kwisniewski
03.04.07, 18:18
67 lat temu 3 kwietnia pierwszy tramsport smierci wyjechał ze Starobielska,
Ostaszkowa do Katynia.
Pamietają o tym rodziny katyńskie. Lista pomordowanych płocczan jest tu:
www.plock24.pl/fusion/readarticle.php?article_id=217
Czy to wszyscy?
Kto zapali znicz pod Katyńskim Krzyżem?
Transportów smierci było więcej. 3 kwietnia 1940 r był pierwszy
Władze rosyjskie nie uznały że to była zbrodnia ludobójstwa. Rodiny katyńskie
starają się by uznano zamordowanie 7 tys. polskich oficerów, naukowców,
inteligencję za zbrodnię ludobókstwa. IPN otrzymał jedynie kserokopie
dokumentów które były Prezydent Rosji Gorbaczow przekazał byłemu Prezydentowi
Polski Wałęsie.
Polacy przyjeżdżające na groby swoich bliskich starają się utrzymać porządek
na cmentarzu
Znaleziony pamiętnik NN
N.N.
Notatki spisane na pojedynczej kartce o perforowanym brzegu wyrwanej z bloku
formularzy zatytułowanych ,,Telefonogram". Tekst zatarty w znacznej części.
03.04.
Wyjazd pierwszej partii 74 ludzi w niewiadomym kierunku po południu.
04.04.
Dalsza partia 320 ludzi od godz. 8-mej.
05.04.
Dalsza partia.
06.04.
Dzień "oddycha".
07.04.
Niedziela. Odjazd 90 ludzi.
08.04.
Dalszy odjazd pobranie cukru i herbaty - 272 ludzi wyjechało.
09.04.
Dalszy wyjazd 197 ludzi.
10.04.
Przerwa.
11.04.
Wyjechał Koźliński 390 [?] ludzi wyjechało[,] ogółem wyjechało 1634 ludzi.
12.04.
Dalszy wyjazd 204 osób.
13.04.
Przerwa. Mży ni to śnieg ni to deszcz. Mamy na sali 14 osób, do wczoraj 13
osób.
14.04.
Przerwa. Niedziela.
15.04.
Wyjazd 148 osób, początek o godz. 13-tej.
Józef Czapski malarz i literat wspomina:
"(...) Stojąc na wielkich schodach cerkiewnych komendant żegnał partie
uśmiechem pełnym jakby obietnic. 'Wyjeżdżacie tam, powiedział jednemu z nas,
dokąd i ja bardzo chciałbym pojechać...' Opuściłem Starobielsk w grupie 16
ludzi dopiero 12 maja. Już na stacji zaczęły się niespodzianki, zapchano
naszą partię do więźniarek, po kilkunastu w wąziutkich przedziałach, prawie
bez okien, z grubo zakratowanymi drzwiami. Odkrywaliśmy napisy polskie na
ścianach 'wysadzili nas koło Smoleńska'. Obsługa wagonu była bardzo brutalna.
Zasadniczo wypuszczono nas dwa razy na dobę do klozetu. Karmiono wyłącznie
małymi śledziami i wodą: Był upał, ludzie mdleli, konwojenci okazywali
absolutną obojętność, wdrożeni do tego zawodu. Klucząc przez Charków, gdzie
wysadzono dwóch z nas na małej stacyjce Babynino i załadowano, szturchając i
bijąc kolbami, na wielką lorę. Tą lorą zawieziono nas przez nędzny, ubogi
kraj, przez zniszczone, tak biedne wsie, jakich nigdy i nigdzie jakich nigdy
i nigdzie w Polsce nie widzieliśmy. Oczekiwaliśmy wszyscy najgorszego.
Patrzyli na nas milcząc, jakby niewidzącymi oczami, starzy, wychudli, z
długimi jak u Borysa Godunowa brodami, małe dzieci idące ze szkół obelżywie
wyzywały za nami 'polskimi panami' i 'krwiopijcami'. Zawieziono nas w okolicę
gęsto zalesioną znów do obozu. Prysły marzenia o Francji, o
Polsce. 'Pawliszczew Bor' tak się ten obóz nazywał, był w głębi pięknych
lasów.
www.plock24.pl