Dodaj do ulubionych

Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą

02.03.09, 20:55
Niestety wyższe pensje nie są dla Was tylko dla menadżerów i prezesów.
Obserwuj wątek
    • Gość: nafciarz Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.151.c64.petrotel.pl 02.03.09, 21:51
      zastanowmy sie kto naprawde ponosi konsekwencje za zle wyniki finansowe firmy???
      kto przesacowal ilosc posiadanych zasobow ropy i kupil ja wtedy kiedy byla
      najdrozsza w historii?? niech tym menadzerkom potraci sie premie i niech oni za
      to bekna. wtedy starczy dla kazdego :)
      • miki_z_afryki Tego typu szukanie winnych nie ma sensu... 03.03.09, 12:11
        Tego typu szukanie winnych nie ma sensu. Jeszcze w połowie roku w zasadzie
        wszyscy analitycy runku paliwowego prognozowali dalszy wzrost cen ropy.
        Nawet amerykański megaguru inwestycyjny jakim jest Warren Buffet przyznał się
        kilka dni temu, że zupełnie się pomylił w tej materii.

        Ciężko jest więc mieć pretensje do zarządu, że kupował ropę wtedy kiedy była
        droga. Zresztą i tak nie miał innego wyjścia.
        Poza tym drożej kupował i drożej sprzedawał - więc nic się nie stało.
        A rezerwy są składnikiem majątku - jeśli spadła ich wartość, to ma to
        odzwierciedlenie w bilansie.
        Firma księgowo ma stratę, co nie znaczy, że pogarsza się jej kondycja finansowa.

        Ale jest to dobry moment, żeby dobrać się do tyłka Leśnym Dziadkom.
        • legal.alien Re: Tego typu szukanie winnych nie ma sensu... 06.03.09, 12:36
          W zasadzie to tzw. analitycy i sprzedawcy ropy (nie mylic z firmami
          naftowymi) sa odpowiedzialni za to, co sie stalo na rynku ropy
          naftowej. Sami w zasdzie nakrecali interes powtarzajac jak
          nakreceni: "Kupujcie teraz jutro bedzie tylko gorzej". Cena ropy z
          zeszlego roku byla cena spekulacyjna. Spirala sie nakrecala do
          granic mozliwosci i wreszcie pekla. To samo dzilo sie pare lat temu
          z firmami internetowymi. Ktos mial w garazu dwa komputery, a
          jego "firma" na gieldzie byla warta miliardy.
          Obecna cena znowy wydaje sie byc mocno zanizona, panuje
          wyczekiwanie. W najblizszym czasie cena powinna wzrosnac do 60-70
          USD/barylke. Tkaie liczby sa przynajmniej uzywane przez firmy
          naftowe przy ocneie ekonomicznej przyszlych inwestycji.
          • miki_z_afryki To nie do końca wina analityków i sprzedawców... 06.03.09, 13:12
            > W zasadzie to tzw. analitycy i sprzedawcy ropy (nie mylic z firmami
            > naftowymi) sa odpowiedzialni za to, co sie stalo na rynku ropy
            > naftowej. Sami w zasdzie nakrecali interes powtarzajac jak
            > nakreceni: "Kupujcie teraz jutro bedzie tylko gorzej".

            To nie do końca wina analityków i sprzedawców ropy, aczkolwiek masz rację co do
            cen spekulacyjnych.

            Ropa, podobnie jak akcje i inne papiery wartościowe, złoto, waluty stała się
            dobrem spekulacyjnym. Więc kupującymi ropę były nie tylko rafinerie, przemysł,
            itd., tylko również instytucje finansowe, które kupowały ją, żeby sprzedać za
            chwilę jeszcze drożej.
            I tak jedni od drugich kupowali po co raz wyższej cenie i balon się nadmuchiwał,
            a wszyscy się cieszyli, że mają co raz więcej warte aktywa.

            Zresztą to nie dotyczyło już tylko nawet ropy, tylko dosłownie każdego dobra,
            łącznie z produktami rolnymi, itp., które pozornie nie są zupełnie kojarzone z
            rynkami finansowymi.
            To były nadmuchane balony spekulacyjne. Aż wreszcie przyszedł sygnał do odwrotu
            i balony popękały jak bańki mydlane.
            • legal.alien Re: To nie do końca wina analityków i sprzedawców 06.03.09, 13:36
              To samo dzialo sie ostatnio ze stala i wyrobami stalowymi. Z rynkiem
              nieruchomosci dzialo sie to samo.
              Przemysl mial najmniejszy udzial w spekulacji. Najwiecej zarobili
              wszelkiej masci posrednicy i banki.
              • miki_z_afryki Dokładnie... 06.03.09, 13:43
                > To samo dzialo sie ostatnio ze stala i wyrobami stalowymi. Z rynkiem
                > nieruchomosci dzialo sie to samo.
                > Przemysl mial najmniejszy udzial w spekulacji. Najwiecej zarobili
                > wszelkiej masci posrednicy i banki.

                Dokładnie. No cóż - kapitał też musi na siebie zarabiać, więc inwestowano we
                wszystko co się dało.
    • Gość: prosto w pysk Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 02.03.09, 21:57
      podwyżki o 10% ROTFL
      a kierowcy będą płacić, dobre sobie
    • Gość: Liz Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 01:15
      A może tak zwolnić 1/2 prezesów, a reszta do G-5. Bez litości bo oni
      jej nie mają.
    • Gość: plocczanka Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 80.51.246.* 03.03.09, 10:05
      Jak mozna zabierac pieniadza tym,ktorym sie zawdziecza to, ze firma
      istnieje, pracuje, produkuje, nie ma przestojow, awarii itp rzeczy?
      gdyby nie wszyscy "za brama" Ci "sprzed bramy" nie mieli by czym i
      kim rzadzic, wiec niech zaczna od siebie, swoim pensji, uposazen,
      samochodow, premiii i innych dodatkow. Nie jeden zza bramy zamienil
      by sie na pieniadze z tym sprzed bramy, tylko czy ten sprzed bramy
      wogole by wiedzial co ma robic tam za brama????
    • Gość: gość Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.09, 11:08
      Może te wypudrowane dziewczynki przesiądą sie do swoich prywatnych
      samochodów a nie tyłki wożą słuzbowymi z napisem verwa
    • Gość: bankokimpact@wp.pl biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 12:24
      i co? malo wam po 3 netto do reki dostawac?premie kwartalne,dodatki
      socjalne,bardzo wysokie swiateczne, wczasy pod grusza..i co tam jeszcze/ tylko
      wiecej i wiecej!! a normalni ludzie zacharowuja sie za 1500!! wiem dobrze jak
      sie pracuje na kombinacie bo pracowalem 3 lata.. godz.7:00 -
      kawka,godz.8:00-9:00 przejsc sie po instalacji 12:00 kawka ,drożdżówka +
      gazetka, godz.14:00 pakowanie manatków ..15:00 już cała chmara ludzi na brami i
      wyścigi do samochodzików i do domu! wielcy związkowcy walczcie dalej!i tak każdy
      wie ze jestescie karierowiczami i robicie wszystko dla kasy
      • Gość: ona Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.112.c69.petrotel.pl 03.03.09, 15:02
        to idz na Polietylen,zobacz jak się pracuje za 2 w pocie czoła na
        noce,biega sie nie pracuje !tak pracuja robotnicy jak woły!!!!!!!!
        • Gość: bankokimpact@wp.pl Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 12:18
          wszyscy wiedzą jak basell płaci tym zabieganym wołom..naprawdę tylko
          współczuć..chyba nie wiecie jak świat wygląda bo na kombinacie czas sie
          zatrzymał 30lat temu!! i ciagle myslicie ze jest komuna i WAM SIE NALEZY!! bo
          zakład padnie..
      • ciffan Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. 03.03.09, 23:03
        Gość portalu: bankokimpact@wp.pl napisał(a):

        > i co? malo wam po 3 netto do reki dostawac?premie kwartalne,dodatki
        > socjalne,bardzo wysokie swiateczne, wczasy pod grusza..i co tam jeszcze/ tylko
        wiecej i wiecej!! a normalni ludzie zacharowuja sie za 1500!! wiem dobrze jak
        sie pracuje na kombinacie bo pracowalem 3 lata..

        Jak to, pracowałeś tam 3 lata, brałeś taką wysoką pensję "za nic"... i co?
        Zwolnili? Może sam przesadziłeś z tymi kawkami i drożdżówkami?

        > wielcy związkowcy walczcie dalej!i tak każdy
        > wie ze jestescie karierowiczami i robicie wszystko dla kasy

        Ano, robią to dla kasy - żeby inni mieli kasę.
        Kolega ma "za daleko do łba", czy udaje?
        Spór zbiorowy ma na celu skłonienie zarząd orlenu do negocjacji, związki rzuciły
        hasło 10% podwyżki, bo to wyjście od pewnej górnej sumy, jaką mają dostać
        WSZYSCY PRACOWNICY.
        Ale czy dotrze to do kogoś, kto nie podołał pić dwóch kaw dziennie, przejść się
        po instalacji i zjeść drożdżówkę?
      • Gość: bankokimpact@wp.pl Re: biedaczki co wy teraz zrobicie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 12:15
        rzeczywiście bardzo mi Was żal,że tak tyracie jak woły w pocie czoła za takie
        marne pieniądze..takie ściemy to możecie wsadzać małym dzieciom.wiem dobrze jak
        to wygląda w praktyce.nocki przesypia się w 50% na sterowni i nosa nie
        wychylacie.oczywiście mówię tu o pracownikach PKN ,bo reszta firm z grupy petro
        i innych to rzeczywiscie wyzysk. Ale WY pracownicy PKN Orlen powinniście się
        wstydzić!! ciągle wam mało.serio biedni jesteście. Tak dla wiadomości nie
        zwolniono mnie tylko zmieniłem firmę i miasto
    • henrykkreuz A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się bogactwem 03.03.09, 12:32
      Może lepiej odwrócić sytuację i związkowcy z Orlenu podzielą się
      swoim bogactwem z tymi, co nie dostali akcji Orlenu (Petrochemi) i
      co nigdy nie zarabiali tyle co Oni. Może to przyzwoitsze.
      • Gość: pawelxxl Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga IP: 193.59.95.* 03.03.09, 12:40
        A może wogóle wszyscy się ze wszystkimi wszystkim podzielą ? Np.
        płacąc większe podatki, jak więcej zarabiają.
      • roman_j Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga 03.03.09, 19:04
        henrykkreuz napisał:

        > Może lepiej odwrócić sytuację i związkowcy z Orlenu podzielą się
        > swoim bogactwem z tymi, co nie dostali akcji Orlenu (Petrochemi) i
        > co nigdy nie zarabiali tyle co Oni. Może to przyzwoitsze.

        Zaraz, zaraz. To chyba Pan w innym wątku napisał, że nie każdy może mieć
        pieniądze. Dlaczego więc ci, którzy wiedzą, co z nimi zrobić mają się dzielić z
        tymi, którzy mogą nie wiedzieć? Trochę konsekwencji w poglądach... ;-))
        • Gość: x Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga IP: 193.59.95.* 03.03.09, 19:17
          panie Romanie wszyscy dziś zazdroszczacy pracy i płacy w PKNie
          inaczej śpiewali jeszce nie tak dawno.Rotacja personalna na
          instalacjach była ogromna.Nikt nie chciał pracować na
          zmiany.Złośliwi twierdzili,że pracujemy za stróża i pensyjka
          nieduża.Większość wyjeżdzała na kontrakty.Mieli dolarki i zgrywali
          panów.Dziś sytuacja się zmieniła.Smutne jest jednak to ,że wszyscy
          dają się podpuszczać.I jedni i drudzy nie widzą ,że skłóconymi
          ludzmi lepiej jest rządzić.Wszystkim zawistnikom proponuję
          popracować na zmiany np.trzydzieści kilka lat i wtedy dopiero
          zabierać głos w sprawie.
        • henrykkreuz Re: A może związkowcy z Orlenu: Podzielą się boga 04.03.09, 12:13
          To nie o to chodziło.
          Można mieć pół szklanki pustej bądź pół szklanki pełnej. Można
          dzielić się biedą lub dzielić się tym co się ma, znaczy bogactwem.
          Ale pierwsza postawa to chęć grabienia tylko w swoją stronę, a druga
          skutkuje rozwijaniem dobrych relacji społecznych.

          Jest to tylko inne spojrzenie na to samo, tak jak można budzić się
          każdego dnia i narzekać raz na słońce drugiego dnia na deszcz czy
          mgłę, na zimno lub gorąco, a mozna też cieszyć się każdym dniem bez
          względu na to, czy jest akurat słońce czy chlapa, ponieważ wszystko
          to jest urozmaiceniem, uzypełnieniem i piękne.
    • Gość: bdc Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 03.03.09, 12:45
      tylko wszyscy w tej firmie nie chcą pamiętać,że wtedy kiedy ropa była taka droga na Swiecie w Polsce dolar ledwie przekraczł 2zł,tak więc jedno pokryło drugie!I teraz jest pytanie skąd takie złe wyniki finansowe?Diabła warte zarządzanie,czy ukrywanie dla sobie wiadomych celów faktycznej kondycji firmy?A może czas pogonić tych nieudaczników na powrót do warszawki,niech tam krają,wszak fach w ręku związany z nożyczkami nie jest im obcy!
    • Gość: z Płocka naga prawda o Orlenie IP: 80.55.10.* 03.03.09, 13:33
      problemy są dwa. Nie dotyczą one na pewno kryzysu. Kryzys w orlenie nie wynika z
      problemów na zewnatrz. Paliwa i inne produkty sprzedają się i sprzedawać się
      będą. Inna sprawa, że ta firma ma przypadkowy zarząd i przypadkową kadrę
      zarządzającą, która nie realizuje żadnej polityki długofalowej - koniecznej w
      zarządzaniu takim molochem. Kolesie zmieniają się od jednej czystki do drugiej a
      o obsadzie decydują powiązania wszelkiej maści. jest jedna filozofia: jak
      najdłużej utrzymać się za 40-50 tys. miesięcznie a dobro firmy to abstrakcja. Z
      drugiej strony mamy darmozjadów - związkowców, którzy głośno krzyczą, nic
      ponadto nie robią i biorą za to nieprzyzwoite pieniądze. Aż nie przystoi
      związkowcom, którzy rzekomo bronią interesów pracowników. Ich zdolności
      negocjacyjne sprowadzają się do zera. A co miasto ma z orlenu? Słyszymy tylko
      włodarzy firmy, którzy w kółko powtarzają, ze płacą duże podatki. Niech spróbują
      nie płacić. Wtedy zapłaca drugie tyle z karami i odestkami. To nie jest argument
      bo płacenie podatków to psi obowiązek każdego a zasłanianie się tym, to tylko
      wymówka żeby olać to miasto bo przecież towarzystwo zarządzajace jest z warsiawy
      i prowincja nikogo nie interesuje. Ponadto nie ma nikogo w ratuszu, kto umiałby
      rozmawiać z orlenem i twardo postawić swoje warunki. Jakby tego było mało to
      miasto pozwala aby orlen pozbył się klubu sportowego czego skutki widzimy
      wszyscy. teraz chyba nie ma naiwnych, wierzących ze firma dorzuci się do hali
      sportowej. Przeca mamy kryzys.
    • Gość: hehu Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 14:02
      Wtopili kasę w Możejach na Litwie i stąd ta strata netto.Tylko do
      jasnej ciasnej...dlaczego MY mieszkańcy Płocka i okolic mamy za to
      cierpieć??
      Nikt tu nie chce nic za darmo.Jakiś czas temu był cykl reportaży z
      Leverkusen w Niemczech...Zakłady Chemiczne Bayer finansują tam wiele
      przedsięwzięć od kultury,przez sport po turystykę i wreszcie
      poprawianie jakości życia mieszkańców.
      Dlaczego?Bo wymaga tego tak zwana klutura biznesowa,kultura
      odpowiedzialności spolecznej tzw community responsability(z ang.)
      A i zwykła przyzwoitość i uczciowść?
      Może ludzie powinni wytaczać Orlenowi procesy za to że chorują na
      nowotwory??Co wtedy??Orlen ma szczęście że nie funkcjonuje np w
      USA,a Plocczanie pecha.Owszem zakład przysłużył się do rozwoju
      miasta,ale to nie może być argumentem.
      Tak więc:dawanie pieniędzy na szpitale,leczenie ludności,na drogi,na
      kulturę,na halę(może być Orlen Arena-czemu nie??),wreszcie dawanie
      ludziom pracy i trochę rozrywki w postaci sportu,nawet
      tej "kopanej" -to tak dużo?? A "kopana" jest w takim miejscu w jakim
      jest dlaczego?Ano ,pomijając nieudolność władz miasta,Orlen po
      sukcesach jakimi bylo zdobycie Pucharu i Super Pucharu
      Polski,zamiast zwiększyć budżet i wzmacniac klub i druzynę jak się
      to dzieje normalnie wszędzie,zrobił coś odwrotnego,inwestując w
      sporty motorowe.I niech w nie inwestuje,ale nie zapominając o
      sporcie TU w Płocku!A z piłką ręczną też zaczyna się dziać
      gorzej,nie ma się z czego cieszyc fani recznych,że nożna jest tam
      gdzie jest-to jeden klub i tyle! Orlen powinien finansować obie
      sekcje,aby te funkcjonowały w godnych warunkach.
      A z tym PPPT...ewidentnie władze miasta dały "ciała",ale i sam Orlen
      też.Zatrudnianie w Orlenie i w spółkach ludzi z innych miast,a nawet
      celowe zwalnianie miejscowych aby przyjezdnym zrobić miejsce,to jak
      to nazwać inaczej jak nie draństwem??A tak w Orlenie i spółkach się
      działo i dzieje nadal.Jeszcze Orlen płaci pracownikom przyjezdnym za
      wynajęcie mieszkań.Każdemu z osobna.Znam przypadki gdzie 3 osoby
      dajmy na to z Kielc,wynajmują jedno mieszkanko na spółkę,a Orlen
      daje każdemu z nich dofinansowanie.Z tym że w mieszkanku przebywa
      tylko 1 osoba,a reszta albo dojeżdza albo pracuje w tzw co-
      workingu ,czyli praca przy komputerze na odległość..a pieniędzmi się
      dzielą.Obniżanie pracownikom pensji,zabieranie premii...temat
      znany,zabrać "zwykłym robolom" a państwo kierownictwo i dyrektorstwo
      sobie tego przecież nie zrobili...Zarząd mówi ,że w ramach
      oszczędności w czasie delegacji będą wybierać tańsze
      hotele...Oczywiście że tańsze,zapewne już nie 5-gwiazdkowe hotele a
      np 4-gwiazdkowe-róznica w cenie za osobę 100-150 złotych...Ale
      wielka oszczędność,prawda?Do tego ceny paliw w Płocku...temat stary
      jak rzeka....
      Prezes Krawiec właśnie zamówił sobie nowego Mercedesa S klasy za
      około 600 tysięcy z łotych,w końcu musi czymś jeździć.Tu się
      zgodzę,prezes tak wielkiej firmy nie powinien jeździć byle czym.Ale
      za 600 tysięcy? Za 300-400 a nawet mniej może mieć prestiżowe,super
      wyposażone auto...No ale oszczedzamy...szkoda tylko ze na zwyklych
      ludziach.
      • miki_z_afryki A kto to są ci zwykli ludzie... ??? 03.03.09, 14:17
        > No ale oszczedzamy...szkoda tylko ze na zwyklych
        > ludziach.

        A kto to są ci zwykli ludzie???
        Mam nadzieję, że nie masz na myśli związkowców. Bo kto inny jak nie oni (w
        głównej mierze) doprowadzili do tego, że ta firma jest tak naprawdę państwowa?

        Związkowcy podzielili się fruktami z politykami i są zadowoleni, a problem
        rzeczywiście mają NORMALNI, głównie młodzi ludzie, którzy chcieliby pracować, a
        nie mogą.

        Nigdy nie będę miał zaufania do zarządów tego typu para-państwowych spółek, ale
        trzymam kciuki, żeby obecny dobrał się do dupy Leśnym Dziadkom - dla zdrowia tej
        spółki i również Płocka przy okazji.
        • Gość: hehu Re: A kto to są ci zwykli ludzie... ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 14:28
          Zwykli ludzie-to normalni szeregowi pracownicy Orlenu i
          spolek,zarowno mlodzi jak i starsi,w tym wypadku kazdy z nich jedzie
          na tym samym wozku.
          Zwykli ludzie,to takze mieszkancy Płocka i okolic,nie pracujacy w
          Orlenie..

          na temat zwiazkowcow i zarzadu firmy szkoda sie wypowiadac.Moze
          tylko tyle ze nagle zwiazkowcy sie obudzili.Ale chyba juz z reką w
          nocniku...
        • Gość: *** Re: A kto to są ci zwykli ludzie... ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 16:51
          Czyż to nie związkowcy walczą o prawa każdego pracownika?
          • miki_z_afryki Tylko w teorii... 03.03.09, 17:11
            > Czyż to nie związkowcy walczą o prawa każdego pracownika?

            Tylko w teorii...
            Rzeczywiście związki zawodowe powinny troszczyć się o interesy pracowników i
            reprezentować ich głos w podejmowanych decyzjach przez władze firmy.

            Tyle teorii - w praktyce już dawno tak nie jest. Związki stały się konserwą dla
            różnej maści hochsztaplerów, spasionych różnymi przywilejami.
            W niejednej firmie dzierżą niemal nieformalną władzę nad jej działalnością.
            Nie mówiąc już o tym, że nachalnie i bez skrupułów forsowane kolejne roszczenia
            przez związkowców najczęściej stoją w sprzeczności nie tylko z dobrem firmy, ale
            również ogółu pracowników, którzy w niej pracują.

            Jak wiadomo im silniejszy związek tym bardziej „przerąbane” w danej firmie ma
            każdy pracownik, który w związku nie jest albo nie chce być.
            Tworzy się więc taka jakby pracownicza mafia...
            • Gość: *** Re: Tylko w teorii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 20:30
              Jednak związki zawodowe nic nie mogą zrobić takiemu nie zrzeszonemu
              pracownikowi?
              prawda?:)
              • miki_z_afryki Wcale, a wcale... 04.03.09, 09:00
                > Jednak związki zawodowe nic nie mogą zrobić takiemu nie zrzeszonemu
                > pracownikowi?
                > prawda?:)

                Wcale, a wcale.
                Sam fakt, że jakąś firmę "okupują" związki zawodowe powoduje z reguły, że
                "zwalnialność" takich pracowników jest żadna. Pracownicy związkowi generują też
                dla firmy większe koszty pracownicze.
                A to wszystko powoduje, że firma ma mniejszą skłonność do zatrudniania kolejnych
                pracowników (np. młodych), albo jak już zatrudnia to na dużo mniej korzystnych
                warunkach niż pracowników związkowych.

                A co za tym idzie, jeśli dochodzi do zwolnień, to kto pierwszy leci? Przecież
                nie związkowi.
                • Gość: *** Re: Wcale, a wcale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 09:44
                  Chcesz powiedzieć, że firma zwolni solidnego pracownika nie będącego
                  w związkach, a zostawi obiboka należącego do związku zawodowego?
                  • miki_z_afryki Dużo jeszcze pytań pomocniczych zamierzasz zadać? 04.03.09, 10:00
                    Dużo jeszcze pytań pomocniczych zamierzasz zadać?

                    Ja nie piszę o konkretnych przypadkach, tylko o pewnym mechanizmie ekonomicznym.
                    Związki są uprzywilejowaną grupą nacisku i tym samym utrudniają dostęp lub
                    funkcjonowanie na rynku pracy pozostałym pracownikom.
                    • Gość: *** Re: Dużo jeszcze pytań pomocniczych zamierzasz za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 10:14
                      kobiecie nie wypada mówić wprost :)

                      > Związki są uprzywilejowaną grupą nacisku i tym samym utrudniają
                      dostęp lub
                      > funkcjonowanie na rynku pracy pozostałym pracownikom.
                      >
                      Chyba to nie tak. To nie do związków zawodowych zgłaszasz się po
                      pracę. Związki zawodowe zjawiają się jak już jesteś pracownikiem.
                      • miki_z_afryki Nie rozumiemy się... 04.03.09, 10:49
                        > Chyba to nie tak. To nie do związków zawodowych zgłaszasz się po
                        > pracę. Związki zawodowe zjawiają się jak już jesteś pracownikiem.

                        Nie rozumiemy się.
                        Ja piszę o sytuacji w której związkowcy ze swoimi przywilejami są dodatkowym
                        obciążeniem dla firmy.
                        Tym samym firma ma mniejszą skłonność i zdolność finansową do zatrudniania
                        nowych, często potencjalnie lepszych pracowników.

                        Bo ktoś, żeby na dane stanowisko zatrudnić osobę z lepszymi kwalifikacjami i
                        większą chęcią do pracy musiałby zapłacić zaporową odprawę zwalnianemu w to
                        miejsce pracownikowi, któremu związki to załatwiły. A po przekalkulowaniu nie
                        zawsze pracodawcy to się opłaca i wybiera mniejsze zło.
                        Tym samym odcina to drogę do zatrudnienia wielu osobom. I ja o tym zjawisku piszę.

                        Jest zresztą cały szereg innych patologii, ale o nich nie wspomniałem.
                        • Gość: *** Re: Nie rozumiemy się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 11:26
                          miki_z_afryki napisał:

                          > > Chyba to nie tak. To nie do związków zawodowych zgłaszasz się po
                          > > pracę. Związki zawodowe zjawiają się jak już jesteś pracownikiem.
                          >
                          > Nie rozumiemy się.
                          No owszem, ja nie bardzo rozumiem jak działają związki, ale to co
                          piszesz też raczej tego nie tłumaczy.
                          > Ja piszę o sytuacji w której związkowcy ze swoimi przywilejami są
                          dodatkowym
                          > obciążeniem dla firmy.
                          > Tym samym firma ma mniejszą skłonność i zdolność finansową do
                          zatrudniania
                          > nowych, często potencjalnie lepszych pracowników.
                          >
                          Pisząc związkowcy masz na mysli pracownika, który sięzapisał do
                          związku, czy może przedstawiciela, który jest na górze tego związku?
                          Bo jeśli pracownika, to on nie jest jakoś specjalnie uposażony.
                          Owszem jest jakaś impreza związkowa , czy bonusy świąteczne, ale one
                          są pokrywane chyba z tego co jest potrącane z pensji każdego
                          miesiąca.
                          > Bo ktoś, żeby na dane stanowisko zatrudnić osobę z lepszymi
                          kwalifikacjami i
                          > większą chęcią do pracy musiałby zapłacić zaporową odprawę
                          zwalnianemu w to
                          > miejsce pracownikowi,
                          Odprawę gwarantuje prawo pracy, a nie związki zawodowe(chyba, że
                          jest jakaś inna odprawa- o której ja nie wiem).

                          któremu związki to załatwiły. A po przekalkulowaniu nie
                          > zawsze pracodawcy to się opłaca i wybiera mniejsze zło.
                          > Tym samym odcina to drogę do zatrudnienia wielu osobom. I ja o tym
                          zjawisku pis
                          > zę.
                          >
                          > Jest zresztą cały szereg innych patologii, ale o nich nie
                          wspomniałem.
                          >
                          Nie jestem w związku zawodowym, i prawdą jest, że zbyt dużo na ten
                          temat nie wiem.
                          Z tego co obserwuję , to związki uaktywniają się przy zawirowaniach
                          politycznych. Przeważnie usiłują coś ugrać dla pracowników, albo
                          inaczej. Ten kto wygra w zamian coś daje pracownikom.
                          Zastanawia mnie, czy związki są sprzedajne, czy może na tyle sprytne
                          by coś uszczknąć dla siebie.
                          • miki_z_afryki Re: Nie rozumiemy się... 04.03.09, 16:41
                            > No owszem, ja nie bardzo rozumiem jak działają związki, ale to co
                            > piszesz też raczej tego nie tłumaczy.

                            > Pisząc związkowcy masz na mysli pracownika, który sięzapisał do
                            > związku, czy może przedstawiciela, który jest na górze tego związku?

                            Próbujesz chyba wyobrazić sobie jakąś konkretną sytuację i przez to "zrozumieć" o czym ja piszę.
                            Natomiast mi chodzi o pewne zjawisko w skali makro.
                            Działalność związków jest z reguły szkodliwa dla firmy, w której są oraz dla całego rynku pracy będącego wokół tej firmy.
                            Związek jest jak sitwa, który konserwuje pewien układ i walczy o przywileje, blokując szanse ludziom z zewnątrz.

                            Podam przykład:
                            Związki walczą o kolejne przywileje dla pracowników. Walczą o pewność zatrudnienia i coraz wyższe wynagrodzenia. W rezultacie pracodawca ma coraz większe obciążenia kosztami pracowniczymi i co raz bardziej związane ręce jeśli chodzi o kształtowanie tego zatrudnienia.

                            Co w takiej sytuacji robi pracodawca? Nie zatrudnia kolejnych pracowników, nie "odświeża" kadry, bo jest przyspawany do obecnej.
                            Pracownicy pewni swego zatrudnienia nie mają motywacji, do roboty, itd.
                            Wszystko to zmniejsza konkurencyjność firmy.

                            Nowi ludzie trafiają do firmy dopiero wtedy kiedy nie ma już wyjścia i najczęściej na dużo gorszych warunkach niż "uprzywilejowani". Np. na umowy terminowe, itd
                            • Gość: *** Re: Nie rozumiemy się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 21:53
                              Trochę jaśniej. :)
                              Tylko ta umowa na czas nieokreślony , to spotkałąm się z nią również
                              w firmie w której nie było związków zawodowych :)
                              Ale można zakładać , że związki są złe.
                              Jeśli o mnie chodzi, to związki mają najwiękse zastosowanie przy
                              tych zawirowaniach politycznych, są duże , posiadają masę i dużo
                              krzyczą. Pewnie tylko kwestią dogadania się jest po której stonie
                              będą krzyczeć.
                        • Gość: *** Re: Nie rozumiemy się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 11:47
                          Chyba, że piszesz o odprawach takich jakie otrzymali, chyba górnicy
                          jakiś czas temu w wysokości kilkudziesięciu tysięcy z przeznaczeniem
                          na przekwalifikowanie się lub własną działąlność. Chyba coś takiego
                          było.
      • Gość: BrygadaKryzys Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 19:25
        Tak o to się oszczędza w PKN:
        - prezes Krawiec świeżo po wyborze, koniecznie musiał jeździć Audi S8, "zwykłe"
        A8 było zbyt biedne
        - po wyborze nowego zarządu, większość nowych gabinetów w WTT została odnowa
        zaarażnowana, ponieważ dotychczasowe (3 miesięczne po remoncie) były brzydkie
        - zarząd zażyczył sobie nowych gadżetów, więc dostali telefony blackberry,
        kolejny pieniądz wydany,
        -spotkanie świąteczne zarządu i dyrektorów w hotelu stażyński - ptaszki
        ćwierkają że 150000 zł
        -w ciągu ostatniego roku podwoiła się liczba dyrektorów wykonawczych (wypada
        podziwiać poprzednich że potrafili zarządzać tak dużymi obszarami)
        - z dnia na dzień podziękowano wielu menadżerom (bo się wypalili) i bardzo
        szybko przybyła nowa ekipa, kłopot w tym że każdy z wyrzuconych zostaje
        zwolniony z obowiązku pracy przez conajmniej 3 miesiące, więc Orlen płaci
        zarówno nowym jak i starym
        - powstało dużo ciekawych nowych Biur w których jest Dyrektor, Zastępca,
        Kierownik Działu, Kierownik Projektu i... tyle
    • Gość: złybrat Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 03.03.09, 17:18
      Nie wiem skąd się bierze taka nienawiść do ludzi pracujących w
      biurach pkn. Przypuszczam, że wynika to z kompleksów zakładowców,
      podobnych mentalnie do murzynów z Bronxu.
      Zwracam uwagę, że większość pracowników biur to młodzi ludzie,
      wypruwający sobie flaki za parę [PARĘ] groszy, bez możliwości
      awansu. Dodatkowo zatrudnianych przez orlen administrację, co
      dodatkowo zmniejsza zarobki - pensja referenta to 1800 brutto.
      Dodatkowo regularnie pracujący w niepłatnych nadgodzinach - zwracam
      uwagę na różne systemy kontroli wejścia: w biurach oficjalne wydruki
      zawsze pokazują 8h, nawet jeśli siedzisz 12. Wy wrzucacie ich do
      jednego worka z dyrektorami wykonawczymi... Pogarda z waszej strony
      dawała się odczuć zawsze i wszędzie - phhhyy, my robotnicy tymy
      ręcyma instalację trzymamy i po nas choćby potop, a wy łepki to nic
      nie warte jesteśta...
      Temat pracy od - do na zakładzie jest znany i oczywisty, więc nawet
      nie będę się rozwodził. No i odbieranie nadgodzin po awariach,
      przemnożonych odpowiednio, zgodnie z regulaminem. Ja za 500 h
      dostałem 2 [DWA] dni wolnego.
      Wysiłek - gdzie gorzej? Zdziwię was - nieporównywalnie gorzej w
      biurze. Chętnie zamieniłbym się parę lat temu z "fizolami", gdy
      pracowałem w biurze. Poza tym mam w rodzinie kilku "zakładowców" i
      lubię posłuchać najpierw ich wywodów o tym, jak to robotnik jest
      nieszanowany i w ogóle dużo pracy, a potem o tym, tak to dziś zrobił
      dwie rundki dookoła instalacji. No i oczywiście imprezy związkowe...
      Część osób pracujących w biurach orlenu wie, jak wygląda prawda o
      ciężkiej pracy zakładowców, tak więc darujcie sobie te historie o
      robotniczym etosie, bo jesteście śmieszni.
      Jeśli narzekacie na zarząd i radę, to zamiast kilkanaście lat temu
      sprzedawać akcje, trzeba było je skumulować i wyznaczyć swoich
      przedstawicieli do rady... mielibyście kilka % i potężny głos w
      decyzjach. No, ale jak wszyscy wiemy - Zielony Jar za coś musiał być
      zbudowany.
      • Gość: ARR Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 03.03.09, 19:38
        uwierz mi nie ma na produkcji ani jednego , tu cytuje "murzyna z
        Bronxu". A jak chcesz pracowac to weź udział w rekrutacji.
        Tylko jedno pytanie czy się nadajesz?
        czy zdążysz się w określonym czasie "nauczyc " instalacji?
        Czy będziesz potrafił tak samo szybko reagować w razie potrzeby w :
        zimę , deszcz. noc itp.
        Czy będziesz chciał wstać od stołu w święty by na noc iść do pracy?
        My murzyni chcemy
        Pozdrawiam
        • Gość: złybrat Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 04.03.09, 11:13
          Pisząc "mentalność Murzynów z Bronxu" miałem na myśli agresję
          wynikającą z kompleksów. Większość komentarzy osób
          atakujących "biurowców" to potwierdza.
          Zdążyłem się "nauczyć" instalacji w trakcie pracy w biurze i to tak,
          że mogłem rozmawiać na te tematy z ludźmi z rozwoju, inwestycji a
          nawet z rodziną z instalacji - kuzyn sam musiał przyznać, że nie
          odstaję od niego wiedzą. Czy potrafiłbym reagować? Przypuszczam, że
          tak. Czy wstawałbym od stołu w święta? No cóż, skoro parę razy w
          trakcie pracy "na święta" przychodziłem do domu ostatni, to mógłbym
          też kończyć wcześniej. Taki jest psi obowiązek pracownika - spełniać
          wymogi umowy o pracę. A jak podpisałeś zmianówkę, to teraz nie
          narzekaj.
          Prośba do zakładowców - przestańcie atakować na "ślepo" każdego
          pracownika biura. Jak już pisałem - nie każdy jest tam dyrektorem i
          jeździ służbową furą.
          Dwa - Uświadomcie sobie, że praca w biurze jest porównywalna pod
          kątem wysiłku, jaki wkładacie Wy - "robotnicy".
          Trzy - Szefowie związków zawodowych to rak na ciele pracowników -
          jedyne, co widzą, to "PODWYŻKA".
          Cztery - zamiast wydawać kasę na związkowe imprezki w Mosirze
          wynajmijcie dobrą kancelarię, która pomoże wam w dyskusji z zarządem.
          • Gość: obs. Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.152.c82.petrotel.pl 04.03.09, 11:44
            Etatowi zwiazkowcy nigdy nie skazili sie fizyczna praca ,okupuja swoje stolki
            dbajac o wlasne interesy.Przyklad szef branzowy ,kto by wyslowil sie za niego w
            obronie pracownika.Popieram wypowiedz ;zlego brata; pogonic tych pseudo obroncow
            pracownikow czychajacych na etaty dla swych pociotkow i przyklaskujacych zarzdowi.
          • Gość: Robol Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 15:12
            Więc piszesz,że nie odstajesz wiedzą od zmianowca.

            To bardzo ciekawy pogląd i typowy dla "białego kołnierzyka" o niskim
            doświadczeniu.
            Samo poruszanie się po Instalacji już wymaga dużego doświadczenia.
            Instalacja to nie biuro Kolego.
            Pracownik - aparatowy,pracujący "na zmiany" musi się wykazać
            obszerną wiedzą by samodzielnie pracując nie zrobił sobie i innym
            krzywdy. Takie "doświadczenie" zdobywa się latami!
            To nie jest tak,że możesz samodzielnie wyjść i pracować bez
            należytego doświadczenia.
            Twój kuzyn wykazał dużo dobrej woli w kontakcie z Tobą przyznając,że
            nie odstajesz wiedzą od niego.
            W Brygadzie Zmianowej zwykle tylko kilku na dziesieciu pracowników
            posiada wystarczające doświadczenie w pracy.Reszta jest "na dobrej
            drodze by je zdobyć" i naturalnie są to pracownicy o różnym stopniu
            zaawansowania nauki i samodzielności.
            Na instalacji łatwo stracić życie i jeszcze zagrozić innym. To nie
            biuro.
            Biuro,to całkowicie inna praca,inne warunki,i inne zagrożenia.
            W biurze można zwlekać z decyzją zawsze - na Instalacji bywa
            często,że nie!Że nawet minuty!
            Praca biurowa jest inna.
            Ps.: Wiesz co to jest efka?
            Jesteś pewien,że potrafisz umocować wąż starą elektrodą?
            Byłeś choć raz w wieży destylacyjnej?Czyściłeś półki i przełazy?
            Wiesz chociaż jak co pachnie?
            Wiesz,że wodór gdy się pali jest niewidoczny?

            Jest wiele sytuacji,gdzie można zrobić sobie krzywdę.Ty tego nie
            znasz.
            Instalacja to nie biuro.To całkiem inna praca i by ją wykonać trzeba
            mieć szczególna wiedzę.
            W dodatku jest to praca często śmierdząca i ciężka fizycznie.





            • Gość: Złybrat Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 04.03.09, 19:47
              No cóż, za to twoja odpowiedź jest typowym przykładem kołnierzyka
              niebieskiego, który robi wielkie halo z pracy fizycznej. To
              oczywiste, że mając doświadczenie możesz wymieniać wiele nazw i
              pojęć, których znać nie będę. Ja mogę to samo uczynić również ze
              swojego ogródka. Oczywiście Ty będziesz pewnie twierdził, że każdy z
              instalacji w dwie minuty opanuje np weryfikację kosztu pieniądza w
              czasie albo kwestie podatkowe między Polską a np Wlk Brytanią.
              Zdaję sobie sprawę, że stracić życie na instalacji jest łatwiej niż
              w biurze, zdaję sobie też sprawę, że przedstawianie pracy na
              zakładzie rodiznie i znajomym jako ciągłej walki z żywiołem pomaga
              człowiekowi jakoś się pogodzić z tym, że jest np aparatowym, a nie
              komandosem.
              Co do czyszczenia półek, to pewnie mi nie zaliczysz wierceń w
              betonie i montażu elewacji szklanych na wysokości 150-200m na
              linach, które wykonywałem dorabiając na studiach, no bo przecież NIC
              się nie może równać z pracą na instalacji.
              Ameryki nie odkrywasz stwierdzeniem, że instalacja to nie biuro.
              Każdy pracownik biura o tym wie, większość stara się darzyć was
              szacunkiem. Niestety - nie działa to w drugą stronę, więc na palcach
              jednej ręki można policzyć ludzi z zakładu, pozytywnie
              wypowiadających się o ludziach z biur.
              Podkreślę jeszcze, że na ogół ścieżka kariery tak się układa, że
              człowiek zaczyna od prac fizycznych - w tym niebezpiecznych, a potem
              przechodzi do tzw. prac biurowych (i nie mam tu na myśli tylko pkn).
              Tak więc ma świadomość wad i zalet obydwu tematów. Uwierz mi - miło
              wspominam czasy, kiedy pracowałem fizycznie, bo wysiłek fizyczny
              pomaga zduścić najistotniejszy element każdej pracy, czyli stres. W
              biurze, jeśli źle trafisz, albo jesteś młody, czeka Cię zapier.. za
              psie pieniądze, świadomość, że to co robisz i tak zostanie na końcu
              odrzucone przez przełożonego, powtarzanie w kółko bezsensownych
              procedur itp. To wisi nad tobą dniami i nocami i nigdy nie daje
              spokoju. to jest bardzo podobne do opinii o "prywaciarzach", co to
              nic nie robią, a kaska leci. Spróbuj otworzyć własny biznes i
              przekonasz się, że każdy problem urasta do rangi sprawy życia i
              śmierci.
              Chciałbym, żeby ludzie z zakładu wykazywali trochę więcej rozsądku w
              podejściu do oceny swojej pracy oraz więcej empatii dla ludzi z biur.
              • Gość: Robol Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 20:57
                No,ja sobie tak napisałem:"Robol"...
                Mam kilkudziesięcio-letni staż w pracy na zmiany.Przeszedłem
                wszystkie szczeble wtajemniczenia ,organizacyjne i uposażenia.
                Nie będę ukrywał - jestem już trochę stary.
                Nie piszę tego by wymóc szacunek wynikający z wieku i wiedzy.
                Chciałem tylko powiedzieć,że praca na zmiany wymaga szczególnego
                doświadczenia ,które nabywa się latami i szczególnej wiedzy,której
                Ty - pracujący za biurkiem,nie posiadasz i nie posiądziesz.
                Ta wiedza jest Ci zbędna a nabyć ją można TYLKO pracując w Zespole w
                warunkach wymagających czasem bardzo dużego poświęcenia i zagrożenia.
                Chyba nie widziałeś nigdy z bliska awarii wymagajacej od całej
                załogi wysiłku o wiele większego niż warta jest pensja.
                Ty,jeśli zechcesz się spocić,idziesz - tak sądzę - na siłownię.
                Aparatowi czasem zmuszeni są do wysiłków niemal nadludzkich.
                Nie ma tu możliwości (jestem zmęczony - nie lecę). W dodatku nie
                chodzi o wysiłek dla wysiłku i potu tylko o szybkie,natychmiastowe
                wykonanie pracy wymagające dużego wysiłku i co by nie powiedzieć -
                WIEDZY!
                Jeśli zaś chodzi o wartość materialną decyzji jakie podejmuje się
                samodzielnie na codzień (choć nie codziennie) ,to są to pieniądze
                duże. Spokojnie zaryzykuje,że Ty Kolego nie masz aż takich
                upoważnień.
                Tutaj,u nas też pracują inżynierowie.Ramię w ramię.
                Z całym szacunkiem ale młody,wykształcony,bez doświadczenia - to nie
                jest jeszcze szczyt marzenia.Po latach - tak. Po dziesięciu!No,może
                po ośmiu ( bo myśli już na starcie i nie trzeba mu tak "łopatą"
                tłumaczyć by tego n.p.:NIE DOTYKAŁ!).
                Ogólnie jest jednak fajnie ,chodzimy brudni,czasem pijemy kawę i
                jemy drożdżówkę.
                Nie chcę i nie zamierzam opisywać tutaj swoich doświadczeń ale
                zapewniam Cię,Szanowny Kolego że były chwile,których zapomnieć się
                nie da.Kilka razy myślałem,że już po mnie.Czasem sprawy idą
                źle.Wyratowałem się.
                Tobie Kolego (bez urazy) grozi co nawyżej zatrzaśnięcie się w
                windzie.
                Po za pracą zagrożenia czyhają na nas podobne.
                Nie miej żalu za te uwagi. I tak byłem oszczędny.


                • miki_z_afryki Zauważyłeś, że nikt nie umiejsza Twojej pracy? 05.03.09, 04:06
                  Zauważyłeś, że nikt nie umiejsza Twojej pracy?

                  Koledze Złybrat chodzi najwyraźniej o to (jeśli wolno mi interpretować jego
                  wypowiedź), żeby ludzie tacy jak Ty wyzwolili się od myślenia, że wokół nich
                  kręcą się losy całej firmy i tylko Wy jedyni zasługujecie na miano "prawdziwych
                  pracowników".

                  Sam fakt, że sądzisz, że jesteś niezastąpiony lub prawie niezastąpiony już wiele
                  mówi.
                  • Gość: henio drut Re: Zauważyłeś, że nikt nie umiejsza Twojej pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 10:59
                    Zdaje się,że obserwujesz dyskusję "flecisty" ze "skrzypkiem" -
                    członków orkiestry symfonicznej.
                    Obaj są potrzebni i ich wartości nie da się porównać.
                    Reprezentują inne zawody.
                    Flecistę porównujemy z innymi flecistami.Wtedy to ma jakiś sens.

                    W "Produkcji" ( na produkcji?) w podświadomości żyje jednak
                    wyobrażenie,że gdyby nagle wszyscy z "tej derekcji" poszli do domu (
                    tak dzieje się co tydzień!),to nikt z nas tego nawet nie zauważy.
                    Pracujemy sobie jak zawsze...w te soboty i niedziele,świeta
                    państwowe i kościelne.
                    I tylko niech Bóg broni byśmy wpadli na pomysł,że zrobimy to
                    odwrotnie - nagle wszyscy zostajemy w domu a Oni w tych biurach
                    pracują jak codzień.
                    Już nie chcę tłumaczyć,że u nas nie zamyka się po prostu szuflady i
                    cześć.


                    • miki_z_afryki Obserwuję raczej dyskusję flecisty... 05.03.09, 11:59
                      Obserwuję raczej dyskusję flecisty z np. bileterem.
                      Mogą się spierać, który z nich jest ważniejszy, a prawda jest i tak taka, że bez jednego i drugiego orkiestra nie będzie funkcjonowała.

                      Gdyby nie dyrygent, albo dyrektor orkiestry, albo ten bileter, czy księgowa zespołu, to ten flecista mógłby sobie grać w domu do lustra.
                      Zresztą to dotyczy każdej firmy - jeśli pracownicy produkcji myślą, że gdyby nie oni, to firmy by nie było, to znaczy, że stracili kontakt z rzeczywistością.

                      Produkcja to tylko część działalności firmy. Trzeba jeszcze tę produkcję zaplanować, znaleźć chętnych na produkt, sprzedać go w dobrej cenie, potem wszystko rozliczyć, zapłacić pensje, itd.

                      Ludzie z kilofami tego nie zrobią, choćby nie wiem jak bardzo upierali się, że firma to oni.
                      W firmach, gdzie ludzie z kilofami przejmowali wszelką władzę kończyło się to bardzo źle.
                      Przykładem są polskie stocznie, gdzie związki dzielą i rządzą. Jaki to ma efekt? Co kryzys na rynku stoczniowym, to upadłość, pomoc państwowa, albo inne cuda na kiju.

                      Orlen akurat jest w lepszej sytuacji niż stocznie, bo dekoniunktura prawie go nie dotyczy.
                      Jednak na pracownikach produkcji ta firma się nie kończy.
                      A jeśli ktoś uważa inaczej, to niech rzeczywiście pójdzie do domu i zobaczymy czy się nie znajdą chętni na jego miejsce... :P ;)
                      • Gość: robol Re: Obserwuję raczej dyskusję flecisty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 18:29
                        Napisałeś:
                        Produkcja to tylko część działalności firmy...itd.
                        Orlen jest Firmą zajmującą się przerobem ropy naftowej.
                        Księgowość,planowanie,inne podobne - nie wchodzą w skład
                        działalności Firmy.
                        Orlen po prostu takich działalności nie prowadzi.
                        To tak jakbyś napisał,że Sklep zajmuje się przyjmowaniem pieniędzy
                        od klientów (na kasie),zamiataniem i sprzataniem
                        pomieszczenia,rozlokowywaniem towaru itd,itd,itp.
                        A ten Sklep zajmuje się po prostu handlem obuwiem i nazywa się
                        np.BATA.
                        Ta cała reszta to tylko obsługa działalności podstawowej.
                        To,że w Sklepie się sprząta to jeszcze nie znaczy,że Sklep oferuje
                        klientom taką usługę.
                        Jestem tylko robolem więc może sie mylę ale konsultowałem to z
                        bratem.
                        • miki_z_afryki Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie tego... 05.03.09, 18:46
                          > Księgowość,planowanie,inne podobne - nie wchodzą w skład
                          > działalności Firmy.
                          > Orlen po prostu takich działalności nie prowadzi.
                          > To tak jakbyś napisał,że Sklep zajmuje się przyjmowaniem pieniędzy
                          > od klientów (na kasie),zamiataniem i sprzataniem
                          > pomieszczenia,rozlokowywaniem towaru itd,itd,itp.
                          > A ten Sklep zajmuje się po prostu handlem obuwiem i nazywa się
                          > np.BATA.

                          Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie tego o czym cały czas piszę.
                          Wy, Leśne Dziadki nie macie kontaktu z rzeczywistością. Siedzicie w tej firmie
                          tak długo, że nawet nie wiecie po co ona jest.
                          Firma jest po to, żeby przynosić zysk, a nie po to, żeby produkować dla
                          produkowania.
                          Produkcja jako taka nie jest nikomu potrzebna jeśli nie ma na nią zbytu.

                          Twój przykład, którym trafiłeś jak kulą w płot dowodzi tego, że nic nie kumasz.
                          Wyobraź sobie, że ta np. BATA, ma przecież gdzieś zakład produkcyjny i w tym
                          zakładzie jest taki jak Ty Robol (to Twój Nick, a nie obelga), który pisze na
                          jakimś forum, że gó... go obchodzą panienki w sklepach, które sprzedają te buty,
                          bo najważniejsza jest produkcja.


                          Facet – weź na otrzeźwienie. Ja wiem, że Orlen jest specyficzną firmą, której
                          prawa rynku prawie nie dotyczą ze względu na monopol, ale mimo wszystko spróbuj
                          wysilić się i zrozumieć, po co taki Orlen działa.
                          Chyba, że, jak sam wspomniałeś, ze względu na wiek jesteś już tak skażony
                          socjalizmem, że nie kumasz, że firmy działają po to, żeby zarabiać pieniądze dla
                          swoich właścicieli, a nie żeby sobie być dla samego bycia.
                          • Gość: robol Re: Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie te IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 19:25
                            Rozumiem.
                            Od dzisiaj mówię: Nasza Firma tak jak wszystkie,zajmuje się
                            zarabianiem pieniędzy (dla Właściciela).
                            Tylko żebym przez pomyłkę nie powiedział,ze robieniem bo tym zajmuje
                            się Mennica! Chociaż? Ja wiem...?
                            Oni też zajmują się tylko "zarabianiem pieniędzy".
                            LOT na przykład,to znany skrót od "Zarabianie pieniedzy dla
                            właściciela" tyle tylko,że w języku melanezyjskim.
                            Ale nie martw się młody! Jesteś nowy i szybko się nauczysz co jest
                            do czego i od czego.
                            Tak bym te moje wywody zakończył.

                            • Gość: robol Re: Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie te IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 19:35
                              Jeszcze co do tego Sklepu "Bata":
                              Jestem przekonany ,że to jest Franczyza.
                              Cze!
                              • Gość: Złybrat Re: Powiem Ci, że dobitnie dowodzisz dokładnie te IP: 213.76.139.* 06.03.09, 11:34
                                Twój okrzyk "cze!" na koniec idealnie pasuje do wypowiadanych treści.
                                Chciałem tu kolejną rozbudowaną wypowiedź wsadzić, ale Miki to już
                                zrobił za mnie. Zgadzam się z Tobą Miki w 100%.
                                Do kolegi Robola - dodam tylko apropos działalności: tak, PKN zajmuje
                                się przerobem ropy. Ale w misji spółki nie widzę informacji:
                                przerabiać jak najwięcej ropy. Misja PKN - oferowanie naszym KLIENTOM
                                najwyższej jakości PRODUKTÓW i USŁUG.
                                Dla zwykłego Kowalskiego z Polski albo Mullera z Niemiec Orlen to
                                stacja benzynowa, uśmiechnięty pan w czapeczce, bak do pełna i
                                kanapka przy kasie. To niestety nie Ty, stojący na instalacji,
                                biegnący do awarii. Sorry człowieku, ale widzę, że wiek i
                                doświadczenie nauczyły Cię wielu rzeczy, ale oduczyły pokory,
                                dystansu i rozsądku.
                                To jest właśnie to, o czym piszę w każdym poście w tym wątku. Święte
                                przekonanie ludzi z produkcji o swojej niezastępowalności, wyższości,
                                sensie istnienia spółki i kluczem do sukcesów.

                            • miki_z_afryki Jeśli tego nie rozumiesz... 05.03.09, 19:42
                              Jeśli tego nie rozumiesz, to Ci wyjaśnię jeszcze inaczej.

                              Firma Orlen nie zajmuje się przerabianiem ropy jak twierdzisz, tylko zarabianiem
                              pieniędzy dzięki sprzedaży produktów pochodzących z jej przerobienia. I tak to
                              dokładnie wygląda, mimo, że Tobie najwyraźniej nie mieści się to w głowie.

                              Gdybym był złośliwy, to mógłbym napisać, że ktoś np. z działu handlowego mógłby
                              potraktować Cię dokładnie tak jak ty traktujesz "białe kołnierzyki" i napisać Ci:
                              Na ch.u.j nam ta cała produkcja. Zaorać ten zakład, kupić ropę od tańszego
                              podwykonawcy i też będziemy na swoim mając monopol na rynku.

                              Problem polega jedynie na tym, że sprzedaż ropy jest bardzo upolityczniona na
                              całym świecie i lepiej mieć swoje niż być uzależnionym od cudzego.
                              Jednak nie oznacza to, że świat tej firmy kręci się wokół produkcji. Komuna
                              skończyła się 20 lat temu - wstyd pozostawać w takim zacofaniu, tym bardziej, że
                              widzę, że składasz zdania jednak jak sprawnie myślący człowiek, a nie ktoś
                              upośledzony.
                              Więc apeluję jeszcze raz - przetrzeźwiej.
                              • Gość: x Re: Jeśli tego nie rozumiesz... IP: 193.59.95.* 05.03.09, 20:28
                                miki wszystko sprzedać nic się nie opłaca.Wszystko zaorać.Lepsze
                                deko handlu niż kilogram pracy.A gdzie w tym wszystkim społeczna
                                odpowiedzialoność w biznesie.Wszyscy jesteśmy sobie potrzebni.Nie
                                dajmy się podpuszczać jedni na drugich.Potrzebna jest produkcja i
                                potrzebna jest sprzedaż.Dysproporcje w zarobkach to osobna sprawa i
                                nie rozwiążemy jej na tym forum.
                                • miki_z_afryki Właśnie ja o tym piszę... 06.03.09, 08:56
                                  > Wszyscy jesteśmy sobie potrzebni

                                  Właśnie ja o tym piszę, że funkcjonowanie firmy na produkcji się nie kończy, ani
                                  nawet nie zaczyna. Potrzebni są nie tylko robotnicy, ale również administracja,
                                  zarząd, księgowość, handlowcy, marketing, dział projektowy, kontrola, itd.

                                  Moja wypowiedź o zaoraniu była opatrzona zwrotem "gdybym był złośliwy".
                                  A napisałem tak dlatego, że kolega Robol pisze właśnie w takim duchu jakby na
                                  produkcji świat się kończył i zaczynał, a cała reszta to tylko niepotrzebny
                                  dodatek do wyciągania pieniędzy.
                • Gość: Złybrat Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: 213.76.139.* 05.03.09, 11:37
                  Jeszcze raz podkreślam - zgadzam się, że wiedza i nawyki wynikające z
                  doświadczenia są najistotniejszym elementem pracy ludzi na instalacji
                  i nie można porównywać tego z wiedzą teoretyczną. Potwierdzam to,
                  zgadzam się z Tobą i ten punkt możemy uznać za obopólnie
                  zaakceptowany.
                  To, co mnie razi, to fakt, który zauważył miki_z_afryki - wasza praca
                  jest ważna, jest elementem, bez którego spółka nie może funkcjonować,
                  ale nie jest elementem najważniejszym. Nie ma elementu
                  najważniejszego. Tak jak spółka nie będzie funkcjonować bez np. DRW
                  albo HONów, tak nie będzie też działać bez biura prawnego, albo
                  księgowości. I możesz się z tym spierać, ale taka jest prawda. Uważam
                  jednak, że to właśnie ludzie z "produkcji" stawiają się na
                  piedestale, natomiast rzadziej widać te odruchy wśród ludzi z biura.
                  Do tego dochodzi jeszcze pogarda, którą ludzie z zakładu darzą
                  "menadżerków" i dochodzimy do źródła konfliktu między dwiema
                  stronami. Mówię to z moich doświadczeń w orlenie: moja praca w biurze
                  pkn wymagała codziennych kontaktów z pracownikami zakładu - przez 5
                  lat przypadki traktowania mnie jako partnera a nie wroga lub
                  gó...arza, niemającego pojęcia o niczym były POJEDYNCZE, choć ja
                  zawsze starałem się wychodzić "frontem". Jest to OK? Czy używanie
                  argumentów - pobiegałbyś po instalacji, poryzykowałbyś życie, to byś
                  zobaczył - jest OK? Co bym zobaczył? Słyszałem takie zdania od
                  doświadczonych pracowników wiele razy - na wieżowcach we Francji
                  wisząc na linach, wylewając asfalt na autostradach we Włoszech w 40C
                  upale - jakoś po kilku miesiącach pracowałem z nimi ramię w ramię nie
                  odstawiając fuszerki i traktując "roboli" z szacunkiem, choć oni
                  zawsze traktowali mnie jak studenta, który sobie dorabia i się
                  "napewno" załamie - jak nie dziś to jutro. Stąd moja opinia o
                  murzynach i Bronxie.
                  Powiem Ci szczerze, że naprawdę zazdroszczę Ci tego,o czym piszesz -
                  wysiłku i pracy ramię w ramię. Bo jest to coś, co daje satysfakcję.
                  Znam historie ludzi z mojej rodziny - wracali po kilku dniach pracy
                  non-stop podczas awarii, spali kilka godzin i wracali na instalację.
                  Albo chodzenie na wódkę po zakończeniu akcji - uważam, że jest to jak
                  najbardziej słuszne i jednoczące - mówię to jak najbardziej poważnie. Uważam, że jest to świetna rzecz - kiedy można w pełni pochłonąć się
                  w tym, co się robi. Pamiętam niestety też historię o różnych hobby,
                  które można było mieć na instalacji - począwszy od akwarium, po
                  suszenie grzybów na kaloryferach. Na szczęście teraz to przeszłość.
                  Możesz mi wierzyć lub nie, ale pomimo tego, że na pewno jestem od
                  Ciebie dużo młodszy, to miałem okazję pracować fizycznie ponad siły i
                  często też ryzykować zdrowie i wiem, że daje to niesamowitego kopa.
                  Pamiętajmy jednak, że są zawody, gdzie ryzykuje się dużo częściej i
                  dużo więcej np. zawodowi żołnierze czy policjanci pracują jeszcze
                  ciężej pod tym względem niż "robotnicy", a zarabiają mniej niż
                  pracownicy instalacji.
                  Podsumowując - tak jak napisał Miki_z_afryki: nie umniejszam wartości
                  Twojej pracy, pracy ludzi z instalacji. Wiem, że jest ciężka,
                  wymagająca, skomplikowana. Wiem, że chcielibyście zarabiać więcej -
                  tak jak każdy z resztą. Ale nie czyńcie z siebie jedynej ostoi tej
                  spółki i jedynego powodu dla którego ona ma działać i powstrzymajcie
                  związkowców od działania na zasadzie rewolucji październikowej i NEP-
                  u. Jest wiele innych osób w innych działach, którzy czują się
                  związani z pracą i pkn, jednocześnie z pokorą podchodząc do swojego
                  miejsca w szyku. Jeśli chcecie pokazać, że działacie dla dobra
                  spółki i pracowników, to przede wszystkim zauważcie młodych ludzi
                  "zza płota", którzy angażują się w pracę, którą wykonują całym sercem
                  i wrzucanie ich do jednego wora z kadrą zarządzającą i robienie z
                  nich leni i obiboków jest po prostu chu...owe i kłamliwe. Dopóki tak
                  będzie, dopóty będzie "kosa" a nie "sztama".
                  • Gość: robol Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 12:14
                    Troszkę się zapędziłeś w ferworze dyskusji.
                    Praca na instalacji nie jest tak niebezpieczna jak piszesz.
                    Obowiązuje tu warunek przygotowania działania tak,by wszelkie
                    zagrożenia zostały wyeliminowane.Dotyczy to również zachowania
                    pracownika,który musi sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństwa.
                    Pewnych rzeczy n.p.:NIE WOLNO ROBIĆ NIGDY!,ale o tym trzeba wiedzieć!
                    To nie jest tak,że pracownik wychodząc na instalacje żegna się ze
                    wszystkimi i "ostatni raz dzwoni do rodziny". Nikt by tak
                    zorganizowanej pracy nie wytrzymał.
                    Elaktryk wchodzi do pomieszczeń gdzie na listwach jest prąd 6 tyś V
                    i wychodzi z tego cało.Tam nie ma ryzyka. Ty tam nie wejdziesz bo
                    nie masz prawa. A nie masz prawa bo nie jesteś tym elektrykiem.
                    Gdybyś jednak zechciał i jeszcze gdyby Ci się udało, jest duża
                    szansa,że nie wyszedłbys cało z tego doświadczenia.
                    Na instalacjach pracują normalni ludzie,tyle tylko że przeszkoleni.
                    No,i jeszcze jest to praca w zespole,gdzie liderzy (bardziej
                    doświadczeni) pomagają rozwiązywać problemy słabszym.Na codzień!
                    Inaczej byśmy nie ujechali a trup ścieliłby się gęsto bo do głupoty
                    ludzie są pierwsi. Wystarczy ich zostawić samych sobie.
                    Teorie niedoświadczonych pracowników są czasem porażające.
                    Jeżeli w szyfladzie nie zostawiamy palca gdy ją zamykamy,to na
                    instalacji takich zasad jest o wiele więcej. Jeśli je znasz - praca
                    jest bezpieczna.
              • Gość: ARR Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 04.03.09, 21:07
                to spróbuj w sobie "zdusić " stres związany z tym, że będąc
                inżynierem za..... taczką, łopatką, grabiami i innymi kosmicznymi
                urządzeniami.
          • Gość: ARR Re: Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.plock.mm.pl 04.03.09, 21:01
            ja znam doskonale budowę gitary
            Ale za nic na niej nie zagram ;-)
            A tobie przyjacielu życzę jak najlepiej
    • Gość: Kubuś Puchatek Związkowcy z Orlenu: Podzielmy się biedą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 18:14
      Po pierwsze.Czy Panowie związkowcy maja tak do końca rączęta
      czyste w sytuacji jaka w Orlenie zaistniała?
      Czy swoje LEWE kontrakty i przeniesienia do firmy matki-właczą w
      ten podział,Czy wsiądą do pryuwatnych samochodów czy wahadeł,może
      przestana odbierać panie spod szpitala i centrów handlowych?
      WĄTPIE.
      Sami stworzylicie to dziadostwo a dziś wykonujecie dziwne ruchy w
      obawie ,że ludzie sie na was wypna i trzeba będzei wreócić do
      kluczy i młotków w petro mechanice?
      A może te "przekręcone " uwłaszcznie różnych firm córek WAM
      WYSTARCZA?
      Z cała pewnościa,nie jest to działanie w interesie załog.To juz
      jest dawno posprzatane(z 4-ro brygadówka włacznie) a teraz wykonują
      chłopcy ruchy pozorne by ratować własnaskórę-przed załaga.
      Związki(Kwiatki,Malichy i inne darmozjady) nie wyobrażają ssoboie
      zycia bez ciepełka-PRZY ZARŻADZIE.Przez całe lata byli rzecznikami
      zarządów Orlenu i ICH obrońcami- BY DZIŚ NAGELE "SRAJĄC ZE STRACHU W
      GACIE" wystapić w obronie ZAŁOGI.
      Panie Boże -strzeż załoge przed TYMI obrońcami-bo inaczej wyląduje
      jako bezrobotna NA BRUKU.AMEN
    • Gość: radoslaw lepiej pozno niz wcale byle konsekwentnie IP: *.c152.petrotel.pl 03.03.09, 21:58
      Brawo związkowcy – w końcu sie obudziliscie - lepiej pozno niż
      wcale!!
      Nie pozwolcie przypadkowym warszawskim karierowiczom na pomiatanie
      zalogą i płocczanami. Ujawnijcie dochody zarządu, dyrektorow i
      kierownikow, pokażcie ile wydaje się np. na „szkolenia” i delegacje,
      a ile zarabia zwykly szeregowy pracownik.
      Wchodzcie w spór zbiorowy i pamiętajcie ze możecie liczyc na
      wsparcie coraz bardziej olewanych przez Orlen płocczan. Kibice tylko
      czekaja na hasło i ruszą z manifestacją pod pentagon! A na stacjach
      tam gdzie jest VITAY chcą podobno robić systematyczne akcje -
      ŻEGNAY…..
      • miki_z_afryki Przecież to związkowcy... 04.03.09, 09:05
        > Nie pozwolcie przypadkowym warszawskim karierowiczom na pomiatanie
        > zalogą i płocczanami. Ujawnijcie dochody zarządu, dyrektorow i
        > kierownikow, pokażcie ile wydaje się np. na „szkolenia” i delegacje

        Przecież to związkowcy w latach 90tych w głównej mierze doprowadzili do tego, że
        takie firmy jak Orlen są polityczne.
        Związkowcy przy okazji zapewnili sobie życie jak pączki w cieście.

        Więc dlaczego im teraz przeszkadza, że politycy robią desant na takie spółki i
        wyprowadzają kasę?
        Przecież sami odpowiadają za to jak to teraz wygląda.
        Czego się spodziewali? Że tylko oni mogą doić krowę, a inni już nie? Trochę to
        nie ładnie nie dzielić się z bliźnim. ;) :P
        • Gość: lolekztworek Re: Przecież to związkowcy... IP: 80.48.4.* 06.03.09, 13:58
          Popieram Robola, a mikiemu z afryki znawcy rynkow wszelakich - od centrów handlowych po ropę i referentowi z orlenu o nicku złybrat odpowiem jak liberał liberalowi : nie macie racji.
          Ze względu na specyficzny produkty w Orlenie najwazniejsz jest produkcja. Wszystko inne to dodatki. Rzeczywiście mozna kupic paliwo od dostawcy i zacząć je sprzedawać pod swoją marką - tak powstają sieci stacji paliw. Jednak z jakiegoś (prawdopodobnie ekonomicznego) powodu oplaca sie przerabiac rope w centrum Polski. I to jest sens istnienia rafinerii. Rozśmieszyła mnie kwestia o dyrygencie bez którego istniec nie może żadna firma . W szczególności w kontekście upolitycznienia koncernu. To sa często ludize z przypadku i jeżeli jeszcze orlen nie upadła, po tysiącach nietrafnych decyzji dokonywanych przez gląbów, to znaczy że bez nich tez może sie obejść. Druga rzecz to odpowiedzialnośc społeczna koncernu, o której ktos wyżej napisal. Rzeczywiście kierownictwo jest odwrócone dupą do miasta w ktorym istnieje. Brak dobrej współpracy z miastem ( a nie z wladzami) daje nie tylko teoretyczną baze na której mozna budowac dobra i lojalną kadrę. A jezeli traktuje się zaklad jak dziwke, która sie tylko uzywa to nie nalez sie dziwic że związkowcy - ploczczanie i reszta pracowników też chcesobie trochę poużywać. Po trzecie - rozśmieszyl mnie do lez tekst o misji firmy , proszę Cię zły bracie napisz to jeszcze raz. Widac korporacyjne gó... dotarło także do Płocka.
          • miki_z_afryki Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... 06.03.09, 14:23
            Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie zaprzeczasz.

            Skoro bawi Cię tekst o dyrygencie bez, którego firma nie może się obejść i
            piszesz, że Orlen prowadzony jest przez głąbów, którzy podejmują złe decyzje, to
            jakim cudem jednak w przypadku tego, żeby utrzymywać produkcję w centrum kraju
            się nie mylą?
            Piszesz zresztą, że to zapewne z ekonomicznego powodu.
            Czyli co? Raz są głąbami, a raz racjonalnymi menedżerami, którzy podejmują
            decyzje zgodnie z rachunkiem ekonomicznym?
            A może są głąbami kiedy Ci to pasuje, a kiedy pasuje inaczej, to już nie są?

            Poza tym kolego, jak mawiał "poeta" myslisz c.h.u.j.a z palcem. To, że ta firma
            jakoś sprawnie działa zawdzięcza (przy całym swoim polityczno związkowym
            "udziwkowieniu") temu, że mimo wszystko dotarło do niej trochę tego
            korporacyjnego g.ó.w.n.a - jak to określiłeś.
            Dziś Orlen ma swoją, rozpoznawalną markę, ktoś też na szczęście w pewnym
            momencie wpadł na to, żeby poza produkcją zająć się handlem i dystrybucją.
            Doszło do akwizycji kilku innych spółek związanych z branżą, itd.
            Stąd też jakoś ten pie...ik działa i zarabia na ten cały polityczno związkowy
            motłoch.

            Doskonałym przykładem firmy, która działa tak jak Wam się marzy, czyli takiej,
            gdzie rządzą niepodzielnie związki i która "produkuje, żeby produkować", a
            konkretnie "wozi, żeby wozić", a nie żeby zarabiać pieniądze jest PKP.
            Właśnie po raz kolejny PKP jest w zasadzie bankrutem i skomle o kolejne
            publiczne pieniądze.

            I właśnie tak to się kończy sytuacja, która Wam się marzy. ;)
            • Gość: loloztworkolo Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... IP: 80.48.4.* 06.03.09, 14:47
              Nie przeczę sobie, a uja z palcem to Ty mylisz.
              Po drugie to nie korporacyjne gowno lecz sila innercji - wybudowano zaklad w czasach gdy rachunek ekonomiczny nie był decydujący czynnikiem, przy podjeciu decyzji. Krótko - zakład juz był, to prawie tak jakby odkryto w Płocku wegiel lub nome omen ropę. One już byly. przyszedł rok prywatyzacji i za darmo spólka przejeła zakład MZPIR ( w dużym uproszczeniu o.c.) Od tego momentu to nie korporacyjne gó... lecz siła innercji i popyt na paliwa i tworzywa sztuczne trzyma to wszystko w ryzach. To że ktoś rowija downstream to w porzadku, ale może to robic nie bedąc producentem/przetwórca ropy. Dlatego w samym orlenie najwazniejsza jest produkcja i pan prezio razem z zarządem powinni zaczynac kazdy dzien od zapie...nia po instalacji , zgodnie z zasada panskie oko kona tuczy.
              Po drugie, nic nam się nie marzy. Wy to możesz mówić do kolegów komunistów lub do Rosjan. Po trzecie nie napisalem, że związki sa zajebiste bo nie są. Napisalem tylko, że skundlały korporacyjno - polityczny lad w orlenie to gó..., a podstawą dobrego zarządzania jest dbanie o tą częśc biznesu która jes najwazniejsza, najżywotniejsza itd . W przypadku orlenu jest to produkcja. Oczywiście nie odnosze się do zasadności żądan płacowych w orlenie bo płac ani ządań nie znam i malo mnie obchodzą. Napiszę Ci tylko jak przwdziwy liberał do liberała : teoria a praktyka to jak europa a afryka
              • Gość: loloroztworkolo Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... IP: 80.48.4.* 06.03.09, 14:54
                Jeszcze jedna recz dzieciaku Miki. Ogólnie zgadzam się, że większośc pracowników orlenu ma bardzo ograniczone potrzeby kulturalne. Ale uważam, że to ich sprawa. Ja nie wtrącam się do czyjegoś życia i tego samego żądam od innych. Jeżeli uważasz, że powinni podnieśc kulturę duchową i chciec czegos wiecej niż kotleta o 15, to zrób podejmij inicjatywę na rzecz ukulturalnienia leśnych dziadków. Ponadto, uważaj kogo nazywasz leśnym dziadkiem bo może to być czyjaś matka, ojciec, siostra, brat lub żona.
                • miki_z_afryki Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... 06.03.09, 15:35
                  > P
                  > onadto, uważaj kogo nazywasz leśnym dziadkiem bo może to być czyjaś matka, ojci
                  > ec, siostra, brat lub żona.

                  To rada czy groźba?
                  Nie mam w zwyczaju pisać o sobie i bardzo tego unikam, ale wspomnę, że wśród
                  bardzo bliskiej mi rodziny jest osoba, która pracuje od kilkudziesięciu lat "na
                  mazakach".
                  Uważam ją za bardzo sumienną, pracowitą i przyzwoitą osobę. Ale niestety jest
                  typowym Leśnym Dziadkiem - takim wg. mojej definicji.

                  > o 15, to zrób podejmij inicjatywę na rzecz ukulturalnienia leśnych dziadków.

                  Nawet nie mam najmniejszego zamiaru.
                  Przede wszystkim, nie mam takiego obowiązku, a sam fakt, że piszę o problemie
                  nie oznacza, że muszę go rozwiązywać.
                  A po drugie, to szczerze uważam, że mentalności tych ludzi już nic nie zmieni.
                  Niestety tacy odejdą z tego świata.
              • Gość: robol Re: Piszesz, że się mylimy, po czym sam sobie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 15:17
                Nie wiem co napisać by to co usiłujemy powiedzieć zostało zrozumiane.
                Może tak:
                Długie lata pracowałem na sterowni. Nie rozwijam na czym to polega (
                miki akurat może nie wiedzieć).
                Była 3 czy 4 godzina awarii,ja zajęty telefonami i tym co mam na
                ekranach ,koledzy z prawej i lewej tak samo.Obłęd w oczach mają już
                wszyscy. Nagle czuję,że na moim fotelu ktoś wisi z tyłu,ale tak że
                jego dziwnie elegancki zapach wchodzi mi do nosa i że tylko tym
                oddycham. W dodatku pochylił się nade mną tak,że prostując się w
                fotelu głową go dotykam .Nie stać mnie na popatrzenie za siebie.
                On naciska bez słowa. W końcu mówię jak do kogoś dobrego: odsuń się
                uju bo oddychać nie mogę!
                Odwracam głowę i słyszę pokorne "przepraszam". To jeden z Vice-
                prezesów pomagał mi jak mógł. Bez jednego słowa.W otoczeniu świty.
                Czy to wspomnienie o czymś mówi?
                Ja wiem?
                Jednemu mówi drugiemu nie.
                Dedykuję to złemu bratu. Czy Ty bracie też tak kiedyś miałeś?
              • miki_z_afryki Widzę ewolucję w Twoich wypowiedziach... 06.03.09, 15:30
                Widzę dużą ewolucję w Twoich wypowiedziach. Jeszcze przed chwila pisałeś, że
                liczy się tylko produkcja, a reszta to tylko dodatki.
                A teraz piszesz już, że produkcja jest jedynie najważniejsza. Stać Cię nawet na
                napisanie, że to dobrze, że ktoś rozwija resztę.

                I dokładnie o to mi chodzi - myślę, że koledze Złybrat również. Dziękuję za
                zrozumienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka