Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ...

    03.03.08, 11:51
    Każdej z nas zdążyło sie być obsługiwanym przez rożne
    ekspedientki/sprzedawczynie w sklepach z odzieżą/obuwiem.
    Mile, szczere, wredne itd.
    - Ostatnio Pani chciała mi wcisnąć o rozmiar za dużą sukienkę, która
    ewidentnie wisiała mi w biuście i w biodrach, na moja sugestie o przymierzenie
    w rozmiarze mniejszym Pani poinformowała mnie, ze nie mają, ale w tej tez
    dobrze wyglądam, ze teraz tak sie nosi ... :/
    - W sklepie z jeansami przymierzałam coś ok 10 par, nic mi sie nie podobało,
    albo za szerokie, albo za ciasne, albo na tyłku brzydko leżało ...
    podziękowałam i powiedziałam ze idę dalej gdzie indziej szukać, to sie kobieta
    na mnie obraziła :P
    - W zeszłym roku pomagając kuzynce w doborze sukienki, pewna Pani powiedziała
    do niej :
    " Ale ma Pani szerokie plecy " :P :)))
    Tylko ze kuzynka nie ma szerokich pleców, po drugie nawet gdyby miała, to nie
    wydaje mi sie ze jest na miejscu takie gadanie ...

    A wy jakie macie/mieliście przygody z Paniami?
    Obserwuj wątek
      • piotrazona Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:01
        Ja zawsze myślałam, że jeżeli kupuje się krawat to dobiera się ten
        elemencik tak, żeby pasował do koszuli jak i garnituru (kolor,
        deseń). Pani natomiast wyniośle uświadomiła mnie, KRAWAT MA PASOWAĆ
        DO KOSZULI, GARNITUR NIEWAŻNY!
        • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:09
          Na szczęście nie mam takich problemów- rzadko proszę o rady ekspedientek-
          zwłaszcza, że są takimi samymi laikami, jak wszyscy inni.
          Nie natrafiłam też jeszcze na ekspedientkę, która by otwarcie krytykowała, ile
          ważę i gdzie mi się wylewa :P
          • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:13
            Wiesz, często jest tak ze Ekspedientka sama sie pcha przed Przymierzalnie
            (szczególnie w małych butikach) i pyta czy pasuje, chce zobaczyć itd. Nie pytasz
            sie o jej zdanie, nie chcesz porady a mimo wszystko wrzuca te swoje trzy grosze :)
            • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:19
              Ah, no tak, niespełnione stylistki ;-)

              Zwykle ubrania kupuję w sieciówkach, w lumpeksach albo dostaję w prezencie od
              siostry, więc raczej nie mam tego problemu. ;-)
              • alex_koz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:23
                w sieciowkach to mi dzialaja na nerwy niektore panie z promoda.
                generalnie obsluga w promodzie jest fajna: pomocna i sympatyczna,
                ale niektore osoby (np. taka jedna dziewczyna z Browaru w Poznaniu)
                zdecydowanie maja ekspedienckie ADHD: nie przestaja zachwalac
                produktu az sie go nie kupi uzywajac wszelkich mozliwych argumentow
                (do jakosci materialu po zmiany klimatyczne:)
                • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:56
                  :))))))))
                  Po zmiany klimatyczne ? wow :)))
                  Kiedyś przymierzałam jeansy i strasznie sie układały na pośladkach, robiły sie
                  takie jakby zakładki, tak jakbym miała pod spodem wielkie majtki. Pani do mnie
                  ze dobrze lezą, ze muszę zmienić tylko bieliznę, ja na to ze mam pod spodem
                  stringi, a ona na to " Nie wierze " :P
                  :))))))
                  • alex_koz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:10

                    florena82 napisała:

                    > :))))))))
                    > Po zmiany klimatyczne ? wow :)))


                    Pani zaczela opowiadac (przymierzalam taki nieocieplany plaszczyk
                    jesienny), ze jest bardzo praktyczny i z pewnoscia go wykorzystam,
                    bo bede w Nim chodzic przez cala zime. przypuszczenie oparla na tym,
                    ze czytala prognoze pogode na caly rok mowiace o czekajacej Nas
                    cieplej zimie (nie wspomne o dokladnosci takich calorocznych
                    prognoz) i to, ze z uwagi na efekt cieplarniany mamy coraz
                    cieplejsze zimy, a za kilka lat to w ogle zimy nie bedzie wiec
                    plaszczyk bedzie wykorzystany:)
                    • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:12
                      hahahaha :))))))))))))))))))))
                      No widzisz jaka EKSPERTKA Ci sie wzięła :)))
                • ensoleillement Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 22:24
                  alex- znam ją:)
                  • alex_koz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 22:34
                    ensoleillement napisała:

                    > alex- znam ją:)

                    nietrudno zapomniec:))
                    a po prawdzie, z widzenia to ja znam wielu pracownikow obslugi:
                    jezeli ktos pracuje w danym sklepie przez kilka miesiecy, albo jest
                    bardzo charakterystyczny to wlasciwie po kilku wizytach trudno nie
                    pamietac twarzy:) kiedys z taka jedna pania w promodzie juz prawie
                    bylam na czesc, ale ona potem sie przeniosla do Solara (do king
                    crossa), moze ja tez kojarzysz?
                    :))
      • alex_koz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:10
        ja kiedys mialam przygode z panem w Douglasie (kosmetycznie bedzie),
        szukalam cienia do powiek, konkretny kolor i firma, byl na testerach
        ale nie na polce, poprosilam pana "konsultanta" o pomoc i
        sprawdzenie czy tego cienia nie maja gdzies w magazynie.
        wrocil po 5 minutach z kolekcja jakis 8 cieni do powiek w roznych
        kolorach i wmawial mi, ze te odcienie niewiele sie roznia od tego
        ktory poszukuje:)) <lol>
        • lawendowata Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:16
          Koleżanka chciała kupić buty na wesele, pani podała jej z półki rozmiar 36
          (koleżanka poprosiła o 38) i powiedziała, żeby założyła (?!) i zmierzyła czy
          "obcas jest dobry", bo jej się nie chce przynosić 38, jeśli okaże się że "obcas
          jest niedobry"... Poprosiła jeszcze raz o właściwy rozmiar, na co pani się
          obraziła, a my wyszłyśmy.
          • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:22
            No widzisz, a ja nosze 41 i wszystkie buty mam w tym rozmiarze, Panie w sklepach
            obuwniczych zmuszają mnie dosłownie siłą do przymierzenia 40, oczywiście wchodzi
            na styk, palce prawie podwinięte ... Ale Pani mówi:
            " To nie syntetyk, to skora ! jeszcze sie dopasuje do stopy, trochę rozciągnie "
            . :PPPP
            :)))))
            • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:25
              Skąd ja to znam.. z tym, że u mnie rozmiar oscyluje w 41-42, więc kupienie
              fajnych damskich butów graniczy z cudem.
              Wkurzyłabym się w tazyć o kiej sytuacji, zwłaszcza, że mam superwrażliwe stopy i
              to jeszcze z halluksami :/
              Kazałabym ekspedientce przymiernumer mniejsze, niż ma i chodzić w nich pół dnia,
              w ramach żywej reklamy :P
              • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:25
                * miało być: w takiej :-)
                • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:27
                  * i jeszcze: "przymierzyć" zamiast tego dziwnego czegoś :-)
                  Bawiłam się myszką :P
        • karo_ka1 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:24
          Lepiej nie korzystać z rad tych Pań ;)
          W niektórych sklepach mam taką sytuację - Panie chwalą, że dobrze
          coś leży, a umnie natychmiast "zapala się" czerwone światło"...
          Ale Ostatnio robiam zakupy z mężem, Pani pochwaliła, ze płaszcz
          wybrany przez niego jest najpiękniejszy w kolecji, i ma dobry gust.
          Mąż zażartował, że owszem ma dobry gust, bo sobie taką żonę
          wybrał... Pani nic nie powiedziała...... :))))))))))
      • danuu Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:15
        Heh...temat rzeka.... :) Ostatnie zmagania moje i mamy z
        kompletowaniem kreacji na wesele siostry:
        - Moja mama, osoba nerwowa: wchodzimy do sklepu z sukniami "na
        bogato", w srodku 5 ekspedientek. Mama mierzy cos, w czym wyglada
        jak parowka, ekspedientka sciska ja w gorsecie, tak, ze mojej mamie
        wychodza oczy. Komentarz: "Cudnie, bosko pani wyglada!!! Naprawde,
        jak na pania uszyte..."
        - Ja...szukam bolerka do moich butow. [tych:
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1079394,2,5.html ] Mam je schowane w
        torbie i wchodze do 13858294 sklepu i mowie: Szukam fuksjowego
        bolerka/zakietu. Ekspedientka: "Ale w jakim odcieniu?" Wyciagam but
        i mowie: "TAKIM!", pani: "Hmmm...tu mnie pani zaskoczyła." Ale
        pozniej schwalila moja sukienke :) Ale to chyba bylo na
        zasadzie: "buty ma pani problemowe, ale przynajmniej sukienka
        spoko" ;p
        - ostatnio w House - zauwazylam fajne, zielone rurki. W sklepie
        stoja 4 ekspedientki, podpieraja sciany i wspominaja ekscesy
        minionego weekendu. Ja, stojac przy wieszaku z
        ubraniami: "przepraszam...", nie zauwazyly mnie,
        ponawiam: "Przepraszam...", po czwartej probie wyszlam ze sklepu :(
      • siog Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:49
        ha:)ha:) nie mialam wiele ptakich "przygod" ale kilka wyjatkowych... niestety
        wszystkie przygody dziwnym trafem spotykaly mnie tylko i wylacznie w Polsce.
        ciagle mam wrazenie ze to sa osoby z lapanki z ulicy nie majace pojecia o
        niczym. tez zawsze przesladuje mnie obraz ochroniarza w drogeriach ktory patrzy
        na cibie jak na zlodzieja:) niektorzy nawet laza za klientem:)

        * najgorsze doswiadczenie zwiazane z wyborem sukni slubnej w pewnym warszawskim
        salonie... oczywiscie do przymierzenia nie doszlo bo pani stwierdzila ze nie...
        z welonem podobnie... pierwszy raz w zyciu bylam doprowadzona do placzu..

        ostatnio:
        * w dosc drogim sklepie jubilerskim w Wawie:
        -"czy moglaby pani pokazac mi pierscionki koktajlowe?"
        -"ze co????? jakie koktajlowe?"

        w innym jubilerskim: wypindrzona panienka ktora jest centrum swiata i patrzy z
        gory. poprosilam o pokazanie gdzie sa pierscionki z szafirami wiec dostalam
        odpowiedz ze tez tansze z cyrkoniami sa po drugiej stronie:))) moze bylam
        nieodpowiednio ubrana wg jej gustu:)))
        • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:51
          Nie rozumiem, jak można odmówić przymierzenia sukni ślubnej O_o
          Dlaczego? Bo jak przymierzysz, będzie nieszczęście?
          • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:53
            PS Nad wejściem do sklepu powinna wisieć dewiza "klient- nasz pan". A niektórym
            powinno się tatuować to na czole.
            Co prawda nikt mi nie doradzał, ale kilka razy zdarzało się już, że musiałam
            prosić ze 3 razy uwagę i być wdzięczna, że ktoś poświęcił mi 2 minuty.
            • ciotka_zawrotka Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:20
              I własnie takie myslenie prowadzi do kiepskiego traktowania
              klientów. Ekspedientka to jest pracownik nie służący.Kupując towar
              nie kupujemy wraz z nim drugiego człowieka.Bez przesady.
              • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:28
                Jakie myślenie ?
                Na zachodzie to normalne - klient nasz Pan.
                Nie masz prawa pyskować do klienta, obowiązkowo mówić dzień dobry i do widzenia,
                nie krytykować wyglądu - tzn nie mówić:
                Ale ma Pani duży rozmiar, ale jest Pani chuda itd na co pozwalają sobie często
                Panie Ekspedientki.
                Masz racje - Ekspedientka to nie służący, ale ma pomagać w sprzedaży, służyć
                pomocą jeśli klient jej potrzebuje/chce.
                • ciotka_zawrotka Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:38
                  Nik nie mówi o psykowaniu,, dzien dobry czy dowidzenia -jest to nei
                  tyle obowiązek ekspedientki co zwykła kultura osobista któa
                  obowiązuje wszystkich.
                  Przez jakiś okres w swoim żtyciu byłam szczesliwą posiadaczką sklepu
                  z odzieżą i kosmetykami , sklep został zamknięty między innymi z
                  tego względu że nie maiła ochoty miło się uśmiechac do ludzi którzy
                  traktowali mnie jak gó... Oczywiscie , że nei wszyscy klienci tacy
                  są , sa ludzie bardzo mili którzy odwiedzali mój sklepik między
                  innymi ze względu na miła obsługę. Ludzie potrafią być naprawde
                  podli, wyładowuja na ekspedientach swoje frustracje i manię
                  większości. Wydaje im się że osoba za lada jest nikim. Jasne mozna
                  się tym nie przejmowac , ale jeżeli dotyka to ciebie codziennie ,
                  zaczyna się robić naprawde przykro. Najciekawsze ejst to że ludziom
                  się wydaje że jak zostawiają w kasie 1000 zł np to ekspedientka ma
                  skakac z radosci. Myślą że kupili człowieka i jego godność. Zdarzają
                  sięklientki które sa przy tzw kości każą sobie podac jeansy podaje
                  np rozmiar 31 one krzycza że za duże hmm ok podaje 30 dalej wrzask
                  że spodne za duże ho ho chyba schudłam i takie tam komentarze podaje
                  nr 29 wciska je na siebie widac że ewidentnie za małe , tłuszcz
                  wylewa się po bokach panna nie może odychac , ani siadac ani nic,
                  pyta się orade , odpowiadam zatem spokojnie że warto byłoby
                  przymeirztyc jeszcze raz rozmiwar większe , być może będa
                  wygodniejsze , albo przynajmniej dla porównania, i klientka się
                  obraża , zrzuca spodnie wychodzi od progu krzycząc że obsługa tu nie
                  miła , jasne mogłabym powiedzieć że te 29 sa idealne świetnie leżą
                  itd, tyle że zapewne panna po kilku dniach powiedziałaby że ktoś jej
                  coś wcisoł itd. Przypadków takich ludzi jest multum , po prostu
                  czasem człowiek chociaz nie wiem jak by się starał nic nie zrobi.
                  Pozdrawiam:)
              • siog Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:36
                no wlasniejakie myslenie? czytaj ze zrozumieniem...
                ide do sklepu jako potencjalny klient ktory zostawi duza kwote i potrzebuje
                FACHOWEJ OBSLUGI a nie chamskiej laski ktora z gory stwierdza i wie najlepiej co
                i jak. To jest praca. ja swoja staram sie wykonywac dobrze bez zadnych
                widzimisie wiec ona tez powinna te prace wykonywac dobrze.
                np. wtedy bylam w Pl tylko tydzien specjalnie przymierzyc suknie i wybrac jedna
                i oplacic! nietety przez widzimisie panienki ktora stwierdzila ze za wczesnie
                (bo ONA wie lepiej a nie ja) i nie pokaze mi tego welonu lub tej sukienki, w
                koncu nie kupilam i nie zostawilam kilka tys zl, a oprocz tego przekazalam zla
                opinie nt tego salonu innym.
                • ciotka_zawrotka Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:42
                  Myslenie że za te swoje kilka tysięcy kupisz człowieka. Być może
                  byłaś od progu tak nie miła że ekspedientka doszła do wniosku że
                  wbija w te twoje kilka tysięcy , ludzi którzy zopstawią w takim
                  salonei kase jest multum , naprawde uwierz mi , nikomu w sklepie nie
                  jest potrzebna rozkapryszona babka która mysli ze za kilka tysięcy
                  kupiła butik na kilka godzin dla siebie.Załość;
                • ciotka_zawrotka Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:45
                  A być może miałas na twarzy zbyt dużo tapety , albo czuć było od
                  ciebie potem , to się zdarza , z reguły takim klientom nie daje się
                  nic do mierzenia bo potem ciuch jest do wyrzucenia. Niestety tez
                  mkiewałam takie klientki , i wolałam żeby się obraziły niż żeby
                  upprały całą bluzkę w pocie i szmince bo to jest bardziej
                  kosztowne.
                  • siog Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:48
                    jestes nienormalna. dyskusja z toba zakonczona
                    • ciotka_zawrotka Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:50
                      ok jestem nienormalna , ale z doświadzenia wiem że bardzo duża
                      liczba kobiet nie dba o siebie, brudza ciuchy potem , makijażem itd
                      uwagi się im nie da zwrócic bo uznają cie z anienormalną . No cóż na
                      szczęście dziś już nie musze patrzec na to .
                      • florena82 Do ciotka_zawrotka 03.03.08, 14:43
                        Jestem na pedagogice, a 2 razy w tygodniu dorabiałam w sklepie obuwniczym, a
                        teraz w sklepie odzieżowym.
                        Musze dodać ze mieszkam w Niemczech, wiec moge sie wypowiedzieć tylko na
                        podstawie tego co doświadczyłam.
                        Wiec z takim podejściem - ze klientka jest spocona, badz za bardzo wypudrowana -
                        nie dam jej przymierzyć ciucha, bo pobrudzi, czy coś - zostałabyś od razu
                        zwolniona. jeżeli byłabyś właścicielką bądź kierownikiem jakiejś filiali,
                        powiedzmy ze na przykład Esprit i tez bys nie dala ciucha ze wzgl na te rzeczy,
                        dostałabyś nagane a po jakimś czasie przyszedłby do sklepu tzw " Testkäufer " i
                        jezeli sytuacja by sie powtórzyła - zwolnili by Cie od razu.
                        Nikt by sie nie martwil tym ze Ta Pani była spocona, brudna, czy brzydko
                        pachniała . Ty jako sprzedawca masz sprzedać produkt.
                        Tak samo z obuwiem, nie dalabys przymierzyć buta jakby kobieta miala skarpetki z
                        dziurami badz ich brak ?
                        Sa zasady które sprzedawca musi przestrzegać, sa sklepy gdzie przyjmuje sie
                        reklamacje mimo tego ze klient nie ma racji, ale dostaje z powrotem zwrot pieniędzy.
                        Klient nasz Pan.
                        Podam Ci jeden przykład, w zeszłym roku Kobieta kupiła lakierki swojej córce,
                        czerwone, po 3 miesiącach przyszła z cala rodzina je zareklamować, buty byly
                        cale porysowane, Matka mówiła ze jak kupuje buty to tak nie mogą po krótkim
                        czasie wyglądać, na sugestie ze to lakierek i trzeba uwazac nie reagowala,
                        Ojciec sie wygadal i powiedział ze mała biegała po drzewach stad te rysy, moja
                        koleżanka nie chciała przyjąć reklamacji (kierownik sklepu), Babka sie
                        zdenerwowała poprosiła o tel do samego właściciela i Pani kierownik dostała
                        naganę, została pouczona i Pani reklamująca dostała od razu zwrot pieniędzy.
                        Mimo tego ze normalnie nie powinna.
                        Tam samo nie można zabronić przymierzać mniejszych/większych rozmiarów wszelkiej
                        konfekcji gdy tego klient chce.
                        Na zachodzie inaczej traktuje sie klientów. A Tobie nie dziwie sie ze interes
                        nie poszedł, gdyby mi któraś Pani zabroniła czegoś przymierzyć to chyba
                        wpadłabym w szal...
                        • ciotka_zawrotka Re: Do ciotka_zawrotka 03.03.08, 15:51
                          Po1. interes zamknełam nie dlatego że mi nie poszedł , a dlatego że
                          skończyłam studia i dostałam pracę w zawodzie, co sobie zresztą
                          bardzo cenię .Dzieki interesowi mogłam spokojnie studiować , kupić
                          własne mieszkanie, pierwszy samochód tak więc chyba nie szedł tak
                          źle. Otorzyłam go majac 20 lat.
                          Po2. byłam włascicielką sklepu , tak więc to ja decydowałam czy dam
                          komuś upaprac ciuch , bądź co bądź jeżeli ktoś mi zniszczył ciuch to
                          traciłam pieniądze. Bezpośrednio oczywiście do nikogo nie móiwłma że
                          ie dam mu go przymierzyć , lećz mówiłam że np nie ma rozmiaru.
                          po3. jeżeli ktoś nie daje czegoś przymierzyc to warto się zastanowic
                          dlaczego a nie wpadac w szał, w końcu jako pedagog warto by było
                          poszerzyć swój zakres spostrzegania swiata i ludzkich zachowań ,
                          szukac w nich głębszych motywacji a nie powierzchownie oceniać i
                          stawiac siebie w roli ofiary.
                          po4 wolałabys kupować ciuch o którym nie wiesz czy go przypadkiem
                          ktoś brudny nie mierzył , czy wolisz kupować zadbane iuchy o które
                          własciciel dba przed sprzedażą , bo oczywiście ja moge dac
                          przymierzyć pani A bluzkę wiedząc że pani A jest spocona , tylko
                          czasem warto pomyslec o pani B która to potem kupi.
                          pozdrawiam
          • siog Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:57
            Panie wszechwiedzace stwierdzily ze za wczesnie bo bedzie nowa kolekcja, nie
            docieralo do nich ze dla mnie nie jest to za wczesnie i nie mieszkam w Pl wiec
            musze wubrac i podjac decyzje nie wazne z jakiej kolekcji. tez traktowanie
            klienta w salonie slubnym jak intruza z ulicy. ale chyba nikt sobie tak z ulicy
            nie wchodzi do salonu slubnego gdzie suknie sa za kilka tys ot tak sobie...
            poprosilam o przymierzenie welonu ktory bardzo chcialm kupic to pani tez
            stwierdzila ze nie bo sukni nie przymierze to i welon bez sensu. sam welon
            kosztowal ponad tys, wiec ich strata bo wydalam te pieniadze w innym sklepie:)
            Obsluga klienta w Pl (moim zdaniem) jest okropna.
            • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:59
              Ojej, jestem w szoku.
              Pewnie jak powiedziałaś datę ślubu to stwierdziły ze przyszłaś sobie od tak
              poprzymierzac i nic nie kupisz, tylko chcesz sie rozglądnąć, wiec nie ma sensu
              sie Toba zając ...
              Przykre, no ale ich strata.
              • siog Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:07
                florena82 napisała:

                > Ojej, jestem w szoku.
                > Pewnie jak powiedziałaś datę ślubu to stwierdziły ze przyszłaś sobie od tak
                > poprzymierzac i nic nie kupisz, tylko chcesz sie rozglądnąć, wiec nie ma sensu
                > sie Toba zając ...
                > Przykre, no ale ich strata.

                no wlasnie i to jest wqur..ce, taka ich wszechwiedza oraz odrazu wytypowanie
                klienta. ich praca polega na tym zeby obsluzyc klienta i zeby klient byl
                zadowolony. to jest straszna krotkowzrocznosc, bo np.nikt z moich przyjaciolek
                juz w tym salonie nie kupilo sukni ani dodatkow.
                • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:11
                  Tak niestety to jest na porządku dziennym, pamiętam jak z siostra od mojego Meza
                  chodziłyśmy po Salonach na 8 misiecy przed Slubem, bo ona chciala tez Suknie z
                  Polski, to w dwóch Salonach powiedziały jej Panie żeby przyszła za 2-3 miesiące,
                  ze to za wcześnie ...
                  Ale gdyby powiedziała ze ślub za 2 miesiące to jestem pewna ze zostałaby
                  obsłużona w każdym.
          • florena82 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 12:57
            No właśnie, dlaczego nie pozwolono Ci przymierzyć Sukni ??
            • danuu Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:43
              Jejku, panie w salonach sukien slubnych.... NOSEK ZA WYSOKO!
              Wszystkie wszystko wiedza najlepiej, a juz najgorsze jest dla mnie
              to wciaskanie kitu, gdy sukienka jest za duza lub za mala, a te ida
              w zaparte, ze lezy bosko :(
              Wszystkie sa takie "och i ach", maja dlugie pazury i odchylaja
              specyficznie palce u rak. Co z tego, ze mi daja herbate w komplecie
              Rosenthala, jak sa takie beznadziejne :(
              • zazaz3 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 12:15
                Tak miałam kilka lat temu przed ślubem.Chciałam suknie przymierzyć w
                piątkowe popołudnie,a potem na basen-buty do mierzenia miałam w
                plecaku własne.Panie w "salonie"Cymbeline odmówiły mi,pogardliwie
                mierzac wzrokiem,bo w weekendy przymierzalnie tylko na zapisy!!!!
                Poza tym mają salonowe buty do miary i gdzie ja w tych
                kapciach....normalnie teraz zadzwoniłabym do TVN-u albo do lokalnej
                wyborczej;-)))))
        • bgoralska1972 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 13:20
          Mnie sie najbardziej podobało jak raz poszlismy w 3 na zakupy do P&C w Krakowie.
          Mąż sobie wybierał koszule, marynarke etc, ja chodziłam po dziale damskim. W
          sumie spedzilismy tam chyba z godzine. W pewnym momencie zorientowalismy sie ze
          chodzi za nami jakas dziwna kobieta (czytaj detektyw sklepowy). W kazdym bądz
          razie w momencie zostawiania ponad 1000 zł w sklepie nie omieszkałam zwrócić
          uwagi obsłudze aby ta ochrona była dyskretniejsza, bo drugi raz już im tyle kasy
          nie zostawie. :) W kązdym bąz razie Pani tej juz wiecej tam nie4 widziałam :)
        • trifti Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 09.03.08, 19:58
          A co to takiego pierscionek koktajlowy?? Pytam z czystej
          ciekawosci...
      • magdalaena1977 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 14:34
        Denerwuje mnie obsługa w sklepach Jacqueline Riu. Ich ciuchy czasami są niezłe a
        czasami średnie, ale zaglądam, mierzę, czasami coś kupuję. Niestety nie jestem w
        stanie spokojnie pochodzić i pooglądać ubrań, bo bez przerwy zaczepiają mnie
        ekspedientki. Mówię raz "dziękuję", mówię drugi, ale kiedyś podczas jednej
        wizyty w sklepie zaczepiały mnie cztery razy i w końcu ją objechałam.
        A nie chcę, żeby mi doradzały, bo są strasznie nieobiektywne, wciskają na siłę
        niepasujące ciuchy, i kiedyś kupiłam u nich bluzkę, która w domu leżała znacznie
        gorzej, ponieważ w sklepie ściągał ją z tyłu klips z zabezpieczeniem.
        Jednocześnie te kobiety nie są w stanie udzielić konkretnych informacji na temat
        ciuchów np na pytanie "czy wszystkie żakiety są wąskie w biuście" pani mówi
        "trzeba mierzyć"
        • xixx Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 15:01
          W Croppie obsługa podobna jak w Housie - dziś w Sadyba Mall szukam rozmiaru
          buta, ewidentnie się rozglądam za kims do pomocy a przy kasie na wyciągnięcie
          ręki ode mnie stoi trójka (wszyscy z obsługi) i wspomina imprezę weekendową.
          Pięć razy musiałam prosić zanim łąskawie jedno z nich przerwało opowieść i z
          zniesmaczoną miną podeszło do mnie. Swoją drogą będąc szefem tego sklpeu
          cchciałabym wiedzieć że mam takich obiboków - nie zachęca to do tego sklepu
          stanowczo.
          W Reserved w centrum Warszawy i większości Orsay - ów po wyjściu z przymierzalni
          nei ma gdzie odwiesić rzeczy więc wieszam byle gdzie - nei raz spotkałam się z
          obrażoną miną ekspedientki. Zresztą jak kilka razy poszukałam takiej żeby jej do
          ręki oddać ciuchy, żeby sobie rozwiesiła - także obraza na maxa. To po co one
          tam są?? Charytatywnie pracują?
          • lilly_em Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 16:30
            krzywda by się stała, jakbyś sama odwiesiła? :)
            btw to "charytatywnie pracują" to tak jakby nie pasuje tu wcale.
            • sabriel Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 17:47
              Kurde, a ja raczej nie mam przygód z ekspedientkami.No może ostatnio faktycznie
              ze dwa razy byłam olana przez panie z douglasa, ale ogólnie nie spotkałam się z
              brakiem kultury.
              Nie wiem czy to dlatego,że po prostu dobrze trafiam czy też dlatego,że raczej
              jestem pozytywnie nastawiona do ludzi i wiem jak to wygląda z drugiej strony.
              Natomiast mogłabym książkę napisać na temat zachować klientek. Pracowałam swego
              czasu w sklepie.Na szczęście to już przeszłość.
              Trzeba mieć dużooooo cierpliwości żeby tak pracować.Zauważcie, że rotacja w
              sklepach jest bardzo duża.Po prostu nie da się tam długo wytrzymać, rok, dwa maks.
              Powiedzenia "klient nasz pan" nie cierpię,ponieważ niektórzy zbyt dosłownie go
              odbierają.
            • sakiko Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 19:30
              a Ty zawsze pamiętasz, gdzie dokładnie wisi która rzecz? Bo mnie się po sklepie
              biegać nie chce w poszukiwaniu odpowiedniego wieszaka.
              To ich praca, spójrz na to z tej strony: gdyby każda klienta odwieszała
              przymierzane rzeczy, mogłyby wystarczyć 2 a nie 3 ekspedientki w sklepie (liczby
              z kosmosu biorę akurat).
              • alex_koz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 20:14
                no wlasnie w tym szkopul, ze odwieszanie ciuchow przez klientki de
                facto powoduje dodatkowa prace obslugi: wiekszosc osob odwiesza je
                gdziekolwiek, bo nie chce im sie biegac z 10 ciuchami po sklepie aby
                kazdy odwiesic w innym jego kacie, ponadto ciuchy sa wowczas czesto
                brzydko powieszone na wieszaku i trzeba je poprawic.
                pomijam fakt, ze mnie po prostu wkurza jak przymierzam kilka
                ciuchow, potem musze rozwiesic te ktorych nie kupuje i ustawic sie w
                kolejce do kasy. grrr
              • asidoo Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 20:16
                Ja tylko w ciąży oddawałam ubrania do odwieszenia sprzedawcom. Poza tym okresem
                zawsze sama odwieszam i w każdym sklepie jestem zapamiętana już po pierwszej
                wizycie, bo jestem miła dla sprzedawczyń i sprzedawców. Nigdy w sklepie nie
                zdarzyła mi się niemiła sytuacja, oprócz jednego incydentu gdy byłam w liceum.
                Poszłam wtedy z mamą po spódnicę dla mnie i pani sprzedawczyni nie mogła się
                nadziwić, jaką moja mama ma córkę (W sensie negatywnym to było - podkreśliła
                urodę mojej mamy z zapytaniem czy ja aby na pewno jestem jej córką). Raczej
                bardzo się wówczas zdziwiłam, bo brzydka nie jestem.
            • ansag lilly_em 03.03.08, 22:32
              Wiesz, czasem zabieram po 5-6 ciuchów do przymierzalni z różnych wieszaków, a
              jak sklep ma 80m2, to wybacz, ale nie będę latać i szukać dokładnego m-ca skąd
              je wzięłam - czasem sama nawet nie pamiętam. A już na pewno jak mam mało czasu.
              A byle gdzie, to tak chamsko.
              • lilly_em Re: lilly_em 04.03.08, 12:31
                odpowiem, o to do mnie ;)

                > Wiesz, czasem zabieram po 5-6 ciuchów do przymierzalni z różnych wieszaków, a
                > jak sklep ma 80m2, to wybacz,

                mnie nie musisz przepraszać. ja tylko zwracam uwagę na klientki, które dosłownie
                biorą powiedzenie "nasz klient - nasz pan". trzeba w każdym widzieć człowieka, i
                ta pani która przychodzi i nie chce jej sie rozwiesić z powrotem ubrań i ta,
                która tam pracuje to też ludzie. czy to tak dużo zdobyć się czasem na uprzejmość
                wzg drugiego człowieka zamiast przyjmować postawę "bo przecież mi się to należy"? :/
            • xixx Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 16:49
              Nie stała by mi się krzywda ale nie widzę potrzeby żebym miała odwiesić sama :-)
              Tak samo krzywda by mi się nie stała jakbym w restauracji miała odnieśc naczynia
              do kuchni ale ninby czemu miałabym to robić? Coż za durne pytanie :-)
      • nivja Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 18:31
        Nie pamiętam żadnej wredoty w sklepie z ciuchami. Za to w kwiaciarni tak:/
        poprosiłam o bukiet z tulipanów dla bliskiej koleżanki. Od początku mi się nie
        podobało ale czekałam na efekt finalny. Myślałam,że będzie ładnie... po
        połączeniu tulipanów z paroma gałązkami jakiegoś iglaka i okręceniu tego w
        "ozdobę" z lnianego sznura zażądała 30 zł. Powiedziałam, że nie jestem
        upierdliwa i nie marudzę bez powodu ale to co pani stworzyła jest po prostu
        brzydkie i wstyd mi takie coś zanieść koleżance na jej urodziny (uwierzcie, to
        było naprawdę wstrętne). Wzniosła oczy ku górze i wymamrotała "nie mogła pani od
        razu mówić". Na co ja grzecznie "myślałam, że będzie ładny". Jak zaczęła szeptać
        do koleżanki (mogę się tylko domyślać jakie psy na mnie wieszała) po prostu
        wyszłam zostawiając ją z tym paskudztwem w rękach. Kwiaciarnia w Carrefourze w
        Szczecinie:)
      • danuu Zapomnialam jeszcze : Sephora 03.03.08, 20:35
        Zapomnialam dodac ostatniej "przygody". Jestem z mama w sobote w Sephorze,
        probujemy wybrac dla niej zapach. Ja - zmeczona tygodniowym dress-code'm, ubrana
        jestem na sportowo, bez makijazu itd., mama troche lepiej... lol. Moze nie
        wygladamy jak wiekszosc klientek Sephory, ale chyba KAZDY SPRZEDAWCA (sama
        pracowalam w Re przez 3 miesiace pare lat temu)wie, ze klienta nie wolno oceniac
        po wygladzie. Gdy ja pracowalam w sklepie przyszla babka: nieumyte wlosy,
        owiniete w jakas brudna chuste, braki w uzebieniu, uplamiona bluza...I co? I
        wielkie bylo moje zdziwinie, gdy zostawila w kasie 1200 zl (to bylo 3 lata temu,
        w Reserved!), placac zlota karta bez mrugniecia okiem.
        Ale wracajac do Sephory...wybieramy z mama, podchodzi jakas mlodziutka
        dziewczynka, ktora KOMPLETNIE nie miala pojecia o asortymencie: chcialysmy
        zapachy swieze, owocowe, a ta nam pokazuje kwiatowe, duszace!
        Ja pytam czy jest zapach "Daisy" Marc'a Jacobsa. A ta do mnie: "Nieeeee....
        <usmiech nr 5>" ja:" nie ma u panstwa, czy w ogole w Polsce?" ona: "Jak nie ma u
        nas, to pewnie w polsce tez nie. Zreszta wydaje mi sie ze on jest tylko na
        bezclowkach"... Wkurzylam sie ostro i odparowalam laluni: "Tak sie sklada, ze
        poznalam ten zapach w Bloomingdale w Nowym Jorku", co przez przypadek bylo
        prawda. Ta tylko glupkowaato sie usmiechnela i powiedziala cos w stylu: "bede w
        poblizu"... ;p W koncu wybralysmy CK in2you :)
        Aha, byl to tylko jeden niechlubny przypadek mojego kupowania w Sephorze, z
        reguly babki tam sa bardzo mile :)

        A co do sprzedawcow...wydaje mi sie, ze to wybor kazdego czlowieka - oczywiscie
        o ile rozmawiamy o galeriach handlowych w duzych miastach, gdzie pracuja glownie
        studentki. Sama pracowalam w ten sposob, nie dalam rady dluzej niz 3 miechy, ale
        poszlam na praktyki do firmy zwiazanej z moimi studiami, potem mi zaproponowali
        wspolprace, pozniej etat i teraz jestem na IV roku i pracuje <prawie> w
        zawodzie. Mam natomiast kolezanke, ktora pracuje w butiku, zarabia licho, ale
        mowi, ze woli taka "odmozdzajaca" prace, choc to ciezka fizyczna harowka, niz
        jakby miala sie w swoje zajecia zaangazowac. Cozzz... wybor to kwestia
        indywidualna....

        Aha, nie wkurza Was, w sklepach typu House czy Cropp, ze jesli juz podchodzi do
        Was sprzedawca to zwraca sie per "Ty"? Mnie zaczyna...chyba sie starzeje ;p
        • croyance Re: Zapomnialam jeszcze : Sephora 04.03.08, 13:27
          nieumyte wlosy,
          owiniete w jakas brudna chuste, braki w uzebieniu, uplamiona bluza...

          Z opisu wyglada mi na Amy Winehouse :-D
        • aiczka Re: Zapomnialam jeszcze : Sephora 04.03.08, 14:23
          > Aha, nie wkurza Was, w sklepach typu House czy Cropp, ze jesli juz podchodzi do
          > Was sprzedawca to zwraca sie per "Ty"? Mnie zaczyna...chyba sie starzeje ;p

          E, to chyba jeszcze nie starzenie. Jak się będziesz starzeć, to będzie Ci
          pochlebiać, że Cię za nastolatkę biorą ^_^. To młodzi się czują urażeni, kiedy
          się ich odmładza ^_-
          Zaczęto mi "paniować" w sklepach jak miałam jakieś 16 lat i szczerze mówiąc od
          tego czasu tykanie mi zgrzyta. ^_^
          • danuu Re: Zapomnialam jeszcze : Sephora 04.03.08, 15:53
            Bo ja mam po prostu wrazenie, ze jest jest jakies wytwarzanie
            sztucznej sytuacji: "jestesmy twoimi przyjaciolmi...jest fajnie,
            luz, spoko, spontan, ziom!" Mnie to przeszkadza, to nie Ameryka, ze
            wszyscy sa ze soba na ty. :(

            BTW - zakupy w Stanach. Wiadomo, inny rynek, ktory rzadzi sie jedyna
            zasada: chocby za 0,50$, ale sprzedac! Kupowalam bluze dla znajomego
            w GAPie, cena regularna byla chyba 39,99, ale na polce, gdzie owa
            bluza lezala byla informacja, ze rzeczy z tego regalu sa 30% off.
            Podchodze do kasy, tam wbija sie cena 39,99+podatek, na co ja mowie,
            ze wydawalo mi sie ze jest ta promocja. Babka, nawet nie wychodzac
            zza kasy mowi: "OK", nalicza mi 30 proc. upustu. Ja mowie: "Nie
            chcesz tego sprawdzic?" Ona: "e tam, zrobie to pozniej"...
            Nie wiem czy najpierw chciala mnie nabic w butelke, bo myslala ze
            sie nie upomne, czy byla zakrecona, czy po prostu ta promocja nie
            obejmowala tego modelu...ale bluze mialam tansza i mile wspomnienie
            po Jessie z usmiechem nr 5 i bieluskimi kalifornijskimi zabkami lol
      • kasia_0101 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 20:55
        Nie zwiazane z odzieza ale ze ekspeientka jak najbardziej ;) Jakis czas temu
        weszlam do pobliskiego sklepiku, podeszlam do lady i czekam cierpliwie na
        obsluge. trwalo dobra chwile. W drugim kacie dwie panie tocza rozmowe, ja
        "przywoluje" je wzrokiem, one mnie widza, ale dalej gadaja. wreszcie jedna
        krzyczy: Podac cos?
        a ja na to: nie tak sobie przyszlam postac!
        A kiedys reklamowalam skorzane buty, ktore mi przemiekaly na sniegu i pani
        powiedziala, ze nie przyjmie, a poza tym powiedziala bym nie chodzila... po
        mokrym! jaaasne, w zimie unikac mokrego. A to czy mi producent uzna reklamacje
        czy nie to inna sprawa, ona ma ja tylko przyjac.
        • agiee1988 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 21:34
          ja w sumie nie mialam jakis negatywnych styuacji z ekspedientkami.

          no wlasnie jak bylam usa to praktycznie w kazdym sklepie kolo przymierzalni
          jest stojak i stoi pani, ktora liczy ubrania i podaje ci tabliczke z nr ile
          ciuchow w nosisz. mozna potem odwiesic ubrania na tym stojaku a ekspedientki
          zapytaja sie ktory ciuch bierzez a ktory nie i zabieraja te wieszaki mowiac ze
          same odwiesza. ew zapytaja sie czy czegos potrzebujesz i zapytaja czemu nie
          pasuje. bylam milo zaskoczona.

          co sie pytalam w sklepie o rozmiary butow to podawala odpowiednie pudelko czy
          odpowiedniego buta.

          ost przymierzalam wiosenna kurtke ktora pokazalam. widac bylo jej sportowy
          charakter. i wciaz podkreslalam i powtarzalam ze chce to zalozyc do pantofli i
          spodniczki. chlopak mnie w tym czasie ocenial , pod wzglem kolorow kurtki (jasno
          bezowy, ciemny itd).a pani przytakiwala, tak tak, mozna zalozyc ja do pantofli i
          do spodniczek i na wyjsciowo tez jak sie zdejmie kaptur. a co sie okazalo tutaj
          panie forumki ocenily ze sie nie nadaje na lekko wyjsciowo. juz nie bede 40
          kurtki kupowac by ja do spodniczki zalozyc. nawet chyba zle nie bede wygladala w
          materialowym wiosennym plasczu (dzisiaj widzialam pania ktora miala zimowy
          plaszcz do kolan, i lekko za plaszcz spodnice i bootki do kostek)

          tak troche nie nawiaze do tematu zw z moda(nie wiem o jaki skklep chodzilo), a
          podsluchalo mi sie dzisiaj w autobusie (jadac do chlopaka ) ze X facet opowiadal
          Y facetowi, ze on(X) byl z Z w sklepie i rozmawial przez telefon komorkowy, a
          pani ekspedientka zwrocila mu uwage ze to brak szacunku do sprzedawcym
          rozmawiajac przez telefon. pan Z zaczal sie wyklocac z pania E o to ze to nie
          jej interes kto i po co rozmawia przez telefon, a pozatym ktos do niego
          zadzwonil i nie mozna nie odb.

          takie rzeczy to chyba w czestochowie ;P

          jak mozna wytlumaczyc. jestes w sklepie spozywczym i zona/maz do ciebie dzwoni i
          prosi zebys zakupil/a jeszcze mąkę, a pani ekspedientka cie opierdnicza ze to
          nie ladnie rozmawiac przez telefon :)
          • kasia_0101 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 21:56
            jak mozna wytlumaczyc. jestes w sklepie spozywczym i zona/maz do ciebie dzwoni
            > i
            > prosi zebys zakupil/a jeszcze mąkę, a pani ekspedientka cie opierdnicza ze to
            > nie ladnie rozmawiac przez telefon :)
            >

            I pani ekspedientka miala racje, bo rozmawianie i bycie obslugiwanym
            jednoczesnie, jest bardzo nigrzeczne.
            • agiee1988 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 21:59
              wiesz wole opierniczanie przez ekspedientke niz przez zone/meza :D, ale ja
              akurat nie miala sytuacji ze mialam telefon gdy rozmawialam z ekspedientka.

              ale chyba ten pan nie rozmawial przez telefon jednoczesnie rozmawiajac z pania
              ekspedientka. ten pan Z taka mine zrobil grobowa ze szok jak X ta pani zwrocila
              uwage.
              • agiee1988 ups 03.03.08, 22:02
                pomylilam kolejnosc, X zrobil mine grobowa, jak zwrocono uwage Z
            • piotrazona Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 05.03.08, 08:38
              Zgadza się, ale Pani Ekspedientka nie jest od wychowywania klientów,
              tylko od sprzedawania
          • alex_koz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 22:27
            agiee1988 napisała:

            > no wlasnie jak bylam usa to praktycznie w kazdym sklepie kolo
            przymierzalni
            > jest stojak i stoi pani, ktora liczy ubrania i podaje ci tabliczke
            z nr ile
            > ciuchow w nosisz. mozna potem odwiesic ubrania na tym stojaku a
            ekspedientki
            > zapytaja sie ktory ciuch bierzez a ktory nie i zabieraja te
            wieszaki mowiac ze
            > same odwiesza. ew zapytaja sie czy czegos potrzebujesz i zapytaja
            czemu nie
            > pasuje. bylam milo zaskoczona.

            takie cuda to tylko w Stanach :))))))))))
            • tequilkuk Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 09.03.08, 12:38
              Nie tylko :D
            • marsupilami25 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 09.03.08, 18:12
              Potwierdzam, nie tylko w Stanach ;-)
          • koaish Do AGIEE1989 13.03.08, 20:48

            >
            > takie rzeczy to chyba w czestochowie ;P
            >
            Dokładnie!
            Ja też jestem z Częstochowy i kiedyś byłam w Sece a dokładnie chyba w Tiffy(tam
            na parterze)i dzwoniła do mnie mama(zastanawiałam sie którą sukienkę wybrać i
            radziłam sie telefonicznie)to pani ekspedientka zaczęła mnie opierdzielać zza
            zasłonki że co ja sobie wyobrażam,inni też chcą przymierzać i przymierzalnia nie
            jest od tego żeby rozmawiać przez telefon!Wzięłam sukienkę bo mi zależało ale
            więcej już tam nie chodzę...
      • nadia_m Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 22:35
        Wypatrzylam sobie kozaki w outlecie, ku mojemu zdziwieniu pani w
        magazynie odnalazla pudlo z moim numerem, po otwarciu okazalo sie,
        ze jeden jest czarny, drugi brazowy. Pani przekonywala mnie, ze mimo
        tego swietnie leza, ze cena jak na firmowe buty jest superatrakcyjna
        (obnizka 75%) i sa w ogole piekne....zabraklo mi slow, zaczelam sie
        glosno smiac, podziekowalam i wyszlam

        acha nie zdarzylo sie to w Polsce
        • ansag Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 00:04
          Jesteś nr 1 w tym wątku :D
      • ensoleillement Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 03.03.08, 22:51
        Hm, przebojów z ekspedientkami raczej nie mam, nie lubię rozmawiać z nimi dłużej
        niż "czy jest ten rozmiar?" itd., rad nie słucham bo mam lustro

        ale często pracuję jako barmanka i również wiem, jak to wygląda z 2 strony:)
        każdy klient potrafi dać w kość. Ale dlatego też nie każdy może pracować w
        sprzedaży. Ja na przykład często jestem wredna:), co staje się widoczne, gdy
        praca zaczyna mi się nudzić, dlatego po prostu robię sobie przerwę parę miechów
        jak zauważę, że dre morde na klienta bez powodu:) oczywiście nie kazdy moze z
        pracy rezygnowac, ale wtedy imo powinien szukac zajecia w innej branży.

        znam swoje ograniczenia, wiem jakie to ciężkie być wiecznie uśmiechniętym,
        dlatego często z podziwem patrzę na niektóre panie sprzedawczynie, wieszające
        tysięczną bluzkę tego dnia i uśmiechającą się po raz dwusetny. Takie kobiety
        powinny to robić, ale pozostałe- m.in. ja:)- lepiej niech zawisną na infolinii:)
        • k8i Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 00:01
          Jakiś większych ekscesów z ekspedientkami nigdy nie miałam.
          W każdym razie jestem bardzo zadowolona z obsługi w Bershce i Stradivariusie.
          Dają numerek, uprzejmie zapraszają do wolnej przymierzalni, jak czegoś nie
          kupuję to im oddaję a oni bez mrugnięcia okiem to odbierają i rozwieszają.
          Jedyna niemiła sytuacja była z ochroniarzem w H&M. Kiedy wychodziłam ze sklepu
          zaczęła 'pipczeć" bramka. Ochroniarz zachował się z kulturą i poprosił o
          pokazanie torebki. Co prawda wiedziałam, że nie ma do tego prawa, ale był miły,
          a ja wiedziałam, że nic nie ukradłam, więc się zgodziłam. Pechowo miałam na
          sobie naszyjnik z Hama. Poprosił o rachunek, tłumaczyłam mu, że kupiłam już
          jakiś czas temu. Skontaktował się z innym kolesiem i puścił mnie wolną :D
          Co prawda wszytko odbyło się w kulturalnej atmosferze, ale ten wzrok
          przechodniów... No cóż, mimo wszytko pozostał niesmak.
          • agiee1988 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 00:08
            a popro piszczenia,kurtka siostry kolegi piszczy przy kazdej bramce i zawsze
            jest sprawdzanie :)
            • lawendowata Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 00:17
              koleżanka kiedyś pipczała w galerii centrum... zabrali ją na zaplecze żeby
              ustalić źródło pipczenia :o i okazało się że albo na torebce, albo na ubraniu
              miała gdzieś przyklejony pipczący pasek, który o dziwo tylko w GC pipczał ;>
          • kinky5 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 00:34
            W Polsce mierzylam kiedys sukienke, ktora powiedzmy sobie nie za
            bardzo na mnie wygladala. Oczywiscie panie w sklepie twierdzily ze
            swietnie wygladam, bardzo mi pasuje etc, etc. Sciagnelam,
            podziekowalam i uslyszalam ze powinnam ja zmierzyc wtedy kiedy bede
            miala lepszy humor (?!) Gwarantuje ze bylam w calkiem dobrym
            humorze.
            W zeszlym roku w Polsce mama poprosila mnie o plyty CD, poszlam do
            sklepu z w.w. i po ok 10 minutach wysluchiwania jaka to byla impreza
            urodzinowa, mimo ze stalam twarza w twarz ze sprzedajacym nie
            doczekalam sie jego uwagi. Wyszlam bez pozegnania i wiecej nie
            wejde!

            Mimo tych historii widze naprawde duzo poprawe w polskich sklepach,
            mysle optymistycznie ze bedzie coraz lepiej.

            W Kanadzie- raz mnie oklamano.
            Kupilam buty, ktore mialy lekkie wgniecenie na obcasie. Oczywiscie
            dostalam znizke, ale wolalabym zaplacic pelna cene i kupic buty w
            idealnym stanie, o co sie zreszta pani zapytalam. Ale uslyszalam ze
            to ostatnia para w Calgary (czas wyprzedazy), juz nawet innych
            rozmiarow nie ma!
            Niecaly tydzien pozniej weszlam do tego samego sklepu i co?
            Buty sa, moj rozmiar jest....
        • magdaksp Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 00:55
          jakbym osobie czytala:)
          ngdy nie mam zadnych nie milych sytuacji z ekspedientami ,zawsze odwieszam
          ciuhcy tam skad je wzielam.oczywiscie sa powieszone na wieszaku i to w dobra
          strone.ale to pewnie dlatego ze sama pracowalam w sklepie z ciuhcmai i wiem jacy
          ludzie sa wredni.szczytem chamstwa jest dla mnie to gdy jakas osoba zrzuci jakis
          ciuch i nie raczy go podniesc,apotem jest narzekanie ze brudne ciuhcy sprzedaja
          npw hm.
      • kaszunia Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 00:38
        Babka z którą kiedyś pracowałam w sklepie, kobita po 50, każdej klientce opowiadała o swojej córce, a jak nie o córce to o zmarłej mamie, albo zmarłym mężu, albo mówiła: pani to chudziutka jest, a niektóre młode dziewczyny to tak o siebie nie dbają, dupy im rosną a potem biadolą, że nie mogą się w nic wcisnąć (po czym patrzyła na mnie, ja rozmiar 40, ona 34). Oczywiście miała wszystkie cechy wymienione przez was: wciskanie złych ubrań lub obrażanie się na klientki :/
        Między innymi przez nią już tam nie pracuję- było mi poprostu wstyd :)
        • agiee1988 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 01:00
          jak to siostra raz moja powiedziala : powiedziec ekspedientce ; ja sie pani nie
          podoba praca to nie musi pani tutaj pracowac i obrazac ludzi. i poprosic
          kierownika czy szefowa :D

          czy bylyby tutaj panie ktore by ie odwazyly?

          przypomniala mi sie historia z marketu, kiedy 2 panie (jedna wbijala na kasie,
          druga stala obok nie) ponaglaly mojego chlopaka przy zakupach. nie dawalismy
          zabardzo we 2 sobie poradzic. tutaj to, tutaj zaplac, wbijasz pin, wiec druga
          osoba jest zdana na siebie i nie moze szybko zapakowac towarow. i wkoncu
          odparla. prosze zapakowac sobie zakupy na parapecie, bo nie mozemy skanowac
          artykulow innego kleinta. tak sie wtedy wkurzylam, ze mialam ochote jej
          powiedziec, ze moglaby pomoc a nie glupio sie odzywac.
          • agiee1988 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 01:05
            ja tez odwieszam zaraz, bo malo biore,, biore to co mi sie podoba i biore 2
            zblizone rozmiary, albo tyle kupuje ile planuje. czyli kupuje 1 bluzke i biore
            jej dwa rozmiary. ok, biore - nie, zostawiam.
            albo jak jestem z chlopakiem to prosze by on odwiesil i ew wzial inny rozmiar,
            jak nie da rady to poporsil ekspedientki , i zaraz slysze rozmowe jego z nimi ze
            ja cos chcialam, i za chwile mi podaje dwie rzeczy w 2 rozmiarach.

            glupio tak wziasc jeden rozmiar, zobaczyc siebie, w tym (niee), ubrac sie i
            poszukac innego.
      • kamelia04.08.2007 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 01:11
        mi sie zdarzyło kilka lat temu, w czasach gdy empik miał własne
        perfumerie, a ja byłam studentką dzienną. Wygladałam normalnie,
        płaszcz, torba.
        Weszłam do takiej perfumerii przy nowym świecie (w-wa), ogladam
        rózne cienie na testerach, sprawdzam ich kolor na dłoni, potem
        postanowiłam wybrobowac jakis tusz z testera.
        Maluje sobie rzesy, podchodzi elegancka Pani Ekspedientka i pyta czy
        moge nie używac tego tuszu. Brwi mi sie uniosły ze zdziwienia i
        zapytalam dlaczego. Pani Ekspedientka odpowiedziała, że te testery
        sa dla klientek. Powidziałam, ze ja chyba tez jestem klientka, Pani
        Ekspedientce w mózgu ludzik zapalił swiatło, zaczeło cos drgać. Po
        wyraźnym namysle wycedzedzila przez zeby, że no też...jestem
        klientką.

        Jakies dziewczyny obok skomentowały to: dziwne panują tu zwyczaje.
        • gabrielafrancuz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 01:13
          :-)))
          • thank_you Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 03:11
            Może nie związane z modą, ale z ekspedientką - owszem.
            Wchodzę do sklepu spożyczego i mówię:
            Ja:Poproszę litrową Colę.
            Ekspedientka ( na oko 20 letnie dziewczę) przynosi Colę z zaplecza- to taki komunistyczny sklepik, gdzie ceny są na kartonach. Zabiera się za nabijanie na kasę
            E: Ojej, zapomniałam ceny
            Ja: W porządku, proszę iśc sprawdzić
            Poszła, sprawdziła, wraca i...
            E: Ojej, znowu zapomniałam ceny
            Ja (śmiejąc się pod nosem): To niech Pani pójdzie, sprawdzi i tym razem zapamięta
            Poszła, sprawdziła, próbuje nabić na kasę i nagle...widzę błysk w jej oku
            E: O matko, nie znam kodu!!!
            Ja: To może zostawię te 4 zł i Pani sobie później nabije?
            E: Nie nie, szybko sprawdzę ten kod
            Ja: Ok
            Poszła, sprawdziła... wraca... moja cierpliwość sięga zenitu...
            E: Proszę Pani, ale ja zapomniałam jak obsługuje się kasę... Pracuję tu dopiero 3 miesiące... ( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)


            :-)
            • margueri3 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 10:58
              thank_you napisała:

              >Pracuję tu dopiero 3 miesiące... ( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)

              Dobre!Rozbawilas mnie tym!
              • alex_koz Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 13:47

                margueri3 napisała:

                > thank_you napisała:
                >
                > >Pracuję tu dopiero 3 miesiące... ( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)

                <lol>
                w takim razie ja geniuszem jestem bo nauczylam sie obslugi kasy
                fiskalnej w 15 minut:))))

            • thank_you Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 19:37
              Ha ha, a ja się śmiałam z tego jeszcze dobrych kilka dni:D
              Nie ma co, rezolutna dziewczyna:D
      • siog rozwieszanie itp 04.03.08, 11:06
        a propos rozwieszania ubran, to szczerze nie rozumiem dlaczego to ma
        byc problem klienta? powinny byc specjalnie wieszaki przy
        przymierzalniach gdzie mozna je odwiesic, ulatwia to zycie jak i
        klientce tak i ekspedience. Jezeli nie ma takiej mozliwosci to jest
        to wina sklepu/firmy nie potrafiacej zadbac przede wszystkim o
        pracownikow.
        Dziwi mnie tez notoryczny problem z wydaniem reszty w polskich
        sklepach. Naprawde nie spotkalam sie z tym nigdzie w Europie.
        • coccodrillo Re: rozwieszanie itp 04.03.08, 11:54
          Co do rozwieszania ubrań, to nie powinni to robić klienci, tylko dziewczyny
          pracujące w danym sklepie. I to jest fakt, tak samo jak faktem jest, że przy
          przymierzalni zawsze powinna być ekspedientka, liczyc ubrania, dawać numerki i
          odbierać ubrania od klientek.
          Co do moich doświadczeń z ekspedientkami, to faktycznie w polsce jest trochę
          inaczej niż zagranicą. I o wiele bardziej lubię kupować ciuchy w kraju.
          najlepszy przykład Włochy: wchodzisz do sklepu i od razu naciera na ciebie
          zmasowany atak sprzedawczyń: nigdy nie zdarzyło mi się, żebym weszła do jakiegos
          butiku i zdążyła się rozejrzeć. Nieznoszę jak ktoś przesada z uprzejmością. JA
          rozumiem "dzień dobry", "do widzenia" itp., ale podchodzenie za każdym razem i
          pytanie się mnie "czy w czymś pomóc" doprowadza mnie do szewskiej pasji.

          Co do mojej przygody w pl. Szukałam butów w hm i chciałam zapytać się jednej z
          dziewczyn czy może nie maja drugiej takiej samej pary, bo ta którą ja znalazłam
          była uszkodzona. LAska akurat rozwieszała ciuchy, wiec podeszłam do niej i
          grzecznie zapytałam...po 2 sekundach przerwała mi i powiedziała, że "nie wie i
          nie ma czasu". Popatrzyłam na nią i położyłam jej te buty na tym stosie ciuchów
          które miała do rozwieszania i poszłam sobie.
      • husasia Przygoda pozytywnie 04.03.08, 12:08
        Dla równowagi o super-ekspedientce. Kilka lat temu byłam świadkiem
        takiej oto sceny. Mały butik, w którym pani w średnim wieku
        przymierza garsonkę (z rozmowy wynika, że na ślub). Towarzyszy jej
        chyba koleżanka. Ekspedienta dwoi się i troi, przynosi kolejne
        ciuchy, pozwala łączyć górę z jednego kompletu ze spódnicą z
        drugiego. W końcu zmęczona już klientka, niezbyt pewna, decyduje się
        coś kupić. A ekspedienta na to: "ale ja naprawdę pani tego nie mogę
        sprzedać, ta spódnica brzydko leży, kolor też jakoś do pani nie
        pasuje,nie będzie pani zadowolona. Przykro mi bardzo, ale sama pani
        widzi, że nie mam nic dla Pani na taką uroczystośc, a powinna pani
        pzrecież wyglądać naprawę ładnie... W sobotę szefowa ma przywieźć
        coś nowego, jeśli pani może przyjść to zapraszam serdecznie..." Ja
        postawiłam oczy w słup, klientka powiedziała, że przyjdzie w sobotę.
        A ja od tamtej pory wiedziałam, że jak ta dziewczyna mówi, że
        spodnie na biodrach dobrze mi leżą to tak na pewno jest :).
      • nemezis555 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 17:13
        Będąc w Zakopcu zachciało mi się "góralskiego" swetra. W tym celu odwiedziliśmy
        wraz z narzeczonym masę straganów. Jako, że jestem szczupła, ciężko było mi
        znaleźć odpowiedni rozmiar. Jedna z góralek przeszła sama siebie: mierzę n-ty
        sweter, już na oko widać, że będzie za duży (ale mierzę dla świętego spokoju, bo
        nalega), wisi na mnie jak na wieszaku. Góralka podchodzi z lusterkiem (takim
        małym), żebym się mogła pooglądać. Mówię, że za duży, a ona na to: "Pani,
        świetnie leży! To tylko się wydaje, że za duży, bo lusterko jest powiększające" :)
        • minio-appletree Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 17:34
          mega:) aż parsknełam ze śmiechu
      • kasia07l Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 20:09
        chciałam kupić kostium do pływania w sklepie na basenie i zależało
        mi żeby był jakiś jasny, np. błękitny a pani ekspedientka
        powiedziała, ze jasnych to ona wogóle nie ma bo jasne prześwitują.
        No to ja mówie, że ide do innego sklepu a jak nic nie znajde to
        kupie ten, niby świetny, który ona próbowała mi wcisnąć.Kupiłam
        fajny błękitny w białe kwiatuszki w adidasie ale wróciłam sie na
        basen po błękitny czepek a ona jak mnie zobaczyła to odwróciła sie,
        udawała, że nie słyszy a jak już łaskawie zechciała mnie obsłużyć to
        zaczela rzucać tymi czepkami po ladzie. Idiotka...A ja wyszłam ze
        sklepu.
      • swierszczowa1 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 21:01
        Polecam bardzo zabawny watek: "najgłupsze teksty ekspedientek" na
        lobby biusciastych
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=27003809
        Sama na pytanie o spodnie zakrywające majtki usłyszałam ze powinnam
        niższe majtki nosić. Na pytanie o spodnie zakrywające w takim razie
        pupę usłyszałam ze maja takie dłuższe koszulki :) A raz obraziła
        mnie kosmetyczka. Akurat byłam u fryzjera. Kosmetyczka otwierała
        gabinet w tym miejscu. W dniu otwarcia wykonywała makijaż za darmo.
        Skorzystałam. A ta pani malując mnie zaczęła się załamywać nad tym
        jaką mam strasznie brzydką cerę. Wymieniała zabiegi których bardzo
        potrzebuję żeby muc się wreszcie pokazać ludziom. Tylko ze ja mam
        cerę taką normalna natomiast, sama kosmetyczka miała wyraźne
        problemy z trądzikiem. Już w złości chciałam jej to powiedzieć, ale
        pomyślałam ze nie ładnie wytykać komuś trądzik:)
      • julia.salamantina Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 22:03
        Zara, poznański Browar.
        Oglądam ubrania, spodobała mi się bluzka, już miałam iść przymierzyć, ale zauważyłam dziurę. Obok stała ekspedientka, więc podchodzę do niej i pokazuję:
        J: Przepraszam, zauważyłam, że ta bluzka jest dziurawa w tym miejscu.
        Ekspedientka najpierw zrobiła oczy jakby jej na środku sklepu wylądowało ufo i pyta: No i...? (i spojrzenie na mnie jak na kretynkę)
        J: Możeby ją schować, żeby nikt przypadkiem nie kupił dziurawej?
        E: Yyyyyyy... taaa, dziękuję.
        Dam głowę, że gdy tylko zniknęłam jej z oczu bluzka wrócila na wieszak ;)
        • princessofbabylon Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 06.03.08, 17:33
          no nieee:) to sie muszę teraz uważniej tam ciuchom przyglądać

          a tak na marginesie to nic mnie tak nie wkurza tam jak JEDNA
          dziewczyna na kasie, inna se łazi, a pani kierwoniczka w garniturku
          łazi sobie z telefonem w ręce i dogląda wszystkiego.Tylko że mało ją
          obchodzi że wiara się wkurza bo stac trzeba w jednej kolejce pół
          godziny.
      • auto_robex No to teraz coś na PLUS 04.03.08, 22:51
        Ostatnio weszłam z ciekawosci do Clinique w starym browarze zadac
        jedno pytanko. Kobietka zapytala czy mam chwilke czasu bo chcialaby
        mi zbadac skore, pytalam o krem nawilzajacy. A ja ze niech bedzie,
        bo tak średnio miałam czas ale z ciekawosci zostałam. Zrobila mi
        wszelkie mozliwe testy:) pokazywala to o co wczesniej zapytalam plus
        dodala od siebie jak to pasuje do mojej skóry. Na koncu dala mi
        sporo probek i broszurek zaznaczajac co bedzie dobre dla mojej cery.
        Byłam zszokowana pozytywnie gdyz weszlam tam nieumalowana, pzred
        okresem z masa pryszczy i nie do konca swieżą fryzurą (padal deszcz).

        Poprosze o opis Pani w promod napewno zajrze przy okazji zeby
        zobaczyc kto to:)
      • mamahanny Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 04.03.08, 23:29
        1.W dawnym CCC Pan Ochroniarz opierniczył moją siostrę, bo...
        wyrzuciła ogryzek od jabłka do kosza, a to był "kosz na pudełka".
        Stał normalnie przy półkach i miał w środku worek foiliowy. :)
        2. Koleżanka spytała o koszulę z mankietami na spinki. P.Eksp.: A
        wie pani ile taka koszula kosztuje? :)
      • bgoralska1972 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 06.03.08, 17:12
        Dzis w H&M wypatrzyłam sobie pumpy z kolekcji jesiennej - 1 para ostatnia
        oczywiscie sfatygowana tzn oderwana listwa u dołu 1 nogawki i potem w przymiarce
        na jednym boku dało sie zauwzyc delikatne marszczenie na skutek złego uszycia.
        Pytam ile przecenią. IMo dla przyzwoitości powinno byc 70% tym bardziej ze to
        stra kolekcja, a Paniusia mi z laska mowi ze da 40% i to na krawcowa wystarczy
        :))))))))))))))))))))))))))))))) A to ze zle uszyte to no problem.
        • malutkaberlin20 Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 06.03.08, 23:25
          pewna pani ordynator chociaz ma sporo pieniedzy to nie widac tego po
          jej wygladzie ubiera sie jak normalna kobieta.byla z mezem w
          eleganckim butiku kiedy poprosila ekspedientkee o pokazanie
          kompletow beilizny ta zmierzyla ja ostro wzrokiem i powiedziala
          najtansze komplety kosztuja u nich ok 80e i czy nadal ma je pokazac
          pani ordynator na to ze tak ze chetnie obejrzy i "na zlosc" tej pani
          ekspedientce kupila trzy komplety po 200e jeden.ekspedientka stala
          przykasie cala czerwona chyba glupio jej bylo ze ocenila kogos po
          wzgledem wygladu i tym samym dala sie zwiesc pozorom.

          natomiast w pewnej drogerii kolezanka(wtedy miala 16lat) probowala
          tester z tuszem.na co ekspedientka ja ostro przy ludziach"opipszyla"
          zeby zostawila ten tester bo ona zna takie"gowniary"co to przychodza
          sie za darmo wymalowac..kumpeli strasznie sie przykro zrobilo i
          wstyd bo ludzie sie na nia gapili..szkoda ze wtedy mloda byla i nie
          umiala"grzecznie"tej pani odpowiedziec
          • xtrin Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 09.03.08, 18:32
            malutkaberlin20 napisała:
            > ekspedientka stala przykasie cala czerwona chyba
            > glupio jej bylo ze ocenila kogos po wzgledem wygladu
            > i tym samym dala sie zwiesc pozorom.

            Z tym ocenianiem po pozorach jest zabawnie.
            Za studenckich czasów przez tą samą ekspedientkę bywałam kompletnie inaczej
            traktowana w zależności od pory roku, bo płaszcz zimowy miałam bardzo porządny i
            elegancki i nawet wystające spod niego rozpadające się glany pani nie
            przeszkadzały i traktowała mnie bardzo uprzejmie. Gdy jednak płaszcz szedł do
            szafy to nagle pani robiła się opryskliwa i bacznie się mi przyglądała czy
            czegoś nie kradnę.
            Zabawa trwała kilka lat :).
          • awdotia.romanowna Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 13.03.08, 21:33
            > pani ordynator na to ze tak ze chetnie obejrzy i "na zlosc" tej
            pani
            > ekspedientce kupila trzy komplety po 200e jeden.

            Może to dobra technika sprzedaży (jeśli sprzedawca ma % od przychodu
            sklepu) ;)
      • energeia Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 07.03.08, 01:45
        Kiedyś, jako chuda nastolatka mierzyłam sukienkę. Pani na wieść o tym,
        że podała mi za mały rozmiar prychnęła „to schudnąć trzeba".
        Oczywiście, poszłam sobie stamtąd zrażona…
      • fionka05 rozmiar 34 07.03.08, 09:29
        Noszę rozmiar 34. Często mam problemy z kupnem ubrań i butów. Zazwyczaj jak coś
        mierzę i jest za duże panie ekspedientki każą mi tu zaszyć, tam przyłapać- czy o
        to chodzi w robieniu zakupów? Kup byle co a w domu sobie dopasujesz;-(
        Najśmieszniej jest z butami: włoży sobie pani wkładeczkę i buciki nie będą
        spadać!!!! Kiedyś się wkurzyłam i powiedziałam, że wkładkę noszę w majtkach, a
        buty muszą być idealne!
        • lucy_with_diamonds Re: rozmiar 34 07.03.08, 09:49
          hahahahhahahh, dobre :D
          ja z rozmiarem 34 miałam kiedys taką sytuację- w H&M chciałam kupić
          sobie bieliznę. znalazłam mały stanik ale nie było dołu. proszę
          panią żeby mi znalazła ale nie ma nigdzie tych gatek 34, których
          szukam. narzekam trochę do pani(ale tak sypmatycznie, raczej
          nabijając się), że to straszne, że nie ma takich małych gatek do
          kompletu, a ona nic nie mówi i nagle burkneła do mnie: to niech pani
          trochę utyje! co to za rozmiar 34??
          dodam, że sama była mocno przy kości, ale żeby wyjeżdzać z takim
          tekstem??? pfff :D
      • victim-girl Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 09.03.08, 18:20
        Czy w przymierzalniach a mianowicie tych w H&M nie mozna robić zdjęć? Otóż
        dzisiaj byłam z przyjaciółką na zakupach i nabrałyśmy 5 sukienek. W celu
        ułatwienia zadania zwiazanego z zakupem, ktores z nich postanowiłysmy zrobic
        zdjecia aparatem. Zistałyśmy upomniane za to przez pracownika, ktora z łaską
        przyjęła od nas zwrot niechcianych sukienek. Nie kupiłyśmy żadnej...
        • magdaksp Re: Nasze przygody z Paniami Ekspedientkami ... 13.03.08, 20:50
          nie mozna jak wzadnym sklepie.to jest teren prywatny i nei ma nic nadzwyczajnego
          wtym zakazie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka