ciffan
22.03.07, 23:33
Nie od dziś wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.
Władcy miasta nie rozumieją, że idąc na uniwersalność nigdy nie zaskarbią
sobie przywiązania dużej grupy odbiorców masowych. Czy są jakieś konkrety? Nie
widziałem w artykule takowych. Czyli idziemy na "mydło i powidło", hity na
czasie, święto kaszanki i festiwal kataryniarzy. Przy okazji Audio River, w
końcu festiwal będzie u nas trzeci rok...
Ale nie jest powiedziane, że będzie pięć lat z rzędu, bo za czwartym razem
będzie kiła, drugorzędni wykonawcy, publika będzie zawiedziona... I co wtedy?
Kto za to odpowie? Pewnie nikt. Bo za kretynizm i ograniczony rozumek
urzędników odpowiada... podatnik, płacący im pensje co miesiąc.