Dodaj do ulubionych

Magia miejsc.

19.06.03, 11:20
Pisze dzis po raz pierwszy na tym forum i dlatego serdecznie wszystkich
pozdrawiam :)) a zalozycielce gratuluje pomyslu. Bardzo sympatyczne forum.
Czuje dobe wibracje :))
Nigdy sie nad tym glebiej nie zastanawialam, ale od jakiegos czasu zaczelam
zauwazac, ze w pewnych miejscach, miastach, domach dzieja sie przewaznie
rzeczy dla mnie mile, a w innych same niemile. Nie ma to zwiazku z ludzmi, bo
ci za kazdym razem sie zmieniaja. Nie wiazalam wydarzen z miejscem, ale jak
po raz n-ty w tym samym miescie spotykala mnie kolejna duza nieprzyjemnosc i
znow dostalam po lapach od zycia, to mnie zastanowilo. W innym znow same
przyjemne rzeczy, w innym znow miescie bywa roznie, raz lepiej raz gorzej.
Duzo podrozuje. Mam takie miasto, ktore kocham, ale jest to milosc bez
wzajemnosci. Za kazdym razem spotyka mnie tam taki pasztet, nawet jezeli jade
sobie tak po prostu i nic nie zapowiada takiej mozliwosci.
Sa miejsca dobre i niedobre dla danego czlowieka, jestem o tym przekonana.
Czy macie podobne doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • ashanti5 Re: Magia miejsc. 20.06.03, 10:28
      Bradzo ciekawy temat. Niestety podróżuję TYLKO podczas wakacji. A wiadomo, że
      podczas urlopu czas płynie przyjemniej, nie myśli się o problemach dnia
      codziennego, nie pracuje się, nie komplikuje się zycia dziwnymi sprawami...
      Mogę powiedzieć, że uwielbiam Granade czy Montreal, ale co z tego, skoro byłam
      tam tylko raz i spędziłam miłe urlopowe chiwle? Nie lubie Warszawy, bo tutaj
      mieszkam na codzień i borykam się z codziennymi problemami.
      Teraz przypominam sobie, że takim miejscem z negatywnymi wibracjami może być
      dla mnie Białystok...
    • anahella Re: Magia miejsc. 21.06.03, 23:17
      Nie wiem kto podswiadomie na mnie tak dzialal, ale przez ponad cztery lata
      ciagle chorowalam, co wczesniej nigdy mi sie nie zdarzalo. Problemy ze zdrowiem
      zniknely jak zostlam zwolniona z pracy. Od pol roku jest wszsytko ok.
      • ellenai Re: Magia miejsc. 22.06.03, 22:17
        chyba cos w tym musi byc,bo zawsze gdy wracam do miejsca gdzie sie urodzilam
        sprawy sie komplikuja.Ktos kto znal to miejsce przypadkiem wyjawil mi dziwna
        historyjke,ktora potwierdzila moja babcia i mama.Takie ludowe gusla,ze do
        piatego pokolenia ma"sie nie darzyc" osobom ktore bede mieszkac w tym
        miejscu.Heh,tylko nie wiadomo odkad te pokolenia liczyc.Faktem pozostaje to ze
        jednak zle sie sprawy ukladaly.Od jakichs 10 lat jest lepiej ale mysle ze to
        mozna przypisac "zdrowemu mysleniu",bo w moim mniemaniu osoby ktore tam zyly
        faktycznie tak zyciem swoim sterowaly ze wszyskto sie sypalo.Tak wiec
        podswiadomie nadawaly guslom moc sprawcza.Czasem atmosfera jest tak ciezka w
        takim miejscu ze trudno sie przebic przez te gesta zaslone negacji i lepiej
        wyjechac raz na zawsze i nie wracac nigdy:))))pozdrowka:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka