lyche1
18.05.03, 08:13
medycyna alternatywna.
Z dnia na dzień, od przypadku do przypadku - upewniam się, że to
właśnie "babcine sposoby" leczenia sa skuteczniejsze. Pół roku temu
przyplątały się do mnie bardzo wstrętne zajady. Kąciki ust po prostu pękały
mi. Stan był już tak ciężki - że czasami nie mogłam zjeść posiłku bez bólu.
Najpierw brałam witaminę B i B6 - gdy to nie pomogło - poszłam do
dermatologa. Doktorka przepisała mi maść, najpierw jedną, po miesiącu braku
efektu - drugą. Wyleczyłam się dwa tygodnie temu sama. Pewnie wiele z Was
czytając "mój" sposób - stwierdzi, że jest co najmniej niesmaczny. Po prostu
wyjmowałam z ucha woskowinę i tą woskowiną smarowałam kąciki ust.
Znam wiele "babcinych" sposobów. Anahella zachęca mnie by je spisać i w
jakiś sposób udostępnić.
Jeżeli temat Was zainteresuje - będę go kontynuować. Proszę też Was o
podawanie swoich "babcinych" sposobów.
Na zakończenie opiszę przypadek pewnej kobiety - u której stwierdzono raka
piersi. Z kobietą tą rozmawiałam w parę lat po jej "cudownym ozdrowieniu"
Miała już skierowanie do szpitala na usunięcie piersi i wezłów chłonnych.
Ale zdecydowała się na wizytę u "baby" ( działo się to w latach 70-tych).
Baba przystawiała jej pijawki. Podobno za pierwszym razem - pijawki po
prostu zdechły. Po kilku lub kilkunastu seansach kobieta zgłosiła się na USG
piersi - zmian w piersi nie stwierdzono.