Dodaj do ulubionych

ja - zdradzony

18.11.07, 16:27
mam 26 lat
zonaty od 3 z hakiem
Junior - za tydzień skończy 3 lata

zona dawno temu mnie uświadomiła że jestem jej i jej koleżanek ideałem
wierzyłem na słowo, jak może być inaczej?
dobra praca, dom, mówią że ładny

kolezanki żony razem z moją zoną "walczyły" swego czasu o mnie :)
wybrałem moją zonę

kryzys przyszedł po roku - zażegnany
od tamtej pory bajka - tak myślałem

mówiła mi o wszystkim
wiedziałem która z "bandy czarownic" zdradza
kiedy. kogo i z kim
gdzie która pracuje i ile zarabia
co boli moją zone co chce zmienic co zostawić

nu kuźwa, młode zgrane małżeństwo

do piątku 16 listopada 2007

źle sie czuła od paru dni
objawy ciąży lub efekt uboczny nowych tabletek
a ona na tą chwile nie chciała drugiego dziecka

poszła do lekarza
siadam do kompa
jej skype załącza sie automatycznie
wyskakuje pare okienek
czytam tylko to co w chmurce
chce wyłączyć skypa

i mnie coś ruszyło
ja dziecka chce drugiego - ona nie
zobacze co tym "czarownicą" pisała

i szok
przewijam historie czatu i czytam że moja zona "go kocha i nie wyobraża sobie że sie do niego już nie odezwie"

no masakra!!!!!!!!!

całe archiwum do plików
pliki na służbowego maila
ona wraca odlekarza, mówi że nie jest w ciąży tylko coś nie tak ma ze śluzówką przez te tabletki

ja bez słowa wychodze
do roboty
drukuję 5 plików
4 małe - dużo mówiące
1 270 stron tekstu
zapis czatu jej i gościa
grafik z jej agencji reklamowej
wiedziałem że gadają, nawet mnie to wkurzało, ale ponieważ jej ufałem to nigdy w zyciu nie sprawdziłem historii, ani sms'ów

dziwiłem się tylko czemu nagle takie rachunki za telefon

no nic
siedze w robocie i czytam
markerem zakrteślam co lepsze teksty

ona dzwoni czemu sie tak chamsko zachowuje ze bez slowa wychodze
ja sie rozłączam
czekam aż odpali kompa w domu

tapete ustawiłem jej piękną

fragment rozmowy jak to mówi że w niedziele 11 listopada jest święto więc musi mnie ściemnić że ma przełożone w łodzi spotkanie a tak naprawde pojedzie do wawy spotkać sie z tamtym

cały piątek i sobota awantura
cgciałem zniszczyć ja psychicznie i oczywiście rzucić

ale jest Junior
nie wyobrażam sobie że się budzę inaczej niż "tata obudź sie" i uśmiechniętą jego buźką z boku, nie wyobrażam sobie wrócić z pracy i nie stawiać z klocków wieży, jeździć na rowerze i ani prowadzać go do przedszkola

zacząłem myśleć
ciśnienie sobie sprawdziłem. w sobote o 10 rano już po 3 kawie i nie spaniu od piątku rano 170/154 i puls 190

ja oaza spokoju!!!

oczywiście zxaczęły się tłumaczenia
czytam w czacie: misiu pysiu, najsłodszy, tygrysie ( co mnie wkur.... na maxa bo tak mówiła do mnie )
czytam dalej, są oznaki zdrady fizycznej, bo psychiczna to jest jasna, ale chgce jej wierzyć że nie było nic poza dwoma - czterema spotkaniami
aż strona 264 z wydruku: zaraz ide do lekarza, i nie daj boże żebym była w ciąży bo będę miała problem z ustaleniem ojcostwa :DDDD"

oszalałem
myślałem że ją zabiję

powrót do domu
awantury, wyzwiska i nerwy - a ona płacze. mówi że nie wie co ona zrobiła i dlaczego. kocha tylko mnie. z nim poza spotkaniami w knajpie nic nie było, a ten tekst o ustaleniu ojcostwa to żart taki i te uśmiechy dalej to potwierdzają

nie uwierzyłem
kazałem przysiąc na życie Juniora - przysięgła

i tu jest proble: albo było faktycznie jak mówi albo jest potworem takim że przysięga na zycie naszego dziecka

myślałem 40 godzin non stop

postanowiłem dać jej szanse ( choć nie wiem czy wytrzymam psychicznie ), ale i tak mój świat, system wartości i życie legło w gruzach

w sumie dałem jej szanse tylko i wyłącznie dla Juniora

stwierdziłem że muszę sprawdzić czy dam rade tak funkcjonować
całą noc i dzisiejszy ranek nie wyszliśmy z łóżka ( choć traktowałem to kompletnie bez uczuć ) stwierdziłem że jak jej jedna powiem że nie mogę tego wytrzymać to po seksie będzie się czuła jeszcze gorzej

i teraz cholera nie wiem co ja robie?
wybaczyć? zapomnieć? poświęcić się dla dziecka? zniszczyć ją?
nie wiem
jestem wyzuty z uczuć na tą chwile
Obserwuj wątek
    • kalarepka30 Re: ja - zdradzony 18.11.07, 16:56
      przykre co napisałeś..ale zdrady się nie zapomina,nie jest łatwo żyć
      z kimś kto zdradził (ja nie mogłam) upada zaufanie, szczerość słów,
      zaczyna się lęk,ciągłe podejrzenia..nie jest łatwo... a Junior..jest
      mały potrzebuje miłości dwojga osób tylko że dzieci czują co się
      dzieje miedzy rodzicami, widzą miny, słyszą słowa jakie padaja z
      waszych ust. To że dwoje ludzi sie rozstaje nie oznacza zerwania
      kontaktu z dzieckiem, kwestia "klimatów" miedzy ludźmi,rozmowy
      wytłumaczenia na poziomie wieku dziecka, ważne by nie robić sobie
      pod górke bo dziecko ucierpi na tym.
      Znam wiele rozbitych rodzin gdzie sa małe dzieci i jest ok ja bym
      tak wolała niż żyć z kimś kto zburzył szczęśliwe moje życie nie
      wiadomo dlaczego, tego się nie zapomina to już nie to....czas leczy
      rany a dziecko z czasem zrozumie... lepsze to niż krzyki, awantury,
      ciałge wyzwiska, nie szanowanie siebie ..dziecko to widzi nie ważne
      czy ma 3 latka 10 czy 15.
      pozdrawiam
    • niunia09291 Re: ja - zdradzony 18.11.07, 19:26
      współczuje.Ty do wiedziałeś sie teraz.Ja po 12 latach małżeństwa -pół roku
      tem.Najpierw uprawialismy sex a potem rozmawialiśmy id powiedział ze mnie nioe
      kocha i chce seperacji.Potem wzielam sie zajego komórke gg i znalazłam.Tez mi
      zawsze opowiadał kto ma romans w pracy itd.Teraz zalogował mi sie forum dla
      zdradzonych i tam wylewam swe żale.Został ze mną i dziećmi ale nic już nie jest
      takie same sex,zufanie....Porażka.Okazało sie że ma jakąś dziwke od siebie z
      pracy.schudłam 10 kg w ciągu 2 miesiecy.Psychicznie jestem wykończona.rozumiem
      Cię doskonale.
      • agiee1988 Re: ja - zdradzony 18.11.07, 20:33
        przykro mi.
        nie znam sie zabardzo na malzenstwie i ogolnie rodzinie ale dajcie dziecku
        milosc, nie wyzywajcie sie na nim. to prawda ze dziecko slyszy co sie dzieje
        miedzy rodzicami. ty narazie nic nie rob w kierunku zony. rozmawiajcie np o
        rachunkach o domu, co was dotyczy. ona chyba i tak juz wie co zle zrobila. daj
        jej czas na przemyslenia. przeciez nie wyprowadzi sie jedno od drugiego, albo
        zarzada jedno drugiemu rozwodu/separacji itd. szanse mozna dac

        domyslam sie ze podczas jakies klotni bedziecie sobie wypominac niektore spr.
    • nubba Re: ja - zdradzony 19.11.07, 00:00
      To trudny temat i nie ma niestety jednoznacznej odpowiedzi, bo i recepta na
      szczęście w każdym związku jest inna... Powiem tak - mam doświadczenie
      "obustronne" - zostałam zdradzona i sama też zdradziłam.

      Mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) wrócił któregoś dnia do domu i powiedział, że
      musi odpocząć i wszystko przemyśleć, w związku z czym wyprowadza się na jakiś
      czas. Po miesiącu wrócił (przez ten czas był z inną kobietą).
      Przyjęłam...wybaczyłam, ale jeszcze długo pamiętałam i wypominałam, a tak nie
      można. W końcu zrozumiałam, że jedyną drogą, która prowadzi do czegoś to
      przestać wypominać i naprawdę wybaczyć. Udało się, po prawie dwóch latach
      przestało w ogóle boleć i od tamtej pory (kolejne kilka lat) żyjemy zgodnie i
      szczęśliwie. Tak się naprawdę da.

      Teraz moja zdrada. Po latach spotkałam mężczyznę, który kiedyś był całym moim
      światem. Trwało to ledwie kilka miesięcy (to było zanim poznałam męża), ale było
      to uczucie, którego nie potrafię opisać...ogień, fajerwerki, magia...obsesja...
      I teraz spotkałam go po kilku latach, i w ciągu sekundy wróciły dawne uczucia.
      Spotykam się z nim od trzech miesięcy. Podpisałabym się pod tym, co napisała
      Twoja żona, że "go kocha i nie wyobraża sobie że sie do niego już nie odezwie".
      Jednak przy tym mam męża, którego bardzo kocham (cokolwiek byś teraz nie myślał,
      czytając to) i mam nadzieję, że uda mi się nie odezwać do kochanka, a żyć dalej
      szczęśliwie z mężem.

      Nie wierz, że nic ich nie łączyło. Dam sobie głowę uciąć, że spała z nim i to
      nie jeden i nie dwa razy... To przykre, ale nie możesz się łudzić... Na pewno
      nie warto być ze sobą tylko dla dziecka i jeśli czujesz, że nie potrafisz jej
      tak naprawdę wybaczyć i nie dasz rady zapomnieć - nie ma sensu być razem, bo
      tylko będziecie się męczyć. Jeśli jednak kochasz ją ponad wszystko (a i ona
      Ciebie kocha) - zaręczam, że da się żyć po zdradzie. I to żyć naprawdę zgodnie i
      szczęśliwie.

      Jesteśmy tylko ludźmi...jesteśmy słabi i różne rzeczy nam się zdarzają.
      Małżeństwo to nie przyjemność, ale ciężka praca...niestety. Warto jednak ciężko
      nad związkiem pracować...o ile naprawdę się kochacie. Jeśli zdecydujesz się
      zostać z żoną - musisz zapomnieć o tym, co było i nigdy nie wracać do
      przeszłości. Daj znać, jeśli będziesz miał ochotę oczywiście, co u Ciebie...
      szczerze Ci kibicuję i życzę powodzenia...oraz szczęścia.
      • hanryc1 Re: ja - zdradzony 21.11.07, 12:37
        dziekuje za odp. na moje zyciowe pytania ... pozdrawiam
    • monix90 Re: ja - zdradzony 19.11.07, 15:15
      Myślę, że każda miłość zasługuje na szansę... ale tylko na jedną - ostatnią...
      Trzymam za Ciebie kciuki i wierze , że dasz rade... dla tej uśmiechnietej małej
      buźki mówiącej "tata obudź się" na pewno potrafisz znaleźć w sobie mnóstwo siły !
    • modliszka24 Re: ja - zdradzony 19.11.07, 16:10
      to jest problem nigdy w takiej sytuacji nie byłam jak dalej żyć jak traktować
      wyjście z domu jak jej nie ma pewnie myśli latają po głowię czemu i dla czego
      nie wiem co poradzić ty musisz sam to rozegrać czy męczyć się i myśleć czy
      skończyć z tym
      • luczakm.senior Re: ja - zdradzony 19.11.07, 18:54
        dzieki za wsparcie i rady
        postanowilem ze dam szanse i zobaczymy jak wyjdzie w praniu

        no ale powiem Wam że zycie to jednak płata figle
        dzisiaj w pracy przebiegłem sie 10 metrów i.....

        cos strzeliło najpierw w prawej kostce, a potem w lewej

        finał jest taki że prawa skręcona i spuchnięta jak bania
        lewa w gipsie po samo kolano

        narazie 30 dni zwolnienia

        stwierdziłem że to chyba był znak
        ktoś chciał mi dać trochę czasu na ułożenie sobie od początku życia

        dać czas na to by pomyśleć co było przyczyną tego zajscia i ewentualnie to wyeliminować

        no dosłownie szok
        zobaczymy jak to wyjdzie
    • you_look_adopted Re: ja - zdradzony 19.11.07, 18:59
      chcesz ja zniszczyc. a bedziesz musial kochac jak wczesniej - jesli wasz zwiazek
      dla dziecka ma miec sens. jesli tak nie bedzie zrobicie mu tylko wieksza
      krzywde, choc pozornie wszystko bedzie okay.
    • hanryc1 Re: ja - zdradzony 21.11.07, 12:40
      ciekawe zdarzenie z nogami :) cos w tym musi byc
      zycze powodzenia i anielskiej cierpliwosci
    • tara34 Re: ja - zdradzony 26.11.07, 14:47
      psycholog powiedziałby ,że jakaś przyczyna musiała być skoro to
      zrobiła,to raz
      dwa -jest dziecko ,które nie powinno cierpiec z tego powodu
      jesli Ona chce nadal z Tobą byc i Ty tez tego chcesz to ustalcie
      pewne zasady było minęło ,wybaczyć przejść do porządku dziennego bo
      inaczej jeśli będziesz ciągle to wypominał, mścił się to dalsze
      wspólne życie nie ma sensu .Błądzić jest rzeczą ludzką a wybaczać
      boską ....................życzę powodzenia -za nic w świecie nie
      skrzywdziłabym dziecka to Ono jest najważniejsze
      • xcentryczna Re: ja - zdradzony 26.11.07, 16:09
        mówicie wybacz wybacz, a ja mówie że jeśli zrobiła to raz to zrobi i wiecej,
        znam wiele takich przypadków i to tylko szkoli w lepszym chowaniu sie. Szkoda mi
        Ciebie facet strasznie bo wiem co to znaczy :(
    • rock4roll Re: ja - zdradzony 29.11.07, 22:34
      hej nie kieruj sie bzdetnymi radami na tym forum, na poczatku
      przemysl, minelo juz 2 tyg zdazyłes.. i w spokoju sie zastanow czy
      wyobrazasz sobie zycie bez zony mino ze cie zdradzila( przeprasza
      takze dobry znak)bez dziecka czy jestes w stanie przebaczyc zeby po
      jakims 1 roku 2 latach nie myslec , jak tak nie krzywdz siebie i
      innych kazdy popelniaa bledy jak nie uluz sobie nowe spokojne
      zycie , jak zdradzi 2 raz nie daruj ! pamietaj ze zdrady sa czeste
      ok 40 proc ludzi sie zdrasdza moze to pruba powodzenia!
      • patyczako Re: ja - zdradzony 01.12.07, 19:48
        a ja uwazam ze jezeli ja kochasz i nie wyobrazasz sobie zycie bez
        malego przy sobie to daj jej/wam szanse ale pod warunkiem ze bedzie
        sie bardzo starac... w ten sposob udowodni ze nadal cie kocha a
        tamten byl tylko przelotnym zauroczeniem...ale pamietaj bez
        wypominania choc jezyk czasem wypowiada cos czego nie chcemy
        powiedziec... bo to wszystko rujnuje
        • ninulkaka Re: ja - zdradzony 02.12.07, 21:06
          i tak nie zapomnisz nigdy. zawsze to będzie was dzielić. a jeśli
          okazało by się że Junior nie jest biologicznie twój to przestał byś
          go kochać? powodzenia !
    • 1kaczor1 Re: ja - zdradzony 02.12.07, 13:41
      małżeństwa nie buduje się na poczuciu własnosci a miłość to trwanie w wyborze więc zostań z żoną wszystko się ułoży
      • wielorak Re: ja - zdradzony 05.12.07, 15:33
        napisała, że nie wyobraża sobie życia bez niego czy bez kontaktu z nim- jakoś
        tak wiec czy wy naiwniacy myślicie, że ona tak z dnia na dzień będzie grzeczna?
        będzie po prostu bardziej się starać i maskować, udawać itd.
        osoby które zdradzają nie są godne szczęśliwego małżęństwa, dobrego i
        szanującego partnera. zresztą fakt, że zdrada sie wydała jest już wielką karą
        również dla tej osoby, która zrobiła skok w bok. szkoda tylko ludzi, którzy
        muszą swoje przejść i żyć z takimi doświadczeniami.
        ja bym wyrzuciła za drzwi- a z synem przecież będziesz mieć dalej kontakt. patrz
        na dobro dziecka- czy będzie teraz żyć w szczęśliwej rodzinie? raczej nie bo ten
        mur między wami będzie jeszcze długo nie zburzony. i patrz również na siebie-
        ktoś cię skrzywdził, czy warto takiej osobie zaufać? budować wszsytko na nowo,
        starać się? skoro ona jedną tylko chwilą zapomnienia (albo wieloma chwilami) z
        premedytacją cię oszukiwała? myślisz że nie wiedziała co robi? jakie są
        konsekwencje? wiedziała ale nie liczyła się z tobą, łudziła, że nic się nie
        wyda, pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka