Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    studiowanie dziennie a ubiór...

    03.10.08, 17:34
    juz od jakiegos czasu zauważyłam, ze studentki ubierają sie coraz bardziej
    elegancko - płaszczyki, wysokie obcasy, torebki, spodnice, sukienki...też
    lubie sie tak stroić,ale tak sobie coraz czesciej mysle ze przeciez szkoda
    ładnych i często drogich ciuchów/butów/torebek na takie studiowanie, tzn.
    (medycyna) torby wieszane w szatniach szpitalnych, dojeżdzanie z zajęc na
    zajęcia komunikacją miejską-tramwaje,autobusy - brud,syf,kaszlący i smarkający
    ludzie ocierający sie o te sliczne ciuszki, miejski kurz i dym, chodniki z
    dziurami...szkoda ładnych ciuchów i męczenia się tylko po to zeby mogł mnie
    podziwiac tłum szaroburych ludzi na ulicy...lubie sie ładnie ubierać dla
    siebie,ale mysle sobie ze po prostu na studia to sie nie opłaca - lepiej
    załozyc wygodne spodnie,płaskie buty(niekoniecznie sportowe,ale np.
    baleriny,saszki) i jakąs ciemną kurtkę(niekoniecznie puchową,moze byc np.
    czarna welniana kurtka) i torbę listonoszówkę niż robić się na paniusię...

    takie moje dzisiejsze refleksje po męczącym zachmurzonym dniu spędzonym na
    zajęciach w szpitalu ...
    Obserwuj wątek
      • danuu Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:45
        Ja studiuje w eleganckim, niedawno odrestaurowanym palacyku, wiec
        elegancja mi przystoi. Poza tym jezdze wlasnym autem, o ktore dbam,
        wiec nie widze powodu dla ktorego mialabym nie nosic tego co chce w
        obawie przed zniszczeniem :)
        • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:49
          o to Ci zazdroszczę:) tak to ja też bym jak najbardziej sie stroiła:)
          • danuu Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:51
            Ale ja nie studiuje medycyny... Kiedys mi kolezanka opowiadala, jak
            byla na praktykach i byl pan doktor w jasnym, lnianym garniaczku...i
            nie zalozyl fartucha do badania pacjentki z ropieniem...i ropien
            pekl podczas ogledzin...bez wdawania sie w szczegoly - byl obryzgany
            od dolu do gory.
            • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:54
              łomatko, no i widzisz skąd te moje refleksje...z moją milością do ciuchów było
              mi isc na medycyne:/:)))
            • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:56
              danuu a co studiujesz jesli moge wiedziec? zajęcia w pałacyku...mhmh:)
              • danuu Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:36
                Tu studiuje:
                www.uni.lodz.pl/portal/galeria.php?akcja=kategoria&katalog=biedermann
                • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 19:01
                  haha, no to moja uczelnia sie chowa głęboko gdzieś,to całkiem inne klimaty,
                  kliniki poniemieckie i zajecia w prlowskich budynkach.....no moze procz
                  nowiutkiego szpitala na Borowskiej,ale ten dopiero zacząl swą
                  działalnośc...widac ze panstwo oszczędza na akademiach medycznych:/niestety
                  • danuu Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 19:03
                    Oj my tam sie znalezlismy "jednym poldupkiem", wcisneli nas jako
                    kameralny kierunek, bo czesc stanowia pomieszczenia reprezentacyjne
                    rekotratu. Niestety na nas tez oszczedzaja, szczegolnie, ze nie
                    zarabiamy na siebie.
                    Ale czysto i ladnie jest :)
      • foamclene Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:49
        to najlepsza droga do bawelnianego dresu i przydeptanych kapci :)
        nosi sie je coraz czesciej i czesciej,
        az czlowiek sie lapie na tym, ze tylko na sluby znajomych sie
        czesze ;)
        • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:50
          ej no foam, nie przesadzaj, pomiedzy strojem adekwatnym do okazji a starym
          dresem i przydeptanymi kapciami to jeszcze ho ho dluga droga:)najlepiej nie
          przesadzac w zadną strone:)
          • sandy_brown Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 17:56
            ja mam te studia za soba. I popieram i wiem co masz na mysli.
            Obcasy, biale welniane sweterki itd- odpadaja. Teraz zasuwam w
            bialym fartuchu i bialych spodniach i zainwestowalam w biala
            podkoszulki ktore na okraglo moge prac i mi ich nie szkoda. A do
            spzitala przychodze ubrana jak mi sie podoba :D
            • foamclene Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:47
              a jak sie trafia zajecia z jakims mlodym przystojnym dohtorem ;)?
              • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:57
                hehe, od 4 lat sie nie trafiły, a teraz to juz za poźno - mężatką jestem i w
                dodatku dzidziuś w drodze:))
        • zdanka1 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 14:58
          to najlepsza droga do bawelnianego dresu i przydeptanych kapci :)
          > nosi sie je coraz czesciej i czesciej,
          > az czlowiek sie lapie na tym, ze tylko na sluby znajomych sie
          > czesze ;)


          Bogiem a prawdą coś w tym jest:)))
          Po prostu wreszcie dochodzi sie do takiego przekonia, ze skoro jest
          wygodne, to po co cokolwiek więcej ( a niestety wiekszosc butów pt.
          ładne to jednoczesnie niewygodne):))

          Chociaz szczerze mówiąc - jakos nie widzę sensu "lansu" na medycynie
          czy politechnice - i tak zazwyczaj łazi się w jakimś fartuchu.
          • dakota77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:00
            To ladne ubrania nosi sie tylko dla lansu? Dla innych? Myslalam, ze dla
            siebie:-). I nie mowie tu o tym, ze na uczelnie trzeba biegac na 10
            centymetrowych obcasach i w kostiumie, bo po co, ale jakos przeciez wygladac
            trzeba.
            • zdanka1 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:08
              Ten "lans" był zdaje się w cudzysłowie, albo coś mi umknęło?

              Ogólnie w poprzednim poscie chodziło mi o to, że osoby spędzające
              wiekszość czasu w fartuchach, majace do czynienia z odczynnikami,
              myszami, smarami, halami fabrycznymi i Bóg wie czym jeszcze stawiaja
              raczej na strój praktyczny, ekstrawagancja to raczej
              kierunki "stacjonarne " - rozumiane tutaj jako siedzenie na tylku w
              jenym miejscu:)

              "Pooglądałam" sobie kilka kierunków studiów i one znacznie się
              róznią . Najbardziej zadziwiajace jest pod tym względem, wg mnie,
              prawo - gdzie jednoczesnie mozna spotkać wyfiokowanych 20 latków w
              garniturze, z laptopem, teczką i spinkami do rękawów(sic!)- oraz
              obraz nędzy i rozpaczy w postaci okularów rogowych i swetrów
              zakrywającyh wszystko, łacznie z płcią noszącego ten sweter.
              • zdanka1 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:09
                zakrywającyCH.
              • dakota77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:11
                Byl w cuydzyslowie, co nie zmienia faktu, ze dla post mial wymowe " skoro
                ciuchow nie widac, nie warto ubrac sie ladnie, bo nikt tego nie zobaczy"
                Oczywiscie moglam go zle zinterpretowac, ale taka wymowa mi sie nasunela.
                • zdanka1 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:20
                  Ok, mógł mieć dla ciebie taką wymowę, ale to nie było zamierzeniem
                  nadawcy tego komunikatu :)
                  Po prostu uważam za utrudnianie sobie swiadomie zycia wbijanie się
                  buty na obcasach, garsonki, cienkie rajstopy w miejsca, które z
                  zasady wymagają sporo ruchu, stania, przemieszczania się, pracy ze
                  zwierzętami, z maszynami itp. Mój znajomy zabrał kiedyś studenta na
                  praktykę terenowa gdzieś w lesie. Szanowny pan doktor wieział, z e
                  najlepeij na tych bagnach sprawdzaja sie buty rybackie, ale dla
                  studenta nie było to juz takie oczywiste - pojechal w dzinsach i
                  trampkach - chyba nie muszę mówić o rezultacie? :)) i tak samo jest
                  pewnie jak przyjdziesz sobie w szpilkach gdzieś na praktykę i stoisz
                  8 godzinę ;/
                  • dakota77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:24
                    Alez ja cie doskonale rozumiem, jak wynika z tego postu;-). Sama na studia
                    ubieralam sie wygodnie, wlasnie dlatego, ze na uczelni trzeba bylo spedzic sporo
                    godzin, a do tego spory kawalek drogi dojechac. Wiec nie nosilam obcasow,
                    stawialam na wygode. Nie poszlabym na codzienne zajecia w szpilakch i garsonce,
                    bo nie uwazam, zeby okazja tego wymagala. Ale to nie oznacza, ze biegalam na
                    uczelnie w burym dresie i w trampkach. Mozna przeciez ubierac sie wygodnie, ale
                    ladnie. Zeby sie dobrze czuc, po prostu:-). I gdybym musiala nosic fartuch,
                    wyznawalabym te sama zasade.
                    Ale czasem studenci wygladaja po prostu niechlujnie, chyba wlasnie w ramach tej
                    wygody, i to juz jest przegiecie w druga strone.
                    • zdanka1 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:31
                      > Ale czasem studenci wygladaja po prostu niechlujnie, chyba wlasnie
                      w ramach tej
                      > wygody, i to juz jest przegiecie w druga strone.

                      Ponoc u nas jest z tym niezle, ludzi w pizamie mozna spotkać na
                      ulicy w UK, wiec podejrzewam, ze studentów też.
                      • dakota77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:35
                        Siostra, ktora studiowala w Stanach opowiadala, ze przychodzenie na zajecia w
                        pizamach wcale nie bylo rzadkim zjawiskiem wsrod jej kolegow. Oczywiscie wszyscy
                        mieszkali na kampusie, skad taki stroj. Nie musieli jechac w nim na drugi koniec
                        miasta.
      • paulinaa Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:00
        tobie szkoda ciuchów a innym nie-w czym problem?
        każdy ubiera sie tak jak lubi a noszenie elganckich ubran nie musi
        byc od razu okreslane robieniem sie na paniusie;/
      • nie-niebieska Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:07
        mi tez bylo szkoda odziezy zwlaszcza jak na chemii narobilam dziur w spodniach
        (chromianka i inne pachnace mikstury)
        poza tym sekcje zab i myszy, pachnace pozywki bakteryjne etc
        i przekonalam sie, ze nawet jak sama siebie nie obleje to nie znaczy, ze ktos
        inny tego nie zrobi, czasami fartuch nie wystarczy, stopy sa odsloniete, jak sie
        cos wyleje na obcasach mozna niezle sie przejechac (zaliczylam)
        jednak bez paranoi odziez jest po to aby jej uzywac, ale jednak nie biegalam na
        zajecia w kaszmirach i muslinach :)
      • mmaupa Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:10
        Czekaj, czekaj. Jesli w komunikacji miejskiej na twoje ciuchy wszyscy kaszla i
        smarkaja, w szatni torby nie mozna zostawic, buty nie maja prawa dotknac
        dziurawego chodnika, to gdzie ty chodzisz w swoich "lepszych" ciuchach? Z pokoju
        do lazienki?

        Tez studiuje w palacyku, ale ubieram sie w zaleznosci od nastroju - raz bardziej
        elegancko, raz mniej.
      • jeriomina Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:15
        Nie wszyscy studiują medycynę...
        Ja bym się pokusiła raczej o klasyfikację ubiorów według uczelni i nawet
        kierunków (teraz jestem na 2 studiach, na filologii i jesteśmy wszyscy
        "normalnie", klasycznie ubrani, a kierunki typu zarządzanie, prawo, marketing,
        biznesy są istną rewią, niekoniecznie mody przez duże M).
        Zupełnie inaczej ubierają się studenci ASP, inaczej prawa, inaczej Akademii
        Muzycznych.
        Dlatego nie twierdziłabym że Twoja rada pasuje do wszystkich studentek:) ale
        skoro sprawdziłaś na sobie w szpitalu, dla medyków in spe może być praktyczna:)
        • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:23
          moze ubiór faktycznie zalezy od charakteru studiów,ale na medycynie i tak biega
          sie(tramwajami:) ze szpitala do szpitala,a wszpitalu i tak trZeba nałożyc
          fartuch i białe klapki,a wtedy śliczne buty i płaszczyki i torebusie zostają w
          szatni i to nie takiej gdzie kazdy ma swoją szafke i kluczyk tylko takiej gdzie
          są zbiorowe wieszaki i wszystko sie cisnie miedzy sobą...po pierwszych zajeciach
          znow zaklada sie te wszystkie sliczne buciki,plaszczyki i torebki tylko po to
          zeby wcisnąc sie biegiem do tramwaju gdzie panuje bród i smród i pojechac na
          drugi koniec miasta do innego szpitala i te same szatnie i tak dalej....stąd te
          refleksje moje..po co to wszystko studentkom medycyny,jak nie ma sie gdzie
          pokazac(szpital-rzeczy w szatni, a potem tylko tramwaje i autobusy)
          • sandy_brown Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:27
            a gdzie studiujesz? :)
            • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:28
              wrocław:)
              • sandy_brown Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:42
                hihihi wiedzialam, ze opisy brzmi mi bardzo znajomo :) No to BARDZO
                dobrze wiem o czym mowisz :)
                • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:55
                  no prosze czyli absolwentka medycyny z wroclawia:))ale trafilam:)
              • black_magic_women Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:42
                A ja rozumowałabym tak-najwięcej wysiłku w ładny wygląd wkła się tam gdzie
                najwięcej się spędza czasu.Np.na uczelnie,czy do pracy(co skutkuje wieczorowym
                mejkapem na poczcie;)
                • jj1978 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:58
                  ja tam stara juz jestem i pewnie sie nie znam ale wydaje mi sie ze
                  ubrania kupuje sie po to zeby w nich chodzic a nie 'oszczedzac'.
                  roznie tez rozni ludzie rozumieja wygode (sama czesto chodze w
                  balerinach z tego powodu, albo w tenisowkach i garniturze do pracy,
                  gdzie dopiero zmieniam buty). nie wiem na czym polega wieczorowy
                  makijaz w tym kontekscie ale zajezdza mi to tirowka troche...
                  • black_magic_women Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 19:02
                    jj1978 napisała:

                    > nie wiem na czym polega wieczorowy
                    > makijaz w tym kontekscie ale zajezdza mi to tirowka troche...

                    No wiesz oko pandy,tapir na głowie,ogólna przesadność w stroju.
          • dakota77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 06:22
            No tak, biega sie z miejsca na miejsce, ale przeciez ladne ubrania moga byc
            wygodne, a poza tym nosi sie je chyba dla siebie, dla wlasnego lepszego
            samopoczucia? Nawet jezeli potem znikna pod fartuche, czlowiek chyba inaczej sie
            czuje, wiedzac, ze ladnie wyglada. I z tego powodu moim zdaniem nie warto z nich
            rezygnowac.
          • awdotia.romanowna Re: studiowanie dziennie a ubiór... 10.10.08, 14:46
            silencia22 napisała:

            > moze ubiór faktycznie zalezy od charakteru studiów,ale na medycynie i tak biega
            > sie(tramwajami:) ze szpitala do szpitala,a wszpitalu i tak trZeba nałożyc
            > fartuch i białe klapki,a wtedy śliczne buty i płaszczyki i torebusie zostają w
            > szatni i to nie takiej gdzie kazdy ma swoją szafke i kluczyk tylko takiej gdzie
            > są zbiorowe wieszaki i wszystko sie cisnie miedzy sobą...po pierwszych zajeciac
            > h
            > znow zaklada sie te wszystkie sliczne buciki,plaszczyki i torebki tylko po to
            > zeby wcisnąc sie biegiem do tramwaju gdzie panuje bród i smród i pojechac na
            > drugi koniec miasta do innego szpitala i te same szatnie i tak dalej....stąd te
            > refleksje moje..po co to wszystko studentkom medycyny,jak nie ma sie gdzie
            > pokazac(szpital-rzeczy w szatni, a potem tylko tramwaje i autobusy)

            Nie rozumiem w czym problem. Przecież to nie Tobie jest niewygodnie, to nie
            Tobie niszczą się ubrania. Czy przeszkadza Ci, koleżanka w żakiecie i butach na
            obcasach? (pod warunkiem, że się umyła)
      • alex_koz Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 18:59
        silencia, a wolalabys ogladac studentow w rozdeptanych adidasach, trampkach, ugsach i podobnych, a do tego flanelowe spodnie od pizamy (tak, tak, na zajecia!), albo dresy??
        tylko szczerze!
        • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 19:04
          no pewnie ze nie! ale jak juz wyzej napisałam droga miedzy szpilkami i
          kaszmirowym płaszczykiem a adidasami i dresami jest dluuuuuga...
          • alex_koz Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 19:09
            jasne, nie mozna popadac w skrajnosci, ale jak wczoraj stalam w bibliotece ubrana jak czlowiek albo raczej jak "paniusia":) (spodnica, rajstopy, polbuty i w ogole), a kolo mnie stal chlopak, nawet przystojny byl:) we flanelowych spodniach pizamowych w kratke spod ktorych wystawaly majtasy w kolorze fluorescencyjnego rozu, to zatesknilam za studentami prawa w garniturkach:)
        • dakota77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 06:24
          Tak wygladaja amerykanscy studenci:-). Zdarza im sie przychodzic na zajecia w
          pizamach:_)
      • sophia5 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 19:40
        Studiowałam medycyne i nie przeszkadzało mi to ładnie sie ubierac i mam nadzieje
        tez ladnie wyglądać :-) Nie zalowalam ciuchow, bo - jak juz ktos przede mna
        zauwazyl - ubieram sie przede wszystkim dla siebie. Inna sprawa, ze w czasach
        studenckich nie bylo mnie stac na wiele :-(((
        Teraz bedac mloda/niemloda lekarka (specjalizacja niezabiegowa) stac mnie na
        zdecydowanie wiecej (nie musze sie specjalnie ograniczac, pod warunkiem, ze
        zdolam w ogole dotrzec do sklepów w biegu miedzy jedna a druga praca) i ubieram
        sie wreszcie tak, jak chce/lubie i ciesze sie niezmiernie, ze nie obowiazuje
        mnie jakas sztywna etykieta w tym zakresie (oczywiscie poza kitlem). Co nie
        znaczy oczywiscie, ze moge/wypada mi zalozyc absolutnie wszystko...
        A poniewaz jestem rowniez asystentem na uczelni i ucze studentow, to od siebie
        moge tylko dodac, ze bardzo lubie zawiesic oko na ladnej i elegancko/gustownie
        ubranej studentce, tudziez na przystojnym :-) i elegancko ubranym studencie. Pod
        warunkiem oczywiscie, ze oprocz wygladu posiadaja jeszcze wiedze, ktorej
        wymagam. Wtedy to juz jest szczyt szczescia :-)))
        • stokrotka_malenka Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 20:12
          witam:) ja tez sie wypowiem bo jestem studentką medycyny ale 3 roku:)) wiesz ja
          tez sie strasznie elegancko ubieram ładnie staram sie dobierac wszystko pieknie
          makijaz staranny....ale szczerze to mi juz nie chodzi ze sobie cos zniszcze bo
          co z tego moge sobie rzeczy nowe kupić ale o to jak spotykam na klinikach ludzi
          jakby to ując ubozszych dziewczyny z patologicznych rodzin w bluzce targowej za
          nie wiem 5zł:| poprostu głupio mi ze ja taka elegeancka wypachniana idealna a
          niektórzy mają tak ciezko widomo ze fartuch jest no ale i tak zawsze sweterek
          wychodzi fryzurka i makijaz sa fajne spodnie i mi tak głupio sie zrobiło, moje
          kolezanki to samo wszystkie naprawde ładne do tego zadbane i widac pozniej
          taaaaaaaaka przepaść miedzy statusem materialnym i mnie to drazni na praktykach
          miałam wrazenie ze pacjenci przez to mniej mi ufają ze co taka jak ja moze
          wiedziec o jakims problemie:/ chyba rzeczywiscie zakupie sobie białe gatki
          faruch włosy na kucyk spiete i zero makijazu bo sie zle z tym czuje wsrod
          pacjentów:)
          • miska_malcova Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 21:55
            stokrotka_malenka napisała:

            > witam:) ja tez sie wypowiem bo jestem studentką medycyny ale 3 roku:)) wiesz ja
            > tez sie strasznie elegancko ubieram ładnie staram sie dobierac wszystko pieknie
            > makijaz staranny....ale szczerze to mi juz nie chodzi ze sobie cos zniszcze bo
            > co z tego moge sobie rzeczy nowe kupić ale o to jak spotykam na klinikach ludzi
            > jakby to ując ubozszych dziewczyny z patologicznych rodzin w bluzce targowej za
            > nie wiem 5zł:| poprostu głupio mi ze ja taka elegeancka wypachniana idealna a
            > niektórzy mają tak ciezko widomo ze fartuch jest no ale i tak zawsze sweterek
            > wychodzi fryzurka i makijaz sa fajne spodnie i mi tak głupio sie zrobiło, moje
            > kolezanki to samo wszystkie naprawde ładne do tego zadbane i widac pozniej
            > taaaaaaaaka przepaść miedzy statusem materialnym i mnie to drazni na praktykach
            > miałam wrazenie ze pacjenci przez to mniej mi ufają ze co taka jak ja moze
            > wiedziec o jakims problemie:/ chyba rzeczywiscie zakupie sobie białe gatki
            > faruch włosy na kucyk spiete i zero makijazu bo sie zle z tym czuje wsrod
            > pacjentów:)


            nie przyznawaj się, że jesteś na 3 roku studiów. Nieważne jakich. Nie umiesz
            używać języka polskiego. Wstyd! Zresztą nie tylko z powodu języka
            • stokrotka_malenka Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 22:34
              a przepraszam jaki to jeszcze powód prócz języka polskiego??:D strasznie jestem
              ciekawa:D??
              • miska_malcova Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 22:37
                domyśl się. Na Twoim miejscu zabrałabym się za zasady języka polskiego, bo
                będziesz robić błędy na receptach o opisach chorób pacjentów nie wspominając
                • zdanka1 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 15:02
                  E, błedy to niech ona sobie robi, byle tylko dało się w ogóle
                  odczytać co napisała, a nie jest to takie oczywiste:)))
      • ensoleillement Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 21:06
        W pierwszym momencie myślałam, ze sie nabijasz.

        Że co?? Ze jak studiuje dziennie (sic! więc studia zajmują mi właściwie całe
        dnie i są moją główną aktywnością w tygodniu!) to mam biegać na uczelnie w
        "gorszych" ciuchach?? Bo mi się zabrudzą w tramwaju?! Czyli mam te "lepsze"
        ciuchy gromadzić na "za parę lat", jak będę miała samochód?? Co to w ogóle jest
        za podział ciuchy gorsze i lepsze?? Czyli mam chodzić na wykłady w takich, w
        których szoruje wanne? Hehe kurde sorry ale ja nawet nie wiem jak z tym
        dyskutować...To dla kogo Ty sie ubierasz w te "lepsze" ciuchy? Kiedy?? No
        kompletnie nie rozumiem co chciałaś przekazać tym postem, może wyjaśnij mi
        jeszcze te parę rzeczy żebym mogła się ustosunkować...
        • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 22:26
          enso, spokojnie, nie bulwersuj się tak:) przeczytaj dokladnie i spokojnie
          ..chodzi o to ze na taką moją medycyne (sandy brown rozumie o co mi chodzi) nie
          warto sie stroić w wysokie szpilki,koszule i olówkowe spodnice i kaszmirowe
          płaszcze..ALE JAK WSPOMNIALAM NIE ZNACZY TO ZEBY UBIERAC SIE W WOREK!! (sorki
          ale teraz ja sie zbulwersowalam:))))

          czyli krotko: mozna ładnie ale wygodnie,np. pojsc na kompromis i zamiast
          supereleganckiego plaszczyka załozyc jakąs gustowną kurtkę, nawet welnianą,
          dopasowaną o eleganckim kroju, do tego zamiast wysokich kozaczków na 10 cm
          obcasie mozna przeciez założyc gustowne saszki:)zamiast codziennie latać w
          ołowkowej sukience/spodnicy i bluzce koszulowej(u nas niektore tak chodzą na
          codzien) to mozna przeciez czasem założyc dzinsy i dopasowany kardigan:) no nie
          umiem juz jaśniej...ale zresztą co mi tam, ja tez lubie sie elegancko ubierac,
          tylko ostatnio gdy padał deszcz a ja dobiegałam do zatłoczonego tramwaju w moich
          lakierowanych czarnych botkach na obcasie i płaszczyku welnianym ecru..to tak
          sobie pomyslalam ze moze moglabym sie wygodniej i praktyczniej ubierac na
          zajęcia:)tyle:)
          • ensoleillement Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 20:56
            Wybacz silencia, ale to co mówisz teraz- to jedno, a to co było w tytułowym
            poście to drugie. Po lekturze tego ostatniego poczułam się zakwalifikowana do
            szufladki "paniusie" bo studiuję dziennie, jeżdzę trawajami i jednocześnie noszę
            spódnice i sukienki. A wszystko po to, by podobać się "szaroburym ludziom na
            ulicy", co dla mnie jest już lekką obrazą nas wszystkich i jednoznacznym
            wskaźnikiem, że jednak nie ubierasz się dla siebie- mimo, że tak twierdzisz.

            Myślę, że milcząco założyłaś, że zrozumiemy wszyscy, ze chodziło Ci o studia
            typu medycyna, chemia czy weterynaria; z Twojego postu jednak bynajmniej nie
            wynikało nic takiego, a gros studiów to (niestety) przesiadywanie cały dzień w
            tym samym budynku z ewentualnym przemieszczaniem się z sali nr 62 do tej nr 61.
            Takie są moje studia i nie widzę nic paniusiowatego w tym, że ubieram się na
            uczelnię starannie, i mało tego- czuję się szalenie dobrze zarówno w tramwaju
            jak i w sali wykładowej z tym, że wyglądam najlepiej jak mogę w danej chwili:)

            Reasumując- te płaszczyki i kozaczki mogą zblulwersować innego studenta na
            praktykach w szpitalu, ale nie ma co przenosić tego na szerszy grunt.
            • dakota77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 21:01
              Popieram. Inna rzecz, ze nie bardzo widze, jak kozaczki moglyby kogos
              bulwersowac na szpitalnych praktykach, skoro i tak ten student medycyny zostawi
              je w szatni;-). Niech kazdy ubiera sie jak mu pasuje. Jezeli ktos bedzie sie
              dobrze czul ja wyjdzie z domu w rozczlapanych trampkach i starym dresie, bo
              szkoda mu "lepszych" ubran, bo a nuz sie zniszcza w tramwaju, prosze bardzo:-).
              Przeciez wystawia swiadectwo tylko sobie. Jezeli ktos lubi elegantsze stroje, a
              nawet nie ma nic przeciwko bieganiu za autobusem w szpilkach, nie ma sprawy. Co
              kto lubi. W koncu przede wszystkim sami usimy sie dobrze zes oba czuc.
              • silencia22 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 22:28
                no przyznam wam racje, faktycznie odgórnie przyjelam ze każdy student ma taki
                sam charakter studiów jak ja a to przeciez bledne zalozenie:)
        • kalinakalina Re: studiowanie dziennie a ubiór... 12.10.08, 00:28
          moim zdaniem to zart jakich malo:)
          czyli krotko: mozna ładnie ale wygodnie,np. pojsc na kompromis i zamiast
          supereleganckiego plaszczyka załozyc jakąs gustowną kurtkę, nawet welnianą,
          dopasowaną o eleganckim kroju, do tego zamiast wysokich kozaczków na 10 cm
          obcasie mozna przeciez założyc gustowne saszki:)zamiast codziennie latać w
          ołowkowej sukience/spodnicy i bluzce koszulowej(u nas niektore tak chodzą na
          codzien) to mozna przeciez czasem założyc dzinsy i dopasowany kardigan:) no nie
          umiem juz jaśniej...ale zresztą co mi tam, ja tez lubie sie elegancko ubierac,
          tylko ostatnio gdy padał deszcz a ja dobiegałam do zatłoczonego tramwaju w moich
          lakierowanych czarnych botkach na obcasie i płaszczyku welnianym ecru..to tak
          sobie pomyslalam ze moze moglabym sie wygodniej i praktyczniej ubierac na
          zajęcia:)tyle:)


          mnie zastanawia tylko co rozni superelegancki plaszczyk od gustownej kurtki
          (nawet welnianej)dopasowanej o eleganckim kroju??????
          i jeszcze jedno, sama bym na to nie wpadla...ze w warszawie w tramwajach i
          innej komunikacji miejsckiej tyle sie elegancji spotyka(to akurat zart)
          ze az sie o tym PISZE...

          p.s na szczescie w miescie w ktorym mieszkam modnie jest jezdzic tramwajem,
          AUTA sa passe



      • lolka290 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.10.08, 23:02
        ja teraz jestem w maturalnej klasie i mam zamiar iść na studia. i
        będę chodzić ubrana elegancko. teraz mi tego strasznie brakuje. jak
        widzę jak co druga panna jest a`la Rutowicz to aż obrzydzenie bierze
        do zwykłych dżinsów. u nas tipsy, solarka, tlenione lub uczernione
        włosy są na porządku dziennym. kilka lat temu szkoła miała opinię
        klasztoru, teraz minióweczki, białe kozaczki, lateksowe kurteczki.
        matko okropne
        • raohszana Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 14:07
          "Pocieszę" Cię - na studiach to samo, jak nie gorzej :)

          A w temacie - ja tam jestem miłośniczą czystej bawełny [ niu, miękkości ],
          wygodnych spodni, płaskich butów i ciepełka, wiec nad dziką elegancję
          przedkładam wygodę. Zadnych spódnic [ w stij w tym w lodowaty wieczor, jak
          zajecia do 20 i czekaj 20 minut na autobus, bo na zadupiu nic nie jeździ
          czesciej ], obcasow [ zesz taka jego rodzina, dopiero teraz robia jakiś tam
          chodnik na campusie, zreszta nie po tej stronie co trzeba, a reszta to...
          grajdoły, kałuze, popekany beton, kamienie i wszystko ] i innych takich. Jak
          ktos ma wydział w miescie, jakis normalny dojazd - to ja myśle, ze ubrać sie
          elegancko mozna jak najbardziej. Natomiast w takich warunkach jak mam ja -
          myśle, ze obrociłoby sie to przeciwko noszacej i zmarzłaby, wybrudziła [
          niestety, kierowcy dostawczych jeżdzące po campusie maja gdzies, ze ochlapuja
          ludzi woda z kaluzy ] i połamała obcasy :)
          • aiczka Re: studiowanie dziennie a ubiór... 11.10.08, 02:50
            > Zadnych spódnic [ w stij w tym w lodowaty wieczor, jak
            > zajecia do 20 i czekaj 20 minut na autobus, bo na zadupiu nic nie jeździ
            > czesciej
            No ja paradoksalnie na taki wieczor to tylko w cieplej, dlugiej spodnicy z halka
            i cieplych rajstopach. ^_^
            • raohszana Re: studiowanie dziennie a ubiór... 11.10.08, 12:55
              A guzik prawda, podwiewa, ze hej - przystanek przy dość ruchliwej ulicy,
              zwłaszcza w godzinach powrotów. aki fajny tunel powietrzny się robi i o. No,
              chyba, zeby te spodnice na spodnie założyć :D
              Jak chcesz to zapraszam do testowania :P
      • lady_devil Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 11:37
        do pracy też ludzie dojeżdżjają środkami komunikacji miejskiej.. a
        jakie są to już napisałaś. czy to oznacza, że eleganckie panie i
        panowie powinni jeździć na bazar żeby zaopatrzyć się w tanie
        chińskie biurowe "mundurki"??

      • jagoda_pl Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 12:24
        Chyba tytuł wątku powinien brzmieć inaczej:
        "studiowanie medycyny a ubiór"...
        Bo ujednolicanie wszystkich kierunków studiów to wg mnie przesada. Jak dziewczyna studiuje jakiś estetyczny kierunek;) typu prawo czy psychologia i lubi wysokie obcasy oraz sukienki to nie wiem czemu niby nie miałaby się tak ubierać!? Co innego jakieś archeologiczne wykopaliska;)...
        Ja akurat nie studiowałam w Polsce i doświadczałam widoków podobnych do tych u Alex, więc tęskniłam za naszymi "paniusiami"...
      • sandy_brown Re: studiowanie dziennie a ubiór... 04.10.08, 13:16
        Dziewczyny polecam chirurgie :)
        Wcisna was w zielonego spranego scrubsa a na sali op to ewentualnie
        wytuszowanymi rzesami mozna poszpanowac :)

        Pozdrawiam!
      • martyna.marczak :) 04.10.08, 14:59

        Nie wyobrażam sobie chodzenia na uczelnię w wyciągniętym swetrze i starych dżinsach ;)
        Spędzam tam 70% mojego czasu, przez te 70% ktoś mnie ogląda, z kimś rozmawiam, wystawiam sobie jakieś tam pseudo-świadectwo, tworzę siebie nawet... dlatego zależy mi na zbudowaniu jak najlepszego wizerunku swego :)

        ale to jestem ja.
        Natomiast w Twojej sytuacji rzeczywiście "strojenie się" uważam za totalnie zbędne, bo zamiast skupić się na zdobywaniu wiedzy będziesz martwiła się, czy nowy sweter czasem nie został dotkliwie przybrudzony.
        • zielona-karuzela Re: :) 06.10.08, 17:45
          Ja ubieram się w proste , klasyczne rzeczy :) które są tez czesto
          (przynajmniej dla mnie :P) wygodne.Naprawe mozna się ubarć z klasą i
          czuć się wygodnie:).Proste jeansy, koszula i swetrek do tego czarne
          balerinki- w tym najcześniej można mnie spotkać na wydziale.
      • aeromonas Re: studiowanie dziennie a ubiór... 07.10.08, 13:50
        W szpileczkach to sobie mogą chodzić studentki zarządzania i
        ewentualnie filologii. Na poważnych studiach (zajęcia od rana do
        wieczora, laboratoria, kliniki) trzeba ubierać się ciepło i
        wygodnie. Ale przecież też można ładnie, ciekawie i stylowo. Ważne,
        żeby ciuchy były "pralne" - pamiętam, jak śmierdziałam po 6
        godzinach pracowni z chemii organicznej! Proponuję: ładne kolorowe
        swetry, wygodne sztruksowe lyb wełniane spódnice, grube rajstopy,
        buty na płaskim (w sklepach do wyboru, do koloru!), a na szczególnie
        śmierdzące i brudne zajęcia dżinsy (znoszą nawet kwas azotowy) +
        ładna koszula (może być przecież z ciucholandu) lub zgrabny
        przytulny polarek, wygodny i cieplutki.
        • yellow_bee Re: studiowanie dziennie a ubiór... 07.10.08, 15:01
          aeromonas napisała:

          > W szpileczkach to sobie mogą chodzić studentki zarządzania i
          > ewentualnie filologii. Na poważnych studiach (zajęcia od rana do
          > wieczora, laboratoria, kliniki)

          To mnie zagotowałaś Kobieto, wg Ciebie rozumiem że filologia to nie
          są poważne studia? Wiec wyjaśniam: zajęcia mam od rana do wieczora,
          a wieczorami mam praktyki. A w szpileczkach niestety nie chodze, bo
          kiepsko się wtedy prowadzi samochod.
          pozdrawiam
          studnetka filologii
          • monikaww2 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 07.10.08, 15:16
            mnie też zagotowała...:) więcej zapewne mamy nauki ,zajec niz aeromonas...chyba
            jakies kompleksy Aeromonas z Ciebie ,,wychodzą'' powiem, krótko ubieram się na
            zajęcia modnie ale zarazem wygodnie- szpilki, tipsy,biodrówki itp odpadają są
            niewygodne i nie w moim stylu:)
            • homard Re: studiowanie dziennie a ubiór... 14.10.08, 21:05
              Filologia to niepoważne studia...kobieto skąd ty sie urwałaś ???
              Nie wiem dlaczego filologia jest postrzegana jako banał...

              A co do tematu...Osobiście staram sie wybierać na uczelnie jak najlepsze ubrania
              bo spędzam tam dużo czasu i zależy mi na dobrym wizerunku aczkolwiek rozumiem
              autorkę...idąc an siłownię czy np zakupy odzieżowe ubieram sie jak najwygodniej
              co nie znaczy niechlujnie!!!
        • wusia77 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 11.10.08, 11:21
          dlaczego uważasz że studia filologiczne sa niepoważne??
          Studiuje filologie rosyjską i zajęć mam mnóstwo! owszem w laboratirum zajęć nie mam ale to nei znaczy, że studia są NIEPOWAŻNE! chyba użyłaś złego słowa.
        • poswiatka Re: studiowanie dziennie a ubiór... 11.10.08, 18:06
          Studiuję na wydziale zarządzania i laboratorium to mój chleb powszedni... :) A
          dziołchy z mojego roku i tak się nie przejmują, nawet po hali obrabierek czy
          laboratorium chamicznym twardo chodzą na obcasach. Złej baletnicy to i rąbek u
          spódnicy przeszkadza.. ;)
      • drinkit Re: studiowanie dziennie a ubiór... 07.10.08, 14:06
        silencia22 napisała:
        dojeżdzanie z zajęc na
        > zajęcia komunikacją miejską-tramwaje,autobusy - brud,syf,kaszlący
        i smarkający
        > ludzie ocierający sie o te sliczne ciuszki, miejski kurz i dym,
        chodniki z
        > dziurami...szkoda ładnych ciuchów i męczenia się tylko po to zeby
        mogł mnie
        > podziwiac tłum szaroburych ludzi na ulicy...


        Pewnie. W ładnych ciuchach to najlepiej leżeć i pachnieć. A broń
        Boże nie siadać, bo spodnie na kolanach się powypychają!
        Wiesz co, ciuchy są dla człowieka i mają jemu słuzyć, a nie
        odwrotnie. A że po jakimś czasie się zniszczą, to normalka.
      • isia85 z obserwacj na mojej uczelni 07.10.08, 16:41
        wynika iz im pani na wyzszym roku tym wygodniej chodzi ubrana. np. na obcasie
        biegają studentki I i II roku oraz jakieś pojedyncze przypadki...w tym ja:)
      • foamdeane Re: studiowanie dziennie a ubiór... 10.10.08, 08:22
        Na studiach i po zawsze ubieralam sie elegancko /zreszta musze taka mam prace/
        • foamclene Re: studiowanie dziennie a ubiór... 10.10.08, 11:07
          a ja stale w lesie
          ale trapery mam eleganckie ;)
        • urszulamagic Re: DO FOAM 24.10.08, 12:19
          zaskoczyło mnie dzis ukrycie twojego bloga pierwszy raz z tego
          własnie powodu zalogowałam sie tutaj i w google zeby moc zobaczyc
          twoje pomysły na mode, gdyż czerpie z nich inspiracje i przyjemność
          oglądania - nie naleze do osob ktore komentuja badz krytykuja po
          prostu dla przyjemnosci przegladam sobie jak ciekawe gazety -
          niestety -po zalogowaniu dowiedziałam sie , ze nie jestem zaproszona
          na twojego bloga hm... nie wiem co napisac po prostu bedzie
          mi "ciebie" brakowało pisze to przez cudzysłow bo chociaz nie znam
          ciebie i wiele z was osobiscie to najzwyczajniej w swiecie czuje
          przez to jakas pustke i smutek . Powodzenia
          • foamclene Re: DO FOAM 02.11.08, 08:27
            tylko poprawiam, bo wydl mi sie okrpopny
            (dlatego wylaczylam)
            jak tylko skoncze porzadki to bedize ogolnie dostepny :)
            • urszulamagic Re: DO FOAM 06.11.08, 12:07
              TO SUPEROWO JUZ NIE MOGE SIE DOCZEKAC DZIEKI
      • krowkamw Re: studiowanie dziennie a ubiór... 10.10.08, 17:11
        rowniez studentka leku:), ubieram sie elegancko mimio iz takze dojezdzam, u mnie
        na uczelni naprawde dziewczyny i ze stomy i z leku wyglądaja jak modelki i dbają
        o siebie, więc nie chce miec kompleksów:D i zauwazyłam ze na 1roku przychodza
        takie dziewczyneczki, nieboraczki- nie malujące się, ubrane naprawde
        zwyczajnie:) im wyzszy rocznik tym bardziej to sie zmienia=) uwazam ze medycyna
        to równiez jedna wielka rewia mody mówię o przede wszystkim o studentkach
        wyzszych lat:) nie martwie sie o zniszczone ubrania w szatni czy podczas
        wedrówek miedzy szpitalami, bo niestety wszystkie rzeczy sie niszcza i po to sa
        zeby ich uzywac:)
        • brunette_23 Re: studiowanie dziennie a ubiór... 10.10.08, 22:45
          Moze ja nie dokonca do dobrego tematu, ale pewnie Wy tez mi
          pomozecie.
          Jako studentka mam okrojony budzet, dlatego m.in. robie uzytek z
          bonow znizkowych w Avanti, a moje pytanie brzmi: Przed nami cudowny
          weekend znizek i wrescie studenci beda mogli bardziej zaszalec, ale
          pytam, gdzie do chol... jest pazdziernikowe Avanti w ktorym sa
          kupony?? u mnie w miescie nie ma nigdzie, a pani ze sklepu
          powiedziala ze bedzie dopiero 15 pazdziernika!JAk wtedy skorzystac z
          kuponow na 11.10 i 12.10?
          • nitulina Re: studiowanie dziennie a ubiór... 10.10.08, 23:25
            Ale jazda, coraz lepsze te dyskusje na FM...
            • krowkamw Re: studiowanie dziennie a ubiór... 11.10.08, 10:39
              brunette23 to ja Ci nie odpowiem:/ albo to jakaś ściema z tymi kuponami :/ a
              skad ja kase bede brała w tym roku? nie od rodziców jak zawsze ale załatwiłam
              sobie kredyt studencki z niskim oprocentowaniem co miesiąc 600zł dostaje plus
              zawsze mi rodzice cos dokładają plus zawsze dostaje coś z okazji urodzin jakiś
              swiat:)i na same ubrania bo nie musze sie utrzymywac z tego czy cos to super
              wystarcza zeby fajny płaszczyk raz kupić raqz fajneze dwie bluzeczki i spodnie:)
              a kredytem sie nie przejmuje mam byc przyszłą lekarką a mam nadzieje ze podwyzki
              wkoncu beda jak skoncze tak do 10tys a jak nie to za granice i taki kredyt 30tys
              zaraz sie spłaci:)) u nas ma 80% roku takie kredyty bo jak pracowac? jak sie ma
              zajecia od pon do piatku rozwalone rzez caly dzien;)
              • eirenne Re: studiowanie dziennie a ubiór... 11.10.08, 18:04
                o jesoo...

                gratuluję bezmyślnego podejścia do życia
                • miska_malcova Re: studiowanie dziennie a ubiór... 11.10.08, 21:33
                  wspaniały watek. Większość "studentek" powinna przerobić polska gramatykę,
                  interpunkcję o stylu nie wspominam...
                • krowkamw Re: studiowanie dziennie a ubiór... 06.11.08, 20:57
                  eirenne napisała:

                  > o jesoo...
                  >
                  > gratuluję bezmyślnego podejścia do życia
                  >
                  >


                  to nie jest bezmyslne, pracować nie dam rady bo studia są ciężkie jak cholera-
                  nie wyrobiłabym, rodziców nie stac zeby mi miesięcznie dawać tyle pieniędzy na
                  ubrania i kosmetyki bo juz mnie utrzymują w innym mieście co wcale nie jest
                  tanie, kredyt szybko spłace to tylko 30tys bardzo sie opłaca bo kredyt studencki
                  to 2% opprocentowanie tylko, szybko spłace bo lekarze się zle nie mają i napewno
                  miec nie bedą i mam chłopaka takze przyszłego lekarza, bez kredytu o moim wie i
                  razem go spłacimy jak bedziemy pracować:) rozumie ze kobieta chce ładnie
                  wyglądać kupowac sobie kosmetyki, fajne spódniczki, a pracować jak pisałam nie
                  da rady, a rodzice moga zaoferować ale nie na tyle ile bym chciala i co bym
                  chciała:)mysle ze kredyt dla studentek to nie jest złe rozwiazanie jesli wiedza
                  ze bedą miec kiedyś konkretny zawód i ze spłaceniem nie bedzie problemów:)
                  • jeriomina Re: studiowanie dziennie a ubiór... 06.11.08, 21:38
                    krowkamw napisała:

                    > eirenne napisała:
                    >
                    > > o jesoo...
                    > >
                    > > gratuluję bezmyślnego podejścia do życia
                    > >
                    > >
                    >
                    >
                    > to nie jest bezmyslne, pracować nie dam rady bo studia są ciężkie jak cholera-
                    > nie wyrobiłabym, rodziców nie stac zeby mi miesięcznie dawać tyle pieniędzy na
                    > ubrania i kosmetyki bo juz mnie utrzymują w innym mieście co wcale nie jest
                    > tanie, kredyt szybko spłace to tylko 30tys bardzo sie opłaca bo kredyt studenck
                    > i
                    > to 2% opprocentowanie tylko, szybko spłace bo lekarze się zle nie mają i napewn
                    > o
                    > miec nie bedą i mam chłopaka takze przyszłego lekarza, bez kredytu o moim wie i
                    > razem go spłacimy jak bedziemy pracować:) rozumie ze kobieta chce ładnie
                    > wyglądać kupowac sobie kosmetyki, fajne spódniczki, a pracować jak pisałam nie
                    > da rady, a rodzice moga zaoferować ale nie na tyle ile bym chciala i co bym
                    > chciała:)mysle ze kredyt dla studentek to nie jest złe rozwiazanie jesli wiedza
                    > ze bedą miec kiedyś konkretny zawód i ze spłaceniem nie bedzie problemów:)


                    A po co aż tak rozwlekle się jej tłumaczysz? Obchodzi Cię jej zdanie? Twoje
                    życie, Twoja sprawa, Ty będziesz spłacać swoje kredyty, wydawaj kasę na co
                    chcesz. Dlaczego tłumaczysz się przed kimś kogo nigdy w życiu pewnie nie spotkasz?:)
                  • babka-lancetowata Re: studiowanie dziennie a ubiór... 08.11.08, 23:16
                    krowkamw napisała:
                    > to 2% opprocentowanie tylko, szybko spłace bo lekarze się zle nie mają i napewn
                    > o
                    > miec nie bedą i mam chłopaka takze przyszłego lekarza, bez kredytu o moim wie i
                    > razem go spłacimy jak bedziemy pracować:)

                    Przepraszam za offtop, ale twoje zdanie na temat zarobków lekarzy jest kontrowersyjne, zwłaszcza po ich niedawnych strajkach. O ile zgodzę się z tym, że doświadczony lekarz z prywatną praktyką i z dochodową specjalizacją może zarobić dużo, o tyle nie świeżaczek po studiach bez lub w trakcie specjalizacji dostający z dodatkowymi dyżurami niecałe 2 tys. A kredyt trzeba zacząć spłacać najpóźniej rok po studiach. Poza tym skąd ta pewność, że dostaniesz się na specjalizację? Życzę ci jak najlepiej, ale realia pozostają realiami.
      • ajakajadwa Re: studiowanie dziennie a ubiór... 14.10.08, 13:50
        Z tego wynika, że najlepiej chodzić nago i boso.
      • malo-wielkomiejska Re: studiowanie dziennie a ubiór... 25.10.08, 11:31
        Ubrania są po to, żeby je nosić.

        Jak mam zajęcia w laboratorium to wiadomo, że szpilek nie ubiorę, przede
        wszystkim dlatego, że mnie tam w nich nie wpuszczą! Zasady BHP obowiązują
        wszędzie. Ale jak mam dzień tzw. wykładowy to dlaczego nie?

        Ryzyko ubrudzenia w tramwaju? Owszem, istnieje jak wszędzie. Ale moja mama
        powtarza mi zawsze: Nie przejmuj się, najwyżej się wypierze! I tego się trzymam.
        Nie po to przecież łażę po sklepach, wyszukuję co ładniejsze perełki żeby to
        potem w szafie leżało... A jak się zniszczy? Nic nie trwa wiecznie, kupi się coś
        innego najwyżej :)
      • ziemia.ognista Re: studiowanie dziennie a ubiór... 01.11.08, 22:05
        Na wykłady zazwyczaj chodzę w butach na obcasach, bo lubię i mi wygodnie. Jednak na zajęcia w laboratorium zakładam wyłącznie płaskie buty (najczęściej trampki), bo na obcasach nie wpuściliby mnie i dziwię się, że na innych uczelniach tego nie przestrzegają. Poza tym bałabym się, że z moimi 'zdolnościami' manualnymi zwyczajnie zniszczę skórzane buty (po ostatnich laborkach mam dłonie pobrudzone srebrem i póki co nie schodzi).
      • dopaminka Re: studiowanie dziennie a ubiór... 03.11.08, 19:25
        niestety, silencia22 ma rację. Studiuję medycynę w innym mieście niż piękny
        Wrocław, ale warunki mam bardzo podobne. Najlepiej czuję się w szpilkach i
        spódnicy, ale:
        *mini nie założę, bo co sobie pacjenci pomyślą? (chyba, że jakoś zakamufluję ją
        pod długim fartuchem)
        *szpilki są super! Ale codzienne bieganie z jednych zajęć na drugie po
        wyboistych i błotnistych chodnikach męczy i stopy i buty
        *małe torebki są poręczne i urocze. A ja w mojej muszę zmieścić fartuch, buty,
        stetoskop (bo zwykle nie ma gdzie zostawić tego codziennego zestawu, tylko
        trzeba go dzień w dzień ze sobą wozić), drugie śniadanie/wodę, zeszyt, jakąś
        książkę... A torba pęcznieje i pęcznieje.

        A znalezienie kompromisu między ładnym i dostosowanym do warunków ubiorem bywa
        niełatwe.
      • jeriomina A zaoczne?:) 06.11.08, 14:30
        Jest jakaś różnica?
        Z mojej strony napiszę, że potrzebna większa torba;-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka