Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bęben a futro

    12.11.05, 23:58
    Wszystkie ludy wiejskie Czarnej Afryki korzystają ze skór dostępnych im
    zwierząt. Zabijają, jeśli da się zjeść to jedzą, jeśli zabiją lwa to
    zostawiają hienom i szakalom resztki. Przeżynają bawołom gardła żeby mieć
    skóry na pokrycie chat, kozom i gazelom żeby mieć ubrania obrzędowe dla
    siebie i membrany bębnów dla duchów i kamieni, wreszcie kotom aby ich zęby
    świadczyły o męskości, kobiecości, a więc sile plemienia. Gdzie tu postawić
    protest przeciw noszeniu futer? Czy białemu nie wolno, a czarnemu wolno? Albo
    zabronić czarnemu, w końcu i tak na codzień chodzi w europejskich ciuchach i
    słucha popu i techno a nie tamtamów.

    Niektóre z plemion Nowej Gwinei słyną, czy może raczej słynęły, z
    kanibalizmu. Kiedy wielki wojownik zginął to szaman czy inny kapłan wyjmował
    z jego klatki serce, kroił na części i dawał do zjedzenia aby żyjący byli
    odważniejsi. To samo działo się z jądrami i w ten sposób wierzyli, że odwaga
    i męskość zmarłego została zwielokrotniona prze żyjących. Swoisty
    konfucjanizm, hehe. Jak więc nieścisłe jest określenie, że to kanibalizm. Czy
    więc Gwinejczykowi wolno, a nie-Gwinejczykowi nie wolno?

    Pewien kot twierdzi, że chroni zwierzęta nosząc polar a nie futro. Pięknie,
    sama mam trzysetkę i doceniam walory użytkowe. W tym sęk, że czuję się
    trucicielem środowiska raczej, a nie propagatorem jego czystości, bo jak
    można nazywać siebie obrońcą zwierząt i środowiska i nosić poliester 100%.
    Kotu wolno a mnie nie wolno? A cały tzw. trzeci świat nazwałby to
    barbarzyństwem, że zamiast tradycyjnie siłą i brutalnie strzyżonej owcy lub
    śmiercią z pięciominutowym przerażeniem w krowich i świńskich oczach, buduje
    się parujące beznadziejnością na 50 tys. lat hałdy polarów, toreb ze skaju i
    kurtek z ceraty. Nie mówiąc o innych śmieciach, w tym toksycznych
    akumulatorów, za żyznych odpadach po fosfatach i wszechobecnym freonie.
    Europejczykom wolno a "dzikusom" nie wolno? Bo bestialsko mordują sobie
    strój? Prawdziwa dzicz.


    Obserwuj wątek
      • zettrzy Re: Bęben a futro 13.11.05, 00:12
        oooo....
        a przeciez rozlalam tego drinka wiec jestem tylko 1/2 wprawiona....
        czyzby ktos tutaj chcial RACJONALNIE podejsc do noszenia futer? na tym forum?
        rrrrany julek chyba zle przeczytalam przeciez tutaj ograniczamy sie do histerii
        w obronie BIEDNYCH ZWIERZATEK
        niech zyje POPRAWNOSC POLITYCZNA!!!!!!!!!!!!!!
        • dalla Re: Bęben a futro 13.11.05, 02:44
          racjonalnie do noszenia futer?
          bo futro to co? klasa, styl, pieniadze?
          zettrzy, udzielasz sie tak intensywnie na forum moda, a na zdjeciu to ani
          modnie ani ladnie nie wygladasz...
          musisz sie futrem poratowac
        • lunalovelight Re: Bęben a futro 13.11.05, 09:16
          ja podchodze racjonalenie [tez].
          wypowiedz ponizej.
      • lunalovelight moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 09:15
        a propos kanibalizmu - o 5 rodzajach chinskiego czytala? pewnie czytala, bo
        madra jestescie, ale jak nie, to goraco polecam. fascynujaca, acz miejscami
        nieco obrzydliwa materia.

        a co do roztrzasanej tu co jakis czas materii 'nosze futro - ja nie nosze - ty
        jestes morderczyni bez serca - a ja kocham zwierzatka', to coz, mam mieszane
        uczucia. albowiem ja autentycznie kocham zwierzeta [nie 'zwierzatka', cholera
        jasna mac!], wspomagam finansowo schronisko dla psow [jedno, bo na wspomaganie
        kilku mnie nie stac], mam psa wzietego z ulicy i odratowanego [psa, nie
        'zwierzatko', puszystka kuleczke - jak zabieralama ja, bo to suka, do domu, to
        byla brudna, pchly z niech wychodzily, miala otwarte rany na ciele [ciete] i
        smierdziala - wiele 'mlodych obronczych zwierzatek' w ogole by do niej, biednej
        suki, nie podeszlo, do 'zwierzecego kloszarda'...] i wielu znajomych, ktorzy
        postepuja podobnie. serce mi sie kraje na widok krzywdy zwierzecia, nie chce
        rozwijac tematu.

        ad rem - futer nie nosze. bo mi sie nie podobaja i, ze wzgledu na sposob, w jaki
        zazwyczaj odbywa sie ich 'wstepna produkcja', nie chcialabym chyba [ale la donna
        e mobile, kto wie, co sie stanie, a noz widelec kupie sobie szynszyle do kostek]
        ich nosic. JEDNAK nie ganie osob, ktore nosza, nie wyzywam od morderczyn ani nic
        podobnego, bo ja nosze skorzane buty, uwielbiam skorzane torebki, mam ze 4
        zamszowe plaszcze, z pieknej skory, plaszcze z cielecej skory, roznie. wiec
        hipokryzja czysta jest, kiedy ktos, kto nie ma futra, ale nosi skore ogolnie
        pojmowana, wyzywa i strzela umoralniajacymi gadkami, a mysle, ze w przypadku
        wszystkich mlodych, ekologicznych dziewczatek tak jest.

        niestety - to sie na razie nie zmieni, moje dziewczatka. nie jestesmy na takim
        poziomie rozwoju technologii, zeby wlokna syntetyczne i inne syntetyki nie byly
        grozne dla srodowiska. jak mialam 17 lat, to tez bylam idealistka, ale szybko do
        mnie dotarlo, ze i zwierzeta beda cierpiec i srodowisko jego rozumny mieszkaniec
        - czlowiek - bedzie na potege zanieczyszczac. przynajmniej na razie, dlugo 'na
        razie'.
        • kochanica-francuza Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 11:56
          Luna, jesteś wielka!
          • lunalovelight Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 12:13
            a tam, powiedzialam tylko, co mysle, bo juz zdzierzyc nie moglam [a zazwyczaj
            nie wdaje sie w takie klotnie forumowe, bo po kiego grzyba], ale dziekuje :).

            zaraz i tak mlodsze lub starsze 'obronczynie' na mnie napadna zapewne... co zrobic.
            • zloty_delfin Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 12:20
              Ja nie napadnę, z grubsza zgadzam się z Tobą. Życzę miłej niedzieli :)
              • lunalovelight Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 12:22
                dzieki i nawzajem :).
            • ojasia Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 12:27
              Witam!
              Zgadzam sę w zupełności z Luną. Już mnie powoli denerwują te krzyki
              nawiedzonych "obrońców praw zweirząt". Chętnie zamieniłabym 100 ludzi z
              tzw. "sumieniem ekologicznym" na 1 z wiedzą w tym temacie. Krzyczeć każdy
              potrafi, a już np. segregować odpadki to zbyt duży problem. Futra są złe? Bo
              biedne "zwierzątka" cierpią ... Te "zwierzątka" bardziej ciepria w wyniku
              zanieczyszczenia środowiska. Jeśli ktoś woli nosić systetyki, to musi sobie
              uświadomić, że zalewa Ziemię górami odpadów. Wegetarianie, co niby sa tacy
              poprawni ekologicznie niestety nie wiedzą, że na 1ha uprawy rolnej mozna
              wyżywić 5 ludzi żywiących się tylko "zieleniną" albo 10 jedzących również
              mięso. Chyba najlepiej moje poglądy odzwierciedla credo ekologów (przez
              duże "E", a nie krzykaczy z zerową wiedzą w tym temacie") "MYŚL GLOBALNIE, A
              DZIAŁAJ LOKALNIE!".
              Pozdrawiam
        • b_bb Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 13:16
          Niestety, obrończynie uciśnionych zwierzątek (nie zwierząt) uważają, że jeśli wpiszą swój protest do postu założonego przez miłośniczkę futer, to wpłyną na jej sposób widzenia problemu. Ale, drogie dziewczątka, tak to nie działa. Przynajmniej na mnie. Gdy widzę te posty aaagatkopodobnych, rodzi się we mnie przekora. Linkowane tu nieraz filmy, na których ktoś obdziera ze skóry zwierzęta, mówią mi jedynie tyle, że na świecie są podli oprawcy, którzy katują żywe stworzenia i są sadomasychistyczni idioci, którzy te chore filmy puszczają w obieg, w dodatku pod płaszczykiem jakiejś idei.
          Nie znoszę, gdy ktoś narzuca mi swój sposób myślenia jako jedynie słuszny, w dodatku jedynym argumentem, jakiego potrafi użyć, jest stosowanie wyzwisk, oskarżeń i histerii. Zdaję sobie sprawę, że i tym wątkiem nie rozwiążemy forumowego problemu wojenek: miłośniczki zwierzątek (nie zwierząt) kontra cała reszta, ale rzekłam.
          • lunalovelight Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 13:22
            dobrze gada, nalac jej wodki ;).
            a powaznie: dlatego tez napisalam, co mi lezalo na watrobie i tez nie zamierzam
            wdawac sie w dyskusje z agatkopodobnymi, w razie sie pojawia.
            • b_bb Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 13:27
              Luna, masz większą siłę woli, niż ja. Mnie takie aaagatkopodobne prowokują do dodania swoich trzech groszy. ;) Koty, które mi wypisują głupoty na priva, wzbudzają zaś jeno śmiech politowania. :)
              • lunalovelight Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 13:32
                bo wiesz: po co strzepic jezyk? do pewnych osob i tak sie nie dotrze,ze nie ma
                czegos takiego, jak 'jedynie sluszna postawa', a kazdy medal ma dwie strony - a
                juz szczegolnie, jesli idzie o srodowisko naturalne -> jak ktos juz dotyka
                problemu i skanduje hasla, to powinien zaglebic sie w cale dobrodziejstwo
                inwentarza tematyki, ze tak to ujme ;).

                wypisywanie na privy!? ze tez sie ludziom chce :D.
                • b_bb Re: moje 3 grosze, bo juz nie moge 13.11.05, 13:36
                  I jak tu z Tobą dyskutować, skoro myślę to samo? Mogę jedynie podpisać się pod tym.
                  Wypisywanie na privy jest ql, dżezi i trendi. Mnie to pochlebia, że wzbudzam w ludziach takie emocje, że im się chce. ;)
      • tina84 Re: Bęben a futro 13.11.05, 12:56
        no dobrze lubisz futra nosisz je, uważasz, że to zupełnie ok i w porządku więc
        kogo próbujesz przekonać o słusznośći tego?? nas czy może siebie samą??
        tłumaczysz się? ale komu i po co???
        • kochanica-francuza Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:10
          tina84 napisała:

          > no dobrze lubisz futra nosisz je, uważasz, że to zupełnie ok i w porządku więc
          > kogo próbujesz przekonać o słusznośći tego?? nas czy może siebie samą??
          > tłumaczysz się? ale komu i po co???

          o jezu, następna

          misiu, pytanie: ile czasu rozkłada się JEDNO sztuczne futro? i ile SYFU powstaje
          przy jego produkcji?

          to nie nasza racjonalizacja, to fakty
          • lotta79 Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:25
            kochanica-francuza napisała:

            > tina84 napisała:
            >
            > > no dobrze lubisz futra nosisz je, uważasz, że to zupełnie ok i w porządku
            > więc
            > > kogo próbujesz przekonać o słusznośći tego?? nas czy może siebie samą??
            > > tłumaczysz się? ale komu i po co???
            >
            > o jezu, następna
            >
            > misiu, pytanie: ile czasu rozkłada się JEDNO sztuczne futro? i ile SYFU
            powstaj
            > e
            > przy jego produkcji?
            >
            > to nie nasza racjonalizacja, to fakty

            Widzę, że na tym forum nalezy mieć jedyne słuszne zdanie, futra sa super, cudne
            wspamniałe i nosząc je robimy wielką przysługe matce ziemi (sic?), każdy kto ma
            choć w najmniejszym stopniu inne zdanie jest nawiedzonym, pomylonym
            obrońcą "zwierzątek". Nie ma to jak wolność słowa i przekonań. Poziom tych
            dyskusji (mocno jednostronnych) osiąga już granice absurdu.
            • kochanica-francuza Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:29

              >
              > Widzę, że na tym forum nalezy mieć jedyne słuszne zdanie, futra sa super, cudne
              >
              > wspamniałe i nosząc je robimy wielką przysługe matce ziemi (sic?), każdy kto ma
              >
              > choć w najmniejszym stopniu inne zdanie jest nawiedzonym, pomylonym
              > obrońcą "zwierzątek".

              To ja;-). Nie noszę żadnych futer. Niemniej , będąc skromną epigonką
              błyskotliwej luny, chciałam zwrócić uwagę na pewne niejednoznaczności w kwestii
              "Futra a środowisko".


              • kochanica-francuza przypisek do postu 13.11.05, 13:31

                będąc skromną epigonką

                www.slownik-online.pl/kopalinski/982F0C6C6080B57CC12565BE0017E797.php
          • tina84 Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:32
            kochanica-francuza napisała:

            > o jezu, następna
            >
            > misiu, pytanie: ile czasu rozkłada się JEDNO sztuczne futro? i ile SYFU powstaj
            > e
            > przy jego produkcji?
            >
            > to nie nasza racjonalizacja, to fakty


            a dlaczego odbralaś moje pytanie jako atak?? nie rozumiem z kim chcesz walczyć??
            i w imie czego? zwracasz sie do mnie per "misiu" to po to zeby być bardziej
            zlosliwa tak? ja zadalam tylko proste pytanie...

            ja nikogo nie potepiam ani nie pochwalam za nosznie futer. sama nie nosze bo mi
            sie nie podobaja. ale musiscie wziąśc poprawke na to ze przy produkcji
            "naturalnych" futer i w procesie wyprawiania skor uzywa sie mnostwa silnych
            chemikaliow a odpady z ferm futerkowych tez zanieczyszczaja srodowisko. pochodze
            z pliy i problem zanieszczyszczania srodowiska przy produkcji "naturalnego"
            miesa nie jest mi obcy... pisze bo jestem zdania ze nic nie jest czarne ani
            biale a tlumaczy się ten kto ma cos na sumieniu. wiec nie zakladajcie ze kazdy
            wegeterianin jest stuknietym przemądrzalym ekologiem i pragnie przenieśc swoja
            jedynie sluszną teorie na kazdego i kazdemu miesozercy/"nosicielowi futra"
            wmowić ze robi zle przy czym sam posiada minimalną wiedze na dany temat
            • kochanica-francuza Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:39

              > a dlaczego odbralaś moje pytanie jako atak?? nie rozumiem z kim chcesz walczyć?

              "atak", "walczyć" - to chyba twoje emocje?


              > ?
              > i w imie czego? zwracasz sie do mnie per "misiu" to po to zeby być bardziej
              > zlosliwa tak? ja zadalam tylko proste pytanie...
              >
              > ja nikogo nie potepiam ani nie pochwalam za nosznie futer. sama nie nosze bo mi
              > sie nie podobaja. ale musiscie wziąśc poprawke na to ze przy produkcji
              > "naturalnych" futer i w procesie wyprawiania skor uzywa sie mnostwa silnych
              > chemikaliow a odpady z ferm futerkowych tez zanieczyszczaja srodowisko. pochodz
              > e
              > z pliy i problem zanieszczyszczania srodowiska przy produkcji "naturalnego"
              > miesa nie jest mi obcy... pisze bo jestem zdania ze nic nie jest czarne ani
              > biale a tlumaczy się ten kto ma cos na sumieniu. wiec nie zakladajcie ze kazdy
              > wegeterianin jest stuknietym przemądrzalym ekologiem i pragnie przenieśc swoja
              > jedynie sluszną teorie na kazdego i kazdemu miesozercy/"nosicielowi futra"
              > wmowić ze robi zle przy czym sam posiada minimalną wiedze na dany temat

              o jezusmaria sama jestem wegetqarianką i futer nie noszę - ale widzę, że będę
              musiała napisać to w sygnaturce
              • tina84 Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:43
                kochanica-francuza napisała:

                >
                > > a dlaczego odbralaś moje pytanie jako atak?? nie rozumiem z kim chcesz wa
                > lczyć?
                >
                > "atak", "walczyć" - to chyba twoje emocje?
                to nie ja napisalam "jezu nstepna"

                > o jezusmaria sama jestem wegetqarianką i futer nie noszę - ale widzę, że będę
                > musiała napisać to w sygnaturce

                wiec w czym problem?
                • kochanica-francuza Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:37
                  emocje?
                  > to nie ja napisalam "jezu nstepna"

                  nie nastepna do0 zwalczenia - to był jęk bezradności
                  >
                  > > o jezusmaria sama jestem wegetqarianką i futer nie noszę - ale widzę, że
                  > będę
                  > > musiała napisać to w sygnaturce
                  >
                  > wiec w czym problem?

                  patrz post bb poniżej
                  >
            • b_bb Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:44
              Ech, tina, czytasz nieuważnie. Nam głównie chodzi o to, że na forum odzywają się właśnie ci, którzy widzą te kwestie jednokierunkowo. Nie potępiam ani wegetarian, ani ekologów, ani działaczy stowarzyszeń walczących o prawa zwierząt. Zwróć jednak uwagę na argumenty, jakich używają awanturujące się na forum osoby wyzywające mięsożerców od morderców. Niestety, ich agresywny styl wpływania na oponentów wywołuje wyłącznie bunt i przekorę. Osoby te nie przedstawiają żadnych argumentów, na prośbę o ich podanie odpowiadają wymijająco lub sypią banały. Nic dziwnego, że wszystkie tego rodzaju wątki kończą się wojną, a połowa wypowiedzi jest usuwana za używanie obraźliwych epitetów.
              • lunalovelight Amen n/t 13.11.05, 13:49

              • tina84 Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:53
                no nareszcie! myslalam ze nigdy nie doczekam sie kogoś kto jest nstawiony na
                normalną dyskusje, a nie idiotyczne pyskowki.

                wiem i rozumiem to i zdaje sobie sprawe, ze przez takie osoby wegetarianizm
                odbierany jest jak sekciarstwo ale czy nie mozna byc mniej zlosliwym... ja
                przerabialam juz takiech tematow jak ten wiele i jestem zdania ze nie da sie
                jednoznacznie powiedzieć co jest dobre... chyba nie ma takiej odpowiedzi wiec
                niech kazdy robi to zgodnie z wlasnym sumieniem ale i z poszanowaniem pogladow
                innych bo czasami mam opory co do tego zeby przyznać sie w towarzystwie ze nie
                jem miesa bo to wywoluje w niektorych wrecz agresje... :(. nie wrzucajcie
                wszytskich wegetarian/wegan do jednego worka. teraz i na tym forum bedzie strach
                sie do tego przyznać bo zaliczą cie do tych "jezu nastepnych" :(
                • b_bb Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:57
                  Powtórzę za luną: Amen.
                  Zgadzamy się, nic dodać, nic ująć.
                • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:59
                  A no właśnie. B_bb, piszesz o agresji pseudoekologów. A tina przypomniała mi o
                  tym jak uroczo potrafią reagować ludzie w momencie kiedy się przyznajesz, że
                  nie jesz mięsa. Działo się tak w 98% przypadków; po kilkunastu/dziesięciu
                  dyskusjach na ten temat, które zahaczały o religię, metafizykę, pytania skąd
                  przychodzimy dokąd zmierzamy zaczęłam mówić, że mi normalnie nie smakuje. Może
                  to też kwestia tego, że niejedzenie mięsa nie było wtedy kwestią mody i zbyt
                  popularne, nie wiem. Ale włos się jeżył :P
                  • lunalovelight Re: Bęben a futro 13.11.05, 14:02
                    a ja naprawde nie jem miesa, bo mi nie smakuje :).
                    czasem jem biale mieso z piersi kurczaka, ale innego nie przelkne zwyczajnie.
                    tak na marginesie :).
                    • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 14:04
                      No mi poniekąd też. Ale przyznaję bez bicia, że kiedyś z koleżanką weganką
                      wciągnęłyśmy słoik smalcu :)))))) (na swoje usprawiedliwienie dodam, że byłyśmy
                      pod wpływem).
                      • lunalovelight Re: Bęben a futro 13.11.05, 14:08
                        sloik smalcu!? i to pod wplywem!? jezusie, ale musial byc bal 'potem' ;).
                        ja bym rozmawiala z lwem chyba ze dwie doby :P.
                        • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 14:19
                          człowiek na początku studiów miał mocny żołądek, skończyło się dobrze :)
                • lotta79 Re: Bęben a futro 13.11.05, 14:02
                  Tak apropo wegetarianizmu, sama wegetarianką nie jestem ale ostatnio weszłam
                  sobie przypadkowo na forum gazety: wegetarianizm, powaliła mnie ilość
                  mięsożerców(takich jak ja) okupujących to forum i przy każdej okazji zjadliwie
                  atakujących udzielających sie tam wegetartiam. Śmieszą mnie knute teorie, że
                  wegeteriazm to sekta i trzeba z nimi walczyć (a serio takich opini się
                  doczytałam) mam przyjaciół wegetarian, wegan i nigdy nie czułam sie w
                  najmniejszym stopniu namawiana do takiego stylu życia (co nie znaczy że mnie
                  nie kusi ale zbyt wygodnicka jestem :-). Ludzie skąd w was tyle agresji????
              • ojasia Re: Bęben a futro 13.11.05, 14:05
                Właśnie właśnie. Każdy ma prawo do wyrażenia poglądów, ale dyskusja musi
                opierać się na argumentach, a argumenty na wiedzy w tym czy innym temacie. Nie
                jest dyskusją obrzucanie sie wyzwiskami i twarde trzymanie sie kwestii "mam
                rację, bo mam rację". Ktos lubi np. futra i ma do tego prawo, a ktoś inny woli
                synetyki i też ma do tego prawo. Ale denerwuje mnie ogólny pęd "ekologicznych"
                robienia wielkich afer z niczego. A linkowanie na forum sadystycznych filmików
                z obdzieranymi ze skóry zwierzętami podchodzi mi pod jakąś dewiację. Ubolewanie
                nad ciepieniem zwierząt przezaczonych do konsumpcji tez jest jakieś naciagane,
                bo równie dobrze można snuć wywody nad cierpieniem obieranego żywcem ze skóry
                ziemniaka. Może jego to boli? Tego nie wiemy. Prawda jest taka do egzystencji
                człowiek potrzebuje ubrania, jedzenia i jakiegoś lokum. I jego wolnym wyborem
                jest jaki rodzaj tych rekwizytów wybierze. Nikt nie jest lepszy ani gorszy,
                każdemu należy się jednakowy szacunek. A w dyskusjach tego typu ludzie nie
                broniący praw "zwierzątek" obrzucani są jedynie epitetami, to niestety wywołuje
                agresję i koło sie zamyka. Każdy ma swoje racje i ma prawo ich bronić.
                Jem mięso i noszę skórzane ubrania, futra nie mam (bo wyglądam w nich jak
                własna ciotka) i czy to znaczy, że nie lubię zwierząt? Że kopię każdego
                napotkanego na ulicy psa i wyrywam skrzydełka owadom? A może obdzieran owce ze
                skóry?
          • aaagatkaaa Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:00
            A ile cerpienia, przy takim jednym futrze, to Cię nie interesuje?
            • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:08
              No ale, bo jesteś jednym z adresatów tego wątku, Agatko, co z "dzikimi" i ich
              bębnami? Mogą zabijać kozę żeby mieć czym naciągnąć bęben albo kota żeby z
              zębów zrobić naszyjnik?
              • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:21
                Się wtrącę, chociaż nie do mnie. Ale krótko, bo chyba wszystko już zostało
                powiedziane, reszta to bicie piany... Więc - od jak to ujęłaś "dzikich" -
                odróżnia Cię europejska świadomość. Ta sama, która nie pozwala Ci wycinać małym
                dziweczynkom łechtaczek i nosić na szyi horrendalnej ilości metalowych obręczy.
                p.s. zgadzam się z luną, mi też się futra nie podobają. Ani sztuczne, ani
                naturalne, żadne. Po co dobrowolnie przebierać się za borostwora tudzież własną
                babkę?
                p.s.2 Obiecałam sobie, że nie zabiorę więcej zdania w kwestii futer.
                • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:38
                  więc właśnie ad europejska świadomość. W czym lepsza jest dziewczynka z
                  dziesięcioma kolczykami w uszach od tej z dziesięcioma obręczami na szyi. W
                  czym lepsza jest Europejka powiększająca sobie to i owo i odsysająca tamto i
                  siamto od Afrykanki z talerzem z dolnej wardze. Łechtaczka faktycznie
                  bestialstwo, nie mniejsze od wmawiania w durnowatych gazetach, że 12-latka
                  powinna już TO mieć za sobą. Dziki to specjalne określenie dal postawenia
                  pytania kto tu jest bardziej dziki.

                  i dzięki za głos, bo przeciwnicy futer jakoś nigdy dyskutować nie chcą. Też nie
                  noszę futer w całości, bo mnie nie stać, ale za to kołnierze z przyjemnością
                  • kochanica-francuza Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:47
                    r.richelieu napisała:

                    > więc właśnie ad europejska świadomość. W czym lepsza jest dziewczynka z
                    > dziesięcioma kolczykami w uszach od tej z dziesięcioma obręczami na szyi. W
                    > czym lepsza jest Europejka powiększająca sobie to i owo i odsysająca tamto i
                    > siamto od Afrykanki z talerzem z dolnej wardze. Łechtaczka faktycznie
                    > bestialstwo, nie mniejsze od wmawiania w durnowatych gazetach, że 12-latka
                    > powinna już TO mieć za sobą. Dziki to specjalne określenie dal postawenia
                    > pytania kto tu jest bardziej dziki.
                    >

                    No tak... Nie mozna kultury i sposobu życia kroić na kawałki...Ale jeśli
                    walczymy przeciw wycinaniu łechtaczki (wklepcie w google`a Femine genital
                    Mutilation), to moze i przeciw durnowatym gazetom?... A moze niech przeciw
                    naszym gazetom walczą dzicy...?


                    Rich, wiedziałam, że źle ci jest odpisywac - poruszasz zbyt złozone i trudne
                    tematy.;-)
                  • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:50
                    A po co wartościować? Ja nie piszę o ludziach "dzicy" tylko dlatego, że żyją w
                    innej bajce.
                    • kochanica-francuza Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:55
                      frigg napisała:

                      > A po co wartościować? Ja nie piszę o ludziach "dzicy" tylko dlatego, że żyją
                      w
                      > innej bajce.
                      My też ich nie uważamy za dzikich, tylko tak piszemy ROBOCZO i skrótowo.
                    • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:55
                      a ja piszę dzicy właśnie na określenie nas z tej bajki. Chowasz waśpanna ogon,
                      dobrze, że choć ja jeden post odwagi starczyło ;)
                      • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 20:00
                        Ile było wątków na ten temat? I nie powiesz mi, że pierwszy raz o tym
                        rozmawiamy. Prowadzi to dokądś?
                        Z ogonem sobie pochlebiasz, a zupełnie niepotrzebnie. Bo w Twoich postach
                        oprócz lekkiej grafomanii nie ma niczego co by mnie przerażało.
                        • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 20:46
                          grafomanii? Przecież nie piszę bógwiczego tylko post, mało tego, wszystkie moje
                          artykuły to kwintesencja grafomanii w pojęciu poetów i foremek, bo są w nich
                          suche fakty z może trochę wilgotniejszym komentarzem. Tu się dyskutuje a nie
                          zachwyca. Zresztą, co by tu nie napisać to zawsze dla oponentów będzie
                          grafomania, a ja jestem ścisłowiec a nie

                          wątków było tysionc pińset sto dziewińset, ale w żadnym obrończynie zwierzątek
                          ne powiedziały czy wolno robić bębny ze skóry i naszyjniki z kłów
                          • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 20:56
                            zarazara... bo z tego co ja pamiętam to zaczęło się od nieszczęsnego konia.
                            Fakt, wątek nie na to forum, (ale do jasnej cholery, który na to forum jest?),
                            ale dyskusja zaczęła się sama dobrze wiesz jak. Wszystko co miałam do
                            powiedzenia, ale mi się szczerze nie chciało i nadal nie chce napisała
                            tierieszkowa i chwała jej za to.
                  • frigg niemaniemaniema 13.11.05, 19:52
                    już się nie odzywam.
                    Pomidor
                  • tierieszkowa Re: Bęben a futro 13.11.05, 20:33
                    Lepsza nie jest w niczym. Roznica jest taka, ze ta z Afryki ma zakladane
                    obrecze na szyje obowiazkow, zeby nie odstawac od obowiazujace tam kanonu
                    urody, a ta z Europy przekluwa sobie uszy z wlasnej woli, bo wydaje jej sie, ze
                    bedzie przez to ladniejsza, ciekawsza i pewnie bardziej zbuntowana. Tak samo ze
                    zwyczajem wycinania lechtaczek, ktoremu te dziewczynki sa poddawane sila, a nie
                    slyszalam o przypadku fizycznego zmuszania kobiet w Europie do powiekszania
                    sobie piersi, ewentualnie liposukcji. Wyprany przez idiotyczny magazyn mozg to
                    zdecydowanie nie to samo.
                    A nikt nie komentuje zabijania zwierzat przez mieszkancow Czarnego Ladu, gdyz
                    oni robia to aby sie ubrac i miec skore na potrzebny im beben, a nie po to,
                    zeby brylowac w towarzystwie swoim n-tym futrem z cholera wie czego i
                    twierdzic, ze futro w nowoczesnym spoloczenstwie jest do przezycia tak
                    potrzebne jak temu biednemu Murzynowi.
                    Sama futer nie nosze. Ani prawdziwych, ani sztucznych gdyz uwazam, ze nie sa mi
                    do niczego potrzebne. Moge zalozyc na plecy plaszcz i jest mi cieplo. Nie
                    jestem nawiedzona ekolozka, ale staram sie dbac o srodowisko, np segregujac
                    smieci (tu gdzie mieszkam ma to sens), nie wylewajac oleju po smazeniu do zlewu
                    itp. Przyznaje bez bicia - samochodem jezdze i nosze skorzane buty, paski i
                    torebki (gdzie skora jest odpadem przy produkcji miesa, a nie zdobywana tylko
                    dla samej siebie). Jednak cos za cos, zyje w nowoczesnym spoleczenstwie i nie
                    przesiade sie nagle do rikszy, albo na rower, zeby co dzien do pracy jezdzic 20
                    km. Pewnie rowniez z lenistwa :)
                    • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 21:06
                      Konieczność dostosowania się w modzie czy zachowaniu daje silniejsze
                      przekonanie o słuszności niż narzucona z góry tradycja, która najczęciej
                      zupełnie bezrefleksyjnie jest przekazywana z rodzica na dziecko. Ludzie
                      plemienni dlatego są tak jednogłośni w noszeniu obręczy czy wycinaniu
                      łechtaczek, bo są jednakowi. W Europie podobną jednakowość można było spotkać w
                      małych wioskach i podobny ostracyzm dotknąłby wyróżniającego się. Standardowy
                      przykład z nie chodzeniem do kościoła. Teraz jest trochę inaczej, bo jednak
                      jest znacznie większa mobliność ludzi, nie mówiąc o mediach, ale to samo można
                      powiedzieć i o wiejskcih Afrykańczykach.

                      Bęben był potrzebny Afrykańczykom do muzyki, a skóry do strojów, teraz używają
                      ich do robienia cepelii turystom i dla siebie na święta. I używają tych strojów
                      właśnie po to by brylować wśród innych, żeby pokazać swoją siłę, że mógł sam
                      zabić lwa na przykład, taki gadżet pokazujący jacy są cool i jazzy z punktu
                      widzenia dawnego Afrykańczyka.

                      ad płaszcz i wełna, z której jest uszyty.. a cierpienia owiec?


                      i znowu, nie do Ciebie jest adresowany ten post, tierieszkowa;) Widać rozsądek
                      w przeciwieństwie do co po niektórych
                      • kot-kanapowiec Re: Bęben a futro 13.11.05, 21:16
                        r.richelieu napisała:

                        > Konieczność dostosowania się w modzie czy zachowaniu daje silniejsze
                        > przekonanie o słuszności niż narzucona z góry tradycja, która najczęciej
                        > zupełnie bezrefleksyjnie jest przekazywana z rodzica na dziecko.

                        Bzdura. Polecam: Giddens, Jameson, Bell.
                        • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 21:26
                          ;) a dokładnie w którym miejscu, bo coś mi się wydaje, że przeczytałaś tylko
                          napisy na końcu książki lub streszczenie podyktowane na zajęciach w wyższej
                          szkole zarządzania i zarządzania
                          • kot-kanapowiec Re: Bęben a futro 13.11.05, 21:45
                            r.richelieu napisała:

                            > ;) a dokładnie w którym miejscu, bo coś mi się wydaje, że przeczytałaś tylko
                            > napisy na końcu książki lub streszczenie podyktowane na zajęciach w wyższej
                            > szkole zarządzania i zarządzania

                            Dobra dziewczynka. Wprawdzie przeszukanie domowej biblioteczki zajęło ci więcej
                            czasu, niż się spodziewałam, ale udało się. Teraz przeczytaj, a łaska refleksji
                            spłynie na cię sama. :)
                            • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 22:06
                              Net mi wolno chodzi i komp się strasznie wiesza, a nie czasuj mi tu. Domową
                              bliblioteczkę mam mizerną bo nie mam pieniędzy na to, co mogę mieć darmo z
                              biblioteki.
                              Opinii żadnych nie podałaś tylko podsynęłaś lektury, jak rodzic-leń dziecku.
                              Wyjedziesz tu zaraz z następnymi lekturami, a ja nie mam ochoty czytać po raz
                              kolejny giddensa kiedy mam ochotę podyskutować z Tobą. Nie bój żaby, tych tam
                              Twoich miałam 3 lata i starczy.
      • margo1986 Re: Bęben a futro 13.11.05, 13:30
        grafomania
      • frigg Proponuję 13.11.05, 13:50
        futro z jeża noszone na lewą stronę. Wilk będzie syty i owca cała.
        • kochanica-francuza Re: Proponuję 13.11.05, 19:35
          frigg napisała:

          > futro z jeża noszone na lewą stronę. Wilk będzie syty i owca cała.
          Za to jeż - nie.;-)
          • frigg Re: Proponuję 13.11.05, 19:36
            ok, to niech będą tylko te, które się zgłoszą na ochotnika.
            • r.richelieu Re: Proponuję 13.11.05, 19:39
              masochiści
      • r.richelieu nie na temat 13.11.05, 14:23
        bo sednem jest przecież noszenie skór i futer i wytwarzanie z nich różności
        przez "dzikich" i jak się to ma do ochów nad zwierzątkami. Dzicy są bardziej
        niż "ochraniacze" zwierzątek?
      • jasna_79 Re: Bęben a futro 13.11.05, 16:10
        Piękny wątek. Dawno nic tak mądrego na tym forum nie czytałam. No i oczywiście nie mam nic do dodania :D
      • frigg Re: Bęben a futro 13.11.05, 18:35
        A w wakacje widziałam jednego takiego nieapetycznego, któremu bęben porastało
        futro.
        • r.richelieu Re: Bęben a futro 13.11.05, 19:06
          hehe
      • r.richelieu Czy koń jest zadowolony, że ciągnie pług 13.11.05, 19:54
        po to żeby nie jedzący mięsa z miłości do zwierząt jedli zboże i warzywa?
        Jeszcze wielu trzyma konie, bo jednak nadal koń jest tańszy niż ciągnik.

        no i co z porówaniem botoksu i odsysaniem tłuszczu do talerzy w wargach, patrz
        post pod frigg
        • kochanica-francuza Re: Czy koń jest zadowolony, że ciągnie pług 13.11.05, 19:56
          r.richelieu napisała:

          > po to żeby nie jedzący mięsa z miłości do zwierząt jedli zboże i warzywa?
          > Jeszcze wielu trzyma konie, bo jednak nadal koń jest tańszy niż ciągnik.

          A w Chinach w niektorych kopalniach trzyma się ludzi do ciągnięcia wózków, bo
          tańsi niż konie.
      • kot-kanapowiec Re: Bęben a futro 13.11.05, 21:12
        > Pewien kot twierdzi, że chroni zwierzęta nosząc polar a nie futro. Pięknie,
        > sama mam trzysetkę i doceniam walory użytkowe. W tym sęk, że czuję się
        > trucicielem środowiska raczej, a nie propagatorem jego czystości, bo jak
        > można nazywać siebie obrońcą zwierząt i środowiska i nosić poliester 100%.

        Pewien kot niestety nie może odpowiedzieć, bo w ramach protestu wyrzucił swój
        komputer - prawdziwą plastikową bombę biologiczną. I kable też. Czego i wam życzy.
      • tina84 Re: Bęben a futro 13.11.05, 23:58
        Ja napisze jak to jest z mojego punktu widzenia.

        Dlaczego "dzikusom" wolno zabijac a nam nie? :) Nam tez wolno ale...
        Właściwie to po części już sobie odpowiedziałaś na to pytanie. Na przykład tutaj:
        "Zabijają, jeśli da się zjeść to jedzą, jeśli zabiją lwa to
        zostawiają hienom i szakalom resztki"

        Otóż te "dzikusy" zabijając zwierza wykorzystują wszytskie jego partie - mięso
        jedzą, ze skór robią ubrania, z kości, zębów - ozdoby a wnętrznościami karmia
        np. swojego psa. Nic sie nie marnuje, a to daje prosty rachunek - im wystarczy
        jeden bawół żeby mieć jedzenia nawet na kilka miesięcy i odziać całą rodzine.
        Dzikie plemie więc zabija kilkaset zwierząt rocznie natomiast my Europejczycy
        zabijamy miliony i to wcale nie dlatego, że jest nas wiecej... Futro dla
        Europejki to okolo 50 norek przy czym wykorzystujemy tylko cześć z ich futra.
        Reszta wraz z chemikaliami o których pisałam wcześniej zaśmieca środowisko.
        Dlatego im wolno. Oni zabijaja z glową. Robią to bardziej ekologicznie i
        ekonomicznie niż my, nawet jeśli zabijanie w ich kregach jest rónież związane z
        modą czy poprostu zarobkiem a nie tylko przetrwaniem.
        Co do zatruwania środowiska przez produkcje sztucznych materiałów to już pisałam
        o tym ze produkcja "nautralnych" futer wiąże się z chemikaliami i odpadkami (tak
        to niestety jest przy masowej produkcji) więc niestety rownież i w tym wypadku
        nosząc naturalne futro nie możemy poczuć sie bardziej ekologiczni.

        PS. Wiem, że ta odpowiedz cie nie usatysfakcjonuje bo chcesz za wszelką cenę
        udowodnić mi, że nie mam racji i jestem przewrażliwioną pindą użalająca sie nad
        biednymi "zwierzątkami" (wnioskuje to po ironii z jaką piszesz o obroncach praw
        zawierząt). Nie chce nikogo do niczego przekonywać przedstawiam tylko mój punkt
        widzenia bo poczułam się niejako wywołana do tablicy.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka