roman_j
18.02.10, 20:55
Rzeczywiście, pomagać to nie wstyd. Ale to wstyd, żeby działalnością
charytatywną uwiarygadniać swoją osobę w działalności politycznej i torować
sobie w ten sposób drogę do władzy lub zapewniać sobie u tej władzy trwanie.
Na tę inicjatywę nie dam ani grosza, podobnie jak nie oddam głosu na radnego
Jasiona i pozostałych radnych z jego paczki. Uważam, że jest wysoce nieetyczne
łączenie działalności społecznej w tzw. trzecim sektorze z działalnością
polityczną. To dwie dziedziny, których nie powinno się ze sobą mieszać. Ktoś,
kto działa i w jednej i w drugiej, dla mnie w obu traci wiarygodność, bo daje
pokaz wyjątkowego cynizmu.
Dziwię się też, że udział w promocji radnego Jasiona i jego stowarzyszenia
bierze płocka Gazeta Wyborcza. Myślałem, że pracują tam osoby bardziej
wyrobione, które potrafią odróżnić ziarno od plew, czyli inicjatywy
podejmowane z odruchów serca od tych realizowanych w celu wypromowania się
przed kolejnymi wyborami i przedłużenia sobie mandatu w Radzie Miasta.
Jeśli ktoś napisze, że przecież cel tej zbiórki jest szczytny i na pewno te
pieniądze beneficjentom są potrzebne, to ja od razu odpowiadam, że to bez
wątpienia prawda. I w takim razie chciałbym zapytać, dlaczego te pieniądze,
które radny Jasion i jego koledzy wydali na bilbordy wiszące na mieście, nie
popłynęły na konto podopiecznych OOW? Myślę, że byłyby to znaczące kwoty
(chyba, że agencje reklamowe potraktowały radnego Jasiona ulgowo). Co prawda
ucierpiałaby na tym akcja autopromocyjna stowarzyszenia, ale co jest
ważniejsze: pomoc czy autopromocja? Jak na razie wygląda na to, że jednak
autopromocja. A pomagają niech inni.