easier_to_fly
21.05.05, 00:13
Może i nie jest to post o temacie nadającym się na to forum, ale postanowiłam
napisać właśnie tu, bo forum Kobieta to już od dawna totalne dno, a tu
jeszcze są chyba myślące jednostki :]
Otóż miałam dzisiaj okazję porozmawiać sobie z pewną siostrą zakonną. W sumie
od dawna mnie to zastanawiało, ale dzisiaj po prostu nie mogę uwolnić się od
myśli JAK SIĘ ŻYJE W TAKIM ZAKONIE?? Dla mnie to jest po prostu inny świat,
wręcz inna epoka...Życie według harmonogramu, praktycznie zero rozrywek...Nie
ma mowy o siedzeniu rano przed telewizorem z papierosem i chipsami... :] Nie
ma mowy o FACECIE, nie ma mowy o strojeniu się, o imprezach... o wszystkim
tym, co dla nas jest chlebem powszednim...oczywiście zdaję sobie sprawę, że
do zakonu i seminarium [to to już totalnie chora instytucja moim zdaniem-mam
na myśli skumulowanie w jednym miejscu dziesiątek niewyżytych, bo tak to
trzeba nazwać, a przecież normalnych, zdrowych, młodych FACETÓW]...no więc,
że do tego typu instytucji ZAZWYCZAJ trafiają ludzie, którym najwidoczniej
odpowada takie życie, to zależy odosobowości, od poglądów, od powołania w
końcu... Tak czy inaczej po prostu nie potrafię sobie wyobrazić codzinności
takich siostrzyczek...Życia w jakim starym, przytłaczjącym budynku, gdzie
wszystko wydaje się być święte, a każde zachowanie nie na miejscu... :p
Nieeee...:]
Czekam na Wasze opinie na ten temat...