malkontent_i_sceptyk 02.03.09, 20:55 Niestety wyższe pensje nie są dla Was tylko dla menadżerów i prezesów. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: nafciarz Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.151.c64.petrotel.pl 02.03.09, 21:51 zastanowmy sie kto naprawde ponosi konsekwencje za zle wyniki finansowe firmy??? kto przesacowal ilosc posiadanych zasobow ropy i kupil ja wtedy kiedy byla najdrozsza w historii?? niech tym menadzerkom potraci sie premie i niech oni za to bekna. wtedy starczy dla kazdego :) Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Tego typu szukanie winnych nie ma sensu... 03.03.09, 12:11 Tego typu szukanie winnych nie ma sensu. Jeszcze w połowie roku w zasadzie wszyscy analitycy runku paliwowego prognozowali dalszy wzrost cen ropy. Nawet amerykański megaguru inwestycyjny jakim jest Warren Buffet przyznał się kilka dni temu, że zupełnie się pomylił w tej materii. Ciężko jest więc mieć pretensje do zarządu, że kupował ropę wtedy kiedy była droga. Zresztą i tak nie miał innego wyjścia. Poza tym drożej kupował i drożej sprzedawał - więc nic się nie stało. A rezerwy są składnikiem majątku - jeśli spadła ich wartość, to ma to odzwierciedlenie w bilansie. Firma księgowo ma stratę, co nie znaczy, że pogarsza się jej kondycja finansowa. Ale jest to dobry moment, żeby dobrać się do tyłka Leśnym Dziadkom. Odpowiedz Link Zgłoś
legal.alien Re: Tego typu szukanie winnych nie ma sensu... 06.03.09, 12:36 W zasadzie to tzw. analitycy i sprzedawcy ropy (nie mylic z firmami naftowymi) sa odpowiedzialni za to, co sie stalo na rynku ropy naftowej. Sami w zasdzie nakrecali interes powtarzajac jak nakreceni: "Kupujcie teraz jutro bedzie tylko gorzej". Cena ropy z zeszlego roku byla cena spekulacyjna. Spirala sie nakrecala do granic mozliwosci i wreszcie pekla. To samo dzilo sie pare lat temu z firmami internetowymi. Ktos mial w garazu dwa komputery, a jego "firma" na gieldzie byla warta miliardy. Obecna cena znowy wydaje sie byc mocno zanizona, panuje wyczekiwanie. W najblizszym czasie cena powinna wzrosnac do 60-70 USD/barylke. Tkaie liczby sa przynajmniej uzywane przez firmy naftowe przy ocneie ekonomicznej przyszlych inwestycji. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki To nie do końca wina analityków i sprzedawców... 06.03.09, 13:12 > W zasadzie to tzw. analitycy i sprzedawcy ropy (nie mylic z firmami > naftowymi) sa odpowiedzialni za to, co sie stalo na rynku ropy > naftowej. Sami w zasdzie nakrecali interes powtarzajac jak > nakreceni: "Kupujcie teraz jutro bedzie tylko gorzej". To nie do końca wina analityków i sprzedawców ropy, aczkolwiek masz rację co do cen spekulacyjnych. Ropa, podobnie jak akcje i inne papiery wartościowe, złoto, waluty stała się dobrem spekulacyjnym. Więc kupującymi ropę były nie tylko rafinerie, przemysł, itd., tylko również instytucje finansowe, które kupowały ją, żeby sprzedać za chwilę jeszcze drożej. I tak jedni od drugich kupowali po co raz wyższej cenie i balon się nadmuchiwał, a wszyscy się cieszyli, że mają co raz więcej warte aktywa. Zresztą to nie dotyczyło już tylko nawet ropy, tylko dosłownie każdego dobra, łącznie z produktami rolnymi, itp., które pozornie nie są zupełnie kojarzone z rynkami finansowymi. To były nadmuchane balony spekulacyjne. Aż wreszcie przyszedł sygnał do odwrotu i balony popękały jak bańki mydlane. Odpowiedz Link Zgłoś
legal.alien Re: To nie do końca wina analityków i sprzedawców 06.03.09, 13:36 To samo dzialo sie ostatnio ze stala i wyrobami stalowymi. Z rynkiem nieruchomosci dzialo sie to samo. Przemysl mial najmniejszy udzial w spekulacji. Najwiecej zarobili wszelkiej masci posrednicy i banki. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Dokładnie... 06.03.09, 13:43 > To samo dzialo sie ostatnio ze stala i wyrobami stalowymi. Z rynkiem > nieruchomosci dzialo sie to samo. > Przemysl mial najmniejszy udzial w spekulacji. Najwiecej zarobili > wszelkiej masci posrednicy i banki. Dokładnie. No cóż - kapitał też musi na siebie zarabiać, więc inwestowano we wszystko co się dało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosto w pysk Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 02.03.09, 21:57 podwyżki o 10% ROTFL a kierowcy będą płacić, dobre sobie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liz Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 01:15 A może tak zwolnić 1/2 prezesów, a reszta do G-5. Bez litości bo oni jej nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: plocczanka Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 80.51.246.* 03.03.09, 10:05 Jak mozna zabierac pieniadza tym,ktorym sie zawdziecza to, ze firma istnieje, pracuje, produkuje, nie ma przestojow, awarii itp rzeczy? gdyby nie wszyscy "za brama" Ci "sprzed bramy" nie mieli by czym i kim rzadzic, wiec niech zaczna od siebie, swoim pensji, uposazen, samochodow, premiii i innych dodatkow. Nie jeden zza bramy zamienil by sie na pieniadze z tym sprzed bramy, tylko czy ten sprzed bramy wogole by wiedzial co ma robic tam za brama???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.09, 11:08 Może te wypudrowane dziewczynki przesiądą sie do swoich prywatnych samochodów a nie tyłki wożą słuzbowymi z napisem verwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bankokimpact@wp.pl biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 12:24 i co? malo wam po 3 netto do reki dostawac?premie kwartalne,dodatki socjalne,bardzo wysokie swiateczne, wczasy pod grusza..i co tam jeszcze/ tylko wiecej i wiecej!! a normalni ludzie zacharowuja sie za 1500!! wiem dobrze jak sie pracuje na kombinacie bo pracowalem 3 lata.. godz.7:00 - kawka,godz.8:00-9:00 przejsc sie po instalacji 12:00 kawka ,drożdżówka + gazetka, godz.14:00 pakowanie manatków ..15:00 już cała chmara ludzi na brami i wyścigi do samochodzików i do domu! wielcy związkowcy walczcie dalej!i tak każdy wie ze jestescie karierowiczami i robicie wszystko dla kasy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.112.c69.petrotel.pl 03.03.09, 15:02 to idz na Polietylen,zobacz jak się pracuje za 2 w pocie czoła na noce,biega sie nie pracuje !tak pracuja robotnicy jak woły!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bankokimpact@wp.pl Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 12:18 wszyscy wiedzą jak basell płaci tym zabieganym wołom..naprawdę tylko współczuć..chyba nie wiecie jak świat wygląda bo na kombinacie czas sie zatrzymał 30lat temu!! i ciagle myslicie ze jest komuna i WAM SIE NALEZY!! bo zakład padnie.. Odpowiedz Link Zgłoś
ciffan Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. 03.03.09, 23:03 Gość portalu: bankokimpact@wp.pl napisał(a): > i co? malo wam po 3 netto do reki dostawac?premie kwartalne,dodatki > socjalne,bardzo wysokie swiateczne, wczasy pod grusza..i co tam jeszcze/ tylko wiecej i wiecej!! a normalni ludzie zacharowuja sie za 1500!! wiem dobrze jak sie pracuje na kombinacie bo pracowalem 3 lata.. Jak to, pracowałeś tam 3 lata, brałeś taką wysoką pensję "za nic"... i co? Zwolnili? Może sam przesadziłeś z tymi kawkami i drożdżówkami? > wielcy związkowcy walczcie dalej!i tak każdy > wie ze jestescie karierowiczami i robicie wszystko dla kasy Ano, robią to dla kasy - żeby inni mieli kasę. Kolega ma "za daleko do łba", czy udaje? Spór zbiorowy ma na celu skłonienie zarząd orlenu do negocjacji, związki rzuciły hasło 10% podwyżki, bo to wyjście od pewnej górnej sumy, jaką mają dostać WSZYSCY PRACOWNICY. Ale czy dotrze to do kogoś, kto nie podołał pić dwóch kaw dziennie, przejść się po instalacji i zjeść drożdżówkę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bankokimpact@wp.pl Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 12:15 rzeczywiście bardzo mi Was żal,że tak tyracie jak woły w pocie czoła za takie marne pieniądze..takie ściemy to możecie wsadzać małym dzieciom.wiem dobrze jak to wygląda w praktyce.nocki przesypia się w 50% na sterowni i nosa nie wychylacie.oczywiście mówię tu o pracownikach PKN ,bo reszta firm z grupy petro i innych to rzeczywiscie wyzysk. Ale WY pracownicy PKN Orlen powinniście się wstydzić!! ciągle wam mało.serio biedni jesteście. Tak dla wiadomości nie zwolniono mnie tylko zmieniłem firmę i miasto Odpowiedz Link Zgłoś
henrykkreuz A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się bogactwem 03.03.09, 12:32 Może lepiej odwrócić sytuację i związkowcy z Orlenu podzielą się swoim bogactwem z tymi, co nie dostali akcji Orlenu (Petrochemi) i co nigdy nie zarabiali tyle co Oni. Może to przyzwoitsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawelxxl Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga IP: 193.59.95.* 03.03.09, 12:40 A może wogóle wszyscy się ze wszystkimi wszystkim podzielą ? Np. płacąc większe podatki, jak więcej zarabiają. Odpowiedz Link Zgłoś
roman_j Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga 03.03.09, 19:04 henrykkreuz napisał: > Może lepiej odwrócić sytuację i związkowcy z Orlenu podzielą się > swoim bogactwem z tymi, co nie dostali akcji Orlenu (Petrochemi) i > co nigdy nie zarabiali tyle co Oni. Może to przyzwoitsze. Zaraz, zaraz. To chyba Pan w innym wątku napisał, że nie każdy może mieć pieniądze. Dlaczego więc ci, którzy wiedzą, co z nimi zrobić mają się dzielić z tymi, którzy mogą nie wiedzieć? Trochę konsekwencji w poglądach... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga IP: 193.59.95.* 03.03.09, 19:17 panie Romanie wszyscy dziś zazdroszczacy pracy i płacy w PKNie inaczej śpiewali jeszce nie tak dawno.Rotacja personalna na instalacjach była ogromna.Nikt nie chciał pracować na zmiany.Złośliwi twierdzili,że pracujemy za stróża i pensyjka nieduża.Większość wyjeżdzała na kontrakty.Mieli dolarki i zgrywali panów.Dziś sytuacja się zmieniła.Smutne jest jednak to ,że wszyscy dają się podpuszczać.I jedni i drudzy nie widzą ,że skłóconymi ludzmi lepiej jest rządzić.Wszystkim zawistnikom proponuję popracować na zmiany np.trzydzieści kilka lat i wtedy dopiero zabierać głos w sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
henrykkreuz Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga 04.03.09, 12:13 To nie o to chodziło. Można mieć pół szklanki pustej bądź pół szklanki pełnej. Można dzielić się biedą lub dzielić się tym co się ma, znaczy bogactwem. Ale pierwsza postawa to chęć grabienia tylko w swoją stronę, a druga skutkuje rozwijaniem dobrych relacji społecznych. Jest to tylko inne spojrzenie na to samo, tak jak można budzić się każdego dnia i narzekać raz na słońce drugiego dnia na deszcz czy mgłę, na zimno lub gorąco, a mozna też cieszyć się każdym dniem bez względu na to, czy jest akurat słońce czy chlapa, ponieważ wszystko to jest urozmaiceniem, uzypełnieniem i piękne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bdc Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 03.03.09, 12:45 tylko wszyscy w tej firmie nie chcą pamiętać,że wtedy kiedy ropa była taka droga na Swiecie w Polsce dolar ledwie przekraczł 2zł,tak więc jedno pokryło drugie!I teraz jest pytanie skąd takie złe wyniki finansowe?Diabła warte zarządzanie,czy ukrywanie dla sobie wiadomych celów faktycznej kondycji firmy?A może czas pogonić tych nieudaczników na powrót do warszawki,niech tam krają,wszak fach w ręku związany z nożyczkami nie jest im obcy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z Płocka naga prawda o Orlenie IP: 80.55.10.* 03.03.09, 13:33 problemy są dwa. Nie dotyczą one na pewno kryzysu. Kryzys w orlenie nie wynika z problemów na zewnatrz. Paliwa i inne produkty sprzedają się i sprzedawać się będą. Inna sprawa, że ta firma ma przypadkowy zarząd i przypadkową kadrę zarządzającą, która nie realizuje żadnej polityki długofalowej - koniecznej w zarządzaniu takim molochem. Kolesie zmieniają się od jednej czystki do drugiej a o obsadzie decydują powiązania wszelkiej maści. jest jedna filozofia: jak najdłużej utrzymać się za 40-50 tys. miesięcznie a dobro firmy to abstrakcja. Z drugiej strony mamy darmozjadów - związkowców, którzy głośno krzyczą, nic ponadto nie robią i biorą za to nieprzyzwoite pieniądze. Aż nie przystoi związkowcom, którzy rzekomo bronią interesów pracowników. Ich zdolności negocjacyjne sprowadzają się do zera. A co miasto ma z orlenu? Słyszymy tylko włodarzy firmy, którzy w kółko powtarzają, ze płacą duże podatki. Niech spróbują nie płacić. Wtedy zapłaca drugie tyle z karami i odestkami. To nie jest argument bo płacenie podatków to psi obowiązek każdego a zasłanianie się tym, to tylko wymówka żeby olać to miasto bo przecież towarzystwo zarządzajace jest z warsiawy i prowincja nikogo nie interesuje. Ponadto nie ma nikogo w ratuszu, kto umiałby rozmawiać z orlenem i twardo postawić swoje warunki. Jakby tego było mało to miasto pozwala aby orlen pozbył się klubu sportowego czego skutki widzimy wszyscy. teraz chyba nie ma naiwnych, wierzących ze firma dorzuci się do hali sportowej. Przeca mamy kryzys. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehu Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 14:02 Wtopili kasę w Możejach na Litwie i stąd ta strata netto.Tylko do jasnej ciasnej...dlaczego MY mieszkańcy Płocka i okolic mamy za to cierpieć?? Nikt tu nie chce nic za darmo.Jakiś czas temu był cykl reportaży z Leverkusen w Niemczech...Zakłady Chemiczne Bayer finansują tam wiele przedsięwzięć od kultury,przez sport po turystykę i wreszcie poprawianie jakości życia mieszkańców. Dlaczego?Bo wymaga tego tak zwana klutura biznesowa,kultura odpowiedzialności spolecznej tzw community responsability(z ang.) A i zwykła przyzwoitość i uczciowść? Może ludzie powinni wytaczać Orlenowi procesy za to że chorują na nowotwory??Co wtedy??Orlen ma szczęście że nie funkcjonuje np w USA,a Plocczanie pecha.Owszem zakład przysłużył się do rozwoju miasta,ale to nie może być argumentem. Tak więc:dawanie pieniędzy na szpitale,leczenie ludności,na drogi,na kulturę,na halę(może być Orlen Arena-czemu nie??),wreszcie dawanie ludziom pracy i trochę rozrywki w postaci sportu,nawet tej "kopanej" -to tak dużo?? A "kopana" jest w takim miejscu w jakim jest dlaczego?Ano ,pomijając nieudolność władz miasta,Orlen po sukcesach jakimi bylo zdobycie Pucharu i Super Pucharu Polski,zamiast zwiększyć budżet i wzmacniac klub i druzynę jak się to dzieje normalnie wszędzie,zrobił coś odwrotnego,inwestując w sporty motorowe.I niech w nie inwestuje,ale nie zapominając o sporcie TU w Płocku!A z piłką ręczną też zaczyna się dziać gorzej,nie ma się z czego cieszyc fani recznych,że nożna jest tam gdzie jest-to jeden klub i tyle! Orlen powinien finansować obie sekcje,aby te funkcjonowały w godnych warunkach. A z tym PPPT...ewidentnie władze miasta dały "ciała",ale i sam Orlen też.Zatrudnianie w Orlenie i w spółkach ludzi z innych miast,a nawet celowe zwalnianie miejscowych aby przyjezdnym zrobić miejsce,to jak to nazwać inaczej jak nie draństwem??A tak w Orlenie i spółkach się działo i dzieje nadal.Jeszcze Orlen płaci pracownikom przyjezdnym za wynajęcie mieszkań.Każdemu z osobna.Znam przypadki gdzie 3 osoby dajmy na to z Kielc,wynajmują jedno mieszkanko na spółkę,a Orlen daje każdemu z nich dofinansowanie.Z tym że w mieszkanku przebywa tylko 1 osoba,a reszta albo dojeżdza albo pracuje w tzw co- workingu ,czyli praca przy komputerze na odległość..a pieniędzmi się dzielą.Obniżanie pracownikom pensji,zabieranie premii...temat znany,zabrać "zwykłym robolom" a państwo kierownictwo i dyrektorstwo sobie tego przecież nie zrobili...Zarząd mówi ,że w ramach oszczędności w czasie delegacji będą wybierać tańsze hotele...Oczywiście że tańsze,zapewne już nie 5-gwiazdkowe hotele a np 4-gwiazdkowe-róznica w cenie za osobę 100-150 złotych...Ale wielka oszczędność,prawda?Do tego ceny paliw w Płocku...temat stary jak rzeka.... Prezes Krawiec właśnie zamówił sobie nowego Mercedesa S klasy za około 600 tysięcy z łotych,w końcu musi czymś jeździć.Tu się zgodzę,prezes tak wielkiej firmy nie powinien jeździć byle czym.Ale za 600 tysięcy? Za 300-400 a nawet mniej może mieć prestiżowe,super wyposażone auto...No ale oszczedzamy...szkoda tylko ze na zwyklych ludziach. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki A kto to są ci zwykli ludzie... ??? 03.03.09, 14:17 > No ale oszczedzamy...szkoda tylko ze na zwyklych > ludziach. A kto to są ci zwykli ludzie??? Mam nadzieję, że nie masz na myśli związkowców. Bo kto inny jak nie oni (w głównej mierze) doprowadzili do tego, że ta firma jest tak naprawdę państwowa? Związkowcy podzielili się fruktami z politykami i są zadowoleni, a problem rzeczywiście mają NORMALNI, głównie młodzi ludzie, którzy chcieliby pracować, a nie mogą. Nigdy nie będę miał zaufania do zarządów tego typu para-państwowych spółek, ale trzymam kciuki, żeby obecny dobrał się do dupy Leśnym Dziadkom - dla zdrowia tej spółki i również Płocka przy okazji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehu Re: A kto to są ci zwykli ludzie... ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 14:28 Zwykli ludzie-to normalni szeregowi pracownicy Orlenu i spolek,zarowno mlodzi jak i starsi,w tym wypadku kazdy z nich jedzie na tym samym wozku. Zwykli ludzie,to takze mieszkancy Płocka i okolic,nie pracujacy w Orlenie.. na temat zwiazkowcow i zarzadu firmy szkoda sie wypowiadac.Moze tylko tyle ze nagle zwiazkowcy sie obudzili.Ale chyba juz z reką w nocniku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: A kto to są ci zwykli ludzie... ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 16:51 Czyż to nie związkowcy walczą o prawa każdego pracownika? Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Tylko w teorii... 03.03.09, 17:11 > Czyż to nie związkowcy walczą o prawa każdego pracownika? Tylko w teorii... Rzeczywiście związki zawodowe powinny troszczyć się o interesy pracowników i reprezentować ich głos w podejmowanych decyzjach przez władze firmy. Tyle teorii - w praktyce już dawno tak nie jest. Związki stały się konserwą dla różnej maści hochsztaplerów, spasionych różnymi przywilejami. W niejednej firmie dzierżą niemal nieformalną władzę nad jej działalnością. Nie mówiąc już o tym, że nachalnie i bez skrupułów forsowane kolejne roszczenia przez związkowców najczęściej stoją w sprzeczności nie tylko z dobrem firmy, ale również ogółu pracowników, którzy w niej pracują. Jak wiadomo im silniejszy związek tym bardziej „przerąbane” w danej firmie ma każdy pracownik, który w związku nie jest albo nie chce być. Tworzy się więc taka jakby pracownicza mafia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Tylko w teorii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 20:30 Jednak związki zawodowe nic nie mogą zrobić takiemu nie zrzeszonemu pracownikowi? prawda?:) Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Wcale, a wcale... 04.03.09, 09:00 > Jednak związki zawodowe nic nie mogą zrobić takiemu nie zrzeszonemu > pracownikowi? > prawda?:) Wcale, a wcale. Sam fakt, że jakąś firmę "okupują" związki zawodowe powoduje z reguły, że "zwalnialność" takich pracowników jest żadna. Pracownicy związkowi generują też dla firmy większe koszty pracownicze. A to wszystko powoduje, że firma ma mniejszą skłonność do zatrudniania kolejnych pracowników (np. młodych), albo jak już zatrudnia to na dużo mniej korzystnych warunkach niż pracowników związkowych. A co za tym idzie, jeśli dochodzi do zwolnień, to kto pierwszy leci? Przecież nie związkowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Wcale, a wcale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 09:44 Chcesz powiedzieć, że firma zwolni solidnego pracownika nie będącego w związkach, a zostawi obiboka należącego do związku zawodowego? Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Dużo jeszcze pytań pomocniczych zamierzasz zadać? 04.03.09, 10:00 Dużo jeszcze pytań pomocniczych zamierzasz zadać? Ja nie piszę o konkretnych przypadkach, tylko o pewnym mechanizmie ekonomicznym. Związki są uprzywilejowaną grupą nacisku i tym samym utrudniają dostęp lub funkcjonowanie na rynku pracy pozostałym pracownikom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Dużo jeszcze pytań pomocniczych zamierzasz za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 10:14 kobiecie nie wypada mówić wprost :) > Związki są uprzywilejowaną grupą nacisku i tym samym utrudniają dostęp lub > funkcjonowanie na rynku pracy pozostałym pracownikom. > Chyba to nie tak. To nie do związków zawodowych zgłaszasz się po pracę. Związki zawodowe zjawiają się jak już jesteś pracownikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Nie rozumiemy się... 04.03.09, 10:49 > Chyba to nie tak. To nie do związków zawodowych zgłaszasz się po > pracę. Związki zawodowe zjawiają się jak już jesteś pracownikiem. Nie rozumiemy się. Ja piszę o sytuacji w której związkowcy ze swoimi przywilejami są dodatkowym obciążeniem dla firmy. Tym samym firma ma mniejszą skłonność i zdolność finansową do zatrudniania nowych, często potencjalnie lepszych pracowników. Bo ktoś, żeby na dane stanowisko zatrudnić osobę z lepszymi kwalifikacjami i większą chęcią do pracy musiałby zapłacić zaporową odprawę zwalnianemu w to miejsce pracownikowi, któremu związki to załatwiły. A po przekalkulowaniu nie zawsze pracodawcy to się opłaca i wybiera mniejsze zło. Tym samym odcina to drogę do zatrudnienia wielu osobom. I ja o tym zjawisku piszę. Jest zresztą cały szereg innych patologii, ale o nich nie wspomniałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nie rozumiemy się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 11:26 miki_z_afryki napisał: > > Chyba to nie tak. To nie do związków zawodowych zgłaszasz się po > > pracę. Związki zawodowe zjawiają się jak już jesteś pracownikiem. > > Nie rozumiemy się. No owszem, ja nie bardzo rozumiem jak działają związki, ale to co piszesz też raczej tego nie tłumaczy. > Ja piszę o sytuacji w której związkowcy ze swoimi przywilejami są dodatkowym > obciążeniem dla firmy. > Tym samym firma ma mniejszą skłonność i zdolność finansową do zatrudniania > nowych, często potencjalnie lepszych pracowników. > Pisząc związkowcy masz na mysli pracownika, który sięzapisał do związku, czy może przedstawiciela, który jest na górze tego związku? Bo jeśli pracownika, to on nie jest jakoś specjalnie uposażony. Owszem jest jakaś impreza związkowa , czy bonusy świąteczne, ale one są pokrywane chyba z tego co jest potrącane z pensji każdego miesiąca. > Bo ktoś, żeby na dane stanowisko zatrudnić osobę z lepszymi kwalifikacjami i > większą chęcią do pracy musiałby zapłacić zaporową odprawę zwalnianemu w to > miejsce pracownikowi, Odprawę gwarantuje prawo pracy, a nie związki zawodowe(chyba, że jest jakaś inna odprawa- o której ja nie wiem). któremu związki to załatwiły. A po przekalkulowaniu nie > zawsze pracodawcy to się opłaca i wybiera mniejsze zło. > Tym samym odcina to drogę do zatrudnienia wielu osobom. I ja o tym zjawisku pis > zę. > > Jest zresztą cały szereg innych patologii, ale o nich nie wspomniałem. > Nie jestem w związku zawodowym, i prawdą jest, że zbyt dużo na ten temat nie wiem. Z tego co obserwuję , to związki uaktywniają się przy zawirowaniach politycznych. Przeważnie usiłują coś ugrać dla pracowników, albo inaczej. Ten kto wygra w zamian coś daje pracownikom. Zastanawia mnie, czy związki są sprzedajne, czy może na tyle sprytne by coś uszczknąć dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Re: Nie rozumiemy się... 04.03.09, 16:41 > No owszem, ja nie bardzo rozumiem jak działają związki, ale to co > piszesz też raczej tego nie tłumaczy. > Pisząc związkowcy masz na mysli pracownika, który sięzapisał do > związku, czy może przedstawiciela, który jest na górze tego związku? Próbujesz chyba wyobrazić sobie jakąś konkretną sytuację i przez to "zrozumieć" o czym ja piszę. Natomiast mi chodzi o pewne zjawisko w skali makro. Działalność związków jest z reguły szkodliwa dla firmy, w której są oraz dla całego rynku pracy będącego wokół tej firmy. Związek jest jak sitwa, który konserwuje pewien układ i walczy o przywileje, blokując szanse ludziom z zewnątrz. Podam przykład: Związki walczą o kolejne przywileje dla pracowników. Walczą o pewność zatrudnienia i coraz wyższe wynagrodzenia. W rezultacie pracodawca ma coraz większe obciążenia kosztami pracowniczymi i co raz bardziej związane ręce jeśli chodzi o kształtowanie tego zatrudnienia. Co w takiej sytuacji robi pracodawca? Nie zatrudnia kolejnych pracowników, nie "odświeża" kadry, bo jest przyspawany do obecnej. Pracownicy pewni swego zatrudnienia nie mają motywacji, do roboty, itd. Wszystko to zmniejsza konkurencyjność firmy. Nowi ludzie trafiają do firmy dopiero wtedy kiedy nie ma już wyjścia i najczęściej na dużo gorszych warunkach niż "uprzywilejowani". Np. na umowy terminowe, itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nie rozumiemy się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 21:53 Trochę jaśniej. :) Tylko ta umowa na czas nieokreślony , to spotkałąm się z nią również w firmie w której nie było związków zawodowych :) Ale można zakładać , że związki są złe. Jeśli o mnie chodzi, to związki mają najwiękse zastosowanie przy tych zawirowaniach politycznych, są duże , posiadają masę i dużo krzyczą. Pewnie tylko kwestią dogadania się jest po której stonie będą krzyczeć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Nie rozumiemy się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 11:47 Chyba, że piszesz o odprawach takich jakie otrzymali, chyba górnicy jakiś czas temu w wysokości kilkudziesięciu tysięcy z przeznaczeniem na przekwalifikowanie się lub własną działąlność. Chyba coś takiego było. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BrygadaKryzys Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 19:25 Tak o to się oszczędza w PKN: - prezes Krawiec świeżo po wyborze, koniecznie musiał jeździć Audi S8, "zwykłe" A8 było zbyt biedne - po wyborze nowego zarządu, większość nowych gabinetów w WTT została odnowa zaarażnowana, ponieważ dotychczasowe (3 miesięczne po remoncie) były brzydkie - zarząd zażyczył sobie nowych gadżetów, więc dostali telefony blackberry, kolejny pieniądz wydany, -spotkanie świąteczne zarządu i dyrektorów w hotelu stażyński - ptaszki ćwierkają że 150000 zł -w ciągu ostatniego roku podwoiła się liczba dyrektorów wykonawczych (wypada podziwiać poprzednich że potrafili zarządzać tak dużymi obszarami) - z dnia na dzień podziękowano wielu menadżerom (bo się wypalili) i bardzo szybko przybyła nowa ekipa, kłopot w tym że każdy z wyrzuconych zostaje zwolniony z obowiązku pracy przez conajmniej 3 miesiące, więc Orlen płaci zarówno nowym jak i starym - powstało dużo ciekawych nowych Biur w których jest Dyrektor, Zastępca, Kierownik Działu, Kierownik Projektu i... tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: złybrat Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 03.03.09, 17:18 Nie wiem skąd się bierze taka nienawiść do ludzi pracujących w biurach pkn. Przypuszczam, że wynika to z kompleksów zakładowców, podobnych mentalnie do murzynów z Bronxu. Zwracam uwagę, że większość pracowników biur to młodzi ludzie, wypruwający sobie flaki za parę [PARĘ] groszy, bez możliwości awansu. Dodatkowo zatrudnianych przez orlen administrację, co dodatkowo zmniejsza zarobki - pensja referenta to 1800 brutto. Dodatkowo regularnie pracujący w niepłatnych nadgodzinach - zwracam uwagę na różne systemy kontroli wejścia: w biurach oficjalne wydruki zawsze pokazują 8h, nawet jeśli siedzisz 12. Wy wrzucacie ich do jednego worka z dyrektorami wykonawczymi... Pogarda z waszej strony dawała się odczuć zawsze i wszędzie - phhhyy, my robotnicy tymy ręcyma instalację trzymamy i po nas choćby potop, a wy łepki to nic nie warte jesteśta... Temat pracy od - do na zakładzie jest znany i oczywisty, więc nawet nie będę się rozwodził. No i odbieranie nadgodzin po awariach, przemnożonych odpowiednio, zgodnie z regulaminem. Ja za 500 h dostałem 2 [DWA] dni wolnego. Wysiłek - gdzie gorzej? Zdziwię was - nieporównywalnie gorzej w biurze. Chętnie zamieniłbym się parę lat temu z "fizolami", gdy pracowałem w biurze. Poza tym mam w rodzinie kilku "zakładowców" i lubię posłuchać najpierw ich wywodów o tym, jak to robotnik jest nieszanowany i w ogóle dużo pracy, a potem o tym, tak to dziś zrobił dwie rundki dookoła instalacji. No i oczywiście imprezy związkowe... Część osób pracujących w biurach orlenu wie, jak wygląda prawda o ciężkiej pracy zakładowców, tak więc darujcie sobie te historie o robotniczym etosie, bo jesteście śmieszni. Jeśli narzekacie na zarząd i radę, to zamiast kilkanaście lat temu sprzedawać akcje, trzeba było je skumulować i wyznaczyć swoich przedstawicieli do rady... mielibyście kilka % i potężny głos w decyzjach. No, ale jak wszyscy wiemy - Zielony Jar za coś musiał być zbudowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARR Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 03.03.09, 19:38 uwierz mi nie ma na produkcji ani jednego , tu cytuje "murzyna z Bronxu". A jak chcesz pracowac to weź udział w rekrutacji. Tylko jedno pytanie czy się nadajesz? czy zdążysz się w określonym czasie "nauczyc " instalacji? Czy będziesz potrafił tak samo szybko reagować w razie potrzeby w : zimę , deszcz. noc itp. Czy będziesz chciał wstać od stołu w święty by na noc iść do pracy? My murzyni chcemy Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: złybrat Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 04.03.09, 11:13 Pisząc "mentalność Murzynów z Bronxu" miałem na myśli agresję wynikającą z kompleksów. Większość komentarzy osób atakujących "biurowców" to potwierdza. Zdążyłem się "nauczyć" instalacji w trakcie pracy w biurze i to tak, że mogłem rozmawiać na te tematy z ludźmi z rozwoju, inwestycji a nawet z rodziną z instalacji - kuzyn sam musiał przyznać, że nie odstaję od niego wiedzą. Czy potrafiłbym reagować? Przypuszczam, że tak. Czy wstawałbym od stołu w święta? No cóż, skoro parę razy w trakcie pracy "na święta" przychodziłem do domu ostatni, to mógłbym też kończyć wcześniej. Taki jest psi obowiązek pracownika - spełniać wymogi umowy o pracę. A jak podpisałeś zmianówkę, to teraz nie narzekaj. Prośba do zakładowców - przestańcie atakować na "ślepo" każdego pracownika biura. Jak już pisałem - nie każdy jest tam dyrektorem i jeździ służbową furą. Dwa - Uświadomcie sobie, że praca w biurze jest porównywalna pod kątem wysiłku, jaki wkładacie Wy - "robotnicy". Trzy - Szefowie związków zawodowych to rak na ciele pracowników - jedyne, co widzą, to "PODWYŻKA". Cztery - zamiast wydawać kasę na związkowe imprezki w Mosirze wynajmijcie dobrą kancelarię, która pomoże wam w dyskusji z zarządem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obs. Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.152.c82.petrotel.pl 04.03.09, 11:44 Etatowi zwiazkowcy nigdy nie skazili sie fizyczna praca ,okupuja swoje stolki dbajac o wlasne interesy.Przyklad szef branzowy ,kto by wyslowil sie za niego w obronie pracownika.Popieram wypowiedz ;zlego brata; pogonic tych pseudo obroncow pracownikow czychajacych na etaty dla swych pociotkow i przyklaskujacych zarzdowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robol Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 15:12 Więc piszesz,że nie odstajesz wiedzą od zmianowca. To bardzo ciekawy pogląd i typowy dla "białego kołnierzyka" o niskim doświadczeniu. Samo poruszanie się po Instalacji już wymaga dużego doświadczenia. Instalacja to nie biuro Kolego. Pracownik - aparatowy,pracujący "na zmiany" musi się wykazać obszerną wiedzą by samodzielnie pracując nie zrobił sobie i innym krzywdy. Takie "doświadczenie" zdobywa się latami! To nie jest tak,że możesz samodzielnie wyjść i pracować bez należytego doświadczenia. Twój kuzyn wykazał dużo dobrej woli w kontakcie z Tobą przyznając,że nie odstajesz wiedzą od niego. W Brygadzie Zmianowej zwykle tylko kilku na dziesieciu pracowników posiada wystarczające doświadczenie w pracy.Reszta jest "na dobrej drodze by je zdobyć" i naturalnie są to pracownicy o różnym stopniu zaawansowania nauki i samodzielności. Na instalacji łatwo stracić życie i jeszcze zagrozić innym. To nie biuro. Biuro,to całkowicie inna praca,inne warunki,i inne zagrożenia. W biurze można zwlekać z decyzją zawsze - na Instalacji bywa często,że nie!Że nawet minuty! Praca biurowa jest inna. Ps.: Wiesz co to jest efka? Jesteś pewien,że potrafisz umocować wąż starą elektrodą? Byłeś choć raz w wieży destylacyjnej?Czyściłeś półki i przełazy? Wiesz chociaż jak co pachnie? Wiesz,że wodór gdy się pali jest niewidoczny? Jest wiele sytuacji,gdzie można zrobić sobie krzywdę.Ty tego nie znasz. Instalacja to nie biuro.To całkiem inna praca i by ją wykonać trzeba mieć szczególna wiedzę. W dodatku jest to praca często śmierdząca i ciężka fizycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Złybrat Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 04.03.09, 19:47 No cóż, za to twoja odpowiedź jest typowym przykładem kołnierzyka niebieskiego, który robi wielkie halo z pracy fizycznej. To oczywiste, że mając doświadczenie możesz wymieniać wiele nazw i pojęć, których znać nie będę. Ja mogę to samo uczynić również ze swojego ogródka. Oczywiście Ty będziesz pewnie twierdził, że każdy z instalacji w dwie minuty opanuje np weryfikację kosztu pieniądza w czasie albo kwestie podatkowe między Polską a np Wlk Brytanią. Zdaję sobie sprawę, że stracić życie na instalacji jest łatwiej niż w biurze, zdaję sobie też sprawę, że przedstawianie pracy na zakładzie rodiznie i znajomym jako ciągłej walki z żywiołem pomaga człowiekowi jakoś się pogodzić z tym, że jest np aparatowym, a nie komandosem. Co do czyszczenia półek, to pewnie mi nie zaliczysz wierceń w betonie i montażu elewacji szklanych na wysokości 150-200m na linach, które wykonywałem dorabiając na studiach, no bo przecież NIC się nie może równać z pracą na instalacji. Ameryki nie odkrywasz stwierdzeniem, że instalacja to nie biuro. Każdy pracownik biura o tym wie, większość stara się darzyć was szacunkiem. Niestety - nie działa to w drugą stronę, więc na palcach jednej ręki można policzyć ludzi z zakładu, pozytywnie wypowiadających się o ludziach z biur. Podkreślę jeszcze, że na ogół ścieżka kariery tak się układa, że człowiek zaczyna od prac fizycznych - w tym niebezpiecznych, a potem przechodzi do tzw. prac biurowych (i nie mam tu na myśli tylko pkn). Tak więc ma świadomość wad i zalet obydwu tematów. Uwierz mi - miło wspominam czasy, kiedy pracowałem fizycznie, bo wysiłek fizyczny pomaga zduścić najistotniejszy element każdej pracy, czyli stres. W biurze, jeśli źle trafisz, albo jesteś młody, czeka Cię zapier.. za psie pieniądze, świadomość, że to co robisz i tak zostanie na końcu odrzucone przez przełożonego, powtarzanie w kółko bezsensownych procedur itp. To wisi nad tobą dniami i nocami i nigdy nie daje spokoju. to jest bardzo podobne do opinii o "prywaciarzach", co to nic nie robią, a kaska leci. Spróbuj otworzyć własny biznes i przekonasz się, że każdy problem urasta do rangi sprawy życia i śmierci. Chciałbym, żeby ludzie z zakładu wykazywali trochę więcej rozsądku w podejściu do oceny swojej pracy oraz więcej empatii dla ludzi z biur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robol Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 20:57 No,ja sobie tak napisałem:"Robol"... Mam kilkudziesięcio-letni staż w pracy na zmiany.Przeszedłem wszystkie szczeble wtajemniczenia ,organizacyjne i uposażenia. Nie będę ukrywał - jestem już trochę stary. Nie piszę tego by wymóc szacunek wynikający z wieku i wiedzy. Chciałem tylko powiedzieć,że praca na zmiany wymaga szczególnego doświadczenia ,które nabywa się latami i szczególnej wiedzy,której Ty - pracujący za biurkiem,nie posiadasz i nie posiądziesz. Ta wiedza jest Ci zbędna a nabyć ją można TYLKO pracując w Zespole w warunkach wymagających czasem bardzo dużego poświęcenia i zagrożenia. Chyba nie widziałeś nigdy z bliska awarii wymagajacej od całej załogi wysiłku o wiele większego niż warta jest pensja. Ty,jeśli zechcesz się spocić,idziesz - tak sądzę - na siłownię. Aparatowi czasem zmuszeni są do wysiłków niemal nadludzkich. Nie ma tu możliwości (jestem zmęczony - nie lecę). W dodatku nie chodzi o wysiłek dla wysiłku i potu tylko o szybkie,natychmiastowe wykonanie pracy wymagające dużego wysiłku i co by nie powiedzieć - WIEDZY! Jeśli zaś chodzi o wartość materialną decyzji jakie podejmuje się samodzielnie na codzień (choć nie codziennie) ,to są to pieniądze duże. Spokojnie zaryzykuje,że Ty Kolego nie masz aż takich upoważnień. Tutaj,u nas też pracują inżynierowie.Ramię w ramię. Z całym szacunkiem ale młody,wykształcony,bez doświadczenia - to nie jest jeszcze szczyt marzenia.Po latach - tak. Po dziesięciu!No,może po ośmiu ( bo myśli już na starcie i nie trzeba mu tak "łopatą" tłumaczyć by tego n.p.:NIE DOTYKAŁ!). Ogólnie jest jednak fajnie ,chodzimy brudni,czasem pijemy kawę i jemy drożdżówkę. Nie chcę i nie zamierzam opisywać tutaj swoich doświadczeń ale zapewniam Cię,Szanowny Kolego że były chwile,których zapomnieć się nie da.Kilka razy myślałem,że już po mnie.Czasem sprawy idą źle.Wyratowałem się. Tobie Kolego (bez urazy) grozi co nawyżej zatrzaśnięcie się w windzie. Po za pracą zagrożenia czyhają na nas podobne. Nie miej żalu za te uwagi. I tak byłem oszczędny. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Zauważyłeś, że nikt nie umiejsza Twojej pracy? 05.03.09, 04:06 Zauważyłeś, że nikt nie umiejsza Twojej pracy? Koledze Złybrat chodzi najwyraźniej o to (jeśli wolno mi interpretować jego wypowiedź), żeby ludzie tacy jak Ty wyzwolili się od myślenia, że wokół nich kręcą się losy całej firmy i tylko Wy jedyni zasługujecie na miano "prawdziwych pracowników". Sam fakt, że sądzisz, że jesteś niezastąpiony lub prawie niezastąpiony już wiele mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henio drut Re: Zauważyłeś, że nikt nie umiejsza Twojej pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 10:59 Zdaje się,że obserwujesz dyskusję "flecisty" ze "skrzypkiem" - członków orkiestry symfonicznej. Obaj są potrzebni i ich wartości nie da się porównać. Reprezentują inne zawody. Flecistę porównujemy z innymi flecistami.Wtedy to ma jakiś sens. W "Produkcji" ( na produkcji?) w podświadomości żyje jednak wyobrażenie,że gdyby nagle wszyscy z "tej derekcji" poszli do domu ( tak dzieje się co tydzień!),to nikt z nas tego nawet nie zauważy. Pracujemy sobie jak zawsze...w te soboty i niedziele,świeta państwowe i kościelne. I tylko niech Bóg broni byśmy wpadli na pomysł,że zrobimy to odwrotnie - nagle wszyscy zostajemy w domu a Oni w tych biurach pracują jak codzień. Już nie chcę tłumaczyć,że u nas nie zamyka się po prostu szuflady i cześć. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Obserwuję raczej dyskusję flecisty... 05.03.09, 11:59 Obserwuję raczej dyskusję flecisty z np. bileterem. Mogą się spierać, który z nich jest ważniejszy, a prawda jest i tak taka, że bez jednego i drugiego orkiestra nie będzie funkcjonowała. Gdyby nie dyrygent, albo dyrektor orkiestry, albo ten bileter, czy księgowa zespołu, to ten flecista mógłby sobie grać w domu do lustra. Zresztą to dotyczy każdej firmy - jeśli pracownicy produkcji myślą, że gdyby nie oni, to firmy by nie było, to znaczy, że stracili kontakt z rzeczywistością. Produkcja to tylko część działalności firmy. Trzeba jeszcze tę produkcję zaplanować, znaleźć chętnych na produkt, sprzedać go w dobrej cenie, potem wszystko rozliczyć, zapłacić pensje, itd. Ludzie z kilofami tego nie zrobią, choćby nie wiem jak bardzo upierali się, że firma to oni. W firmach, gdzie ludzie z kilofami przejmowali wszelką władzę kończyło się to bardzo źle. Przykładem są polskie stocznie, gdzie związki dzielą i rządzą. Jaki to ma efekt? Co kryzys na rynku stoczniowym, to upadłość, pomoc państwowa, albo inne cuda na kiju. Orlen akurat jest w lepszej sytuacji niż stocznie, bo dekoniunktura prawie go nie dotyczy. Jednak na pracownikach produkcji ta firma się nie kończy. A jeśli ktoś uważa inaczej, to niech rzeczywiście pójdzie do domu i zobaczymy czy się nie znajdą chętni na jego miejsce... :P ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol Re: Obserwuję raczej dyskusję flecisty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 18:29 Napisałeś: Produkcja to tylko część działalności firmy...itd. Orlen jest Firmą zajmującą się przerobem ropy naftowej. Księgowość,planowanie,inne podobne - nie wchodzą w skład działalności Firmy. Orlen po prostu takich działalności nie prowadzi. To tak jakbyś napisał,że Sklep zajmuje się przyjmowaniem pieniędzy od klientów (na kasie),zamiataniem i sprzataniem pomieszczenia,rozlokowywaniem towaru itd,itd,itp. A ten Sklep zajmuje się po prostu handlem obuwiem i nazywa się np.BATA. Ta cała reszta to tylko obsługa działalności podstawowej. To,że w Sklepie się sprząta to jeszcze nie znaczy,że Sklep oferuje klientom taką usługę. Jestem tylko robolem więc może sie mylę ale konsultowałem to z bratem. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie tego... 05.03.09, 18:46 > Księgowość,planowanie,inne podobne - nie wchodzą w skład > działalności Firmy. > Orlen po prostu takich działalności nie prowadzi. > To tak jakbyś napisał,że Sklep zajmuje się przyjmowaniem pieniędzy > od klientów (na kasie),zamiataniem i sprzataniem > pomieszczenia,rozlokowywaniem towaru itd,itd,itp. > A ten Sklep zajmuje się po prostu handlem obuwiem i nazywa się > np.BATA. Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie tego o czym cały czas piszę. Wy, Leśne Dziadki nie macie kontaktu z rzeczywistością. Siedzicie w tej firmie tak długo, że nawet nie wiecie po co ona jest. Firma jest po to, żeby przynosić zysk, a nie po to, żeby produkować dla produkowania. Produkcja jako taka nie jest nikomu potrzebna jeśli nie ma na nią zbytu. Twój przykład, którym trafiłeś jak kulą w płot dowodzi tego, że nic nie kumasz. Wyobraź sobie, że ta np. BATA, ma przecież gdzieś zakład produkcyjny i w tym zakładzie jest taki jak Ty Robol (to Twój Nick, a nie obelga), który pisze na jakimś forum, że gó... go obchodzą panienki w sklepach, które sprzedają te buty, bo najważniejsza jest produkcja. Facet – weź na otrzeźwienie. Ja wiem, że Orlen jest specyficzną firmą, której prawa rynku prawie nie dotyczą ze względu na monopol, ale mimo wszystko spróbuj wysilić się i zrozumieć, po co taki Orlen działa. Chyba, że, jak sam wspomniałeś, ze względu na wiek jesteś już tak skażony socjalizmem, że nie kumasz, że firmy działają po to, żeby zarabiać pieniądze dla swoich właścicieli, a nie żeby sobie być dla samego bycia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol Re: Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie te IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 19:25 Rozumiem. Od dzisiaj mówię: Nasza Firma tak jak wszystkie,zajmuje się zarabianiem pieniędzy (dla Właściciela). Tylko żebym przez pomyłkę nie powiedział,ze robieniem bo tym zajmuje się Mennica! Chociaż? Ja wiem...? Oni też zajmują się tylko "zarabianiem pieniędzy". LOT na przykład,to znany skrót od "Zarabianie pieniedzy dla właściciela" tyle tylko,że w języku melanezyjskim. Ale nie martw się młody! Jesteś nowy i szybko się nauczysz co jest do czego i od czego. Tak bym te moje wywody zakończył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol Re: Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie te IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 19:35 Jeszcze co do tego Sklepu "Bata": Jestem przekonany ,że to jest Franczyza. Cze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Złybrat Re: Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie te IP: 213.76.139.* 06.03.09, 11:34 Twój okrzyk "cze!" na koniec idealnie pasuje do wypowiadanych treści. Chciałem tu kolejną rozbudowaną wypowiedź wsadzić, ale Miki to już zrobił za mnie. Zgadzam się z Tobą Miki w 100%. Do kolegi Robola - dodam tylko apropos działalności: tak, PKN zajmuje się przerobem ropy. Ale w misji spółki nie widzę informacji: przerabiać jak najwięcej ropy. Misja PKN - oferowanie naszym KLIENTOM najwyższej jakości PRODUKTÓW i USŁUG. Dla zwykłego Kowalskiego z Polski albo Mullera z Niemiec Orlen to stacja benzynowa, uśmiechnięty pan w czapeczce, bak do pełna i kanapka przy kasie. To niestety nie Ty, stojący na instalacji, biegnący do awarii. Sorry człowieku, ale widzę, że wiek i doświadczenie nauczyły Cię wielu rzeczy, ale oduczyły pokory, dystansu i rozsądku. To jest właśnie to, o czym piszę w każdym poście w tym wątku. Święte przekonanie ludzi z produkcji o swojej niezastępowalności, wyższości, sensie istnienia spółki i kluczem do sukcesów. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Jeśli tego nie rozumiesz... 05.03.09, 19:42 Jeśli tego nie rozumiesz, to Ci wyjaśnię jeszcze inaczej. Firma Orlen nie zajmuje się przerabianiem ropy jak twierdzisz, tylko zarabianiem pieniędzy dzięki sprzedaży produktów pochodzących z jej przerobienia. I tak to dokładnie wygląda, mimo, że Tobie najwyraźniej nie mieści się to w głowie. Gdybym był złośliwy, to mógłbym napisać, że ktoś np. z działu handlowego mógłby potraktować Cię dokładnie tak jak ty traktujesz "białe kołnierzyki" i napisać Ci: Na ch.u.j nam ta cała produkcja. Zaorać ten zakład, kupić ropę od tańszego podwykonawcy i też będziemy na swoim mając monopol na rynku. Problem polega jedynie na tym, że sprzedaż ropy jest bardzo upolityczniona na całym świecie i lepiej mieć swoje niż być uzależnionym od cudzego. Jednak nie oznacza to, że świat tej firmy kręci się wokół produkcji. Komuna skończyła się 20 lat temu - wstyd pozostawać w takim zacofaniu, tym bardziej, że widzę, że składasz zdania jednak jak sprawnie myślący człowiek, a nie ktoś upośledzony. Więc apeluję jeszcze raz - przetrzeźwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Jeśli tego nie rozumiesz... IP: 193.59.95.* 05.03.09, 20:28 miki wszystko sprzedać nic się nie opłaca.Wszystko zaorać.Lepsze deko handlu niż kilogram pracy.A gdzie w tym wszystkim społeczna odpowiedzialoność w biznesie.Wszyscy jesteśmy sobie potrzebni.Nie dajmy się podpuszczać jedni na drugich.Potrzebna jest produkcja i potrzebna jest sprzedaż.Dysproporcje w zarobkach to osobna sprawa i nie rozwiążemy jej na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Właśnie ja o tym piszę... 06.03.09, 08:56 > Wszyscy jesteśmy sobie potrzebni Właśnie ja o tym piszę, że funkcjonowanie firmy na produkcji się nie kończy, ani nawet nie zaczyna. Potrzebni są nie tylko robotnicy, ale również administracja, zarząd, księgowość, handlowcy, marketing, dział projektowy, kontrola, itd. Moja wypowiedź o zaoraniu była opatrzona zwrotem "gdybym był złośliwy". A napisałem tak dlatego, że kolega Robol pisze właśnie w takim duchu jakby na produkcji świat się kończył i zaczynał, a cała reszta to tylko niepotrzebny dodatek do wyciągania pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Złybrat Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 05.03.09, 11:37 Jeszcze raz podkreślam - zgadzam się, że wiedza i nawyki wynikające z doświadczenia są najistotniejszym elementem pracy ludzi na instalacji i nie można porównywać tego z wiedzą teoretyczną. Potwierdzam to, zgadzam się z Tobą i ten punkt możemy uznać za obopólnie zaakceptowany. To, co mnie razi, to fakt, który zauważył miki_z_afryki - wasza praca jest ważna, jest elementem, bez którego spółka nie może funkcjonować, ale nie jest elementem najważniejszym. Nie ma elementu najważniejszego. Tak jak spółka nie będzie funkcjonować bez np. DRW albo HONów, tak nie będzie też działać bez biura prawnego, albo księgowości. I możesz się z tym spierać, ale taka jest prawda. Uważam jednak, że to właśnie ludzie z "produkcji" stawiają się na piedestale, natomiast rzadziej widać te odruchy wśród ludzi z biura. Do tego dochodzi jeszcze pogarda, którą ludzie z zakładu darzą "menadżerków" i dochodzimy do źródła konfliktu między dwiema stronami. Mówię to z moich doświadczeń w orlenie: moja praca w biurze pkn wymagała codziennych kontaktów z pracownikami zakładu - przez 5 lat przypadki traktowania mnie jako partnera a nie wroga lub gó...arza, niemającego pojęcia o niczym były POJEDYNCZE, choć ja zawsze starałem się wychodzić "frontem". Jest to OK? Czy używanie argumentów - pobiegałbyś po instalacji, poryzykowałbyś życie, to byś zobaczył - jest OK? Co bym zobaczył? Słyszałem takie zdania od doświadczonych pracowników wiele razy - na wieżowcach we Francji wisząc na linach, wylewając asfalt na autostradach we Włoszech w 40C upale - jakoś po kilku miesiącach pracowałem z nimi ramię w ramię nie odstawiając fuszerki i traktując "roboli" z szacunkiem, choć oni zawsze traktowali mnie jak studenta, który sobie dorabia i się "napewno" załamie - jak nie dziś to jutro. Stąd moja opinia o murzynach i Bronxie. Powiem Ci szczerze, że naprawdę zazdroszczę Ci tego,o czym piszesz - wysiłku i pracy ramię w ramię. Bo jest to coś, co daje satysfakcję. Znam historie ludzi z mojej rodziny - wracali po kilku dniach pracy non-stop podczas awarii, spali kilka godzin i wracali na instalację. Albo chodzenie na wódkę po zakończeniu akcji - uważam, że jest to jak najbardziej słuszne i jednoczące - mówię to jak najbardziej poważnie. Uważam, że jest to świetna rzecz - kiedy można w pełni pochłonąć się w tym, co się robi. Pamiętam niestety też historię o różnych hobby, które można było mieć na instalacji - począwszy od akwarium, po suszenie grzybów na kaloryferach. Na szczęście teraz to przeszłość. Możesz mi wierzyć lub nie, ale pomimo tego, że na pewno jestem od Ciebie dużo młodszy, to miałem okazję pracować fizycznie ponad siły i często też ryzykować zdrowie i wiem, że daje to niesamowitego kopa. Pamiętajmy jednak, że są zawody, gdzie ryzykuje się dużo częściej i dużo więcej np. zawodowi żołnierze czy policjanci pracują jeszcze ciężej pod tym względem niż "robotnicy", a zarabiają mniej niż pracownicy instalacji. Podsumowując - tak jak napisał Miki_z_afryki: nie umniejszam wartości Twojej pracy, pracy ludzi z instalacji. Wiem, że jest ciężka, wymagająca, skomplikowana. Wiem, że chcielibyście zarabiać więcej - tak jak każdy z resztą. Ale nie czyńcie z siebie jedynej ostoi tej spółki i jedynego powodu dla którego ona ma działać i powstrzymajcie związkowców od działania na zasadzie rewolucji październikowej i NEP- u. Jest wiele innych osób w innych działach, którzy czują się związani z pracą i pkn, jednocześnie z pokorą podchodząc do swojego miejsca w szyku. Jeśli chcecie pokazać, że działacie dla dobra spółki i pracowników, to przede wszystkim zauważcie młodych ludzi "zza płota", którzy angażują się w pracę, którą wykonują całym sercem i wrzucanie ich do jednego wora z kadrą zarządzającą i robienie z nich leni i obiboków jest po prostu chu...owe i kłamliwe. Dopóki tak będzie, dopóty będzie "kosa" a nie "sztama". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 12:14 Troszkę się zapędziłeś w ferworze dyskusji. Praca na instalacji nie jest tak niebezpieczna jak piszesz. Obowiązuje tu warunek przygotowania działania tak,by wszelkie zagrożenia zostały wyeliminowane.Dotyczy to również zachowania pracownika,który musi sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństwa. Pewnych rzeczy n.p.:NIE WOLNO ROBIĆ NIGDY!,ale o tym trzeba wiedzieć! To nie jest tak,że pracownik wychodząc na instalacje żegna się ze wszystkimi i "ostatni raz dzwoni do rodziny". Nikt by tak zorganizowanej pracy nie wytrzymał. Elaktryk wchodzi do pomieszczeń gdzie na listwach jest prąd 6 tyś V i wychodzi z tego cało.Tam nie ma ryzyka. Ty tam nie wejdziesz bo nie masz prawa. A nie masz prawa bo nie jesteś tym elektrykiem. Gdybyś jednak zechciał i jeszcze gdyby Ci się udało, jest duża szansa,że nie wyszedłbys cało z tego doświadczenia. Na instalacjach pracują normalni ludzie,tyle tylko że przeszkoleni. No,i jeszcze jest to praca w zespole,gdzie liderzy (bardziej doświadczeni) pomagają rozwiązywać problemy słabszym.Na codzień! Inaczej byśmy nie ujechali a trup ścieliłby się gęsto bo do głupoty ludzie są pierwsi. Wystarczy ich zostawić samych sobie. Teorie niedoświadczonych pracowników są czasem porażające. Jeżeli w szyfladzie nie zostawiamy palca gdy ją zamykamy,to na instalacji takich zasad jest o wiele więcej. Jeśli je znasz - praca jest bezpieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARR Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 04.03.09, 21:07 to spróbuj w sobie "zdusić " stres związany z tym, że będąc inżynierem za..... taczką, łopatką, grabiami i innymi kosmicznymi urządzeniami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARR Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 04.03.09, 21:01 ja znam doskonale budowę gitary Ale za nic na niej nie zagram ;-) A tobie przyjacielu życzę jak najlepiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kubuś Puchatek Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 18:14 Po pierwsze.Czy Panowie związkowcy maja tak do końca rączęta czyste w sytuacji jaka w Orlenie zaistniała? Czy swoje LEWE kontrakty i przeniesienia do firmy matki-właczą w ten podział,Czy wsiądą do pryuwatnych samochodów czy wahadeł,może przestana odbierać panie spod szpitala i centrów handlowych? WĄTPIE. Sami stworzylicie to dziadostwo a dziś wykonujecie dziwne ruchy w obawie ,że ludzie sie na was wypna i trzeba będzei wreócić do kluczy i młotków w petro mechanice? A może te "przekręcone " uwłaszcznie różnych firm córek WAM WYSTARCZA? Z cała pewnościa,nie jest to działanie w interesie załog.To juz jest dawno posprzatane(z 4-ro brygadówka włacznie) a teraz wykonują chłopcy ruchy pozorne by ratować własnaskórę-przed załaga. Związki(Kwiatki,Malichy i inne darmozjady) nie wyobrażają ssoboie zycia bez ciepełka-PRZY ZARŻADZIE.Przez całe lata byli rzecznikami zarządów Orlenu i ICH obrońcami- BY DZIŚ NAGELE "SRAJĄC ZE STRACHU W GACIE" wystapić w obronie ZAŁOGI. Panie Boże -strzeż załoge przed TYMI obrońcami-bo inaczej wyląduje jako bezrobotna NA BRUKU.AMEN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radoslaw lepiej pozno niz wcale byle konsekwentnie IP: *.c152.petrotel.pl 03.03.09, 21:58 Brawo związkowcy – w końcu sie obudziliscie - lepiej pozno niż wcale!! Nie pozwolcie przypadkowym warszawskim karierowiczom na pomiatanie zalogą i płocczanami. Ujawnijcie dochody zarządu, dyrektorow i kierownikow, pokażcie ile wydaje się np. na „szkolenia” i delegacje, a ile zarabia zwykly szeregowy pracownik. Wchodzcie w spór zbiorowy i pamiętajcie ze możecie liczyc na wsparcie coraz bardziej olewanych przez Orlen płocczan. Kibice tylko czekaja na hasło i ruszą z manifestacją pod pentagon! A na stacjach tam gdzie jest VITAY chcą podobno robić systematyczne akcje - ŻEGNAY….. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Przecież to związkowcy... 04.03.09, 09:05 > Nie pozwolcie przypadkowym warszawskim karierowiczom na pomiatanie > zalogą i płocczanami. Ujawnijcie dochody zarządu, dyrektorow i > kierownikow, pokażcie ile wydaje się np. na „szkolenia” i delegacje Przecież to związkowcy w latach 90tych w głównej mierze doprowadzili do tego, że takie firmy jak Orlen są polityczne. Związkowcy przy okazji zapewnili sobie życie jak pączki w cieście. Więc dlaczego im teraz przeszkadza, że politycy robią desant na takie spółki i wyprowadzają kasę? Przecież sami odpowiadają za to jak to teraz wygląda. Czego się spodziewali? Że tylko oni mogą doić krowę, a inni już nie? Trochę to nie ładnie nie dzielić się z bliźnim. ;) :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolekztworek Re: Przecież to związkowcy... IP: 80.48.4.* 06.03.09, 13:58 Popieram Robola, a mikiemu z afryki znawcy rynkow wszelakich - od centrów handlowych po ropę i referentowi z orlenu o nicku złybrat odpowiem jak liberał liberalowi : nie macie racji. Ze względu na specyficzny produkty w Orlenie najwazniejsz jest produkcja. Wszystko inne to dodatki. Rzeczywiście mozna kupic paliwo od dostawcy i zacząć je sprzedawać pod swoją marką - tak powstają sieci stacji paliw. Jednak z jakiegoś (prawdopodobnie ekonomicznego) powodu oplaca sie przerabiac rope w centrum Polski. I to jest sens istnienia rafinerii. Rozśmieszyła mnie kwestia o dyrygencie bez którego istniec nie może żadna firma . W szczególności w kontekście upolitycznienia koncernu. To sa często ludize z przypadku i jeżeli jeszcze orlen nie upadła, po tysiącach nietrafnych decyzji dokonywanych przez gląbów, to znaczy że bez nich tez może sie obejść. Druga rzecz to odpowiedzialnośc społeczna koncernu, o której ktos wyżej napisal. Rzeczywiście kierownictwo jest odwrócone dupą do miasta w ktorym istnieje. Brak dobrej współpracy z miastem ( a nie z wladzami) daje nie tylko teoretyczną baze na której mozna budowac dobra i lojalną kadrę. A jezeli traktuje się zaklad jak dziwke, która sie tylko uzywa to nie nalez sie dziwic że związkowcy - ploczczanie i reszta pracowników też chcesobie trochę poużywać. Po trzecie - rozśmieszyl mnie do lez tekst o misji firmy , proszę Cię zły bracie napisz to jeszcze raz. Widac korporacyjne gó... dotarło także do Płocka. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... 06.03.09, 14:23 Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie zaprzeczasz. Skoro bawi Cię tekst o dyrygencie bez, którego firma nie może się obejść i piszesz, że Orlen prowadzony jest przez głąbów, którzy podejmują złe decyzje, to jakim cudem jednak w przypadku tego, żeby utrzymywać produkcję w centrum kraju się nie mylą? Piszesz zresztą, że to zapewne z ekonomicznego powodu. Czyli co? Raz są głąbami, a raz racjonalnymi menedżerami, którzy podejmują decyzje zgodnie z rachunkiem ekonomicznym? A może są głąbami kiedy Ci to pasuje, a kiedy pasuje inaczej, to już nie są? Poza tym kolego, jak mawiał "poeta" myslisz c.h.u.j.a z palcem. To, że ta firma jakoś sprawnie działa zawdzięcza (przy całym swoim polityczno związkowym "udziwkowieniu") temu, że mimo wszystko dotarło do niej trochę tego korporacyjnego g.ó.w.n.a - jak to określiłeś. Dziś Orlen ma swoją, rozpoznawalną markę, ktoś też na szczęście w pewnym momencie wpadł na to, żeby poza produkcją zająć się handlem i dystrybucją. Doszło do akwizycji kilku innych spółek związanych z branżą, itd. Stąd też jakoś ten pie...ik działa i zarabia na ten cały polityczno związkowy motłoch. Doskonałym przykładem firmy, która działa tak jak Wam się marzy, czyli takiej, gdzie rządzą niepodzielnie związki i która "produkuje, żeby produkować", a konkretnie "wozi, żeby wozić", a nie żeby zarabiać pieniądze jest PKP. Właśnie po raz kolejny PKP jest w zasadzie bankrutem i skomle o kolejne publiczne pieniądze. I właśnie tak to się kończy sytuacja, która Wam się marzy. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: loloztworkolo Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... IP: 80.48.4.* 06.03.09, 14:47 Nie przeczę sobie, a uja z palcem to Ty mylisz. Po drugie to nie korporacyjne gowno lecz sila innercji - wybudowano zaklad w czasach gdy rachunek ekonomiczny nie był decydujący czynnikiem, przy podjeciu decyzji. Krótko - zakład juz był, to prawie tak jakby odkryto w Płocku wegiel lub nome omen ropę. One już byly. przyszedł rok prywatyzacji i za darmo spólka przejeła zakład MZPIR ( w dużym uproszczeniu o.c.) Od tego momentu to nie korporacyjne gó... lecz siła innercji i popyt na paliwa i tworzywa sztuczne trzyma to wszystko w ryzach. To że ktoś rowija downstream to w porzadku, ale może to robic nie bedąc producentem/przetwórca ropy. Dlatego w samym orlenie najwazniejsza jest produkcja i pan prezio razem z zarządem powinni zaczynac kazdy dzien od zapie...nia po instalacji , zgodnie z zasada panskie oko kona tuczy. Po drugie, nic nam się nie marzy. Wy to możesz mówić do kolegów komunistów lub do Rosjan. Po trzecie nie napisalem, że związki sa zajebiste bo nie są. Napisalem tylko, że skundlały korporacyjno - polityczny lad w orlenie to gó..., a podstawą dobrego zarządzania jest dbanie o tą częśc biznesu która jes najwazniejsza, najżywotniejsza itd . W przypadku orlenu jest to produkcja. Oczywiście nie odnosze się do zasadności żądan płacowych w orlenie bo płac ani ządań nie znam i malo mnie obchodzą. Napiszę Ci tylko jak przwdziwy liberał do liberała : teoria a praktyka to jak europa a afryka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: loloroztworkolo Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... IP: 80.48.4.* 06.03.09, 14:54 Jeszcze jedna recz dzieciaku Miki. Ogólnie zgadzam się, że większośc pracowników orlenu ma bardzo ograniczone potrzeby kulturalne. Ale uważam, że to ich sprawa. Ja nie wtrącam się do czyjegoś życia i tego samego żądam od innych. Jeżeli uważasz, że powinni podnieśc kulturę duchową i chciec czegos wiecej niż kotleta o 15, to zrób podejmij inicjatywę na rzecz ukulturalnienia leśnych dziadków. Ponadto, uważaj kogo nazywasz leśnym dziadkiem bo może to być czyjaś matka, ojciec, siostra, brat lub żona. Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... 06.03.09, 15:35 > P > onadto, uważaj kogo nazywasz leśnym dziadkiem bo może to być czyjaś matka, ojci > ec, siostra, brat lub żona. To rada czy groźba? Nie mam w zwyczaju pisać o sobie i bardzo tego unikam, ale wspomnę, że wśród bardzo bliskiej mi rodziny jest osoba, która pracuje od kilkudziesięciu lat "na mazakach". Uważam ją za bardzo sumienną, pracowitą i przyzwoitą osobę. Ale niestety jest typowym Leśnym Dziadkiem - takim wg. mojej definicji. > o 15, to zrób podejmij inicjatywę na rzecz ukulturalnienia leśnych dziadków. Nawet nie mam najmniejszego zamiaru. Przede wszystkim, nie mam takiego obowiązku, a sam fakt, że piszę o problemie nie oznacza, że muszę go rozwiązywać. A po drugie, to szczerze uważam, że mentalności tych ludzi już nic nie zmieni. Niestety tacy odejdą z tego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 15:17 Nie wiem co napisać by to co usiłujemy powiedzieć zostało zrozumiane. Może tak: Długie lata pracowałem na sterowni. Nie rozwijam na czym to polega ( miki akurat może nie wiedzieć). Była 3 czy 4 godzina awarii,ja zajęty telefonami i tym co mam na ekranach ,koledzy z prawej i lewej tak samo.Obłęd w oczach mają już wszyscy. Nagle czuję,że na moim fotelu ktoś wisi z tyłu,ale tak że jego dziwnie elegancki zapach wchodzi mi do nosa i że tylko tym oddycham. W dodatku pochylił się nade mną tak,że prostując się w fotelu głową go dotykam .Nie stać mnie na popatrzenie za siebie. On naciska bez słowa. W końcu mówię jak do kogoś dobrego: odsuń się uju bo oddychać nie mogę! Odwracam głowę i słyszę pokorne "przepraszam". To jeden z Vice- prezesów pomagał mi jak mógł. Bez jednego słowa.W otoczeniu świty. Czy to wspomnienie o czymś mówi? Ja wiem? Jednemu mówi drugiemu nie. Dedykuję to złemu bratu. Czy Ty bracie też tak kiedyś miałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
miki_z_afryki Widzę ewolucję w Twoich wypowiedziach... 06.03.09, 15:30 Widzę dużą ewolucję w Twoich wypowiedziach. Jeszcze przed chwila pisałeś, że liczy się tylko produkcja, a reszta to tylko dodatki. A teraz piszesz już, że produkcja jest jedynie najważniejsza. Stać Cię nawet na napisanie, że to dobrze, że ktoś rozwija resztę. I dokładnie o to mi chodzi - myślę, że koledze Złybrat również. Dziękuję za zrozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś