zettrzy
05.02.05, 05:15
Na jedną co blahniki do secondhandu wstawiła i było jej żal
Jakby ekologistka, która z ocelota
futro ujrzawszy na modnisi barkach
nie przebierając w wypowiedzi miarkach
na panią modną tysiąc przekleństw miota
i twarz nadziera o zdechłego kota
tak ja, we wszystkich ciała zakamarkach
i ducha mego najciaśniejszych szparkach
odczuwam ogromnego, bolesnego gniota
i wytargana uczuć kołowrotem
nabieram manier godnych byle beksy
płacz się z mej piersi wyrywa z łoskotem
mą suknię od McQueena plamią łzawe kleksy
i nie ma wcale dla mnie życia potem
kiedy blahniki oddałam w lumpeksy...
a tu jest wersja zoptymalizowana na długość:
fiku miku
nie ma cię blahniku