W imprezach idziemy na ilość

22.03.07, 23:33
Nie od dziś wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

Władcy miasta nie rozumieją, że idąc na uniwersalność nigdy nie zaskarbią
sobie przywiązania dużej grupy odbiorców masowych. Czy są jakieś konkrety? Nie
widziałem w artykule takowych. Czyli idziemy na "mydło i powidło", hity na
czasie, święto kaszanki i festiwal kataryniarzy. Przy okazji Audio River, w
końcu festiwal będzie u nas trzeci rok...
Ale nie jest powiedziane, że będzie pięć lat z rzędu, bo za czwartym razem
będzie kiła, drugorzędni wykonawcy, publika będzie zawiedziona... I co wtedy?
Kto za to odpowie? Pewnie nikt. Bo za kretynizm i ograniczony rozumek
urzędników odpowiada... podatnik, płacący im pensje co miesiąc.
    • Gość: carpe diem Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.c157.petrotel.pl 23.03.07, 00:12
      "Władcy miasta nie rozumieją, że idąc na uniwersalność nigdy nie zaskarbią
      sobie przywiązania dużej grupy odbiorców masowych."

      Nie zrozumiałeś, nie o to chodzi żeby zrobić jedną "masówkę" dla wszystkich.
      Chodzi właśnie o to aby zrobić kilka imprez dla kilu róznych grup odbiorców, wtedy każdy z nich znajdzie coś dla siebie. Z gustami, wiadomo, się nie dyskutuje więc jeśli lubisz rocka - prosze bardzo masz koncert rockowy, Hity na czasie - tu publika na pewno dopisze, jesteś znawcą elektroniki - Audioriver, kołyszą cię jamajskie rytmy? - kłania sie Reggaeland, hip-hop i inne rodzaje muzyki równiez są obecne. Znajdą się też tacy, którzy odnajdą się na wszystkich tych imprezach, bo sezon zbliża się wielkimi krokami i najgorsze co będzie wtedy do roboty to kiszenie sie w domu.
      • Gość: rashid Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.c250.petrotel.pl 23.03.07, 06:34
        Wystarczy jednak spojrzeć na popularność np.święta kaszanki...lud potrzebuje
        igrzysk więc cezar prezydent im to daje.A może trzeba inaczej bo tych
        normalnych,chcacych czegoś innego jest mniejszość,wiekszości wystarczy disco
        polo i butelka piwa
        • Gość: show Re: W imprezach idziemy na ilość IP: 193.59.95.* 23.03.07, 07:07
          a kto to jest "normalny"? czy ten kto idzie na święto kaszanki (ja nie chodzę)
          jest nie normalny??? normalności nie rozpoznaje się po muzyce jaką się słucha.
          pokaż mi imprezę na której nie leje się piwo??? czy to elektronika, hip hop,
          kaszanka czy metal wszędzie jest piwo więc nie pisz głupot!!! Rozsławic miasto
          w Europie? hahahah śmiechu warte, uważam za słusznę postawienie na turystykę
          weekendową, a trzebe robic takie imprezy na które jest zapotrzebowanie choćby
          to miała być kaszanka czy hip hop, a dla wielbicieli innej muzyki? ja słucham
          metalu więc na imprezy jeżdzę w Polskę, już jutro będę w Katowicach na
          Metalmanii.
          • al3xa2 Re: W imprezach idziemy na ilość 23.03.07, 08:08
            Zapominasz tylko, że nie każdego jest stać "jechać w Polskę".
            Skoro wypromowało sie bardzo oryginalną i profesjonalną imprezę, logicznie
            myśląc należało by dbać o podnoszenie jej rangi a nie obniżanie lotów.
            A mydło i powidło było jest i będzie zawsze w tym mieście.
            Tylko ,że czasami człowiek chciałby skosztować trochę "kawioru" i nie zginąć w
            szarosci tego miasta-wioski.
    • Gość: xxx Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.c152.petrotel.pl 23.03.07, 08:20
      to co dla ciebie jest kawiorem dla innych może być "mydłem powidłem" i
      odwrotnie.
    • Gość: Gość Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.c149.petrotel.pl 23.03.07, 08:35
      Festiwal elektroniczny jest chyba największą wizytówką naszego miasta bo jest
      najdłużej.I nagle człowiek się dowiaduje , że zamiast dać 0 150 000 więcej,
      ucina się jeszcze budżet.Zdaję sobie sprawę,że można pozyskać sponsorów, ale czy
      to jakoś pomoże?Zróbmy 20 festiwali za 25 tyś każdy, może wpiszą nas do księgi
      rekordów Guinessa.pytanie tylko jaki poziom beda mialy te imprezy?
      • rromero Re: W imprezach idziemy na ilość 23.03.07, 11:02
        Ja bym bronił decyzji w sprawie ilości imprez. Ich wielość daje nadzieję że
        każdy znajdzie coś dla siebie. Co do narzekania na ich poziom i rojeń o
        imprezach na poziomie europejskim zastanówcie się ludzie - gdzie? na plaży? Co
        potrafi zrobić z naszym miastem impreza na poziomie "zaledwie" regionalnym ,
        mieliśmy okazję przekonać się przy okazji ubiegłorocznych " Hitów na czasie".
        Kto miał pecha podróżować w tym czasie samochodem wie o co chodzi. A przykład
        ubiegłorocznego Cover Festival pokazuje że można za rozsądne pieniądze zrobić
        imprezę na dobrym (według mnie wręcz bardzo dobrym) poziomie .
    • Gość: oattym W imprezach idziemy na ilość IP: *.plock.mm.pl 23.03.07, 10:49
      Jeśli miałaby być kolejna edycja Reggaeland'u to postawiłbym na jedną gwiazdę.
      Propozycja to - Manu Chao! Naprawdę moc i energia:) Kto nie widział nie
      słyszał... polecam koncert Manu Chao Radio Bemba Sound System - Babylonia en
      guagua! Po obejrzeniu i usłyszeniu myślę iż już nikt nie będzie miał wątpliwości
      :) Pozdrawiam.
    • Gość: pattym W imprezach idziemy na ilość IP: *.plock.mm.pl 23.03.07, 10:53
      Jeśli miałaby być kolejna edycja Reggaeland'u to postawiłbym na jedną gwiazdę.
      Propozycja to - Manu Chao! Naprawdę moc i energia:) Kto nie widział nie
      słyszał... polecam koncert Manu Chao Radio Bemba Sound System - Babylonia en
      guagua! Po obejrzeniu i usłyszeniu myślę iż już nikt nie będzie miał
      wątpliwości:) Pozdrawiam.
    • Gość: Nari W imprezach idziemy na ilość IP: *.c251.petrotel.pl 23.03.07, 11:29
      A może miasta nie stać na to "dla każdego coś miłego" i trzeba z czegoś
      zrezygnować, żeby utrzymać poziom innych imprez? Myślę, że 30 imprez w ciągu
      roku to lekka przesada.
      Astigmatic (AudioRiver) jest przyszłościową imprezą, ale potrzebuje większych
      środków lub ograniczenia czastu trwania imprezy, a przez to ilości wykonawców.
      Każdy festiwal przechodzi z czasem zmiany programowe. Może już czas pomyśleć o
      takiej zmianie przy AR?
      • Gość: Nari Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.c251.petrotel.pl 23.03.07, 11:44
        A może by zaprosić Klausa Schulze? Był już Karl Bartos (były członek Kraftwerk)
        i dał wspaniały koncert. A Klaus dawno w naszym pięknym kraju nie gościl :)
        • Gość: mac Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.c152.petrotel.pl 23.03.07, 13:58
          I to jest dobry pomysł. Jedyna szansa na to by ta impreza wreszcie mogła nosić
          miano festiwalu elektronicznego. Mniej sieczki house i techno a więcej
          prawdziwego roka elektronicznego (Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis,
          Yanni, Kitaro itp). To co było dotychczas w Płocku to nie żaden festiwal muzyki
          elektronicznej. W Piszu jest taki festiwal (ZEF - Zlot Elektronicznych
          Fanatyków) na którym występują prawdziwi wykonawcy muzyki elektronicznej z
          Polski (Władysław Komendarek, Marek Biliński itp) Organizator festiwalu w
          Płocku powinien się trochę w tym zakresie podedukować i zapraszać właściwych
          twórców muzyki el a nie jakichś DJ-ów którzy potrafią wyłącznie przełączać
          potencjometry we wzmacniaczach a o tworzeniu muzyki nie wiedzą nic.
          • Gość: Ludzki Luk Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.c157.petrotel.pl 24.03.07, 10:46
            Faktycznie, za dużo tych didżejów. DJ-em być każdy może... trochę lepiej lub trochę gorzej.
    • roman_j W imprezach idziemy na ilość 23.03.07, 12:20
      Dlaczego mnie to nie dziwi? Może dlatego, że to podejście typowe dla obecnych
      władza. Zamiast skupić wysiłki i zrobić kilka dobrych dla miasta rzeczy, które
      będą procentować przez lata, władze skupiają się na dogadzaniu wszystkim po
      trochu, przez co nikt tak naprawdę nie jest zadowolony, a miasto nic na tym nie
      korzysta. Cała para idzie w gwizdek. Jedyny "pozytywny" skutek takich działań to
      wydłużająca się lista "dokonań" władz i podległych im urzędników. Kolega
      opowiadał mi kiedyś, że słyszał o nauczycielu, który oceniał swoich uczniów
      mierząc ich klasówki linijką. Im dłuższa była praca, tym lepsza ocena.
      Zastanawiam się, czy obecne władze nie wyszły właśnie spod reki takiego
      nieszczęsnego nauczyciela. Wystarczy popatrzeć na listę inwestycji finansowanych
      z budżetu miasta. Ich liczba może przyprawić o zawrót głowy, ale kiedy zaczniemy
      uważnie czytać, okaże się, że to drobne prace typu "budowa uliczki X na osiedlu
      Y", gdzie mieszka kilkanaście osób. To jest właśnie takie dogadzanie każdemu,
      ale samo miasto nic z tego nie ma. Jak widać jest to pewien styl zarządzania.
      Styl człowieka bez wizji, bez charyzmy. Kogoś, kto nie jest ojcem miasta, ale
      zasługuje jedynie na miano "magistratus maximus" - najwyższego urzędnika,
      zwierzchnika miejskiej biurokracji będącego jej najpełniejszą emanacją.
      Człowieka czerpiącego zadowolenie z przyzwoitego (a może we własnym mniemaniu
      wręcz perfekcyjnego) wypełniania swoich obowiązków. Kogoś, kto po dokładnie 8
      godzinach pracy pakuje swój neseserek i na kolejne 16 godzin zapomina, że jest
      prezydentem miasta, aż do chwili, gdy kolejnego dnia rankiem znów zasiądzie za
      swoim biurkiem. Nie dziwmy się więc, że w Płocku nie powstaje nic, co naszemu
      miastu dłużej mogłoby się przysłużyć. Zbyt wieloma cienkimi strumyczkami
      wypływają z całkiem sporego budżetu pieniądze, żeby dało się nimi napędzić koło
      zamachowe rozwoju miasta. Zamiast tego będą realizowane różne, przepraszam za
      kolokwializm, pierdoły, które pan prezydent przedstawił w swojej wizji "Płock
      [stolica sielskiego prowincjonalizmu] 2011". :-))
      • Gość: kaka Re: W imprezach idziemy na ilość IP: 193.59.95.* 23.03.07, 13:28
        co Ty człowieku piszesz???? uliczka X jest potrzebna bo tam mieszkają
        płocczanie czy Ty w swoim życiu prywatnym wydajesz pieniądze tylko na
        rzeczy "przyszłościowe"??? piwka się nie napijesz, na koncert nie pójdziesz?
        przeciez to nie przyszłościowe!! krytykować każdy potrafi ale w codziennym
        życiu trzeba myśleć o teraźniejszości i przyszłości, trzeba to pogodzić. Może
        faktycznie imprez jest za dużo, może nie powinny byc co tydzień a może co 2
        tyg? nie wiem nie mnie to osądzać. Audio River, po co trwa 3 dni? nie lubię tej
        muzyki ale bywałem tam z ciekawości i pod sceną było parę osób może 100, może
        200, jak występowała gwiazda to było kilka tys. więc pytam po co wydawać kasę
        na 30 zespołów??? czy Audio River też idzie na ilość?? tak więc można się do
        wszystkiego przyczepić jeśli się tylko chce. Oby Pan roman_j nigdy nie rządził,
        bo biada jego podwładnym
        • roman_j Re: W imprezach idziemy na ilość 23.03.07, 16:45
          A Ty na pewno przeczytałeś mój wpis do końca i ze zrozumieniem? Odpowiedź
          wskazuje na to, że nie. Trudno. Ale i tak Ci odpowiem. :-))
          Po pierwsze popełniasz poważny błąd w rozumowaniu doszukując się analogii między
          sposobem w jaki ja wydaję moje własne pieniądze, a tym jak NASZYMI WSPÓLNYMI
          pieniędzmi gospodaruje miasto. Jeśli ja będę swoje pieniądze marnotrawił i
          wydawał na pierdoły, to tylko ja poniosę tego przykre konsekwencje. Niestety,
          władze miasta będące dysponentem jego budżetu takiej luksusowej sytuacji nie
          mają. Ciąży na nich obowiązek jak najlepszego wydatkowania publicznych
          pieniędzy. Jeśli tego nie rozumiesz, a chodzisz na wybory, to teraz ja już wiem,
          dlaczego takie są potem ich wyniki. :-))
          I nie martw się o moich ewentualnych podwładnych. Niech sami się o siebie
          zamartwią. A jeśli nieszczęśliwym dla Ciebie zbiegiem okoliczności miałbym
          kiedyś mieć jakąkolwiek władzę nad Tobą, to nie martw się. Na pewno znajdziesz
          sobie wtedy inną pracę. Przynajmniej ja bym tak zrobił, gdyby moim szefem miałby
          zostać ktoś, o kim miałbym takie zdanie, jak Ty o mnie. :-))
    • Gość: vincenz podzial pieniedzy wg mnie niesprawiedliwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.07, 15:41
      filmy turystyczne 100 tys - jazz na starowce 60 tys :(
      festiwal sobowtorow ? po co ? pytam sie po co ? i to jeszcze 300 tys
      no i ta piosenka religijna ....... za 400 tys to zaprosza chyba jakies znane zespoly gospel z USA
    • Gość: grapefruit girl W imprezach idziemy na ilość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.07, 17:43
      Nieudolność płockich władz przyprawia mnie co najmniej o ból głowy. Choć mogę
      zostać posądzona o egoizm, gdyż doskonale czuje się przy muzyce elektronicznej,
      uważam że Audio River był jedyną letnią imprezą naszego miasta, na którą
      jechałabym z drugiego końca Polski. W związku z tym apelowałabym raczej o
      selekcję jak najlepszych dj-ów, a do tego niestety potrzebne są środki
      finansowe. Nie twierdze przy tym, że tańsza impreza będzie gorsza, jednak
      wierzę, że prawdopodobieństwo obniżenia jej poziomu może drastycznie wzrosnąć.
      Oszczędzanie pieniędzy na wskazanym festiwalu na rzecz imprez w walącym się
      amfiteatrze jest dla mnie niedorzeczne! P.S.Na Shakire ani inne sztuczne i mało
      atrakcyjne pod względem wokalnym lale się nie wybieram:D!!!
      • rromero Re: W imprezach idziemy na ilość 23.03.07, 23:35
        Możesz zostać posądzona o egoizm. Jedyną imprezą która mi się podobała w zeszłym
        roku był Cover Festival ( ja akurat taką muzykę lubię )i mimo to nie zgłaszał
        bym pretensji co do podziału środków (na tą imprezę nie dano tak dużej kasy). Co
        do imprez rangi "chociażby" krajowej to ich organizowanie w mieście nie jest
        zbyt dobrym pomysłem. Kto pamięta zeszłoroczne "Hity" ten wie o co chodzi.
    • Gość: miastem_rzadza_k Re: W imprezach idziemy na ilość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 21:13
      Festiwal sobowtórów za 300 tys?? Wybory miss za 350 tys?? Ciekawe ile z tych
      kwot urzędnicy przyznają sobie za organizację tych jakże istotnych i
      przełomowych imprez kulturalnych :/
Pełna wersja