Dodaj do ulubionych

historia..

23.10.09, 00:42
nie mam dzis weny, poza tym jakoś pusto sie zrobiło na "moim" pierwszym
forum......i to skłoniło mnie do cofnięcia się w osi czasu tego forum...
ciekawe jest że patrząc na historyczne karty są tam nie znane mi osoby, tak
jakby to forum ewoluowało zrzucajac "starą skórę" forumową i nabierając
świeżej krwi..
sądzę, że tak jak w życiu zyjemy razem z ludźmi, z nimi rozmawiamy i jak ich
braknie to robi się pusto....co dzieje się z takimi "nieaktywnymi" forumowiczami ?
czasem mam wrazenie ze posty powielają się, te same pytania, te same
odpowiedzi i rady, coś jak z filmami gdzie zawsze wydaje mi się ze znam już
zakończenie....
Obserwuj wątek
    • fallen86 Re: historia.. 23.10.09, 01:07
      Ci którzy odeszli żyją prawdziwym życiem, znaleźli swój świat w którym nie ma
      miejsca na forum a raczej na marnowanie czasu na takie błahe sprawy. W końcu to
      tylko wirtualny "świat" i wirtualni ludzie...
      Ilu z nich (nas) jest szczerych?
      Ilu z nich (nas) jest sobą?
      Ilu z nich (nas) nie zapomni nigdy tego miejsca i tych ludzi?
      Ilu z nich (nas) znaczy coś dla innych?

      Tak łatwo się uzależnić,
      Tak łatwo polubić,
      Tak łatwo zapomnieć...

      Wszystko się zmienia...
      • sebtrom Re: historia.. 23.10.09, 01:35
        dobrze to powiedziałeś...
        mam takie samo wrażenie
        łatwo wpaść w uzaleznienie od nowego posta, radosć czekania na odpowiedź...
        łatwo polubić ze ktoś jednak pisze, interesuje się, odpowiada..
        i łatwo zapomniec swoje realne ważne sprawy przechodząc w swiat złudzeń i
        oczekiwań...
        i jeszcze jedno
        masz rację, jeżeli jest to możliwe lepiej zyc w realnym swiecie z realnymi
        problemami i realnymi ludźmi, tego net nie zalatwi, trzeba to zrobić samemu..
        krótko tu byłem, polubiłem i juz zaczynałem czekać na odpwoiedzi, polemiki, miło
        się pisało
        ale świat i czas płynie tak szybko...
        Fallenie...zjedż sobie budyń smile
        a u mnie pada deszcz....
    • tuuletaria Re: historia.. 23.10.09, 04:18
      nieaktywi forumowicze powinni napawać nas optymizmem. W końcu to
      znaczy, że im się udało, a mi jak powietrza potrzeba dobrych
      przykładów. Ilu ich jest? Czym więcej tym lepiej smile))
      • fallen86 Re: historia.. 23.10.09, 07:30
        tuuletaria napisała:

        > nieaktywi forumowicze powinni napawać nas optymizmem. W końcu to
        > znaczy, że im się udało,

        Zbyt daleko idące wnioski...
        Może właśnie się nie udało ale już nie mają siły / chęci by czekać / szukać
        dalej...
        Zrezygnowani już nawet nie mają chęci by tu zajrzeć.
        Przegrani już wiedzą że ktoś inny jest zwycięzcą.
        Smutni bo nic nie jest jak powinno być.


        > a mi jak powietrza potrzeba dobrych przykładów.

        Przykłady... Tu nie chodzi o nie a o Twoje podejście.
        Nadzieje na przykładzie innych... - nie tędy droga wink


        > Ilu ich jest?

        Zapewne bardzo dużo.
        • tuuletaria Re: historia.. 23.10.09, 09:43
          ależ Ty łapiesz za słówka. Lepiej wierzyć, że im się udało. Czegoś
          trzeba się trzymać. To z czego mam czerpać optymizm? Ja na razie był
          we mnie i nie potrzebowałam zewnętrznych "dopalaczy", ale sporo osób
          już z tej mojej "wewnętrznej siły" skorzystało i czuję, że trochę
          zaczyna mi brakować energii. Nie można ciągle rozdawać innym. I idąc
          za tym - wyjeżdżam (znowu - Legia Cudzoziemska już pozdrowiona) -
          pożyć trochę w realu. Nie bardzo mi się chce, ale hołduję
          zasadzie, "jak ci się coś nie chce, to zrób to tym bardziej". Pakuję
          walizki i za 2 godz. już mnie nie ma - kawy na szczycie tym razem
          nie będzie, ale posłucham sobie za to "mądrych rzeczy" w miłym
          towarzystwie.
          • li_sa_li Re: historia.. 23.10.09, 10:59
            Wyciszenie...czasem tak potrzebne by móc isc dalej po przemysleniach.
            Doświadcza sie czegos co skłania nas do cofnięcia i tylko my wiemy
            co miało na nas wpływ i co sprawiło, ze w owym stanie sie
            znalezliśmy.I dobrze...

            Towarzyszy nam spadek formy i chcąc się podzwignąc z owego
            odrętwienia nastepuje moment poszukiwan "czegoś", a w tle
            rozbrzmiewa muzyka subtelna, melancholijna (byc moze), pełna ciepła
            gdzie czuje sie kazdą nutke która daje spokoj by móc poukładać myśli




            I kocham taki stan,mój czas, tylko dla mnie. Szukając pokarmu dla
            duszy ,delektuje sie muzyką...

            Macie takie dni?


            Pozdrawiam cieplutko i buziaczkismile

            Seb_, będzie znowu fajnie...i smutek tez jest przejsciowy. Nawet
            Ciebie czasem doswiadcza, ech. Nie zebym sie cieszyła ale wnioski są
            dwa:
            1.Ty jestes TEZ człowiekiem hehehehwink***
            2.Ja jednak jestem normalna...wink))
            Buziaczkismile)))))





            • tuuletaria Re: historia.. 23.10.09, 12:02
              li_sa_li dokładnie tego mi potrzeba i dlatego jadę się "wyciszyć".
              Może coś mądrego do głowy przyjdzie. Jak na razie przedwyjazdowe
              podekscytowanie, pomimo, że nie chciało mi się jechać. Dobrze, że
              jesteście na forum smile
              • li_sa_li Re: historia.. 23.10.09, 12:13
                A dokąd się wybierasz? ( o ile moge zapytać? )smile
            • sebtrom Li...no bez przesady :) 23.10.09, 13:38
              li_sa_li napisała:

              > Wyciszenie...czasem tak potrzebne by móc isc dalej po przemysleniach.
              ja jestem cichy z natury i zawsze dużo myślę...właściwie czas cały....pewnie
              odróżnia mnie to od kobiet...wiec nie potrzebuję taiego czasu tongue_out
              smile
              >
              > Towarzyszy nam spadek formy i chcąc się podzwignąc z owego
              > odrętwienia nastepuje moment poszukiwan "czegoś"
              zwykle trwa to u mnie parę, paredziesiąt minu...wystaczy promy słońca lub dobra
              myśl i natychmiast biorę się za życie smile


              > Pozdrawiam cieplutko i buziaczkismile
              mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm

              > Seb_, będzie znowu fajnie...i smutek tez jest przejsciowy. Nawet
              > Ciebie czasem doswiadcza, ech.
              zaduma i refleksja to nie smutek, w sumie to raczej pozytywna cecha smile


              Nie zebym sie cieszyła
              smile)))))))))))))))))

              ale wnioski są
              > dwa:
              > 1.Ty jestes TEZ człowiekiem hehehehwink***
              taki oczywisty komplement...czyżby spadek formy i delektowanie się budyniem
              ?????????? smile))))))) tongue_out

              > 2.Ja jednak jestem normalna...wink))
              uważam że użycie słowa "jednak" jest nad wyraz optymistyczne
              tudzież...niestosowne ??? smile
              tongue_out

              > Buziaczkismile)))))

              aaaaaaaaaaaaaaaa to zawsze i dużo smile

              • li_sa_li Re: Li...no bez przesady :) 23.10.09, 14:17
                > zaduma i refleksja to nie smutek, w sumie to raczej pozytywna
                cecha smile


                W jednym ze swoich postów tytuł raczej wskazywał na smutek -do niego
                sie odniosłam;p

                > 1.Ty jestes TEZ człowiekiem hehehehwink***
                > taki oczywisty komplement...

                Oczywisty byłby gdyby słowy "TEZ" nie zostało użyte;ppp
                ( uwaga, szowinizm pełna gębusią teraz bedzie)
                Ty, bywasz czesto TYLKO facetem;ppppwink))( nauczyłam się tego od
                Ciebie.Nie bycia facetem heheh, a tych docinków wzgledem kobiet )wink

                > 2.Ja jednak jestem normalna...wink))
                > uważam że użycie słowa "jednak" jest nad wyraz optymistyczne
                > tudzież...niestosowne ??? smile

                Optymizm bije ze słow "jestem normalna".Nie jest niestosownym uzycie
                w tym kontekscie słowa" jednak" , gdybz mowie tu o sobie nie
                obrazając innych ;p. O sobie moge tak pisac;p Wszak mam duze
                poczucie humoru na swój własny temat i zarty o sobie z moich ust (
                spod moich paluszków )są jak najbardziej na miejscu;p



                • sebtrom Re: Li...no bez przesady :) 23.10.09, 17:51
                  hahahahahaah
                  jak zwykle zripostowałaś ze słow brak smile)))
                  pax ?
                  smile
                • sebtrom Re: Li...no bez przesady :) 23.10.09, 17:52
                  taka grzeczna i cicha....nie pasuje Ci smile
                  czegoś brak...
          • fallen86 Re: historia.. 23.10.09, 14:10
            Powodzenia życzę wink
            Za słówka nie łapię, co najwyżej staram się wczytywać dokładnie w to co inni
            piszą wink
            ...a dziękuję wink
        • sebtrom Re: historia.. 23.10.09, 13:31
          Fallenie ależ z Ciebie ....uswiadomiony optymista smile
    • srebrnalza Re: historia.. 23.10.09, 11:43
      Seb od kiedy jesteś na tym forum?

      Dziwne, bo ja nie dalej jak wczoraj zastanawiałam się co się dzieje
      właściwie na forum, oprócz tego, że ono się bardzo zmienia, ludki
      przychodzą, odchodzą, inni już tylko zaglądają. Forum dziś "takie",
      zupełnie inne niż wczoraj, a jutro może w niczym nie będzie
      przypominać dzisiejszego.

      Mam wrażenie, że juz tu byłam, że już to widziałam,że ja to już
      kiedyś przeżyłam.

      Boję się, że pewnego dnia część tego wirtualnego świata zniknie i
      będzie mi przykro... i pusto..
      Chyba robię się sentymentalna, no.
      • li_sa_li Re: historia.. 23.10.09, 12:24
        Srebrzanko-witajsmile

        Niestety chyba nie mam nic pocieszającego do powiedzenia ale
        przypomniała mi sie sentencją wypowiedziana kiedyś przez mojego
        znajomego:"zycie jest jak pociąg. Wsiadają na nim ludzie. Są z Tobą
        jakiś czas, krótszy - dłuzszy. Wiekszośc z nich wysiada na swoich
        przystankach.Jednych zdążymy poznać lepiej, innych mniej, a jeszcze
        innych, wcale .Będą nam znani tylko z widzenia, a moze nawet ich nie
        zauwazymy.Nieliczni towarzyszą nam w tej podrózy do konca."

        Przedłozyc to mozna na zycie i nie ma znaczenia czy realne czy
        wirtualne. Niestety, a moze i stety?!Zal jest niektórych .Tych z
        którymi nawiązalismy nic porozumienia.Za tymi się teskni.
        • sebtrom Re: historia.. 23.10.09, 13:42
          wyjątkowo zgadzam się z tą wypowiedzią i zgrabnie to ujęłaś...
          miło jechać z ludźmi, których sie zna a ich stale ubywa....
          • li_sa_li Re: historia.. 23.10.09, 14:21
            >wyjątkowo zgadzam się z tą wypowiedzią

            Słowo "wyjątkowo" swiadczy wać panie o Twoim zaniku pamieci bo
            pragne nadmienić, ze sytuacji w których podzielałeś moje zdanie nie
            brakowało ;pp...i nie nalezy mowic ze to było " dawno i nieprawda"
            bo wać pan ma tu stosunkowo niedługi staż;-D
            • sebtrom Re: historia.. 23.10.09, 17:54
              wyjątkowo na dzień dzisiejszy smile
              i mi przygania ze uszczypliwy jestem....ech te kobietki smile
      • sebtrom Re: historia.. 23.10.09, 13:40
        hmmmmmmmmmm krótko i długo...
        krótko bo chyba ok miesiąca....
        długo bo przywitały mnie osoby, których już ubywa....
        miło jest poznawać nowe ale sens jest wtedy, kiedy "zapoznani" ludzie jednak są...
        • srebrnalza Re: historia.. 23.10.09, 17:56
          krótko, długo to względne.
          ale cześć Cię witających została.. jeszcze.
          • sebtrom Re: historia.. 24.10.09, 01:11
            jeszcze,,,smile
            • fallen86 Re: historia.. 24.10.09, 01:27
              Bezsenność? tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka