Dodaj do ulubionych

Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać

05.09.04, 19:05
Jak to jest?
Mam pytanie dotyczące jedzenia dla dzieci kupowanego w sklepach: dania w
słoiczkach, kaszki, soczki... Chciałabym skierować je do odpowiednich osób w
Pani Instytucie i proszę o skierowanie mnie doń poprzez podanie adresu e-
mailowego, ewentualnie proszę przekazać im moje pytania i wątpliwości.
Próbowałam znaleźć kontakt z IMiD za pomocą google, ale widocznie nie jestem
w tym dobra, bo nie udało mi się.
A teraz o co chodzi:
Jedzenie w słoiczkach ma informację, że Instytut bierze udział w uzgadnianiu
składu obiadków czy kaszek dla dzieci. Nie wiem czy to jednoznaczne z
atestem, ale...Dlaczego praktycznie wszystkie soczki dla dzieci starszych niż
12 miesięcy, a często wcześniej, mają w składzie cukier?????? To samo dotyczy
kaszek o smakach owocowych, deserków z owocami. Pytałam producenta o ten
cukier i dostałam odpowiedź, że skład jest uzgadniany z IMiD i nie jest
przypadkowy. To jak to jest: skoro stan uzębienia Polaków jest taki
katastrofalny, to po co przyzwyczajać do słodkiego od niemowlęctwa? Ostrzega
się przed nadużywaniem cukru, trąbi o próchnicy u dzieci, a z drugiej strony
cukier w produktach dla dzieci. Czy rzeczywiście jest on niezbędny i
konieczny w nich?
Mam też pytanie o zawartość witaminy C w produktach dla dzieci. Prawie każdy
ją zawiera. Po co??? Mnie osobiście wydaje się, że oba te dodatki nie są
potrzebne. To tak jakby nasze dzieci nie dostawały żadnych witamin i cukru w
owocach czy warzywach, które na co dzień spożywają.
Gdybym była bardziej podejrzliwa to posądzałabym tych producentów a także
IMiD o związki z lobby stomatologicznym (smile. Co do witaminy C zawartej w
gotowych daniach dla dzieci i dorosłych, opowiem coś co byłoby śmieszne gdyby
nie było tak prawdziwie tragiczne:
Jakieś 10 miesięcy temu, wychodząc na dłużej z domu sięgnęłam po deserek dla
dziecka (jabłka z morelami, oczywiście z dodatkiem wit. C). Niestety, a może
stety, słoiczek wysunął mi się z rąk już na korytarzu klatki schodowej
wyłożonej lastriko. Nie miałam czasu sprzątnąć od razu. Po kilku godzinach
wróciłam do domu, zebrałam rozbity słoiczek i zawartość a na podłodze przed
drzwiami do dziś mam super jasną plamę. Zastanawia mnie, które z owoców:
jabłko czy morela, ma taką zawartość witaminy C, że działa ona niczym
wybielacz? I co to za dziwne owoce, skąd je biorą, bo ja jako mama dziecka
znam inną właściwość jabłka czy moreli - zostawiają plamy!!! A jak działa ta
witaminka C na te maleńkie ząbki naszych pociech? Tak sobie myślę, że za
jakiś czas będą zalecać dzieciom jakieś preparaty, które będą niwelować
negatywne skutki cukru i witaminy C i owe preparaty też będą mieć atest IMiD
i będą przezeń polecane!!!
Obserwuj wątek
    • ewa.m.kaminska Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 06.09.04, 13:14
      Przekazałam Pani pytania do Zakładu Żywienia IMiD, który opiniował te produkty.
      Mam nadzieję, że otrzyma Pani odpowiedź. Gdyby było inaczej, podaję adres
      mailowy do ww. zakładu: zywienie@imid.med.pl. Pozdrawiam.
      • wroc.aga Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 22.09.04, 09:40
        Pani Ewo, mam nadzieję, że zajrzy Pani jeszcze do tego wątku.
        Czy te pytania są zbyt trudne czy zbyt łatwe, że do dziś nie ma odpowiedzi?
        Pisałam też ze swojej skrzynki na adres, który Pani podała - efekt ten sam. To
        nie najlepiej świadczy o IMiD, powiem nawet, że stawia pod znakiem zapytania
        całą działalność Instytytu. Nie wiem czy to instytucja prywatna czy finansowana
        przez państwo, ale uważam, że w każdym przypadku moje, czy innej osoby pytanie
        zasługuje na odpowiedź.
        • ewa.m.kaminska Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 24.09.04, 12:17
          Zgadzam się z Panią, że każde pytanie zasługuje na odpowiedź. Pojęcia nie mam,
          co się dzieje i skąd taki brak reakcji Zakładu Żywienia. Może przyczyną jest
          końcówka okresu urlopowego? Spróbuję Pani pomóc, choć w strukturze instytutu
          mój Zakład Farmakologii i Zakład Żywienia to zupełnie odrębne jednostki. Sądzę,
          że mail, jaki Pani wysłała do Działu Marketingu, także może być mobilizujący.
          Proszę tylko o nieprzenoszenie swojej niechęci (uzasadnionej!) na cały
          instytut. Serdecznie pozdrawiam.
    • driadea Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 06.09.04, 21:21
      Agnieszko,
      jeśli będziesz znała odpowiedź, a nie będzie to tajemnicą, bardzo proszę, abyś
      się ze mną podzieliła wiadomociami. Ja także jestem szalenie ciekawa odpowiedzi!
      Pozdrawiam, Aga
    • kasia5151 Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 08.09.04, 08:12
      Ja tez mam prosbe o odpowiedz, bo rozniez bardzo mnie to zainteresowało
      Pozrdawiam
      Kasia
    • beaw27 Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 14.09.04, 00:52
      I mnie to bardzo zainteresowało. Bardzo Cię proszę napisz mi jaką dostałaś
      odpowiedź.beaw27@gazeta.pl
      • wroc.aga Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 14.09.04, 09:56
        Beaw27, aleś Ty niecierpliwa! smile))))))))))))
        Tylko, że ja też zaczynam się niecierpliwić. Żeby nie było niejasności czy ktoś
        dostał maila czy nie, wysłałam jeszcze raz w środę bezpośrednio na wskazany
        wyżej adres i ..... do dziś milczenie. Nie wiem czy pytania tak trudne czy
        odpowiedzismile)))) Obawiam sie, że albo nie dowiemy się nic albo dostaniemy
        jakieś naukowe opracowanie napisane fachowym językiem.
        Obiecuję, że dam znać co odpisali jak tylko dostanę odpowiedź. Jak myślicie?
        Tydzień na odpowiedź to wystarczająco czy nie? Pani doktor tu na forum
        rozpieściła nas, bo odpowiada szybciutko, ale może poczekam do końca tygodnia i
        ponowię pytania. Jakby co piszcie na priv: wroc.aga@gazeta.pl
    • jo_jo Szpinak, sol itp. ingrediencje... 24.09.04, 09:28
      Pozwole sobie dorzucic pare kamyczkow do tego ogrodka..., bo i ja zaczynam
      tracic zaufanie do atestow i zalecen Instytutu.

      Pare miesiecy temu w Szwecji wybuchla wrzawa na temat dodawania cukru do
      produktow dla dzieci. Przetestowano zawartosc przecietnego sloiczka Nestle i
      okazalo sie, ze zawiera on wiecej cukru niz puszka niedietetycznej Coca-Coli.
      Dziennikarze, ktorzy zajeli sie ta sprawa, zwracali uwage na ciagle rosnacy
      odsetek malych cukrzykow, problemy dzieci z zebami (w Szwecji rzecz stosunkowo
      nowa), problem uzaleznien itp. Owe sloiczki zaczeto okreslac mianem "slodkiej
      pulapki". Efektem burzy jest niejaka poprawa ze strony producentow i - to
      najwazniejsze! - rosnaca swiadomosc rodzicow...

      W Polsce z kolei zauwazylam, ze do produktow dla dzieci dodaje sie nie tylko
      cukier, ale i sol, ktorej niemowletom podawac nie nalezy, ze wzgledu na to, ze
      ich nerki nie sa jeszcze w pelni rozwiniete. Wyglada tez na to, ze mlode matki
      nadal "karmi sie" mitami o ogromnej zawartosci zelaza w szpinaku, a co gorsza
      szpinak mozna tez znalezc w gotowych daniach obiadowych dla niemowlat. I tu
      pytanie: Czy i te dania (ze szpinakiem) znalazly akceptacje czy atest Instytutu?
      Szpinak, salata, burczki cwiklowe, rzodkiewki itd. itp. zawieraja spore ilosci
      zwiazkow saletry, ktore sa BARDZO NIEBEZPIECZNE dla dzieci w pierwszym roku
      zycia. Stad tez nalezy unikac podawania tych warzyw niemowletom. Nie chcialabym
      straszyc konsekwencjami, bo zakladam, ze forum czytaja tez mamy, ktore
      zwiedzione falszywa opinia o szpinaku, karmily nim swoje dzieci, by... np.
      zapobiegac anemii. Sporadyczne podanie szpinaku dziecku w wieku powyzej 6
      miesiecy, nawet jesli nie jest korzystne, nie musi doprowadzic do tragedii.
      Powinno sie jednak unikac podawania i szpinaku i innych warzyw o duzej
      zawartosci nitratow dzieciom w pierwszym roku ich zycia. Podobnie, jak
      spozywania warzyw, owocow i wody z terenow, gdzie nawozi sie sztucznie.
      O faszerowaniu wszystkiego witaminami nie chce mi sie nawet pisac.

      Wroc.aga! Zycze powodzenia w kontaktach z Instytutem. Daj znac, jesli ktos
      raczy/odwazy sie w koncu odpowiedziec.

      Pozdrawiam z Oslo.
      • wroc.aga Re: Szpinak, sol itp. ingrediencje... 24.09.04, 09:48
        No, to milczenie działa na mnie jak płachta na byka! Co mamy sobie myśleć?
        Nic to, po bezowocnym oczekiwaniu na odpowiedź z działu żywienia, posłałam to
        samo do działu marketingu. Tu już na drugi dzień dostałam zwrotnego maila, że
        przygotowują odpowiedź. Może nie zapomną....
        Szafują hasłami: ekologia, ekologiczne, naturalne, zdrowe, powoli te słowa
        tracą sens pierwotny! A te słowa na słoiczkach powodują, że cena produktu jest,
        moim zdaniem, wygórowana, bo nie przystaje do kosztów produkcji. I jeśli IMiD
        podpisuje się pod takimi produktami to naprawdę może wzbudzać mieszane uczucia
        co do powiązań biznesowych.
        Ja w każdym bądź razie tak tego nie zostawię, będę ponaglać i przypominać się
        im.
      • driadea Re: Szpinak, sol itp. ingrediencje... 24.09.04, 11:11
        Od wieków wiadomo, że zarówno szpinak, jak i szczaw, należy podawać z jajkiem,
        w celu zneutralizowania szkodliwości szczawianów.
        Pozdrawiam, Aga
        • jo_jo Szczawiany vs. nitraty 28.09.04, 02:49
          Droga Driadeo,
          Rozumiem, ze to "od wiekow" bylo skierowane do mnie... Wybacz, lecz nie mam
          czasu, by wytlumaczyc Ci roznice pomiedzy szczawianami, a zwiazkami saletry.
          W niemowlecym procesie trawienia te ostatnie zmieniaja sie w substancje, ktora
          wiaze sie z hemoglobina i ogranicza zdolnosc tejze do przenoszenia tlenu.
          W dojrzalym procesie trawienia takie niebezpieczenstwo nie zachodzi.
          A podawanie jajka nie ma tu nic do rzeczy.

          Pozdrawiam.
          • malilka Do jo_jo 30.09.04, 09:24
            Czy mogłabym prosić o rozwinięcie tematu o występowaniu związków saletry np. w
            szpinaku i burakach (które podaję mojemu dziecku)? Z informacji, które
            znalazłam w necie wynika, że azotany przenikają do żywności z intensywnie
            nawożonych upraw, to czy w takim razie azotany mogą się znajdować w warzywach z
            ekologicznych, nienawożonych upraw- a takie ponoć są w słoiczkach dla niemowląt?
            Pozdrawiam
            • jo_jo Azotany w warzywach - do malilki 01.10.04, 00:51
              Azotany przenikaja do zywnosci z intensywnie nawozonych upraw. Przenikaja tez
              do ujec wody pitnej w okolicy tych upraw. I tym sposobem zjadamy i wypijamy ich
              coraz wiecej... duzo wiecej niz jest w stanie zniesc nasz (dorosly nawet)
              organizm.
              Azotany sa jednak rowniez naturalnym komponentem warzyw. W niektorych warzywach
              zas takie naturalne "stezenie" azotanow jest wyjatkowo wysokie. Szpinak,
              buraczki i... (!) marchew, to wlasnie przyklady takich warzyw - naturalnie
              bogatych w azotany.

              I tu odpowiedz na Twoje pytanie: Tak, azotany moga znajdowac sie (i znajduja)
              rowniez w warzywach z ekologicznych, nienawozonych upraw.
              Tyle tylko, ze z taka zawartoscia azotanow dojrzaly (lub w miare dojrzaly
              organizm) powinien dac sobie rade. Dla tych mniej i niezbyt dojrzalych
              organizmow powinno sie wybierac warzywa o naturalnie niskiej zawartosci
              azotanow, a w kazdym razie unikac tych o zawartosci wysokiej.
              (I nie mowie tu o marchwi, bo tej naprawde wiele brakuje do szpinaku...)

              Zreszta same azotany nie sa bezposrednio trujace; problem polega na tym, ze w
              wyniku pewnych procesow moga zmienic sie w azotyny - a te sa juz bardzo
              szkodliwe. Zwlaszcza w nadmiarze. Jednym z takich procesow jest niestety proces
              trawienny niemowlaka (zwlaszcza w wieku ponizej 6 miesiecy).
              Stad ostrzega sie przed podawaniem warzyw o naturalnie wysokim poziomie
              azotanow niemowletom w pierwszym roku zycia.
              Stad tez moje zdziwienie, ze w Polsce mozna kupic odzywki (dla niemowlat!) ze
              szpinakiem etc.
              Stad w koncu moje pytanie, czy i takie odzywki poleca i atestuje IMiD?

              Ewentualne nawozenie moze zwiekszyc zawartosc azotanow zarowno w tych
              warzywach, ktore maja ich malo, jak i tych, ktore maja ich sporo.
              W Europie probuje sie doprowadzic do sytuacji, w ktorej poziom azotanow w
              zywnosci mozna bedzie kontrolowac i stopniowo ograniczac. Chodzi przede
              wszystkim o te azotany, ktore w zywnosci NIE MUSZA sie znalezc.
              Zajmuje sie tym m.in. specjalny komitet (d/s zywnosci) UE. Juz od wielu lat.

              Pozdrawiam.
              • malilka Re: Azotany w warzywach - do malilki 01.10.04, 21:33
                Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Szpinakowi stanowcze NIE smile
      • zuziowa_mama Re: Szpinak, sol itp. ingrediencje... 27.09.04, 18:06
        Ja też jestem bardzo ciekawa odpowiedzi smile)))
        • franula Re: Szpinak, sol itp. ingrediencje... 27.09.04, 20:33
          jesli otrzymasz jakąś odpowiedź to i ja poproszę - franula@gazeta.pl
          • wroc.aga Do Pani Ewy i nie tylko 28.09.04, 11:25
            To ja tylko dopiszę, że nadal czekam. Na pewno nie zapomnę poinformować o
            odpowiedzi tym bardziej, że słyszałam nowe niepokojące informacje o pokarmach
            dla dzieci. Ale muszę to najpierw sprawdzić.
            A do Pani Ewy:
            Trochę trudno nie przerzucać negatywnych uczuć na cały Instytut. Wie Pani dla
            nas nie ma podziału: dział żywienia, dział kosmetyków, dział farmakologii( o
            ile w ogóle coś takiego jestsmile) Dla nas Matek - to po prostu IMiD. Instytucja
            godna zaufania, bo poleca przebadane produkty. Ale gdy są jakieś
            niedociągniecia lub luki to już to zaufanie jest nadwerężone. Nie wiem czy Pani
            rozumie, bo ja piszę pod wpływem emocji i może niezbyt jasno. Moje odczucie
            jest takie, że producenci dodają cukier, bo to "łatwa masa", a płacę za to jak
            za zdrowy produkt. Każda Mama zapłaci więcej za produkt zdrowszy dla swojego
            dziecka, zwłaszcza taki z info, że polecony przez IMiD lub inny taki "organ",
            sobie od ust odejmie a kupi. A wychodzi na to, że to wcale nie taki zdrowy
            produkt. I jeszcze powszechny wśród producentów zwyczaj ukrywania
            składników "niewygodnych". A to aromat owocowy w syropie, gdzie w składzie nic
            na ten temat nie ma, a to serwatka niewymieniona na opakowaniu, a to napisano:
            lecytyna, a już, że sojowa to nie, a to "ukryto" gluten w płatkach
            kukurydzianych. Tzn może nie tyle "ukryto", ale ze składu to ja nie potrafię
            wywnioskować, że on tam jest, a jednak.... Brak jakichś przepisów i DOBRYCH
            OBYCZAJÓW, wystarczyłoby napisać na takich płatkach: nie dla uczulonych na
            gluten i sprawa jasna. Wiem, skupiam się na żywności, bo kosmetyków prawie nie
            używam dla dziecka - alergik, ale skoro jeszcze kilka Mam jest odpowiedzią
            zainteresowanych znaczy się, że nie jestem sama. I nie ja jedna zastanawiam się
            nad "zdrową żywnością".
            To tyle. Na dzisiaj, oczywiściesmile)))
            • gochagocha Re: Do Pani Ewy i nie tylko 28.09.04, 18:29
              To i ja poprosze o przeslanie odpowiedzi na adres
              telesfor30111999@poczta.onet.pl

              Jestem bardzo zainteresowana odpowiedzia, tym bardziej, ze mnie tez "wkurza"
              dosladzanie produktow dla dzieci.
              • ainer1 prosze tez o mail na konto gazetowe 28.09.04, 19:13
                z gory dziekuje!
                Renia
    • anawu Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 29.09.04, 00:31
      A nie można by tej odpowiedzi tutaj zamieścić? Jestem też zainteresowana - też
      zastanawiałam się nad tą witC. U mojego dziecka wykryto duże ilości szczawianów
      wapnia w moczu. Mocz badałam regularnie a szczawiany wyszły w szóstym miesiącu -
      jak zaczęliśmy podawać słoiczki.
      Mnie jeszcze ciekawi słoiczkowa marchewka. Jak się weżre w ubranko to po
      dłuższej chwili nic jej nie rusza. Jak sama robię marchwiankę to plamy są do
      sprania. Dlaczego? U mnie na bazarku są inne marchewki czy co?

      pozdrawiam,
      Ania
    • monika_oli Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 30.09.04, 08:00
      A tak właściwie to jak to jest, że żywność w słoiczkach ma tak długi okres
      przydatności do spożycia? - jest przecież podobno bez konserwantów. Stoi na
      półkach sklepowych bez względu na tempetaturę otoczenia, co podobno nie wpływa
      na jej jakość. Być może jest jakiś sposób jej utrwalania, nie znam się na tym,
      ale zawsze mnie to zastanawiało. Jeśli wiecie bardzo proszę o wyjaśnienie.
    • lch74 Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 01.10.04, 14:49
      I co? Miesiąc prawie minął a odpowiedzi z IMiD jak nie było tak nie masad Ja przez ten cukier w kaszkach podaję synkowi tylko i wyłącznie kleik ryżowy i kukurydziany, bo tylko one są bez cukru (próbowałam i faktycznie są niesłodkie). Staram sie unikać cukru, bo po pierwsze wystepuje coś takiego jak nietolerancja sacharozy, po drugie wystepuje coś takiego jak cukrzyca, po trzecie mojemu synkowi dopiero rosną ząbki i chciałabym uniknąć próchnicy, po czwarte cukier uzależnia, po piąte te kaszki są straaasznie słodkie (nie wspomnę już o Danonkach, gdzie cukier aż chrupie) - podawanie czegoś tak słodkiego wyrabia w maluchu złe nawyki żywieniowe... dodatkowo przy AZS cukier może przyczynić się do zaostrzenia zmian skórnychsad Ostatnio zaprzestałam też kupowania wszelkich słoiczków i gotuję synkowi sama i wygląda na to, że moje jedzonko jest bardziej syte - synek zjada ok.160ml i jest już najedzony (mniej wody, a więcej warzyw i mięsa?). Przestało mi się to podobać: wszystko prawie w jednym smaku, mięsa nawet pod mikroskopem nie widać, zbyt rozdrobnione, seler prawie w każdym słoiczku (uczula jak nic!) i horrendalna cena! Słoiczki owocowe niby bez cukru a podejrzanie słodkie... |Przy drugim dziecku od początku zamierzam sama gotować, przynajmniej będę wiedziała co moje dziecko zjada. Jak wreszcie łaskawie Ci odpowiedzą, to proszę rzuć odpowiedź na Forum albo na lch74@gazeta.pl.
      Pozdrówkismile
    • werata Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 02.10.04, 15:15
      Dziewczyny, macie nisamowitą wiedzę na temat zywienia niemowoląt. A co mają
      zrobić takie osoby, jak ja, które muszą zaufać producentom dań w słoiczkach i
      opiniom IMiD?
      Mój mąż ostatnio w dobrej wierze kupił małemu (4 m-ce) właśnie szpinak, bo na
      etykicie wyraźnie napisane jest: po 4 mieciacu, a mamy urtwalone od czasów
      przedszkolnych, ze szpinak jest zdrowy. Zaniepokoiło mnie jednak to, że na
      stronie www firmy Hipp przeczytałam, że od 7 m-ca, a jak spojrzałam na skład to
      zdębiałam: mleko, śmietana!
      Chyba zacznę sama gotować, tylko skąd mam czerpać wiedzę, co może jeść moje
      dziecko w kolejnych miesiacach, możecie polecić jakąś publikację na ten temat
      albo wskazać inne źródło?

      No i oczywiścoie nadal czekamy na opinie działu żywienia...
      • lch74 Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 02.10.04, 15:55
        W najnowszym DZIECKU jest podany najnowszy schemat żywienia, co i kiedy wprowadzaćsmile Oczywiście każde dziecko jest inne i mogą wystapić uczulenia na najróżniejsze rzeczy (nawet na te uznawane za najbezpieczniejsze jak ryż, kukurydza czy jabłka...), więc każdą nowośc wprowadza się osobno maksymalnie 1 na tydzień uważnie obserwując malucha, czy nie ma biegunki, wysypki itp.
        Pozdrówkismile
        • aniael Re: do JO_JO 06.10.04, 18:39
          Właśnie przeczytałam wątek i jestem nieco przerażona. Jeśli chodzi o zupki,
          robię je sama, ale od samego początku CODZIENNIE dawałam do zupki szpinak na
          zlecenie pediatry, używałam mrożonego z Hortexu lub Bonduel. Moje dziecko ma
          teraz roczek, czyli od pół roku karmię ją szpinakiem. Proszę o informacje,
          jakie konsekwencje mogą być.
          Pozdrawiam
    • zuziowa_mama Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 06.10.04, 20:30
      No i dalej jesteśmy bez odpowiedzi!!!
      wroc.aga - cisza w eterze? Może ich tak pogonić? I najlepiej niech ten wątek
      przeczytają.
      pozdrawiam,
      Ania
      • wroc.aga Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 07.10.04, 10:05
        W poniedziałek przypomniałam się działowi marketingu i..... nic. Myślę, że Pani
        Ewa przekazała, że to pytanie z forum, może tego się boją? Bo już nie potrafię
        wytłumaczyć sobie inaczej tego milczenia. Chyba zacznę bojkot produktów
        opatrzonych znakiem IMiD.
        • wroc.aga U W A G A !!! Nastąpiła TA historyczna chwila:)))) 07.10.04, 12:42
          "Zakład Żywienia, w którym pracuję, otrzymuje szereg pytań, niechcianej
          korespondencji i tzw. „spamu”, co często związane jest z próbami przesłania
          wirusów. Z tego powodu istnieje duża ostrożność w przyjmowaniu przez ten
          dział korespondencji zwłaszcza, że w ostatnim okresie było kilkanaście prób
          zainfekowania naszego systemu informatycznego.

          Pytania Pani droga służbową dotarły do naszego Zakładu i w chwili obecnej
          możemy na nie udzielić odpowiedzi.

          Instytut Matki i Dziecka po przemianach rynkowych w naszym kraju jest jedną
          z instytucji, choć nie jedyną, które dbają o zdrowie dzieci. Jedną z form
          profilaktyki chorób wieku dziecięcego oraz populacji dziecięcej jest
          promowanie właściwego żywienia. W tym celu od wielu lat Zakład Żywienia
          uczestniczy w działaniach międzynarodowych organizacji, których celem jest
          ustalenie reguł obowiązujących dla produktów stosowanych w żywieniu dzieci.
          Działania takie mają również podstawę prawną, w odpowiednich aktach
          prawnych, przyjętych przez Polski Rząd. Przepisy prawa polskiego, zgodnego
          obecnie z prawem Unii Europejskiej, szczegółowo regulują wymagania dotyczące
          składu produktów specjalnego żywieniowego przeznaczenia (żywność dla dzieci
          do 3 roku życia).

          Oprócz przepisów ogólnych istnieją także receptury, które szczegółowo
          przedstawiają dany produkt żywieniowy podając ile i jakich składników należy
          użyć do przygotowania konkretnego dania, zupki etc. Tego typu informacje
          stanowią wartość handlową.

          Uzgodnienie składu produktu z Instytutem nie jest równoznaczne z przyznaniem
          temu produktowi atestu (jak to popularnie się nazywa) ponieważ świadczy
          tylko, że receptura nie odbiega od zaleceń dla dzieci w określonym wieku.
          Za jakość produktu, rzeczywisty skład, proces produkcji odpowiada w tym
          przypadku producent.

          Instytut wydaje "Opinie" a nasze logo jest znakiem handlowym zastrzeżonym w
          urzędzie patentowym wobec powyższego stanowi własność Instytutu. Udzielenie
          produktowi pozytywnej opinii i możliwości posługiwania się naszymi znakami w
          przypadku produktów opiniowanych przez Zakład Żywienia związane jest ze
          spełnieniem przez starającego się o producenta z dodatkowymi obostrzeniami.

          Soczki dla dzieci nie mogą być pozbawione cukru, ponieważ cukier jest
          składnikiem każdego owocu. Decydując o podaniu owoców mama decyduje o
          podaniu cukru.

          Stan uzębienia Polaków a w szczególności zły stan uzębienia Polaków nie jest
          spowodowany cukrem, ponieważ cukry zwane inaczej węglowodanami są niezbędne
          w żywieniu. Za próchnicę w większym stopniu odpowiedzialny jest brak higieny
          jamy ustnej, złe nawyki żywieniowe(karmienie nocne) a także jakość tkanki
          zębowej, na którą wpływają liczne zarówno czynniki genetyczne jak i
          paragenetyczne (np. sposób żywienia matki w ciąży).

          Witamina C jest witaminą rozpuszczalną w wodzie i w związku z jej biologią
          codzienna podaż jest niezbędna. Dzięki tej wiedzy od wielu lat nie ma w
          Polsce szkorbutu, choć u niektórych dzieci może wystąpić niedostateczna
          podaż witaminy C w diecie. Witamina C nie gromadzi się w organizmie. Jej
          zawartość w produktach dla dzieci wynika z zawartości tej witaminy w
          owocach. Dodatkowa podaż witaminy C w niektórych produktach dla dzieci jest
          efektem badań dotyczących spożycia i oceny rzeczywistej biodostępności tej
          witaminy z diety dzieci.

          Nie posiadam wiedzy o reakcji, która miała miejsce na pani lastryko. Pani
          jako mama dziecka wie o plamach po surowych owocach i to nie tylko na
          podłodze ale i ubrankach.

          Działanie witaminy C na ząbki pociech jest bezpośrednie = niszczące, bo
          witamina C to Kwas askorbinowy oraz pośrednie korzystne, ponieważ wspomaga
          przyswajanie wapnia do organizmu. Wapń służy m.in. do budowy zębów.

          Dzieci nie trzeba przyzwyczajać do smaku słodkiego ponieważ jest on jednym z
          najwcześniej rozpoznawalnych smaków przez dzieci.

          Produkty niwelujące skutki działania witaminy C, cukrów, bakterii płytki
          nazębnej są znane od dawna. Jest to szczoteczka do zębów, pasta do zębów
          oraz determinacja rodziców aby dbać o zdrowe zęby swoich dzieci.

          Po odpowiedzi na inne, nie mniej ciekawe pytania a także w celu zaspokojenia
          wiedzy kieruję panią np. do czasopisma Twoje Dziecko, gdzie takie informacje
          można znaleźć.

          W przypadku dalszych wątpliwości radą służyć będzie pani lekarz pierwszego
          kontaktu bądź pediatra opiekujący się pani dzieckiem.



          Z wyrazami szacunku



          Witold Klemarczyk

          Specjalista pediatra
          gastroenterolog

          Zakład żywienia IMD."
          • wroc.aga Re: U W A G A !!! Nastąpiła TA historyczna chwila 07.10.04, 12:51
            Szkoda, że IMiD nie wykazuje takiej ostrożności przy uzgadnianiu składów
            produktów dla dzieci jak w przypadku przyjmowania poczty od "klientów", bo może
            to wirus a może spam......
            Odpowiedź przyszła już po tym co napisałam kilkadziesiąt minut wcześniej.


            Dziewczyny! Chcecie podyskutować o tym liście? Jak tak to zapraszam a jak nie
            to i tak napiszę co myślę, bo powiem szczerze, że mnie to nie przekonuje! A
            uwaga o tym, że szczotkowanie zapobiega negatywnemu wpływowi wit C czy cukru na
            ząbki dzieci jest, mimo swej oczywistości, trochę sarkastyczna i nie do końca
            prawdziwa. Ciekawe, że kiedyś tak zębów nie szczotkowano a jednak nie było tak
            tragicznie. A moi Rodzice mają jeszcze swoje zęby (oczywiście nie wszystkie),
            natomiast 3-letnie dzieci koleżanek mają już plombowane zęby. Dla mnie to mówi
            samo za siebie.
            Wg mojej wiedzy, cukier w owocach to nie ten sam cukier, którym dosładza się
            produkty. A moje pytanie NA PEWNO nie dotyczyło fruktozy pochodzącej z owoców,
            tylko tego cukru, który jest wymieniony w składzie, czyli z buraka cukrowego.
            I mam wrażenie, że Pan specjalnie przeinaczył moją troskę o przyzwyczajanie do
            smaku słodkiegosmile Wiem z własnego doświadczenia, że kawa słodzona 1 łyżeczką
            cukru smakuje inaczej niż słodzona np pięcioma łyżeczkami, czy niesłodzona
            wcale. A można przyzwyczaić się do każdej z tych wersji.
            Wykorzystywanie argumentu, że "uzgodnienie składu to nie nadanie atestu" jest
            bez sensu, bo producent pytany o cukier w kaszce "zakrywa się" zdaniem IMiD.
            Błędne koło?
            Nie jestem na bieżąco z badaniami światowymi, ale czytałam, że wit C też
            gromadzi się w organizmie. Światowe autorytety biją na alarm i przestrzegają
            przed tym. A dodając ją do wszystkiego łatwo przedawkować, nieprawdaż? To tak
            na babski rozumsmile Z tego co wiem organy dzieciaczka nie działają tak sprawnie
            jak dorosłego, więc takie "zmuszanie" go do usuwania tego nadmiaru wit C nie
            jest chyba tak do końca wskazane.

            I jeszcze kwestia, wit C pochodzenia naturalnego to nie to samo co sztuczna.
            Jest różnica w ich "skrętności" a co za tym idzie w przyswajalności. I zamiast
            jeszcze bardziej namawiać nas-Mamy do prawidłowej diety, poleca się to
            przetworzone słoiczkowe jedzenie....
            A na lastriko jest plama WYBIELONA, a nie plama w ogólesmile Pan zdaje się nie
            zrozumiał...
            • monika_oli Re: U W A G A !!! Nastąpiła TA historyczna chwila 07.10.04, 13:28
              Zgadzam się zupełnie z tym co napisałaś. Facet zwyczajnie wykręca kota ogonem,
              niby odpowiedź jest, ale tak naprawdę nic z niej nie wynika - gotowe jedzenie
              jest super zdrowe, a za zepsute ząbki (oby nic innegosad odpowiadają tylko
              rodzice.
            • aniael Re: U W A G A !!! Nastąpiła TA historyczna chwila 07.10.04, 13:35
              Witamsmile
              Faktycznie, odpowiedż pana wydałą mi się sarkastyczna i wymijającasmile, niemniej
              jednak trochę racji ma. Nikt nie twierdzi, że węglowodany są zbędne, ale
              dodatkowa obecność cukrów prostych w produktach nie zawsze jest konieczna (tu
              już chodzi o walory smakowe wyłącznie). Inna sprawa, że obecnie zwraca się
              nadmierną moim zdaniem uwagę, co do obecności cukru w produktach, niektórych
              nie posłodzonych po prostu nie da się jeśćsmile Bardziej stotne chyba jest to,
              żeby tego cukru nie było w nadmiarze, niż żeby go nie było wogóle. Ostatnio
              panuje też "moda" na faszerowanie dziecka fluorem w trosce o zęby, a nie zwraca
              się uwagi na to jak może wpłynąć ten pierwiastek na cały organizm dziecka, a
              przecież fluor bardzo łatwo jest przedawkować. Efekty niestety wyjdą dopiero po
              latach.
              Ja osobiście nie podaję np kaszek słodzonych, ale od czasu do czasu np danonka,
              czy biszkopcika owszem. Nie chcę mojego dziecka izolować całkowicie od
              słodyczy, natomiast zamiast kaszek wolę podać np płatki jęczmienne z mlekiem i
              miodem lub bananem - tego nie trzeba już dosładzać, a na pewno jest zdrowsze
              niż przetworzone kaszki. Osobiście uważam, że podstawą dbałości o zęby jest
              higiena jamy ustnej, oraz ograniczenie cukru w diecie (tu akurat nie tylko ze
              względu na uzębienie, ale także inne, być może ważniejsze czynniki). Fluor
              owszem, ale profilaktyka kontaktowa.
              Natomiast sprostowanie co do witaminy C - nie gromadzi się w organizmie, według
              mojej wiedzy nadmiar jest wydalany przez nerki, zatem nie można jej
              przedawkować. Poza tym stosowana jest także jako przeciwutleniacz, zatem służy
              jako konserwant produktów słoiczkowych.
              Pozdrawiam
              • wroc.aga Re: U W A G A !!! Nastąpiła TA historyczna chwila 07.10.04, 14:16
                To o wit C, to są informacje z "Newsweka" nr 32/2003, oraz z tutaj drukowanego
                artykułu:
                www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2004/II/13/12.pdf
                Wydaje mi się, że w obu artykułach jest sporo racji.
                Ja niestety muszę dawać kleiki i kaszki, a z niesłodzonych zostają mi tylko
                ryżowe bez smaku i kukurydziany kleik. Dodaję owoce, które sama zaprawiam, bo
                nie wchodzi w grę mleko, miód, płatki kukurydziane itp.
                I tak jak piszesz: nie chodzi o izolowanie od słodkiego, ale o zdrowe żywienie,
                nie o wykluczenie cukru w ogóle tylko o ograniczenie. A tego nie jestem w
                stanie dokonać kupując gotowe produkty... Szkoda.
            • zuziowa_mama Re: U W A G A !!! Nastąpiła TA historyczna chwila 07.10.04, 21:04
              Ok więc i ja się wypowiem.
              Początek listu dot. przesyłania wirusów pocztą itp - czy to miało być nieudolne
              usprawiedliwienie że na odpowiedź czekałaś ponad miesiąć??? Czy oni Twój list
              skanowali miesiąc żeby sprawdzić dokładnie czy nie ma wirusa? Współczuję
              Zakładowi żywienia że dostaje tyle spamu, no ale co to ma do naszego tematu????

              Z listu wynika że:
              Uzgodnienie składu produktu z Instytutem świadczy tylko, że "receptura" nie
              odbiega od zaleceń dla dzieci w określonym wieku.
              Skoro "receptura" szczegółowo przedstawia dany produkt żywieniowy podając ILE i
              JAKICH składników należy użyć do przygotowania konkretnego dania, zupki etc
              To następne zdanie w liście "Za jakość produktu, rzeczywisty skład, proces
              produkcji odpowiada w tym przypadku producent" nie do końca jest prawdziwe, bo
              mogę się zgodzić że za jakość i proces produkcji odpowiada producent, ale
              przecierz rzeczywisty skład musi być zgodny z "recepturą". Czy może czegoś nie
              rozumiem? No i dlaczego zalecają podawanie niemowlakom szpinaku dalej nie
              wiemy....

              No a teraz moje ulubione zdanie:
              "Soczki dla dzieci nie mogą być pozbawione cukru, ponieważ cukier jest
              składnikiem każdego owocu. Decydując o podaniu owoców mama decyduje o
              podaniu cukru"
              Owoce mają fruktozę, ale my przecierz o innym cukrze mówimy o BIAŁYM CUKRZE i
              jak najbardziej soczki mogą być bez cukru, wręcz niektórzy producenci piszą
              wyraźnie że produkt nie jest dosładzany. A na pytanie dlaczego pozwala się
              dosładzać jeszcze i tak naturalnie słodkie soczki dalej nie ma odpowiedzi.....

              O witaminie C:
              "Jej zawartość w produktach dla dzieci wynika z zawartości tej witaminy w
              owocach. Dodatkowa podaż witaminy C w niektórych produktach dla dzieci jest
              efektem badań dotyczących spożycia i oceny rzeczywistej biodostępności tej
              witaminy z diety dzieci."
              No nie mogę.... przecież tu chodzi o dodawaną specjalnie witamine C a nie
              pochodzącą z owocu, o takiej wit. producent słoiczków wogóle nie wspomina -
              przecież nie mamy na słoiczu napisane wykaz wszystkich witamin jaki dany owoc w
              słoiczku zawiera. Witamina C jest dodawana jako konserwant do produktów
              słoiczkowych - pisała już o tym inna mama. My to wiemy, a pan doktor
              reprezentujący IMiD?

              "Produkty niwelujące skutki działania witaminy C, cukrów, bakterii płytki
              nazębnej są znane od dawna."
              No i następnie zostałyśmy oświecone że trzeba myć zęby szczoteczką do zębów!
              Ba!

              No i to by było na tyle...
              czyli nic nowego się nie dowiedziałyśmy.
              Ze swojej strony mam w planach list do producentów HIPPA, jestem ciekawa co oni
              napiszą....

              serdecznie pozdrawiam,
              Ania



    • borges1 Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 07.10.04, 13:41
      Z wielką uwagą obserwowałam tocząca się dyskusję. Ja także uważam,ze odpowiedź
      IMiD była pokrętna i niedoceniająca inteligencji odbiorców, w tym wypadku
      zainteresowanych zdrowiem swoich dzieci matek. Jestem zniesmaczona i
      zaniepokojona, że "specjaliści" zajmujący sie wyznaczaniem norm zywieniowych
      dla najmłodszych są sarkastyczni i ironiczni, gdy mają rozmawiać z mającymi
      wątpliwości matkami. Ciekawe, czy w podobny sposób komunikują się z dyrekcjami
      wielkich korporacji żywieniowych. I jeszcze to zwalanie całej winy na
      matki. "Wasze dzieci mają pruchnicę, gdyż to wy się w ciąży źle odżywiałyście
      lub nie macie pojęcia o szczotkowaniu zębów, jedzenie nafaszerowane cukrem nie
      ma z tym nic wspólnego". Pozostaje nam jedno, ograniczyć do minimum żywienie
      dzieci gotowymi produktami, które podobno tak dobrze są dla nich zbilansowane.
      Wykorzystując sokowirówki, garnki do gotowania na parze i zaopatrując sie w
      warzywa u zaufanych sprzedawców mamy przygotujemy pożywienie w pełni
      zaspokajajace potrzeby naszych dzieci.
      • malgoska77 Re: Do IMiD mam dwa pytania - prośba Pani Ewy 15.10.04, 12:34
        Nie - no jestem załamana! Długo nie zaglądałam na forum i spodziewalam sie po
        tak długim czasie zobaczyc rozwiązanie zagadki. A tym czasem po przeczytaniu
        tego wszystkiego mam jeszcze większy mętlik w głowie niz miałam. Mam prosbę czy
        mogłaby Pani pozbierac jakos te wiadomosci i powiedziec jasno jak to jest, co
        dawac, czego nie podawac i od kiedy? Oczywiscie za radą jednej z mam rzuce sie
        zaraz do kiosku po najnowsze "Dziecko", skoro jest tam cos o zywieniu, ale
        prosze tez tu o odpowiedz. Wątpliwosci oczywiscie dotyczą białego cukru, wit c,
        szpinaku, no i ta plama cały czas nie daje mi spokoju. Przyznam się ze sama nie
        robiłam takiego eksperymentu, ale skoro juz ktos zrobił i wybieliło - dobrze
        wiedziec dlaczego? Co do gotowania w domu... Tez staram sie gotowac sama,
        ale... no właśnie... Nie wiem czy to inne mamy potwierdzą, słyszalam taką
        opinię, ze jak sie samemu gotuje, tez nie do konca dobrze, bo mozna wygotowac
        to co w produktach najcenniejsze? Wiem ze nie ma idealnych rozwiązan, ale
        chciałabym jakos usystematyzowac wiedzę na ten temat.
        Z gory dziekuje. Pozdrawiam tez wrc. Age - dzieki za wtrwalosc i ciekawy wątek.
        Małgosia
        • malgoska77 Re: Do IMiD mam dwa pytania - prośba do Pani Ewy 15.10.04, 12:36
          oczywiscie miało byc ze prosba do Pani Ewy.
          Przepraszam za ta pomyłke
    • towita Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 15.10.04, 16:05
      Rzeczywiście to co napisał niewątpliwie sympatyczny pan z IMID jest żenujące.
      Tam nie ma żadnych informacji!!!Cukier z owoców i naturalna witamina C, której
      my mamuski niby się boimy. Najgorsze jednak jest to, że brakuje po prostu czasu
      na gotowanie, po powrocie z pracy lepiej się poprzytulać niż pichcić. Nie
      oszukujmy się i tak będziemy kupować gotowe zupki, soczki itp. Po prostu nie
      mamy wyboru...
      • wroc.aga Wcale NIE MUSI tak być 16.10.04, 01:17
        Oczywiście, że będziemy kupować jedzenie dla dzieci, bo po to je robią.
        Natomiast wcale nie musi być tak, że bierzemy / kupujemy co dają. Możemy same
        czytać ulotki na opakowaniach a nie tylko kierować się reklamą i tym, że dany
        słoiczek stoi na wysokości oczu.
        Ponieważ to forum jest o kosmetykach, i jeszcze raz przepraszam Panią Ewę za
        nadużycie gościnności, zapraszam WAS - drogie MAMY, którym leży na sercu
        zdrowie dzieci a także całych rodzin na FORUM utworzone SPECJALNIE DLA NAS:
        halat.pl/forum/
        Forum jest nowiutkie i czyściutkie, bo właśnie czeka na WAS!
        Zobaczcie, ile dowiedziałyśmy się przez wymianę spostrzeżeń! Owszem, nie są to
        rzeczy "miłe", ale jest to wiedza. Ja np. nigdy nie zastanawiałam się nad
        szpinakiem, bo skoro jest słoiczek dla dzieciaczków ze szpinakiem to czemu zeń
        nie skorzystać? Akurat u nas odpada z powodu dodania mleka, ale co do samego
        szpinaku to była dla mnie nowość.
        Może jeśli zbierzemy się razem to co nieco wyjaśnimy sobie nawzajem, a resztę
        spróbujemy wyjaśnić u źródeł?
        Dziewczyny CHCIEĆ TO MÓC, naprawdę! Nie bądźmy takie bierne i nie pozwalajmy
        wciskać sobie kitu, że szczoteczka rozprawi się na dobre z próchnicą a wit. C
        to następny niezbędny dodatek. Jeśli dodają ją, żeby konserwowała to niech nie
        tłumaczą tego DOBREM dzieci. Obecność cukru w soczkach? Skoro dla dzieci 5
        mies. można zrobić je bez cukru to czemu nie dla starszych?
        • wroc.aga Forum "Moje Dziecko" 16.10.04, 23:07
          Dokładny adres, bo jakoś mi ucięłosmile))
          halat.pl/forum/viewforum.php?f=2
    • misiamama Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 18.10.04, 21:52
      Witam
      W zasadzie ten wątek może już wygasa, ale tak zmyłyście głowę panu dr z IMID,
      że jednak dorzucę dwa słowa... Sorry, ale z Waszych postów (zwłaszcza wroc.agi)
      wynika, że ona zadała tzw. pytanie z tezą - i odpowiedź inna niż oczekiwana
      ("cukier i wit C to śmierć, ale my dla kasy zatwierdzimy wszystko") wywołała
      skrajnie emocjonalne i nieprzemyślane ataki. A nie pomyślałyście, że faktycznie
      węglowodany sa dziecku niezbędne, a wit C dziecko wysikuje bez
      żadnego "obciążenia" dla jego niewątpliwie delikatnych organów? że odżywianie
      kobiety w ciąży i generalnie tryb życia i nawyki żywieniowe matki faktycznie
      więcej znaczą niż dosłodzony sok? że mnmiej szkodzi ząbkom zjedzenie
      dosłodzonego deserku i umycie ich na noc, niż rygorystyczne niezjadanie żadnego
      cukru, ale spanie słodko z cycusiem mamy w buzi i pokarmem zalegającym tamże?
      Przeczytajcie chociaż uważnie list, który tak atakujecie. To że receptura jest
      wartością chronioną znaczy, że jest objęta tajemnicą handlową. Receptura to nie
      jest to, co wydrukowane na słoiku. Rolą IMID jest sprawdzenie, czy ta receptura
      zgadza się z normami prawnymi. Bo to normy - drogie mamy, a nie IMID -
      decydują o tym, co wase dzieci jedzą, i jesli już chcecie komuś dołozyć, to
      przemyślcie, kto ustala owe normy, w jakim trybie, a kto wtedy lobbuje i na
      czyją rzecz. Co do zdrowych zębów rodziców - gatulacje, ale "wnioskowanie"
      jakie tu prezentujesz nawet nie śmieszy. Wiesz ile czynników (genetycznych,
      dot., trybu życia itp) decyduje o zdrowiu zębów? No ale idąc tropem Twoejgo
      rozumowania można dojść do wniosku, że dawniej w ogóle ludzie byli zdrowsi - bo
      jeśli ktoś żył przy medycynie starszej o xx lat, to z pewnością nie był chory
      na xx chorób. Bo gdyby był chory, to by nie żył - dla wyjasnienia. O chorobach
      zębów i cierpieniach nimi powodowanych - np u Władysława Jagiełły - proponuję
      poczytac teraz, skoro w szkole się nie chciało. W kwestii lastryko to się już
      nie wypowiem, bo jest - sorry- żałosna. Proponuję w ramach eksperymentu polać
      podłogę czystą wodą i poczekać. Myślę że pojaśnieje (podłoga, at least...). I
      na koniec krótka opowiastka. Wybuchła kiedyś w Rosji epidemia ospy. Car w
      najbardziej zaognione centra choroby wysyłal ekipy lekarzy, których rola
      sprowadzała się w zasadzie do izolowania chorych i - jakiej takiej
      profilaktyki. Szybko się jednak rosyjscy chłopi zorientowali, że tam gdzie się
      pojawiają "nasłani" lekarze, tam choroba zbiera największe żniwo, więc kiedy
      tylko ekipa przekroczyła granice guberni, szybciutko zamordowali cały zespół.
      No i jak myślicie, polepszyło się? Pozdrawiam Myślące Mamy Aga
      • magda-lis Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 18.10.04, 23:05
        Droga mamo Misia widzę ze chciałas ożywić wątek i udało Ci się smile

        Śledzę temat od samego początku bo uważam ze dawno nie było tak trafnie
        poruszonego tematu. Uwazam również iz wroc.aga wykazała się dużą inteligencją i
        dociekliwością. Potrafiła w sposób do pozazdroszczenia dyplomatyczny dochodzić
        swoich (i naszych) racji. Nie wiem czy potrafiłabym się wykazać równie dużą
        powściągliwością po otrzymaniu tak sformułowanej odpowiedzi pana Klemarczyka.
        Jak widać nie ja jedna odebrałam ją jako ignorancką.
        Z góry przepraszam za rozpisanie się, ale nie mogę się powstrzymać aby nie
        odnieść się do Twojego listu.

        misiamama napisała:

        >Rolą IMID jest sprawdzenie, czy ta receptura
        >zgadza się z normami prawnymi. Bo to normy - drogie mamy, a nie IMID -
        >decydują o tym, co wase dzieci jedzą, i jesli już chcecie komuś dołozyć, to
        >przemyślcie, kto ustala owe normy, w jakim trybie, a kto wtedy lobbuje i na
        >czyją rzecz.

        Jeśli tak jest to zostaliśmy (rodzice) wprowadzeni w błąd. Znak IMiD uznany
        jest powszechnie za stróża zdrowia naszych dzieci. Nie wydaje mi się jednak aby
        rola IMiD polegała wyłącznie na sprawdzaniu czy produkt jest zgodny z prawem, a
        jeśli tak to bezprawny jest napis "przebadane przez IMiD". Do kontrolowania
        papierków wystarczy kilku prawników nie potrzeba do tego doktorów.

        >Co do zdrowych zębów rodziców - gatulacje, ale "wnioskowanie"
        >jakie tu prezentujesz nawet nie śmieszy. Wiesz ile czynników (genetycznych,
        >dot., trybu życia itp) decyduje o zdrowiu zębów?

        Oczywiscie, ale czy w związku z tym uważasz, ze powinniśmy dodatkowo sobie
        fundować substancje szkodliwe, a może odrazu wyrwać wszystkie zęby bo przecież
        i tak kiedyś wypadną (z przyczyn np. genetycznych, albo z powodu naszego trybu
        życia?)

        >No ale idąc tropem Twoejgo rozumowania można dojść do wniosku, że dawniej w
        >ogóle ludzie byli zdrowsi - bo
        >jeśli ktoś żył przy medycynie starszej o xx lat, to z pewnością nie był chory
        na xx chorób. Bo gdyby był chory, to by nie żył - dla wyjasnienia.

        Oczywiście, ale tez nie chorował na wiele współczesnych chorób które niestety
        rozwinęły się na skutek naszych eksperymentów cywilizacyjnych (również
        pokarmowych) Wierz mi że wielu z nich i my nie przeżyjemy...
        To stwierdzenie ma się nijak do chęci zdrowego odżywiania się.

        >O chorobach
        >zębów i cierpieniach nimi powodowanych - np u Władysława Jagiełły - proponuję
        >poczytac teraz, skoro w szkole się nie chciało.

        Można wiedzieć w jakiej to szkole uczą historii medycyny? U nas nie było
        takiego przedmiotu, ale skądinnąd wiem że rolę dentysty pełnił kowal, tylko,że
        to wynikało stąd ze wtedy raczej nie myto zębów. My nie wykręcamy się od mycia,
        wrecz przeciwnie. Chcemy tylko nie podsycać próchnicy. To chyba dobrze, że o to
        dbamy - prawda?


        >I na koniec krótka opowiastka. Wybuchła kiedyś w Rosji epidemia ospy. Car w
        >najbardziej zaognione centra choroby wysyłal ekipy lekarzy, których rola
        >sprowadzała się w zasadzie do izolowania chorych i - jakiej takiej
        >profilaktyki. Szybko się jednak rosyjscy chłopi zorientowali, że tam gdzie się
        >pojawiają "nasłani" lekarze, tam choroba zbiera największe żniwo, więc kiedy
        >tylko ekipa przekroczyła granice guberni, szybciutko zamordowali cały zespół.
        >No i jak myślicie, polepszyło się? Pozdrawiam Myślące Mamy Aga

        Myslę ze się polepszyło. I teraz też by się polepszyło gdyby wymordować trochę
        lekarzy i innych specjalistów którzy pod przykrywką prawa (IMiD) wciskają nam
        modyfikowaną kukurydzę, cukier (nie mówię o tym prostym z którym pan z IMiD
        sobie pomylił biały), witaminowe dodatki i tp. Uczciwiej by było pozwolić nam
        dokonać wyboru i podać słoczki o naturalnym składzie, a te dodatki zdrowotne
        obok w postaci kropelek, albo tabletek.
        Mam nadzieję że mój post dało się odczytać jako szczerą polemikę - nie jako
        atak.
        Pozdrawiam
        • apolka Re: Do IMiD mam dwa pytania - proszę je przekazać 19.10.04, 11:15
          No dobrze, przeczytałam Wasze wypowiedzi i dorzucę swoje trzy grosze.

          Po pierwsze, jakiś kilka (może kilkanaście?) miesięcy temu czytałam artykuł
          (chyba w GW albo w Jestem) dotyczący witamin, tych natualnych i syntetycznych,
          podpisany przez jakiegoś doktora specjalizującego się w tym temacie
          (przepraszam za nieścisłości i ogólniki ale gdy to czytałam to interesowała
          mnie sama informacja oraz to, czy pochodzi z wiarygodnego źródła) i z tego, co
          wyczytałam to przekonanie, że witamina C jest nieszkodliwa, jest przestarzałe i
          nieprawdziwe. Była tam wzmianka o jakiejś chorobie spowodowanej właśnie
          nadmiarem wit. C (a oprócz tego bardzo przekonujące uzasadnienie, dlaczego
          zażywanie tego suplementu przy przeziębieniu to kompletna bzdura).

          Druga sprawa, mam córeczkę (za parę dni skończy 6 miesiąc), zdrowa, pogodna,
          zero alergii ... to akurat do czasu. Ponieważ mała bardzo mało przybierała na
          wadze (waga na najniższym centylu, długość na najwyższym) lekarka zaleciła
          wprowadzenie dodatkowych niemlnecznych posiłków po czwartym mies. (karmię nadal
          piersią). Najpierw kaszka owocowa, potem jeszcze zupki i deserki. Któregoś dnia
          zauważyłam, że mała ma dużą czerwoną plamę na policzku (sięgała za ucho i na
          szyjkę), w środku pęcherz, spory ale płaski, bardzo jasny. Był piątek, wieczór,
          byłam sama w domu (dzień przed przeprowadzką, mąż "na nowym"), spanikowałam i
          zadzwoniłam po pogotowie. Na szczęście trochę się z tym ociągałam i za parę
          minut, gdy plama zaczęła schodzić, wezwanie odwołałam - jedna karetka na całe
          miasto, mogłoby jej zabraknąć dla bardziej potrzebującego dziecka- później
          plamki pojawiały się jeszcze, znacznie mniejsze. Zaraz w poniedziałek, na
          wizycie u lekarza dowiedziałam się, że to .... banalna pokrzywka. Reakcja
          uczuleniowa. Na co? Nie wiadomo, nic nowego nie wprowadziłam..., no, oprócz
          deserków (jabłko). Nie będę Wam tu tego opisywać ale bardzo szybko doszłam, że
          to nie jabłko uczula moje dziecko ale nadmiar (syntetycznej) vit. C, którą
          znalazłam również w kaszkach, podawanych małej 2x dziennie, i niektórych
          zupkach. Skumulowało się i organizm powiedział dość. Teraz jabłka podaję
          wyłącznie surowe, gotowe deserki mieszam z kaszkami bez dodatków i jakoś sobie
          radzimy. Ale co się strachu najadłam, to szkoda gadać. Raz nam się to jeszcze
          przytrafiło, gdy mała dostała wieczorem trochę kaszki owocowej (taka mi tylko
          została) a wcześniej zjadła deserek ze słoiczka (brakło jabłek "ekologicznych",
          taki kryzysowy dzień nam wypadł).
          Dodam jeszcze, że odżywiam się (i odżywiałam) zdrowo ale bez ograniczeń typu
          truskawki be, miód be, fasolka be ..., nic z tych zdrowych ale mocno
          alergizujących produktów mojemu dziecku nie szkodziło, a zaczęłam je wprowadzać
          od drugiego miesiąca karmienia (i jej życia). A to świństwo (witaminka dodawana
          wszędzie) - jak najbardziej.
          Drogie mamy, boimy się naturalnych produktów (są powody), a okazuje się, że
          największym problemem są te "sprawdzone, z atestem...".
          Pozdrawiam, a
      • wroc.aga No muszę odpowiedzieć:)))) 19.10.04, 12:11
        Po pierwsze nie obrażam się za to co napisałaśsmile Może tylko nie wzięłaś pod
        uwagę, że swoim stwierdzeniem:
        "Pozdrawiam Myślące Mamy"
        mogłaś obrazić praktycznie wszystkie dotychczas wypowiadające się osoby.
        A Twoja wypowiedź, nawet jeśli nie będzie pojedyncza, nie ostudzi mojej chęci
        wyjaśnienia tematu tego, jak i dodatków modyfikowanych w odżywkach dla dzieci
        oraz spróbuję też popytać o te szpinakowe sprawy (ja wprawdzie nie podawałam
        szpinaku, ale jeśli są osoby, które to interesuje to można spróbować! smile
        JA CHCĘ MIEĆ WYBÓR!!!! Chcesz to dajesz z cukrem, a ja nie chcę!
        Woda na lastriko? Spróbuj, bo sprzątaczka codziennie to robi a poskutkował
        dopiero deserek smile Ja nie wyciągałam wniosku, zadałam pytanie i IMiD poniekąd
        potwierdził moją jak to nazwałaś "tendencyjną tezę".

        Co do zdrowia Rodziców to wiesz, moi Rodzice urodzili się w zeszłym wieku, więc
        od czasów Jagiełły to chyba jednak się poprawiło, co? I nie neguję wpływu
        dziedziczności, trybu życia itp ale JA chcę by moje dziecko miało jak najlepszy
        start!!!! Jesli już o ścisłość chodzi to jedzenie w nocy zakończyliśmy tak
        wcześnie jak to tylko możliwe - w naszym przypaku przed ząbkami, bo miał je
        późno.

        Nie chodzi o wykluczenie cukru czy wit C, ale co za dużo to niezdrowo. Jeśli,
        jak pisała tu bodajże jo_jo, w słoiczku nestle jest więcej cukru niż w puszcze
        coli to ten cukier jest dodany dla walorów smakowych, a nie zdrowotnych. A
        właśnie podobno nestle dodaje też MODYFIKOWANE SKROBIE do produktów dla dzieci
        to uważasz, że to jest w porządku? Żywność genetycznie modyfikowana, moim
        skromnym zdaniem, jest zbyt młodą nauka, bym pozwoliła sprawdzać ją na moim
        dziecku! Dla zainteresowanych polecam artykuł w niedawnym Newsweeku, nie wkleję
        linka, bo musiałabym ręcznie to wpisać-klawiatura mi się zagrzałasmile nr 40 / 2004
        (Geny na talerzu). I nie zarzucaj mi, że taka żywność nie musi mieć negatywnego
        wpływu, bo ja to wiem, że nie musi, ale może i to też biorę pod uwagę
        konstruując dietę dla dziecka. I są przesłanki, by podejrzewać taką żywność o
        zwiększenie alergii. Też nie mogę wkleić w tej chwili odpowiedniego linku

        Jeszcze o wit C:
        Znalazłam normę dla dzieci 1-3 latka 40 mg na dobę a wiesz ile zawiera słoiczek?
        Niektóre w 100 g mają min 20 mg wit C, cały słoiczek 190 g ma jej już 38 mg,
        dodaj do tego mleko dziecka "niecycowe" to już przekroczenie normy! A dziecko
        nie je tylko tego prawda? Powiesz, że żadne dziecko nie jada co dzień tego
        samego dania? W przypadku alergików niestety tak bywa.
        Przeliczałam sobie wczoraj te normy wit C i moim zdaniem PRZESADZAJĄ. Ale to
        moje zdaniesmile
        A list Pana z IMiD przeczytałam i ja i cała moja rodzina ZANIM go
        przedyskutowaliśmy. My wszyscy jesteśmy widać MYŚLĄCY INACZEJ, bo nas poziom
        odpowiedzi obraził...
        Aga- zadawać pytania to nie grzech! Najpierw zignorowali mój list a potem taka
        odpowiedź. W międzyczasie zaczęłam starania o wyjaśnienie tego zagadnienia w
        innych miejscach i stąd forum MOJE DZIECKO.
        Aga, nie każdy ma czas, by gotować, nie każdy ma pieniądze, by kupować
        ekowarzywa i samemu robić dania. A dla mnie do niedawna jak był napis IMiD to
        znaczyło, że z dwóch produktów wybiorę właśnie ten. Więc nie mów mi proszę, że
        to nie działa w ten sposób! A teraz tak: soczki sama, zupki sama, obiadki sama,
        deserki sama, chleb dla dziecka piekę sama - nie dlatego, że to kocham ale
        dlatego, że kocham dziecko, ale wierz mi Aga wolałabym teb czas poświęcić
        dziecku czy samodokształcaniu... Aga a co będzie jak wrócę do pracy?
        Pozdrawiam wszystkie MAMY "MYŚLĄCE INACZEJ", czyli te, które się wypowiadały do
        tej porysmile a Mamy innego zdania niż moje też proszę o wypowiedzi. Forum od tego
        jest, by wymieniać myśli i doświadczenia.

        -----
        MOJE DZIECKO

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka