Gość: Kasia
IP: 213.186.77.*
11.04.05, 17:21
Raz tylko było mi dane spotkanie z Janem Pawłem II. Spotkanie...jeśli to
można tak nazwać. Właściwie to nawet dobrze Go nie widziałam, to co
powiedział tak dokładnie usłyszałam dopiero w telewizji. Był czerwiec,
mieliśmy mieć egzamin, wszyscy ubrani elegancko...a tu taka
wiadomość..przyjeżdża do Gliwic, bo żal mu było tej nieodprawionej mszy..i
tych ludzi, którzy czekali...Widziałam helikopter, w którym był On. Pamiętam
to wzruszenie i łzy, które chyba wtedy z radości same nachodziły mi do oczu.
I śpiew...bo mimo, że nie grzeszę cudnym anielskim głosem, śpiewałam z tłumem
dla Niego. Pięknie było. Gdy usłyszałam w czwartek na Placu Krakowskim na
mszy jeszcze raz, to co wtedy powiedział, płakałam, ale z żalu, że już nigdy
więcej nic do Nas nie powie