Dodaj do ulubionych

Dziwne zjawisko

06.01.18, 03:27
I co z tym zrobić...
Od kilku lat mam koleżankę X, jest to bardziej układ niż przyjaźń. Wkrótce po naszym poznaniu, zaczęło jej się sypać życie w stopniu, który rzadko się przydarza innym ludziom. Właściwie sypało sie odkąd sie urodziła, ale byłam świadkiem "ostatecznego upadku".

Kiedy sie poznałyśmy, byłam zdrowa, bystra i atrakcyjna, i właśnie zapoznałam interesującego mężczyznę (zainteresowanie było żywe i wzajemne). Ona tkwiła w bardzo nieszczęśliwym małżeństwie, była zakompleksiona, miała problemy zdrowotne i z 10 kg nadwagi.

Najpierw straciłam pamięć, z którą nigdy wcześniej nie miałam żadnych problemów. Potem moje kłopoty ze snem przybrały rozmiary katastrofalne, zaczęłam się dziko i niezrozumiale objadać i oczywiście utyłam. Od tamtej pory rozpaczliwie walczę, aby nie zamienić sie w totalnego spaślaka ale jak dotąd nie jestem w stanie trwale wrócić do wyjściowej wagi. Zbrzydłam, postarzałam się a w tym czasie jej biologia się jakby odwróciła - wygląda lepiej i młodziej, niż dwadzieścia lat wcześniej. Dużo schudła bez żadnego wysiłku. Nigdy nie spotkałam sie z aż taką zmianą u kobiety. Stała sie pewna siebie, elokwentna a ja najchętniej schowałabym się w mysią dziurę, jakbym straciła zdolność myślenia i wysławiania się. Nigdy nie bylam typem gwiazdeczki na towarzyskim firmanencie, ale bez przesady... Był nawet czas, że zaczęły mnie często dopadać dolegliwości, które ona miała od zawsze a ja bardzo sporadycznie. Oczywiście równocześnie u niej one zanikały.

Na samym początku mojego związku, który zbiegł sie z poznaniem Y, pozazdrościł mi ona go, o czym zresztą sama powiedziała. Udzieliła mi sugestii, które bezwolnie wykorzystałam - na swoją szkodę a które normalnie bym wyśmiała. Nie wiem, dostałam jakiegoś zaćmienia. Mój związek przeżywał liczne wzloty i upadki dokładnie w rytm wzlotów i upadków licznych chłopaków Y, z którymi spotykała sie po odejściu meża na zasadzie - im lepiej u niej, tym gorzej u mnie i odwrotnie. Teraz ona ma wspaniałego meżczyznę u boku, bezstresową pracę, stabilną sytuację finansową a ja tkwię w stanie zawieszenia. Związek skomplikowany, w robocie przez większość czasu czuję się zaorana, 13kg na plusie, bezwład, kompletny brak energii do działania, od czasu do czasu krótkotrwałe zrywy żeby sie ogarnąć podczas gdy ona stawia sobie cele, które na początku naszej znajomości należały do sfery sci-fi a teraz konsekwentnie je zalicza i siega po więcej.

Najbardziej uderzajaca jest dla mnie symetria zjawisk w naszym życiu - kiedy ja zarzynając się chudnę 3kg ona te 3kg nabiera. Kiedy ona chudnie 5kg praktycznie bez wysiłku, ja mimo wysiłków dokładnie tyle nabieram. Kiedy jej facet sie oświadcza, mój idzie do innej. Kiedy w moim obecnie luźnym związku-niezwiązku jest lepiej, ona ze swoim zaczyna się kłócić. Kiedy u mnie są finansowe problemy, u niej jest przypływ gotówki. To sie sprawdza bez pudła i we wszystkich dziedzinach. Oczywiście koleżanka zauważyła tę zależność, przyznała, kiedy o to zapytałam juz dawno temu. Nawet nie musimy rozmawiać, żeby wiedzieć, co u nas słychać. Instynktownie próbowałam tę znajomość stopniowo zakończyć ale zauważyłam, że pomimo np. braku kontaktu przez kilka miesiecy niewiele się w tej sprawie zmienia.

Po długich przemyśleniach doszłam do wniosku, że trafiłam na wampira z funkcją wysysania zarówno energii, jak i pomyślności. Czuję się coraz bardziej bezradna. Zauważyłam też czasem większą, czasem mniejszą, ale kompletnie niezrozumiałą tendencję do izolowania się też od innych ludzi. Rzecz jasna w tym czasie ona stawał sie coraz bardziej śmiała i przebojowa. Dziewczyna nie ma przyjaciółek ani koleżanek oprócz mnie. Kontakty z kobietami są bardzo powierzchowne i przelotne. Może one czują to, co ja przeoczyłam? Bo obiektywnie nie ma sie o co do X przyczepić - jest pomocna, życzliwa,

I jeszcze jedno - kiedy sie z czegoś fajnego w moim życiu cieszyłąm i mówiłam jej o tym - zaraz zaczynało sie pierniczyć. W drugą stronę to nie działa. Teraz wszystko przedstawiam w najlepszym razie w neutralnym tonie, narzekam, wyrażam niezadowolenie, obawy, zniechęcenie, sporadycznie nawet kłamię - bo boję sie, że ona mi to zabierze... I faktycznie, po sesji narzekactwa u drogiej koleżanki X, nic się nie sypie. Ale niech no nieopatrznie powiem coś pozytywnego to mogę szykowac sie na kłopoty w raju.

Od niedawna nosze przy sobie runę ochronną - tylko Algiz, w żadne tarcze odbijające nie zamierzam się bawić. Zrobiłam dwa rytuały odcinające wampiry, kąpiele w soli, w piołunie i w ostrożeniu. Mam wrażenie, że jestem jakby silniejsza, bardziej otwarta, czuję się lepiej, choć to najpewniej efekt placebo. Na pewno nie rozwiązało to problemu niestety. Znajomość zakończam, choć robię to w sposób łagodny, nie budzący podejrzeń. Podejrzewam jednak, że zerwanie znajomości nie wystarczy.

Zwacam sie z gorącą prośbą o pomoc - czy ktoś mógłby jakoś zdiagnozować sytuację - czy faktycznie ona sie wczepiła we mnie i niszczy, czy to tylko mój wymysł. Oraz co z tym zrobić.

Jesli ktoś dotrwał do tego miejsca - z góry serdecznie dziekuję za cierpliwość i ewentualne wskazówki. Musze tu jeszcze dodać, że dwukrotnie w przeszłości weszłam w przyjaźnie, w których efekcie druga strona rozkwitła a ja przygasłam, jednak były to prawdziwe więzi uczuciowe i nie zaobserwowałam takich dziwactw jak tu - ani w takiej skali. X jest mi emocjonalnie obca, lubiłam ją trochę i wspierałam ale nie wpuściłam do swojego serca. Chce też dodać, że mam też prawdziwe normalne znajomości i przyjaźnie, żeby nie było ;)

Przeprowadzam transformacje numerologiczną na silne wibracje imienne (bardzo podobne do tych sprzed bierzmowania, kiedy moja energetyka była nieprzecietnie wysoka) - już wiem, że się uda.
Obserwuj wątek
    • pkonalo Re: Dziwne zjawisko 27.09.22, 07:50
      Najlepiej postawić karty i wtedy podjąć decyzje.
      • petypety Re: Dziwne zjawisko 28.09.22, 18:26
        Niekoniecznie karty mogą nieco przeklamywać
    • agrustowa Re: Dziwne zjawisko 11.10.22, 14:04
      To wcale nie jest dziwne
    • antoniskalski123 Re: Dziwne zjawisko 29.11.22, 19:14
      to sprzezenie zwrotne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka