Gość: Belian z Ibelinu
IP: 194.42.116.*
14.09.09, 11:24
Wróciłem z Turcji, było jak zwykle super. W tym roku tylko 5 kg
nadbagażu przy prawie pustych torbach w tamtą stronę (hehehe). Mam
już swój caydanlik i filiżanki Gurala. Niestety w Alanyi
zlikwidowali salon w Alanyum. Ale nie o tym. Słuchajcie, mam
pytanie, kupiliśmy tzw. nugat (tak mówią o tym Polacy). Wygląda to
mniej więcej tak
farm3.static.flickr.com/2442/3662183044_3dea84148e.jpg?v=1245997761
najczęściej w kostce i są to zatopione w czymś, co przypomina mocno
ściętą czerwoną galaretkę, orzeszki. Jest zaje...ste i nie jest to
po turecku (chyba) Hazer Baba. Kupowaliśmy to na targu, natomiast w
Carrefourze klasyczna nazwa dla turystów "turkish delight". Pytanie
jak się to zwie (w Katalonii nugat robi się z białka na ogniu i
przekłada ichniejszymi andrutami przypominającymi nasz opłatek).
Pytanie za sto punktów - jak macie to poproszę przepis bo z
kilogramowej tablicy została tylko ćwiartka. Help i pozdrawiam;)