc obustronnej krytyki. rola
                  > nauczyciela jako bezwzględnego i wszechmogacego belfra powinna skończyć się już
                  >
                  > dawno!
                  Blinski co Ty mi tu chrzanisz? Kto Cię tak biedaku indoktrynował? Zapewniam
                  Cię,że mialam w liceum wspaniałą wychowawczynię, która pragnęła być naszym
                  partnerem - niestety to moja klasa ją "złamała".
                  Zapewniam Cię,ze spoufalanie nie równa się partnerstwu. I go nie tworzy.
                  >
                  >
                  >
                  • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:47
                    a czy ja chwalę spoufalanie? przecież mówię o zwracaniu uwagi jako czymś ok,
                    czytaj jak człowiek te posty:)
                    jakie indoktrynował? że co niby? że partnerstwo jest ok? nie czaję.
                    • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:51
                      blinski napisał:

                      > a czy ja chwalę spoufalanie? przecież mówię o zwracaniu uwagi jako czymś ok,
                      > czytaj jak człowiek te posty:)
                      > jakie indoktrynował? że co niby? że partnerstwo jest ok? nie czaję.
                      >
                      > że za socjalizmu postawa petenta =be, a teraz partnerstwo = cacy.

                      > Tradycja ubierania się właściwie do okazji jest STARSZA niż
                      socjalizm,zapewniam Cię;-)
                      >
                      >
                      >
                      • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:56
                        ta tradycja opiera się na własnym wyczuciu, a nie dotawaniu po dupie za brak
                        smaku. jak ktoś się chce źle ubrać, to niech sie ubiera. chodzi o to, by liczył
                        się z KRYTYKĄ, nie z karą.
                        owszem, socjalizm - be, partnerstwo - ok. to takie głupie według ciebie?
                        • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:00
                          blinski napisał:

                          > ta tradycja opiera się na własnym wyczuciu, a nie dotawaniu po dupie za brak
                          > smaku. jak ktoś się chce źle ubrać, to niech sie ubiera. chodzi o to, by liczył
                          NIE blinski! do cholery,ZADNA tradycja nie opiera się na niczym własnym tylko na
                          umowie społecznej!
                          a Święta Bożego Narodzenia to tak sobie jakiś Kowalski indywidualnie wymyslil,tak?
                          >
                          > się z KRYTYKĄ, nie z karą.
                          > owszem, socjalizm - be, partnerstwo - ok. to takie głupie według ciebie?
                          > tak,bo świat nie jest biało czarny!
                          a to uproszczenie dochodzi ostatnio do absurdu
                          zetknęłam się np. z sugesią,że socjalizm nie dawał nam wyboru muzycznego i
                          wszyscy musieliśmy słuchać "Mazowsza":-)))))))
                          >
                          >
                          >
                          >
                          • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:06
                            nieee, nie chodzi mi o upraszczanie w ogóle, tylko o tą konkretną sprawę, czyli
                            systemu nauczania. ale ogólnie rzecz biorąc socjalizm i tak był be:).
                            jak ktoś chce sobie inaczej obchodzic świeta bożego narodzenia, albo na
                            dodatek - o mój boże - chanukę, to co, ma dostać za to lanie? przykro mi, tak
                            wynika z twojego komentarza - zaprzeczasz bronionej przeze mnie stosowności
                            krytyki, a preferujesz kary. jeśli nie to było twoją intencją, to postaraj się
                            pisać zrozumialej;)
                            • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:08
                              blinski napisał:

                              > nieee, nie chodzi mi o upraszczanie w ogóle, tylko o tą konkretną sprawę, czyli
                              >
                              > systemu nauczania. ale ogólnie rzecz biorąc socjalizm i tak był be:).
                              > jak ktoś chce sobie inaczej obchodzic świeta bożego narodzenia, albo na
                              > dodatek - o mój boże - chanukę, to co, ma dostać za to lanie?
                              NIE.chpodzi mi o to,że samo POWSTANIE OBYCZAJU Bożego Narodzenia, Chanuki i
                              innych było zjawiskiem SPOLECZNYM,nie indywidualnym.
                              człowieku!!!!!

                              przykro mi, tak
                              > wynika z twojego komentarza
                              wyjaśnienie powyżej
                              >
                              >
                              >
                              >
                              • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:14
                                przecież ja w ogóle nie o tym mówiłem! tak jak i tradycji bożego narodzenia nie
                                stworzono na podstawie zakazów, tak jak nie da się tego zrobić z tradycją
                                właściwego ubioru.
                                mi jednak najbardziej odpowiadałaby tradycja polegająca na uznawaniu przez
                                wszystkich wolności osobistej i nie ingerowaniu w nią wg. własnych widzimisię.
      • miska_malcova Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 18:27
        moim skromnym zdaniem do szkoły nie wypada ubrać pewnych ciuchów.
        • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 19:38
          miska_malcova napisała:

          > moim skromnym zdaniem do szkoły nie wypada włożyć pewnych ciuchów.
          zgadzam się z miśką w 100%. howgh.
          • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:04
            oczywiście również w 100% się zgadzam, ale o tym czy się te ciuchy założy czy
            nie powinien decydować zakładający.
            ;-)
            • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:11
              blinski napisał:

              > oczywiście również w 100% się zgadzam, ale o tym czy się te ciuchy założy czy
              > nie powinien decydować zakładający.
              > ;-)
              > blinski zrób to dla mnie i nie rżnij głupa;-))))
              u mnie w liceum germanistka kazała się rozmalować kolezance, która umalowala się
              jej zdaniem zbyt ostentacyjnie
              kolezanka jakoś nie doznała traumy i nic jej od tego nie było

              >
              >
              >
              • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:05
                kochanico, jeśli ktoś rżnie głupa to chyba ty..:)
                nie mów, że nie poczułaś oburzenia bezczelnością nauczycielki..? w sumie
                rozumiem, wtedy jeszcze w polsce był socjalizm, gdzie szary człowiek uważał
                status petenta jako coś naturalnego, ale czasy się zmieniają, kochanico!
                ja, gdy jeszcze w 1. klasie liceum (jeździłem wtedy na desce) usłyszałem od
                wychowawczyni jakieś wąty a propos szerokich spodni, zgłosiłem to do
                dyrektorki. co prawda nic nie zrobiła, bo czego się można było spodziewać, ale
                wychowawczyni już nie fafała:) i tak było parę razy, aż mieli mnie dosyć i się
                odchrzanili:)
                jak nauczyciel może być tak bezczelny, żeby moralizować uczniów w takich
                kwestiach? co ich obchodzi jak się kto ubiera? oni są od uczenia, szkoła to nie
                ich własność (mówię o szkołach publicznych).
                to samo z paleniem fajek - to całe ściganie palących po szkole to czysty
                debilizm - zamiast zakazywać, lepiej usankcjonować by mieć nad tym kontrolę, a
                naprawdę w niewielu liceach są palarnie.
                • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:31
                  blinski napisał:

                  > kochanico, jeśli ktoś rżnie głupa to chyba ty..:)
                  > nie mów, że nie poczułaś oburzenia bezczelnością nauczycielki..?
                  NIE blinski! Dam moją cenną glowę że nie!

                  w sumie
                  > rozumiem, wtedy jeszcze w polsce był socjalizm, gdzie szary człowiek uważał
                  > status petenta jako coś naturalnego, ale czasy się zmieniają, kochanico!
                  Ty chyba blinski nie bywasz w urzędach państwowych, państwowej slużbie zdrowia - co?
                  POza tym blinski PRZED socjalizmem było wiele epok(renesans np.)kiedy też do
                  szkoły obowiązywal odpowiedni strój! To NIE ma związku ze statusem petenta! Nie
                  sugeruj mi łaskawie niewerbalnie...wiesz czego.

                  > ja, gdy jeszcze w 1. klasie liceum (jeździłem wtedy na desce) usłyszałem od
                  > wychowawczyni jakieś wąty a propos szerokich spodni,
                  I słusznie. W szkole na niej jeździłeś?
                  zgłosiłem to do
                  > dyrektorki. co prawda nic nie zrobiła, bo czego się można było spodziewać, ale
                  > wychowawczyni już nie fafała:)
                  blinski..,nauczyciel to nie służba domowa

                  >a
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:52
                    ani nie służba domowa, ani nie moralizator.
                    ta, po szkole, jasne:) chodziło jedynie o 'nieestetyczność' szerokich nachów.
                    w renesansie czy nawet socjaliźmie nie było też np. netu. no i co to ma za
                    znaczenie co było kiedys?
                    co mnie droga kochanico obchodzi co było przed rozpowszechnieniem się na
                    świecie liberalizmu? tamte czasy odeszły w szary niebyt, i dobrze.
                    czekam tylko, kiedy te autorytarne skłonności wyparują i w polsce:).
                    • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:55
                      blinski napisał:

                      > ani nie służba domowa, ani nie moralizator.
                      > ta, po szkole, jasne:) chodziło jedynie o 'nieestetyczność' szerokich nachów.
                      hmmm no dobra nachy inna rzecz ale też się przesadnie rzucałeś
                      > w renesansie czy nawet socjaliźmie nie było też np. netu. no i co to ma za
                      > znaczenie co było kiedys?
                      Blinski podobno jesteś studentem! W ustach studenta pytanie o znaczenie
                      przeszłości i historii jako takiej jest - wybacz - kompromitujące.

                      > co mnie droga kochanico obchodzi co było przed rozpowszechnieniem się na
                      > świecie liberalizmu? tamte czasy odeszły w szary niebyt, i dobrze.
                      > czekam tylko, kiedy te autorytarne skłonności wyparują i w polsce:).
                      >
                      >
                      >
                      • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:01
                        studenta nie studenta - pogląd na wpływ tradycji i przeszłości każdy ma własny.
                        mój jest taki, że przez swoją 'tradycję' polacy hołdują lenistwu, hipokryzji i
                        nietolerancji. taką przeszłość i tradycję mam głęboko w kieszeni;), i nie będę
                        jej traktował jako coś ok tylko dlatego że jest moja własna, czyli polska.
                        • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:03
                          blinski napisał:

                          > studenta nie studenta - pogląd na wpływ tradycji i przeszłości każdy ma własny.
                          > mój jest taki, że przez swoją 'tradycję' polacy
                          Polacy,kolego. Nazwy narodowości z wielkiej litery.
                          hołdują lenistwu, hipokryzji i
                          > nietolerancji.
                          A tak,też zauważam te cechy u rodaków. Nie widzę tylko ich związku z
                          dziwkarskimi - za przeproszeniem - elementami mody.

                          taką przeszłość i tradycję mam głęboko w kieszeni;), i nie będę
                          > jej traktował jako coś ok tylko dlatego że jest moja własna, czyli polska.
                          Cóz blinski...ja się czuję Polką (i Francuzką,ale to inna sprawa)i właśnie
                          dlatego czepiam się rodaków: to mój naród,więc mają się nie zachowywac tak czy owak.
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:10
                            polacy nie polacy (zauważ że ja w ogóle nie używam dużej litery, tylko do
                            podkreśleń), nie będę się godził na bezsensowne zakazy i nakazy, i ch..j mi do
                            tego, jak inni się ubierają. mogę im co najwyżej rzucić złośliwego teksta, to
                            wszystko.
                            ja też nie widzę związku tych przywar z ciuchami, ale dałem jako przykład byś
                            mnie lepiej zrozumiała.
                            • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:12
                              blinski napisał:

                              > polacy nie polacy (zauważ że ja w ogóle nie używam dużej litery, tylko do
                              > podkreśleń), nie będę się godził na bezsensowne zakazy i nakazy, i ch..j mi do
                              > tego, jak inni się ubierają. mogę im co najwyżej rzucić złośliwego teksta, to
                              > wszystko.
                              > ja też nie widzę związku tych przywar z ciuchami, ale dałem jako przykład byś
                              > mnie lepiej zrozumiała.
                              >
                              > DOBRANOC, kolego. A demain! Do jutra!
                              >
                              >
                              >
                              • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:16
                                no nie? mnie też już to zaczęło z lekka męczyć:)
                                dobranoc, bon nuit;)
                                • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 06.06.04, 16:15
                                  blinski napisał:

                                  > no nie? mnie też już to zaczęło z lekka męczyć:)
                                  > dobranoc, bon nuit;)
                                  > bonne nuit,ale niech ci:-)
                                  i ja wstawiam zwroty francuskie,bo dobrze nie znam tego języka i się popisuję;-)
                                  >
                                  >
                                  • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 06.06.04, 16:17
                                    hahah, francuski też nie jest moją mocną stroną.
                                    a to ciekawe, nie? angielski znam raczej dobrze, a się chyba nie popisuję:)
                                    chciałem ci coś po francusku trzepnąć, ale zapomniałem o rodzajach:)
                                    • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 06.06.04, 16:29
                                      blinski napisał:

                                      > hahah, francuski też nie jest moją mocną stroną.
                                      > a to ciekawe, nie? angielski znam raczej dobrze, a się chyba nie popisuję:)
                                      > chciałem ci coś po francusku trzepnąć, ale zapomniałem o rodzajach:)
                                      >
                                      > no ja też się nie popisuję tymi językami,które znam - wbrew nickowi francuski
                                      najsłabiej:-)))
                                      >
                                      >
                                      >
                                      • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 06.06.04, 16:39
                                        a tak w ogóle, to mój poprzedni post był chyba 11000-ny :o ... a jeśli nawet
                                        nie, to przepraszam serdecznie osobę która go poczyniła za przywłaszczenie
                                        sobie zasług;)
                                        a jeszcze z 5 dni temu był 10000, fiu fiu..
                    • facecja sorry bliński 05.06.04, 22:44
                      ale to co Ty piszesz o liberalizmie to SRANIE W BANIE
                      nie odróżniasz wolności od samowoli, a najlepszym dowodem na to jest Twoja
                      postawa w kwestii palenia w szkole
                      poczytaj Milla, Benthama i wtedy mozemy na temat wolności pogadać
                      cześć
                      • blinski Re: sorry bliński 05.06.04, 23:02
                        samowoli? o czym ty mówisz? wydzielone palarnie w szkole to samowola..?
                        mill i bentham to podstawy, owszem, ale teraz mamy XXI wiek i kwestie które
                        kiedyś nie istniały.
                        • facecja Re: sorry bliński 05.06.04, 23:16
                          blinski napisał:

                          > samowoli? o czym ty mówisz? wydzielone palarnie w szkole to samowola..?

                          1. czym jest dla cieibe samowola? zdradzisz to nam?
                          2. wydzielone palarnie w szkole nie amją racji bytu
                          a - rodzice nie wyrażą zgody, a większość uczniów ma poniżej 18 lat
                          b - placówka wychowawcza ma wychowywać, a więc m.in. przeciwdziałać nałogom
                          c - kuratorium ukarze taką szkołę
                          3. w czasach Milla i Benthama zdarzało się, że panie chadzały półnago, ale
                          panowie jakoś nie pisali traktatów pt."pozwólcie się kobietom robierać", a
                          dlaczego? może dlatego, że WOLNOŚĆ ma jednak nieco inny punkt odniesienia niż
                          kwestia ubioru? nie sądzisz???
                          • blinski Re: sorry bliński 05.06.04, 23:27
                            wolnośc ma wiele płaszczyzn, ubiór jest jedną z nich. poza tym, jakbyś nie
                            zauważyła wtedy nie było miniówek, nikt nie słyszał jeszcze o rewolucji
                            seksualnej.
                            samowola to wg. mnie może być umyślne działanie wbrew prawu. tyle że np. na
                            białorusi samowolą będzie krytykowanie łukaszenki, a na kubie nie poddawanie
                            się cenzurze. jeśli chodzi o kwestię wolności ubioru w szkole, to mamy z nich
                            brać wzór?
                            a czemuż to palarnie w szkole nie mają racji bytu? przeciwdziałanie nałogom? co
                            za bzdura - karanie kogoś kto pali w szkole to przeciwdziałanie nałogom? to
                            jest zadanie dla rodziców - jeśli dzieciak chce się truć, niech się truje - to
                            nie jest lsd ani wódka. przeciwdziałanie nałogom to materiały uświadamiające,
                            rozmwy, etc., a nie karanie, które na ogół przynosi efekt zbliżony do zerowego.
                            kuratorium nie ukaże takiej szkoły, np. w baczyńskim w warszawie było
                            wydzielone miejsce dla palaczy.
                            poza tym jeśli mówimy o ideałach, kuratorium powinno zmienić strategię na
                            trochę bardziej przystosowaną do realiów (jeśli chodzi o to palenie).




                            • blinski Re: sorry bliński 05.06.04, 23:31
                              chcę ci powiedzieć, że nienawidzę konserwatywnego myślenia o zakazach i
                              nakazach jako głownym czynniku kształtowania rzeczywistości społecznej (plus
                              jeszcze tradycja i takie tam). ZAWSZE będę się sprzeciwiał wprowadzaniu nowych
                              zakazów - są inne, skuteczniejsze strategie uczenia ludzi porządku (zależy
                              jeszcze kto i co uważa za porządek).
                              muszę się uczyć do sesji, dobranoc facecjo;)
                              (od czego właściwie ten nik, od faceta czy twarzy - 'face':)?)
                            • facecja Re: sorry bliński 05.06.04, 23:44
                              blinski napisał:

                              > wolnośc ma wiele płaszczyzn, ubiór jest jedną z nich. poza tym, jakbyś nie
                              > zauważyła wtedy nie było miniówek, nikt nie słyszał jeszcze o rewolucji
                              > seksualnej.
                              > samowola to wg. mnie może być umyślne działanie wbrew prawu. tyle że np. na
                              > białorusi samowolą będzie krytykowanie łukaszenki, a na kubie nie poddawanie
                              > się cenzurze. jeśli chodzi o kwestię wolności ubioru w szkole, to mamy z nich
                              > brać wzór?
                              > a czemuż to palarnie w szkole nie mają racji bytu? przeciwdziałanie nałogom?
                              co
                              >
                              > za bzdura - karanie kogoś kto pali w szkole to przeciwdziałanie nałogom?

                              karanie za palenie w szkole a brak palarni to dwie rózne sprawy - nie widzisz
                              róznicy??

                              to
                              > jest zadanie dla rodziców -

                              a rodzice własnie nie wyrażają na to zgody

                              jeśli dzieciak chce się truć, niech się truje

                              ja też jestem za tym, aby nie ratować samobójców, ale tu w grę wchodzi wiek -
                              kwestia odpowiedzialności, nawet karnej, rodziców za dziecko

                              - to
                              > nie jest lsd ani wódka.

                              ale parę cech wspólnych ma: truje, powoduje nałóg...

                              >przeciwdziałanie nałogom to materiały uświadamiające,
                              > rozmwy, etc., a nie karanie, które na ogół przynosi efekt zbliżony do
                              zerowego.

                              a materiałami z pewnością każdy się wzruszy... jkiedyś ty chodził do szkoły?
                              miałeś filmiki na wychowaniu do życia w rodzinie? oglądałeś je z chociaż
                              cieniem zainteresowania?

                              > kuratorium nie ukaże takiej szkoły, np. w baczyńskim w warszawie było
                              > wydzielone miejsce dla palaczy.

                              zależy które kuratorium, w którym województwie

                              > poza tym jeśli mówimy o ideałach, kuratorium powinno zmienić strategię na
                              > trochę bardziej przystosowaną do realiów (jeśli chodzi o to palenie).

                              no, i ściaganie tez by mogło zalegalizować - skoro i tak wszyscy to robią, w
                              końcu mamy 21 wiek

                              ---
                              dzisiaj się żegnam, też muszę wyruszać do nauki, choć parę waznych zgadnień -
                              liberalizm, utylitaryzm - już dziś poruszyłam;)

                              nick - od żartu, ale ejsteś nowoczesny, więc nie powinieneś znac takich
                              archaizmów

                              dobranoc

                              • blinski Re: sorry bliński 06.06.04, 09:04
                                co do karania za palenie i palarni - to nie są dwie sprawy, tylko jedna - przy
                                istniejącym miejscu w którym nastolatki mogą legalnie ściągnąć buszka karanie
                                nie miałoby sensu. chodzi o to, że jesli zakazuje sie palić na terenie szkoły,
                                powinno się tym samym wskazać miejce, gdzie palić wolno - przecież przez sam
                                zakaz uczniowie nie przestaną palić, dajmy spokój ideałom, mówmy o
                                rzeczywistości!
                                jasne że te głupie pogadanki które czasami teraz odbywają się w szkole mało
                                kogo nie przekonają, ale to już powinna być sprawa szkoły i psychologów, jak to
                                zrobić żeby było z tym lepiej - po prostu uważam to za jedyną dopuszczalną
                                możliwość walki z nałogiem.
                                a jeśli mówimy o rodzicach - czy wg. ciebie sytuacją w porządku jest, gdy
                                rodzice zabraniają ci palić a ty ich bezczelnie oszukujesz? bo chyba jasne jest
                                to, że niewyrażanie na to zgody rodziców nic nie wskóra.
                                taka sytuacja trwa czasami dobrych parę lat. czy nie lepiej by było porozmawiać
                                o tym szczerze z rodzicami? mówię o sytuacji idealnej, gdzie każdy rodzić
                                przyjąłby to ze spokojem i zrozumieniem - ale do takiej sytuacji nigdy nie
                                doprowadzimy, dopóki większość ludzi ma takie poglądy jak ty: zakazywać, by
                                edukować.
                                odpowiedzialności karnej za palenie? to już jest kompletne nieporozumienie.
                                ściąganie to sprawa zupełnie innej wagi - przede wszystkim dlatego, że nie
                                szkodzi tylko osobie ściągającej, ale i innym, prowadzi do ogólnej gloryfikacji
                                nieuczciwości. natomiast palenie czy noszenie byle jakiego stroju to sprawa
                                tylko i wyłączne tego kto to robi.
                                • facecja Re: sorry bliński 06.06.04, 20:35
                                  blinski napisał:

                                  natomiast palenie czy noszenie byle jakiego stroju to sprawa
                                  > tylko i wyłączne tego kto to robi.
                                  >

                                  otóz właśnie nie, bo mi np. robi sie niedobrze, gdy czuje obok siebie swąd
                                  papierosowy - a gdyby dana osoba spędziła 20 minut w palarni i siadła koło mnie
                                  an lekcji - paw byłby jak nic

                                  Ubiór: nie będę już mówiła o kwestiach estetycznych (ale nieciekawy to widok,
                                  gdy szedł sobie taki kolega korytarzem, spodenki z nogawkami długości 5cm,
                                  koszulka na ramiączkach, żeby jeszcze zachwycał swoją budową i higieną...),
                                  facet jesteś i chyba nie zrozumiesz, ale mnie np. nie bawiły seksistowskie
                                  uwagi nauczycieli nt. dziewczyn, choć z drugiej strony - jak mu się dziwić, gdy
                                  dziewczynki nachylały się nad biurko... A z koeli chłopcom naszym nie pdoobało
                                  się, że np. na koniec roku, gdy waża się oceny - dziewczyny miały większe
                                  szanse ze względu na spódnice czy topy bezramiączkowe. W amerykańskiej szokle
                                  zaraz by wymyślili aferę typu - dyskryminowanie chłpców za to, że mają brzydsze
                                  nogi.

                                  kwestia odpowiedzialności rodziców za dziecko - wyolbrzymiona, ale wyobraź
                                  sobie sytuację, gdy 11-latek trafia do spzitala po zatruciu dymem papierosowym -
                                  co się niestety czasami zdarza

                                  palarnie - u nas w szkole nie było palarni, był zakaz palenia an terenie
                                  szkoły - dlatego, że niepalący uczniowie mają prawo do niewdychania dymu,
                                  palacze chodzili sobie do parku na przeciwko - źle? przynajmniej tak od niech
                                  nie śmierdziało, bo odrobinę wywietrzeli

                                  a i jeszcze jedno - strój dość ściśle wiąże sie z higieną - czy zapisek w
                                  rgulaminie szkoły o higienie osobistej - m.in. ubierainu się w rzeczy czyste -
                                  narusza wolność? bo generalnie rzecz biorąc, kazdy ma prawo chodzić w bluzce z
                                  wczorajszym obiadem

                              • raszefka Re: sorry bliński 06.06.04, 10:19
                                facecja napisała:


                                >
                                > nick - od żartu, ale ejsteś nowoczesny, więc nie powinieneś znac takich
                                > archaizmów
                                >


                                Słyszę w głowie "Facecje, droga Emilciu" wypowiadane głosem Janusza
                                Zakrzeńskiego :)))
            • Gość: alpepe Re: Krotkie spodnice w szkole IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.04, 20:20
              Miałam dwa takie zdarzenia w gimnazjum, kiedy zwróciłam uczennicom uwagę, że
              nie powinny być tak a tak ubrane. Uczyłam przez parę miesięcy na zastępstwie i
              wyznaję zasadę, że uczniowie mogą przyjść nawet z majtkami na głowie, byle
              było to schludne i bylebym się nie czuła molestowana czyimś wyglądem. Niestety
              raz dziewczyna (15l.)miała wyjątkowo sprany szary stanik, który wyglądał na
              brudny i śmierdzący, a pewnie był tylko po prostu zszarzały. Na pewno było to
              nieprzyjemne dla niej, ale i dla mnie też. W drugim wypadku dziewczyna (14 l.)
              miała baardzo biodrowe biodrówki, o ile można to tak nazwać. Pod spodem
              oczywiście stringi. Widać jej było prawie całą pupę. Sama byłam zdziwiona tym
              widokiem i poczułam się tak nieswojo, że zwróciłam jej uwagę, bo chodząc po
              malutkiej klasie i dyktując klasówkę nie mogłam sobie pozwolić na luksus
              patrzenia wyłącznie w sufit, ryzykując wywinęcie kozła na jednej z teczek pod
              moimi nogami...
              Moi uczniowie z liceum spytali mnie, co sądzę o reakcji jednej z nauczycielek
              na uczniów w szortach. Ta pani wyzwała ich od niewychowanych chamów czy coś w
              tym stylu.... A mnie to u uczniów nie przeszkadza!!! Miniówki u dziewczyn też
              nie!!!
              • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:27
                Gość portalu: alpepe napisał(a):

                > Miałam dwa takie zdarzenia w gimnazjum, kiedy zwróciłam uczennicom uwagę, że
                > nie powinny być tak a tak ubrane. Uczyłam przez parę miesięcy na zastępstwie i
                > wyznaję zasadę, że uczniowie mogą przyjść nawet z majtkami na głowie, byle
                > było to schludne i bylebym się nie czuła molestowana czyimś wyglądem. Niestety
                > raz dziewczyna (15l.)miała wyjątkowo sprany szary stanik, który wyglądał na
                > brudny i śmierdzący, a pewnie był tylko po prostu zszarzały. Na pewno było to
                > nieprzyjemne dla niej, ale i dla mnie też. W drugim wypadku dziewczyna (14 l.)
                > miała baardzo biodrowe biodrówki, o ile można to tak nazwać. Pod spodem
                > oczywiście stringi. Widać jej było prawie całą pupę. Sama byłam zdziwiona tym
                > widokiem i poczułam się tak nieswojo, że zwróciłam jej uwagę, bo chodząc po
                > malutkiej klasie i dyktując klasówkę nie mogłam sobie pozwolić na luksus
                > patrzenia wyłącznie w sufit, ryzykując wywinęcie kozła na jednej z teczek pod
                > moimi nogami...
                > Moi uczniowie z liceum spytali mnie, co sądzę o reakcji jednej z nauczycielek
                > na uczniów w szortach. Ta pani wyzwała ich od niewychowanych chamów czy coś w
                > tym stylu.... A mnie to u uczniów nie przeszkadza!!! Miniówki u dziewczyn też
                > nie!!!

                eee no bez przesady w szortach i mini to i za moich komunistyczno -
                przedpotopowych czasów(matura 1993) się chodzilo - zalezy jakich:-)
          • raszefka Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:12
            kochanica.francuza napisała:

            > miska_malcova napisała:
            >
            > > moim skromnym zdaniem do szkoły nie wypada włożyć pewnych ciuchów.
            > zgadzam się z miśką w 100%. howgh.
            >

            i ja i ja
            • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:13
              raszefka napisała:

              > kochanica.francuza napisała:
              >
              > > miska_malcova napisała:
              > >
              > > > moim skromnym zdaniem do szkoły nie wypada włożyć pewnych ciuchów.
              > > zgadzam się z miśką w 100%. howgh.
              > >
              >
              > i ja i ja

              to już mamy triumwirat
              pozdrawiam
      • call_helena Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:42
        Ja bylabym za ponownym wprowadzeniem fartuszkow uczniowskich. Moze w innych
        formach i kolorach, ale tak, by obowiazywal jeden skromny stroj, bez wzgledu na
        status rodzicow ucznia czy tez moda lansowana z pism bravo etc.. Moda mozemy
        nacieszyc sie cale zycie, dziecinstwo mamy tylko jedno..
        • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:44
          call_helena napisała:

          > Ja bylabym za ponownym wprowadzeniem fartuszkow uczniowskich. Moze w innych
          > formach i kolorach, ale tak, by obowiazywal jeden skromny stroj, bez wzgledu na
          >
          > status rodzicow ucznia czy tez moda lansowana z pism bravo etc.. Moda mozemy
          > nacieszyc sie cale zycie, dziecinstwo mamy tylko jedno..
          >
          prasa bije na alarm,że wprowadzając w świat mody,mediów i mężczyzn (3M) odbiera
          się dzieciom dzieciństwo...
          jak widzę te płaskie i chude "jedenastki" w trendnych topach i sexy spodenkach -
          Dios mio!:-(
      • facecja Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 20:49
        raz - szkoła ma uczyć, więc może pouczyć też w kwestii dobrego smaku, kultury

        dwa - bliński, postaw się na miejscu 25letniego nauczyciela, nad którym pochyla
        się 14latka z prawie odkrytym biustem...
        za seksistowskie teksty do uczennic nauczyciele bywają karani (i słusznie moim
        zdaniem), więc i uczennice powinny ponosić kary za prowokowanie - a juz
        nalejpszym sposobem jest niedopuszczenie do prowokowania. proste.
        • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:29
          wcale nie takie proste. nie da się jednoznacznie zmierzyć skali prowokowania,
          a 'niedopuszczanie do prowokowania', zapewne poprzez zakazywanie noszenia
          danych strojów godzi w wolność osobistą.
          a nauczyciel dlatego jest nauczycielem a nie rowo-kopaczem, że z założenia
          powinien wiedzieć jak zareagować w takiej sytuacji - np. zwróceniem uwagi.
          zdumiewające, że tak łatwo wszystkie godzicie się na ograniczanie wolności!
          po prostu nie umiecie postawić się w sytuacji innych - np. dziewczyn, które
          lubią się 'ostrzej':) ubierać - tylko dlatego ze same zawsze wolałyście
          skromność chcecie na siłę wciskać ją innym. skromność to nie mus, to wybór!
          • facecja Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:39
            a skąd wiesz, że my nie lubimy się ostrzej ubrać?????
            może właśnie siedzę w skajowym staniku i spodenkach?

            hasła o wolności troszke denne - słyszałeś historyjkę o bezstresowym
            wychowaniu? jak chłopak napotkanej pani - która swoje dziecko bezstresowo
            wychowywała - przykleił gumę do czoła, bo jak rzekł, jego też wychowali
            bezstresowo

            a i podstawowa zasada liberałów: twoja wolność kończy isę tam, gdzie zaczyna
            się prawo innych. A zarówno nauczyciele jak i uczniowie mają prawo nie być
            narażani na podrzędne doznania estetyczne

            ps: jak komuś tak strasznie przeszkadza zakaz noszenia prawie wszystkiego na
            wierzchu, to niech zmieni szkołe - jest WOLNY
            • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:21
              a gdyby we wszystkich szkołach wprowadzono ten bezsens?
              nie jestem za bazstresowym wychowaniem, do nęęęęęędzy!!! mówimy o ubiorze, nie
              zachowaniu!! arrrggghh..:)))
              'prawo do nie bycia narażanym na podrzędne doznania estetyczne'? i co
              jeszcze? 'prawo do nie patrzenia na zbyt ciężką solarkę'? 'prawo do
              nieoglądania facetów z wąsami'? a może najpierw 'prawo do nie bycia zmuszonym
              do oglądania chrześcijańskiego symbolu, jakim jest krucyfiks, w każdej
              instytucji publicznej', co;)?
              • facecja Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 23:10
                blinski napisał:


                > 'prawo do nie bycia narażanym na podrzędne doznania estetyczne'?
                >'prawo do nie patrzenia na zbyt ciężką solarkę'? 'prawo do
                > nieoglądania facetów z wąsami'? a może najpierw 'prawo do nie bycia zmuszonym
                > do oglądania chrześcijańskiego symbolu, jakim jest krucyfiks, w każdej
                > instytucji publicznej'

                jak to co - absurdy - czyli to, co wychodzi, gdy sprawę gołych pępków miesza
                się pojęcia wyższe
                • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 23:17
                  ano właśnie - więc może dać spokój i przyznać, że zakazy i prawa tego typu do
                  głupota i dać dzieciakom chodzic w czym chcą. naprawdę, nikomu się nic nie
                  stanie, a instytucja szkoły na pewno nie straci na prestiżu, lecz zyska jako
                  miejsce przyjazne i tolerancyjne, a nie najeżone przepisami mającymi sprawiać
                  wrażenie, że uczeń jest w więzieniu. czy naprawdę uczęszczanie do szkoły, w
                  której nie musisz się marwić o takie pierdółki jak strój nie jest
                  przyjemniejsze..?
                  • facecja Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 23:32
                    ano tak, teraz o utylitaryzmie ;)

                    moze gdybym była napalonym nastolatkiem z checią bym chodziła w miejsca, gdzie
                    można spotkać półnagie panie

                    rozumiem, że niektórzy chłopcy z miejsc, gdzie takowe - półnagie panie (zresztą
                    nie tylko półnagie, panie w ogóle) można spotkać jest szkoła

                    przykre

                    bo niektórzy wiedzą o istnieniu takich miejsc jak kluby, bary, parki...

                    ale po co - skoro można mieć 2 w 1
                    • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 06.06.04, 09:16
                      ok, powiedzmy tak: dopóki nie ma mundurków - czyli sytuacja, co wolno nosić a
                      co nie nie jest klarowna - powinna być zgoda na wszystko. niedobrze mi się robi
                      gdy słucham wywodów o parkach czy klubach - nie dlatego, żebym się z tym
                      zupełnie nie zgadzał i z całego serca popierał goliznę w szkołach, ale ze
                      względu tak lekką ręką ograniczaną wolność (jeszcze te teksty typu 'przecież to
                      nic takiego, tylko strój, nic im się nie stanie jak ich ktoś zmusi do
                      porządku').
                      nie chodzi o szczegóły - chodzi o podejście. coś mi przeszkadza, bo mi się nie
                      podoba, bo wbrew porządkowi (oczywiście rozumianemu subiektywnie, bo nie ma
                      jednych i takich samych praw godności i moralności dla wszystkich, nie istnieje
                      nawet coś takiego jak 'ogólnie rozumiana przyzwoitość' - jak zbadać, że jest
                      ogólnie rozumiana? trzeba z góry przyjąć, że większośc tak myśli, a tu często
                      pojawia się błąd indywidualizmu) - a to za krótka bluzka, a to palący człowiek,
                      a to parada gejów i lesbijek - zabronić, a co, bo mi się nie podoba.
                      to jest wg. fajnie urządzony świat?
                      • facecja Re: Krotkie spodnice w szkole 06.06.04, 20:43
                        blinski napisał:

                        >ale ze
                        > względu tak lekką ręką ograniczaną wolność

                        no i własnie to najbardziej mnie w Twoim stanowisku drażni - nawet od skrajnych
                        liberałów nie usłyszałam TAK pojmowanej wolności, tak mi się wydaje, że to
                        pojęcie trochę spłycasz - ale to moje odczucie

                        też bym wolała być wolna, niczym nie ograniczona - ale tu się poajwia jak
                        mówiłeś błąd indywidualizmu, a więc i indywidualne pojmowanie słowa wolność -
                        ale niestety żyję w społeczeństwie, ono mi coś daje, ja mu sie jakoś
                        odwdzięczam, relacje nie są idealne, często niesprwaiedliwe, ale lepiej nikt
                        tego nie potrafi ustawić

                        dla Ciebie jakieś niepisane zasady są zbyt niejasne, by obowiązywały,
                        ograniczają, ale w tak urządzonej społeczności sa normą - przynajmniej były
                        przez pewien czas.
                        • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 06.06.04, 21:39
                          nie trzeba być w ogóle liberałem, żeby nie być przeciwko ograniczeniom stroju w
                          szkole. już nie chce mi się po raz setny tego opowiadać.. dla mnie ograniczenia
                          w tej sferze to debilizm, i już - wyjaśnienia wcześniej. nigdy nie bede się
                          godził na takie ograniczenia - niczemu w praktyce nie służą. jest masa
                          indywidualnych problemów (typu prowokowanie nauczycieli), ale one będą zawsze,
                          jak nie strój się do tego przyczyni to co innego. serio mnie ta gadka już
                          męczy, wy się wspieracie nawzajem, a ja sterczę sam:) przydałby się jeszcze
                          jakiś facet:)
          • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 21:48
            blinski napisał:

            > wcale nie takie proste. nie da się jednoznacznie zmierzyć skali prowokowania,
            > a 'niedopuszczanie do prowokowania', zapewne poprzez zakazywanie noszenia
            > danych strojów godzi w wolność osobistą.
            > a nauczyciel dlatego jest nauczycielem a nie rowo-kopaczem, że z założenia
            > powinien wiedzieć jak zareagować w takiej sytuacji - np. zwróceniem uwagi.
            > zdumiewające, że tak łatwo wszystkie godzicie się na ograniczanie wolności!
            > po prostu nie umiecie postawić się w sytuacji innych - np. dziewczyn, które
            > lubią się 'ostrzej':) ubierać - tylko dlatego ze same zawsze wolałyście
            > skromność chcecie na siłę wciskać ją innym. skromność to nie mus, to wybór!
            >
            >
            > Blinski w szkole jestem skromna! Wyuzdana moge być w sytuacji intymnej, JASNE?????
            >
            >
            • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:22
              to twój wybór, a nie nakaz ustawowy, JASNE???
              • facecja Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:47
                blinski napisał:

                > to twój wybór, a nie nakaz ustawowy, JASNE???
                >

                a nakaz okreslonego stroju to wybór dyrektorki, a nie nakaz ustawowy, JASNE???
                • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 23:04
                  ustawowy - ustawa szkolna. i przeciw wpisywaniu tego typu zakazów do tejże
                  ustawy jestem przeciwny. jeśłi nie ma tego w statucie szkoły, nie ma podstaw do
                  ukarania.
      • miska_malcova Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:03
        Jestem w kwestii ubioru w szkole dość konserwatywna - może dlatego, że po
        pierwsze: jestem starą babą, a po drugie: chodziłam do szkoły w której błękitny
        sweterek uchodził za szczyt ekstrawagancji i nikomu to nie zaszkodziło :-)))
        Jakoś rażą mnie odkryte brzuchy, szpilki, teatralny makijaż i inne detale w
        szkole. Nic na to nie poradzę... Uważam, że można w szkole okazać nieco
        szacunku nauczycielom i nie wygłupiać się. To nie jest miejsce na takie stroje
        • kochanica.francuza Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:05
          miska_malcova napisała:

          > Jestem w kwestii ubioru w szkole dość konserwatywna - może dlatego, że po
          > pierwsze: jestem starą babą, a po drugie: chodziłam do szkoły w której błękitny
          >
          > sweterek uchodził za szczyt ekstrawagancji i nikomu to nie zaszkodziło :-)))
          > Jakoś rażą mnie odkryte brzuchy, szpilki, teatralny makijaż i inne detale w
          > szkole. Nic na to nie poradzę... Uważam, że można w szkole okazać nieco
          > szacunku nauczycielom i nie wygłupiać się. To nie jest miejsce na takie stroje
          żauważ,że blinski niektóre kwestie adwersarzy pomija
          • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:23
            nie pomija, tylko ma na nie inny pogląd.
        • kochanica.francuza Drogi blinski! 05.06.04, 22:06
          Jutro idę na dziewiątą, a że mam cholerne klopoty ze snem, pozwolisz,że opuszczę
          to wirtualne miejsce.
          Proponuję kontynuację dyskusji np.jutro.
          Salut!
      • miska_malcova Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:11
        cóż... bliński z pewnością założyłby przyjazną dla młodzieży (zwłaszcza
        damskiej) szkołę ;-)))
        • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:25
          do której ty dzieciaka byś pewnie w życiu nie posłała, bo jeszcze by zobaczył
          goły pępek czy pasek stringów i się zdemoralizował;)?
      • miska_malcova Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:28
        cóż, moim (ponownie) skromnym zdaniem do szkoły przychodzi się aby się uczyć, a
        nie pokazywać goły brzuch, ale mogę sie oczywiście mylić :-)
        • blinski Re: Krotkie spodnice w szkole 05.06.04, 22:38
          głównie po to, aby się uczyć, ale nauka nie bylaby tak przyjemna bez gołych
          brzuszków:)
        • Gość: !czternastka! Re: Krotkie spodnice w szkole IP: *.siemiatycze.sdi.tpnet.pl 10.06.04, 20:25
          Ja sama jeszcze chodzę do szkoły, ale nie podoba mi się to, że sporo dziewczyn
          chodzi z wąskim paseczkiem materiału na biodrach...
      • Gość: Richelieu* blińskiego autorytet grzmotnął IP: 217.98.107.* 06.06.04, 01:07
        blińksiego autorytet upadł. Niestety. A tak go ceniłam

        każda szkoła powinna z góry określić swój regulamin gdzie jednym z punktów było
        by nieprzychodzenie do szkoły w: i tu lista. Jeśli uczeń przyszedł by w czymś
        takim więc złamał by regulamin dostał by uwagę. Po kilku uwagach i wzywaniu
        rodzica pokazuje się uczniowi drzwi wejściowe. Dowidzenia i po kłopocie.
        Chciałeś chodzić do TEJ szkoły to się stosuj. Fartuszki są rewelacyjnym
        wynalazkiem.

        Dzieciom pozwolić na ich pojmowanie wolności to przyjdą jak na seks-party
        ubrane z fajkami w kieszeni. Wiem jednak, że mi nie zwróciły by uwagi, że
        wyglądam nieprzywoicie, bo ja do pracy ubieram się jak do pracy, na wyuzdane
        imprezy jak na wyuzdane imrezy. Dzieci nei mają wyczucia. Mówisz bliński, że
        dzieciom pozwolić palić. ? Kiedy nawet teoretycznie papierosów w kiosku nie
        kupią. Może jeszcze otworzyć im pub i pokój schadzek?

        Partnerstwo. Bardzo źle postępuje nauczyciel gdy obniża ocenę uczniowi bo ma za
        krótką spódniczkę. Tyle, że.. Nie byłeś nauczycielem, widać, ba, nawet kontaktu
        z młodszymi od siebie, a podlegającymi Tobie nie miałeś. Powiedzieć
        dziewczynce, że pupę jej widać? Myślisz, że się zawstydzi? Może to spechalnie
        żeby szoł wśród kolegów zrobić.
        Polegać na przywoitości? Jakiej? Dla mnie przyzwoitość kończy się za drzwiami
        gdzie zaczyna następna przyzwoitość.

        Ty. Jak na wykłady chodzisz ubrany? Jak Twoje koleżanki chodzą? Teraz już takie
        aparatki przychodzą, że dresiara jak z obrazka. Parada dup. Studentka. Ups,
        przeporaszam, "studentka" ma przynajmniej tyle ucywilizowania, że odburknie coś
        pod nosem. Dziecko, gimnazjalista, takiego ucywilizowania jescze nie ma. Ono
        jest materiałem na człowieka społecznego. Bez upominania go wyrośnie na członka
        chamów, dresiarzy, kurw i bawidamków. Gimnazjalista, w pzreciwneiństwie do
        studenta, odpowie anuczycielowi "spadaj stary", albo "Ty się odpierdol od moich
        paznokci". Co zrobiłbyś w takiej sytuacji?

        Można powiedzieć, że ten pasek (tzn. spódnica długości paska) raczej nie pasuje
        do tego stanika( tzn. bluzki wyciętej jak stanik)

        makijaż. Ostry, wulgarny, kurewski. Przynieść gazetę z makijażem dyskretnym
        albo.. przynieść swoje kosmetyki i pokazać jak się malować poprawnie. To akurat
        wymaga już przynajmniej przeciętnego kntaktu. Próbował ktoś?

        Wspimnieć o ostatnicm filmie, w którym ona była ładna, on był przystojny, ale
        znalazł ładniejszą, odszedł i pierwsza coś tam, załamała się na przykład. Lub
        lepiej wspomnieć o koleżance lub córce kogoś tam, z tą samą sytuacją. I
        zasugerować klasie jak to warto przykładać wagę do strojenia się i mozdrzenia.

        Absolutnie nie wyp0ominać krótkiej spódnicy czy kroku w kolanach gdy uczeń stoi
        przy tablicy. Wtedy jest dwakroć wściekły.

        Fajki? Opowiedzieć o raku płuc. Piwo? O alkoholizmie. W najstraszniejszy z
        możliwych sposobów. O seksie bez prezerwatyw na imrezie po kilku piwach i dwóch
        setkach również. O tym co się z nimi stanie gdy nie będą mieć wykształcenia lub
        będą mieć bylejakie też. Z wylądowaniem pod mostem (z dzieckiem poczętym na
        wspomnainej imprezie) włącznie.

        I to jest partnerstwo. Ich nieświadomość nie może być usprawiedliwieniam
        podejmowania czynności za które nie wezmą dorosłej odpowiedzialności.
        Odpowiedzialność za wyzywający ubiór? Przyrównać. Kochane dzieci,
        pzedstawiciele którego zawodu ubierają się tak jak Wy? Lekarze chodzą w
        fartuchach, urzędnicy w garniturach, policjanci w mundurach, nawet panny
        sklepowe mają nakaz odpowiedniego ubioru. A Wy?

        a Ty bliński?
        • blinski Re: blińskiego autorytet grzmotnął 06.06.04, 09:52
          nawet ty, richelieu..:/
          eh, musi jeszcze sporo wody w wiśle upłynąć, żeby ludzie u nas zrozumieli..
          nie czytałaś w ogóle moich poprzednich postów, tylko powyciągałaś to co ci się
          podobało.
          najpeirw wolność, a jeśli ktoś nie potrafi z niej skorzystać i nadużywa danych
          mu praw (tak jak napisałaś - powie 'spadaj stary' czy 'ty się od..ol' do
          nauczyciela) to wtedy można mu wymierzyć karę, bo np. naruszył godność drugiego
          człowieka. nikt nikomu się nie karze wstydzić, ale kara za taką bezczelność
          musi być.
          poza tym nie 'dzieciom' wolno palić (przecież nie pisałem nigdzie, żeby wciskać
          pety gimnazjalistom), tylko 18-latkom, podczas gdy w szkole dręczy się nawet 20-
          latków. poza tym ja bym ten zakaz sprzedawania fajek obniżył do 16 lat - 16-
          latki i tak palą więcej od 20', a może poprzez zniwelowanie atrakcyjności
          zakazanego owocu trochę im się odechce (też dobry temat do badań).
          z tym otwieraniem pubu - dobry pomysł, by mieli gdzie posiedzieć po szkole
          (trzeba by było wprowadzić kontrolę, by nie pili podczas zajęć) - we francji
          np. w liceach na korytarzach niektórych szkół stoją automaty z browcem.
          co do pokoju schadzek - trochę bez sensu; palarnia to zainstytucjonalizowanie
          trwającego nielegalnego procederu, i dlatego ten pomysł bym popierał; a pokój
          schadzek - raczej nie.
          mówisz o tym, że gimnazjalista bez upominania wyrośnie na bawidamka albo k..ę.
          jaaasne, parę zakazów i problem z głowy, dzieciak po prostu zapomni o swoich
          niecnych zamiarach, a ty masz spokój - przecież wypełniłaś swój moralny
          obowiązek i zakazałaś, czyli jesteś czysta. w polsce to typowe - setki martwych
          przepisów, ale sumienie czyste.
          te twoje pomysły o tłumaczeniu, przynoszeniu gazet, uświadamianiu, są całkiem
          dobre - należałoby tylko posiadać umiejętność odnoszenia sposobu uświadamiania
          do sytuacji, to również zadanie dla raczej dobrego pedagoga - obeznanego z
          młodzieżą, umiejącego do niej trafić (a przyznam, że o takiego niełatwo).
          to jest dobre, przecież ja nigdy nie powiedziałem że nie - nigdy nie
          napisałem 'ok, niech sobie robią co chcą a nam (nauczycielom) nic do tego i
          udajemy że nie widzimy'. chodziło mi cały czas o złe metody walki z tym!
          chodziło mi TYLKO I WYŁĄCZNIE O ZAKAZY. jeśli ktoś nie posłucha i nadal będzie
          się ubierał 'niewłaściwie' - co, wyrzucić ze szkoły, bo wyrośnie zapewne na
          degenerata?
          nie wiem, może nie czujecie że mnożenie komend w czystej postaci to coś złego
          przez swój wiek..? nie chcę byc bezczelny, ale nie wierzę że wszystkie macie
          autorytarne skłonności.
          poza tym uswiadomiłem właśnie sobie, że jedna kwestia nadal nie jest jasna -
          czy my odnosimy te nasze wywody do obecnej sytuacji w polsce, czy do stanu
          idealnego? bo jak dla mnie to dwie różne sprawy, i dwa różne poglądy (podobnie
          jak np. legalizacja trawy).
          • Gość: Richelieu* Re: blińskiego autorytet grzmotnął IP: 217.98.107.* 06.06.04, 15:22
            Czytałam, po łepkach.

            TRudno, że dziś jest inna wrażliwość młodzieży i dzieci niż 10 lat temu i 20.
            Mówię o odpowiedzialności, o porównaniu do dorosłego ubierania się. Masz 18
            lat, chcesz mieć palarnię w szkole i pub! Głupoty straszne piszesz. Piwo na
            terenie szkoły? I żeby nie pili w czasie lekcji? No to po co będzie pub, dla
            ozdoby? Żeby ludzie spoza szkoły zazdrościli, że my mamy cool budę?

            Dorośli nie wszędzie mają palarnię, nie mówiąc już, że podchmielenie wpracy
            grozi wywaleniem. Niech też stosują się dzieci do dorosłych zasad jeśli chcą
            korzystać z dorosłych używek. Ale przede wszystkim uświadomienie. Dorosłemu
            odwapnienie kości nie zaszkodzi tak barzdo jak dziecku. I używki na młody
            organizm działają silniej. Czy zakaz. Mówię, że powinno pisać to w regulaminie.
            Przychodzimy ubrani tak i tak, absolutnie trzeźwi itd.

            Ty propagujesz wolność do faktu, ja wolność do miejsca, w którym myśl o
            zaistnieniu faktu powstaje. Ty traktujesz wolność dziecka jak wolność
            dorosłego. A ja jeszcze raz powórzę, dziecko będzie miało identyczną wolnośćjak
            dorosły kiedy sam poniesie konsekwencje. Dzieci nie ponoszą konsekwencji, nawet
            sobie sprawy o nich nie zdają. Dlatego ważne jest uświadamianie i nie
            wymigiwanie się od najbardziej nawet kontrowersyjnych tematów. Palisz? A czy
            wiesz, że obecnie większość pracodawców wymaga od pracowników niepalenia?
            Trudno będzie Ci rzucić z dnia na dzień. Palenie to moda dla machorów. Nie bądź
            bachor.

            Godność. Jeśli powie : "odpierdol się" to jest natruszenie godności, a jeśli
            przyjdzie w ubraniu, że majtki widać to już nie jest nauszenie godności? Może
            dla mówiącego brzdąca o odpieprzeniu się i ten zwrot nie jest rażący czyjąć
            godność. Może brzdąc nie wie nawet co to jest godność? Traktujesz dzieci jak
            ludzi, którzy wszystko wiedzą, a one tym mniej będą wiedzieć im bardziej
            będziesz pobłażać ich niewiedzy.

            I znowu, nie zakazy, ale upominanie, tłumaczenie i przedstawianie efektów ich
            palenia. Ba, potrafiłabym powiedzieć, że w takiej spódniczce mogą zostać wzięte
            za prostytutki przez jakiś obleśnych typów, zaciągnięte w krzaki, zgwałcone,
            zabite. Oto co jest niezdawanie sobie sprawy z następstw. Że ten boski maczo na
            imprezie, który postawił im piwo, często po propozycji odprowadzenia do domu,
            zaprowzdza dziewuszkę w ustronne miejsce i używa jej jako pojemnnika na spermę.


            skąd te zakazy wymyśliłeś. Zakazy mają być w regulaminie. I marzy mi się by
            szkoły z wysokim poziomem narzuciły taki strój jaki szkołom się podoba, a
            uczniowie jeśli chcą się w tej szkole uczyć muszą się dostosować bez grymasów.
            Zakazy co do konkretnego przypadku. Nie można stosować zakazów bez wyjaśnienia.
            Dlatego po pierwsze wyjaśniać i tłumaczyć i przedstawiać konsekwencje.
            Najczarniej jak można.


            Sporo wody musi upłynąć żeby co zrozumieli. Że sposobem wyrażania siebie jest
            goła dupa i cycki na wierzchu? Bez skrupów opowiedziałabym, że ja byłam
            zaczepiana przez różnych takich mimo dość przyzwoitego ubioru i wzroku, że bez
            kija nie podchodź. Młode dziewczynki i młodzi chłopcy coraz częściej są
            piękjnym łupem. Pedofilia szerzy się, tylko dlaczego, gdy 12-latka ubiera się
            jak kurwa z 10-letnim stażem.

            Po pierwsze uświadamiać i.. hm, straszyć.
            • blinski Re: blińskiego autorytet grzmotnął 06.06.04, 16:09
              no więc w większości punktów z radością stwierdzam że się zgadzamy;)
              skąd wziąłem te zakazy? a czytało się tekst źródłowy o którym dyskutujemy czy
              tylko wydaje ci się że wiesz o czym ta mowa:)?
              wróć do początku wątku, kliknij w 1. posta, i przeczytaj to co było w linku
              plus notkę ze strony 'radia maryja', do której to z kolei link jest w linku:))
              będziesz wiedziała, że gadka jest o niczym innym jak o zakazach - nie
              upominaniu, nie tłumaczeniu, nie edukowaniu - bo w tym się zgadzamy, tylko o
              zakazach.
              tak, rozumiem gdy piszesz o prowokowaniu pedofili - tyle że dzieci mogą na
              głowie stawać, a pedofile i tak będą istnieć, podobnież jak i
              gwałciciele 'dorosłych'. chciałabyś podobnie jak i dzieci edukować dorosłe
              kobiety, by nie zakładały zbyt krótkich spódnic, bo jeszcze jakiemuś pawianowi
              rozsadzi spodnie i nie będzie się mógł powstrzymać..? sory, mnie też przerażają
              wypacykowane dwunastki, czy nawet 14-stki; ale już na przykład edukowanie (czy
              jeszcze lepiej wzywanie na dywanik, o czym była mowa) 17-latek, które w końcu
              też chodzą do szkoły (liceum), jest dla mnie przesadą.
              oczywiście, są inne sposoby wyrażania siebie, nie tylko przez strój, ale strój
              jest jedną z MOŻLIWOŚCI.
              nie traktuję dzieci jak dorosłych ludzi, którzy wszystko wiedzą (a i to wcale
              nie jest prawdą), ale nie można ich, dopóki nie skończą 18 lat, traktować jako
              pod-ludzi tylko dlatego że nie mają dowodu osobistego i są zależni od rodziców.
              tak tak, dla ciebie to oczywiście są głupoty, bo przecież bez prowadzenia za
              łapkę dzieciaczki się puszczą, zejdą na złą drogę, i w ogóle się zkurwią.
              mówię więc - edukowanie i rozmowa jak najbardziej; to jest nawet konieczne -
              ale precz z głupimi zakazami i ostrym regulaminem.
              nazywasz puby w szkołach głupotą.. zahukanym polakom do głowy takie skandale
              nie przychodzą:)! jasne, jak napisałem - obecny stan to co innego niż ideał. w
              obecnym stanie sam jestem jak najbardziej przeciwko temu, nauczyciele czy
              ciecie nie poradziliby sobie z tym. ale w przyszłości, po jakiejś głębszej
              reformie edukacyjnej, czemu nie..? lepsza kontrola, jakieś alkomaty, większa
              samoświadomość młodzieży (to tylko moja wyobraźnia:))..
              niepalący niech się od palaczy odchrzanią. nie będzie ich nikt pouczał i
              zmuszał siłą do odzwyczajania się od nałogu. jeśli pracodawcy wymagają
              niepalenia - cóż, trzeba albo się wziąć w garść albo znaleźć inną pracę. ale
              już (to z innej beki) zakaz palenia w miejscach publicznych (tu akurat mowa o
              nowym jorku, naszczęście dla nas to daleka przyszłość) - to już zakrawa prawie
              na faszyzm - i mówię to serio. sam co prawda jestem raczej niepalący - palę od
              pieprzonego poniedziałku, ale nie lubię takich krzywych akcji.
              richelieu, ja studiuję - nie mogę mieć 18 lat. mam 20, ku przypomnieniu:).
              • Gość: Richelieu* Błiński, bliński, włos się jeży na rękach IP: 217.98.107.* 06.06.04, 19:01
                a poza tym dlaczego uważasz, że niestosowny ubiór jest nieszkodliwy? Jest
                szkodliwy. Jest równie szkodliwy jak powiedzenie nauczycielowi "spadaj stary".
                Jest lekceważeniem instytucji.
                Dla dzieci ten cały cyrk? Jak to dla dzieci. Na poziomie nawet licealisty nie
                widać świadomości dobra edukacji, powszechnej, darmowej w miarę. Bo to ta
                cholerna buda i powinna buda być wdzięczna, że do niej chodzimy. O to Ci
                chodzi? Że jeśli każemy tym biednym dzieciom chodzić do tej wstrętnej budy to
                trzeba przynajmniej pozwolić chodzić im w spódniczkach kończących się tuż
                poniżej pupy. Biedne, biedne dzieci. Jakoś wiadć, że osoby z najbardziej
                rygorystycznych szkół nie ucierpiały na tym, wręcz przeciwnie. Po ukończeniu
                jej bardzo ją sobie chwalą, choć dopóki matury nie zdadzą klną szkołę na czym
                świat stoi.

                Czy Ty przyszedłbyś do szkoły w koszulce siatkowej bez rękawów? Nawet gdyby
                było 35 w cieniu? I w szortach z nogawkami kończącycmi się na wysokości
                najkrótszych z damskich mini.


                i o tym jest temat

                poza tym
                Nie zejdą na złą drogę, ale trzeba upominać o zbyt wyzywający strój. Trzeba
                poopowiadać o piwie 15-latkowi tak, by był przekonany, że kumple będą pić piwo
                tylko dla picu i kto pierwszy rzygnie. Indoiktrynacja i pranie mózgu? Tak,
                lepsze indiktrynacja niż olanie sprawy. I jeśli 16-latek zechce wypić piwo to
                nie będzie miał stracha przed rodzicami. Gdyby mój syn przyszedłwszy lekko
                wstawiony (LEKKO!) powiedział z przepraszającą miną, że wypił jedno czy dwa
                piwa bo strasznie głupio mu było być abstynentem, nie pogniewałabym się. Jeżeli
                byłoby to raz, jeżeli stwierdziłby, że piwo owszem smaczne jest, ale wywołuje
                przykre k0nselkwencje. Mam wątpliwą przyjemność znać ogrom alkoholików (nie
                zwykłych pijaczków) więc i moje dziecko tą przyjemność odziedziczy. Taka
                znajomość jest o tyle dobra, że ma działanie pedegogiczne. Napatrzy się to
                będzie wiedział sam, że zaczyna się to w wieku 16-lat i od jednej butelki
                dziennie a kończy.. Dać pub 17-latkom? Pokaż mi taki zakład pracy (poza
                budowami) gdzie dorosły pracownik może w czasie pracy kupić alkohol, nawet
                piwo.


                Ty nie dajesz dzieciom praw jak dorosłym Ty dajesz większe prawa! Prawa większe
                obowiązków żadnych i ochrona bo ta głupia buda do której trzeba chodzić.
                Jezu.
                • kochanica.francuza Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach 06.06.04, 19:17
                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                  Że jeśli każemy tym biednym dzieciom chodzić do tej wstrętnej budy to
                  > trzeba przynajmniej pozwolić chodzić im w spódniczkach kończących się tuż
                  > poniżej pupy. Biedne, biedne dzieci.
                  >
                  >
                  >A właśnie! Tu pojawia nam się ciekawy aspekt. Podobno czlowiek ma się całe
                  życie uczyć,rozwijać,pięć razy zmieniać zawód etc. I to jest cacy (w
                  socjalizmie,jak głupi grzyb,robił całe życie to samo i to było be;-). Dlaczego
                  więc akurat młodzieży nalezy tak ekstremalnie uprzyjemniać naukę,skoro nauka
                  jako taka jest wspaniała,świetna i fajna?

                  A pod resztą postu się podpisuję nogami i rękami,więc pozwolilam sobie
                  wyciąć,coby;-)miejsca nie zajmować.
                  >
                  >
                  • Gość: Richelieu* Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach IP: 217.98.107.* 06.06.04, 19:29
                    Ja w ogóle tego nie pojmuję. W ogóle nie pojmuję również tego, że w podaniach o
                    pracę jako jedną z głównych swoich zalet podaje się chęć do dalszej nauki.
                    Jezu. Gdyby tylko mi zafundowali uczyłaby się do końca życia, co też narazie
                    skutecznie, choć za własną forsę, robię.

                    Uprzyjemnianie dzieciom nauki powinno kończyć się na ciekawym prowadzeniu
                    lekcji. Puby, chodzenie w wystających majtkach to efekt coraz większej
                    bezradności nauczycieli, bo bachory na głowę włażą a oni nie mogą nic im
                    zrobić. Jedynka nie skutkjuuje więc nic nie skutkuje.

                    Tu akurat dobre jest opowiadanie dzieciom co z nimi będzie gdy nie będą mieć
                    wykształcenia albo gdy będą nawet i stolarzami, fryzjerami, ale bez chęci do
                    pracy, z olewackim stosunkiem.
                • blinski Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach 06.06.04, 19:37
                  to chyba nie ma sensu.. tak, uważam że niestosowny ubiór jest nieszkodliwy i
                  głęboko w d.. mam lekceważenie instytucji, to jakaś paranoja! to jest szkoła!
                  szkoła! szkoła jest dla uczniów czy uczniowie dla szkoły? pier..lisz jak stara
                  baba, opanuj się richelieu.
                  nie uważam, że to jest 'ta cholerna buda', i że powinna być wdzięczna. powinna
                  być otwarta i tolerancyjna. o - i tyle od niej tylko w tej kwestii wymagam. i
                  nie dorabiaj mi tu teorii o jakichś pierdołach, mówię o ubiorze! u-bio-rze! i
                  niczym więcej.
                  daję dzieciakom wieksze prawa? to chyba jasne, że w większości urzędów, biur
                  itp., obowiązuje strój formalny, ale po jaką cholerę ma on obowiązywać w
                  szkole? żeby przyzwyczajać młodzież do bycia dorosłego życia? może w ogóle
                  zabrać im dzieciństwo, bo życie jest ciężkie i niech się przyzwyczajają?
                  może rzeczywiście z tym pubem to byłaby przesada, ale tylko ze wzgledów
                  praktycznych - na pewno nie przez żadne p..one 'bo nie wypada'. jakby to dobrze
                  zorganizować mogłoby wypalić;).
                  i tak, do nędzy, najlepsza jest instytucja totalna. wszechobecna kontrola,
                  jeden mundurek, każdy zna swoje miejsce. nie?
                  doprowadzasz mnie o tego, że zaczynam przeklinać, a robię to bardzo rzadko:)
                  • Gość: Richelieu* Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach IP: 217.98.107.* 06.06.04, 19:55
                    nie odpowiedziałeś mi na pytanie jak chodzisz ubrany do szkoły? W koszulce
                    siatkowej i króciutkich szortach?
                    Nie chodzi o mundurki lecz o strój jeszcze tak niedawno noszonym tylko przez
                    kurwy uliczne. Jak czułbyś się będąc nauczycielem gdy panna 17-letnia przyszła
                    by do odpowiedzi w takej mini, że po podniesieniu ręki by napisać na tablicy
                    pół majtek ujrzało by światło dzienne. Teoretyzujesz z tym ubiorem. Nie miałeś
                    do czynienia z gimnazjalistami, z liecalistami. Masz za to świeże jeszcze
                    wspomnienie własnego żalu, że coś tam nie było wolno.

                    Mówię o kurewskich ubraniach, które dla 16-17-letnich pannic kurewskimi nie są.
                    Radio Maryja i o. Rydzyka uważam za sektę szkodzącą obrazowi Kościoła
                    Katolickiego lecz sprawa zakazu w przychodzeniu w mini uważam za słuszną. Jako
                    obeznany w modzie wiesz co wisi na wieszakach w sklepach dla młodych panienek.
                    One będą to nosić też w szkole.

                    Szkoła dla dzieci? Powinny się cieszyć, że mają możliwość. Napisałam już
                    Kochanicy, że gdybym miała na to pieniądze cieszyłabym się bardzo gdybym co
                    semestr miała sesję. Oczywiście tego rodzaju kwestie widocznie obce są.. jezu,
                    nie chciałam tego, obce są osobie, która wydaje ciężkie pieniądze na naukę w
                    szkole, która choć jedna z najlepszych prywatnych w Polsce to stosuje taktykę
                    prostudencką, łącznie z wchodzeniem sudentom w dupę byle by tylko zostali i
                    zostawiali swoje lub swoich rodziców peiniądze.
                    Ciesz się, że ma możliwość chodzić do takiej dobrej szkoły i nie porównuj
                    państwowej podstwówki, gimnazjum czy nawet liceum do swojej obgecnej,
                    nietypowej jak na polskie warunki sytuacji.
                    Wyobraź sobie siebie jako nauczyciela u którego biurka stoi uczennica lat 17 z
                    odkrytym prawie biustem i majtkami widocznymi gdy specjanie nachyla się po
                    upadniętą kredę.
                    Masz wyobraźnię?

                    No i co z Twoim ubiorem w szkole? Pozwalają w swps chodzić w plażowym ubiorze?
                    Tyle, że studentowi już to do głowy nie przyjdzie, nastolatkowi jeszcze tak.
                    • facecja OT do Richelieu 06.06.04, 20:56
                      Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                      > gdybym miała na to pieniądze cieszyłabym się bardzo gdybym co
                      > semestr miała sesję.

                      Richelieu, powiedz, co wziąć, żeby mieć takie odczucia jak Ty :)
                      bo ja w akacie rozpaczy dałabym się wbić na następne 4 lata do LO z burymi
                      zgrzebnymi mundurkami, byle nie mieć sesji
                      • Gość: Richelieu* Re: OT do Richelieu IP: 217.98.107.* 07.06.04, 00:34
                        1. w łeb się wałkiem do ciasta walnąć
                        2. stanąć za biurkiem a nie przed, może być też obok albo na
                        3. wziąć się w garść aż pójdzie w pięty byle nie zgiąć karku przed palcem
                        opatrzności, który czai się na naszą piętę achillesa by zgławić nasz protest
                        przed jarzmem poprze uchwycenie naszego jabłka adama i zostawienia z niego
                        ogryzka
                        4. lepiej walnij się wałkiem, do wałkowania materiału przed egzamem

                        zgrzebne mundurki? Ja fartuszki nosiłam nawet niecałą podstawówkę. Liceum to
                        wolna amerykanka. Hm, grzecznie, bezmakijażowo, bezfarbowaniowo.
                    • blinski Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach 06.06.04, 21:57
                      a wiesz co mi za refleksję nasunęłaś właśnie..?
                      hahah.. to takie proste.. kiedyś tam, z nudów, zastanawiałem się, czemu z
                      liceum nadal jestem bardziej psychicznie związany niż z swps-em, nawet po dwóch
                      latach.. oczywiście - wiadomo, głównie ludzie.. ale co w tych ludziach takiego?
                      jak sobie ich indywidualnie powspominam, nie jako masę, to w sumie aż tacy
                      świetni nie byli (ok, i tak lepsi niż tu:)).
                      i teraz już mam - to ogólna atmosfera stosunku do nauczycieli. tutaj, jak sama
                      mówisz, jest raczej nastawienie prostudenckie - ja oczywiście nic w tym złego
                      nie widzę, byłbym debilem jakbym robił z tego zarzut. wykładowcy są git, aż
                      chce mi się uczyć, uczestniczyć w zajęciach, nawet mailować z nimi a propos
                      pewnych kwestii.. zanim tu przyszedłem nie wiedziałem że tak może być:).
                      w liceum natomiast panowała ogólna atmosfera la resistance:) uczniowie vs.
                      nauczyciele - coś jak porównanie: ludzie w prl vs. władza ludowa:).. to
                      spajało, naprawdę. a na zbiorowym paleniu i chlaniu browaru pod pawilonami obok
                      szkoły można było poznać sporo ludzi;); atmosfera zakazów i nakazów (choć nie
                      było tak źle z tego co wiem w porównaniu do innych szkół) sprzyjała ogólnemu
                      olewactwu, braku szacunku dla nauczycieli i robieniu im na złość, kiedy tylko
                      się dało (ach, te zielone szkoły:))..
                      no cóż, w sumie zacząłem się zastanawiać czy was nie poprzeć w końcu - bo co
                      prawda tu uczyć się mi jest dużo lepiej i milej (z czasów liceum pamiętam tylko
                      numery jakie wykręcaliśmy żeby zaliczyć semestr a potem zdać), ale najlepsze
                      kontakty mam z liceum..
                      poza tym macie choć częściową (mam nadzieję, że nie wkradł się wspomniany błąd
                      indywidualizmu;)) odpowiedź, czemu uczniowie nade wszystko w szkole cenią życie
                      społeczne.
                      • blinski Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach 06.06.04, 22:01
                        a jak się ubieram do szkoły? nie bedę wdawał się w szczegóły, a więc na ogół
                        przecierane dżiny, oldschoolowy obuw, niezbyt obszerne t-shirty, sweterki w
                        serki, rozpinane bluzy.
                        • kochanica.francuza Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach 06.06.04, 22:23
                          blinski napisał:

                          > a jak się ubieram do szkoły? nie bedę wdawał się w szczegóły, a więc na ogół
                          > przecierane dżiny, oldschoolowy obuw, niezbyt obszerne t-shirty, sweterki w
                          > serki, rozpinane bluzy.
                          >
                          > eee blinski i gdziez tu indywidualizm?
                          btw pa pa spać idę
                          >
                          >
                          • blinski Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach 06.06.04, 22:28
                            pamietasz co kiedys napisałem? po 1. - estetyka, po 2. - wygoda, po 3. w koncu -
                            indywiduallizm. z resztą w obrębie każdego stylu da się pokombinować tak, żeby
                            było oryginalnie.
                            dobranoc, richelieu, tylko żeby ci się koszmar o szkołach pro-uczniowskich nie
                            przyśnił;)
                            • blinski Re: Błiński, bliński, włos się jeży na rękach 06.06.04, 22:30
                              widzisz, do czego doprowadza mówienie we dwójkę jednym głosem..:)
                              no cóż, następnym razem dla równowagi będę musiał pomylić richelieu z tobą;)
                              • Gość: Richelieu* A gdzie odpowiedź na pytanie IP: 217.98.107.* 06.06.04, 23:20
                                co byś zrobił gdybyś będąc nauczycielem musiał patrzeć na majty swojej
                                uczennicy swojącej przy tablicy?

                                Jak już mówiłam. Twoja obecna szkoła nie musi wobec Was stosować żadnych
                                zakazów odnośnie ubioru bo sami wiecie i Ty sam przychodzisz w dźinsach,
                                koszulach, swetrach w serek, no normalnie jak porządny student. I gdzie Tobie
                                do nastoletkowego wuuzdania. Przyjdź do szkoły jak na plażę i wtedy zobaczysz
                                czy nie będą nauczyciele na Ciebie krzywo patrzeć. Albo niech Twoje koleżanki
                                przyjdą a`la dzisiejsze 14-latki.

                                Ty chyba nie widziałeś dzisiejszych nastolatek w akcji. Jaki socjolog z Ciebie
                                będzie? Albo .. nauczyciel? Dziewczę zamajta cyckami wylewającymi się z
                                dekoltu, a Ty powiesz cool extra i w ogóle git.
                                • blinski Re: A gdzie odpowiedź na pytanie 07.06.04, 07:41
                                  richelieu, daj spokokój z tymi nastkami w akcji.. to chyba nie było na
                                  poważnie..? bo nie wiem jak to traktować..:)
                                  nieważne co ja bym zrobił, masz rację, nie każdy musi mieć takie silne nerwy
                                  jak ja:).
                                  powiedziałem ci już co o tym sądzę - to jak np. z tymi nastkami są pojedyncze
                                  przypadki i wg. mnie powinny być rozpatrywane pojedynczo, a nie podciągane pod
                                  jeden zakaz. i już.
                                  a jak to może wygladać w praktyce opisałem ci na swoim przykładzie, ale zapewne
                                  nie zauważyłaś lub uznałaś za nierelewantne;))
                                  • r.richelieu Re: A gdzie odpowiedź na pytanie 12.06.04, 02:58
                                    z nastkami nie są pojedyncze przypadki. Wystarczy jedna "wyzwolona" to potem
                                    cała klasa poleci do Orsaya po trendy pomarańczowe mini.

                                    a jeśli chodzi o indywidualne rozpatrywanie, zakaz przychodzenia o szkoły w
                                    mini ugodzi tylko w dziewczynki przychodzące w mini. Więc gdzie tu podciąganie
                                    wszystkich pod jeden zakaz. Powiem więcej. Te osoby, które nie dały się
                                    wciągnąć w propagandę żartówiastych dekoltów, mogą czuć w takiej sytuacji pewną
                                    satysfakcję, nagrozenie za ich indywidualizm i silną wolę. Bo indywidualizmem
                                    dziś nie jest przychodzenie do gimnazjum w odlotopwych seksi ciuchach, a w
                                    ubraniach przyzwoitych.
                                    plis, pójdź bliński na wywiad terenowy do gimnazjum
                                    • blinski Re: A gdzie odpowiedź na pytanie 12.06.04, 08:53
                                      richelieu, mam siostrę o cztery lata młodszą, teraz jest w 1. klasie liceum,
                                      ale wcześniej nie jeden raz miałem okazję byc w gimnazjum, i dlatego od razu
                                      zakwalifikowałem twoje argumenty o wyzywających strojach gimnazjalistek jako
                                      głupoty. hm.. oczywiście to tylko jedno gimnazjum, a co dopiero gdzieś na
                                      peryferiach, tam w sumie mogłyby się takie przypadki znaleźć.
                                      richelieu, 'nagradzanie indywidualizmu tych co nie poddali się żarówiastej
                                      modzie' poprzez zakazywanie tej mody? sory, ale robisz wszystko, bym uznał że
                                      coś z tobą nie tak:)
                                      tak ci się nudziło, że koniecznie musiałaś rozdrapać ten męczący (chyba nie
                                      tylko dla mnie) temat;)?
            • kochanica.francuza a tak w ogóle 06.06.04, 16:21
              to twierdzenie,że szkoła służy głównie kontaktom z kolegami...szkoda słów...
              i mnie grzmotnął - może nie tyle autorytet, co skądinąd sympatyczna wizja blinskiego
              ale blinski jesteś wolny! pisz na forum co chcesz!
              tyle że wolność miewa swoją cenę - nic nie jest za darmo
              a co do przeciwstawiania wychowywania zakazywaniu...ech...szkodz słów
              • blinski Re: a tak w ogóle 06.06.04, 16:44
                to o tym do czego służy szkoła, to, droga kochanico, nie moje poglądy, tylko
                wyniki badań:)
                no właśnie, jaki ze mnie autorytet, rzeczywiście richelieu się wygłupia;)
                e tam, takie pieprzenie z tą wizją która runęła:) - już któryś raz to zrobiła,
                o ile pamiętam. a robi to za każdym razem kiedy mam inne zdanie;)

                kochanica.francuza napisała:
                > a co do przeciwstawiania wychowywania zakazywaniu...ech...szkodz słów

                szkoda słów? nie kumam.. znaczy że wg. ciebie nie można tego przeciwstawiać bo
                to jedno i to samo..? hmm..


                • kochanica.francuza Re: a tak w ogóle 06.06.04, 16:50
                  blinski napisał:

                  > to o tym do czego służy szkoła, to, droga kochanico, nie moje poglądy, tylko
                  > wyniki badań:)
                  Jak by Ci tu powiedzieć blinski? Gdyby zrobić badania wśród starych
                  ludzi,wyszloby,ze kościół jest znakomitym miejscem np.do drzemki - co chyba nie
                  znaczy,że należy tam poustawiać sofy i polówki?
                  Kościół jest elementem RELIGII,a szkoła EDUKACJI. O religii, edukacji,gospodarce
                  i innych miałeś- u Goodmana.

                  > no właśnie, jaki ze mnie autorytet, rzeczywiście richelieu się wygłupia;)
                  > e tam, takie pieprzenie z tą wizją która runęła:) - już któryś raz to zrobiła,
                  > o ile pamiętam. a robi to za każdym razem kiedy mam inne zdanie;)
                  Ej,z wizją jest moje,a ja się nie powtarzam!
                  >
                  > kochanica.francuza napisała:
                  > > a co do przeciwstawiania wychowywania zakazywaniu...ech...szkodz słów
                  >
                  > szkoda słów? nie kumam.. znaczy że wg. ciebie nie można tego przeciwstawiać bo
                  > to jedno i to samo..? hmm..
                  >
                  > zakazywanie jest elementem wychowania.nie zakazywali ci rodzice,żebyś nie
                  wbiegał pod samochód? bo gdyby tego nie robili,to byś tu nie mógł swoich cennych
                  bzdur wypisywać
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  • blinski Re: a tak w ogóle 06.06.04, 16:56
                    taak, porównaj jeszcze zakazywanie wsadzania paluszków w ogień do zakazywania
                    posiadania własnego zdania, niegodzenia się na chodzenie z rodzicami np. do
                    kościoła..
                    takie tam pieprzenie o tej szkole i kościele - wszystko się zmienia, nie tkwi w
                    miejscu. pomysł z kanapami nie jest zły, ale babcie i tak by ci nie powiedziały
                    że idą tam na drzemkę czy pogadać z kumpelami, bo się anatemy boją:) - więc
                    pomysł by nie przeszedł:)
                    bzdury to ja nie powiem czyje tu czytam;)
                    • kochanica.francuza Re: a tak w ogóle 06.06.04, 17:03
                      blinski napisał:

                      > taak, porównaj jeszcze zakazywanie wsadzania paluszków w ogień do zakazywania
                      > posiadania własnego zdania, niegodzenia się na chodzenie z rodzicami np. do
                      > kościoła..
                      zdaje się że chodziło raczej o grzebanie w pępku i wrzucanie nauczycielce?
                      > takie tam pieprzenie o tej szkole i kościele - wszystko się zmienia, nie tkwi w
                      >
                      > miejscu.
                      Aha - nie ma religii,edukacji,gospodarki etc.?
                      To po co jest matura z polskiego etc.? Powinna być z tego,jakiej marki ma gacie
                      Kazio,a furę Wiesio - idąc tokiem Twego rozumowania.
                      I nie tylko matura - egzaminy w ogóle.

                      Blinski - używaj mózgu,organy nieużywane zanikają;-)
                      pomysł z kanapami nie jest zły, ale babcie i tak by ci nie powiedziały
                      >
                      > że idą tam na drzemkę czy pogadać z kumpelami, bo się anatemy boją:) - więc
                      > pomysł by nie przeszedł:)

                      nic nie rozumiesz blinski.ha.trudno.ten typ tak widocznie ma;-)
                      > bzdury to ja nie powiem czyje tu czytam;)
                      >
                      >
                      > zbiorowe chyba? bo jesteś w mniejszości.wszyscy Ci tłumaczą,że ślicznie
                      teoretyzujesz i nie masz pojęcia o "społecznej praxis"
                      pozostańmy przy tym blinski że znasz się na modzie. i nie sugeruj mi między
                      wierszami,że jestem homo sovieticus, bo akurat chowałam się w kręgach
                      paraopozycyjnych.
                      >
                      • blinski Re: a tak w ogóle 06.06.04, 17:15
                        przykro mi, ale to że większośc myśli inaczej ani troszkę mnie nie przekonuje..
                        tak, k...a, jako matka zakaż swoim dzieciakom grzebać w pępku, palić, robić
                        kupę w majty, lizać metal w zimie - najlepiej napisz im jakiś kodeks i żyj
                        szczęśliwie. mówię, do nedzy że jestem za tłumaczeniem, edukowaniem, ale zawsze
                        furtka - 'to twój wybór, zrobisz jak zechcesz'. kumasz? to jest takie złe
                        rozwiązanie? flaki by ci się przekręciły gdybyś miała tak zrobić? uważasz, że
                        to, że tak myślę świadczy o mojej głupocie? nie w..aj mnie, ja nie nazywam cię
                        głupią za twoje (zresztą wasze, bo racja, po mojej stronie barykady jestem
                        tylko ja) poglądy, wg. mnie anachroniczne i w praktyce nieskuteczne.
                        o co ci znowu chodzi z tą gospodarką, religią i edukacją? to, że się zmieniają
                        poprzez nieustanną weryfikację ludzkie poglądy i sposób organizacji różnych
                        rzeczy, nie oznacza że ulegają one degradacji.
                        a co z tymi egzaminami? że nie zabraniam dzieciakom obnosić się z logo na t-
                        shircie oznacza niby wg. mnie, że mają one się niczym innym nie zajmować?
                        kochanico, chcesz ze mnie robić głupka, ok. ale rób to w jakiś sensowniejszy
                        sposób;).
                        • kochanica.francuza Re: a tak w ogóle 06.06.04, 17:25
                          blinski napisał:

                          > przykro mi, ale to że większośc myśli inaczej ani troszkę mnie nie przekonuje..
                          > tak, k...a, jako matka zakaż swoim dzieciakom grzebać w pępku, palić, robić
                          > kupę w majty, lizać metal w zimie - najlepiej napisz im jakiś kodeks i żyj
                          > szczęśliwie. mówię, do nedzy że jestem za tłumaczeniem, edukowaniem, ale zawsze
                          >
                          > furtka - 'to twój wybór, zrobisz jak zechcesz'.
                          DO CHOLERY!BLINSKI! Zakazy są JEDNYM z elementów wychowania! Oczywiście,że
                          zabronię dziecku:,
                          -grzebać w pępku w miejscach publicznych,a zwłaszcza w świątyniach dowolnego
                          wyznania
                          -robić kupe w majty,gdy nauczy się nie robić jej w majty, czyli kontrolowac
                          czynności wydalania
                          -lizać metal w zimie
                          -palić
                          Znam rodziny, w których dzieciakom nie wolno było pić do 18.urodzin.Oczywiście
                          obalały browara chyłkiem i po kryjomu,a nakryte dostawaly burę.Od 18 r.ż. -
                          prosze bardzo,browca nawet wspólnie z rodzicem ("pierwszy wspólny browiec)
                          Ech blinski - teoretyku nieszczęsny...
                          DZIECI potrzebuja zakazów i nakazów,bo inaczej czują się niepewnie,w amorficznej
                          przestrzeni.CZESC rzeczy da się załatwić przez edukowanie,tlumaczenie,a część
                          nie.Niektóre zakazy cofasz,gdy dzieci dorastają.Ja mając 30 lat jestem partnerką
                          mojej matki,ale NIE byłam nią mając lat 11!

                          kumasz? to jest takie złe
                          > rozwiązanie? flaki by ci się przekręciły gdybyś miała tak zrobić? uważasz, że
                          > to, że tak myślę świadczy o mojej głupocie? nie w..aj mnie, ja nie nazywam cię
                          > głupią za twoje (zresztą wasze, bo racja, po mojej stronie barykady jestem
                          > tylko ja) poglądy, wg. mnie anachroniczne i w praktyce nieskuteczne.
                          Zdaje się,że to właśnie niektórzy z nas znają się na PRAKTYCE ,a nie Ty.

                          > o cogradacji.
                          > a co z tymi egzaminami? że nie zabraniam dzieciakom obnosić się z logo na t-
                          > shircie oznacza niby wg. mnie, że mają one się niczym innym nie zajmować?
                          Nie,ale sugerujesz,że szkoła nie służy nauce,i podpierasz się badaniami.
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          • blinski Re: a tak w ogóle 06.06.04, 17:59
                            nie nie nie! nic takiego nie sugeruję - sugeruję jedynie by mieć też na uwadze
                            zdanie uczniów - to oni w końcu chodzą do szkoły i to dla nich cały ten cyrk,
                            nie? nie chodzi przy tym o to, by dać sobie wejść na głowę, ale zaakceptować,
                            przynajmniej te nieszkodliwe dla innych, młodzieńcze odchyły.
                            a gdzież ja ci pisałem o 11-latkach? pewnie że 11-latka trzeba jeszcze
                            prowadzić przez życie, bo biedak niewiele kuma, ale przy 16-latku to już
                            przesada.
                            powtarzam jeszcze raz - na co zakaz picia i palenia przed 18 (a znam i panny,
                            co mając 21 lat muszą się ukrywać!), skoro i tak nikt nie będzie tego
                            przestrzegał. po co hipokryzja? nastek (mówię o ok. 16, bo np. 14 to
                            rzeczywiście trochę za wcześnie) będzie się ukrywał i ku..ił na starych, a oni
                            nie będą mieli żadnej kontroli i ciężej jest im ufać dziecku. nie lepiej dać se
                            siana? pytam serio. ja im powiedziałem, że czasem palę, i był luz, a ja miałem
                            czyste sumienie.
                            gdyby mi skopali za to dupę, i tak bym nie przestał palić, tylko przestałbym im
                            o tym mówić, a także i o paru innych rzeczach, bo bałbym się konsekwencji albo
                            kar pieniężnych. nie rozumiesz tego? z moich kumpli i kumpel z liceum rodzice
                            tylko kilku o tym wiedzieli. naprawdę żal mi było starych, którzy wszystko
                            zabraniali - w rezultacie w ogóle nie znali swoich dzieci, które bały się
                            powiedziec im o jakiejkolwiek imprezie czy czymś podobnym.
                            ale jeśli dla ciebie taki stan rzeczy jest czymś naturalnym, to ok - tylko nie
                            wiem kogo by mi było bardziej szkoda; ciebie czy dziecka.
                            • kochanica.francuza Re: a tak w ogóle 06.06.04, 18:12
                              blinski napisał:

                              > nie nie nie! nic takiego nie sugeruję - sugeruję jedynie by mieć też na uwadze
                              > zdanie uczniów - to oni w końcu chodzą do szkoły i to dla nich cały ten cyrk,
                              > nie? nie chodzi przy tym o to, by dać sobie wejść na głowę, ale zaakceptować,
                              > przynajmniej te nieszkodliwe dla innych, młodzieńcze odchyły.
                              > a gdzież ja ci pisałem o 11-latkach?
                              przewinął się motyw 11-latki wprowadzony przez forumowiczkę

                              pewnie że 11-latka trzeba jeszcze
                              > prowadzić przez życie, bo biedak niewiele kuma, ale przy 16-latku to już
                              > przesada.
                              > powtarzam jeszcze raz - na co zakaz picia i palenia przed 18 (a znam i panny,
                              > co mając 21 lat muszą się ukrywać!), skoro i tak nikt nie będzie tego
                              > przestrzegał. po co hipokryzja? nastek (mówię o ok. 16, bo np. 14 to
                              > rzeczywiście trochę za wcześnie) będzie się ukrywał i ku..ił na starych, a oni
                              > nie będą mieli żadnej kontroli i ciężej jest im ufać dziecku. nie lepiej dać se
                              >
                              > siana? pytam serio. ja im powiedziałem, że czasem palę, i był luz, a ja miałem
                              > czyste sumienie.
                              > gdyby mi skopali za to dupę, i tak bym nie przestał palić, tylko przestałbym im
                              >
                              > o tym mówić, a także i o paru innych rzeczach, bo bałbym się konsekwencji albo
                              > kar pieniężnych. nie rozumiesz tego? z moich kumpli i kumpel z liceum rodzice
                              > tylko kilku o tym wiedzieli. naprawdę żal mi było starych, którzy wszystko
                              > zabraniali
                              ale jakie wszystko! człowieku!
                              - w rezultacie w ogóle nie znali swoich dzieci, które bały się
                              > powiedziec im o jakiejkolwiek imprezie czy czymś podobnym.
                              > ale jeśli dla ciebie taki stan rzeczy jest czymś naturalnym, to ok - tylko nie
                              > wiem kogo by mi było bardziej szkoda; ciebie czy dziecka.
                              chyba nie rozumiesz,o czym mówię. BTW nie zamierzam miec dzieci.
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              • blinski Re: a tak w ogóle 06.06.04, 18:27
                                nie wiem do końca co miałaś na myśli, ciężko mi rozgryźć.
                                w każdym razie przedstawiłem ci moje zdanie oraz pewne fakty - wątpię, byś
                                chciała zaprzeczać i twierdzić że jednak młodzież nie ma w sobie nic z
                                buntowników i zakazy tylko im służą.
                                to tyle.. uff, nie chce mi się prawdę mówiąc już o tym gadać, a tobie;)?
                                • kochanica.francuza Re: a tak w ogóle 06.06.04, 18:45
                                  blinski napisał:

                                  > nie wiem do końca co miałaś na myśli, ciężko mi rozgryźć.
                                  > w każdym razie przedstawiłem ci moje zdanie oraz pewne fakty - wątpię, byś
                                  > chciała zaprzeczać i twierdzić że jednak młodzież nie ma w sobie nic z
                                  > buntowników i zakazy tylko im służą.
                                  > to tyle.. uff, nie chce mi się prawdę mówiąc już o tym gadać, a tobie;)?
                                  > może pogadamy za 20 lat?jak będziesz mial dzieci?;-)
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  • blinski Re: a tak w ogóle 06.06.04, 19:42
                                    ano zobaczymy:) nic nie wiadomo, ale nie planuję. heheh, też jestem ciakawy,
                                    czy nie zmieniłbym zdania; ale musiałoby się zdarzyć naprawdę niewiadomo co by
                                    to się stało;)
                                    • blinski Re: a tak w ogóle 06.06.04, 19:43
                                      kurczę, zobacz - temat rzeka po prostu. ledwie doba upłynęła, a tu setka jak
                                      nic:) lepiej nam idzie niż na wątku o mnie;)
                                    • kochanica.francuza Re: a tak w ogóle 06.06.04, 19:44
                                      blinski napisał:

                                      > ano zobaczymy:) nic nie wiadomo, ale nie planuję. heheh, też jestem ciakawy,
                                      > czy nie zmieniłbym zdania; ale musiałoby się zdarzyć naprawdę niewiadomo co by
                                      > to się stało;)
                                      >
                                      > no tak.to praktyk z ciebie nie będzie;-)
                                      sto pierwszy post!
                                      >
                                      >
                                      >
      • kochanica.francuza bo wybacz blinski 06.06.04, 19:48
        ale albo popadasz w paranoję albo nami manipulujesz
        prezentujesz tu "straszliwą" i "przerazającą" alternatywę: albo pełna wolność
        albo zamordyzm rodem z Korei Północnej

        cały czas ci wyjaśniamy,że chodzi o COS pośredniego, ale dla ciebie każde
        posrednie to zaraz sytuacja jak z w/w Korei

        dla Ciebie,gdyby nauczyciel zwrócił uwagę uczniowi nawalonemu jak
        stodoła,zaćpanemu i leżącemu na głównej ulicy miasta w dniu najważniejszej w
        semestrze klasówki, to ten nauczyciel jest straszliwym zamordystą!na
        resocjalizację z nim!
        • blinski Re: bo wybacz blinski 06.06.04, 19:58
          ee, jaki zamordyzm? ja się tylko pytałem, czy aby takie rozwiązanie wam się nie
          marzy:) taka pośrednia sytuacja o której mówisz jest teraz, i wg. mnie mogłoby
          byc lepiej.
          ba! nawet nie mówisz o teraźniejszej sytuacji, ale o jeszcze bardziej
          restrykcyjnej, bo w końcu w mało której szkole obowiązują restrykcje co do
          ubioru.
          nadal nie wiem, jakie z tych restrykcji miałyby płynać korzyści, serio.
          konkretnie - jakie? ograniczmy się teraz tylko do tego, bo rozważając wiele
          kwestii naraz doprowadzimy do tego, że nasze posty będą miały długość rozprawy
          naukowej.
      • Gość: Ata Re: Krotkie spodnice w szkole IP: *.tebo.net / *.tebo.chelm.pl 15.06.04, 11:30
        Krotkie spódnice w szkole to przesada jest to miejsce publiczne i trzeba
        wyglądać odpowiednio a nie jak panie spod latarni
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka