Dodaj do ulubionych

Wielkie zbiorowe epitafium dla byłych Radomian..

20.05.07, 11:24
Tak się składa, że ostatnio zapomina się o ludobójstwie w czasie drugiej wojny
światowej. Młodzież niewiele wie na ten temat. Obecnie mało mówi się o tej
tragicznej karcie w naszych dziejach, o tysiącach mieszkańców Radomia i
okolic, który zginęli w Oświęcimiu. Wręcz przeciwnie.... zaprasza się na targi
Irwinga z jego pochwalą faszyzmu!

F.Pipera poczytajcie, polecam:

f.piper.auschwitz.w.interia.pl/
I na słoneczko! :)

Obserwuj wątek
    • Gość: nonna Re: Wielkie zbiorowe epitafium dla byłych Radomia IP: 82.139.60.* 20.05.07, 14:51
      Nie macie patronów dla naszych ulic? Zaglądnijcie włodarze pod ten link, bo dla
      wielu historia to nie jest mocna strona.
    • Gość: mag Re: Wielkie zbiorowe epitafium dla byłych Radomia IP: 82.139.60.* 22.05.07, 20:39
      Wstrząsające przedstawienie losu wielu naszych rodaków. Szkoda, że nikogo to nie
      obchodzi. Tego nie było.
    • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 22.05.07, 21:05
      nonna2 napisała:

      > f.piper.auschwitz.w.interia.pl/
      > I na słoneczko! :)
      >

      Powiedz nam droga Mario jak Ty to robisz, że potrafisz tak szybko popaść w tak
      skrajne nastroje?
      Gdy obejrzałam "Listę Schindlera" nie mogłam dojść do siebie i przestać myśleć
      o holokauście przez kilkanaście następnych godzin, a Ty...?
      Co Ci?
      • Gość: mag Re: IP: 82.139.60.* 23.05.07, 14:55
        Moja Lilu...Przeczytałaś ;)To chyba nie jesteś Radomianką.... Ja chyba też nią
        nie jestem, bo nie wiedziałam, że np. z Garbatki do obozu wywieziono 270
        mężczyzn. O mieszkańcach Radomia nie wspomnę... Przyznasz, że te liczby szokują.
        Fakt. Chyba nie mam w sobie już tyle empatii. Mniej więcej do wieczora szok po
        tym artykule mi przeszedł. Na drugi dzień był gril i słoneczko. Takie jest życie
        droga Lilu....
        Niedobry czas na takie wspomnienia? W czasie wojny nie było dobrych miesięcy
        (Piękne było lato tego roku...)
        Nie skąpmy pomordowanym naszej pamięci tylko dlatego, że trwa miesiąc miłości!
        P.S
        Widzę, że w walce o świadomość Radomian nadal mogę liczyć tylko na Ciebie!
        No to tak z rozpędu poczytaj drugą część Rąbka...:
        www.eczytelnia
        • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 23.05.07, 16:19
          Wiesz jaka jest największa zasadnicza różnica między nami? Ja się potrafię
          przyznać do błędu. Tobie przez gardło by nie przeszło "no tak, pomyliłam się".
          A wiesz, że to jest oznaka prawdziwej siły człowieka?

          I wiesz co? Dałaś mi niezły temat do wysnucia następującej teorii
          psychologicznej: "Wpływ jednostki monetarnej na zanik empatii u ludzi".
        • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 23.05.07, 16:48
          Fakt, w swoim ostatnim poście coś próbujesz usprawiedliwić, ale wydaje mi się,
          że to chyba chwilowe "otrzeźwienie". Obym się myliła :).
          • Gość: mag Re: lilabaj IP: 82.139.60.* 25.05.07, 16:48
            Nie ma usprawiedliwienia Lilu.... Usiłowałam wyjaśnić. Na szczęście masz refleks
            i w porę to spostrzegłaś.
            Urodziłam się kilka lat po wojnie i przeżywałam ją całym moim jestestwem. To, że
            zauważyłam ten link to nie świadczy chyba o mojej obojętności na martyrologię
            narodu.
            Życzę nam, aby więcej osób poświęciło zamordowanym Polakom(nie tylko Żydom jak
            sugerujesz, robiąc odnośnik do listy Shindlera)-chociaż chwilę zadumy.
            Ty zadumałaś się czytając artykuł, ja podobnie... Nikt poza nami tego nie zrobił
            przynajmniej nie dał znaku. Nie kłóćmy się więc.
            • Gość: Paweł Re: lilabaj IP: *.tkdami.net 25.05.07, 23:19
              Drogie Panie. Proszę, nie przypisujcie sobie monopolu na wrażliwość. Wierzę i
              mam nadzieję, że wielu z nas pamięta i chce pamiętać ofiary wojny, ich
              cierpienie i gehennę. A że o tym nie piszą? Nie każdy chce uzewnętrzniać swoje
              odczucia. Pamiętam swój pierwszy wstrząs psychiczny związany z tematyką
              obozową, kiedy przeczytałem bodajże najlepszą z książek o Oświęcimiu, a
              właściwie Auschwitz, mianowicie "Anus Mundi" Wiesława Kielara. Później
              były "Opowiadania" Borowskiego (do dzisiaj łzy napływają mi do oczu na
              wspomnienie "Proszę państwa do gazu") i "Pięć lat kacetu" Grzesiuka. Kilka lat
              temu Gazeta pisała o losie kobiet wywiezionych do Auschwitz publikując na
              okładce Wysokich Obcasów zdjęcie młodej dziewczyny wykonane już po ostrzyżeniu
              włosów i przebraniu w obozowy drelich. Umieściłem to zdjęcie jako tło na
              pulpicie i codziennie wpatrywałem się w nie godzinami ocierając płynące
              mimowolnie łzy. Kiedy na oficjalnej stronie KL Auschwitz czytałem nazwiska
              Radomian wywiezionych do tego obozu i tam uśmierconych uświadomiłem sobie, że
              Bóg był dla mnie łaskawy pozwalając mi urodzić się prawie dwadzieścia lat po
              wojnie, kiedy trawa porosła już groby, a domy odbudowano z ruin. Przechadzałem
              się później po Radomiu i patrząc w okna starych kamienic myślałem o tych
              ludziach, którzy tu żyli, kochali, świętowali, cieszyli się, przeżywali kłopoty
              i nie myśleli o nadciągającej tragedii. Moja pierwsza wizyta w Auschwitz to
              totalny szok , który potęgował się jeszcze kiedy wracając samochodem słuchałem
              żydowskiej muzyki, a przed oczami miałem setki tysięcy kobiet, mężczyzn i
              dzieci idących w bezkresnym pochodzie do komór gazowych i pieców
              krematoryjnych. Oczywiście Meg, oprócz Żydów byli tam rodowici Polacy i nie
              było ich mało. Od jakiegoś czasu zwalczam na tym forum, być może czasem nie
              przebierając w słowach, ksenofobię, antysemityzm i wszelkie inne formy
              segregacji, bo odnoszę wrażenie, że wielu z nas nic nie zrozumiało z minionych
              czasów i okrucieństwa wojny. To tyle na ten temat. Pozdrawiam wszystkie Panie
              zamieszczające swoje posty na forum radomskim Gazety,a szczególnie Wesołą,
              Lilabej, Meg i Nonnę. Jestem pełen uznania i podziwu dla kultury słowa,
              wrażliwości, kobiecej subtelności i delikatności, które to cechy są niestety w
              naszej wirtualnej rzeczywistości,a i w realnym życiu w zaniku. Serdecznie
              pozdrawiam.
              • Gość: Paweł Re: lilabaj IP: *.tkdami.net 25.05.07, 23:21
                Przepraszam za przekręcenie nicków (jest późno), oczywiście Lilabaj i Mag.
                Jeszcze raz pozdrawiam.
                • Gość: mag Re: Paweł IP: 82.139.60.* 26.05.07, 10:20
                  Dziękuję Pawle za wzruszające epitafium dla zamordowanych Radomian i miłe słowa
                  dla tych żyjących. Uratowałeś honor młodych Radomian. O nicka się nie obrażam.
                  Wiem, że sugeruje mężczyznę... Wywodzi się z mojego podpisu i jest jaki jest.
                  Pocieszam się, że może oznaczać też magię słowa.
                  • Gość: mag "wszystkich męczenników nazywano „ludźmi”"... IP: 82.139.60.* 26.05.07, 14:36
                    Lilu... Pawle... Poczytajcie mojego przyjaciela z miasta Oświęcimia...

                    bogdan_boruta:
                    "Oświęcim był, jest i oby trwał jak najdłużej ... to „moje” miasto z którym
                    jestem związany od lat...U nas kiedy ktoś wybierał się do Oświęcimia nie mówił
                    inaczej jak tylko, że jedzie do miasta,kiedy zaś chciał komuś pokazać Auschwitz,
                    to jechał do „obozu”, kiedy zaś wybierał się do Birkenau to mówił, że jedzie do
                    Brzezinki.
                    Nieważne...te „niuanse” mają znaczenie tylko dla „miejscowych”.
                    Wychowałem się w „cieniu” Auschwitz wśród ludzi, którzy „mieli szczęście” i
                    przeżyli obóz.
                    Do dzisiaj pamiętam przykutego do wózka i wysterylizowanego przez Niemców
                    najlepszego przyjaciela mojego dziadka, który oprócz tego, że nie chodził na
                    nogi i był wykastrowany to jeszcze miał obciętą prawą dłoń...Wszystko to
                    spotkało go za drutami, a muszę przyznać, że jako „nie-polityczny” był w obozie
                    traktowany całkiem nieźle bo kiedy inni tyrali ponad siły on zatrudniony był
                    przy pracach „porządkowych” na terenie obozu oraz w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
                    Więcej szczęścia miała kuzynka mojego dziadka, „zwrócona” Niemcowi, u którego
                    pracowała na roli..., a że dziewczyna była całkiem, całkiem to nie wykluczone,
                    że bauer się w niej zakochał i być może wyciągnął ją za odpowiednio wysoką łapówkę.
                    Takich znajomych i krewnych dziadka było więcej.... ale większość z tych, którzy
                    tam byli zostało w obozie "na zawsze".
                    Gdy zdarzyło się, że ktoś uciekł z obozu to wściekli Niemcy wpadali do wsi i
                    szukając gdzie się tylko dało kazali gospodarzom wyrzucać obornik z gnojowiska,
                    które mogło być jedną z potencjalnych kryjówek.
                    Kiedy uruchomiono krematoria, a wiatr wiał od strony obozu ludzi dławił słodkawy
                    i tłusty dym roznoszący się po okolicy, a w wiadrach z wodą wystawionych przy
                    studniach pływały (jak to mówili miejscowi) „tłuste oka”.
                    Gdy zaś "miało się na deszcz"... „świat stawał się głośny”, a od obozu niosły
                    się z wiatrem dziwne głosy i ujadanie psów.
                    Ludzie bali się własnego cienia zwłaszcza, że przez cały czas okupacji ze
                    zmiennym nasileniem trwała akcja wysiedlania okolicznych mieszkańców.
                    Kiedy oddział Gwardii Ludowej uszkodził linie telefoniczną i przerwał łączność z
                    Oświęcimiem Niemcy wyznaczyli dla każdej rodziny osobny słup, którego ta pod
                    karą śmierci musiała strzec 24 godziny na dobę, przez cały rok.
                    Ludzie stawiali więc budy i szałasy i zmieniali się między sobą ...bez szemrania.
                    Kiedy dorastałem nikt nie dzielił ofiar na Polaków i Żydów ... wszystkich zaś
                    tych męczenników nazywano „ludźmi”, żadnego znaczenia nie miało ani ich
                    pochodzenie, ani wyznanie... bo w obliczu tego co się działo na mojej ziemi nie
                    było ani mniej, ani bardziej „poszkodowanych”, nikt też nie wystawiał piersi i
                    nie wołał „to ja ... to moja martyrologia”
                    Dorastając poznałem, że Auschwitz przeznaczony był głównie dla Polaków ( i tak
                    było faktycznie..., stosunkowo nieduże krematorium, brak rampy kolejowej, na
                    której można by było przyjmować tysięczne transporty ) co innego Brzezinka ...
                    to faktycznie był gigantyczny obóz pracy, a jednocześnie miejsce eksterminacji
                    niezliczonych tysięcy Żydów, Cyganów, Polaków i wszystkich innych, dla których
                    nie było miejsca w „odżydzonej i odbolszewiczonej Europie”...

                    Dlaczego to wszystko piszę? Nie wiem ...
                    Myślę, że „Auschwitz” wymyka się wszelkim kategoriom...Uważam też, że nie może
                    być on „zawłaszczony” przez kogokolwiek..."
                    • Gość: Paweł Re: "wszystkich męczenników nazywano „ludźm IP: *.tkdami.net 26.05.07, 21:50
                      Dziękuję Mag. Przeczytałem i znów jestem poruszony. Prawdę mówiąc nie ma, lub
                      ja nie dotarłem, do zbyt wielu materiałów na temat życia mieszkańców miasta
                      Oświęcim. Tekst ten jest zatem szczególnie wartościowy. Wstrząsające, tym
                      bardziej, że czasy to tak nieodległe...
                      • Gość: mag Re:Paweł IP: 82.139.60.* 28.05.07, 22:55
                        Pawle... Właśnie tak.Jest to zaskakujący punk widzenia o Oświęcimiu. Wracając do
                        współczesności poznaj inny,mieszkanki naszego miasta.
                        www.eczytelnia
                • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 14.06.07, 22:47
                  Ale ja jestem l i l a b a j
                  - z małej litery oraz
                  - jasno i wyraźnie... :).

                  Dziękuję za pozdrowienia.
                  Mój "radar" wykrył właśnie gentleman'a z krwi i kości...
                  Przy takim każda kobiecość rozkwita do końca...
                  Ech....czemu Was tak mało na świecie?
                  • nonna2 Re: lilabaj 16.06.07, 11:47
                    lilabaj:
                    Dziękuję za pozdrowienia.
                    Mój "radar" wykrył właśnie gentleman'a z krwi i kości..."

                    Tak lilu! Paweł jest objawieniem na tym forum. Piszę to, nie tylko dlatego, że
                    mnie też skomplementował.

                    Coś ostatnio Cię nie widać?
                    Co tam w Londynie?
                    Uciekłaś tam od krajowych problemów? Żałuj...
                    My w Kraju mamy rząd...Rewela!
                    A Ty jesteś wśród Polaków? Czy czuć już tam paloną smołą z polskiego piekiełka?
                    • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 16.06.07, 23:59
                      Mimo że czasem się z Tobą zgadzam (tak, z Pawłem można się spokojnie umówić na
                      kawę) a czasem nie, ogólnie nie czuję ochoty by Ci odpowiadać na te pytania. I
                      to nie jest lenistwo, i to nie jest żadne chamstwo z mojej strony. Ja Cię po
                      prostu nie lubię.
                      To za to zwykła grzeczność...
                      • Gość: wesoła Re: lilabaj IP: 85.112.196.* 18.06.07, 15:46
                        Lilabaj, Ty to masz tupet! Ciekawa jestem czy w realu też jesteś
                        taka...bezlitośnie szczera?
                        • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 18.06.07, 15:55
                          Of kors, że jestem szczera i w realu, ale bez przesady, bo mimo że tupetu
                          mnóstwo jest wokół mnie, staram się mu nie ulegać.
                    • Gość: nonna Re: lilabaj IP: 82.139.60.* 17.06.07, 14:22
                      Forum lilu jest od wymiany poglądów a nie od lubienia. Ja nie jestem
                      mężczyzną... A zresztą :
                      lubi sie psa,
                      lubi się także rosół z makaronem
                      Lubi się komplementy i kolor niebieski,
                      lubi się stary szalik,
                      lubi się stawiać na swoim....

                      To ostatnie lilabaj lubi najbardziej.
                      • Gość: l i l a b a j Re: IP: *.leed.cable.ntl.com 17.06.07, 14:49
                        Nonna za to źle znosi krytykę na swój temat. Jest święcie przekonana, iż
                        lubienie jej powinno być wpisane w dekalog. Szkoda, że nie rozumie, że forum to
                        w wielkim uproszczeniu moment gdy wprost lub nie mówi się, że się czegoś lub
                        kogoś nie lubi albo lubi. Szkoda tym bardziej, że w jej wieku to już nie
                        wypada, chyba że jest fizjologicznie uzależnione od chemicznych zmian w mózgu...
    • Gość: wesoła Re: Mag, Paweł, Lilabaj... IP: 85.112.196.* 29.05.07, 15:16
      Smutny był los mieszkańców Radomia w czasie niemieckiej okupacji. Jednak
      Radomianie walczyli i ginęli.W Radomiu miesciła się siedziba Dystryktu, tu
      działał osławiony Paul Fuchs. W mieście stacjonowało wiele jednostek
      wojskowych. Co drugi przechodzień na ulicach to był Niemiec w mundurze albo po
      cywilnemu. Radom był bardzo trudnym miejscem dla konspiratorów. Jednak
      Radomianie walczyli. Wielu dokonało czynów bohaterskich (np. "Ośka' - Jan
      Sońta - uczeń Radomskiej Średniej Szkoły Technicznej na Kościuszki
      albo "Szary" - Antoni Heda) ale wielu zginęło. "Ośka" tylko przypadkiem uniknął
      aresztowania gdy gestapowcy przyszli po Niego do szkoły. Uciekł wtedy z
      Radomia. W lasach starachowickich zorganizował zgrupowanie partyzanckie, które
      w 1944 roku liczyło ponad 800 żołnierzy. Jako harcerz dbał o morale swoich
      żołnierzy i w oddziałach gdzie chłopcy nie ukończyli 21 lat zaprowadził
      całkowity zakaz picia alkoholu i palenia papierosów. Chłopaki czasami prosto z
      akcji przychodzili do szkoły z pistoletami i granatami. Nauczyciele wiele
      wybaczali bo sami mocno tkwili w konspiracji. Wielu z nich zginęło. 12
      pażdziernika 1943 roku Niemcy powiesili 15 osób na stacji kolejowej w Rożkach.
      13 pażdziernika 10 osób przy szosie kieleckiej. 14 pażdziernika znów 15 osób
      przed Fabryką Broni a 15 pażdziernika 10 przy szosie warszawskiej. Ginęły całe
      rodziny. Wtedy właśnie zginęła bohaterska Rodzina Wińczewskich, nawet młoda
      żona jednego z synów (która była w zaawansowanej ciąży) Ada. Cała akcja była
      częściowo odwetem Niemców za przemyt broni dla partyzantów organizowany w
      Fabryce Broni (póżniejsze Zakłady Metalowe). W Radomiu przy ulicy Kościuszki 6
      do dziś stoi budynek - siedziba Gestapo, który w tamtych czasach był katownią.
      Na ścianach piwnic jeszcze długo po wojnie widać było plamy krwi i napisy
      wydrapane przez nieszczęsnych więżniów. Zdaje się, że jest na budynku jakas
      tablica pamiątkowa ale nie godzi się, żeby w tych piwnicach ludzie
      przechowywali ziemniaki i rowery. Jak można mieszkać w takim miejscu? Może
      kiedyś ktoś o tym pomyśli? O tym, że masowe egzekucje odbywały sie w lesie na
      Firleju to przeważnie każdy wie ale mało kto wie, że w Radomiu były dwa getta
      dla Żydów, że zginęło wielu mieszkańców nie tylko Garbatki ale i Góry
      Puławskiej, katowanych w Radomiu a potem powieszonych 28 poażdziernika 1943 r
      właśnie w Górze Puławskiej. Niemcy ponadto spędzali pod te szubiennice rodziny
      mordowanych, ich sąsiadów i kazali patrzeć. Ludzie ci nic nie mogli zrobić dla
      swoich bliskich... Tak, Mario, patronów dla radomskich ulic nie zabraknie...
      Majdanek, miejsce masowej zagłady (również) mieszkańców Radomia to osobna
      sprawa. Dzięki ofiarności mieszkańców Lublina a przede wszystkim wsi Dziesiąta,
      graniczącej z obozem przeżyło wielu więżniów ale niestety jak wszędzie i tam
      znajdowały się kanalie, które ofiarowały swoją pomoc za pieniądze i
      kosztowności. Ale to już sprawa osobna. Pozdrawiam wszystkich, którym leży na
      sercu pamięć o dawnym Radomiu i jego mieszkańcach.
      • Gość: mag Re: Mag, Paweł, Lilabaj... IP: 82.139.60.* 30.05.07, 15:06
        Wtedy właśnie zginęła bohaterska Rodzina Wińczewskich, [...]

        Tak, Mario, patronów dla radomskich ulic nie zabraknie...

        Ewo...A oto fragment mojej wizji tamtych czasów ....z historii jednej ulicy
        Radomia...dawałam ci chyba link ;)

        [...]W następnej kadencji w demokratycznych wyborach w mieście władzę objęło
        ugrupowanie pod przewodnictwem Generała. Sytuacja znów uległa zmianie.
        Wiceprezydentem został Krzysztof, były radny z tego ugrupowania, a teraz z PO -
        „chłopiec z naszej ulicy”. Miał już dość miejscowych kłótni, zaproponował zmianę
        nazwy ulicy. Znalazł jej nowego patrona.
        Józef Winczewski był krewnym Stanisława Wernera, zabitego przez carską armię,
        patrona innej pobliskiej ulicy. Józef był jeszcze dzieckiem, kiedy wybuchła
        druga wojna. Wzorem wuja, chciał „będąc w kołysce łeb urwać hydrze” - zapisał
        się do w ruchu oporu. Był członkiem Armii Krajowej, a że miał talenty rysownika,
        odtworzył dla organizacji plany miasta. Uczęszczał też na tajne komplety. W
        swoim mieszkaniu na ulicy Słowackiego organizował spotkania podziemia.
        24 września 1942 roku do mieszkania Winczewskich wtargnęło gestapo. Aresztowało
        całą rodzinę. Codziennie zabierano ich do siedziby gestapo na ulicę Kościuszki.
        Byli tam przez dwa tygodnie torturowani. Potem zostali skazani na śmierć.
        Wszyscy: matka Stanisława, jej synowie Henryk, Jan i jego żona, no i najmłodszy
        Józef. Żona Jana, Ada, była wtedy w ciąży. Najpierw w Rożkach zastrzelono Matkę,
        Jana i Henryka. Poczekano, aż Ada urodzi dziecko, a Józef skończy czternaście
        lat. Potem ich też zastrzelono.
        O tej rodzinie mówiło się często w patriotycznym domu Krzysztofa. Mama do tej
        pory z bólem wspomina los znajomych: Ich śmierć nie może być zapomniana!
        Krzysiu! Ulica Rodziny Winczewskich…Tak nazwiemy naszą ulicę![...]

        fragment z opowiadania: Na Obozisku opodal rzeczki

        Pozdrawiam Cię Ewo...
        • Gość: wesoła Re: Mag, Paweł, Lilabaj... IP: 85.112.196.* 30.05.07, 20:45
          W rzeczywistości Henryk i Jan Winczewscy zostali powieszeni 12 pażdziernika w
          Rożkach. Ada Mejer-Winczewska i jej teściowa Stanisława zostały powieszone 15
          pażdziernika przy szosie Warszawskiej. Oczywiście masz rację pisząc, że działo
          się to w 1942 roku (za pomyłkę przepraszam). Z tego co wiem to nikt niestety
          nie czekał aż Ada urodzi dziecko. Historię tej rodziny słyszałam jeszcze w
          dzieciństwie od babci. W Rożkach, w grupie 15 osób zginęła również jej
          serdeczna przyjaciółka, nauczycielka - Antonina Gutkowska...ciocia Tonia, jak
          do dziś mówi o Niej moja mama.
          Mario, nie czytałam jeszcze Twojego opowiadania ale zaraz postaram sie to
          nadrobić. Pozdrawiam Ewa.
          • Gość: mag Re: Mag, Paweł, Lilabaj... IP: 82.139.60.* 31.05.07, 15:41
            Ewo...Bardzo boleję, że wśród zastrzelonych były bliskie Ci osoby.... Dlatego
            tak to rozumiesz...
            Co do tego "nie czekał?" Myślałam nad tym trochę, bo miałam dwie sprzeczne
            informacje. Wyszło mi,że chętnych Niemców na adopcję dzieci było wielu i mogli
            poczekać. Na śmierć Józefa na pewno czekali. Swoją drogą, czternaście lat to
            miała być granica dorosłości! Horror. Na gestapo pracowały Niemki. Wyobraź
            sobie, że znajoma dziewczyna, która wyjechała do Niemiec za chlebem, weszła do
            rodziny takiej kobiety - jest synową tej co była przy torturach rodaków.

            Maria
    • Gość: radomiak Re: Wielkie zbiorowe epitafium dla byłych Radomia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 13:08
      a ile zamordowanych radomian i okolic leży na Firleju!!
      • Gość: nonna Re: Wielkie zbiorowe epitafium dla byłych Radomia IP: 82.139.60.* 18.06.07, 15:15
        radomiak napisał:
        a ile zamordowanych radomian i okolic leży na Firleju!!"

        Nie rozumie Twojej sugestii "radomiaku".... Pisz jaśniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka