07.12.08, 00:06
Widzuiały? Podobało się? Mi bardzo. Łzawy film dla piętnastolatek mnie
rozczulił, mąż się ze śmiał, ale co tam. Obejrzaam z zapartym tchem. Robert
jest bezbłędny. Zostawiłabym dla niego mojego własnego domowego wampira,
mojego slubnego:)
Obserwuj wątek
    • monikad_85 Re: Film 07.12.08, 10:27
      Film jak dla mnie MAGIA! Widziałyśmy go razem - i każda z nas ma
      różne zdanie, ale ja osobiście byłam zachwycona. Kilka naprawdę
      fenomenalnych smaczków zapodanych tak, że szczenę zbieram z podłogi
      pomimo nieprzespanej nocy :D .
      Jestem ogromną fanką Jacoba i ostatnia scena na balu to szał :D
      Genialna zapowiedź New Moon.


      Ahhh,

      No i ten Kellan Lutz.


      CO do samego Roba:
      "I am a big hard tool" - mówi samo za siebie ;D
      • kasia_marciniak844 Re: Film 07.12.08, 12:25
        Podpisuję się obiema rękoma i...stopą :)

        Pozwolę sobie dopisać, że widać, iż film został nakręcony przez
        kogoś, kto tą historię "czuje" i dobrze, że zrobiła to kobieta - z
        ca łym szacunkiem - mężczyzna by nie zrozumiał :))
        • martishia7 Re: Film 07.12.08, 13:51
          Z całym szacunkiem, ale nasze ulubione Big Hard Tool moim zdaniem zrozumiało o
          co come on, więc nie mów, że facet by nie zrozumiał:)
          Były plusy, były minusy. Ogólne wrażenie pozytywne. Że był łzawy, to raczej bym
          nie powiedziała, ale ja nie mam "oczu w mokrym miejscu".
          Jedyne co troszkę nie tego, to to, że akcja pędzi, pędzi pędzi. Nie ma tego
          miłego leniwego tempa i 'powolnego spadania' jak w książce, ale i nie mogło być,
          bo to musiałby być co najmniej mini serial 4 razy po dwie godziny. Humor klasa,
          efekty specjalne nie takie straszne jak wszyscy mówili, muzyka bardzo na plus.
          Zaraz siadam i oglądam jeszcze raz w zaciszu domowym :)
          • wioleta_90 Re: Film 07.12.08, 15:28
            Ja jestem jeszcze wbita w fotel... Super kreacje głównych postaci! A
            że mam oczy w mokrym miejscu, nie powiem, były zalania i powodzie...
            ze wzruszenia i ze śmiechu!!!
            Warto było czekać, żeby to zobaczyć!
          • monikad_85 Re: Film 07.12.08, 16:22
            Skąd?, co?, gdzie? A jakąś porządną wersję?

            Pamiętaj aby w scenie kiedy Carlisle spotyka Edward i Bellę
            obserwować usta naszego Bobby'ego :D
            • martishia7 Re: Film 07.12.08, 17:51
              Bobby'ego to ja w zwolnionym tempie i wszystkie sceny z jego udziałem klatka po
              klatce:)
              Na razie mój faworyt to zaraz po wypadku, w szpitalu i "What exactly was that?"
              i ta mocking mina. No normalnie takie MS< że hej :)
          • kasia_marciniak844 Re: Film 07.12.08, 16:58
            Miałam na myśli raczej mężczyznę-reżysera i przedstawienie całej
            historii z takiego punktu widzenia.

            Big Hard Tool to poproatu...Big Hard Tool :) Wszyzstkie wiemy o co
            chodzi, więc komentarz zbędny. Ja też się nie zgodzę, że film był
            łzawy. Było kilka wzruszających momentów, na których można było mieć
            chociażby ściśnięte gardło, ale ogólnie to dość dynamiczny film,
            szczególnie w drugiej połowie.
    • kasia_marciniak844 Re: Film 08.12.08, 08:56
      Wprawdzie mój angielski słaby, ale trafiłam dziś na coś takiego
      www.deadlinehollywooddaily.com/hardwicke-fired-from-twilight-franchise
      z tego co zrozumiałam zmieniają reżysera i pani Hardwicke nie
      nakręci NEW MOON...:/
      • martishia7 Re: Film 08.12.08, 09:56
        Nie chcę tutaj nic mówić, ale to jest akurat dobra wiadomość. To nawet zabawne,
        bo właśnie dzisiaj rano sobie pomyślałam, zanim jeszcze przeczytałam ten
        artykuł, że jedyny mój postulat do New moon- zmienić reżysera, zachować
        scenarzystkę.

        Po obejrzeniu po raz trzeci doszłam do wniosku, że wiem już co mi w filmie nie
        pasuje. Bo, że coś nie pasuje to wiadomo. Wiedziałam też, że problem jest gdzieś
        w aktorstwie, tylko nie potrafiłam znaleźć winnego. I po trzecim obejrzeniu mnie
        olśniło. Aktorsko film jest boleśnie wręcz nierówny. Są sceny w których dajmy na
        to Bobby, Kristen czy Ashley są świetni, a są takie, że ma się ochotę powiedzieć
        'wracaj dziecko na warsztaty kółka teatralnego w dolnym Kentucky'. Nawet nie da
        się stwierdzić, że ktoś z aktorów (mam na myśli co do zasady tych którzy
        pojawiają się na ekranie troszkę więcej) był dobry albo kiepski. Bo każde z nich
        bywało zarówno dobre jak i kiepskie w tym samym filmie, czasami nawet w tej
        samej scenie. Myślę, że stąd takie recenzje które są od ściany do ściany
        (dosłownie). Wszystko zależy od tego czy jej autor postanowił skupić się na
        plusach, czy na minusach- klasyczny przykład szklanki do połowy pustej i pełnej.

        Tylko rzecz w tym, że wymusić odpowiednia grę to robota reżysera. Skoro oni
        potrafią (a pokazali, że potrafią) to rzecz reżysera 'wycisnąć' to z nich w
        każdej jednej scenie. A tutaj mam wrażenie, że dzieciaki zostały troszkę
        puszczone samopas. Każdy realizował jakąśtam swoją wizję postaci którą grał,
        czasami wychodziło lepiej, czasami gorzej i w sumie jako całość wyszło to
        niespójnie. Zabrakło solidnej, karzącej reżyserskiej ręki, która utrzymałaby
        wszystko w kupie i realizowała 'swoją' wizję. Za mało zdecydowania i konsekwencji.
        Niestety, mężczyźni są lepsi w tym sporcie, bo są mniej podatni na emocje. Można
        zrobić dobry emocjonalnie film będąc zimnym draniem, o ile tylko jest się
        profesjonalistą. Ornitolog nie musi umieć latać.:)
        Dlatego uważam, że decyzja o wymianie Hardwicke jest jak najbardziej słuszna. Z
        ciekawością czekam kogo zatrudnią w jej miejsce. Moje marzenie, chociaż
        nierealne- Lasse Hallstrom. Robi znakomite filmy, bardzo liryczne,
        słodko-gorzkie i do tego co najmniej dwie znakomite adaptacje książek o których
        mi wiadomo. Ale to absolutnie nie ta liga niestety.

        • monikad_85 Re: Film 08.12.08, 12:00
          Ja nie wiem jak to jest ale chyba wpadamy na to samo w tym samym
          momencie. Ja również obejrzałam wczoraj film 3 raz i dokładnie to
          samo mi się nasunęło na myśl. Aktorzy są świetni, ale były momenty w
          ktorych wyłam z zachwytu, by zaraz po nich przystanąć i skrzywić się
          w namyśle.
          Mam tu więcej pretensji do Roba. Były momnety, kiedy myślałam, że to
          jakaś pomyłka - i bardziej chodzi mi o intonację niż o mimikę.
          Normalnie tekst świetnie zachowany zgodnie z ksiązką, ale jego "gra"
          momentami zabijała ten cały trud. Najgorsza scena chyba kiedy przed
          samą polaną on się rozbiera a potem przechodzi dalej w las i mowi
          cos tam o byciu potworem - taka porażka. Jest wtedy taki miałki, że
          aż mam ochotę smiec się w głos.
          Scena ogólnie była świetna, rewelacyjnie dla mnie rozłożona,
          najpierw niepewność Belli, jej wyznanie, potem jego złośc na jej
          brak strachu na to, że nie postrzega go tak - jak sam siebie widzi,
          a potem jego niepwność - na to, że ta zaraz ucieknie z krzykiem,
          zakończona subtelną sceną na polanie.
          Jest jedna rzecz której najbardziej mi brakowało w tym filmie.
          Bliskości tej dwójki. Jak jeszce dramtyzm jest zgodny z ksiązkami,
          tak ich relacje czysto intymne zostały całkowicie zabite.
          Przecież na swój sposób jedno drugiego pragnęło - a tak naprawde to
          były zaledwie może 4 sceny kiedy faktycznie coś tam się między nimi
          działo. Edward wiadomo unikał "głębszego wnikania" w temat, ale
          dopuszczał pewne niewinne gesty. Wiem, że to smiesznie zabrzmi ale
          powinno byc więcej tego ciepła w ich relacji, szczególnie ze strony
          Kristen. Była jedna fajna sekwencja tuż przed polaną kiedy ona
          zblizyła się do niego tak jakby chciała go pocałować ale on w tej
          samej chwili odskoczył - świetnie, tak było w książce, ale zaraz
          potem była piękna sekwencja tańca ich dłoni. Nie musieli się całować
          wystarczyłby SAM dotyk.

          Dziwne, na miejscu Catherine poszłabymw tym kierunku, szcególnie
          biorąc pod uwagę fakt, że wiele razy było w książce o tym, że Edward
          brzydzi się zimna swojego ciała, że nie chciał dotykac Belli by jej
          nie wystraszyć ale zawsze wtedy kiedy on uciekał ona zatrzymywała go
          w półchwili, by zrobic dokładnie to czego on pragnął.

          Kurczę właśnie tego brakuje mi najbardziej.

          Co z tego, ze akcja jest świetna, że film ogólnie wizulanie (z
          kilkoma wyjatkami) jest całkiem dobry, kiedy tak naprawdę gubi się
          gdzieś tam sens relacji dwójki głównych bohaterów.



          • monikad_85 Re: Film 08.12.08, 12:11
            Nie wiem tylko czy zmiana reżysera coś tu da. Wszyscy optują za
            jakąś inną kobietą, ale ja już sama nie wiem. To nie jest kwestia
            niezrozumienia tak jak zauważyłaś tylko własnie tego pobłażania i
            puszczania aktorów samopas. Ale czy facet lepszy? Nie wiem, ale
            wolałabym kogoś z dorobkiem o podobnej temtyce. Tez lubię Hallstroma
            ale nie wszytskie jego filmy były super rewelacyjne. Jeden do dzis
            odbija mi się czkawką. Grała w nim Jennifer Lopez, może dlatego:/
            Ja bym chyba nawet wolała bardziej by był to ktoś od filmów akcji
            jak Bruckheimer - i niech zatrudnią naszego Polaka do zdjęć. Wtedy
            możemy rozmawiać.
            Tymbardziej że New Moon to głownie akcja z depresja Belli w tle. A
            jak nieźle można się zabawić z tematem wilkołaków i Volturi.
            Oby tylko nie spier****** sceny próby samobójstwa Edwrada. Bo ja
            zrobią z niej to co zrobiła Meyer, to się zastzrelę. Dla mnie
            najgłupszy motyw drugiego tomu (choć zjaebiście istotny).
          • kasia_marciniak844 Re: Film 08.12.08, 12:56
            Macie rację. Nie miałam okazji obejrzeć "na spokojnie" kolejny raz,
            ale dopiero dzisiaj, jak troche ochłonęłam, doszłam do pewnych
            refleksji. Po pierwsze Martishia ma rację z tym, że gra aktorów jest
            nierówna. Tak jak Monika napisała w pewnych momentach można było
            stracić oddech w zachwycie, po to, żeby za chwilę się skrzywić (mam
            tu na myśli tą nieszczęsną lekcję biologii-w sumie dwie).
            Co do bliskości, a raczej je braku - tutaj też się zgodzę. To nawet
            gdzieś wcześniej padło, że o ile Bella się TROCHĘ stara tak ze
            strony Edwarda widać to jeszcze mniej. Najlepsza scena pod tym
            względem to moment wysiadania z samochodu przed szkołą, kiedy tak
            swobodnie zarzuca jej rękę na ramię - jest wtedy taki "wyluzowany".
            Ogólnie, to film został pozbawiony tej intymności między głównymi
            bohaterami. Wiadomo, że przewodnią scena w tym klimacie było
            opłakana już przez nas "polana", ale np. brakowało tego, że o ile
            Edward, jak napisała Monika, brzydził się zimna swojego ciała, tak
            jednocześnie bardzo pragnął Belli dotykać, czuć jej ciepło. I w
            scenie kiedy spędzili wspólnie noc - fakt dotknął delikatnie jej
            ręki i chociaż to było rozczulające, to dla mnie było za mało.
            Wiem, że na temat Jaspera już marudziłam, ale zepsuli tą postać.
            Poza tym, o ile sobie przypominam to Bella nigdy nie wspomniała w
            książkowej wersji Twilight, że jego wyraz twarzy wskazywał na jakieś
            cierpienie. Wiadomo, że było mu trudniej niż innym, w MS Edward mówi
            wyraźnie, że Jasper cierpiał. Ale tekst Jessiki na temat tego, że
            Jasper wygląda jakby go wiecznie coś bolało - zbił mnie z pantałyku -
            totalnie :) Spodziewałam się raczej, że będzie budził niepokój, miał
            bardziej wrogie, wręcz przebiegłe spojrzenie (pod tym wzgledem
            Kellan rządzi - urodzony Emmett) - tymczasem Jackson wygladał jakby
            był nie tyle głodny co przerażony - wg. mnie zrobili z niego
            najlepszy element komediowy zaraz po tekstach Charliego.
            Myślę, że Taylor dobrze wypadł w roli Jacoba - miałam co do niego
            obawy, ale rzeczywiście w pierwszej częsci to taki "fajny" dzieciak,
            natomiast na samym końcu pojawia się już zapowiedz nowego Jacoba i
            Taylor pokazuje, że potrafi.
            • monikad_85 Re: Film 08.12.08, 14:41
              Oh my... Jacob czyli Taylor to największy strzał w dziesiątkę. Może
              nie jest tak wielki jak Bobby, ale przypuszczam, że zanim nakręcą
              New Moon, odpowiednio się rozrośnie to tu, to tam. Zgadzam się
              wpełni. Na początku filmu słodki sympatyczny kolega z dzieciństwa, a
              na końcu czuć już klimat: cześć Bella to ja TWÓJ Jacob ...so sweet.
              Wogóle wiem, że was denerwowały miny Kristen, ale ja uważam, że byly
              ważne i wbrew pozorom dośc istotne. W końcu Bella wiele razy
              wspominała, że niby jej twarz to jak otwrta księga, najmniejsze
              skrzywienie i już wszyscy wiedzą co myśli albo, że kłamie. Tak więc
              gdyby Bella była taka bez tych wszytskich skrzywień warg zagryzania,
              nie poczułabym żę ta dziewczyna wogóle gra. A tak ...scena w jej
              pokoju przed powiedzeniem Charliemu, że chce się wynosić ...wow!
              W dodtaku może to smieszne ale bardzo mi się tez podobało jak
              zagrała moment: "How did you get to me so fast?"
              "I was standing next to you Bella"
              "No ...ble ble ble". a potem to jej boskie, "you pushed the van".
              Genioza - jak widze ten ruch jej brwiami. Takie smaczki lol.

              • kasia_marciniak844 Re: Film 08.12.08, 14:51
                "you pushed the van" - powiedziała tak dobitnie, że potrafię sobie
                do teraz przypomnieć jak to brzmiało.
                Tak wogóle, to jak słucham "Never think" Roba to chce mi się płakać,
                nie ważne jak to zaśpiewał - ta piosenka ma klimat.
                No i cały film - niech sobie jest jaki jest - to w końcu Twilight
                <LOVE> :)
            • monikad_85 Re: Film 08.12.08, 14:47
              Co do Jaspera.
              Ten tępy wyraz twarzy, czyli wytrzeszczone gały to wyraz cierpienia?

              E...chyba nie.
              • kasia_marciniak844 Re: Film 08.12.08, 14:56
                Jasne, że nie - wygladał jakby go cos bolało, ale z innego
                powodu...:)
                Do tego był taki sztywny, jakby kij połknął.
                • monikad_85 Re: Film 08.12.08, 15:13
                  Ale i tak mój ulubiony moment to ten, kiedy Edward się odwraca od
                  Belli po pocałunku w jej pkoju. Dosłownie Lol. Jak gdałayśmy o tym,
                  jak juz pojechałaś, to chyba pobudziłysmy wszytskich sąsiadów.
                  Wszytskie trzy leżałyśmy na ziemi w spazmach :D

                  Chyba się domyślasz o co mi chodziło ...
                  w każdym razie, o to samo co facetowi w HIMYM kiedy krew trysnęła mu
                  z nosa.

                  Lol :)
                  • kasia_marciniak844 Re: Film 08.12.08, 15:22
                    :D
                    Mam na to tylko jeden komentarz - "big hard tool" :D
                • martishia7 Re: Film 08.12.08, 15:41
                  Czy to jakaś aluzja do pogrzebacza ? :)
                  • kasia_marciniak844 Re: Film 08.12.08, 15:51
                    Łaaaa dokładnie :D
                    • wioleta_90 Re: Film 10.12.08, 15:13
                      Troszkę się nie odzywałam, ale mam gorący sezon - oceny do świąt
                      (same wiecie... ;P a tak przy temacie, mam nadzieję że Monia nie
                      zasnęła przez nas na kole z matmy... ;o)

                      Teoria Marty szklanki do połowy pełnej lub pustej to chyba najlepsza
                      recenzja - tak kompletna, że można by po niej postwić kropkę. To
                      nawet było widać po nas: chciałyśmy bez względu na wszystko mieć
                      dobre wspomnienia, przeżyć coś fajnego i wyszłyśmy z sali kinowej
                      zachwycone. Marta była od początku troche bardziej krytyczna,
                      dlatego wyszła z mieszanymi uczuciami.

                      W kwesti bliskości między bohaterami fakt - było mało! Ale jedna
                      scena miała ten klimat! Chyba Marta pisała o zasypianiu Bells w
                      ramionach Edwarda. Jak dla mnie całe to zajście po pocałunku było
                      ciepłe. Kwestię "odwrotu" przemilczę ;P Podobało mi się, jak potem
                      Bella prosiła go, żeby został, jak usiadł najpierw gdzieś z brzegu
                      łóżka, potem sytuacja stawała się coraz swobodniejsza aż do
                      zaśnięcia Bells. Ładny obrazek!

                      Doceniam ilość dowcipów, ale robienie komedii z Jaspera było
                      trochę... niesmaczne? Wolałabym, żeby był wampirem, a nie cyborgiem!

          • martishia7 Re: Film 08.12.08, 15:29
            Ktoś gotów pomyśleć, że jesteśmy jedna osobą pod kilkoma nickami która siedzi i
            sobie przytakuje, ale jak mam nie przytakiwać, kiedy samą prawdę mówicie.:)

            Też zacznę od krytyki Bobby'ego, żeby mieć ten przykry obowiązek z głowy.
            Polana- porażkowa pod względem aktorskim. Ten kawałek kiedy stoi na słońcu- nie
            nie nie i jeszcze raz nie. Lekcja biologii, jedna i druga też nie. Przysięgam,
            że za następnym oglądaniem będę przewijać z zażenowaniem.
            Podoba mi się to, jak Edward jest pokazany, że tylko przez krótki fragment
            filmu- od końca polany, do baseball'a - jest taki naprawdę wesoły i beztrosko
            radosny. Jest parę miejsc w których moim zdaniem Rob był świetny- na przykład
            pierwsza rozmowa w szpitalu, kiedy sobie z niej żartuje i szydzi, że nikt jej
            nie uwierzy. W tym miejscu przypomniało mi się od razu MS i to jak on sobie
            myślał wtedy, że ma rolę do odegrania, tą którą ma świetnie opanowaną, czarny
            charakter- będzie się śmiał , wyszydzał i będzie okrutny. Albo jak oprowadzał ją
            pod domu i tak wydusił z siebie, że on w ogóle nie śpi, od razu przypomniało mi
            się z książki jak mówił, że boi się, że w końcu powie albo zrobi coś takiego, że
            dla niej to będzie za dużo i ucieknie z krzykiem. To było naprawdę dobre. W
            ogóle tak jak pisałam wcześniej- on grał MS ewidentnie. Fajnie czasami coś
            pokazywał mimiką tak, że od razu mi fragmenty książki wskakiwały do głowy. Ale
            czasami to jak noga od stołu, nawet nie z drewna, a z płyty wiórowej.
            Pomysł na postać był dobry, ale stanowczo z Bobby'ego dało się wycisnąć lepsze
            granie.

            Kris- nie podoba mi się to co zrobiono z Bellą, konkretnie dwie rzeczy. Sprawia
            wrażenie ociężałej umysłowo, a ona przecież była bystra. A po drugie nie podoba
            mi się to, że w porównaniu z książką ma paskudny charakter. Bywa opryskliwa w
            stosunku do rodziców, mało zaangażowana. Nie ma tego ciepła Belli. Za to bardzo
            podobała mi się na polanie- ten wyraz twarzy ślepej ćmy lecącej do światła, jak
            mówi, że ją nie obchodzi kim on jest itd. jest taka zauroczona, olśniona, taka
            jak trzeba.
            Nawet ta Alice na którą tak narzekałyśmy nie była aż taka zła- miała dobre
            momenty, na przykład w studiu baletowym. A czasami jakby z kartki czytała.
            Powtórzę się, ale ja uważam, że to kwestia reżyserii. Reżyser nie ma być kumplem
            obsady- ma być poganiaczem niewolników:)
            A co do tych gestów masz absolutną rację. To są takie rzeczy, które można było
            spokojnie zmieścić nawet w tych okrojonych 2 godzinach. Gdzieś tam jakieś
            wahanie, cofnięta ręka, najazd kamery- yep yep yep. Zabrakło ciepła. Dlatego
            mówiłam, że tak podobała mi się ta scena jak ona się do niego przez sen
            przytula. Taka była...miła. Ciepła właśnie.

            Ej- motyw samobójstwa jest bardzo w stylu Eda:) - on się tak łatwo posuwa do
            ekstremów. Jak powiedziała Alice w Eclipse- "Haven’t you noticed yet, Bella,
            that Edward is just the teeniest bit prone to overreaction."- sarkazm sarkazm.
            Więc niech tak będzie jak w książce.

            Oczywista sprawa, że pójdę jeszcze do kina w styczniu, jak większość fanów. I
            oczywista, że kupię najbardziej wypaśną wersję dvd. I obejrzę jeszcze milion
            razy i z dodatkami i w ogóle och i ach. Tylko kurczę chciałabym, żeby był lepszy :)
            Dobra muzyka, widoki i efekty specjalne są o kant d... potłuc jeśli zawodzi
            aktorstwo. Gdyby film był dobrze zagrany, całkowicie i bez wyjątku, to wszystko
            inne byłabym w stanie odpuścić. Natomiast jak zagrany jest tak jak jest, to
            nawet cala oprawa go nie uratuje.
            • monikad_85 Re: Film 08.12.08, 15:36
              AAAAa, właśnie to też chciałam powiedzieć, że słabo potraktowali
              charakter Belli. Przeciez ona gotowała, zajmowała się domem i w
              gruncie rzeczy była bardzo miła dla Charliego. Rzadko jej się
              zdarzało pyskować, czy coś, a scena której totalnie nie rozumiem, to
              ta kiedy ona wraca do domu, zabiera talerz ze stołu, a kiedy Charlie
              pyta się jej jak sie układa Rene z Philem, ta tak "suczo" prycha.
              Fakt. Ale to nie wina Kristen.
              • dragonfly79 Re: Film 08.12.08, 17:55
                No mnie obezwładniły lekcja biologii - jak Bella wchodzi do klasy, a Ed łapie
                się za usta. Jeju, jakie to tandetne. Ale z kolei chwilę wcześniej spojrzenie,
                jakie jej rzuca na stołówce(to z lekko zmarszczonym czołem) - genialne. Polana
                do kitu. poza tym Bella śliczna, ale - macie rację - trochę jak sopel lodu.
                Jasper wygląda jak drag queen trochę i moim zdaniem był najsłabiej dobrany.
                • wioleta_90 Re: Film 10.12.08, 15:16
                  To złapanie się za usta było jedną z pierwszych rzeczy, jakie
                  obsmarowałyśmy po wyjściu z kina! Wyglądał nie jakby próbował kogoś
                  nie zabić, ale jakby próbował nie zwymiotować...
          • pszczolaasia Re: Film 27.02.09, 14:39
            no wiec nie sposob sie z Wami nie zgodzic. w niektorych scenach- np.
            restauracyjnej, np. scenie pocalunku, a w zasadzie scenie przed kiedy mowi jej
            ze ja od paru miesiecy odwiedza, w scenie kiedy mowi jej ze jest masochistycznym
            lwem, scenie w ktorej odwiedza bella ich dom..no jest ich duzo... bylabym gotowa
            mu jesc z reki. bez popitki!!! a za chwile klops kompletny- w tym wspomniana
            przez was scena z rozdarciem szat na tej gorze:) maly dramacik:-D
            i tak! brak tej bliskosci miedzy nimi, tych gestow, tego chcociazby odgarniania
            wlosow...tego jak on chce, waha sie, bije z myslami, az w koncu niesmiale,
            modlac sie prawie by jej nie dotknac swoimi zimnymi dlonmi, delikatnie ten
            kosmyk za ucho... o matko mowie Wam, ta ksiazka odswiezy mi malzenstwo, choc do
            tej pory wydawo mi sie ze z nami wszystko ok:D
            ale ogolnie film oceniam na duze ok.
            • kasia_marciniak844 Re: Film 27.02.09, 18:35
              A mąż film widział, książkę zna ? (tak odnośnie odświeżania
              małżeństwa) :)
              • natder Re: Film 27.02.09, 20:29
                To ja się wetnę mimo, żem niepytana, bo u mnie sytuacja podobna -
                mój mąż książki nie zna ale film oglądał ze mną i zdziwiło mnie, że
                mu się spodobał. Pewnie widz, który nie zna treści powieści nie jest
                w stanie wyłapać wszystkich "smaczków" i "niesmaczków". Scena w
                której podmuch powietrza z wiatraka rozwiewa bohaterce włosy a
                Edward wygląda jakby miał zaraz, za przeproszeniem, puścić na nią
                pawia jest rzeczywiście jedną z najgorszych ;) Generalnie w filmie -
                przynajmniej dla mnie - nie ma tego napięcia, które sprawiało, że z
                zapartycm tchem łykałam książkę w jedną noc. No i aktorów, bardzo
                atrakcyjnych wizualnie ludzi, za wyjątkiem Pattinsona paskudnie
                spaskudzono ;) Wciąż wracam do tych książek i kurczę, tylko On
                nawiedza moją wyobraźnię w czasie czytania jako Edward Cullen :)))
                Za to muzyka do filmu fantastyczna :)
                • monikad_85 Re: Film 27.02.09, 21:32
                  Eeee tam. A mnie tam Rob jakos nie zachwyca - Kellan Lutz to juz
                  inna bajka. Jak tylko sie pojawia na ekranie. Gulp.
              • pszczolaasia Re: Film 02.03.09, 10:11
                film tak i nawet mu sie (o zgrozo!) podobal:) ksiazki nie czytal..twierdzi ze mu
                mecze przeszkadzaja sie skupic:))
    • supervixen Re: Film 09.12.08, 17:34
      Na plus
      - Kristen Stewart - całkiem przyzwoicie wypadła, pomijając momenty,
      które były sztuczne z winy scenariusza/reżyserii, (np Bella siedzi
      na łóżku i bawi się włosami, a w tle leci narracja)
      - Jacob - miłe zaskoczenie
      - Jessica i Mike
      - widoczki
      - część oprawy muzycznej

      Na minus
      - Robert Pattinson - piszę to z wielką przykrością, bo cieszyłam
      się, że to właśnie on zagra Edwarda i myślałam, że to castingowy
      strzał w dziesiątkę. Niestety, kompletna porażka. Sztuczna gra,
      dziwne miny, jeszcze dziwniejszy sposób mówienia (walka z akcentem?)
      no i wyraz twarzy, jakby dopiero co odbył bliskie spotkanie z
      konopiami indyjskimi. Dla mnie największe rozczarowanie tego filmu.
      - Rosalie - no comment:/
      - za dużo kiczu - te zwolnione tempa!
      - nieudane wg mnie pomieszanie rejestrów
      - różne niedociągnięcia reżyserskie (dzięki Bogu, że zmieniają
      reżyserkę!)
      - makijaż wampirów:) Miałam wrażenie, że zaraz się z nich zacznie
      osypywać kreda:) Zwłaszcza z Carlisle'a. Zawsze sobie wyobrażałam,
      że wampiry są takie, no nie wiem, gładkie, żeby nie powiedzieć
      lśniące. Pomimo bladości wyglądali przecież pięknie. A w filmie -
      pudrowato i zwyczajnie niezdrowo.

      Generalnie w filmie zabrakło mi kluczowego elementu książki - tej
      magii i napięcia, które sprawiają, że nie można się oderwać od
      czytania. Z drugiej strony film obnażył z kolei największą wadę
      książki - czyli brak głębszego związku pomiędzy Bellą a Edwardem (w
      książce jakoś to pokrywa to oczarowanie i fascynacja między nimi,
      ale że Kristen i Robiert nie mieli wg mnie tej obiecywanej chemii,
      to i tej fascynacji w filmie nie widać)

      No niestety, trochę temu filmowi brakuje do ekranizacji HP
      chociażby, które choć różne rzeczy z fabułą wyczyniają, to
      przynajmniej mogą się poszczycić znakomitą obsadą dorosłych ról,
      znanymi reżyserami, operatorami itd, i tak jakoś ten poziom trzymają.
      • martishia7 Re: Film 09.12.08, 18:49
        Z żalem, co do zasady, muszę się zgodzić. Ale o tym już pisałam wyżej.
        Dosypujesz tylko soli do moich jeszcze nie zagojonych ran. I poprawiasz kwasem
        cytrynowym :)

        Ale Roba będę bronić, miał dobre momenty... Miał też takie, że żal serce ściska.
        Ech. Na odmianę Kristen tak całkowicie na plus bym nie policzyła. Miewała gorsze
        chwile.

        W ten weekend druga seria pokazów w Atlanticu. Chyba się wybiorę, bo do trzech
        razy sztuka :) Pisze się któraś?
        • supervixen Re: Film 10.12.08, 08:54
          Na pewno Kristen miała słabsze momenty, a Robert lepsze, ale w
          ostatecznym rozrachunku ona wypadła o niebo lepiej. O jego grze już
          pisałam, a Kristen ujęła mnie naturalnością i zgodną z moją wizją
          Belli, zwłaszcza jeśli chodzi o pewien dystans bohaterki do świata.
          Jak tak sobie myślę, to mi wychodzi, że lepiej wypadli aktorzy
          grający 'normalne' role, zaś wampiry znacznie słabiej (Edward,
          Rosalie, Jasper, wg mnie także James). Chyba tutaj właśnie zabrakło
          lepszej wizji reżyserskiej i dobrego pokierowania aktorami w tak
          specyficznych rolach.
          • kasia_marciniak844 Re: Film 10.12.08, 09:20
            James'a to ja będę broniła - moim zdaniem był lepszy niż książkowy.
            Kiedy go zobaczyłam na zdjęciach to np. jego charakteryzacja wydała
            mi się tragiczna, ale na ekranie zyskuje bardzo. Akurat do tej
            postaci nie mam zastrzeżeń.
            Rosalie (pod wzgledem gry aktorskiej, nie oceniam wyglądu), moim
            zdaniem wypadła lepiej niż drewniana Alice i nawet żałowałam, że
            było jej tak mało. Jasper, niestety dno, a Emmett - klasa, podobnie
            jak Victoria. Oczarowała mnie wogóle uroda aktorki, która wcielała
            sie w jej rolę.
            Zgodzę się z Tobą natomiast, że aktorzy grający znajomych Belli ze
            szkoły wypadli "naturalniej" w swoich roalch niż wampiry, ale oni
            chyba z kolei mieli łatwiejsze zadanie.
            • martishia7 Re: Film 10.12.08, 09:36
              Ja też będę James'a broniła. Miał więcej 'jaj' niż w książce krótko rzecz
              ujmując. Postać nie jest jakaś specjalnie wymuszona- nawet dość płaska
              powiedziałabym- zło na dwóch nogach. Ale się chłopak wywiązał.We mnie wzbudzał
              nienawistne uczucia- chyba o to chodziło. Ogólnie złe wampiry odbieram dobrze.
              Na Roba spuszczam już zasłonę milczenia w takim razie. Ale Kris też do mnie nie
              przemawia. W ogóle to oni mi pasują doskonale oboje , dopóki ust nie otworzą. Na
              zdjęciach są git jako Edward i Bella. Ale w ruchu to Madre Mia! Chyba Vixen ma
              rację, że zabrakło pomysł¨na postacie 'pośrednie', którymi są nasze dobre
              wampiry. No bo ludzie to ludzie - wiadomo. Nastolatki, grali w sumie troszkę
              samych siebie i wypadli spoko. Źli byli źli, tu też sprawa jest prosta. A nasze
              wampiry to takie coś pośredniego miało być. Udają ludzi, ale powinni mieć tą
              drapieżną nutkę. Takiego outsiderstwa trochę, bo w końcu nie pasują ani tu ani tu.
              Tak jak mówiłam wcześniej, większość zarzutów kieruję przeciwko reżyser. Gdyby
              była dobra, to nawet kij od szczotki zmusiłaby do dobrej gry. A tak, dostała
              całkiem niezły materiał ludzki, który deczko zmarnowała.
              Aktorsko to film ratuje drugi plan- Charlie, Billie, koledzy, no i z bólem serca
              przyznaję, że także ten smarkacz co zasnął u dentysty na fotelu wywiązał się z
              zadania. Co prawda pojawia się na jakieś 5 minut, ale zrobił swoje jak trzeba i
              napawa mnie to optymizmem co do jego udziału w drugiej części. Jeśli go nie
              wymienią na kogoś innego, bo to jeszcze nie jest pewne.
              • kasia_marciniak844 Re: Film 10.12.08, 09:56
                "ten smarkacz co zasnął u dentysty na fotelu" - rozbroiłaś mnie
                totalnie :D
                I zgadzam się całkowicie z tym, że "nasze
                wampiry to takie coś pośredniego miało być. Udają ludzi, ale powinni
                mieć tą drapieżną nutkę." - to jest to, nad czym płakałam u Jaspera,
                a z czego, moim zdaniem, jako jedyny wywiązał się Kellan Lutz. Z
                wyglądu, zachowania typowy "american boy" ;), "big brother", ale
                jego spojrzenie mówiło "uważaj - jestem niebezpieczny".
                Co do głosu Roba i tego jak intonował swoje kwestie - momentami,
                rzeczywiście brzmiał jakby chciał, a nie mógł, ale sam jego głos -
                mrrrr.

                "Ci, którzy nie mogą spełnić swoich marzeń, realizują sny innych..."
              • monikad_85 Re: Film 10.12.08, 10:43
                Kurczę, wczoraj napisałam mega wielkiego posta na 6 punktów, z czego
                pojawiły się tylko dwa ze względu na mojego zawalonego kompa. Musze
                zrobić z nim w końcu porządek, bo mi urywa wątki :P
                James, Victoria i Laurent (ze szcególnym wskazaniem na tego
                ostateniego) - świetnie się spisali. Właśnie taki powinien byc James
                z Vicky - zero hamulców, rock and roll babe. Laurent się mocno od
                nich odnznaczał i to już spory plus, w dodatku jako jedyny pokazał
                wampirzy "zastój" którego tak bardzo chciałam na ekranie. To jego
                spojrzenie niby w przestrzeń niby na Cullenów. James pochłonięty
                Edwardem, Victoria za to była troszeczkę zbyt no wiecie mało
                narowista. W książce niby stała spokojnie ale jej oczy latały wokół
                głowy. Ta za to spokojnie odpowiadała na pytania - jakby w pełni
                świadomie.
                Własnie u Cullenów znalazłam ten minus, że byli zbyt ludzccy. Jasper
                już się starał (co nie znaczy że mu wyszło) wyglądając tak jak to
                Meyer opisywała, był jakby nieobecny - tylko ten wytrzeszcz
                hehehehehhe. Edwardowi tez to powinno się zdażyć. Chociaż raz. No
                fakt scena jak rozmawia z nią o wypadku - to prawie to, ale jak na
                mnie za mało.
                Wyglądali poprostu na bladą rodzinę z problemami. Wątki komediowe
                były zabawne, ale pozostawiłabym je na dalsze części. Postawiłabym
                bardziej na wyeksponowanie wampirzych zwyczajów, natury czy jak tego
                nie nazwać.

                Ja oczywiście o Jcobie nic mówic nie muszę, bo wsyztskie wiecie pod
                jakim byłam wrażeniem :D W dodatku to moja ulubiona postać powieści
                a Taylor z białymi wilczymi ząbkami jak najabrzdiej mnie przekonuje.
                Ej, zaraz dentysta, chłopak ma inny kolor skóry - często idą z ym w
                parze inny odcień zębów czy tęczówek. Czepita się :D

                PS.

                Własnie słucham sound tracku ale nie tego z utworami zespołów a
                ścieżkę dźwiękową z filmu. Jest mój ulubiony motyw muzyczny - YEY.
                Polecam!!!!!!!!!!!!!!!!
                • monikad_85 Re: Film 10.12.08, 10:47
                  A tak na marginesie. Ten tzreci Quilete który był na plaży to Embry.
                  No, przystojniacha zniego nie powiem :D
                  • martishia7 Re: Film 10.12.08, 11:05
                    Monika, uwielbiam jak dyskutujesz sama ze sobą. Jeszcze chwila, a zaczniesz się
                    ze sobą nie zgadzać :) To by mi szło w zgodzie z Twoim charakterem. W ogóle
                    Indianie jak to Indianie. Ale dla mnie zwycięzcą w tej kategorii jest Billy
                    Rącza Noga. Taki dojrzały, a przystojny pan. I ta [powaga o której mówi Bella w
                    trzeciej części - dostojeństwo starszyzny etc etc stanowczo w nim jest.
                    • monikad_85 Re: Film 10.12.08, 11:19
                      Billy Rącza Noga bwhehehehhehehehe, zaliczyłam zgon naziemny,
                      bwhehehehe, szcególnie że prowadził auto, chociaż nie wykluczone że
                      wszytkie instrumnty typu hamulec, sprzęgło, gaz miał w kierwonicy.
                      Jacob mu autko przerobił ;)

                      A dyskutowanie z samą sobą ...widocznie mam to po mamie, ona też
                      dużo do siebie mówi. Ciekawe czy to jakiś objaw no wiecie
                      schizofrenia czy cos w ten pasek. A zreszta who cares, przynajmniej
                      będę miała towarzystwo :D
            • wioleta_90 Re: Film 10.12.08, 15:33
              James ze swoim zaciąganiem się i wywracaniem oczami wyglądał jak
              prawdziwy psychol! Mnie to pasowało, w końcu facet mial obsesję -
              tak go sobie wyobrażałam, czytając!
              • supervixen Re: Film 10.12.08, 16:21
                A mnie właśnie to zaciąganie nie pasowało, to znaczy śmieszyło po
                prostu:) Ale może ja się po prostu nie nadaję do oglądania filmów o
                wampirach, bo scena, w której Edward wysysa jad z Belli, też
                niezwykle mnie rozbawiła - co za mina!
            • supervixen Re: Film 10.12.08, 16:35
              Hm, jednak porównując Rosalie i Alice, jak dla mnie gorsza była ta
              pierwsza. Może po części to wynika z tego, że Rosalie jest jedną
              moich ulubionych postaci, a już na pewno ulubionym wampirem - a więc
              i moje oczekiwania były duże. Natomiast na Alice mam alergię, więc
              jej rola aż tak bardzo mnie nie obchodziła:) Ale tak czy inaczej,
              wampir powinien mieć w sobie coś takiego, hm, słowa mi
              brakuje, 'otherworldly', i wg mnie Alice miała jakąś tego iskierkę,
              natomiast Rosalie wcale, w dodatku była na maksa drewniana. (Esme
              też tego czegoś nie miała, ale na Esme nawet Meyer nie ma za bardzo
              pomysłu, well...)
              A co do wyglądu, to w ogóle ciekawa sprawa, bo jednym z pierwszych
              wnioskó mojej koleżanki po wyjściu z kina było to, że wampiry wcale
              nie były piękne. I faktycznie - też uważam, że można było
              wspólczynnik oszałamiania mocno podkręcić (i poprawić makijaż -
              porcelanowa, nie pudrowa skóra wiele by im dała:))
              Oczywiście odbieganie od ideału urody czy pierwowzoru książkowego to
              są rzeczy do wybaczenia (choć piękno wampirów jest przecież bardzo
              istotne), jeśli rekompensuje to gra aktorska, ale biorąc choćby
              takiego Jaspera czy Rosalie, to spokojnie mógłby ich ktoś zastąpić.
      • monikad_85 Re: Film 10.12.08, 00:10
        Zgadzam się z większością punktów.

        1. Kristen Stewart jest póki co najlepszą aktorką nowego pokolenia
        jaką widziałam do tej pory w jakiejkolwiek amerykańskiej produkcji.
        Jej mimika twarzy to jak mówi, ile wkłada w odgrywaną rolę. Brawa. A
        to że było kilka tych cheesy scen, to myślę, że to wina reżyserki,
        jak słusznie zauważyłyście. Pozatym jej uroda ...no nie wiem, ja
        osobiście widziałam Bellę na ekranie.
        2. Rob Pattinson. Zgadzam się z Supervixen. W trailery wcisnęli
        chyba wszytskie jego najlepsze miny, by nie musieć słuchać jak mówi.
    • monikad_85 Re: Film 12.12.08, 09:22
      No i stało się.
      Summit potwierdził że Weitz zabiera się za New Moon.
      Szczerze?
      Widziałam "Złoty kompas" (książkę oczywiście też czytałam - dziwna
      trylogia, raczej nie polecam) i wielu ludzi narzeka na tę
      ekranizację - nie była co prawda taka zła, ale OKROPNIE nudna.
      W dodatku na American Pie'je jestem uczulona. Oglądałam jednego czy
      dwa, ale to tak przaśny dowcip, że mnie ciut odrzucała cała ta
      głupota bohaterów.
      Nie oglądałam za to "About a boy", mój brat oglądała i twierdził, że
      film był całkiem niezły tylko, że ...

      To jest po raz kolejny OGROMNY kredyt zaufania dla kogoś, kto tak
      naprawde niczego porządnego nie nakręcił. Wkurza mnie to. Wiem, że
      New Moon i ogólnie ksiązki Meyer to żadna rewelacja, ale chociażby
      za to, że fani tak kochają tę serię, powinni jakoś odpowiednio wydac
      kasę którą na nich zarobili (i zarobią! Tego jestem pewna:/).
      Kiedy przeczytałam, że największym marzeniem fanów Twilight series,
      było zatrudnienie Davida Finchera wyłam w zachwycie!!!!!!!! Kocham
      tego reżysera i WSZYSTKIE jego filmy. FIGHT CLUB to wogóle dla mnie
      film KULT.
      Ale nie ... Summit widocznie stwierdził, że woli wydać kase na durne
      efekty sepcjalne, a prawda jest taka, że nawet największy wilkołak
      nie uratuje zmarnowanej historii. Nawet najpiękniejszy włoski
      widoczek nie odda mi zachwytu nad kiełkującym uczuciem między Bellą
      a Jacobem. No i to pojednanie ... . VOLTURI. Czekam z
      niecierpliwością kto będzie ich grał :D
      To bęzie ewidentnie rok pełen wrażeń, nie sądzicie????

      Wiem, że wielu teraz pisze: "No tak, ale Catherine, też niczego
      świetnego nie nakręciła, że to też był spory kredyt zaufania
      ale...Hardwicke jest kobietą. Która bardzo lubiła tę książkę. Która
      chętnie zasięgała opinii Steph.
      A co teraz będzie???? W dodatku fani brali czynny udział w tworzeniu
      Twilightu, nikt ich nawet nie przeganiał z planu zdjeciowego.
      Hmmmm...zobaczymy ...ale póki co nie jestem zadowolona:(
      • monikad_85 Re: Film 12.12.08, 09:25
        BTW

        www.hisgoldeneyes.com/index.php?subaction=showcomments&id=1229007267&archive=&start_from=&ucat=&

        With whom would you run with????

        Hehehhehe, ja chyba nie musze mowić.
        Ja chcę taką koszulkę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • kasia_marciniak844 Re: Film 12.12.08, 09:57
          Ja też taka chcę :))

          Co do zmiany reżysrea przyznam, że nie jestem tu wielkim znawcą,
          ale "Złoty kompas" rzeczywiście mnie wynudził, a na "Americam Pie"
          rzuciłam okiem przez pierwsze 20 minut i stwierdziłam, że szkoda
          czasu.

          Hardwicke może rzeczywiście wielu zawiodła jako reżyser, ale tak jak
          napisałaś on bardzo lubiła tą książkę, czuła ją i miała świetny
          kontakt z Meyer i ja osobiście nie bałam się tego co zobaczę na
          ekranie. Faktem jest, że odczucia po premierze mamy mieszane, ale
          teraz dodatkowo będziemy się zastanawiały co z tego "wyjdzie" :)

          W każdym razie cieszę się, że zabierają się za NEW MOON bo to
          oznacza kolejny rok oczekiwania, wzajemnego podgrzewania emocji i
          buszowania po naszym forum, a później PREMIERA :D !!!
          • monikad_85 Re: Film 12.12.08, 10:36
            No facet wziął na siebie niezły balast. Chyba zdaje sobie sprawę, że
            jak spieprzy chocby jedną scenę, to go zlinczują, a nie jestem tak
            do końca pewna czy to nie aby czcze pogróżki.
            Serio, sama rzucę mołotowem, jesli nie spodoba mi się choćby
            fragment z Quiletami. Kocham te paczkę chłopakow i wogóle Emily i
            Leah. Oni sa dla mnie bardziej jajcarscy niz Wampiry. Teraz
            właściwie nawet zdaję sobie w pełni sprawę dlaczego tak jest.
            Wilkołaki żyją dniem dzisiejszym, są pełni nadziei, tacy cieplutcy i
            radośni. Za to wampiry sa jakies takie ...no mocno związane z
            przeszłością, sentymentalne, trochę takie bardziej retro, a Edward
            to już wogóle idealnie wpisuje się w EMO style. To nie moja brocha :P

            Ale wracając do reżysera.

            To ja już wolałabym ludzi od Sturdastu. Ksiązka oczywiście sama w
            sobie jest mistrzostwem świata, ale przynam że ekranizacja podobała
            mi się nawet bardziej niz jej pierwowzór. A to już fenomen. Rzadko
            się to zdarza :D Ale może to też kwestia tego że scenariusz napisał
            Neil. Wiedział co wyciąć i jak zmienic by się komercyjnie sprzedało.
            No nie wiem, ale mam teraz taki ciężar w żołądku ktory mowi mi, że
            Twilight, choć niedoskonały - będzie najlepszą ekranizacją jaką nam
            zaserwują:/

            W dodatku teraz akurat czytałam komentarze na MTV, i tam pisza
            dokładnie to co ja. Że dzięki fanom - i dzięki temu, że reżyserka
            SŁUCHAŁA co mieli do powiedzenia, dokręcono wiele scen, których nie
            miało być. Jacob na balu, wspomnienie Cullenów z przeszłości, PORT
            ANGELES!!!! (Podobno nie miało byc tej sceny, uwierzycie???). W
            dodatku podobno Kristen i Rob nie są zachwyceni zmianami. A to może
            (choc nie musi) oznaczac mniejsze zaangażowanie i entuzjazm.
            Zoabczymy. W marcu podobno ruszają zdjęcia.

            STEPH WSZYSTKO W TWOICH RĘKACH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



            • kasia_marciniak844 Re: Film 12.12.08, 10:54
              Nie dziwię się im, że są mało entuzjastycznie nastawieni do nowego
              reżysera. Na planie Twilight panowała tak szalenie symaptyczna
              atmosfera, że miało się wrążenie, że to piknik - tylko pogoda nie
              ta ;)
              Poza tym Hardwicke ubóstwiała swoich aktorów i wiele razy mówiła,
              jacy są cudowni - wiem, że poniekąd to zarzut, bo była w stosunku do
              nich zbyt mało krytyczna, co pewnie przełożyło się na ich grę, ale
              teraz mam obawy, że to co nam zaserwują nie będzie miało TEGO
              klimatu, który jednak miał Twilight, co by o nim nie mówić.

              Też jestem ciekawa w jaki sposób przedstawią wilki i już się nie
              mogę doczekać aż ogłoszą oficjalną obsadę. Wybrać aktorki do ról
              Leah i Emiliy nie będzie łatwo, mam nadzieję, że się postarają :)

              I nie chcę żeby zmieniali Jacoba - nawet dla Steven'a (chociaż jest
              BOSKI i niewątpliwie to wymarzony Jacob). Uważam, że skoro Tayler
              został filmowym Jacobem, to powinno tak pozostać :)
    • martishia7 Re: Film 12.12.08, 11:49
      www.newmoonmovie.org/2008/12/michael-copon-as-the-new-jacob-black/

      W sumie, nie mówię nie...:)
      • kasia_marciniak844 Re: Film 12.12.08, 12:02
        Jest bardzo przystojny i męski - słowem ideał, ale do roli Jacoba
        chyba zbyt męski.
        Kurczę dopiero teraz sobie uświadomiłam jak trudno jest obsadzić tą
        rolę. Bo Jacob powienien być wielki, silny, męski - ale i nie męski -
        bo to wciąż siedemnastolatek i coś w jego rysach twarzy powinno o
        tym przypominać. To już bardziej pasuje mi Steven.
      • monikad_85 Re: Film 12.12.08, 13:28
        A ja mówię NIE.

        Nie podoba mi się. Nie wiem, ale Taylor w tej chwili jest dla mnie
        nie zastampialny. On był tam taki ...no juz nawet na samym końcu,
        miał niby oczy dziecka ale kurczę całym ciałem mówił, hell'yeah
        babe :)
        Steven jest fajny (i wiek taki całkiem - ma 22 lata jak Pattinson),
        ale obawiam się, że pewnie go nie wezmą. Szkoda ;(
        Albo Steven albo Taylor.
        NIe ma innej opcji.
        Nie przeżyję, jakiegos bóbka co to nie umie wydukac dwóch zdań.
        A uśmiech Taylora - tylko Steven potrafi go w tym pokonać.
    • monikad_85 Re: Film 15.12.08, 09:55
      Hahahahahahha własnie przeczytałam list Weitz'a, niby do "fanow".
      W sumie to miłe, daje poczucie, że nie będziemy ignorowani ale
      powiem wam, że najbardziej zabił mnie jeden komenatrz:

      "Zrobił american pie'je, więc z przeniesieniem Breaking nie będzie
      miał probelmu".

      Normalnie zgon na miejscu hehehehehehhehehehehehheheheheheh.
      • kasia_marciniak844 Re: Film 15.12.08, 09:58
        Noooooo to się nazywa optymistyczne podejście :D
      • monikad_85 Re: Film 15.12.08, 09:59
        W każdym razie gratuluje ludziom od PR-u. Świetne posunięcie,
        wysłanie listu niby do Meyer z prośbą umieszcznia na jej stronie...
        powiedziałabym genialne wręcz ;)

        Dalej mu nie ufam ;/ Wiem co zrobił z Golden Compass'em, i jeśli
        zrobi TAKIE nudy z New Moon - koles jest martwy. Naślę na niego
        Volturi. Jane - żeby mocniej bolało :(

        Malicious????
        I KNOW???!!!!
        • martishia7 Re: Film 15.12.08, 10:08
          PR to jest potęga. Sprawa jest prosta- sukces filmu fandomem książek stoi. W
          zasadzie wierni czytelnicy wystarczą, żeby zarobić na nim przyzwoitą kasę. Nie
          kokosy, ale całkiem dobry wynik. Szczerze mówiąc to do New Moon nie mam już
          żadnych oczekiwań. Miałam nieco do Twilight i co najlepszego z tego wyszło?
          Ale oczywiście będę się razem z Wami eksajtować zdjęciami zza kulis i fotkami i
          przeciekami i w ogóle w ogóle. W końcu to Nasza Saga, nie? I na premierę,
          hmmm... Mam już pewien plan nakreślony w głowie. Może nie bardzo oryginalny, ale
          przyjemny:)
          • monikad_85 Re: Film 15.12.08, 10:11
            A co lecimy do FORKS w stanie Washington????

            Mnie to nawet przeszło przez myśl :D
    • kasia_marciniak844 Re: Film 31.12.08, 08:56

      Wrzucam tu, bo nie wiem, czy warto zakładać dla niego osobny wątek ;)

      www.kozaczek.pl/plotka.php?id=13294
      nie wiem jak Wy, ale ja go kupuję nawet w tej spódnicy :D Jest mega
      seksowny.

      A to też z dedykacją dla Moni (od pępka w dół);P

      www.teenidols4you.com/picture.html?g=Actors&pe=cam_gigandet&foto=554&act=697&mv=4&pic=161507
      • kasia_marciniak844 Re: Film 31.12.08, 08:58

        Znaczy się, bo on ma to coś, co my lubimy jak facet ma - zakręciłam
        się :D
        • monikad_85 Re: Film 31.12.08, 11:14
          Tak. No. Tak. Zdecydowanie. Zaśliniłam klawiaturę, pocieszam się, że
          to (w miarę) zdrowe:D

          CO do spódniczki, wygląda w niej lepiej niż ja kiedykolwiek w
          jakiejkolwiek kiecce :D

          Ma nawet troszeczkę krzywe nogi. Evil grin :P
      • pszczolaasia Re: Film 27.02.09, 15:09
        o w dupe jeza....

        Ciacho. nic wiecej nie wykrztusze z siebie.
    • monikad_85 Re: Film 06.01.09, 15:28

      www.hisgoldeneyes.com/gallery/displayimage.php?album=233&pos=7
      Naprawdę fajna galeria. To zdjęcie podoba mi sie najbardziej :D


      ______
      Matka pacjenta: „Jak Pan może tu siedzieć, gdy nasz syn umiera!?”
      Dr House: „Jak stoję, rozlewam kawę.”
      • wioleta_90 Re: Film 09.01.09, 17:25
        Ogólnie fajna sesja, jeno Jasper mógłby zmienić minę (i ma w dechę buty ;O)
        Kristin wyszła tak swobodnie, jakby nie pozowała. I na jej wspólnych zdjęciach z
        Robem jest fajne światło!
        A w ogóle to Rob taki duży czy Kris mała, bo straszna dysproporcja wzrostu
        wyszła na fotkach... Szczerze mówiąc, jakoś nigdy nie zwróciłam na to uwagi...
        <wiwat spostrzegawczość!>

        Acha - i załóżmy konkurencyjną stronkę pt "Jego szary płaszcz" ;o)
        (chyba pora wziąć leki... ;P )
    • wioleta_90 Re: Film 09.01.09, 17:32
      Czad!

      Onet się wziął za promocję filmu!

      film.onet.pl/zwiastuny/11046,4357646,267,filmy.html
    • monikad_85 Re: Film wyciete sceny 10.03.09, 08:54
      Oglądam od jakiegoś czasu, ale tu szcena padła mi na podłoge i nie
      moge pozbierać :D

      hisgoldeneyes.com/index.php?subaction=showcomments&id=1236617017&archive=&start_from=&ucat=&

      WoW. I mean ...szkoda, że tego nie zostawili :D Wet dreams of Bella
      Swan LOL :O
      • pszczolaasia Re: Film wyciete sceny 10.03.09, 09:48
        kurde...:D
        nie wiem czy to siakies ..niedopatrenie czy cos...
        ale wkleje wam a co!
        www.web3-0.pl/
        na tej stronie mozna obejrzec film w calosci. wyszukujecie sobie twilight i
        leci. jednorazowo mozna obejrzec po godzninie mniej wiecej potem trzeba czekac
        jakas godzine zeby dalsza czesc obejrzec..ale ja jestem juz po cvalosci:D
        faaaajnie sobie odswiezyc;)
      • wioleta_90 Re: Film wyciete sceny 10.03.09, 20:17
        A na "amazonie" już można kupić DVD, wypasione kolekcjonerskie płyty... JA TAKĄ
        CHCIEM!!! :p
        Ze w s z y s t k i m i scenami!!!! <ślini się>
    • rillia Re: Film 09.04.09, 23:03
      Witam!
      Co prawda jestem świeżutką fanką (72 godz temu zaczęłam czytać pierwszą część)
      tej serii, jestem w połowie trzeciego tomu. I Tylko raz oglądałam film na
      laptopie z dźwiękami tarzana w tle (coś z dziećmi musiałam zrobić). Kurcze nie
      mogę tego przeżyć... Tak strasznie nie podobała mi się Bella... Koszmarna, i nie
      ze względu na jej wygląd. Wg książki jest to ciepła, wesoła, ale skromna
      dziewczyna. A w filmie wyszła anemiczna, bez wyrazu. Żadnych ciętych ripost,
      nawet kłótnia z ojcem o wyjazd wypadła blado. Ma się wrażenie, że trud sprawia
      jej wypowiadanie słów. Nie było w jej twarzy radości jak widziała Edwarda.
      Wyszła na taką męczennicę.
      Nie mogę po prostu... Miałam wrażenie że zlewa ciepłym moczem i wręcz nie trawi
      swoich znajomych ze szkoły. A Bella z książki przecież ich lubiła. Idzie do
      księgarni i nawet ją nie interesuje co przyjaciółki włożą na bal.
      Jest wiele wiele takich sytuacji.
      Edward również mi sie w niektórych momentach nie podobał. Ale nie raził mnie tak
      jak ona.
      Będę miała okazję obejrzeć film jeszcze raz za kilka dni na dużym ekranie. Jak
      na razie sam film super. Ale ta Bella. Sucha, skryta. To nie Bella z książki.
      Więcej swoich spostrzeżeń napisze jak obejrzę film jeszcze raz:P
      Nie przeczytałam wszystkich postów, bo nie byłam w stanie. Lece dalej czytać:P
      Zbyt jestem ciekawa... Porąbane uzależnienie dotknęło mnie pierwszy raz. Nigdy
      jeszcze nie pałętała mi się po głowie żadna książka i tak mnie do niej nie ciągnęło.
      • yesterday81 Re: Film 10.04.09, 17:41
        " Tak strasznie nie podobała mi się Bella... Koszmarna, i nie
        > ze względu na jej wygląd. Wg książki jest to ciepła, wesoła, ale skromna
        > dziewczyna. A w filmie wyszła anemiczna, bez wyrazu. (...) Nie było w jej
        twarzy radości jak widziała Edwarda."

        > tez mi w filmowej Belli brakowalo radosci i w ogole zywszych uczuc. Moim
        zdaniem umiejetnosci aktorskich starczylo jej tak jakby na polowe postaci - w
        scenach gdzie miala byc niesmiala, spieta albo przestraszona radzila sobie
        dobrze. Niestety, kiedy powinna byla byc ciepla, szczesliwa, czy zafascynowana -
        nadal grala skrzywiona i spieta. Miejmy nadzieje ze w New Moon pojdzie jej lepiej :)


        " Porąbane uzależnienie dotknęło mnie pierwszy raz. Nigdy
        > jeszcze nie pałętała mi się po głowie żadna książka i tak mnie do niej nie
        ciągnęło."

        > eh, solidaryzuje sie... mam to samo i nie moge tego zrozumiec. Wstyd mi troche
        ze w moim wieku mam takie jazdy (i to z taka - nienajwyzszych lotow, mowiac
        delikatnie - literatura), ale przegladajac to forum podbudowalam sie troche, bo
        widze ze nie ja jedna :)
        • ashi1 Re: Film 20.04.09, 18:49
          Czesc, ja tu pierwszy raz. Wlasnie koncze ostatnia czesc i sobie was poszukalam.

          A ze mna bylo tak. Maz mi pozyczyl "Twilight" na DVD. Ogladnelismy razem i az mi
          bylo przed nim glupio, ze mnie tak wzielo, a on nic (wiadomo, facet). Ale jakos
          mialam niedosyt, wydawalo mi sie, ze ta historia opowiedziana w filmie jest
          niepelna. No i polecialam kupic ksiazke. Przeczytalam w jedna noc i obejrzalam
          film drugi raz. No, i teraz to wszystko dopiero ma sens.
          Uwazam, ze aktorka grajaca Belle byla naprawde swietna. Zagryzanie warg, te
          uciekajace oczy (na poczatku) to bylo dobre zarysowanie charakteru postaci - w
          koncu ona byla zakompleksiona, dosc niesmiala, taki raczej samotnik. No a
          Edward, wlasciwie nic dodac nic ujac, naprawde swietnie.
          Jestem bardzo ciekawa "New Moon" bo cos czuje, ze to moja ulubiona czesc.
          Nie wiem w jakim wieku wypada jescze czytac Stephenie Meyer, ale mnie maz sie
          kazal ukrywac i w pracy nie przyznawac. Jak uwazacie??

          Pozdrawiam
          • yesterday81 Re: Film 22.04.09, 09:18
            Nie wiem w jakim wieku wypada jescze czytac Stephenie Meyer, ale mnie maz sie
            kazal ukrywac i w pracy nie przyznawac. Jak uwazacie??

            > no ja sie niebezpiecznie zblizam do trzydziestki a seria o wampirach wciagnela
            mnie bardziej niz jakakolwiek ksiazka od wielu lat, mimo pelnej swiadomosci
            dluuugiej listy wad i niedociagniec. Nie wiem czy wypada, mnie jest raczej
            troche wstyd, maz sie smieje ze mnie :) ale co tam!
            • ashi1 Re: Film 22.04.09, 21:38
              Trzydzieste urodziny juz za mna niestety ;)
              Moja szefowa, nieco ode mnie starsza tez wpadla. Jak na to obiektywnie spojrzec,
              to przeciez zadna literatura, ale dawno juz nie czytalam niczego tak
              naladowanego emocjami. Czlowiek sie zatraca i zastanawia o co wlasciwie chodzi.
              Wampiry? Wilkolaki? Romans? Co w tej serii takiego jest, ze sie nie mozna oderwac?

              W czasie przerwy na lunch, chowamy sie z szefowa w kafeterii i rozprawiamy o
              Belli i Edwardzie nad kanapka z serem.
              Stare baby...
              • yesterday81 Re: Film 23.04.09, 10:11
                "Co w tej serii takiego jest, ze sie nie mozna oderwac?"

                rozwazam ten problem juz od dluzszego czasu :) Wnioski: (w moim wypadku) chodzi
                chyba o kilka rzeczy:
                1. uwazam, ze jest to mimo wszystko niezla historia (przy wszystkich wadach,
                takich jak np. irytujace mnie bardzo problemy z logika), ze spora dawka naprawde
                fajnych pomyslow. Czlowiek czyta i chce wiedziec co bedzie dalej. W dodatku
                napisane jest to calkiem przyjemnie (mowie o oryginale a nie o koszmarnie
                grafomanskim polskim tlumaczeniu) i ze spora dawka humoru.
                2. fabula, zaliczajac sie jak najbardziej do fantastyki, jest jednoczesnie mocno
                osadzona w naszym wlasnym realnym swiecie – szkola w malym miasteczku, codzienne
                problemy nastolatkow, tata-gliniarz, zakupy etc. Fantastyka przenika sie z
                ‘realem’, tak ze prawie-prawie mozna w nia uwierzyc, inaczej niz w przypadku
                opowiesci, ktore rozgrywaja sie w calkowicie innych swiatach. A jednoczesnie
                jest tej fantastyki wiecej niz wystarczajaco duzo, by zapewnic mily efekt
                oderwania sie od szarej rzeczywistosci.
                3. no i last but not least: ach ta wielka, namietna, silniejsza niz wszystko
                milosc, ktora nie poddaje sie uplywowi czasu! :) W prawdziwym zyciu emocje
                zmieniaja sie z czasem i po pewnym czasie trwania zwiazku, jaki by nie byl
                szczesliwy, nie ma co liczyc na takie same uniesienia jak na poczatku. Kazdy to
                wie, ale kto by nie chcial zatrzymac tych motylkow w brzuchu i zawrotow glowy?
                Mysle ze utopijny obraz milosci przedstawiony przez Meyer trafia prosto w
                niemozliwe do spelnienia marzenia wielu z nas. Moze to jest glowna przyczyna
                szalenstwa...?

                swoja droga, zazdroszcze Ci tych dyskusji z szefowa :) w moim otoczeniu nikt sie
                nie dal, jestem sama z ta obsesja :)) tym bardziej ucieszylo mnie odkrycie na
                tym forum, ze nie jestem jedyna stara baba z tym wstydliwym problemem :)
              • pszczolaasia Re: Film 24.04.09, 10:06
                ja mam 35 na liczniku...czy chociaz twoja Szefowa sie zbliza do mnie?:) nie bede
                tu sama:D w pracy sie nie chwale bo nie mam tu bratnich dusz od ksiazek. tu same
                spodnie. o ni o mafii- gomorra i takie tam . fajne, ale zeby sie tym podniecac
                to nieeeee....nie to co wampiry i wiklolaki tudziez inni zmiennoksztaltni:D
                • ashi1 Re: Film 24.04.09, 19:55
                  Wstydliwy problem he he he ;)

                  Masz racje, chyba wlasnie o ta milosc chodzi i o to jak sie czlowiek czuje jak
                  czyta. Pod tym wzgledem "Twilight" jest nie do przebicia. I opis cierpienia
                  Belli po zerwaniu w "New Moon" - rozwalilo mnie to calkowicie.
                  A w filmie - to wszystko tak na niebiesko, powoli. Niesamowity nastroj.
                  Moj maz jest najkochanszym facetem dla mnie i lepszego nie bede miala. Byl czas,
                  ze byly motylki i caly zestaw wrazen. Ale wiadomo, milosc ewoluuje, zmienia sie.
                  Ciekawe czy zycie wieczne ma taki sam wplyw na milosc jak nasz zwykle szare
                  codzienne, nieuchronnie odliczajace do zera. Ech.
                  No nic. Dalam szefowej (nota bene rok starsza ode mnie) "Eclipse" do czytania a
                  sama ide dokonczyc czwarta czesc.

                  PS. Jestem ciekawa polskiego tlumaczenia, bo znam Meyer tylko w oryginale.
                  Naprawde takie kiepskie??? Pozdrawiam
                  • yesterday81 Re: Film 25.04.09, 11:40
                    Ja niestety nie bardzo wierze w zycie wieczne - obawiam sie, ze to zero, do
                    ktorego odliczamy, to koniec i kropka. Ale kto wie?
                    Poki co - ewolucja milosci ma napewno duzo plusow; ja z biegiem czasu odkrywam
                    coraz wiecej zalet mojego ukochanego :) Zal tylko, ze nie mozna zatrzymac tych
                    emocji z poczatkow...
                    Ciekawe jak Ci sie spodoba czwarta czesc - najbardziej kontrowersyjna.
                    A braku znajomosci polskiego tlumaczenia nie masz co zalowac. Przejrzalam sobie
                    dwie pierwsze czesci, kiedy czytala je moja mlodsza siostra (sama przerobilam
                    calosc w oryginale, w wersji audio). Naprawde rece opadaja.
                    • ashi1 Re: Film 26.04.09, 19:51
                      No. Skonczylam. Jestem zaskoczona jak ciezko bylo mi przebrnac przez caly watek
                      "czekamy na Volturi". Jakby czegos brakowalo, zniknal trzymajacy mnie przy
                      ksiazce magnes. Najlepszy fragment "Braking Dawn" to historia z punktu widzenia
                      Jacoba i przebudzenie Belli po przemianie. A reszta jakos tak... mialko... nie wiem.
                      Jestem matka i zona, wiec moglam sie jako tako odnalezc w rosterkach Belli, ale
                      ja wiem czy to bylo wystarczajaco dobrze opisane, zeby taka mlodsza siostra
                      zalapala kilmat?
                      Musze sobie troche o tym pomyslec teraz. "New Moon" definitywnie zwycieza.
                      Pozdrawiam
                      • yesterday81 Re: Film 28.04.09, 22:03
                        Dla mnie 'ksiega Jacoba' bylaby chyba najlepsza czescia calej sagi w ogole,
                        gdyby nie fakt, ze kreci sie wokol wielce kontrowersyjnej historii ciazy i
                        porodu (komentarz znaleziony na wiki: "a childbirth sequence that may promote
                        lifelong abstinence in sensitive types" trafia w sedno). Styl Jake'a (nota bene
                        - mojego ulubionego bohatera) wyszedl Meyer fantastycznie. "What would I know
                        about being in bloodsucker's expensive shoes?" :))) genialne!

                        Moja mlodsza siostra 'Breaking' jeszcze nie czytala, wiec nie wiem jak sie
                        odnajdzie. Ale mi watek problemow z Volturi calkiem sie podobal, chociaz matka
                        jeszcze nie jestem :)
                        pozdrowienia

                        ps. polecam Midnight Sun, jesli jeszcze nie czytalas. Mozna sciagnac ze strony
                        Meyer.
            • monikad_85 Re: Film 29.04.09, 00:03
              Jesteście boskie :D Bez kitu. Mam to samo. Jak czytam w autobusie to
              zakrywam okładkę, bo jeszce ktoś skojarzy :D
              • yesterday81 Re: Film 29.04.09, 08:35
                polecam audiobooki :) sluchawki w uszach, nikt nie widzi co z nich leci, pelna
                konspiracja :D
                • pszczolaasia Re: Film 29.04.09, 12:27
                  o nie ja w audiobooki nie wchodze:) niestety uwieeeeelbiam wachac ksiazki jak
                  czytam...tak wiem ze to zboczone ale dla mnie nie am czytania ksiazki bez
                  powachania papieru. uwiebiam to!:D
    • little_dancer Re: Film 21.04.09, 19:42
      Ogladalam film (na DVD, w kinie przegapilam) po przeczytaniu
      ksiazki. Po krotce,

      Na plus
      - Muzyka - dobrze dobrana, niebanalna (no moze z niechlubnym
      wyjatkiem Linkin Park)

      - Casting glownych postaci - podobala mi sie Kirstin, ona w ogole
      jak na tak mlody wiek jest bardzo dobra aktorka, widzialam ja
      wczesniej w "Into the Wild", gdzie miala niewielka role, ale
      zapadajaca w pamiec, wlasnie z powodu dobrej gry aktorskiej.
      Fizycznie tez do Belli pasuje. Rob jest tez, moim zdaniem dobrze
      dobrany - pasuje mi na Edwarda.

      - Piekna przyroda i widoki z pln-zachodniego USA

      Na minus

      - Makeup i fryzury robil chyba jakis amator albo dziecko na
      praktykach szkolnych. Continuity (kontynuacja?) do kitu, bo np.
      Edward ma wlosy roznej dlugosci w roznych scenach, brwi inaczej
      namalowane itp. Makijaz wampirow to chyba za pomoca maki
      ziemniaczanej zrobiony, i to bardzo niedokladnie, bo Edward ma w
      wielu ujeciach czerwone uszy – to w koncu te wampiry maja krazenie,
      czy nie? Wlosy Carlisle, Esme, Jaspera i Rosalie wygladaja jak
      kiepskie nylonowe peruki, a Rosalie z tymi czarnymi odrostami to juz
      w ogole szkoda gadac.
      -
      - Rosalie – opisana jako uderzajaca pieknosc w ksiazce, ma w
      filmie bardzo pospolita twarz, za ktora nikt by sie dwa razy nie
      obejrzal (no moze tylko po to, zeby sprawdzic, dlaczego ma make
      ziemniaczana na twarzy
      -
      - Jasper – jego instruktaz aktorski polegal chyba tylko I
      wylacznie na obejrzeniu “Edward Scissorhands” w kolko piecdziesiat
      razy. O, przepraszam, rezyserka mu jeszcze powiedziala “Jasper ma
      wygladac, tak by byl w ciaglym bolu, wiec sie poruszaj tak, jak bys
      mial przyciasne spodnie”.
      • yesterday81 Re: Film 23.04.09, 10:18
        podpisuje sie pod wiekszoscia, chyba poza pochwala gry Belli, ktora jak dla mnie
        pozostawia sporo do zyczenia.
        Do minusow dodalabym
        1. okropne efekty specjalne - sceny gdzie Edward biega albo wlazi na drzewo,
        zenada! Gra w baseball jest chlubnym wyjatkiem - ta akurat scena byla super;
        2. arcyidiotyczna moim zdaniem scene w kuchni u Cullenow;
        3. Edwarda w slonecznych okularach - nie zeby nie wygladal ladnie, ale mial na
        slonce nie wychodzic, tak?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka