01.01.08, 13:59

Mialm taki sen...Na scianie w domu wisiala figurka aniolka dosyc
spora.Dookola niej cztery male aniolki.W pewnym momencie duza
figurka ozyla.Mozna powiedziec,ze byl to aniol pod postacia
dziecka.Nie przestraszylam sie tego,aniol usmiechnal sie do mnie po
czym dotknal mojej reki i tyle.Potem we snie zastanawialam sie co
oznaczaja te cztery male anioly...
A juz na jawie roznie to sobie interpretuje.Moze mam czterech
aniolow strozow???Moze sie to odnosi do zakonczenia klopotow ze
zdrowiem mojego dziecka???Moze sie spelnia moje cztery marzenia (z
dziesieciu) w tym roku???Zrobilam liste w Wigilie z prosba do
aniolow:).Moze pomozecie mi to jakos zinterpretowac.To wazne bo
Anioly nie snia mi sie codziennie a w taka noworoczna noc moze jest
w tym jakas moc:))))

Obserwuj wątek
    • urmila Re: sen... 01.01.08, 16:15
      Na forum podawałam liczby anielskie, warto wiedzieć co oznaczają ;)W Twoim
      przypadku :

      4 - zastępy Aniołów są przy Tobie, poproś je o pomoc, a natychmiast przystąpią
      do działania

      :)
      • angelbell Re: sen... 03.01.08, 22:11
        A ja bym wziela nie liczbe 4 a 5 (albo obie moze, to rozsadniejsze),
        wszak byly 4 male aniolki a 1 duzy.Jesli pokazal sie jako dziecko to
        znaczyloby cos takiego jak dotkniecie czegos nowego, cos nowego o
        krok (dzieci symbolizuja rzeczy nowe).Czytam watek Urmili o liczbach
        anielskich i tam jest taki tekst: 5-nadchodza pozytywne zmiany.Jesli
        skojarzyl Ci sie sen z corcia to owszem, wygladaloby , ze jej
        dotyczy:)
        • azza4 Re: sen... 04.01.08, 10:16
          :)))).W sumie i czworka i piatka tchna co najmniej optymizmem:).Na
          dodatek cos drgnelo w pewnej sprawie,ktora wisiala jak ten wisielec
          i nic nie zapowiadalo normalnego rozwiazania.Chodzilo o sprawe
          mieszkania.Mamy bardzo male i ciasne mieszkanie,domek.Ogrod jest
          piekny i duzy.Sama trawa i dziko rosnace drzewa ale niestety nie
          mozna miec wszystkiego:(Jednak wieksza czesc roku przebywamy
          wewnatrz i niedlugo jak mala zacznie chodzic to katastrofa.Musmy
          znalezc cos wiekszego.Wynajmujemy ten domek od kogos.Jednak moj
          facet jak do tej pory byl nieprzejedny i kazda proba rozmowy na ten
          temat konczyla sie klotnia albo jakos nieprzyjemnie.On nie widzial
          problemu a do tego niskie oplaty byly argumentem.Ale od kiedy
          znalazlam to forum postanowilam dzialac inaczej i nie widzac innej
          mozliwosci postanowilam sie modlic o rozwiazanie tej sprawy.I sprawy
          tak sie potoczyly,ze po dwoch modlitwach cos sie
          wydarzylo,dowiedzialam sie o czyms co wyzwolilo we mnie na maxa
          emocje zwiazane z ta sprawa i nie przejmowalam sie jego
          fochami.Drazylam sprawe 3 dni i powiedzialm mu miedzy innymi,ze jak
          z nim sie nie da rozmawiac to musimy sie zastanowic nad
          rozstaniem,ze wracam do Polski i takie tam.
          Na czwarty dzien chcial juz rozmawiac:000 o tym a na piaty juz
          uzgodnilismy,ze zapisujemy sie i czekamy na przydzial.Na szosty
          dostalismy propozycje wynajmu od sasiadki domu i to za nieduze
          pieniadze:)))Mieszka w nim jej corka,ktora chce kupic dom i sie
          wyprowadzic czyli tylko pozostaje nam czekac az jej przyznaja kredyt
          i znajdzie dom.Sytuacja wyglada bardzo dobrze.Na przydzal domu czeka
          sie minimum 3 lata.Przez ten czas jednak uda sie nam mieszkac mam
          nadzieje w lepszych warunkach.
          Teraz doloze do tego modlitwe o prace.Musze znalec taka prace aby je
          pogodzic z opieka nad dzieckiem.Wierze,ze wszystko sie uda:)))Zycie
          z Aniolami jest latwiejsze.
          A moze odrazu poprosic o jakis milionik euro ;))))Tak troche na
          skroty:DDDD.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka