bizz5
13.03.07, 12:27
Wracając do tematu przedszkoli. Od września moja córka chodzi do
przedszkola. Jednego z "najlepszych" w Płocku. Ludzie walczą aby ich dzieci
się tam dostały. Dobra renoma, Centrum miasta, zadbane, ładny ogródek do
zabawy, Pani Dyrektor ciepła pogodna, sympatyczna kobieta. Nam sie udało !
Po paru miesiącach przychodzi refleksja.... Wychowawcy mają dobry kontakt z
dziećmi (poza jedna Panią w grupie czterolatków która jest wiecznie nadąsana,
sflustrowana i ciągle krzyczy na te Dzieciaczki), wyżywienie bardzo dobre.
No ale !!!!
Przyszłam w grudniu po dziecko wcześniej w trakcie leżakowania bo musiałam
gdzieś pojechać i zabrać dziecko. Przychodze i cóż widzę ? Dzieci spią drzwi
do sali otwarte i okna pouchylane w sali i nw szatni. Panie schowane z boku
za scianką. O zgrozo !!! Zwróciłam uwage dowiedział się że akurat ktoś
wychodziła i nie zamknął. Nie chciał uwierzyć . Po tej sytuacji wywieszono
kartkę na dzwiach wejsciowych w jakich godzinach należy przyprowadzać i
odbierać dzieci a w pozostałych drzwi wejściowe są zamknięte na klucz,
rozumien wzgledy bezpieczeństwa lecz czy to też nie po to zeby Rodzice za
dużo nie widzieli ? Przecież Rodzic ma prawo o kazdej godzinie odebrać SWOJE
DZIECKO !!!! Ale z czasem coraz bardziej zaczęło wychodzić szydło z worka. Po
15.00. przychodzę dzieci się bawią przy otwartych drzwiach na sali lufciki
pouchylane na przeciw w szatni też wieje .... Pani oczywiście siedzi schowana
za ścianką a dzieci mają lodowate rączki i wiecznie przeziębione. Jak by nie
patrzył jak sie poprzeziebia dzieci to mniej ich przychodzi i mniej
pracy !!!!! Rozmawiałam z innymi rodzicami w szatni na ten temat wszyscy
jestesmy nie zadowoleni. Prosiliśmy Panią z komitetu rodzicielskiego o
załtwianie tej sprawy ale Jej interwencja nie wiele pomogły ( ostatnio dawno
tej Pani nie widać chyba tez Jej dziecko choruje). Panie tłumaczą że jest
duszno i trzeba wietrzyć. To na litość boską otwierać okna z jednej strony i
zamykać drzwi !!! A jak ktoś ma klimakterium i uderzenia gorąca to do
lekarza !
Inna kwestia odprowadzam dziecko do przedszkola ok. 8.20. zeby zdążała na
śniadanko, które wg. harmonogramu wywieszonego na korytarzu jest o 8.30.
Niestety o 8.20 to dzieci juz kończą jeść, czy trzymanie sie tych grafików
jest takie trudne ? Czy Panie przychodza tak głodne, że czym prędzej siadanko
i kaweczka ? Czy wszystko musi być kosztem dzieci ? A juz do szału mnie
doprowadza jak dzieci dostają do podwieczorku jakieś batoniki i dostaja je w
momencie wyjścia z sali. Dzieci sa małe wiec zaraz chcą otworzyć i zjesć i
cała brudne dziecko rodzice muszą czyscić nim wyjdzie z przedszkola. No
faktycznie gdyby zjadło ten batonik na sali to trzeba by temu dziecku umyć
rączki i buźkę a i po co , to już za dużo pracy lepiej przerzucić to na
rodziców. A w momencie kiedy w GW zazęto pisać, iz przedszkola miałyby być
otwarte dłuzej to rano juz prawie w drzwiach stała Pani z lista imienną
dzieci i prosiła o podpisania że godziny pracy przedszkola odpowiadają
Rodzicom. W chwili obecej tak ale nosze sie ze zmianą prcy i możliwe że będę
pracować od 9.00.-17.00. Co wtedy ? Panie sie asekurują za wczasu. Ale bądzmy
szczerzy czy mają aż tak źle ? Dzieciaczków zima 12, bo ciagle chorują. Jak
sie wejdzie zawsze siedzaą przy stoliczku i kawkują. Śniadano, obiadek ,
podwieczorek dostaną. Czy my im ten zawód wybraliśmy ? Jak się jest nie
zadowolononym, to sie przekwalifikować a nie ciagle narzekać !!!!
A przedszkola jako instytucje użyteczności publicznej powiny bez ceregieli
czynne od 6.30- do 18.30. W końcu te ich pensje to równiez z naszych pdatków
które wypacujemy, czesto nie majac zasu wyjść do toalety o wspomnianych
kawkach juz nie mówiąc. POLITYKA PRORODZINNA !!!!
Ach !!!!!
Kochani wniosek wszyskie przedszkola pod pewnymi względami są takie same.
Wszyscy myśla tylko o sobie i swojej wygodzie a nie o naszych dzieciach !