Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ

      Osiwieć można

    21.06.05, 21:13
    popularne określenie stanu chwilowej nerwówki
    Ale tak faktycznie osiwieć, w ciągu dnia, dwóch, trzech, bliski kontakt z
    czymś przerażającym. Nie pytam się czy jest możliwe aby osiwieć, ale co to za
    przeżycie musiałoby być aby wywołać taką reakcję. I czy w ogóle można mówić o
    przeżyciu, bo siwieli i tacy, którzy kompletnie tracili kontakt z
    rzeczywistością, z bólu, z głodu, ze strachu. Taka metaświadomość rządząca
    się wyłącznie prawidłościami fizjologicznymi, a jednak istniejąca, nie
    pozwalająca zamienić człowieka w, przepraszam za wyrażenie, warzywo. I czy
    mniej odporni łatwiej ulec mogą gwałtownemu osiwieniu, jakiś kawałek horroru
    w tv na przykład albo niegroźny ekschibicjonista w parku i już siwizna
    gotowa. Może być może.
    Tylko jak to się dzieje i co to za wydarzenia. Naszło mnie. To nie może być
    oblicze śmierci, chyba, że widziane przez spadającego z wieżowca, dla którego
    jest nieukniknione. Może więc nieuknioność. Ale co to za świadomość ma w
    ciągu ostatnich 5 sekund życia? Raczej kłębek instynktów samozachowawczych,
    które wlepiają mu, stworzoną przez siebie dużo wcześniej, kliszę z wycinkami
    z życia. Od tego się siwieje? Że jest poza świadomością? Że wstrząs
    psychiczny, ale taki co nie psychiką a somatyką kieruje. Gdy leci siekiera to
    odskakujemy. A jeśli bylibyśmy w bardzo ciasnym pomieszczeniu, ta siekiera by
    leciała, a my nie mielibyśmy drogi ucieczki, to co z włosami? W końcu takie
    gwałtowne siwienie jest we włosie, a nie w genach i cebulkach.

    no i mam problema
      • przemkowa.b Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:18
        Richelieu kochanie, nie powinnaś tego zamieścić na psychologii?????
        pzdr.:))))
        • r.richelieu Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:26
          nie chcę na fpsach, bo tam raz dwa odniosą to do mnie zamiast abstrakcyjnie
          podywagować
          znają mnie, skubańce
      • zettrzy Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:21
        prawdziwa snobka farbuje sie na siwo, jak jest modnie, a nie jakies tam
        siwienie przez siekiere spadajaca z wiezowca
        • Gość: goldi Re: Osiwieć można IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.05, 21:26
          Gretkowska od X czasu na siwo.Że niby taka przez kieł czasu ruszona, nestorka,
          indywidualistka,gołąbek pokoju? Nie rozumiem, za prosta kobieta ze mnie.Może
          modne.
        • r.richelieu Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:47
          a w powszechnym durnowatym mniemaniu mężczyznom siwizna dodaje klasy, a
          kobiecie wręcz przeciwnie
      • Gość: goldi Re: Osiwieć można IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.05, 21:29
        Siwienie to proces TUŻ PO nie W TRAKCIE.Weź to pod uwagę.TUŻ.
        • r.richelieu Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:35
          o, tuż po? Czyli rozprężenie nerwów powoduje dopiero przepływ, więc i zanik
          melaniny? Czy więc włos, w końcu martwy, ma regować jak serce, jelita i przełyk?
      • b_bb Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:36
        Inne popularne powiedzenie "co nas nie zabije, czyni nas silniejszymi" wskazuje,
        że jednak te traumatyczne wydarzenia wzmacniają nas psychicznie. Nie do końca
        się z tym zgadzam. A właściwie wcale się nie zgadzam. ;)Ludzie po ciężkich
        przeżyciach najczęściej potrzebują pomocy psychologa, by się pozbierać. Zdarza
        się, że padnie im na włosy, a bywa, że padnie na to, co pod nimi, a wtedy jest
        już dużo mniej wesoło... Jak tu teraz wkręcić element modowy? Modnie jest
        przyznawac się do załamań psychicznych i korzystania z usług terapeuty.
        • r.richelieu Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:46
          ad moda, bo w końcu osiwienie dotyczy włosów, hehe

          ad trauma. Zdarzenie doniosłe, wpływające na późniejsze życie, ale nie
          powalające na kolana siłą. Osiwienie też raczej nie dotyczy bardzo ciężkich,
          owszem, ale powtarzających się sytuacji, do których ludzie się przzwyczajają,
          nabywają dystansu, w końcu obojętności. Chodzi o nagłość i co świadomość może
          mieć z tym wspólnego, jeśli w takich krańcowych sytuacjach nie ma świadomości

      • jasna_79 Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:48
        Moja Mama opowiedziała mi kiedyś, jak jej Babcia a moja Prababcia osiwiała w
        ciągu jednego dnia na oczach całej rodziny - rzeczywiście TUŻ PO. Mama była
        wtedy malutką dziewczynką, ale ten dzień stoi jej w oczach do dziś.

        Poprzedniego dnia w szpitalu z powodu spapranej operacji wyrostka zmarł
        Prababci najstarszy syn. Na Podlasiu zmarłych po śmierci wystawia się w trumnie
        w domu, żeby wszyscy mogli przyjść i się pożegnać. No to Prababcia zamknęła się
        ze zwłokami zmarłego syna w pokoju (kawalerem był) żeby go przebrać do trumny i
        w ogóle oporządzić. Weszła jako ciemna szatynka w sile wieku ok. 11 przed
        południem, wyszła ok. 18 wieczorem siwiutka jak gołąbek i trzęsąca się. Przez
        te wszystkie godziny cichutko zawodziła, słychać było pod drzwiami.

        A najlepszy był Pradziadek, który w ogóle nie zwrócił uwagi na zmianę w
        wyglądzie Prababci - tylko zapytał, dlaczego dziś nie było obiadu i może
        chociaż kolacja będzie przyzwoita. To po nim w mojej rodzinie egoizm całą gębą
        się pleni. I słuch absolutny, skrzypkiem był, artysta, wiecie.

        A Prababcia jeszcze mnie trochę wychowywała jak byłam malutka i pamiętam te jej
        delikatne siwiutkie włosy, starannie ściśnięte w koczek. Super była ta moja
        Prababcia, rozpuszczała mnie jak dziadowski bicz :) i moją Mamę kiedyś też :)
        • r.richelieu Re: Osiwieć można 21.06.05, 21:55
          Ooo, ja mojej prababci nie znam, nawet moja mama dziadków nie zna. Takie
          dwupokoleniowe śmy no i późnomacierzyńskie.

          tuż po, ale po czym? Może sam akt śmierci nie poruszył tak Twoją Prababcią
          tylko narastająca świadomość braku syna. Wtedy osiwenie byłoby w trakcie

          ss, no, tak na czynniki pierwsze cyjąć tragedię rozbieram, neiładnie
          • jasna_79 Re: Osiwieć można 21.06.05, 22:05
            A drąż, drąż :) Ja cenię dociekliwe umysły, Prababcia zresztą też taki miała.

            Może i w trakcie, masz rację. Dla mnie też to dziwne jest, kolejny dowód na to,
            że w każdym z nas jest coś, co potrafi podporządkować sobie ciało. Świadomość,
            dusza, 21 mm. Coś co mówi cebulkom - dziewczyny, odciągamy.
            • r.richelieu Re: Osiwieć można 21.06.05, 22:16
              na przykład dzeciom przed klasówką ściska brzuszki i ich autentycznie bolą ;)
              Ale to najpierw jest bodziec zewnętrzny, przetworzony i zanalizowany, że
              klasówka jest be, a dopiero potem z tego układ nerwowy wpływa na somę, znaczu
              brzuszek boli ze strachu

              sęk w tym, że spadający z dachu, czy w innej podobnej sytuacji, nie zdąży
              przeanalizować (dobrze by jeszcze powoedzieć, że na zimno przeanalizować :),
              bodziec od razu kieruje się do somy.

              Jeśli chodzi o kilka godzin, na trumną na przykład, to dlaczego w oczywistej w
              końcu sytuacji, matki rozpaczającej za dzieckiem, ogromna większość, choć
              pewnie cierpi tak samo, powraca do równowagi psychicznej szybko, nie mówiąc o
              włosach, które są jakie były
      • Gość: vadee Re: Osiwieć można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 09:31
        To nie może być
        > oblicze śmierci, chyba, że widziane przez spadającego z wieżowca, dla którego
        > jest nieukniknione. Może więc nieuknioność.

        a to się ze sobą nie wiąże? :)
        podobno było to bardzo częste u więźniów obozów koncentracyjnych, czekających w
        kolejce na wrzucenie do pieca.
        bardzo mi się podobają wystąpienia Niemców, wypierających się, jakoby zakłądali
        obozy zagłady. nc.
        • Gość: Richelieu* Re: Osiwieć można IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 22.06.05, 13:51
          Poza bardzo nielicznymi przypadkami, do samego końca człowiek chce żyć. Dlatego
          dałam przykład z tą siekierą, która jeśli leci, to można jeszcze uchylić się,
          ale gdy nie ma miejsca na uchylenie się to wtedy dopiero jest nieuknioność.
          Z więźniami w obozach bardzo dobry przykład, straszne, że ta świadomość
          nieuknioności wasnej śmierci jest u nich rozciągnięta bardzo w czasie i są
          zmuszeni do analizowania własnego końca, w pełni świadomi bez specjalnych
          fizycznych niedogodności, które mogłby zagłuszyć
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja