uhu_an
06.10.07, 11:00
Dzis snil mi sie koszmar. Szalenie nieprzyjemny sen: Noc. bylam -
chyba ze znajomymi- na jakiejs melinie- tak mi sie skojarzylo.
mieszkanie, w starej kamienicy z cegly- jak z warszawskiej pragi.
Zagracone, paskudny polmrok. jakis majster w srodku. a poza nim
3 "podejrzanych typow". takich cwaniaczkow. namawiaja nas do picia
alkoholu. poczatkowo zarty, smichy hihy, ale zale czuje sie coraz
mniej bezpiecznie i postanawiam wrocic do domu i wychodze. tych 3
mezczyzn(jeden z nich byl prowodyrem wszystkiego)nie mialo takiej
ochoty i zaczelo mi grozic i ze mnie nie "opuszcza
" ja nie chcialam i zaczela sie ucieczka po miescie, ale oni byli za
mna caly czas. nie moglam ich zgubic. "szef" wpadl na pomysl, ze
mnie zxgwalci,. czy cos takiego. w kazdym badz razie balam sie
szalenie i nie czulam sie bezpiecznie. wsiadlam do autobusu.
spotkalam znajomego i prosilam o pomoc. siedzialam na przeciwko
nich, a jeden z nich caly czas mi wygrazal. nie chcialam aby
wiedzieli gdzie mieszkam. rozmowa z nimi przypominala mniej wiecej
negocjacje, by mnie zostawili itd. byli podpici. probiwalam ich
zmylic, ze wysiadam i chowalam sie pod siedzeniami i jak wyszlam
spod siedzenia to ich nie bylo. spokojniejsza dojechalam do domu i
oni znow sie pojawili. wysiadlam z autobusu i zaczeli za mna biec ,
ja tez i ostatnia rzecza jaka pamietam to jak szarpalam drzwi do
mojej klatki.
Dzieki za pomoc.